Gość: mMm Wharton, spóźniony bitnik IP: *.static.cytanet.com.cy 03.11.08, 09:30 Zgadzam sie - dla amerykanow Jego ksiazki sa za madre - trzeba przy nich pomyslec, zastanowic sie... Przeczytalam chyba wiekszosc jego tworczosci - niesamowite wrazenie na mnie wywarly dwie - Ptasiek i Niezawinione smierci. Czytajac ta druga lzy lecialy mi po policzkach (co w moim wypadku zdarzaylo sie tylko kilka razy w zyciu a czytam bardzo duzo). W Jego ksiazkach jest jakas ukryta magia - moze to magia prostoty? Odpowiedz Link Zgłoś
wysoki-brunet Wharton, spóźniony bitnik 03.11.08, 10:44 long live "Tato" koloryt.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szerszenik Wharton, spóźniony bitnik IP: *.pools.arcor-ip.net 03.11.08, 10:51 Rodzine, ale nie iluzje rodziny. Frizle tez maja rodzine, alko tez tworza rodziny tylko co z tego? Nic na musi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdzky Wharton, spóźniony bitnik IP: *.autocom.pl 03.11.08, 10:54 wielka szkoda, że tak wspaniali pisarze żegnają się z nami... pamiętam jak z koleżankami na wyścigi w LO czytałyśmy Ptaśka...nieważne, że każda z nas przeczytała owe dzieło już wcześniej z kilkanaście razy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seth Cenzura IP: *.ntlworld.ie 03.11.08, 17:05 Oooo - sany666 napisał trochę prawdy? Może o tym, że Wharton to amerykańska Grochola, a nie żaden "bitnik"? Zabolało kuchary, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuchara Wharton, spóźniony bitnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 19:11 Seth - masz chyba problemy ze sobą, idź do psychologa a nie wyżywaj się na innych. Masz jakiś monopol na prawdę? Co jest dobre a co złe? Nikt z nas nie napisał, że Wharton to największy intelektualista świata. To był niezwykle skromny człowiek. Sam był zdumiony popularnością, jaką zyskały w Polsce Jego książki. Frank Furbo to były przecież historie, które wieczorami zmyślał dla swoich dzieci. Czuł się i był malarzem, nie pisarzem. Pisanie wynikło jakby obok. A że ludzie chcieli czytać Jego opowieści, że przychodzili tłumami na spotkania z Nim - co w tym widzisz złego.. Każdy ma wolny wybór. Nie jestem "kucharą" a z wielką przyjemnością przeczytałam wszystkie Jego książki i może dały mi nie mniej niż ambitniejsze pozycje. Teraz możesz mi przyłożyć - bo chyba lubisz czuć się lepszy i mądrzejszy od innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seth Poprawka IP: *.ntlworld.ie 03.11.08, 22:44 Kucharo, nie "lubię się czuć", tylko najwyraźniej jestem lepszy i mądrzejszy od innych, a już na pewno od ciebie i innych fanów Whartona; od dawna mi to chodziło po głowie. Jeżeli dla ciebie argumentem na korzyść książki jest liczba czytelników i gości spotkań autorskich, to tylko utwierdza mnie w mojej opinii o mnie (ilu gości na wieczorach autorskich miewał Kafka?). Nikomu niczego nie odmawiam, w zamian więc także proszę o uznanie mojego prawa do posiadania własnej, odmiennej od kucharskiej większości, opinii o tzw. pisarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plum Wharton, spóźniony bitnik IP: 194.146.248.* 09.11.08, 18:03 Czy ja wiem? Z jednej strony chciałoby się czytać najwybitniejsze osiągnięcia literatury, ale jeśli taka dobiła już do ściany , bo obśmiewa, te wartości, które dla nas najważniejsze i śmieje się nam w nos cynicznie, to wtedy sięgamy po literaturę z niżej półki, gdzie wszystko jest jaśniejsze, prostsze i wartości są na swoim miejscu. Czasem pragnie się potwierdzenia, że życie może być piękne a ludzie lepsi. Odpowiedz Link Zgłoś