Dodaj do ulubionych

Swawola i samowola ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 07:21
Samowola bylego burmistrza Zakopanego

Kaucja w marcu
(INF. WL.) Byly burmistrz Zakopanego Adam B.-C. do 31 marca powinien wplacic
kaucje, ktora umozliwi mu legalizacje budynku otwierajacego pasaz handlowy
przy Krupowkach. Postepowanie w tej sprawie prowadzi Powiatowy Inspektorat
Nadzoru Budowlanego w Zakopanem.

- Burmistrz musi rowniez przedlozyc dokumenty, tak jakby budowal ten obiekt
od nowa - mowi Jan Kesek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

Przypomnijmy, iz w tej samej sprawie, ale na drodze karnej, Sad Rejonowy w
Zakopanem uznal, ze byly burmistrz jest winien popelnienia samowoli
budowlanej, ale warunkowo umorzyl postepowanie. W pazdzierniku ubieglego roku
prokuratura odwolala sie od tej decyzji. Proces przed Sadem Okregowym w Nowym
Saczu jeszcze sie nie rozpoczal (akta wplynely do sadu 21 stycznia, a
pierwsza rozprawa odbedzie sie najprawdopodobniej za dwa miesiace).
(PP)

Ktoś tam drążył... i wydrążył.
A swoją drogą, to tak powinno być.
Ustanawiał prawo, to powinien go jako pierwszy przestrzegać!
Obserwuj wątek
    • ciupazka Re: Swawola i samowola ? 05.02.04, 13:41
      Ola! Jakie prawo? Burmistrz nie ustanawia prawa. Inni to robią. Nasze
      prawo to usankjonowane bezprawie. W przygotowaniu projekt: Nowe prawo
      budowlane. Czytasz Gazetę Prawną? Ostatnie wiadomości " Pozwolenia
      budowlane" - przygotuj się na dłuuuugie czekanie. Drugi fascynujący
      tytuł; "Ile kosztują formalności", dalej: "Obowiązkowa kontrola domów". itd.
      itp.

      Taki bajzel jaki był w przepisach prawa budowlanego i nadal jest nifto nie
      przeskocy , nei ludzie nie cekali na nic i robiyli swoje. Jo uwozom, ze
      mieli racje. Dzięki temu, kozdy sie w swoim casie spiestroł i chałupy stojom. A
      urzędnik nic nie potrefi ino teroz suko dziury w przepisak i myśli jakby
      chałupe wyburzyć, ba jako. To syćko chore i jesce fcom, coby cłek tyz był
      chory.
      System ekonomiczny , prawny chory przez 50 roków i teroz fcom go do 1 maja
      2004 roku syćka wartko naprawić. A tu sie nie do przed wejściem do UE
      syćkiego naprawić. Wystarcy pocytać ino GP i uwidzieć, co sie w niyj
      dzieje. A ciekawe, cy urzędasy jom cytajom? He? Po co? I nie dziwota ze
      administracja państwowa niedoucono i choro. I tu piyrse trza porządek robić.
      A oni robiom porządek z byłymi burmistrzami, dyrektorami śpytoli. A jo sie
      pytom, jeee kaz byli wceśniyj, ze nicego nie widzieli i nic nie robiyli?
      Ech... skoda pisać o tym, bo se ino wrogów narobie.

      Wort pac pałaca i pałac paca. Zamiast myśleć do przodka, to oni syćka - furt
      do zadka. Spolom sie sami i temu z miyjca cięzko rusyć naprzód. Sprawy
      ciągnom sie rokami, odgrzywajom ik i co z tego. To dopiyro swawola i
      samowola dreptać w miyjscu i jesce piniądze za to brać. Do roboty nietoty! Ba
      jako! A o pracy Sądownictwa, to juz nie pisać.
      Telo. Pozdr.
      • ciupazka Re: Swawola i samowola ? 06.02.04, 02:06
        W sądownictwie też!

        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.06/Kraj/01/01.html
        • Gość: Ciupazka Re: Swawola i samowola ? IP: *.it-net.pl 06.02.04, 02:44
          To już planowanie na zaś, a czy znów kiedyś po czasie ocenią to jako swawolę
          i samowolę- czas pokaże

          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.06/Podhale/05/05.html
          • Gość: ola-f Miedza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 11:52
            Gdybym sie nie wyrwal, toby mnie zabili...

