Dodaj do ulubionych

Między czosnkiem a wiecznością

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 20:52
starcze zrzędzenie,które niektórzy nazwą konserwatywną krytyką
współczesnej kultury...
Obserwuj wątek
    • Gość: bigosik Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.03, 22:57
      Po co ten wywiad? Chyba zeby pokazac/przypomniec kolejny
      Autorytet Moralny, który z dumą mówi o sobie ze jest wielkim
      ateistą. Poza tym, że pochwalił sie, ze czyta gazety, takze
      amerykanskie, to gledzenie o slodyczach - troche takie z
      pogarda dla czytelnikow, ktorzy nie rozszyfruja wszystkich
      niuansow i aluzji....
      Wielka Lipska i Wielki Lem - pierdzenie podstarzalych
      impotetentow literackich...Przykro.
      • Gość: gosc Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.73.139.167.Dial1.Chicago1.Level3.net 18.08.03, 05:41
        Bigosiku! Jesli przykro, to z powodu twojej ignorancji...
      • Gość: zoomer Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: 198.63.242.* 19.08.03, 22:08
        nie rozszyfrujes aluzji i nuansow bo jestes nowo-polski
        przytumaniony debil.
        • Gość: Jagnieszka Nie dlatego. IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 20.08.03, 01:31
          Dlatego, że ich raczej nie ma. Zwyczajne ple-ple zwyczajnych starszych ludzi.
    • Gość: bigosik Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.03, 22:58
      Po co ten wywiad? Chyba zeby pokazac/przypomniec kolejny
      Autorytet Moralny, który z dumą mówi o sobie ze jest wielkim
      ateistą. Poza tym, że pochwalił sie, ze czyta gazety, takze
      amerykanskie, to gledzenie o slodyczach - troche takie z
      pogarda dla czytelnikow, ktorzy nie rozszyfruja wszystkich
      niuansow i aluzji....
      Wielka Lipska i Wielki Lem - pierdzenie podstarzalych
      impotetentow literackich...Przykro.

      • Gość: neo Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.utaonline.at 19.08.03, 20:19
        chyba bigosik to tak naprawde bigocik ;)
        Gość portalu: bigosik napisał(a):

        > Po co ten wywiad? Chyba zeby pokazac/przypomniec kolejny
        > Autorytet Moralny, który z dumą mówi o sobie ze jest wielkim
        > ateistą. Poza tym, że pochwalił sie, ze czyta gazety, takze
        > amerykanskie, to gledzenie o slodyczach - troche takie z
        > pogarda dla czytelnikow, ktorzy nie rozszyfruja wszystkich
        > niuansow i aluzji....
        > Wielka Lipska i Wielki Lem - pierdzenie podstarzalych
        > impotetentow literackich...Przykro.
        >
    • Gość: ### Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.sims.nrc.ca 16.08.03, 04:19
      a mnie sie podobala ta dekadencka rozmowa.
      ale , jak to mowil Herbert,
      to kwestia smaku.

      nie kazdy lubi Harego Pottera
    • Gość: AS Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.acn.pl 16.08.03, 08:35
      Skundlenie wszędzie, to niestety fakt. Na starość przejawia się w
      złośliwym zrzędzeniu i upierdliwych obsesjach marcepanowych. Pod
      tym ateizmem czuć jednak egzystencjalną trwogę. No ale to
      przecież efekt połaskotania mózgu, nieprawdaż?
      • Gość: abc Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 16.08.03, 09:58
        Gość portalu: AS napisał(a):

        > Skundlenie wszędzie, to niestety fakt. Na starość przejawia
        się w
        > złośliwym zrzędzeniu i upierdliwych obsesjach marcepanowych.
        Pod
        > tym ateizmem czuć jednak egzystencjalną trwogę. No ale to
        > przecież efekt połaskotania mózgu, nieprawdaż?


        Oczywiście, najlepszy jest mózg, który nie czuje żadnej trwogi,
        mózg niepokalany żadnymi wątpliwościami, żadnym łaskotaniem.
        Tylko pozazdrościć ...
        • Gość: Cyprian Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.proxy.aol.com 16.08.03, 11:43

          Gosc abc Twoj kurzy mozg napewno czuje wiecej niz mozg Lema
          • Gość: abc Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 17.08.03, 01:13
            Gość portalu: Cyprian napisał(a):

            >
            > Gosc abc Twoj kurzy mozg napewno czuje wiecej niz mozg
            Lema

            "Na pewno" pisze się rozdzielnie, Ty zapoznany geniuszu.
        • Gość: kisma Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 17.08.03, 20:47
          Miała być biesiada literacka między Lipską a Lemem, a wyszła geriatryczna
          nasiadówka. Przykro to pisać, ale oprócz takich błyskotliwych fraz jak: "Ja
          jestem osobiście przekonany, że Papież jest naprawdę człowiekiem wierzącym"
          (Lem) i "Wiesz, co w tym wszystkim jest najważniejsze? Miłość" (Lipska)nie ma
          na ponad dwóch stronach nic, co by nie wykraczało poza narzekania rodem spod
          budki z piwem: a, wszystko spsiało, świat jest straszny, ciągle te bomby,
          politycy są sprzedajni, a mi znowu coś wycięli. Z Lema wychodzi dodatkowo
          kompleks Harrego Pottera: boli go popularność Rowling, bo on pewnie chciałby,
          żeby tłumy rzuciły się na jego pilota Pirxa, czy jak mu tam. Nie słyszał o
          kulturze masowej? Literaturze rozrywkowej? Po co zżymać się na oczywistości?
          Nie zauważyło dwuosobowe towarzystwo wzajemnej adoracji, że świat dziś - może
          jak nigdy wcześniej - jest intrygujący, a czasy co najmniej wyjątkowe? Ot,
          wystarczy tę dyskusję spuentować słowami Lema: "Żyjemy w czasach nędzy
          umysłowej". Co prawda, to prawda...

          • Gość: abc Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 00:58
            Między nami mówiąc :-)) masz w zupełności rację. Oboje nudzą
            ponad miarę.
    • Gość: eses Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.03, 11:33
      Rozmawa bardzo nierówna, momentami świetna, momentami cienkie
      przemyślenia. Jak zwykle Lem ma wiecej do powiedzenia niż
      Lipska, która od dawna nie napisała nic dobrego (jeżeli w ogóle
      kiedykolwiek... :->). A swoja drogą: kto czyta jeszcze
      dziś "Karafkę La Fontaine'a?" ... Eh..
    • panidalloway Re: Między czosnkiem a wiecznością 16.08.03, 13:11
      Jestem Lwowianką urodzoną w Krakowie. Nigdy we Lwowie nie byłam. To znaczy, we
      Lwowie realnym. Dzieciństwo i młodość spędziłam we Lwowie z marzeń i tęsknot
      moich Rodziców i ich przyjaciół.
      Wakacje spędzaliśmy zawsze w gronie lwowskich przyjaciół i ich potomstwa w
      jakiejś zapadłej wsi. To były piękne dni. Kiedy zbliżały się do końca, moja
      mama mówiła, że czas się pakować i wracać do Lwowa. Było to oczywiście
      przejęzyczenie. Do Lwowa znaczyło do domu.
      Rodzice mojej Mamy byli ubodzy. Całe życie budowali dom, a gdy tylko go
      ukończyli, do Lwowa wkroczyli bolszewicy. Znam wszystkie zakamarki domu i
      ogrodu., szlaki jakimi łaziła wielka ruda kocica, która potrafiła wyciągnąć
      kurę z gotującego się rosołu. Wiem, gdzie stały klatki królików, które mnożyły
      się jak to one, a nikt ich nie zabijał, nawet w okresie wielkiego głodu. Kiedy
      ktoś rozsądny zakradł się po nie nocą, Mama próbowała go przegonić,
      wołając: „Widzę pana, panie złodziej”. Nie wiem czy dom jeszcze stoi. Może
      najpiękniejsza na świecie Lewandówka jest już tylko blokowiskiem. Ale jeśli dom
      jest i mieszkają w nim jacyś ludzie, życzę im dużo szczęścia.
      Dziadkowie ze strony Ojca mieszkali, tak jak Lem, przy Kazimierzowskiej.
      W „Wysokim Zamku” Lem opisuje między innymi swoje mieszkanie i gabinet swojego
      ojca. Czytając wyobrażałam sobie Babcię jak przez opisany szczegółowo
      przedpokój ciągnie do gabinetu Pana Doktora mojego, ponoć nieznośnego i w
      dzieciństwie chorowitego stryja.
      Czytałam wywiad z pisarką ukraińską (niestety nazwiska nie pamiętam), w którym
      mówiła o swojej miłości do Lwowa. Mówiła, że tylko we Lwowie płatki śniegu
      kręcące się wokół latarni są zaczarowane. Ja to od razu zrozumiałam. Wiedziałam
      to od zawsze.
      W roku 1989 mój Ojciec poszedł na zebranie przyjaciół Lwowa. Wrócił
      wzburzony: ”To są mordercy! Chcą przyłączenia Lwowa do Polski”.
      Może jednak nadejdą czasy, w których Jeźdźcy Apokalipsy zasiądą do lodów
      malinowych, a dobry Bóg połaskocze nasze zwoje mózgowe i wielkie miłości do
      miast, rzek, łąk i pól będą ludzi łączyć nie dzielić.
      Wiem, że to naiwne ale możemy jakoś się przyczyniać. Na przykład zmniejszając
      agresję i nie gniewając się na starszego pana, że tak bardzo lubi marcepan.
      Papież wspomina ze wzruszeniem kremówki. Mnie do łez doprowadza wspomnienie
      jakichkolwiek słodyczy. Odchudzam się.
      • Gość: Nu! Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.bmj.net.pl 16.08.03, 16:47
        "Z agrestu poddanego torturom niejedno można wycisnąć"

        Lem, co miał do powiedzenia to już powiedział.
        Ale - tak zawsze uważałem - gdyby Lema polemicznie przycisnąć,
        to zdolny byłby do niejednego. Polemistów jakby zabrakło.
        Pozdr.
        Nu!

    • Gość: Qba Lem to niewatpliwie jeden z najmadrzejszych IP: *.sympatico.ca 16.08.03, 17:50
      zyjacych Polakow...A wy, g..rze krytykanci - napiszcie najpierw
      10% tego co on - i o takim ciezarze - a krytykujcie potem...
      • Gość: Jagnieszka Re: Lem to niewatpliwie jeden z najmadrzejszych IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 18.08.03, 22:38
        Trzeci rodzaj prawdy!
        Lem BYŁ jednym z najmądrzejszych żyjących polskich obywateli - przez bardzo
        długi czas.
        I tak dużo zeń zostało. Ale zaczyna dawać znać o sobie czysta żywa starość.
        Przede wszystkim coraz większy brak intelektualnej samokontroli, mentalnego
        autokrytycyzmu i czujnej introspekcji. Dla kogoś, kto zachwycał się "Golemem
        XIV" i "Wizją lokalną", dzisiejsza rozmowa Lipskiej z Lemem - zwykłe ple-ple
        zwykłych ludzi - to przykra lektura.
      • toja3003 Lem to BYL niewatpliwie jeden z najmadrzejszych 19.08.03, 11:30
        Gość portalu: Qba napisał(a):

        > zyjacych Polakow...A wy, g..rze krytykanci - napiszcie najpierw
        > 10% tego co on - i o takim ciezarze - a krytykujcie potem...

        Drogi Kubo,

        Lem byl wybitnym pisarzem ale czy napisal cos
        waznego w ostatnim cwiercwieczu?

        jesli tak, to czekam na tytuly;
        dodam, ze jestem dobrze przygotowany,
        bo choc nie napisalem 10% tego co on to
        przeczytalem 90% tego co napisal i
        po latach 60-tych sa to kompilacje wczesniejszych
        pomyslow.

        Owszem ten pan powinien dawno dostac Nobla
        za przeszlosc ale to nie znaczy, ze
        jest kompetentny w innych dziedzinach niz s-f.

        Nie zgadzam sie z jego diagnozami
        wspolczesnosci, pozostajac fanem
        jego dawnej literatury.


    • Gość: Jagnieszka Ania Lemówna. Japończyk. IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 16.08.03, 23:59
      Co się porobiło?
      Pan Lem ma kłopoty rodzinne, którymi dzieli się z czytelnikami.
      Cztery razy wspomina o przykrych (dla niego) aspektach
      małżeństwa swego syna Tomasza. To osobliwe. Dotąd, przeżywając
      rozmaite prywatne problemy, nigdy nie informował o tym opinii
      publicznej.
      A co do Fukujamy (czy jak mu tam): czyżby Lem zapomniał, że to
      on sam, jako pierwszy w świecie, zapowiadał osobniczą (długo)
      wieczność hominidów? Kudy tam Fukujamie do Lema! (Patrz: Golem
      XIV).
      • jottka Re: Ania Lemówna. Japończyk. 17.08.03, 00:41
        Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

        > Dotąd, przeżywając rozmaite prywatne problemy, nigdy nie informował o tym
        opinii publicznej.


        lem nie mówi o swych prywatnych sprawach po to, by sie pożalić - przytacza
        własną historię jako przykład nieistnienia prawa w naszym państwie. wspomina,
        że prawomocnym wyrokiem sądu jego syn (a w domysle i dziadkowie) może widywac
        sie z córką, ale nie jest w stanie tego wyegzekwować.

        skoro mama dziecka tatusia nie lubi, to wystarczy - żaden organ państwowy nie
        będzie sie fatygował, nakaz prawny czy moralny nie istnieje. i to budzi większą
        grozę niż bolesne skądinąd doświadczenia lema.



    • Gość: Gall Anonim Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.acn.waw.pl 17.08.03, 00:31
      Co to za kultura rozmowy? Przynajmniej w przypadku połowy osób
      biorących udział w dyskusji, jeśli to słowo tu w ogóle właściwe.
      Uczcie się, kochane dziatki umysłowe ( nie pomylić się; czyt.:
      dzieci umysłowe pisania, poprawnego co najmniej, przekazywania
      swych myśli na przykład od osoby podpisanej kryptonimem pani
      dalloway, która pisać potrafi.
      I nie dowartościowujcie się kosztem Stanisława Lema, Ewy
      Lipskiej. To, przynajmniej w kilku wypowiedziach, krytykanctwo.
      Trochę szacunku dla - siebie...
    • jsw Sienkiewicz 17.08.03, 13:57
      Choć w tym jednym jestem bogatszy od Lema. On jest skazany na
      Sienkiewicza, a ja mogę czytać Lema :-)
    • Gość: acher Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 19:41
      Bardzo rozczarowała mnie ta rozmowa. Chaotyczna, płytka, nijaka...
      Dwa "autorytety" ucięły sobie pogawędkę nie bardziej ciekawą niż wiele dyskusji
      toczonych przy piwie przez ludzi o wiele mniej utytulowanych. Lipska
      egzaltowana, skaczaca z tematu na temat. Jej krytyka wspolczesnosci wydaje mi
      sie zupelnie powierzchowna i nieprzekonująca, choc moze gdyby rozmowcy lepiej
      sie ze soba "zgrali", kilka watkow dałoby sie pogłębić. Lem dyżurnie
      zgorzknialy, powtarzajacy sie, i - co gorsza - popadajacy w przesade (gadanie
      o "czarnej uprzezy" mialo moze pewien sens 10 lat temu, ale teraz brzmi jak
      wyzlosliwianie sie na poziomie NIE czy Faktow i Mitow). Marnuje czas czytelnika
      na wyciaganie jakichs rodzinnych brudow (nikt mu nie broni krytykowac polskich
      sadow, ale znow pojawia sie tu przesada i jakas zawzietosc, nie pasujaca
      do "medrca" za jakiego wielu go uważa). Uwagi o slodyczach jedzonych w Wiedniu
      to "dobrodziejstwo inwentarza" takich rozmów, choc osobiscie uwazam ze mogą
      zainteresować tylko "wyznawców" biesiadujących ze sobą literatów.
      Pomysł był dobry. Po prostu nie wyszło...
    • Gość: Jan K. Re: Między uprzężą czerwoną a czarną IP: *.asm.bellsouth.net 17.08.03, 23:04
      "Podobno teraz powstała jakaś inicjatywa - czytałem
      w 'Rzeczpospolitej' - żeby stworzyć przeciwwagę dla
      klerykalizmu. Ja zaraz się wpisuję do tych antyklerykałów.
      Uważam, że to jest przesadą, ale można tak powiedzieć:
      chodziliśmy w uprzęży czerwonej, a teraz założono nam uprząż
      czarną."

      Ciekawostka przyrodnicza! Lemowi komunizm, ani też czerwona
      uprząż w zupełności nie przeszkadzała a teraz krzywi się na
      czarną? Przecież ci od czarnej uprzęży jakoś nikomu nie
      strzelają w tył głowy i nie robią masowych razstriełek, jak ci
      od uprzęży czerwonej. Lem zapamiętał bardzo szkodliwy artykuł
      Michnika "Czerwoni i Czarni". Pobłażliwość dla komucha w
      tamtych czasach umożliwiła powstanie wielkich fortun filarów SLD
      i obecną megakorupcję a Czarni, jak nikomu naprawdę nie wadzili
      tak dalej nie wadzą...

      Lem rączo przecież cwałował w czerwonej uprzęży i wydał w 1955
      roku zbiór krótkich prosowieckich i antyamerykańskich opowiadań
      pod tytułem "Sezam i inne opowiadania", skrzętnie teraz pomijany
      w wyliczance jedgo literackich dokonań. Swoją drogą, pomimo
      fatalnego stalinowskiego lizusostwa, niektóre opowiadania, jak
      to o soku z katusa, to najlepsze utwory Lema. Historyjka o CIA
      i o krysztale przyciągającym owady mogłaby być scenariuszem do
      filmu. Nigdy nic lepszego nie napisał... Był tam też dziennik
      Tichego...

      Jan K.
      • Gość: kleszcz Sezam i inne opowiadania IP: *.sympatico.ca 18.08.03, 18:13
        Panie Janie, czy ma Pan te ksiazke? Prosze laskawie do mnie napisac na adres
        damma@sympatico.ca.

        Pozdrowienia, kleszcz



        Gość portalu: Jan K. napisał(a):

        > "Podobno teraz powstała jakaś inicjatywa - czytałem
        > w 'Rzeczpospolitej' - żeby stworzyć przeciwwagę dla
        > klerykalizmu. Ja zaraz się wpisuję do tych antyklerykałów.
        > Uważam, że to jest przesadą, ale można tak powiedzieć:
        > chodziliśmy w uprzęży czerwonej, a teraz założono nam uprząż
        > czarną."
        >
        > Ciekawostka przyrodnicza! Lemowi komunizm, ani też czerwona
        > uprząż w zupełności nie przeszkadzała a teraz krzywi się na
        > czarną? Przecież ci od czarnej uprzęży jakoś nikomu nie
        > strzelają w tył głowy i nie robią masowych razstriełek, jak ci
        > od uprzęży czerwonej. Lem zapamiętał bardzo szkodliwy artykuł
        > Michnika "Czerwoni i Czarni". Pobłażliwość dla komucha w
        > tamtych czasach umożliwiła powstanie wielkich fortun filarów SLD
        > i obecną megakorupcję a Czarni, jak nikomu naprawdę nie wadzili
        > tak dalej nie wadzą...
        >
        > Lem rączo przecież cwałował w czerwonej uprzęży i wydał w 1955
        > roku zbiór krótkich prosowieckich i antyamerykańskich opowiadań
        > pod tytułem "Sezam i inne opowiadania", skrzętnie teraz pomijany
        > w wyliczance jedgo literackich dokonań. Swoją drogą, pomimo
        > fatalnego stalinowskiego lizusostwa, niektóre opowiadania, jak
        > to o soku z katusa, to najlepsze utwory Lema. Historyjka o CIA
        > i o krysztale przyciągającym owady mogłaby być scenariuszem do
        > filmu. Nigdy nic lepszego nie napisał... Był tam też dziennik
        > Tichego...
        >
        > Jan K.
        • Gość: Jan K. Re: Sezam i inne opowiadania IP: *.asm.bellsouth.net 19.08.03, 00:49
          Drogi Panie "kleszcz":
          Niestety, ksiązka "Sezam i inne opowiadania" gdzieś mi wsiąkła po ostatniej
          przeprowadzce 13 lat temu. Zapiszę sobie Pana adres i jak znajdę, to dam znać.

          Kilka uwag o niezmiennych poglądach Mistrza Lema:
          Lem wcale nie jest antyklerykalny, tylko po prostu pozostał od czasów
          stalinowskich wojującym ateistą. W zbiorku "Sezam", jest opowiadanie, chyba
          pod tytułem "Wizyta u Panaboga", gdzie przedsięborca (sprzedający metody
          zbawienia wiecznego) opowiada gangsterowi po kolei o różnych kościołach.
          Oczywiście, kościół katolicki zostaje nieźle opluty przez Mistrza, ale
          szczególny jad przeznaczył Świadkom Jehowy i powtarza instrukcję z "Notatnika
          aktywisty", że niedawno w Polsce udowodniono, że pracują dla CIA. Konkluzją
          tego opowiadania jest to, że ohydny gangster ma zapewnioną w niebie działkę
          przez wszystkie religie chrześcijańskie, bo i tak jest lepszy od wiernych,
          kapłanów i hierarchów.

          Widziałem jakieś dwa lata temu Lema w telewizji, gdzie z wyżyny swojego
          intelektu (?) pluł na Amerykę i na prezydenta Busha. W kilku opowiadaniach
          w "Sezamie" Lem tez wyjątkowo artystycznie pluje na Amerykę. Chyba w pierwszym
          podejściu do "Dzienników Tichego" przedstawia straszną planetę/kraj "Merkę" i
          na końcu wyjaśnia, że ten kraj, gorszy od hitlerowskich Niemiec, to Ameryka.

          W opowieści o altruizynie, otrzymywanej z katusa przez Murzynów na jakiejś
          wyspie (majstersztyk, po prostu miód, a zwłaszcza pamiętnik portugalskiego
          marynarza pisany wynalezionym XVI czy XVII wiecznym językiem!) Lem imputuje
          Amerykanom wykorzystywanie hitlerowców do niecnych celów. Na wyspę Amerykanie
          zrzucają dywizję spadochronową pod dowództwem byłego hitlerowskiego generała
          Guderiana. Tu coś się Lemowi kiknęło, albo cenzura zamieniła spadochroniarza
          Skorzennego na czołgistę Guderiana. W każdym razie, po zjedzeniu nasion
          kaktusa, dywizja składa broń a Guderian zostaje wegetarianem. Tu też strzał w
          płot, bo... Hitler był wegetarianem i nie był wcale barankiem. Opowieść
          okazuje się złym snem Dullesa (dlaczego nie Hoovera?), który każe zamknąć
          autora opowiadania za działania przeciwko Ameryce. Marzenia, marzenia...

          Jan K.

          Itd. itp. same cuda.

          Niech Pan, Panie "kleszcz" napisze do Mistrza i do Pani Lipskiej, aby w
          zyciorysach Lema podawano wiadomość o tej książce i aby wydano ją pnownie.

          Gość portalu: kleszcz napisał(a):

          > Panie Janie, czy ma Pan te ksiazke? Prosze laskawie do mnie napisac na adres
          > damma@sympatico.ca.
          >
          > Pozdrowienia, kleszcz
          >
          >
          >
          > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
          >
          > > "Podobno teraz powstała jakaś inicjatywa - czytałem
          > > w 'Rzeczpospolitej' - żeby stworzyć przeciwwagę dla
          > > klerykalizmu. Ja zaraz się wpisuję do tych antyklerykałów.
          > > Uważam, że to jest przesadą, ale można tak powiedzieć:
          > > chodziliśmy w uprzęży czerwonej, a teraz założono nam uprząż
          > > czarną."
          > >
          > > Ciekawostka przyrodnicza! Lemowi komunizm, ani też czerwona
          > > uprząż w zupełności nie przeszkadzała a teraz krzywi się na
          > > czarną? Przecież ci od czarnej uprzęży jakoś nikomu nie
          > > strzelają w tył głowy i nie robią masowych razstriełek, jak ci
          > > od uprzęży czerwonej. Lem zapamiętał bardzo szkodliwy artykuł
          > > Michnika "Czerwoni i Czarni". Pobłażliwość dla komucha w
          > > tamtych czasach umożliwiła powstanie wielkich fortun filarów SLD
          > > i obecną megakorupcję a Czarni, jak nikomu naprawdę nie wadzili
          > > tak dalej nie wadzą...
          > >
          > > Lem rączo przecież cwałował w czerwonej uprzęży i wydał w 1955
          > > roku zbiór krótkich prosowieckich i antyamerykańskich opowiadań
          > > pod tytułem "Sezam i inne opowiadania", skrzętnie teraz pomijany
          > > w wyliczance jedgo literackich dokonań. Swoją drogą, pomimo
          > > fatalnego stalinowskiego lizusostwa, niektóre opowiadania, jak
          > > to o soku z katusa, to najlepsze utwory Lema. Historyjka o CIA
          > > i o krysztale przyciągającym owady mogłaby być scenariuszem do
          > > filmu. Nigdy nic lepszego nie napisał... Był tam też dziennik
          > > Tichego...
          > >
          > > Jan K.
      • Gość: Janek Szczyrek Jakaś tam opinia IP: 212.69.73.* 18.08.03, 22:03
        Tekst jest niejednorodny i raczej należy wgłębiać się jak w
        cebulę - warstwowo - niż od razu ostrzeliwać samo jądro, a tym
        bardziej spuszczać Autorów z Tarpejskiej skały.
        1. Spłaszczenie: Dzisiejsze metody krytyczne, w tak wąskim
        rozumieniu, jakiego podjął sie Pan Lem są oczywistą konsekwencją
        zmiany struktury popytu. Obecna "strzecha" posiada ogromną, mimo
        wszechocnej - nie tylko w Polsce biedy, siłę nabywczą. Krytyczne
        spojrzenie na wspomniany proceder ma długą brodę. Już starożytni
        (Arystoteled, Platon) naigrywali się z metod demokratycznych (w
        skrajnej formie), pytając: czy tędy można wyłonić dobrego
        aktora? I proszę mamy plebiscyty. Czytałem "Harry Pottera" i
        "Muminki", literacko równorzędne, nie słyszałen za to, aby
        stawiano je w równym rzędzie z "Ziemią jałową", czy "Stoma
        latami samotności".
        2.Skundlenie 1: Europejscy turyści wyróżnili się wyjątkowo skąpą
        wyobraźnią, za to sięgającą im najbliższej przeszłości.
        Wszelakie "perwersje" nie są wymysłem XX wieku, warto wspomnić
        jak lubili dogadzać sobie Rzymianie. Popis okrucieństwa: "Wojna
        Peloponeskia" Tukidydesa.
        3.Skundlenie 2: Skąd teza o intelektualnej impotencji. Ubiegłe
        stulecie zostało fatalnie przrżniete (niech każdy interpretuje
        ten zwrot na swój sposób) wojną, po której z ludzkiego wnętrza
        zostały jedynie wnętrzności (Różewicz), a przecież w ostatnim
        półwieczu nasz kraj przeżył istną intelektualną ekspolzję -
        wliczając w to zjawisko dorobek obojga autorów. Płaskość
        widziana jest wtedy, gdy patrzy się, ze zbyt bliskiej odległości.
        4. Ale my wierzymy w czary...Piłsudski jest osobą,co do której
        wielu historyków odnosi się ambiwalentnie, a firmy ochroniarskie
        nie stanowią żadnego symbolu.
        5. Klerykalizm i antyklerykalizm: Rozumiem ,iż skąpe ramy tekstu
        dopuściły jedynie płytką frazeologię, jednak kilka uwag nasuwa
        się samoistnie. Czy Bóg potrzebuje reklamy? Pierwszy sprawca,
        demiurg, podmiot teologii NIE. Ale Bóg prostaczków (jeśli chodzi
        o termin to odsyłam do Kołakowskiego) TAK, bo trafia do nich (do
        nas?) najprostszymi metodami; i to od pradawnych czasów. Czy
        Papież jest człowiekiem wierzącym? Ja bym chętnie zapytał.
        5. Czas reklamy: Jarmarczność, dwulicowość, a często mizantropia
        śmiało mogą zmieścić się w definicji polityki każdego stulecia.
        Reklamy też nie wymyśliliśmy, kwestią jest jedynie jej skala i
        dostępne technicznie środki do "łaskotania kory mózgowej".
        6. Spadanie w stronę słodyczy... jest ruchem pozornym. Z
        przekazu Różewicza wiemy, iż "Człowiek współczesny spada na
        kształt róży wiatrów/ we wszystkich kierunkach jednocześnie".
        ...
        Teks jest, nie mam wątpliwości, mądry w swojej głębi, lecz
        prowokacyjny na powierzchni. Czytałem dwa razy, co też Wam
        polecam.
        Janek
    • Gość: czosnek Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.tvgawex.pl 18.08.03, 10:18
      Zwracam uwage,ze Lem w tej rozmowie z Lipska [ ta rzeczywiscie wypadla
      bladziutko] nie sili sie na "trybuna narodu".Ja raczej odebralem go,jako
      zagubionego czlowieka u schylku zycia.Jednak nadal ma w sobie to"cos" ,co
      przyciaga uwage czytelnika/sluchacza.pozdr.
    • Gość: Moderny Kibic i eunuch z jednej sa parafi..... IP: 203.34.140.* 18.08.03, 15:48

      Te komentarze tez nie sa odkrywcze.....
      • Gość: catalina Lem to komunista IP: *.loc.gov 19.08.03, 15:24
        Philip K. Dick slusznie zauwazyl, ze Lem to funkcjonariusz komunistyczny
        przebrany za pisarza.
        • Gość: panidalloway Re: Lem to komunista IP: w3cache.* / 192.168.0.* 20.08.03, 14:32
          Dobrze przebrany, sądząc po książkach. Żeby sporządzić sobie
          takie "przebranko", trzeba mieć talent i coś do powiedzenia. Jedno jest pewne,
          nikt nie był zmuszany do czytania jego książek. Miłośnicy Lema nie byli
          produkowani metodami totalitarnymi.
    • Gość: zoomer Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: 198.63.242.* 19.08.03, 22:05
      ty, rydzyk, takie jednolinijkowce to sobie podaruj, debilu nowo-
      polski. Jak nie masz nic do powiedzenia to zamknij ryj. Nawet
      nie podales zadnego kontr-argumentu. Typowy nowo-polski dupek
      ktoremu odbilo.
      Lem ma racje w kazdynm slowie, ty palancie pustaku zasrany.
      Ale jak sie zyje grami komputerowymi, autem i kafelkami myslac
      ze sie strasznie podnioslo zycie w wolnej Polsce, to nie
      dziwota, ze tylko takie gowno potrafisz napisac.
      Polska wziela z zachodu co najgorsze, Korzystajac z
      naglej "wolnosci", z mieszaniny gowna i perel, wybraliscie same
      gowno. Wieprze. Pokolenie mlodych w Polsce to kupa leni
      brandzlujacych sie szybklimi brykami oraz innymi symbolami
      statusu. Taki z ciebie europejczyk jak z koziej dupy traba.
    • Gość: zoomer Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: 198.63.242.* 19.08.03, 22:19
      krytykanckie wypowiedzi malomozgowych nowo-polsko-europejkich
      debilow tutaj jedynie udowadniaja racje pana Lema. I tyle.
    • Gość: Andrzej Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.nll.se 21.08.03, 12:31
      Przeczytalem wywiad z ciekawoscia; Stanislaw Lem nalezy do moich
      ulubionych autorow. Cenie go rowniez za trzezwy umysl
      i przemyslane wypowiedzi. Tym razem jednak, moim zdaniem,
      wydarzyl sie rowniez Lemowi wypadek przy pracy, byc moze
      sprowokowany przez pania, ktora z nim rozmawiala. Wypowiedz ta
      zaskoczyla mnie troche nieprzyjemnie i stanowi dla mnie zgrzyt
      w tradycyjnie logicznym rozumowaniu Lema. Powiedzial on
      mianowicie, ze "chodzilismy w uprzezy czerwonej a teraz zalozono
      nam uprzaz czarna". Juz samo porownywanie rezimu komunistycznego
      do Kosciola jest nie na miejscu. Jeszcze bardziej nie na miejscu
      wydaje mi sie deklaracja Lema "wpisania" sie do jakiejs (on
      jescze nie wie jakiej, ale juz ja popiera (sic!)) inicjatywy,
      ktora ma byc skierowana przeciwko Kosciolowi.
      Po pierwsze, zaden ksiadz, nawet papiez (!), Lemowi zrobic nic
      nie mogl i nie moze! Nic mu nie nakaze, nie zakaze wydawania
      jego ksiazek, pieniedzy nie zabierze, do domu nie wejdzie i do
      wiezienia go nie wsadzi. Nie wyrzuci tez Lema na przymusowa
      emigracje. Nie moze mu zrobic doslownie n i c. Gdzez wiec ta
      "czarna uprzaz", ktora jest porownywalna wedlug niego
      z czerwona? Czyzby pomimo swego doswiadczenia
      i rozumu Stanislaw Lem zapomnial juz, co mogli zrobic i co
      robili nagminne komunisci przez lata ich rzadow?
      Po drugie, ciekawe czy wtedy, tak bezkarnie, moglby on
      powiedziec w publicznym oswiadczeniu, ze "wpisuje" sie do jakiej
      inicjatywy skierowanej przeciwko czerwonym (ktorzy de facto
      uprzaz mu zalozyli, czy tego chcial czy nie)? Ciekawe tez czy do
      jakiejs "inicjatywy" skierowanej przeciwko "czerwonej uprzezy"
      wtedy nalezal, choc wiele "inicjatyw" skierowanych przeciwko
      bolszewickiej tyranii wtedy bardzo go potrzebowalo?
      Pozdrowienia
      Andrzej
      • Gość: Jan K. Kolory uprzęży IP: *.asm.bellsouth.net 22.08.03, 01:32
        Ależ Panie Andrzeju, czyżby Pan nie wiedział, że napadanie na "Czarnych" jest w
        modzie i otwiera drzwi do wszystkich salonów tzw. "intelygentów" na wszystkich
        kontynentach? Napadanie na Czerwonych zaś ma skutek wręcz odwrotny. Jak
        Berlusconi pochwalił się na zebraniu Rady UE, że pokonał komunistów
        (przezwanych na Drzewo Oliwne, psia ich mać! zawsze walczyli o Pokój), to
        prawie całe gremium zastygło z oburzenia i odwróciło się od niego plecami.
        Szef Unii, Romano Prodi, mały gansterek z Chrześcijańskiej Demokracji, który po
        tym jak przesiadł się do komuchów został natychmiast wybielony ze wszystkich
        oskarżeń śmiał sie w kułak. Premier Szwecji, który w konkursie "Inteligencja"
        przegrałby nawet z Siwakiem, dostał zapaści z obrzydzenia i odratowano go
        dopiero po trzech dniach. A jak się Berlusconi pochwalił, że wbrew solidarnemu
        oporowi wszystkich włoskich wydawców wydał własnym sumptem "Czarną Księgę
        Zbrodni Komunizmu", to nawet Michnik i Gazeta Wyborcza zaczęli źle o nim pisac.

        Lem więc wie (zawsze to wiedział), skąd wiatr wieje. Napisał jednak kilka
        wspaniałych ksiązek i opowiadań. Najlepszy był zbiorek "Sezam i inne
        opowiadania", nie wznawiany od 50 lat...

        Jan K.

        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Przeczytalem wywiad z ciekawoscia; Stanislaw Lem nalezy do moich
        > ulubionych autorow. Cenie go rowniez za trzezwy umysl
        > i przemyslane wypowiedzi. Tym razem jednak, moim zdaniem,
        > wydarzyl sie rowniez Lemowi wypadek przy pracy, byc moze
        > sprowokowany przez pania, ktora z nim rozmawiala. Wypowiedz ta
        > zaskoczyla mnie troche nieprzyjemnie i stanowi dla mnie zgrzyt
        > w tradycyjnie logicznym rozumowaniu Lema. Powiedzial on
        > mianowicie, ze "chodzilismy w uprzezy czerwonej a teraz zalozono
        > nam uprzaz czarna". Juz samo porownywanie rezimu komunistycznego
        > do Kosciola jest nie na miejscu. Jeszcze bardziej nie na miejscu
        > wydaje mi sie deklaracja Lema "wpisania" sie do jakiejs (on
        > jescze nie wie jakiej, ale juz ja popiera (sic!)) inicjatywy,
        > ktora ma byc skierowana przeciwko Kosciolowi.
        > Po pierwsze, zaden ksiadz, nawet papiez (!), Lemowi zrobic nic
        > nie mogl i nie moze! Nic mu nie nakaze, nie zakaze wydawania
        > jego ksiazek, pieniedzy nie zabierze, do domu nie wejdzie i do
        > wiezienia go nie wsadzi. Nie wyrzuci tez Lema na przymusowa
        > emigracje. Nie moze mu zrobic doslownie n i c. Gdzez wiec ta
        > "czarna uprzaz", ktora jest porownywalna wedlug niego
        > z czerwona? Czyzby pomimo swego doswiadczenia
        > i rozumu Stanislaw Lem zapomnial juz, co mogli zrobic i co
        > robili nagminne komunisci przez lata ich rzadow?
        > Po drugie, ciekawe czy wtedy, tak bezkarnie, moglby on
        > powiedziec w publicznym oswiadczeniu, ze "wpisuje" sie do jakiej
        > inicjatywy skierowanej przeciwko czerwonym (ktorzy de facto
        > uprzaz mu zalozyli, czy tego chcial czy nie)? Ciekawe tez czy do
        > jakiejs "inicjatywy" skierowanej przeciwko "czerwonej uprzezy"
        > wtedy nalezal, choc wiele "inicjatyw" skierowanych przeciwko
        > bolszewickiej tyranii wtedy bardzo go potrzebowalo?
        > Pozdrowienia
        > Andrzej
    • Gość: sapcio Re: Między czosnkiem a wiecznością IP: *.kolornet.pl 22.08.03, 07:46
      I po co ta cała erudycja, wiedza wrażliwość, jeśli w końcu
      zamiast wiary w Boga zostaje wiara w słodycz marcepana? Jest
      zdziecinnienie i dziecięctwo boże. Z dwojga wolę to drugie.
      Serdecznie pozdrawiam i wyrażam wielki szacunek dla kunjsztu
      literackiego obydwojga rozmówców. Życzę aby wyzwolili się z
      zabobonu o uniwersalnej mądrosći literatów, na którą czeka
      spragniony świat. Sapcio
    • Gość: Winston Smith www.tata.pl IP: *.bcc.com.pl 28.08.03, 12:22
      a więc on jest jednym z nas: www.tata.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka