Dodaj do ulubionych

BRODZIK czyta w "Trójce"-coś strasznego

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 15:01
Pani Brodzik czyta w Trójce przed 15.00 "Nianię w Nowym Yorku" - koszmar-
amatorszczyzna rodem z najgorszych castingów. Nic do niej nie mam ale tego
nie można słuchać. . BRRRRR
Obserwuj wątek
    • Gość: jarek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 16:25
      Masz zapewne na myśli "trUjkę"? ;-)
      Proszę zachować dobre imię Trójki, tj. ś.p.Programu Trzeciego PR !!!
      Pozdrawiam
      j.

      • tuhanka Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 14.04.03, 17:24
        Książka na antenie radiowej? Naprawdę nie mam nic przeciwko. Jestem jak
        najbardziej za popularyzacją literatury. Tylko dlaczego masowy produkt
        nastawiony na mało wymagającego odbiorcę amerykańskiego? Czy nie mamy różnych
        polskich dzieł - czy to współczesnych, czy to należących od lat do kanonu
        literatury polskiej? Czy nie można sięgnąć po doskonale opracowane słuchowiska
        radiowe sprzed lat z arcydziełami literatury światowej? Dlaczego jesteśmy
        ogłupiani tym, co zachwyca mało wymagających Amerykanów? Wiem, za dużo
        wymagam... Ale chyba mam prawo wymagać? Ostatecznie to radio dostaje dotacje z
        budżetu państwa, czyli z moich między innymi podatków.
        • Gość: Filip Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 17:46
          A mi się podoba.
          Od kiedy pamiętam, książki w radio czytali głównie aktorzy.
          Dobrze, że każdą następną książkę czyta kto inny, bo byłoby nudno słuchać wciąż
          np. Panów Stuhra lub Holoubka.
          Pani Joanna Brodzik czyta składnie, miło dla ucha, wczuwa się, akcentuje i robi
          wszystko inne, co potrzeba. Dlaczego mieliby nie dać jej szansy?

          Książki ostatnio czytane też są w porządku.
          Dubrawka Ugresic, Zadie Smith (nie jestem pewien pisowni imion i nazwisk obu
          autorek, więc proszę się nie czepiać ;-P ), np. były świetna.
          To, że coś jest najpopularniejsze w USA nie zawsze (choć przyznaję, że z
          reguły) jest do dupy. Nawet wśród Amerykanów zdarzają się jednostki preferujące
          wartości wyższe, a nie plastik.
          Poza tym, dopiero było przeczytanych kioka odcinków i uważam, że jest za
          wcześnie na oceny.

          A co mieliby czytać? Dziady? Pana Tadeusza? Trylogię? Ludzie, ile można?
          Dlaczego nie iść z duchem czasu? Dlaczego nie przedstawić tego, co akurat jest
          nowe? Już tylko kanon i koniec? Nie przesdadzajmy, współcześni też potrafią
          pisać. Przynajmniej niektórzy.
          • tuhanka Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 14.04.03, 18:13
            Może rzeczywiście przesadziłam z patosem, ale z drugiej strony nie mam dobrej
            opinii o amerykańskich bestsellerach. Natomiast Joanna Brodzik jako czytająca
            mi nie przeszkadza, mimo że ostatnio w mediach - zwłaszcza w telewizji i na
            okładkach kolorowych pism jest jej stanowczo za dużo. Gdyby nie to,
            podejrzewam, że nie byłoby ataków akurat na osobę czytającą, zresztą ja jej nie
            zaatakowałam. Uważam, że ma dobry głos i może czytać książki. Oczywiście nie
            twierdzę, że należy czytać wyłącznie "Dziady", "Pana Tadeusza" itd. Ale
            dlaczego nie sięgnąć np. po jakieś mity tolkienowskie (napisał nie tylko
            "Władcę Pierścieni", ale także wiele innych książek o Śródziemiu) - zarówno
            jest to klasyka, jak i może popłynąć na fali wywołanej popularnością filmu.
            Dlaczego nie sięgnąć do Dumasa, np. do świetnej "Damy Kameliowej"? Dlaczego nie
            noblista Hemingway - czy też np. niezwykle aktualna w dobie jednoczenia się
            Europy "Rodzinna Europa" polskiego laureata tej nagrody Czesława Miłosza? Wybór
            jest ogromny, więc czemu sięgamy po jakiś amerykański bestseller? Bo Polacy
            kochają Amerykę i American dream? Mnie to osobiście odrzuca.
            P.S. A Joanna Brodzik bynajmniej nie kojarzy mi się z serialem TVN "Kasia i
            Tomek" (nawet go nie oglądam, choć echa jego popularności do mnie dotarły),
            dzięki któremu zapewne trafiła też do TrUjki - lecz z czasami, kiedy była
            zupełnie nieznaną młodziutką aktorką, uroczą brunetką, która zagrała w
            epizodzie "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana przepiękną ukraińską pannę młodą
            zapraszającą Zagłobę na wesele.
            • Gość: Lesiek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.tdmedia.pl / 10.10.19.* 14.04.03, 18:39
              tuhanka napisała:

              >Dlaczego nie noblista Hemingway - czy też np. niezwykle aktualna w dobie
              jednoczenia się Europy "Rodzinna Europa" polskiego laureata tej nagrody
              Czesława Miłosza? Wybór jest ogromny, więc czemu sięgamy po jakiś amerykański
              bestseller? Bo Polacy kochają Amerykę i American dream? Mnie to osobiście
              odrzuca.

              Rozumiem, że noblista Hemingway jest autorem polskim albo francuskim ;).

              Lesiek

              PS. Przypomniałem, jakie powieści były czytane w latach 80. w Trójce. Ale to
              nie była do końca prawda, bo były wtedy _dwa_ pasma powieściowe. Jedno (13.00,
              powtórki 8.30) właśnie dla McLeanów i Folletów, drugie (19.50, powtórka 11.50
              bodaj) między innymi dla Vonneguta i "Dzieci Arbatu" Rybakowa. W moim odczuciu
              wielką siłą Trójki było zawsze współistnienie na jej antenie kultury wysokiej i
              popularnej (acz nie schodzącej poniżej pewnego poziomu). Te dwa pasma
              powieściowe są takiego współistnienia kolejnym przykładem. W tej chwili jest
              inna koncepcja na PR3 i o tym świetnie wiemy wszyscy, więc nie zawracajmy głowy
              marzeniami o Miłoszu i Hemingwayu (nota bene: Hemingway i Balzac to przecież
              też byli autorzy piszący powieści w odcinkach, więc nie róbmy z nich nie-
              wiadomo-jak-wysokiej-literatury).

              PS 2. A mnie osobiście się marzy czytanie w odcinkach "W poszukiwaniu
              straconego czasu" Prousta. Z dedykacją dla dyrekcji ;).
            • Gość: julka arcydzieła? - niekoniecznie IP: 217.11.133.* 16.04.03, 11:16
              Sądzę, że literatura w radiu być powinna i to nie tylko "najklasyczniejsza
              klasyka", ile przede wszystkim dobre książki. W PR3 czytano przecież powieści
              Ursuli LeGuin, różne dobre kryminały i nowości wydawnicze. Moim skromnym
              zdaniem należałoby zadośćuczynić Sapkowskiemu ohydny pod każdym względem film i
              zapoznać słuchaczy z jego twórczością - choćby tylko opowiadaniami.
              Ale cokolwiek by nie czytano, audycja powinna trwać 10-15 minut, a nie 3.
        • Gość: Lesiek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.tdmedia.pl / 10.10.19.* 14.04.03, 18:18
          tuhanka napisała:

          > Książka na antenie radiowej? Naprawdę nie mam nic przeciwko. Jestem jak
          > najbardziej za popularyzacją literatury. Tylko dlaczego masowy produkt
          > nastawiony na mało wymagającego odbiorcę amerykańskiego?

          Moja starcza pamięć podpowiada mi, że w latach 80. w Trójce czytano powieści
          takich niszowych i nie nastawionych na masowego odbiorcę amerykańskiego
          autorów, jak Alistair McLean, Ken Follet czy Jeffrey Archer.
    • Gość: Alien Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.ds.pg.gda.pl 14.04.03, 17:45
      W telewizji debilny serial z Brodzik, w kiosku z gazetami straszy Brodzik, na
      kazdej podstronie trujki Brodzik, w trujce Mcksiazke czyta Brodzik, ide pod
      prysznic - brodzik, boje sie otwierac lodowke.....

      Do zarzygania.
      • Gość: Filip Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 17:48
        Gość portalu: Alien napisał(a):

        ide pod
        > prysznic - brodzik, boje sie otwierac lodowke.....
        >

        No ja bym bardzo chciał iść pod prysznic z Brodzik, otworzyć lodówkę -
        Brodzik, ............. - Brodzik :-)))))
      • Gość: Jureek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: 212.185.202.* 14.04.03, 18:00
        A ja nie znam tej Brodzik wcale. Pierwsze słyszę. Mam się cieszyć?
        Jura

        Jeśli chodzi o meritum - dobrze, że w radio czyta się książki. Nie muszą to być wcale klasyczne arcydzieła. Pamiętam, że w wakacje czytano coś o tartaku, zapomniałem autora i tytułu, ale zachęciło mnie to na na tyle, że jeśli zobaczę tę książkę w księgarni, to sobie kupię.
        • Gość: obi Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.icpnet.pl 14.04.03, 18:20
          Jestem za czytaniem książek w radiu, zwłaszcza tych, które wkrótce mają być
          wydane. Tak jak to było z Pawłem Huelle... Z Pilchem chyba też, ale nie jestem
          pewien.
          Taki sposób prezentowania nowej literatury skutecznie zachęcił mnie do jej
          kupienia. Albo też zniechęcił - tak jak w przypadku obecnym.

          Klasykę bym zostawił w spokoju.

          Dobrze, że literatura jest w ogóle obecna, choć życzyłbym sobie oddzielnych
          audycji o książkach, jak to już kiedyś było w "Trójkach pod księżycem", a
          trUjczana derekcja postanowiła to "zreformować". Fajnie, że czytane są nowości
          w odcinkach, podoba mi się to i jak tylko mogę, to słucham. A że są
          prezentowane książki raz lepsze, raz gorsze, i tak samo w interpretacji raz
          lepszej, a raz gorszej - no cóż... trzeba tylko dążyć do doskonałości.

          A tak BTW - nie zapomnę audycji z Umberto Eco - jednej z najlepszych w
          minionym czasie.
          • Gość: astat Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 19:25
            Gość portalu: obi napisał(a):

            > Jestem za czytaniem książek w radiu, zwłaszcza tych, które wkrótce mają być
            > wydane. Tak jak to było z Pawłem Huelle...

            Mhm, Mercedes Benz był rewelacyjnie czytany i pasowal wedlug mnie kapitalnie.

      • Gość: Jarek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 23:00
        Gość portalu: Alien napisał(a):

        > W telewizji debilny serial z Brodzik, w kiosku z gazetami straszy Brodzik, na
        > kazdej podstronie trujki Brodzik, w trujce Mcksiazke czyta Brodzik, ide pod
        > prysznic - brodzik, boje sie otwierac lodowke.....

        Nie słucham i nie znam tej Pani, ale to może jednak jakaś przyjemniejsza
        odmiana od Pieńkowskiej?:-)
        j.
    • tuhanka Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 14.04.03, 18:28
      Widzę, że znalazłam się w mniejszości z moim pędem do klasyki literatury :) Ale
      to nic, ostatecznie to tylko świadczy o tym, że miłośnicy dawnej Trójki nie są
      monolitem i mają różnorodne gusta, natomiast pomimo łączy ich wspólny cel -
      dobre, ambitne radio.
      • Gość: Paweł Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 20:04
        Moim zdaniem niezależnie od tego czy
        czytana będzie klasyka czy też nie,
        czy to będzie czytał Globisz czy Michnik
        to niestety trzeba na to przeznaczyć
        więcej czasu niż trzy minuty z dżingielkiem
        w połowie.A to chyba nie wchodzi w grę w tzw.
        radiu towarzyszącym.Czytelnictwo w Polsce upadło.
        Akcja pt.tytułem czytajmy dzieciom zalecała
        dwadzieścia minut dziennie.Dla dorosłych
        w trUjce wystarczy dwie.
      • Gość: Teresa Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.demo.pl 15.04.03, 22:34
        tuhanka napisała:

        > Widzę, że znalazłam się w mniejszości z moim pędem do klasyki literatury :)
        >
        Nic bardziej złudnego,bo nie ma szans bym polubiła Harry'ego Pottera a Niania
        nie odstaje zbytnio od tego poziomu.
    • Gość: koliber Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: 149.156.12.* 15.04.03, 19:08
      Bez przesady. Literatura to niskich lotów, ale w samochodzie można posłuchać.
      Brodzik ostatnio trochę za dużo.
      Ale akurat do czytania tego powieścidła pasuje i sprawdza się w konwencji.
      • Gość: Teresa Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.demo.pl 16.04.03, 12:50
        Gość portalu: koliber napisał(a):

        > Bez przesady.

        Nie ma w tym żadnej przesady i to jest moja opinia.Masz od czasu do czasu
        okropną manierę koliber,ale tak ogólnie jesteś o.k.

        pozdrawiam
        • Gość: koliber Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: 149.156.12.* 16.04.03, 13:46
          Pozdrawiam
          Wg mnie taka powieść jest do zaakceptowania.
          Wg ciebie nie.
          I tutaj wyjątkowo się różnimy
          Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
          manieryczny
          Koliber
    • neandertalski ciężkie czasy 16.04.03, 07:39
      Jesli chodzi o Panią Brodzik to nie widzę powodow aby rwać włosy z głowy ale
      książka jest zwyczajnie beznadziejna i ciekaw jeste kiedy trUjka zacznie akcję
      w poszukiwaniu polskiej niani w Warszawie tak jak juz jakiś czas temu
      patronowali szukaniu polskiej B. Jones.
      Trochę naturalnie ostatnio mam też wrażenie, że Pani Brodzik niedlugo nawet
      będzie jak to mawiał Mann wyskakiwać z piekarnika ale myślę, że takie po prostu
      nastały czasy, że jest ciężko i jeżeli komuś udaje się złapać popularność to
      próbuje z tego wycisnąć tyle ile się da. Wszyscy tu mówią o prawach rynku,
      niech więc te prawa sobie działają. Ostatnio nawet Maleńczuk wspominał, że
      wystapi wszędzie gdzie go zaproszą, kiedyś też Staniszewski z Bielizny gdy go
      zaczepiano za Czarno Czarnych opowiadał, że kiedy byli undergoundem to wszyscy
      przychodzili chwalili, poklepali po plecach, tak trzymać itd i sobie szli dalej
      a oni nie mieli co do gęby włożyć, dlatego postanowił się odkuć Czarno
      Czarnymi. Ja wiem, że Brodzik to nie underground ale fakt, ze surfuje na swojej
      popularności mnie nie napawa wstrętem, są ciężkie czasy, dla wszystkich. I tyle.
      • Gość: Filip Re: ciężkie czasy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 09:42
        neandertalski napisał:

        > Trochę naturalnie ostatnio mam też wrażenie, że Pani Brodzik niedlugo nawet
        > będzie jak to mawiał Mann wyskakiwać z piekarnika ale myślę, że takie po
        prostu nastały czasy, że jest ciężko i jeżeli komuś udaje się złapać
        popularność to próbuje z tego wycisnąć tyle ile się da.

        > Ja wiem, że Brodzik to nie underground ale fakt, ze surfuje na swojej
        >popularności mnie nie napawa wstrętem, są ciężkie czasy, dla wszystkich. I
        tyle.

        W sumie, to nawet się z tym zgadzam. Z małym acz istotnym wyjątkiem.
        To, co Pan napisał sprawia wrażenie, że to ona sama wciska się we wszystko i
        wszędzie.
        A mi wydaje się, że to raczej ją chcą "wszędzie" i "do wszystkiego". To o nią
        się ubiegają i proponują jej przeróżne występy, bo wiedzą, że jest
        aktualnie "na topie" i można na niej zarobić. Nikt tego nie robi charytatywnie.
        A jej się nie dziwię, że to przyjmuje. W końcu jest aktorką i role brać
        powinna. No i oczywiście, z czegoś żyć trzeba.
        Poza tym, czy nie przesadzajmy. Nie jest jej znów aż tak wiele. Policzmy:
        1. Serial w TV, który wcale nie jest codziennie. lecz bodajże 2-3 razy w
        tygodniu,
        2. Czytanie powieści w Trójce, która ma około 5% słuchalności,
        3. Okładka 1 w polsce numeru Glamour, która jest widoczna ze względu na
        kampanię reklamową nowego pisma (gdyby to było inne kobiece pismo, obecne na
        rynku od lat, to wielu nawet by na to nie zwróciło uwagi).
        To chyba wszystko. Sami Państwo przyznajcie, że nie jest tego wiele - raptem
        trzy (nomen omen) pozycje.
        • neandertalski Re: ciężkie czasy 16.04.03, 10:09
          ale ja wcale nie uważam, że Pani Brodzik gdzieś się wciska. Ja sądzę, ze ktoś
          stwierdził, że można na Niej zarobić w ten czy inny sposób i dlatego ma
          propozycje i ich nie odpuszcza. Wcale jej nie krytykuję z tego powodu, po
          prostu doceniam to, że sobie radzi i nic więcej. Coć wierzę, że pewnie wolałaby
          jako aktorka robic inne rzeczy ale na fali popularności w końcu może i dostanie
          coś nie tylko intratnego ale też trochę bardziej ambitnego, w końcu całe życie
          dopiero przed Nią.
          A jeśli jeszcze chodzi o wciskanie sie, to myślę, że dziś byłoby bardzo trudno
          komuś się wciskać gdzieś jeżeli inni tego by mu nie życzyli.
          • Gość: astat Re: ciężkie czasy IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 11:36
            neandertalski napisał:

            > A jeśli jeszcze chodzi o wciskanie sie, to myślę, że dziś byłoby bardzo
            trudno
            > komuś się wciskać gdzieś jeżeli inni tego by mu nie życzyli.

            E, ja tam sobie naszych trzech niewinnych krasnoludkow pt. Czarzasty,
            Jakubowska i Nikolski nie zycze a wciskaja sie wszedzie... Pamiec nie ta, z
            logika problemy, kojarzenie faktow lezy, ludzie sobie nie zycza a kto ma sie
            wcisnac to sie wcisnie. Choc moze w ich przypadku 'wslizgnie' byloby lepszym
            okresleniem.

            Na szczescie pani Brodzik i tej wybitnej ksiazki nikt mi sluchac nie kaze.
            Jeszcze nie ma przymusu:)
            Swoja droga pamietam z dziecinstwa, jak na plazy w Swinoujsciu czy innych
            Miedzyzdrojach cala, ale to CALA plaza sluchala Chmielewskiej w Lecie z radiem
            i w tych samych momentach rozlegal sie gromki smiech w narodzie... Tez sie
            smialam w glos...
            • neandertalski Re: ciężkie czasy 16.04.03, 12:47
              > E, ja tam sobie naszych trzech niewinnych krasnoludkow pt. Czarzasty,
              > Jakubowska i Nikolski nie zycze a wciskaja sie wszedzie... Pamiec nie ta, z
              > logika problemy, kojarzenie faktow lezy, ludzie sobie nie zycza a kto ma sie
              > wcisnac to sie wcisnie. Choc moze w ich przypadku 'wslizgnie' byloby lepszym
              > okresleniem.
              >

              Oj Koalicjancie, za dużo telewizji, za dużo telewizji oglądacie, życie to nie
              sejmowa komisja, życie jest piękniejsze i straszniejsze jeszcze jest;) A ludzie
              to mogą sobie nie życzyć. Ludzie są od tego aby płacić abonament. A o tym kto
              gdzie z kim to i tak decyduje kto inny i wciskaniem się nikt nic za wiele nie
              wskóra jak nie ma kolegi, tak jak Polska nagle zupełnie nieoczekiwanie pokonała
              Irak i będzie decydować o jego losie, kto by pomyślał...
    • Gość: karolina Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: 195.117.97.* 17.04.03, 11:48
      Gość portalu: seter napisał(a):

      > Pani Brodzik czyta w Trójce przed 15.00 "Nianię w Nowym Yorku" - koszmar-
      > amatorszczyzna rodem z najgorszych castingów. Nic do niej nie mam ale tego
      > nie można słuchać. . BRRRRR

      może Ty zacznij czytać,co?
    • Gość: martka Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: 80.51.244.* 17.04.03, 19:47
      Nie podoba mi się ta książka, jakoś nie przekonuje mnie w roli czytającej pani
      Brodzik, choć w przeciwieństwie do niektórych z Was nie mam na nią alergii i
      nie przeszkadza mi jej medialna obecność tu i tam.
      Dobrze, że ciągle nagrywa się powieści w odcinkach, choć trochę szkoda, że
      własnie takie. Mnie osobiście marzy się może nie klasyka, choć to byłaby pewnie
      piękna rzecz, ale współczesna polska proza. Mercedes Benz to był świetny
      pomysł, a oprócz Pawła Huelle mamy przecież genialnego Stefana Chwina, Andrzeja
      Stasiuka, Magdalenę Tulli, Jerzego Pilcha (oj chyba nie był jednak w Trójce
      czytany), Krzysztofa Vargę, Antoniego Liberę, Wiesława Myśliwskiego, Izabelli
      Filipiak czy zasłużenie nagrodzoną Nike Joannę Olczak-Ronikier:). Można by tak
      wymieniać i wymieniać. Ostatnio przeczytałam świetną ksiązkę zupełnie
      nieznanego Włodzimierza Kowalewskiego. Polska literatura, nawet (stosunkowo!)
      młoda ma się naprawdę dobrze, nawet na tle innych literatur słowiańskich i kto
      wie, może nie tylko słowiańskich. A tymczasem jakieś amerykańskie nie wiadomo
      co. Szkoda.
      Nawet Tokarczuk (za którą nie przepadam) chętniej bym posłuchała.
      • Gość: Filip Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.03, 21:55
        Gość portalu: martka napisał(a):

