Gość: operetka IP: *.acn.waw.pl 31.05.07, 20:57 "Łatwo się je zapomina, tak jak nie sposób zapomnieć Winnetou" dziwna polszczyzna... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abere8 Winnetou, mój bracie 01.06.07, 01:54 Trzy glowne tomy Winnetou przeczytalam lezac w szpitalu w wieku 8 lat, a potem cala reszte. Uwielbialam te ksiazki, ale filmy jakos mi nie podchodzily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sanders Winnetou, mój bracie IP: *.wfosigw.katowice.pl 01.06.07, 07:37 Nie kręciła tego filmu ekipa z RFN - TYLKO z NRD !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Woodrow_F_Call Winnetou, mój bracie IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 01.06.07, 08:41 To ja poproszę w następnej kolejności o wydanie na DVD "dolarowej trylogii" Sergio Leone z porządnym komentarzem, a potem jeszcze arcydzieła westernu "Na południe od Brazos" (Lonesome Dove) z Duvallem i T. L. Jonesem, na który czekam od 15 lat... ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo Winnetou wo bist du IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.07, 08:53 Ten tekst zawsze będzie raził i juz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OLD Winnetou, mój bracie IP: 213.76.163.* 01.06.07, 09:06 Muza z filmu -długo ja pamietałem! rapidshare.com/files/34572646/Martin_Boettcher_-_Old_Shurehand_Melodie__Winnetou_Melodien-03_.rar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Manitobu Autor, chłopina IP: 193.59.173.* 01.06.07, 11:20 pisząc: "Choć to filmy niemieckie nie lansują protestanckiego etosu. Najwyraźniej objawia się on w "Winnetou i królu nafty" (1965" nie wie, ze ponad polowa Niemców to KATOLICY. A w roku 1898 nawet znacznie wiecej niż polowa (bo nalezy wliczyć katoliko z Wielkopolski, Kaszub, Śląska). To skandal, ze Wyborcza nie prowadzi kursów dla dziennikarzy-analfabetów funkcjonalnych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Film Polski NIE TEN Winnetou! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.07, 11:24 W latach 60-tych i na początku 70-tych w kinach filmy te "biegały" z polskim dubbingiem. Lecz oczywiście ta wersja się nie zachowała, nikt jej nie zarchiwizował. Nie, żebym był aż takim miłośnikiem polskich "wersji aktorskich". Ale w tym wypadku oryginał jest przecież niemiecki. Nas Polaków taki tekst z Dzikiego Zachodu: "Wo bist du, mein Bruder?" - zawsze będzie raził... Skoro są to filmy cyfrowo (pewnie kosztownie) remasterowane, czy nie warto było dodać jeszcze trochę grosza na zagłuszenie dialogów niemieckich polskimi? Ktoś uznał, że nie, bo Polaczki i tak wszystko kupią!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jajacek Winnetou, mój bracie IP: *.hsd1.ca.comcast.net 01.06.07, 18:14 Dziki Zachod po Niemiecku jest smieszny, ale po Rosyjsku jest jeszcze fajniej. We Lwowie w latech 70-tych widzialem film "Zloto McKenny" (taki tytul byl w polskich kinach). Jest tam taki dialog Wodz Indianow mowi:" Nu, Mak Kiena,... schodij z loszadii" (McKenna zejdz z konia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka film był prod. NRD a kręcony w pięknej Jugosławii IP: *.toya.net.pl 01.06.07, 20:16 wszyscy chłopcy chcieli byc tacy wspaniali - to był bardzo pozytywny wzór dla dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ivo Winnetou, mój bracie IP: *.range81-159.btcentralplus.com 01.06.07, 21:49 Do OLD'a - serdeczne dzieki za link... poprosze wiecej! Winnetou byl trescia mojego dziecinstwa i pozostaje romantycznym wspomnieniem... Ale tu (na wygnaniu w UK) nikt o nim nie slyszal i DVD sa niedostepne... Moze ktos wie jak je dostac bez wycieczki do kraju sowinskich i giertychow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Film Polski Jaka znów NRD? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.07, 10:06 Jacyś przemądrzalscy wypisują tu, że cykl filmów o Winnetou to produkcja NRD- owska. Nic bardziej błędnego! Filmy te z całą pewnością powstały za pieniądze zachodnioniemieckie (wytwórnia Bavaria), we współpracy z chorwackim Jadranfilmem, który dostarczył głównie cudownych plenerów wokół Jezior Plitvickich i na Paklenicy oraz statystów. W dawnych naszych gazetowych programach kinowych najczęściej figurowało oznaczenie "prod. jug" lub "jug.-NRF". *** Filmowcy wschodnioniemieccy owszem, pozazdrościli i wkrótce zaczęli w wytwórni DEFA kręcić swoje własne westerny. Najpierw były to podróbki od początku do końca wymyślane przez umiarkowanie zdolnych NRD-owskich scenarzystów (pierwszym był badaj "Na tropie Sokoła", po nim przyszły "Białe wilki"), później zaś fabularyzowane biografie prawdziwych indiańskich wodzów („Wódz Seminoli”, "Osceola", "Wódz Indian Tecumseh" - mam nadzieję, że nie przekręcam tytułów). Kręcono je w plenerach różnych zaprzyjaźnionych państw: Słowacji, Polski (w Tatrach bodajże), Rumunii, Bułgarii a nawet Kuby. Zaś na gwiazdora owych filmów pasowano Bośniaka Gojko Miticia. Nie miał on jednak w sobie charyzmy Pierre'a Brice'a. Ogólnie rzecz biorąc, o ile na punkcie historii z Winnetou młodzież w Polsce i sąsiedniej Czechosłowacji wręcz oszalała, o tyle produkcje DEFy cieszyły się powodzeniem raczej umiarkowanym, nawet pośród najmniej krytycznej dziecięcej publiczności. I nie chodzi tu nawet o kiepską jakość barw z taśmy ORWO-kolor. One najzwyczajniej w świecie grzeszyły nudą! PS Artykuł wymienia jedynie nazwisko reżysera Haralda Reinla. Tymczasem kilka odcinków cyklu podpisanych zostało przez Alberta Vohrera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hough! Jakie znowu NRD IP: *.240.213.165.Dial1.Phoenix1.Level3.net 02.06.07, 22:39 WLASNIE!! Filmy o Winetou robione byly w RFN (lub jak kto woli NRF)!!! Krecone w Jugoslawii podobnie jak te NRD-owskie :www.nostalgiefilm.de/themes/kategorie/index.php?kategorieid=15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga wiecie kto to byl Winnetou Kowalski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 00:12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leo ty sam jesteś śmieszny IP: *.pg.com 03.06.07, 09:31 Złoto Mc Kenny jest cyklicznie emitowany i jest całkiem jadalny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z dawnej PRL Winnetou, mój bracie IP: 82.160.251.* 03.06.07, 09:52 Takiego filmu jak ten, w IV RP nikt nie nakręci, co by nie było to wyjdzie albo komuch albo bolszewik. Nie chce Winnetou jako członka pis lub im podobnych. Ciesze się,że ten film był bo wiele rzeczy z niego pamiętam i ....czytam po wielokroć twórczość K. Maja. Ps; Może nazwać jakąś ulicę jego imieniem, jest na pewno lepszy jak kuklinski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: observator Winnetou, mój bracie IP: *.dsl.bell.ca 03.06.07, 10:22 Dlaczego artykuly w GW sa pisane tak niechlujnie, pomijane lub zmieniane fakty, wytkniete w poprzednich komentarzach. Rozumiem, ze nowa generacja mlodych dziennikarzy to troche jak pokolenie pryszczatych w latach 50-tych, nie ma rady, mlody umysl z reguly bywa niechlujny i prosciutki, ale chyba GW stac na koordynujacego redaktora i doswiadczonego korektora? Pozdrowienia z Kanady Odpowiedz Link Zgłoś
jurek7 Winnetou, mój bracie 03.06.07, 10:31 "Trzy glowne tomy Winnetou przeczytalam lezac w szpitalu w wieku 8 lat, a potem cala reszte. Uwielbialam te ksiazki, ale filmy jakos mi nie podchodzily." Mam całkiem podobnie. Pomimo wielkiego uwielbienia do książek Karola Maya, nie tylko zresztą tych o Dzikim Zachodzie, filmy mi się w ogóle nie podobały. Fakt, że nie wszystkie widziałem, ale część którą zobaczyłem zupełnie mnie zniechęciła. Były to jakieś wariacje na temat twórczości Karola Maya, ale zupełnie nie trzymające się fabuły z książek. Rozumiem, że w ekranizacjach nie można trzymać się ściśle fabuły ksiązki, ale tutaj w ogóle nie czuło się w ogóle jakiegokolwiek powiązania z duchem i istotą przekazu zawartego w książkach. Robienie np. z Old Shatterhanda bardziej rewolwerowca niż westmana (przeczytałem prawie wszystkie książki Maya i chyba ani razu nie było takiej sytuacji, żeby uczestniczył on w westernowym pojedynku "kto szybciej wyciągnie spluwę"). A co do języka niemieckiego w filmach to ja bym się nie czepiał. W końcu książki w oryginale też były napisane po niemiecku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max Winnetou, mój bracie IP: *.telia.com 03.06.07, 12:32 Trzy glowne tomy Winnetou przeczytalam lezac w szpitalu w wieku 8 lat, a potem cala reszte. Uwielbialam te ksiazki, ale filmy jakos mi nie podchodzily. Coz za inteligentne dziecko,tylko na starosc troche pamiec zawodzi....a w tym wieku logarytmy tez w malym palcu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Film Polski Jeszcze o języku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.07, 13:34 Widzę, że części korespondentów zupełnie nie przeszkadza Dziki Zachód po niemiecku (choć przecież melodia tego języka zdecydowanie różni się od angloamerykańskiego). Czy ktoś zatem jeszcze pamięta, jak na początku lat 80-tych polska telewizja lubiła serwować spaghetti westerny. I to nie klasykę z Clintem Eastwoodem i Henrym Fondą w reżyserii Sergio Leone, lecz jakowąś taniochę. Otóż część tego barachła przychodziła do nas już zdubbingowana (raczej byle jak) na angielski. Na to nakładał się głos polskiego lektora. Jeśli dodać, że część włoskich twórców i aktorów przybierała angielskie pseudonimy, rzeczywiście mogło to wszystko nie tak bardzo razić. Lecz niekiedy kopia była w języku włoskim. I obok głosu lektora wyraźnie słyszało się: "Andiamo ragazzi, que succeso?" albo "Io amo questa ragazza" albo inne "Bambino mio!". Cóż za autentyzm bił wtedy z ekranu!!! No cóż, wielu jest w Polsce ludzi, którym zaiste niewiele w życiu przeszkadza... PS Zaznaczam, iż tak w ogóle to lubię Włochów. Wszelako wspominane przez parę osób "Złoto McKenny" (dość widowiskowy western; szkoda, że nikt go nie wznawia na DVD) - w kanale Polonia 1 jawi się jako zupełnie niestrawne. Odpowiedz Link Zgłoś
krasnov "Nie znoszę" pisze się rozdzielnie… 03.06.07, 16:11 kochani panowie autorzy/admini! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Apanaczi Winnetou, mój bracie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 18:25 W odcnku "Skarb w Srebrnym Jeziorze" Winnetou i Old Shaterhand byli już "braćmi". Więc ten film nie mógł być pierwszym.... Pierwszy film to Winnetou - Złoto Apaczów. To w tym odcinku poznają się "bracia" biało i czerwonoskóry, i to od tego filmu rozpoczyna się wspaniała saga o Winnetou. Odpowiedz Link Zgłoś