Gość: wojciech
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.10.06, 21:30
Bywa że poeta podnosi głos w sprawi i stawia na świeczniku. Zrządzeniem
nieprzewidywalności albo nieprzewidywalnej opatrzności chłepcze aż do
ostatnieniej kropli soczystość traw. Nie nazwane oddycha wypijając kolejny
łyk.Za dotknięciem odmienia przypadki, skraca dopełniając dopełniająć
mianowniki.Przykładając szkiełko mędrca nie tłumaczy ani przed ani po
wykrzykując tylko zdarzenie. Trzymając na smyczy rozumu i racji przechadza
się i zbywa to co ni stąd ni stamtąd wzruszeniem ramion. Sam na wiersz nie
umiera. Idąc wpół kroku strzyże wyobraźnię. Dotknięty dożywego dziękuje za
namjmniejszy nakład. Autor: Wojciech