        > Nie podoba mi się ta książka, jakoś nie przekonuje mnie w roli czytającej
        pani
        > Brodzik, choć w przeciwieństwie do niektórych z Was nie mam na nią alergii i
        > nie przeszkadza mi jej medialna obecność tu i tam.
        > Dobrze, że ciągle nagrywa się powieści w odcinkach, choć trochę szkoda, że
        > własnie takie. Mnie osobiście marzy się może nie klasyka, choć to byłaby
        pewnie
        >
        > piękna rzecz, ale współczesna polska proza. Mercedes Benz to był świetny
        > pomysł, a oprócz Pawła Huelle mamy przecież genialnego Stefana Chwina,
        Andrzeja
        >
        > Stasiuka, Magdalenę Tulli, Jerzego Pilcha (oj chyba nie był jednak w Trójce
        > czytany), Krzysztofa Vargę, Antoniego Liberę, Wiesława Myśliwskiego, Izabelli
        > Filipiak czy zasłużenie nagrodzoną Nike Joannę Olczak-Ronikier:). Można by
        tak
        > wymieniać i wymieniać. Ostatnio przeczytałam świetną ksiązkę zupełnie
        > nieznanego Włodzimierza Kowalewskiego. Polska literatura, nawet (stosunkowo!)
        > młoda ma się naprawdę dobrze, nawet na tle innych literatur słowiańskich i
        kto
        > wie, może nie tylko słowiańskich. A tymczasem jakieś amerykańskie nie wiadomo
        > co. Szkoda.
        > Nawet Tokarczuk (za którą nie przepadam) chętniej bym posłuchała.

        Im wszystkim brakuje jednego. Reklamy.
        Choćby takiego rozgłosu, jak miała Pani Masłowska.
        Wtedy może by ich czytano ...
        • neandertalski Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 18.04.03, 07:35
          > Im wszystkim brakuje jednego. Reklamy.
          > Choćby takiego rozgłosu, jak miała Pani Masłowska.
          > Wtedy może by ich czytano ...

          Powoli powoli co by nie wylać dziecka z kąpielą, gdyby Masłowska nie zrobiła
          się przypadkowo popularna może bardziej by ją szanowano a tak każdemu się
          wydaje, że może ją krytykować bo zrobiła się modna. Podejrzewam, że większość
          pisarzy byłaby traktowana podobnie gdyby zaczęli być popularni i to jest
          zwyczajnie głupie, z jednej strony wszyscy krzyczą, ze sztuki nikt nie chce
          promować, no ale jak ktoś ją zacznie promować to zaraz szum, że plecy, że
          kolesie itd.
          Tym bardziej, ze tak naprawdę nikt nie ma pomysłu na to jak właściwie pomagać
          młodym. Mnie osobiście rozwaliło to coś na kształt reality show połączonego z
          idiotele, czyli nagroda imienia kogoś tam pod patronatem TVP1. Kretyństwo do
          kwadratu, wybrano młodego zdolnego muzyka, pisarza, plastyka i kogoś tam
          jeszcze i podano numery telefonów do głosowania komu dać nagrodę. To ma być
          promocja młodych zdolnych???
          • Gość: Filip Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 09:04
            neandertalski napisał:

            > > Im wszystkim brakuje jednego. Reklamy.
            > > Choćby takiego rozgłosu, jak miała Pani Masłowska.
            > > Wtedy może by ich czytano ...
            >
            > Powoli powoli co by nie wylać dziecka z kąpielą, gdyby Masłowska nie zrobiła
            > się przypadkowo popularna może bardziej by ją szanowano a tak każdemu się
            > wydaje, że może ją krytykować bo zrobiła się modna.

            Ja tylko gwoli ścisłości:
            Mi się Pani Masłowska osobiście podoba, tzn. jej książka.
            Za to bardzo mi się nie podobała nagonka na nią, gdy zaczęło być o niej głośno.
            Wtedy to wielu "mądrych i poważanych" zaczęło w drugą stronę.
            Ale to już inna dyskusja. ja w każdym razie jestem za nią. Przytoczyłem ją tu
            tylko jako przykład - że jakby o innych było tak głośno, to może by ich czytano
            w radio. A tak sięga się po pisarzy zagranicvznych, bo świat potrafi zrobić
            wokół nich dużo szumu, skutecznie wyciszając ewentualną krytykę. No i tak się
            ten biznes kręci, że jak o kimś nowym jest głośno na swiecie, to i u nas sięga
            się po kogoś takiego.
            Sorry Winnetou, biznes jest biznes :-((
            • neandertalski Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 18.04.03, 09:46
              przepraszam po prostu źle Cię zrozumiałem. Ja też do Masłowskiej nic nie mam,
              jej książka zrobiła na mnie wrażenie, choć jest jeszcze trochę młodzieńcza, ale
              jakiż to może być zarzut? Osobiście traktuję ją jako książkę taką powiedzmy 1/2
              i po prostu czekam na jej pierwszą książkę bo pokazała że potencjał w Niej tkwi
              ogromny. Cała jej popularność zaś o dziwo wynika z chyba z programu IDOL, który
              paradoksalnie jedynią Ją oprócz jurorów skutecznie wypromował.
              To ja wiem, może otworzyć biuro które wymyślałoby właśnie promocję podobnego
              typu, czyli jak gdzieś przypadkiem coś palnąć niby niechcący a później nagle
              wszystko zaczyna się samo kręcić. Bo stare metody propagandy i promocji chyba
              już nawet coca coli nie potrafią zwiększyć sprzedaży.
              • Gość: Filip Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 10:02
                neandertalski napisał:

                > przepraszam po prostu źle Cię zrozumiałem. Ja też do Masłowskiej nic nie mam,
                > jej książka zrobiła na mnie wrażenie, choć jest jeszcze trochę młodzieńcza,
                ale jakiż to może być zarzut?

                Zgadzam się, żaden to zarzut. Ale paru starych nieźle to w oczy kłuło.

                > Osobiście traktuję ją jako książkę taką powiedzmy 1/2 i po prostu czekam na
                > jej pierwszą książkę bo pokazała że potencjał w Niej tkwi
                > ogromny. Cała jej popularność zaś o dziwo wynika z chyba z programu IDOL,
                > który paradoksalnie jedynią Ją oprócz jurorów skutecznie wypromował.

                To ona występowała w IDOLu? A jako kto?
                Pytam, bo nie oglądałem i nie oglądam tego programu.
                • neandertalski Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego 18.04.03, 10:35
                  no nie coś Ty;) Tylko w swoim komentarzu Leszczyński kiedyś kogoś tam porównał
                  do Masłowskiej, że osoba z tego pokolenia śpiewjąca w ten sposób nie przekonuje
                  go, że wg niego pokolenie mówiące głosem Masłowskiej jest bardziej
                  przekonujące. No i Wojewódzki to podłapał i później przy każdej okazji
                  wywoływał Leszczyńskiego jako "pokolenie Masłowskiej". Myślę, że biorąc pod
                  uwagę oglądalność tego show, popularność Masłowskiej wiele temu zawdzięcza. W
                  sumie to była chyba niezaplanowana promocja ale ludzie podchwycili. Tak to
                  niestety teraz jest, ze jak to powiadał jeden z gości z dawnego TOTARTU, dziś
                  sztuka już umarła i jest tylko kwestią czasu kiedy zostanie to publicznie
                  ogłoszone, dziś sztuka funkcjonuje jedynie na zasadzie kobiety z brodą, czyli
                  mniej lub bardziej niezdrowej sensacji.
                  • Gość: martka polemicznie do Filipa i neandertalskiego IP: 80.51.244.* 18.04.03, 18:11
                    Hmm... nie zgodzę się z Wami do końca. Większość z wymienionych przeze mnie
                    autorów w poście powyżej pojawia się w Trójce, przy okazji audycji np. Barbary
                    Marcinik i są to autorzy doceniani również przez krytykę: w znakomitej
                    większości nominowani do nagrody Nike (Tulli, Varga, Tokarczuk, nawet ten mało
                    znany Kowalewski) lub jej laureaci (Pilch, Olczak-Ronikier) czy też zasiadający
                    w elitarnej kapitule przyznającej tę nagrodę (Chwin). Większość z nich to
                    laureaci Paszportu Polityki (Chwin, Huelle, Tokarczuk, Libera (?), Pilch,
                    Bieńczyk - o którym poprzednio zapomniałam a też wart jest uwagi) czy równiez
                    prestiżowej Nagrody Kościelskich. Już owe nagrody to ogromna reklama, bo szum
                    medialny zwłaszcza koło Paszportów i Nike jest imponujący. Na spotkania
                    autorskie z niektórymi z nich przychodzą tłumnie młodzi ludzie (m.in. z
                    Pilchem, Chwinem, Tokarczuk czy Huelle - byłam i wiem:)I Wy to wszystko
                    nazywacie brakiem reklamy?? Od jeszcze szerszej reklamy mamy także Polskie
                    Radio, które jakoś powieść Huelle potrafiło sobie rozreklamować.

                    Co do Doroty Masłowskiej, w kierunku której potoczyła się dalej Wasza dyskusja,
                    to za nią nie przepadam, bo mam wrażenie, że poza warstwą językową niewiele
                    ciekawego się tam dzieje. Faktem jest też to, że gdyby nie dwóch panów
                    (Świetlicki, Pilch) siła rażenia jej prozy nie byłaby aż tak ogromna, jej
                    wydawca Paweł Duni- Wąsowicz mówi o tym bez ogródek w najnowszej "Polityce". Ja
                    po prostu nie jestem do niej przekonana...

                    Poza tym nie zgodze się również z tym, że w Trójce czytają znanych,
                    rozreklamowanych autorów zagranicznych... Nie wiem niestety, kto napisał to
                    cudo o Niani i choć jest to ponoć bestseller w Stanach, to mam warażenie, że
                    gdyby nie Trójka nieprędko byśmy o nim tu usłyszeli. Gratuluję Trójko, gratuluję
                    Pozdrawiam:)
                    • Gość: Filip Re: niepolemicznie od Filipa IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 18:42
                      Ale mi nie o ten rodzaj reklamy chodziło.
                      Tak, racja, wszyscy powyżej wymienieni są w jakimś sensie znani, uhonorowani
                      przeróżnymi nagrodami itp.
                      Ale to wciąż mało w porównaniu do szumu, który zrobił się choćby wokół Pani
                      Masłowskiej.
                      Trójkę i MBK ile osób słucha, to można sprawdzić. Politykę i inne pisma też
                      czyta tylko pewna ilość osób. A o Pani Masłowskiej było chyba w każdej możliwej
                      gazecie. I takiej właśnie reklamy brakuje w/w osobom. Z kolei taką właśnie (lub
                      zbliżoną) reklamę miały powieści Zadie Smith (były np. małe bilboardy w
                      witrynach wielu sklepów w Polsce). Emma McLaughlin i Nicola Kraus (Niania w
                      Nowym Jorku) to takie nasze "młode Masłowskie". To chyba ich pierwsza powieść,
                      więc analogicznie jak do Masłowskiej, ktoś się zachwycił, że młodzi też
                      potrafią pisać. A potem już poszło, bo się przyjęło, że niektórych rzeczy nie
                      można nie znać i nie doceniać, więc być może stąd ta popularność w USA.
                      Ale nie chcę oceniać tej książki, bo uważam, że jeszcze za mało odcinków było,
                      aby można było to zrobić rzetelnie. Być może książka jest niezła, kto wie ...
                      No i obu przypadkach zadziałała magia popularności za granicą: w Wlk. Brytanii
                      (Zadie Smith) i w USA (E.McL., N.C.). A przecież nie od dziś wiadomo, że "cudze
                      chwalicie, swego nie znacie". Nasi, aby się przebić (nawet tylko w Polsce)
                      muszą być głośniejsi od przebojów USA i UK.

                      A tak w ogóle, to przecież przed "Nianią" w Trójce leciała powieść chyba
                      polskiego pisarza. Niestety, nie śledziłem z uwagi na bardzo ciężki czas
                      egzaminów na aplikację, więc nie pamiętam ani tytułu, ani autora. Ale parę
                      odcinków słyszałem, były nawet niezłe. Może ktoś przypomni, co to było.
                      • Gość: Filip Re: niepolemicznie od Filipa IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 18:48
                        Ależ ze mnie zapominalski, niewychowany cham.

                        Oczywiście również serdecznie Panią Martkę pozdrawiam.
                        Radosnych świąt :-)))
                        • Gość: martka Re: niepolemicznie od Filipa IP: *.duna.pl 18.04.03, 19:20
                          Dziękuję i również bardzo świątecznie pozdrawiam:) Wszystkiego dobrego:
                          rodzinnego ciepła i niech już wiosna nas nie opuszcza:)
                      • Gość: martka Re: niepolemicznie od Filipa IP: *.duna.pl 18.04.03, 19:17
                        Ciagle mam pewne wątpliwości. Idąc tym tropem: liczenia słuchaczy MBK czy
                        Polityki, to moglibyśmy policzyć ludzi, którzy w ogóle czytają książki i
                        okazałoby się, że ok. 25% Polaków ratuje honor pozostałych, bo przeczytali 2(!)
                        książki w ciągu ostatniego roku.
                        Moim zdaniem, trudno jest umasawiać literaturę i żądać dla niej reklamy, do
                        jakiej inne przedsięwzięcia kultury np. film już przywykły. Nie wiem, czy
                        billbordy są az tak świetnym rozwiązaniem, bo koncentrują uwagę potencjalnego
                        czytelnika na okładce, a tu chyba nie o to chodzi. Zauważ, że książki tak
                        nachalnie promowane przez media to w znakomitej większości literatura masowa
                        nie najwyższych lotów. Po paru zdaniach polskich Bridget Jones czy innych
                        Grocholi opadły mi z rozpaczy ręce. Czy naprawdę o to chodzi, żeby w publicznym
                        radiu była promowana taka literatura, która rozreklamowana po billbordach kusi
                        okładką, a w środku pozbawiona jest walorów artystycznych? O wtórność i
                        umysłowe lenistwo?
                        Moja druga wątpliwość wynika z przekonania, że oczekiwanie, że literatura
                        porwie tłumy jest dziś prawie niewykonalne. Taką siłę oddziaływania miała
                        polska literatura w romantyzmie, później może jeszcze Żeromski i Sienkiewicz.
                        Współcześnie chyba niemożliwe jest napisanie takiej powieści, która wszystkich
                        z miejsca powali na kolana. Domyślam się, że podasz przykład Masłowskiej, że
                        jej sie to niby udało. Ano nie wiem. Bo mam wrażenie, że w jej przypadku, to
                        raczej poglądy czytelników się spolaryzowały: jedni uwielbiają, drudzy wręcz
                        przeciwnie. Postmodernizm i relatywizm zabiły jednogłośność skutecznie. Rozwój
                        mediów, internetu etc. sprawił, że książki już chyba nigdy nie będą budzić aż
                        takich emocji jak kiedyś.
                        Chciałabym więc posłuchać sobie w Trójce dobrej współczesnej polskiej powieści.
                        Tym bardziej, że większość z wymienionych przeze mnie autorów wcale nie tworzy
                        hermetycznego Bóg wie czego, którym mogą zachwycać się jedynie studenci
                        polonistyki:)
                        A poprzednio Maria Peszek czytała "Stefcię Ćwiek w szponach życia" Chorwatki -
                        Dubravki Ugresić

                        • Gość: Filip Re: niepolemicznie od Filipa IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 10:50
                          Znowu się troszkę niezrozumieliśmy ;-)
                          Ja wcale nie twierdzę, że reklama jaką opisałem jest godna pochwały i w/w
                          pisarze powinni si o nią starać.
                          Chodziło mi tylko o to, że wymienieni przez Panią takiej reklamy nie mają.
                          Nagrody Nike, Kościelskich, Paszporty Polityki - docenia je Pani, doceniam ja,
                          docenia sporo ludzi. Tak jak i wizyty w MBK zauważy też całkiem sporo ludzi.
                          Ale to ciągle jest mniej, niż tzw. "tłum".
                          Wystarczy, że ktoś zrobi głośną kampanię z bilboardami, że w kolorowych
                          gazetach będzie o kimś głośniej (pomimo tego, że wiemy, iż taka Polityka jest o
                          wiele więcej warta od ...(wstawić wybrany kolorowy tytuł)), i że przewodnim
                          motywem kampanii będzie np.: "ta książka to Nr 1 w USA, UK, etc.". I już tak
                          książka i jej autor będą "głośniejsi" i popularniejsi od tych, co mają Paszport
                          Polityki, Nike i odwiedzili MBK.
                          Pani Marto, ja nie twierdzę, że to jest dobre i powinno się tak samo promować
                          przez Panią wymienionych. Ja tylko opisywałem ten stan, który według mnie
                          istnieje.
                          Choć z drugiej strony, jeżeli już wiemy, że w/w osoby są dobre, bo są
                          uhonorowane tak poważnymi nagrodami, to co szkodzi dotrzeć do "tłuszczy" w
                          podobny sposób? Inaczej się do nich być może nie dotrze ... No sam nie wiem, bo
                          dopiero przed chwilą o tym pomyślałem ... Ale może rzeczywiście lepiej dotrzeć
                          do "tłumu" z porządną literaturą nawet w taki sposób (bo do nich taki np.
                          Paszport Polityki często nie przemawia, ale pochwała w kolorowym pisemku i
                          owszem), niż godzić się, aby wypromowano słabiznę za którą stoją pieniądze ...
                          Nie wiem, zdaje się, że zaczynam za dużo pisać o rzeczach, w których orientuję
                          się tylko do pewnego momentu, więc już przestanę. Niech lepsi ode mnie to
                          rozważają.

                          Pani Marto, to nie była Dubravka Ugresić. Stefcię słuchałem i według mnie była
                          rewelacyjna. Alke potem była chyba jeszcze jakaś polska (?) powieść, taka
                          sensacyjno-szpiegowska (?), o jakimś dziennikarzu, o agentce, o morderstwie ...
                          no nie wiem dokładnie, bo za mało odcinków słyszałem. Ale to było chyba
                          polskie. jak nikt tu sobie nie przypomni, to postaram się dowiedzieć.

                          Pozdrawiam.
                          • Gość: martka Re: pojednawczo do Filipa:) IP: *.duna.pl 19.04.03, 17:45
                            Wreszcie zrozumiałam, w czym tkwi problem.
                            Chyba oboje trochę inaczej wyobrażamy sobie status literatury: Pan jest zdania,
                            że odpowiednia promocja jest w stanie nakłonić masy do czytania nawet tej
                            trochę trudniejszej. Zakłada Pan, tak mi się wydaje, że billbordy i promocja
                            medialna załatwią sprawę i ludzie będą czytać nawet ksiązki z górnej półki.

                            Mnie się wydaje i o tym cały czas starałam się pisać, że literatura ma nieco
                            inny status niż film czy muzyka popularna. Że jest to sztuka raczej niszowa niż
                            masowa, bo wymagająca dużo więcej uwagi, czasu i skupienia. Billbordy pokazują
                            okładkę, kolorowe gazety pisarza z narzeczoną i kotem na tapczanie, ale co to
                            ma wspólnego z literaturą? Moim zdaniem niewiele, choć już wyobrażam sobie
                            argumenty, że piosenkarka z kolejnym narzeczonym i dzieckiem też ma niewiele z
                            muzyką. Niby tak, ale ciągle mam wrażenie, że literaura jest sztuką wyższą niż
                            muzyka popularna. Poza tym co innego wypada piosenkarce, co innego pisarzowi,
                            który jest profesorem uniwersytetu.

                            Choć zgodzę się, że pisarze powinni tej medialnej promocji w jakimś stopniu
                            ulegać. Takie mamy czasy. Moja polonistka mawiała, że humanista musi umieć się
                            sprzedać... i coś w tym jest. Dobrze by było znależć jednak złoty środek i nie
                            promować ich w sposób budzący zażenowanie. Przyzna mi Pan chyba rację, że gdyby
                            np. Czesław Miłosz pojawił się na billbordzie i w ten sposób próbował nakłonić
                            do kupna "Drugiej przestrzeni" byłoby to dosyć żenujące i tandetne.

                            Nasza dyskusja, choć bardzo miła :), zabrnęła chyba jednak za daleko. O ile na
                            literaturze muszę i chcę się znać, bo w tym kierunku się kształcę i tym się
                            pasjonuję, o tyle już meandry promocji są dla mnie (na razie?) niazgłębione.
                            Ja chyba nie jestem w stanie kontynuować tej dyskusji i raczej nie ma sensu w
                            nieskończoność podbijać tego wątku (tym bardziej, że mocno zboczyliśmy od
                            pierwotnego tematu, oj mocno:) ale podaję Panu mój adres: martucha3@gazeta.pl

                            Na koniec tylko powtórzę: myślę, że miło by było (i mam nadzieję, że nie tylko
                            mi:) posłuchać dobrej współczesnej polskiej powieści w Trójce. Wierzę, że skoro
                            udało się kiedyś z Huelle, to nie tak znowu wiele stoi na przeszkodzie, by
                            udało się z kimś innym.