            Krwawa miedza

            Waskie paski gruntu, dzialki ciasno zabudowane - to widok, ktory moze urzekac
            tylko z lotu ptaka. Jednak od historii, ktore sie dzieja miedzy sasiadami -
            skora cierpnie, zgroza ogarnia, puchna sadowe akta i zarabiaja adwokaci. Amok
            zwady i nienawisci ogarnia tez osoby z pozoru "porzadne", "nie karane". Tak sie
            zdarzylo na jednej pochylej roli i bynajmniej nie na wsi, gdzie "diabel mowi
            dobranoc". Efektem krwawej historii, omal nie zakonczonej skatowaniem do
            nieprzytomnosci, bedzie sprawa karna. Nowotarska prokuratura skierowala wlasnie
            do sadu akt oskarzenia przeciwko czterem czlonkom rodziny, ktorzy na spornej
            miedzy napadli i dotkliwie pobili syna swoich sasiadow.

            Dzialke na obnizajacej sie ku drodze roli Anna G. odziedziczyla po rodzicach 37
            lat temu, a granice gruntu, ktory jej ojciec posiadal, nie zmienialy sie w
            mapach katastralnych od 300 lat.
            Poniewaz miedza odgraniczajaca ja od nieruchomosci polozonej nizej byla skarpa,
            przed 40 laty siatkowe ogrodzenie tej dzialki posadowione bylo nie na
            pochylosci skarpy, lecz ponad nia. Skarpa, ktora "trzymala" wyzsza dzialke i
            plot, od lat byla wykaszana przez rodzine G. jako jej wlasnosc. Jednak we
            wrzesniu 2001 r. lezaca ponizej skarpy dzialke nabyl od poprzedniego
            wlasciciela aktualny sasiad rodziny G.

            Trzy miesiace wczesniej podszept gminnego geodety sklonil rodzine G. do wziecia
            sie za rozgraniczanie dzialek odziedziczonych przez spadkobierczynie. Pech
            chcial, ze sprowadzony w tym celu geodeta przy okazji "wydluzyl" polnocna
            granice dzialki nowego sasiada, a poludniowa granice posiadlosci rodziny
            G. "przesunal" na poludnie, nie fatygujac sie odszukiwaniem punktow stalych.
            Kolejny pech chcial, ze gmina, mimo skarg skladanych przed rodzine G.,
            zatwierdzila felerna dokumentacje rozgraniczeniowa. W tej sprawie wciaz toczy
            sie postepowanie cywilne, ktorego przedmiotem jest zafalszowanie stanu "na
            gruncie" w stosunku do pierwotnej mapy katastralnej. Geodeta narysowal bowiem
            linie tak, ze sasiednia wchodzi na posiadlosc rodziny G. jeszcze 60 cm poza
            siatke.

            31 maja ubr. rodzina G. z przerazeniem stwierdzila, ze nowy wlasciciel
            nieruchomosci lezacej ponizej ich dzialki robi podkop pod ich ogrodzeniem
            (stojacym od 40 lat) i dzialka, zeby osadzic tam swoj slupek. Bylo to wejscie w
            posiadlosc rodziny G. na metr i 60 centymetrow. W zwiazku z tym incydentem
            wzywana byla policja, a Anna G. polecila synowi sciac slupek.

            W zwiazku z toczaca sie sprawa i poczuciem zagrozenia ze strony sasiadow Anna
            G. wystapila tez do Sadu Okregowego w Nowym Saczu o zabezpieczenie swoich
            roszczen i w lipcu ub.r. uzyskala decyzje zakazujaca naruszania jej stanu
            posiadania, kopania i podkopywania miedzy.

            Miesiac pozniej, jeszcze przed zmrokiem, Mariusz G., syn wlascicielki, wzial
            sie - jak zwykle - do wykaszania miedzy. Wykosil juz polowe, gdy zobaczyl go
            syn wlasciciela nieruchomosci nizej polozonej. Najpierw w kierunki Mariusza G.
            polecialy wulgarne wyzwiska, potem Marcin M. ruszyl na niego uzbrojony w
            stylisko od lopaty. Zaatakowal z taka sila, ze od uderzen pekla rekojesc kosy,
            ktora zaslanial sie Mariusz G. Nie mogac trafic w kosiarza, Marcin M. zaczal
            zbierac lezace w poblizu elementy ostrewek i celowac nimi w Mariusza G. Widzac,
            co sie dzieje, Anna G. zaalarmowala komisariat policji, proszac o szybka
            interwencje. Marcin M. tez skoczyl ku domowi, zlecajac cos zonie, po czym
            wrocil, siadl na miedzy i dalej rzucal obelgi. Mariusz G. w tym czasie zapalil
            papierosa, czekajac na przyjazd policji. Predzej niz dwukrotnie ponaglana
            policja nadjechal jednak czerwony samochod z trzema osobami w srodku. Byli to
            rodzice Marcina M. i jego szwagier. Ojciec rodziny M. przechwycil od napastnika
            stylisko lopaty i ruszyl z nim na Mariusza G. Pozostali atakowali kijami od
            ostrewek. Napadnietemu resztki kosy wypadly z rak. Czworka napastnikow
            przewrocila go na ziemie, tlukla kijami i styliskiem, celujac w glowe, kopala
            po calym ciele. Mariusz G. oslonil glowe lewa reka, odbierajac na nia razy tak
            silne, ze stracil czucie w przedramieniu i omdlal z bolu. Sasiedzi nadbiegli
            dopiero, gdy matka z wolaniem o pomoc wypadla na droge. Na odsiecz ruszyla i
            zona Mariusza G., probujac odciagnac jednego z napastnikow, lecz z wykrecona
            reka zostala rzucona na ziemie. Szwagier Marcina M. chwycil ja za gardlo i
            zaczal dusic. Kres masakrze polozyl przyjazd policjantow, ktorzy - widzac
            Mariusza G. zalanego krwia - wezwali pogotowie.

            Czworka z rodziny M. rzucila kije, senior zaczal uciekac. Napadniety Mariusz G.
            zostal przebadany alkomatem, ktory wskazal "0,0". Mimo prosb rodziny G. nie
            poddali jednak funkcjonariusze badaniu na zawartosc alkoholu czworki
            napastnikow, choc rodzice M. i ich ziec ponoc przyjechali na "pole bitwy"
            prosto z wesela w pobliskiej miejscowosci, w odswietnych ubraniach i alkohol
            bylo od nich wyraznie czuc.

            Po tym napadzie gorna czesc ciala Mariusza G. wygladala jak mlocona cepami.
            Obie rece mial stluczone i poobdzierane, a prawa - skrecona. Potluczone byly
            klatka piersiowa i brzuch. Przez trzy tygodnie leczyl on potem urazy pod opieka
            poradni chirurgicznej. Jego zona uszla z rak napastnikow ze stluczona prawa
            polowa ciala i poteznym guzem na glowie. Marcinowi M., ktory zaczal "wojne" na
            miedzy, w izbie przyjec tez opatrywano zraniona dlon.

            Poniewaz to cztery osoby napadly i bily jedna - sprawa podlegala sciganiu z
            urzedu. W toczacym sie kilka miesiecy postepowaniu podejrzani bynajmniej nie
            przyznali sie do pobicia Mariusza G., tlumaczac, ze tylko bronili sie przed
            jego atakiem, gdy chcial ich ugodzic kosa. W obliczu zeznan 11 swiadkow i
            materialow dowodowych prokurator jednak nie dal wiary wyjasnieniom rodziny M.,
            ktora w czteroosobowym skladzie stanie wkrotce przed sadem. - Gdybym sie nie
            wyrwal, toby mnie zabili - pisal Mariusz G. w zlozonym na policji zawiadomieniu
            o napadzie.

            (ASZ)
            Ciekawe, czy ten geodeta jeszcze ma uprawnienia?
            To jego powinno się pogonić za tą miedzę.
            Aż strach pomyśleć ile może kosztować kreska postawiona w złym miejscu...
            • ciupazka Re: Miedza 06.02.04, 21:05
              A jako miedza w głowickach !!! Nie wystarcy podorywka, ino trza głęboko
              przeorać w zakutych łbach, hale cy se ćwoki dadzom? Nei momy to co momy,
              haj!
              Jestem, ze wsi, to widać, to słychać i cuuuuć" Nei słoma z butów sama
              wyłazi, niestety miedza w głowach tyz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka