Gość: czytacz
IP: 194.146.248.*
17.06.08, 09:31
Jakoś nie mogę się przekonać, by literatura była po to, żeby napawać się
pięknem (języka czy ...?) przy opisie wypróżniania i innych obyczajowych tabu.
Może to potrzebę autorom, ale widać, że ich świat coraz bardziej odpływa od
świata czytelników. Stąd narzekania, że ludzie coraz mniej czytają. Chcą
czytać o wszelkich przejawach człowieczeństwa, o starości, umieraniu i nawet o
fizjologii, tej nieodłącznej składowej człowieczeństwa, również, ale niech
będą zachowane jakieś proporcje, niech to czemuś służy,a nie tylko epatowaniu
sytego mieszczucha, jak to dawno temu ujmowano. Teraz nie ma zadowolonych z
siebie mieszczuchów, a w każdym drzemie przerażony współczesnością człowieczek
i sięgając po powieść chciałby dowiedzieć się, jaki jego życie ma sens, jak
stanąć wobec spraw trudnych czy ostatecznych.A tu pisarze piszą sobie a
muzom,obdarowują się nagrodami, podczas gdy my czytelnicy nawet nie mamy jak
do tych książek dotrzeć, bo księgarnie znikają a w supersamach poważnych
książek nie uświadczysz, tylko takie na których kolejne oficyny się bogacą.
Rozjeżdża się u nas literatura, ta wartościowa, ze światem spragnionych dobrej
książki czytelników.