                            Pozdrawiam serecznie:)

                            Ps1 Ciągle jestem przekonana, że ostatnio to była Dubravka Ugresić, a
                            poprzednio Andrzej Chyra czytał coś szpiegowskiego faktycznie, ale wtedy rzadko
                            mogłam słuchać radia o tej porze. To chyba nie był jednak polski autor, ale nie
                            jestem pewna w 100%...
                            • Gość: Filip Re: pojednawczo od Filipa :) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 22:05
                              Gość portalu: martka napisał(a):

                              > Wreszcie zrozumiałam, w czym tkwi problem.
                              > Chyba oboje trochę inaczej wyobrażamy sobie status literatury: Pan jest
                              zdania, że odpowiednia promocja jest w stanie nakłonić masy do czytania nawet
                              tej trochę trudniejszej. Zakłada Pan, tak mi się wydaje, że billbordy i
                              promocja medialna załatwią sprawę i ludzie będą czytać nawet ksiązki z górnej
                              półki.

                              Pani Marto, ja nic nie zakładam, naprawdę :-))) Ja tylko napisałem, dlaczego
                              moim zdaniem wybierani do czytania są akurat tacy, a nie inny autorzy. Ale sam
                              nie wiem, czy to pochwalać, czy nie. W ostatnim wątku trochę się zamotałem (co
                              też zaznaczyłem) i sam potem napisałem, że to, co akurat mi przyszło do głowy,
                              to w sumie nie wiem, czy to dobry pomysł.
                              Ja też nie jestem specem od reklamy, nie jestem też literaturoznawcą ani kimś,
                              kto mógłby oceniać, jak się powinno (i czy w ogóle powinno się)
                              sprzedawać/reklamować/docierać z książką do czytelnika. Zwyczajnie nie mam na
                              ten temat zdania, ponieważ się na tym nie znam.
                              Mam też wątpliwości, czy powinno się zostawić literaturę samą sobie, aby
                              dotarli do niej Ci, co mają dotrzeć (czyli jak to Pani napisała "sztuka
                              niszowa"), czy też powinno się zadbać także o tzw. "tłuszczę" i próbować
                              nakłonić ją na przeróżne sposoby, aby sięgnęła po coś ambitniejszego.
                              Zwyczajnie nie podejmuję się zabierać głosu w tej sprawie, bo nie uważam się za
                              kompetentnego w tej sprawie.

                              > Choć zgodzę się, że pisarze powinni tej medialnej promocji w jakimś stopniu
                              > ulegać. Takie mamy czasy. Moja polonistka mawiała, że humanista musi umieć
                              się sprzedać... i coś w tym jest. Dobrze by było znależć jednak złoty środek i
                              nie promować ich w sposób budzący zażenowanie. Przyzna mi Pan chyba rację, że
                              gdyby np. Czesław Miłosz pojawił się na billbordzie i w ten sposób próbował
                              nakłonić do kupna "Drugiej przestrzeni" byłoby to dosyć żenujące i tandetne.

                              Czy żenujące, to nie wiem, ale zastanawiające na pewno. I pewnie byłoby o tyym
                              głośno, tak, jak np. o udziale aktorów w reklamach.

                              > Nasza dyskusja, choć bardzo miła :), zabrnęła chyba jednak za daleko.

                              Troszeczkę daleko. Ale kto nam zabroni ;-))) ?
                              Niech spróbuje ;-)

                              > meandry promocji są dla mnie (na razie?) niazgłębione.

                              Dla mnie też ;-)))

                              > Ja chyba nie jestem w stanie kontynuować tej dyskusji i raczej nie ma sensu w
                              > nieskończoność podbijać tego wątku (tym bardziej, że mocno zboczyliśmy od
                              > pierwotnego tematu, oj mocno:) ale podaję Panu mój adres: martucha3@gazeta.pl

                              Sens jest zawsze. Ale odezwę się na pewno :-)))

                              > Na koniec tylko powtórzę: myślę, że miło by było (i mam nadzieję, że nie
                              tylko mi:) posłuchać dobrej współczesnej polskiej powieści w Trójce. Wierzę, że
                              skoro
                              > udało się kiedyś z Huelle, to nie tak znowu wiele stoi na przeszkodzie, by
                              > udało się z kimś innym.

                              Ja też tak myślę. Ale nie potępiałbym w czambuł wszystkiego innego i to tak od
                              razu. Dajmy im szansę.

                              > Pozdrawiam serecznie:)

                              Ja również.

                              > Ps1 Ciągle jestem przekonana, że ostatnio to była Dubravka Ugresić, a
                              > poprzednio Andrzej Chyra czytał coś szpiegowskiego faktycznie, ale wtedy
                              rzadko mogłam słuchać radia o tej porze. To chyba nie był jednak polski autor,
                              ale nie jestem pewna w 100%...

                              Nie będę się kłócił o kolejność, bo sam nie jestem pewien. Ale jednak to chyba
                              była jakaś polska książka, bo bohaterowie byli tacy cokolwiek polscy.
                              Może wreszcie ktoś inny by się w tym teemacie odezwał? Bo mam wrażenie, że
                              wszystkich już wystraszyliśmy tą naszą dyskusją i nikt tego oprócz nas nie
                              czyta.

                              Pani Marto, odezwę się :-)))
                            • neandertalski 3 grosze 22.04.03, 07:35
                              niejako może trochę odzywam się po fakcie ale wcześniej nie mogłem, jednak nie
                              mogę się powstrzymać od tego aby zamilknąć na zawsze;)
                              No cóż nie do końca chyba jest tak, że ja np popieram jakieś durne bilboardowe
                              promocje bo literatura jest taką samą gałęzią przemysłu jak każda inna. Ale
                              jest jeszcze niestety cos takiego jak realia drapieżnego kapitalizmu w którym
                              po prostu jeżeli ktoś na jakiejś książce nie zarobi to książka ta praktycznie
                              nie istnieje. Pewnie, ze literatura jest sztuka niszową ale pisanie do niszy w
                              której nikt tego nie czyta choć szlachetne, sprawia jednak, że jest to pisanie
                              martwe, nie ma literatury bez czytelnika. I właśnie o to chodzi, że strasznie
                              trudno dziś pogodzić realia ekonomiczne i estetyczne i ktoś kto jednak wymyśli
                              jak to zrobić wg mnie godzien będzie pokojowej nagrody Nobla;)
                              Rzekłem.
                              • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: 195.205.139.* 22.04.03, 10:22
                                neandertalski napisał:

                                >Pewnie, ze literatura jest sztuka niszową ale pisanie do niszy w
                                > której nikt tego nie czyta choć szlachetne, sprawia jednak, że jest to
                                pisanie
                                > martwe, nie ma literatury bez czytelnika.

                                Tak. Ale bez przesady - ktoś jednak czyta Tokarczuk, Stasiuka, Huellego, ktoś
                                nawet czyta książki młodych autorów. Tak samo, jak ktoś jednak ogląda kino
                                europejskie i słucha muzyki odbiegającej od tego, co znane z playlist. Tak
                                naprawdę, prawie cała dzisiejsza kultura jest "niszowa" - to słowo jest zresztą
                                mylące, oznacza bowiem tylko to, co jest poza obiegiem kultury masowej. I
                                oczywiście, taka kultura wymaga promocji, ale myślę, że przy tej promocji
                                należy trzymać się dwóch zasad:
                                1. Nie obniżać poziomu sztuki do odbiorcy (niech to odbiorca dorasta do sztuki),
                                2. Nie kreować zjawisk ponad ich rzeczywistą miarę.

                                Ci, co lansują Masłowską (zresztą nie tylko ją - w zażenowanie wprawia na
                                przykład robienie na łamach "GW" szumu wokół takiego zespoliku Cool Kids Of
                                Death), łamią drugą z tych zasad i robią na dłuższą metę krzywdę lansowanym
                                artystom.
                                • neandertalski Re: 3 grosze 22.04.03, 11:51
                                  tak sie składa że sam czytuję wymienionych autorów i powiem szczerze dla mnie
                                  jednak Huelle jest przykładem robienia właśnie sprawy pod nazwą "wiele hałasu o
                                  nic", przynajmniej po przeczytaniu Wiesera takie jest moje zdanie. Stasiuk
                                  dlaczego zrobił się popularny? Dlatego, że "Mury Hebronu" (nawiasem mówiąc wg
                                  mnie to jego najlepsza książka) były jakimś tam właśnie skandalem. Teraz z
                                  upływem czasu jednak trochę schodzi z niego powietrze, co obserwuję ze
                                  smutkiem, bo bardzo go szanuję i kibicuję mu i wierzę, ze jeszcze się odnajdzie
                                  ale jego ostatnie dwie książki "dziewięć" i "zima" trochę niestety
                                  rozczarowują. Co do Tokarczuk nie mam uwag, ja należę do tych którzy się w jej
                                  książkach po prostu pograżyli;)
                                  Ale wracając do senda, czepianie się Masłowskiej albo CKOD, że są młodzieńczy
                                  jest zwyczajnie głupie, są w wieku w którym cały świat jest do dupy i to o czym
                                  mowią jest normalne, naturalne i mają do tego prawo. A to, że ktoś im zrobił
                                  promocję to nic złego, mają teraz szansę aby udowodnić, że są czymś więcej niż
                                  tylko pokoleniowym pawiem, jeżeli wsparcie finansowe ich pogrąży po prostu
                                  będzie jasne, że byli pomyłką ale jeżeli tej szansy nie spieprzą to czy będzie
                                  to źle?
                                  Pisanie niszowe jest szczytne ale dziś nie da się żyć powietrzem i każdy
                                  artysta to wcześniej czy później przyjmuje do wiadomości.
                                  • Gość: martka Re: 3 grosze IP: *.duna.pl 23.04.03, 13:08
                                    Miałam już się nie odzywać, ale mnie korci, proszę mi tę słabość wybaczyć;)
                                    To prawda, że w drapieżnym kapitalizmie JAKAŚ promocja i reklama literatury
                                    jest potrzebna. Jaka, nie wiem, bo to faktycznie nie lada sztuka znależć złoty
                                    środek między walorami estetycznymi a rynkowymi. Wydaje mi się jednak, że bez
                                    nawyku czytania żadne reklamy i promocje na dłuższą metę nie pomogą. Trzeba
                                    chyba zwyczajnie polubić czytanie od najmłodszych lat, przeczytać swój stosik
                                    książek, a potem już kierować się własnym gustem i smakiem. Nie wierzę w masową
                                    reklamę, która w cudowny sposób przyciągnie masowego czytelnika, bo tak to
                                    można wypromować tylko chwilowy hit sezonu. Powątpiewam, czy naprawdę
                                    wartościowej literaturze może to pomóc.
                                    Podzielam zdanie Leśka (co do Masłowskiej zresztą też:) - możecie ze mnie
                                    zrobić drobnomieszczńskiego filistra, proszę bardzo), że to odbiorca powinien
                                    próbować dorosnąć do sztuki, ale niestety wszystko wskazuje na to, że mało kto
                                    się tym we współczesnej kulturze przejmuje. Coraz bardziej media publiczne
                                    lubują się w popularyzowaniu zjawisk przeciętnych niż wybitnych i, moim
                                    zdaniem, powieść "Niania w Nowym Yorku" jest tego doskonałym przykładem. Takie
                                    przykłady można mnożyć zresztą w nieskończoność.
                                    Dlatego, przepraszam, że się powtarzam, chętnie posłuchałabym polskiej powieści
                                    któregoś z wymienionych przeze mnie autorów. Nie jestem jednak zacietrzewioną
                                    fanatyczką, która polską literatuę wynosi ponad jej rzeczywistą miarę i równie
                                    chętnie posłuchałabym DOBREJ powieści obcego autora. Mam tylko wrażenie, że
                                    polska literatura trochę bardziej dotyka naszej polskiej rzeczywistości niż
                                    obca i to jest główny powód, dla którego się tak upieram...

                                    Ogromne dzięki za podpowiedź z tym Krzystofem Kotowskim:))) Przyznaję się do
                                    błędu, to jednak niewątpliwie JEST polska literatura:)
                                    Pozdrawiam słonecznie:)

                                    M.

                                    PS do P. Filipa:) Oj jak zwykle nie do końca się z Panem zgadzam, nie do końca.
                                    Np. uważam, że są aktorzy i Aktorzy. Gdy Małgorzata Foremniak reklamuje serek
                                    darek czy jak mu tam to wcale mi to nie przeszkadza, nawet nie dlatego, że jej
                                    nie lubię, tylko wydaje mi się to zgodne z jej zawodową aktywnością. Gdyby ten
                                    sam serek reklamował Zbigniew Zapasiewicz czy Jan Peszek czułabym dysonans. To
                                    samo z Czesławem Miłoszem na billbordzie. To tylko jedna z moich wątpliwości ,
                                    ale nie będę ich wszystkich werbalizować... pozdrawiam:)
                                    • neandertalski Re: 3 grosze 23.04.03, 13:58
                                      powoli powoli ja nie powiedzialem, że artysta ma się zniżać do poziomu
                                      publiczności i że literackie hamburgery to prawdziwa sztuka. Pewnie, że
                                      czytania trzeba się uczyć od dziecka ale wszędzie jesteśmy mniej lub bardziej
                                      oficjalnie manipulowani, to że czytamy Pilcha, Stasiuka czy Tokarczuk to też
                                      owoc jakiejś tam ich promocji. A masz pojęcie o ilu świetnych pisarzach się nie
                                      dowiesz nigdy dlatego, że ktoś piszą do szuflady bo nie ma kogoś komu się
                                      będzie chciało daną twórczość rozdmuchać. Podobnie jest z muzyką i z innymi
                                      twórcami, Warhol dlaczego był wielki? Dlatego, że był taki świetny? Guzik
                                      prawda ale potrafił zrobić wokół siebie szum i dlatego go zapamiętano i mógł
                                      namalować puszkę zupy a wszyscy zachwycali się tym jak ostatnią wieczerzą,
                                      nasze gusta są często jedynie skutkiem mniej lub bardziej celowych maniulacji
                                      ludzi od mas. Dlatego tym bardziej mam wrażenie, że prawdziwa sztuka umarła już
                                      dawno, bo w sumie od wieków największe dzieła powstawały na zamówienia
                                      sponsora. I to nie jest wynalazek ostatnich czasów. A z książkami jak sobie
                                      wyobrażasz czytanie książek, jeżeli ktoś nie będzie chciał wyłożyć kasy na ich
                                      wydanie a kto wyłoży kasę jak na tym nie zarobi?
                                      Masłowska i CKOD są tacy a nie inni, ja nie widzę powodów aby zabraniać im
                                      pisać albo grać, tym bardziej jeżeli sami się zaczynają finansować.
                                      • Gość: martka Re: 3 grosze IP: 80.51.244.* 23.04.03, 15:01
                                        Hm, pojęcie mecenatu artystycznego jest tak stare jak sztuka, więc może od razu
                                        powiedzmy sobie, że prawdziwa sztuka nigdy sie nie narodziła? Bo do tego
                                        zmierza Twoje rozumowanie... Horacy był zwolennikiem rządów Augusta i pisywał
                                        także coś na kształt panegiryków, tzn. wg Ciebie nie był artystą?

                                        Oczywiście, że sztuka wymaga promocji i ja z całą pewnością o tym pisałam. Ty
                                        zresztą również. Problem jest w tym, żeby w inteligentny sposób wypromować
                                        dobre utwory, które się obronią z upływem czasu. Umiarkowany szum medialny
                                        wokół wartościowego przedsięwzięcia pomaga autorowi i dziełu, hałas medialny
                                        wokół średniego utworu przynosi chwilową popularność, z której za czas jakiś
                                        może niewiele zostać. Ten drugi przypadek, to moim zdaniem, przypadek
                                        Masłowskiej, co przecież nie znaczy, że ja(?) jej zabraniam(?) pisać w
                                        ogóle "tym bardziej, że się sama finansuje". Kim ja niby jestem, żeby
                                        zabraniać tworzyć komukowiek cokolwiek? Wręcz przeciwnie, jestem bardzo
                                        ciekawa, cóż ona jeszcze napisze.

                                        Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że własnie hałaśliwa promocja jest jedyną na jaką
                                        współczesne media stać. Bo kreatorów kultury interesuje szybki zysk, co w
                                        trudnych warunkach rynkowych jest zresztą oczywiste i nie zamierzam im tego
                                        zarzucać, bo też muszą z czegoś żyć. Warto by się jednak zastanowić, jak
                                        wypromować tych mniej błyszczących medialnie, acz dobrych.

                                        Nie uważam się za jakąś wielką kontestatorkę i mam świadomość, że również
                                        ulegam mechanizmom reklamy, czytając to i owo. Choćby wspomnianą Masłowską
                                        chciałam przeczytać, żeby mieć na ten temat własne zdanie. Chyba chcesz mnie
                                        złapać na jakiejś niekonsekwencji i uważasz, że Pilch, Stasiuka czy Tokarczuk
                                        to dla mnie pisarze niszowi, do których sama dotarłam na przekór masom.
                                        Absolutnie nie i mam zresztą na temat tych autorów bardzo różne zdania. Z
                                        wymienionych przeze mnie autorów najbardziej lubię Chwina i Tulli, bo w tej
                                        literaturze dostaję to, co mnie najbardziej intelektualnie i estetycznie
                                        interesuje. Też nie uważam tego wyboru za wyraz jakiegoś wyjątkowo
                                        wysublimowanego buntu przeciw komercji. Po prostu to lubię taką literaturę, a
                                        to że akurat taką to zapewne wypadkowa wielu czynników: w tym i wpływu mediów
                                        także. Ale na szczęście nie tylko:)

                                        Pozdrawiam:)
                                        • neandertalski Re: 3 grosze 24.04.03, 07:50
                                          ja wcale nie twierdzę, że Masłowska albo CKOD to jakies objawienia na miarę
                                          Michała Anioła. Oni są po prostu jednymi z wielu, jest welu różnych twórców,
                                          różnych twarzy, różnych pomysłów, rozumiem, że nie każdemu musi ich twórczość
                                          odpowiadać. Ale oni mieli to szczęście, że ktoś kto ich promocją się zajął
                                          zrobił to po prostu dobrze albo przypadkiem dobrze. I ja w tym nie widzę nic
                                          złego, to po prostu oznacza tylko tyle, że inni twórcy powinni poszukać
                                          lepszych marketingowców. Mnie sukces Masłowskiej i CKOD cieszy i gratuluję im
                                          bo wg mnie są gorsi od nich którzy zrobili karierę. Tylko tyle a szydzenie z
                                          nich trochę przypomina mi historię gdy ostatnio Nobla dostała Szymborska,
                                          zamiast się po prostu cieszyć, że ktoś ją wyróżnił, większość krytyków
                                          podzieliła się na dwa obozy z których jedni twierdzili, że Nobel należał się
                                          Różewiczowi a drudzy uważali że zdaje się Herbertowi. Polskie piekiełko.
                                          Nikt nie mówi, że Masłowska czy CKOD to mistrzostwo świata ale osiągnęli
                                          pewnien sukces i to wcale nie za darmo. W dodatku tak szczerze mówiąc nie wiem
                                          jak CKOD ale Masłowska zdaje się pochodzi ze stajni niezależnej, jej książka
                                          przyniosła wymierną kasę także wydawcy, być może dzięki temu zostaną wydane
                                          książki innych autorów mniej znanych, ja myślę, ze to całkiem nieźle. To też
                                          jakiś zdrowy mechanizm promocji, że jest koń pociągowy który więcej dobrego
                                          przynosi niż złego.
                                          No i też pozdrawiam :)
                                      • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: 195.205.139.* 23.04.03, 15:17
                                        neandertalski napisał:

                                        > powoli powoli ja nie powiedzialem, że artysta ma się zniżać do poziomu
                                        > publiczności i że literackie hamburgery to prawdziwa sztuka. Pewnie, że
                                        > czytania trzeba się uczyć od dziecka ale wszędzie jesteśmy mniej lub bardziej
                                        > oficjalnie manipulowani, to że czytamy Pilcha, Stasiuka czy Tokarczuk to też
                                        > owoc jakiejś tam ich promocji.

                                        Pewnie. Podobnie jak pozycja w kinie światowym von Triera czy Almodovara. Tylko
                                        co z tego wynika? Niezależnie od tego, jak bardzo by ci artyści nie byli
                                        promowani, i tak trafią tylko do pewnych segmentów - i to wynika po prostu z
                                        natury ich sztuki. (Oczywiście, rolą promocji jest, żeby udało się do tych
                                        segmentów trafić - a rolą edukacji kulturalnej, żeby te segmenty były jak
                                        najszersze). Nie róbmy sobie złudzeń, że promocja sprawi, że np. awangardowy
                                        jazz będzie tak popularny, jak Kasia Kowalska, a 'Idioci' będą rywalizowali o
                                        rekordy oglądalności z 'Titanikiem'.

                                        >A z książkami jak sobie
                                        > wyobrażasz czytanie książek, jeżeli ktoś nie będzie chciał wyłożyć kasy na
                                        >ich wydanie a kto wyłoży kasę jak na tym nie zarobi?

                                        Sponsorzy. Nakład własny autora. Możliwości jest sporo. Poza tym - co to
                                        znaczy "nie zarobi"? Jakoś wydawnictwa w Polsce sobie dają radę i _zarabiają_
                                        na wydawaniu książek. Także tych niskonakładowych, bez wielkiej promocji w
                                        telewizji i radiu.

                                        > Masłowska i CKOD są tacy a nie inni, ja nie widzę powodów aby zabraniać im
                                        > pisać albo grać, tym bardziej jeżeli sami się zaczynają finansować.

                                        Ja im niczego nie zabraniam. Masłowską nawet cenię, CKOD jakoś nie. Chodzi tu
                                        _tylko_ o mechanizm promocji ich dzieł i wmawianie, że mamy do czynienia z
                                        najważniejszym dziełem literatury polskiej od czasów Różewicza czy zespołem na
                                        miarę The Clash. Bo to jest po prostu promocyjne oszustwo.
                                        • Gość: Filip Re: 3 grosze IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 15:29
                                          Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                                          > Sponsorzy. Nakład własny autora. Możliwości jest sporo.

                                          Bardzo przepraszam, ale proszę mnie nie rozśmieszać, bo mi się zajad rozwala.

                                          Jacy sponsorzy? Jaki nakład własny autora?

                                          Sponsor nie zasponsoruje niczego, na czym nie będzie miał szansy chociaż trochę
                                          zarobić lub wykazać się sponsorowaniem i zrobieniem sobie PR. Czasy Króla
                                          Stasia już się skończyły, nikt za darmo nic nie zrobi.
                                          A sponsor młodego pisarza, który wydał dopiero pierwszą książkę? Wolne żarty.
                                          Chyba, że sponsorem jest firma bogatego tatusia, mamusi czy wujka. Ale mało
                                          ludzi ma takie możliwości. I nie wiadomo, czy potrafią pisać.
                                          Nakład własny? Jasne, zwłaszcza, jak się ma 18 lat, a rodzice zarabiają góra
                                          średnią krajową.
                                          No chyba, że się wygra w TOTKA, ale wtedy nie każdy zainwestuje w wydanie
                                          własnej książki, tylko prędzej pójdzie w stronę konsumpcji.

                                          Ała, idę po maść ...
                                          • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: *.tdmedia.pl / 10.10.19.* 23.04.03, 18:45
                                            > Sponsor nie zasponsoruje niczego, na czym nie będzie miał szansy chociaż
                                            >trochę zarobić lub wykazać się sponsorowaniem i zrobieniem sobie PR. Czasy
                                            >Króla Stasia już się skończyły, nikt za darmo nic nie zrobi.

                                            Sponsorem mogą być niekoniecznie firmy, ale samorządy, fundacje etc. Choćby w
                                            celu promocji autora z danego miasta/regionu.

                                            > No chyba, że się wygra w TOTKA, ale wtedy nie każdy zainwestuje w wydanie
                                            > własnej książki, tylko prędzej pójdzie w stronę konsumpcji.

                                            Hmm... Proponuję prześledzić, jak się rozwija w Polsce niezależna
                                            kinematografia. Albo na jakiej zasadzie coraz więcej młodych wykonawców wydaje
                                            swoją muzykę.

                                            Chore jest myślenie, że każdy może wydać książkę i każda z tych książek może na
                                            siebie zarobić. To jest po prostu niemożliwe, bo choćby nie wiem, jak te
                                            książki promować, ludzie po prostu tyle na nie nie wydadzą. Być może dorobimy
                                            się systemu finansowania i promocji kultury niemasowej (wolę to określenie
                                            niż "niszowej"). Ale... wmawianie, że "promocja" sprawi, że każda książka
                                            każdego młodego autora się sprzeda, jest utopią. Można wylansować jedną
                                            Masłowską. Dziesięć Masłowskich - już nie, bo: a) trudno będzie wmówić, że
                                            każda z tych dziesięciu książek jest taka niepowtarzalna i zjawiskowa, b) ludzi
                                            stać na kupienie jednej książki, ale dziesięciu - po prostu nie.
                                            • Gość: Filip Re: 3 grosze IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 20:24
                                              Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                                              > Sponsorem mogą być niekoniecznie firmy, ale samorządy, fundacje etc. Choćby w
                                              > celu promocji autora z danego miasta/regionu.

                                              Taaaaak, już widzę te samorządy, które rezygnują z łatania dziur w jezdni i za
                                              to promują młodych, gniewnych pisarzy. To już wiem, dlaczego tyle tych książek
                                              ostatnio wychodzi, a moje ulice nadal dziurawe ...

                                              > > No chyba, że się wygra w TOTKA, ale wtedy nie każdy zainwestuje w wydanie
                                              > > własnej książki, tylko prędzej pójdzie w stronę konsumpcji.
                                              >
                                              > Hmm... Proponuję prześledzić, jak się rozwija w Polsce niezależna
                                              > kinematografia. Albo na jakiej zasadzie coraz więcej młodych wykonawców
                                              wydaje swoją muzykę.

                                              Ach, to dlatego tyle tych niezależnych filmów w kinach, że aż nie starczy czasu
                                              na pokazywanie szmiry. Zaraz, niech policzę, ile ich w ostatnim roku było
                                              ...
                                              Oj, chyba pójdę po liczydło, bo mi palców u rąk i nóg zabrakło ;-)

                                              > Chore jest myślenie, że każdy może wydać książkę i każda z tych książek może
                                              na
                                              > siebie zarobić.

                                              A czy ktoś tak tu twierdził?????
                                              W którym miejscu?????

                                              > Ale... wmawianie, że "promocja" sprawi, że każda książka
                                              > każdego młodego autora się sprzeda, jest utopią.

                                              Jeżeli to do mnie, to wypraszam sobie. Ja niczego nikomu tu nie wmawiałem.
                                              Ja tylko na wpis pewnej osoby, która napisała, co widziałaby do czytania na
                                              antenie (książki których autorów) napisałem tylko, że im jest trudniej, bo
                                              brakuje im reklamy, takiej, jaką mają inne pozycje.
                                              Ale nie twierdziłem, że taka reklama załatwiłaby sprawę.
                                              Taka reklama dałaby im tylko szansę.
                                              Ale nie gwarancję sukcesu.

                                              Chociaż z drugiej strony, patrząc jak spece od reklamy potrafią dzisiaj
                                              sprzedać najgorszy chłam, to kto wie ... Ale nie upieram się.
                                              Poza tym to, że się sprzeda nie oznacza oczywiście, że jest to świetne.
                                              • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: 195.205.139.* 24.04.03, 08:42
                                                Gość portalu: Filip napisał(a):

                                                > Taaaaak, już widzę te samorządy, które rezygnują z łatania dziur w jezdni i
                                                >za to promują młodych, gniewnych pisarzy. To już wiem, dlaczego tyle tych
                                                >książek ostatnio wychodzi, a moje ulice nadal dziurawe ...

                                                Nie mówię o rezygnowaniu z łatanie dziur w jezdni. Faktem jest, że samorządy
                                                wielu miast i gmin, mimo dziurawych jezdni, jednak wydają pieniądze na
                                                finansowanie kultury.

                                                > Ach, to dlatego tyle tych niezależnych filmów w kinach, że aż nie starczy
                                                czasu na pokazywanie szmiry.

                                                Nie mówię o "dystrybucji", bo to jest inna sprawa. Mówię o tym, że takie filmy
                                                powstają. Natomiast są i będą one na uboczu i inaczej (poza jednym czy drugim
                                                wyjątkiem) nie będzie - kino jest przemysłem i takie produkty jak Nowa Komedia
                                                Romantyczna z Julią Roberts albo Nowy Film Akcji z Bruce'em Willisem będą
                                                dominować, czy nam się to podoba, czy nie.

                                                > Jeżeli to do mnie, to wypraszam sobie. Ja niczego nikomu tu nie wmawiałem.
                                                > Ja tylko na wpis pewnej osoby, która napisała, co widziałaby do czytania na
                                                > antenie (książki których autorów) napisałem tylko, że im jest trudniej, bo
                                                > brakuje im reklamy, takiej, jaką mają inne pozycje.

                                                Ale tu odwracasz pojęcia. Czytanie książek w radiu jest _samo w sobie_ formą
                                                reklamy, a raczej promocji kultury - do której przecież radio publiczne jest
                                                zobowiązane. (Wolę mówić o promocji niż o reklamie, gdyż reklama się kojarzy
                                                jako usługa płatna). Więc - promowanie tego, co już jest na wielką skalę
                                                wypromowane, mija się w moim odczuciu z celem. Prędzej na promocję zasługuje
                                                to, co znane jest mniej. (Tak jak słusznie mmartka napisała, nie chodzi
                                                przecież o jakichś niszowych pisarzy, tylko o czołówkę współczesnej polskiej
                                                literatury przecież).


                                                • Gość: Filip Re: 3 grosze IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 11:02
                                                  Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                                                  > Nie mówię o "dystrybucji", bo to jest inna sprawa. Mówię o tym, że takie
                                                  filmy
                                                  > powstają.

                                                  Poproszę o informacje, które to samorządy są tak hojne, że dają kasę na filmy,
                                                  w ogóle się nie przejmując, czy dany film trafi do dystrybucji. Bardzo bym
                                                  chciał poznać takie samorządy.

                                                  Ale to w takim razie, w ten sposób patrząc, to rzeczywiście, pisarz może się
                                                  obyć bez sponsora i pisać nakładem własnym. Albo nawet mieć małego sponsora. W
                                                  końcu ile to kosztuje, ryza papieru, albo duży brulion. I niech sobie pisze. A
                                                  czy to ktoś wyda - a co to sponsora brulionu obchodzi ...

                                                  > Ale tu odwracasz pojęcia. Czytanie książek w radiu jest _samo w sobie_ formą
                                                  > reklamy, a raczej promocji kultury - do której przecież radio publiczne jest
                                                  > zobowiązane. (Wolę mówić o promocji niż o reklamie, gdyż reklama się kojarzy
                                                  > jako usługa płatna). Więc - promowanie tego, co już jest na wielką skalę
                                                  > wypromowane, mija się w moim odczuciu z celem. Prędzej na promocję zasługuje
                                                  > to, co znane jest mniej. (Tak jak słusznie mmartka napisała, nie chodzi
                                                  > przecież o jakichś niszowych pisarzy, tylko o czołówkę współczesnej polskiej
                                                  > literatury przecież).

                                                  Skoro to jest czołówka, to też można by uznać, że są już wypromowani ;-)))
                                                  A jednak nie są.
                                                  • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: 195.205.139.* 24.04.03, 11:15
                                                    Gość portalu: Filip napisał(a):

                                                    >> Ale to w takim razie, w ten sposób patrząc, to rzeczywiście, pisarz może się
                                                    > obyć bez sponsora i pisać nakładem własnym. Albo nawet mieć małego sponsora.
                                                    > W końcu ile to kosztuje, ryza papieru, albo duży brulion. I niech sobie
                                                    >pisze. A
                                                    > czy to ktoś wyda - a co to sponsora brulionu obchodzi ...

                                                    Są czasopisma literackie, które zajmują się także m.in. drukowaniem tekstów
                                                    debiutantów. A jeżeli ktoś chce podzielić się światem ze swoim genialnym
                                                    dziełem literackim, to Internet stoi otworem. Znakomite medium do promocji i
                                                    dystrybucji młodej literatury.
                                                    Przypominam też, że co roku ileś tam debiutów literackich się ukazuje.

                                                    > Skoro to jest czołówka, to też można by uznać, że są już wypromowani ;-)))
                                                    > A jednak nie są.

                                                    Tokarczuk, Stasiuk czy Pilch nie są wypromowani? Inni - może mniej, ale
                                                    przeciętna osoba choć w miarę interesująca się literaturą powinna znać ich
                                                    nazwiska i wiedzieć, co piszą. Tak więc - nie przesadzajmy może.
                                                  • Gość: martka Re: 3 grosze IP: 80.51.244.* 24.04.03, 11:50
                                                    Moja słaba silna wola:) każe mi się wtrącić po raz kolejny;)
                                                    Oczywiście, że Pilch, Stasiuk i Tokarczuk (no i może paru innych jeszcze) są
                                                    popularni. I wypromowani. Polskie Radio w ramach swojej misji mogłoby jedank
                                                    zajmować się promocją, jeszcze szerszą i dość specyficzną, bo lekturą książek
                                                    wymienionych przeze mnie autorów na antenie. Zawsze jest szansa, że do
                                                    słuchaczy dotrą autorzy, o których wcześniej nie mieli pojęcia , a których
                                                    chętnie by sobie poczytali. Moim zdaniem wyszłoby to tylko z korzyścią dla
                                                    misji PR, no i literatury polskiej. Na pewno przyniosłoby to więcej korzyści
                                                    niż czytanie "Niani w Nowym Jorku", a może niektórych pozbawiłoby przykrego
                                                    uczucia kaca czytelniczego.
                                                    Poza tym, Panie Filipie, nie ma się tak do końca z czego śmiać, choć faktycznie
                                                    zdania o promowaniu przez samorządy i z prywatnej kieszeni brzmią utopijnie. To
                                                    się jedank w jakimś stopniu wydarza, nawet w moim rodzinnym niedużym mieście. A
                                                    poza tym Stasiuk i Tokarczuk istnieją na rynku, dlatego, że mają własne
                                                    wydawnictwa, prowadzone do spółki z rodziną.
                                                    M.
                                                    Polskie piekiełko, o którym wspomniał neandertalski, ma swój urok (he he)
                                                    Inaczej nie dyskutowaliśmy tak zażarcie. A co do Nobla, gdy w 1924 dostał go
                                                    Reymont, społeczeństwo twierdziło, że należy się Żeromskiemu. Przecież my
                                                    jesteśmy mądrzejsi od jakiejś tam Akademii;) No!
                                                  • neandertalski polskie piekiełko 24.04.03, 12:37
                                                    a wg mnie Nobla to powinien dostać Prus za "Lalkę";)
                                                  • Gość: martka Re: polskie piekiełko IP: *.duna.pl 24.04.03, 12:44
                                                    A wg mnie Mickiewicz za "Dziady";) No to się zgadzamy - he he;)
                                                  • Gość: Filip Re: polskie piekiełko IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 13:06
                                                    A według mnie powinno być tak, jak jest i jak było.

                                                    Trzeba mieć w życiu pewne "pewniki".
                                                    Dla mnie takim jest Akademia przyznająca Noble.
                                                    W życiu bym się nie podjął dyskutowania, że komuś się należy, a komuś nie, za
                                                    to innemu tak.
                                                    Dla mnie Akademia ma ogromny autorytet i nie mi polemizować z ich
                                                    rozstrzygnięciami. Według mnie, skoro komuś Nobla dali, to mu się należał.
                                                    Koniec, kropka.
                                                    Byłem cholernie zdegustowany, gdy w Polsce niektóre osoby publiczne krytykowały
                                                    przyznanie Nobla Szymborskiej czy Fo. A kim są Ci wszyscy krytykanci, by się
                                                    mierzyć z członkami Akademii. Może się komuś nie podobać twórczość danego
                                                    pisarza - z tym się zgadzam, tu można dyskutować.
                                                    Ale publiczne mówienie, że komuś się należy lub nie, a zwłaszcza w przypadku
                                                    niektórych osób - polityków, czy raczej politykierków - które autorytetu
                                                    żadnego (a zwłaszcza w kwestiach literatury) nie mają uważam za nadużycie i za
                                                    ogromną butę z ich strony.
                                                    (p. Marto, p. Neandertalski - to nie do Was, to ogólnie o ludziach, którzy
                                                    wykorzystują swą wątpliwą sławę w innych dziedzinach do wypowiadania się na
                                                    każdy możliwy temat).
                                                  • neandertalski Re: polskie piekiełko 24.04.03, 13:14
                                                    pewnie, że tak, tylko ja sobie pozwoliłem powiedzieć jaka wg mnie książka
                                                    polskiego pisarza dla mnie jest dziełem największym, trochę niedocenionym
                                                    zresztą i bardzo się ucieszyłem gdy ostatnio zobaczylem, że moja z kolei
                                                    ulubiona pisarka, czyli Tokarczuk, podziela to zdanie i tak przepięknie
                                                    potrafiła to wszystko powiedzieć, polecam "Lalkę" Tokarczuk.
                                                    Ale to tylko moje własne prywatne zdanie, nic więcej.

                                                    PS
                                                    A swoją drogą Dziady???????? Wybacz Marto, nie mogłem się powstrzymać;)
                                                  • Gość: martka Re: polskie piekiełko IP: *.duna.pl 24.04.03, 13:16
                                                    Ale myśmy sobie tylko żartowali z pewnej narodowej cechy Polaków! U nas każdy
                                                    wie lepiej, a autorytety, phi... Nic tak nas - Polaków nie wkurza jak sukces
                                                    kogoś innego. Nie trzeba zresztą daleko szukać czasem wystarczy rozejrzeć się
                                                    po tym forum.
                                                    Mam nadzieję, że nie uraziłam ani Pana, ani nikogo:)
                                                    M.

                                                    Przepraszam za kiksnięcie ze Stasiukiem i Tokarczuk. Lesiek ma rację:)

                                                    Namyśliłam się i Nobla to jeszcze Kochanowski mógłby dostać. Za Treny;)
                                                  • Gość: Lesiek Re: 3 grosze IP: 195.205.139.* 24.04.03, 12:58
                                                    > A poza tym Stasiuk i Tokarczuk istnieją na rynku, dlatego, że mają własne
                                                    > wydawnictwa, prowadzone do spółki z rodziną.

                                                    Gwoli ścisłości: Stasiuk założył "Czarne", a Tokarczuk "Rutę", gdy oboje byli
                                                    już cenionymi i uznanymi pisarzami.
                                    • Gość: Filip Re: 3 grosze IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 14:41
                                      Gość portalu: martka napisał(a):

                                      > PS do P. Filipa:) Oj jak zwykle nie do końca się z Panem zgadzam, nie do
                                      końca.
                                      > Np. uważam, że są aktorzy i Aktorzy. Gdy Małgorzata Foremniak reklamuje
                                      serek
                                      > darek czy jak mu tam to wcale mi to nie przeszkadza, nawet nie dlatego, że
                                      jej
                                      > nie lubię, tylko wydaje mi się to zgodne z jej zawodową aktywnością. Gdyby
                                      ten
                                      > sam serek reklamował Zbigniew Zapasiewicz czy Jan Peszek czułabym dysonans.
                                      To
                                      > samo z Czesławem Miłoszem na billbordzie. To tylko jedna z moich
                                      wątpliwości ,
                                      > ale nie będę ich wszystkich werbalizować... pozdrawiam:)

                                      Pani Marto, ale ja nie wyraziłem żadnej oceny, czy mi się podobają aktorzy w
                                      reklamach, czy też nie; czy powinni to robić, czy nie.
                                      Napisałem tylko, że ta sprawa wzbudza dyskusje i kontrowersje. Pewnie tak samo
                                      byłoby z udziałem Pana Miłosza w reklamie. To wszystko.

                                      Pzdr
    • Gość: daner Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: *.kol.tke.pl 20.04.03, 16:06
      Częściowo odpowiadam na pytanie;poprzednio była czytana powieść
      sensacyjna "Zygzak" Krzysztofa Jakiegośtam.Jak sobie przypomnę,to napiszę.A
      wracając do interpretacji Joanny Brodzik-czyta poprawnie,ani lepiej ani gorzej
      od np M.Ostaszewskiej,która czytała "Byłam różą".Osobiście wolę czytających
      facetów,mój faworyt to Krzysztof Gosztyła,ale uwielbiam słuchać również pana
      Adasia Ferencego,Wakulińskiego czy Englerta.Cieszmy się,że w ogóle coś chcą
      czytać w radiu.Pozdrawiam
      • Gość: danuta Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-coś strasznego IP: aga:* / 192.168.5.* 20.04.03, 18:57
        podpowiadam- Krzysztof Kotowski
    • Gość: Kato Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-cos´ strasznego IP: *.chello.pl 23.04.03, 14:07
      1.Ksiazki , jesli juz czytac - to samemu.
      2.Jesli czytanie na glos to bylbym za czytaniem na glos w telewizji liter
      alfabetu ze wskazywaniem strzalka na brzuszki "B" itp, nastepnie laczenie
      liter w proste wyrazy a moze i potem wyrazow w zdania. Dzieki temu po
      paru miesiacach ludnosc moglaby przeczytac samodzielnie ksiazke z
      obrazkami a prymusi - gazete.
      Co nie oznaczaloby wcale ze by ja zrozumieli.
      3) Wobec tego bylbym za tym, zeby w radio - no nareszcie , to jest forum
      radiowe przeciez - czytac na glos zdania a nastepnie je tlumaczyc
      ludnosci.

      Moze to rownie dobrze robic p.Brodzik
      • neandertalski Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-cos´ strasznego 23.04.03, 14:19
        GENIALNE;) no właśnie bo zapomnieliśmy o najważniejszym..., że o tyle o ile to,
        że ktoś potrafi coś napisać świadczy o tym, że nie jest analfabetą o tyle to,
        że coś przeczyta to jednak nie koniecznie oznacza to samo;)
        pozdrawiam
        :-)
      • Gość: Jureek Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-cos´ strasznego IP: 212.185.202.* 23.04.03, 17:01
        Gość portalu: Kato napisał(a):

        > 1.Ksiazki , jesli juz czytac - to samemu.

        Ale broń banie Boże, gdy się prowadzi samochód. A wtedy, gdy żona się zmęczy, to dobra i pani Brodzik :)
        Jura
        • Gość: Kato Re: BRODZIK czyta w 'Trójce'-cos´ strasznego IP: *.chello.pl 23.04.03, 17:23
          Gos´c´ portalu: Jureek napisa?(a):

          A wtedy, gdy z˙ona sie˛ zme˛czy, t
          > o dobra i pani Brodzik :)
          > Jura

          Mnie sie wydaje ze i zanim sie zmeczy.
          Pozdrowienia
          K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka