Dodaj do ulubionych

post factum

IP: 80.51.244.* 06.05.03, 01:19
Smutna się ostatnio zrobiła dyskusja o Trójce: wkradł się duch rezygnacji,
marazmu i zniechęcenia. Wystarczy popatrzeć na tytuły postów "Wyleczyłem się
za słuchania Trójki", "Trójka umarła", "Przestaję słuchać Trójki", "Dla
jakich rozgłośni porzuciliście trUjkę?" itd. w tym guście. Wcale mnie to nie
dziwi zresztą.

Jakiż to olbrzymi kontrast z wątkiem - ikoną tego forum, który ostatnio
powrócił na pierwszą stronę. Przeczytałam jego lwią część: jestem zachwycona
zaangażowaniem i optymizmem wszystkich dyskutantów. Wiarą w to, że walka z
wiatrakami musi się udać. Polecam: z ponad rocznej perspektywy, czyta się to
niesamowicie ciekawie. Pełna jestem szacunku dla ajka i Jarka za rzeczowość i
panowanie nad emocjami, wszyscy powinniśmy się od Was tego uczyć.

Rok po chyba trochę brakuje nam tamtego zaangażowania i wcale się temu nie
dziwię... Stałych słuchaczy, jak mi się wydaje, po prostu sobie zlekceważono.

Zastanawiam się nad czymś innym. Zwykliśmy za zmiany w Trójce winić jej nową
dErekcję i to pewnie w dużej mierze racja. W świetle zamieszania wokół Teatru
Nowego w Łodzi, zaczęłam myśleć o roli Trójkowego zespołu w całej sprawie.
Nie chcę tu występować w roli oskarżyciela, ale coś mnie niepokoi. Dlaczego
nikt z Trójki nic nie zrobił? Bezpiecznie było przyglądać się dyskusji
forumowej z daleka, przyjemnie było ją śledzić, jak się jacyś ludzie zabijają
za miejsce pracy Trójkowych dziennikarzy. Dlaczego tam w Trójce zabrakło
impetu, by walczyć o inną dyrekcję, zgodną z oczekiwaniami zespołu?

Do niedawna tłumaczyłam to sobie troską o pracę, bo w tych trudnych czasach
trzeba przecież z czegoś żyć i ja to rozumiem. Ale dlaczego tacy aktorzy z
Łodzi, potrafią walczyć o swoje (ciągle jeszcze nie wiadomo z jakim skutkiem -
ja mocno trzymam za nich kciuki), oganizować marsze protestacyjne, na które
zjeżdżają się aktorzy z całej Polski, a przede wszystkim ISTNIEĆ W MEDIACH ze
swoją sprawą. Przecież nikt za ludzi Trójki nie poszedłby do telewizji, do
prasy. Pamiętam artykuły polemiczne dziennikarzy nietrójkowych: artykuły w
Polityce, we Wproście, przecież to można było zmienić w jakąś większą akcję.
Dlaczego tego nie zrobiono? Dlaczego, kiedy w marcu ubiegłego roku dzwonili
do radia oburzeni słuchacze, bezpardonowo gaszono dyskusję i mówiono, to nie
moja sprawa. A czyja, że się tak zapytam?

Oczywiście pamiętam pojedyncze wystąpienie Trójkowych dziennikarzy, którzy
się polityce Zarządu sprzeciwiali. Nie chodzi mi jednak o wytykanie palcem
nikogo, o eskalację oskarżeń. Ludzie Trójki, podkreślam, to są ( w znakomitej
większości) ludzie, których bardzo cenię i nie mnie ich oceniać. Ale
chciałbym to ZROZUMIEĆ i liczę, że mądrzejsi ode mnie forumowicze trochę mi w
tym pomogą.

Pozdrawiam wszystkich ciepło:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Filip Re: post factum IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 08:59
      Też się nad tym zastanawiałem. Przeciwko Panu Olszańskiemu zespół wystąpił.
      Przeciwko nowej dyrekcji już nie.

      Doszedłem do trzech możliwych wariantów:
      - albo nie ma już zespołu (ducha zespołu),
      - albo ilość niezadowolonych w zespole jest super mała,
      - albo wszyscy (prawie) w zespole są bardzo zadowoleni z obecnej sytuacji i to
      tylko my - paru wrednych słuchaczy, określanych jako "starzy" mamy jakieś
      widzimisię, a tak naprawdę, to nie nadążąmy za postępem (nawiasem mówiąc, ja
      też się troszkę wyłamuję, bo mi się wciąż wiele rzeczy podoba i nie potępiam
      wszystkiego w czambuł).
      Cóż, zawsze chcialem, by kiedyś zakwalifikowano mnie do "Ciemnogrodu" ;-D

      Przyjmuję jeszcze strach przed bezrobociem, acz z oporami, bo skoro kiedyś
      potrafiono wystąpić przeciwko Panu Olszańskiemu ... Ale może sytuacja/podejście
      się zmieniła/o ... Sam nie wiem ...
      • Gość: Lesiek Re: post factum IP: 195.205.139.* 06.05.03, 10:06
        Moim zdaniem zespołowi po prostu przetrącono kręgosłup. Po co w krótkim czasie
        ściągnięto do PR3 tak wielu dziennikarzy z zewnątrz (Wrona, Łodej, Orzech,
        Kowalewski, Bugalski, Rokos)? Nie tylko dlatego, że ci dziennikarze bardziej
        pasowali do nowej, Trujkowej formuły. Także dlatego, żeby rozbić zespół,
        stworzyć wierną sobie gwardię. Żeby już nie miał kto protestować - bo ci,
        którym się Trujka nie podoba, już w niej przeważnie nie pracują (albo ich
        wyrzucono, albo sami odeszli).

        I to jest jeden z powodów, dla których już w powrót Trójki nie wierzę. Bo co
        zrobić z Orzechem czy Łodejem? A z drugiej strony - czy dziennikarze, którzy po
        odejściu z PR3 wyrobili sobie już jakąś pozycję zawodową, byliby skłonni rzucać
        wszystko i wracać do odrodzonej Trójki?
    • gert Re: post factum 07.05.03, 00:19
      Trochę się boję takich tematów. Boję się, bo znowu może się zacząć "bijatyka"
      na ulubionych i znielubionych". Więc może tak jakoś... opłotkami :-))

      "Duch zespołu"? Chyba go już nie ma. Moim skromnym zdaniem "duch zespołu"
      został złamany w okresie VIII 2001 - IV 2002. Czyli od czasu, kiedy odbywał się
      konkurs na dyrektora PR 3 aż do "wiosennej rzezi". Zresztą... "złamany" to
      chyba niefortunne określenie. Ten duch zmarł śmiercią naturalną. Zespół klapnął
      na laurach ("myśmy wywalilismy Olszańskiego") i nie był nawet w stanie znaleźć
      jednego porządnego kandydata na dyrektora. Łapanka odbyła się w ostatniej
      chwili, a potem... szkoda gadać: potem pozbyto się tych, którzy się nie bali,
      niepokornych. Zespół ich nie bronił, koledzy patrzyli w okno, mruczeli "a my
      robimy swoje", liczyli, że na nich nie padnie (a w paru przypadkach - padło
      ciut później). I to był koniec mitu.

      Mitu, bo mam wrażenie, że stworzyliśmy (my, wszyscy) sobie mit. Mit rozgłośni,
      która żyje dla słuchaczy, ze słuchaczami itd. Mit "trójkowej rodziny"
      obejmującej i pracowników, i tych, którzy z drugiej strony sitka. Póki było
      fajnie - mit jako tako funkcjonował. A później... Jedni z przekonania, inni z
      oportunizmu, jeszcze inni z bujania w chmurach, gwiazdorstwa, niespełnionych
      ambicji, dla świętego spokoju, itd... pogodzili się z tym, co zrobiono z ich
      stacją. Pogodzili się nawet z tym, że wyrzucano ich kolegów, przyjaciół,
      wychowanków, podopiecznych. Pogodzili się z tym, że zaczęli "odpadać"
      nawierniejsi słuchacze, że marnowany jest potencjał, który można było
      wykorzystać do budowania wizerunku nowej, żywej i nowczesnej, ale inteligentnej
      Trójki (wyobrażacie sobie taką ponad dwuletnią akcję "ZA" Trójką? Taka darmowa
      reklama!), pogodzili się także z tym, że tych słuchaczy dyrekcja" i różni "ależ-
      ja-wcale-nie-jestem-pracownikiem" obrażają gdzie mogą.

      Zostało parę osób w przy Myśliwieckiej, które ten mit ciągle podtrzymują.
      Dzieki którym wiemy, co się dzieje, co dziać się będzie i w jakim t-shircie
      dyrektor Banach przyszedł do pracy :-)). Czy inni, którzy po prostu "robią
      swoje", ale robią solidnie i dbają o swoich słuchaczy.
      Ba! znaleźli się nowi ludzie, bo czymże jest postawa Michała Kowalewskiego, jak
      nie kontynuacją tego dawnego trójkowego stylu, kontaktu ze słuchaczem. Inni -
      porozrzucani po rozgłośniach PR SA, o innych słuch wszelaki zaginął.

      O postępowaniu (czy jego braku :-)) ludzi z Trójki napisano już na forum
      kilometry postów. Ostro, ostrzej itd. Jeśli nie zrobiło to na nich wrażenia -
      ich problem. Jeśli ktoś chce - moze próbować jeszcze raz ich "ruszyć", może
      wysłać im posta Martki. Może ciekawe by było, co by odpisali. Jeśli w ogóle by
      odpisali :-)

      Nie wierzę, że ci, którzy zostali cokolwiek zrobią. Nie zrobili, kiedy mogli,
      teraz nie zrobią tym bardziej. Dlaczego? Wierzą w to, co się dzieje? Nie wierzą
      ale się boją? Wszystko im jedno? To nie jest mój problem, tylko ich.
      Kiedy "dołączałem" do protestu słuchaczy, nie robiłem tego dla jakiegoś
      konkretnego prezentera. Wyrosłem z wielbienia sztucznych idoli. Zrobiłem i
      robię to dla siebie, żeby powiedzieć, że coś mi się nie podoba, coś może
      zrobić, w miarę możliwości. A oni? To ich sprawa. Już nie moja.

      Gert
    • octave Re: post factum 08.05.03, 16:09
      > Dlaczego tam w Trójce zabrakło
      > impetu, by walczyć o inną dyrekcję,
      > zgodną z oczekiwaniami zespołu?
      Mogę tylko odesłać do "dużego wątku", do wpisów z wiosny
      zeszłego roku, ale chyba lepiej będzie, jeśli odeślę do
      źródła.
      Bo to pytanie nie do nas, słuchaczy, tylko do radiowców.
      To oni powinni odpowiedzieć. Ja coraz częściej odnoszę
      wrażenie, że "zespół" to coś, co zostało "załatwione
      odmownie" w zeszłym roku. Zostali "pracownicy", którzy po
      prostu mają w głębokim poważaniu rzeczy, które ich nie
      dotyczą bezpośrednio: poziom - bo dotknąć się go nie da;
      słuchaczy - bo ich nie widać, a zresztą "wiedzieliśmy, że
      słuchacz Trójki nie będzie miał dokąd pójść" i inne takie
      zabobony. Odnoszę wrażenie, że credo życiowym
      "pracowników" trUjki jest "moja chata z kraja". Niech im
      będzie. Jak dyrekcja zacznie znowu "kroić", to zacznie od
      brzegów. I wtedy zacznie się kokietowanie słuchaczy, żeby
      bronili.

      Ale to wszystko i tak niczego nie zmienia. Zgadzam się z
      Gertem: to, co robimy w proteście - robimy dla siebie.

      Octave

      PS
      W liście radiowców z 2001 r poza zarzutami wobec
      Olszańskiego było coś jeszcze. I chyba właśnie ten
      dodatkowy punkt okazał się decydujący. Wokół niego -
      takie odnoszę wrażenie - udało się zbudować jedność
      zespołu. Nader krótkotrwałą.
      • Gość: Jureek Re: post factum IP: 212.185.202.* 08.05.03, 17:37
        octave napisał:

        > PS
        > W liście radiowców z 2001 r poza zarzutami wobec
        > Olszańskiego było coś jeszcze. I chyba właśnie ten
        > dodatkowy punkt okazał się decydujący. Wokół niego -
        > takie odnoszę wrażenie - udało się zbudować jedność
        > zespołu. Nader krótkotrwałą.

        Czy można gdzieś ten list znaleźć w sieci?
        Jurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka