robisc 27.01.04, 18:11 newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8887 Wreszcie jakaś nowa twarz na scenie politycznej, jeżeli faktycznie Lis zdecyduje się przejść do polityki. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
robisc Oczywiście Tomasz 27.01.04, 19:59 Na początku myślałem, że plotki o Lisie sa wyłącznie plotkami, stąd moje zaskoczenie, gdy dzisiaj kupiłem Newsweeka. Przeczytałem artykuł i..chyba przeczytam jego książki. Jeżeli faktycznie jest taki dobry jak go malują, to jego kandydatura jest strzałem w dziesiątkę. Wreszcie mamy człowieka spoza układów "okragłostołowych". Nie dziwię się, że Platforma, z tak bezbarwnym liderem jak Tusk, czy kontrowersyjnym politykiem jak Rokita, wyciąga po Lisa swoje ręce. Podejrzewam, ze PO z Lisem zyska kolejne pare procent, które może przesądzić o utworzeniu silnej dwupartyjnej kolacji w nowym parlamncie. No i oczywiście są jeszcze wybory prezydenckie. Jeżli Lis stanie do wyborów, to w cuglach pokona Jolę. I o to chodzi. Jestem niezwykle ciekawy, co się teraz stanie z naszym bohaterem, który na razie przyprawił szefostwo TVN-u o palpitację serca. W sumie nie ma co sie dziwić - taki numer w przeddzień odnowienia koncesji, he, he... Jedno jest pewne, nudzić sie w tym roku nie będziemy. Odpowiedz Link
exerik Re: Oczywiście Tomasz 28.01.04, 10:39 Robi napisał "wreszcie mamy człowieka spoza układów okrągłostołowych" Przypominam, że gdy Korwin w 92 roku zgłosił w sejmie uchwałę lustracyjną, głównym jej udupiaczem w TVP był T. Lis. Od tamtego czasu Lis zawsze kojarzył mi się z apoteozą okrągłego stołu. Tylko że dziś o co innego toczy się w tym kraju gra, i rzeczywiście może się zdarzyć tak, że jedyną alternatywą dla francusko-niemieckiej kandydatury Jolki będą proamerykańskie niebieskie oczy Lisa. I wtedy, w drugiej turze dałbym się uwieść ich urokowi. Mam tylko nadzieję, że Platforma nie podpisze się oficjalnie pod tą kandydaturą. PO jeśli chce uchodzić za odpowiedzialną partię, musi w pierwszej turze poprzeć Kaczora. Lis powinien być tylko wariantem awaryjnym - na drugą turę. I jeśli o to Platformie chodzi, to jest to bardzo mądra, propaństwowa postawa. Odpowiedz Link
franzmaurer Re: Oczywiście Tomasz 28.01.04, 12:45 exerik napisał: > Przypominam, że gdy Korwin w 92 roku zgłosił w sejmie uchwałę lustracyjną, > głównym jej udupiaczem w TVP był T. Lis. Od tamtego czasu Lis zawsze kojarzył > mi się z apoteozą okrągłego stołu. Tego akurat nie pamiętam Doskonale natomiast pamiętam Mariusza Waltera w sztabie Kwasniewskiego w momencie ogloszenia wynikow ostatnich wyborow... zalosne. BTW Lis jest stalym gosciem w piątkowym poranku w Tok FM - moze sie czegoś ciekawego dowiemy Odpowiedz Link
cesarok Re: Tomasz Lis 27.01.04, 20:28 Całkiem ciekawy pomysł z tą kandydaturą Lisa na Prezydenta. Moim zdaniem jednak nie powinien łączyć swoich sił z PO. Stać go na indywidualne podejście do tematu. Nie sądze, jednak że będzie to dla niego finansowo dobre wyjście. W końcu jest jednym z najlepiej (jeśli nie najlepiej) opłacanym dziennikarzem - i to bez sobót i niedziel . O ile się orientuję to w sondażu przegrywa z Jolką, w co do końca nie wierzę. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
przycinek.usa taaa 01.02.04, 02:06 Cienki bolek. Jeszcze nie zakandydowal, juz go z roboty wypiepszyli, podkulil ogon pod 4litery i ucieka. Co za czlowiek? Jak go juz popchneli do przodu, to powinien drzec przed siebie a nie uciekac z powrotem do szeregu. Lis? Tchorz. Co to za ludzie? Gdzie ambicja? Pelne portki ze strachu. He he he. Odpowiedz Link
franzmaurer Re: taaa 01.02.04, 04:59 przycinek.usa napisał: > Cienki bolek. > Jeszcze nie zakandydowal, juz go z roboty wypiepszyli, podkulil ogon pod > 4litery i ucieka. > Co to za ludzie? Gdzie ambicja? Mam sporo znajomych pracujących w "jego" firmie... akurat sytuacja wygląda bardziej tak jak to Lis przedstawia - to raczej zarząd TVN wydurnił się w sposób maksymalny, zrobił aferę i nawciskał ludziom ciemnoty. Odpowiedz Link
przycinek.usa O! 01.02.04, 07:01 "sytuacja wygląda bardziej tak jak to Lis przedstawia" Alez ja w to wierze gleboko! Nie mam watpliwosci, ze tak wlasnie bylo! Problem pojawia sie w momencie jak sie zastanowimy nad sensem tej wypowiedzi. Po co sie tak tlumaczyc? Co to da? Gdzie tu zysk? Same straty. Jezeli Lis nie potrafi poradzic sobie z taka prosta sprawa jak wlasne publicity, to po co w ogole ktokolwiek rozwaza jego kandydature na prezydenta? Ja mysle tak: Ktokolwiek ruszyl medialnie sprawe kandydatury Lisa, to nadal sprawie tempo. Obojetne motywy. Bez znaczenia. Lis powinien byl podziekowac, oswiadczyc, ze nigdy o takim zaszczycie nie marzyl. Nigdy takimi sprawami glowy sobie nie zaplatywal. Nie myslal o tym, poniewaz jest dziennikarzem i PONAD WSZYSTKO ceni sobie uczciwosc i rzetelnosc w zyciu; lecz PONIEWAZ ZOSTAL ZWOLNIONY Z PRACY musi sobie teraz wszystko to przemyslec i zastanowic sie, poniewaz sposob w jaki jest odbierany JEGO wizerunek go zaskakuje i nie spodziewal sie takiego naglego i POWSZECHNEGO poparcia! To jest niezwykle trudna zyciowo sytuacja, ktora oczywiscie wyniknela z plotek, i zupelnie nieoczekiwanie wpakowala go w klopoty osobiste niezaleznie od JEGO WOLI. Prosi wobec tego o wyrozumialosc i w najblizszej przyszlosci zapozna wszystkich publicznie ze swoim zdaniem na ten temat. A teraz to ja juz panstwu dziekuje serdecznie, prosze o niezadawanie pytan, do widzenia. Prawda jakie proste? Zero strat. Sytuacja otwarta. Poparcie moze sobie rosnac. Pracy latwiej szukac. Wizerunek medialny BEZ SKAZY. A tak to mamy Lisa BEZPLCIOWEGO, skolowanego, niewiedzacego co ze soba zrobic. PARANOJA! Odpowiedz Link
marcepanna Lis kontra Waltornia 01.02.04, 11:22 Ja mysle (po bardzo wnikliwej analizie info portalowych) ze to bylo z Lisem tak: w Waltorni Lis byl najlepiej zarabiajacym dziennikarzem w ktoryms momencie ktos wpadl ze mozna na Lisie zaoszczedzic forse i zwyczajnie dac mu mniej w tym celu Waltornia zaczela zlecac wiecej programow pani Justynie Pohance aby miec pretekst do renegocjowania kontraktu z Lisem a moze tylko Justyna bardziej sie podobala w Waltorni? albo zwyczajnie Lis sie juz opatrzyl troche? Lis sie polapal i zawalczyl na razie fair play, utrzymal dotychczasowa czestotliwosc swojej osoby na wizji i dostal przyrzeczenie na nowy program publicystyczny ktory dotad sie nie pojawil (tak pisza w info) potem wydal 240 stronicowa ksiazke i nawet spotkal sie z poldebilem Kuba Wojewodzkim aby ja wypromowac a wiec zyskac wieksza popularnosc ale kiedy sie nadarzyla okazja jak sondaz w Newsweeku Lis zgodzil sie aby jego nazwisko pojawilo sie wsrod potencjalnych kandydatow - pomyslal ze to bedzie znakomita pokazowka dla Waltorni -oczywiscie pokazowka jego popularnosci czyli ile straci Waltornia jak sie go pozbedzie albo jak on sie obrazi i pojdzie do konkurencji Waltornia odzcekala stosowna chwile aby sie Lis wreszcie zadeklarowal i skoro zobaczyla ze kokietuje natychmiast zrobila ruch: wylotka Maciej, w Waltorni tez sa ludzie ktorzy potrafia przeanalizowac zamiary Lisa zwlaszcza ze rok wzcesniej PO proponowalo mariaz Lisowi a ten na spokojnie przemyslal czego chce w zyciu: wyszlo mu ze nie polityki tylko dziennikarstwa a co sie dzieje teraz? teraz niezalezne media usiluja zalatwic robote koledze, naciskajac na Prezesa Lis tez jakby sie opamietal i zceka potulnie co bedzie gdybym ja byla Prezesem zaproponowalabym robote Lisowi ale za duuuuuuzoooooo mniejsza cene niz w Waltorni gdzie maja go juz serdecznie dosyc a poza tym podoba im sie bardziej Pani Pohanke no i Lis nie bylby u mnie juz gwiazda bo on jest w sumie malo popularny a ten sondaz w Newsweeku to byl zwykly kit Odpowiedz Link
marcepanna PRZEPROSINY 01.02.04, 11:30 Bardzo przepraszam dyskutantow ze pojawia sie w tekscie wyzej slowo maciej rzeczywiscie post zostal jak zwykle u mnie zainspirowany pisanina Macieja z tym ze zamierzalam go puscic rowniez u Robiego niestety nie zostal do konca przeredagowany za co wlasnie niniejszym bardzo przepraszam ps. pierwotny tekst znajduje sie na Gospodarce i jest inaczej zredagowany Odpowiedz Link
robisc Re: PRZEPROSINY 01.02.04, 12:40 marcepanna napisała: > Bardzo przepraszam dyskutantow ze pojawia sie w tekscie wyzej slowo maciej > rzeczywiscie post zostal jak zwykle u mnie zainspirowany pisanina Macieja z tym > > ze zamierzalam go puscic rowniez u Robiego > niestety nie zostal do konca przeredagowany za co wlasnie niniejszym bardzo > przepraszam > > ps. pierwotny tekst znajduje sie na Gospodarce i jest inaczej zredagowany Nie masz, za co przepraszać. Do tasiemcowych wątków Macieja mało kto zagląda, więc świetnie, że dałaś ten post i tutaj. Bardzo ciekawy punkt widzenia. Osobiście dziwi też mnie zachowanie Lisa - po jakiego diabła autyrozywał artkuł w Newsweeku? Nie chce mi sie wierzyć, że chciał zaszantażować Waltera. Mimo obecnych uników coś mis ie zdaje, że jednak Lis zostanie politykiem, chociać może nie od razu prezydentem (po przemyśleniu myślę, że na to jest stanowczo za wcześnie).Walendziak i Jakubowska pewnie nie żałują swoich decyzji. Odpowiedz Link
franzmaurer Re: PRZEPROSINY 02.02.04, 09:03 Rozmowa z Tomaszem Lisem, zawieszonym wydawcą i prezenterem "Faktów" TVN, który według ostatniego rankingu prezydenckiego zdobył 17 proc. głosów. www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040202/publicystyka/publicystyka_a_9.html Wiedziałem, że wielu mi tego nie wybaczy Już od tygodnia nie prowadzi pan "Faktów". Siedzi pan w domu i czeka na telefon od szefów? TOMASZ LIS: Dawno nie byłem tak zajęty. Masa ludzi chce się ze mną spotkać. Jedni, by pogadać, inni, by zapytać, jeszcze inni, by złożyć oferty, także pracy... W mediach? TOMASZ LIS:W mediach. Przytomni ludzie wiedzą, że nadal chcę być dziennikarzem. A chce pan? TOMASZ LIS:Chcę. Nie było to takie oczywiste. TOMASZ LISd pierwszego spotkania z czytelnikami mojej ostatniej książki ["Co z tą Polską? " - red.], czyli od października zeszłego roku, tysiącom ludzi mówiłem, że nie mam żadnych planów politycznych. Czyli pana książka to zbiór spostrzeżeń zatroskanego obywatela, a nie manifest wyborczy? TOMASZ LISokładnie tak. Znam kampanie wyborcze, dziesięć lat temu napisałem książkę, jak się je organizuje w Ameryce. Musiałbym być bardzo naiwny, by myśleć, że do polityki można wejść bez pieniędzy i jakiegokolwiek zaplecza. Poza tym, gdyby to miała być książka wyborcza, wydałbym ją dopiero na początku przyszłego roku. Moją obywatelską powinnością jest mówienie o tym, że w Polsce trzeba zbudować społeczeństwo obywatelskie, że trzeba walczyć z korupcją, że trzeba przestać dzielić Polskę na tych, co mają nadzieję, i tych, którzy nadziei nie mają, czują, że zostali wypchnięci na margines, że trzeba odbudować podstawowe standardy życia publicznego. Zresztą głosy, że napisałem manifest polityczny i że wchodzę do polityki, pojawiły się dopiero, gdy opublikowano prezydencki sondaż w "Newsweeku". Nie odciął się pan od tej sugestii wyraźnie. Nie powiedział pan: nie interesuje mnie to, że mogę przejść do drugiej tury wyborów prezydenckich, bo ja po prostu do polityki nie wchodzę. TOMASZ LIS:Mówiłem dziennikarzom "Newsweeka" ze dwadzieścia razy, że nie wchodzę do polityki. Miałem mówić dwieście razy? Powiedziałem, żeby zapytano mnie, co ja o tym myślę za rok, a najlepiej za dwa. Każdy, kto umie dodawać wie, że to będzie już po wyborach prezydenckich [wybory powinny odbyć się jesienią 2005 r. - red.]. To wygląda jak zabawa w kotka i myszkę. TOMASZ LISla inteligentnych ludzi taka deklaracja jest jednoznaczna. Wielokrotnie powtarzałem, że chcę być dziennikarzem, że moje plany związane są z tym zawodem. Najlepszym dowodem na to, kim jestem, jest program "Fakty", który przez sześć lat razem z grupą ludzi tworzyłem. To, że cieszy się on dziś takim zaufaniem, to efekt tego, co robiliśmy przez ten czas, dowód naszej niezależności i uczciwości. Miliony ludzi to widzą i to wiedzą. Dlatego śmieszy mnie dziś, że każe mi się składać swoistą dziennikarską lojalkę. Nie popełnił pan żadnego błędu? Nie powinien pan jasno i wyraźnie odciąć się od związków z polityką? TOMASZ LIS:Wiem, że to, co się wydarzyło, było sytuacją nadzwyczajną. Ale były już takie przypadki w historii. W 1972 r. prowadzący CBS News Walter Cronkite znalazł się w sondażu prezydenckim na bardzo eksponowanym miejscu. I podziękował za to widzom na antenie, zapewnił, że nie ma żadnych planów politycznych, a jego szefowie uznali, że to dowód zaufania milionów Amerykanów do Cronkite'a i programu CBS News. Wydarzenie to przekuto w wielki sukces. To samo zaproponowałem swoim szefom w dniu, kiedy "Newsweek" opublikował wyniki sondażu. Chciałem, jak Cronkite zapewnić, że polityka mnie nie interesuje, mój kontrakt z TVN kończy się dopiero za dwa lata i osiem miesięcy i zamierzam go wypełnić do końca. Usłyszałem: "zobaczymy". Godzinę potem dostałem pismo, w którym zwolniono mnie z obowiązku świadczenia pracy. Wieczorem w "Faktach" usłyszałem komunikat, że toczone są ze mną rozmowy. To nieprawda, bo nikt ze mną nie rozmawiał i nie rozmawia. Podważono moją wiarygodność, którą budowałem w pocie czoła przez sześć lat. To całkowicie zmienia moją sytuację. Jeśli słyszę, że miałbym coś podpisywać, co będzie miało moc prawną... Zobowiązanie, że nie będzie pan kandydował? TOMASZ LIS:Nie chcę mówić o szczegółach, ale mówiono mi o tym w gabinecie, a nie na korytarzu. W każdym razie ja rozstrzeliwuję ten pomysł. Żadnego cyrografu podpisywać nie będę. Złożyłem przecież kilkadziesiąt deklaracji ustnych, że nie zamierzam kandydować, gotów byłem je powtórzyć na antenie. Jeśli to nie był dobry pomysł, to pojawia się pytanie, o co tu naprawdę chodzi. A o co tu naprawdę chodzi? TOMASZ LIS:Chciałbym wiedzieć. O to, że jest pan jedyną osobą, która mogłaby zagrozić Jolancie Kwaśniewskiej i szefom TVN się to nie podoba? TOMASZ LIS:Też pani to słyszała? Co pan pomyślał, gdy zobaczył, że mógłby pan być kandydatem, który według opinii publicznej może jej zagrozić? TOMASZ LIS:Że będą problemy. Grube problemy. Że wielu mi tego nie wybaczy. A nie, że jest to wielka szansa dla Polski? TOMASZ LIS:Nie, bardziej, że to kłopot dla mnie. Do wyborów zostało dwadzieścia miesięcy i będzie jeszcze z pięćdziesiąt sondaży, w których jedne będą zaprzeczać drugim. Nie pomyślał pan: o rany, jestem lepszy niż Rokita, Kaczyński i cała reszta? TOMASZ LIS:Nie. Odebrałem to jako kolejną żółtą kartkę dla polityków. Coś musiało się stać złego z klasą polityczną, że najbardziej znani politycy nie są w stanie - przynajmniej na razie - przeskoczyć dziesięciu procent poparcia. Ale kiedy z bliska przygląda się pan polityce i temu, jak jest prowadzona, nie korci pana, by się w to włączyć i zrobić coś lepiej, skuteczniej? TOMASZ LIS:Jakby mnie korciło, to zostałbym politykiem. A ja mam poczucie, że dziennikarze mają całkiem spory wpływ na to, co się w Polsce dzieje. Początek zmian w TVP to najlepszy dowód. W poniedziałek nie chciał pan mówić o pana zawieszeniu, dziś już tak. W tym czasie w telewizji publicznej, konkurencyjnej dla pańskiej obecnej stacji, nastąpiła duża zmiana - powołano nowego prezesa. TOMASZ LIS:Nie ma to żadnego związku. Wbrew temu, o czym plotkuje cała Warszawa, nie otrzymałem propozycji objęcia stanowiska szefa TAI. Po prostu mijają dni, a ja nie mam wrażenia, że - jak słyszałem - chce się sprawę wyjaśnić. Trzeba było wyjaśnić. A jak zrobiłem coś złego, wyrzucić mnie natychmiast z pracy. Ja nie jestem z porcelany. Mogę pracować w TVN, ale mogę i gdzie indziej. Każdy scenariusz jest możliwy. Czy w ramach ostatnich swoich rozmów rozmawiał pan też z nowym prezesem TVP Janem Dworakiem? TOMASZ LIS:Nie będę mówił o prywatnych rozmowach. To, z kim się spotykam, to moja prywatna sprawa. Odpowiedz Link
robisc Przestarszył się chłopak? 02.02.04, 21:13 A może jego przestraszono? Coś tam pisze o grubych kłopotach. Odpowiedz Link
vico1 Re: Przestarszył się chłopak? 03.02.04, 14:30 Niestety, nie wazne jest miec wszelkie predyspozycje by kandydowac, trzeba miec przede wszystkim legitymacje panujacego lobby politycznego. Gruba kreska o tym zadecydowala Odpowiedz Link
vico1 Re: Toamsz Lis 01.02.04, 11:53 Tak wiec pekl lis_balonik, a na scenie pozostala tylko postkomusza Jola Odpowiedz Link
przycinek.usa cytaty z Lisa. 10.02.04, 23:25 "Tomasz k... Lis": "To mają być blokady dróg k...?! Cały dzień k... robiliśmy tę planszę? I co to jest k... z Buczyn? Gdzie jest k... napisane, czy to jest droga krajowa, lokalna czy jakaś? Skąd ci biedni ludzie mają k... to zrozumieć, bo ja z tego nic nie rozumiem?! Wyp...my tę planszę, nie ma k... tej planszy! Z baranami po prostu nie można pracować". - Panie Tomaszu! Wysłałem panu zaproszenie na Prokom Open. Czemu pana nie było? - zagaduje Ryszard Krauze, szef Prokomu i organizator turnieju tenisowego w Sopocie. Spotykają się na przyjęciu w grudniu 2002 roku. - Jak miałem balować za pana pieniądze? A potem jak pan będzie wplątany w aferę korupcyjną, to jak panu przywalę? - odparowuje poważnie Lis. Towarzystwo sztywnieje. Kiedy jesienią zeszłego roku Lis podpisywał kolejny kontrakt z TVN, negocjacje trwały 153 dni. Podobno tylko 10 minut trwało ustalanie gaży (ponoć 10 tys. euro), a resztę czasu zajęły gwarancje niezależności dziennikarskiej. - Konieczna jest wielka zmiana. Chciałbym, by do polityki wchodzili ludzie, którzy już prawie 15 lat coś robią w życiu, zakładają firmy, próbują do czegoś dojść. To oni powinni być w parlamencie, a nie zmęczeni, zużyci partyjniacy ani ich młodzieżowe, cyniczne klony. Ten gosc to chodzacy cyrk. Ma charakterek. Powinien kandydowac. Tak to widze. He he he he he he. serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,1892301.html?as=1&ias=3 Odpowiedz Link
exerik Tomasz k***a Lis 11.02.04, 19:36 Ja pamiętam taki film dokumentalny o nocy długich teczek. Był tam fragment nagrany z ukrytej kamery. Korytarz sejmowy pełen plotkujących dziennikarzy. Wszyscy rozmawiają o uchwale lustracyjnej i próbach usunięcia premiera Olszewskiego. Lis rozmawia z Moniką Olejnik i puszcza do niej mniej więcej taki tekst: "Budzę się dziś rano, podchodzę do okna i słyszę odgłos helikoptera. Myślę - k***a ! Zaczęło się !". Odpowiedz Link
robisc Wywiad z Lisem w RMF-ie 11.02.04, 19:44 Słuchałem akurat w koszmarnym,porannym korku, podczas próby dostania się do pracy w zasypanej śniegiem Warszawie. Po tej rozmowie moge powiedzieć jedno: równy gość z tego Lisa. Lis: Nie mam politycznych planów Środa, 11 lutego 2004 Nie miałem i nie mam żadnych planów politycznych - mówi Tomasz Lis. Wczoraj twórcę i głównego prowadzącego „Fakty” zarząd stacji zwolnił z pracy. Chciałem usłyszeć proste „dziękuję” i szkoda, że nie usłyszałem - dodał dziennikarz. Tomasz Skory: Byłeś wczoraj zaskoczony decyzją zarządu TVN-u? Tomasz Lis: Nie, dlatego, że to co się stało 15 dni temu wskazywało, że tak może być i prawdopodobnie tak będzie. Tomasz Skory: W pewnym sensie sam wywołałeś taką a nie inną reakcję TVN-u. Mówiłeś, że nie wyobrażasz sobie, żebym się pojawił w „Faktach”, które podważyły moją wiarygodność, jak królik z cylindra... Tomasz Lis: To była jasna sugestia, że w programie, którego wiarygodność razem z grupą ludzi budowałem przez lata, moją wiarygodność podważono. I że mój powrót do „Faktów”, do TVN-u wymagałby jakiegoś gestu z drugiej strony, ale to absolutnie nie świadczyło o tym, że ja miałem jakieś iluzje co do tego, czy rzeczywiście taki gest nastąpi. Już na początku, 15 dni temu, złożyłem deklarację, że chcę jasno powiedzieć na antenie TVN-u, w „Faktach”: Chcę być dziennikarzem, jestem dziennikarzem, obowiązuje mnie kontrakt, który chcę wypełnić do końca. Nie dano mi prawa głosu, przez 15 dni nie prowadzono ze mną absolutnie żadnych rozmów. Tomasz Lis, twórca "Faktów", odchodzi z TVN (11 lutego 2004) Tomasz Skory: Kompletnie żadnych? Nikt nie zadzwonił? Tomasz Lis: Nie było żadnych rozmów, nie było żadnego telefonu; były tylko oświadczenia rzecznika, który nieustannie powtarzał, że trwają rozmowy, których nie było. Tomasz Skory: Jakiego gestu w takim razie oczekiwałeś? Teraz, w ostatnich dniach z tych 15, które spędziłeś na takim osobliwym „bezrobociu”, czego się spodziewałeś? Tomasz Lis: Zupełnie szczerze powiem, że mało prawdopodobne wydawało mi się szczęśliwe zakończenie tej całej historii, ale wydawało mi się, że jeśli druga strona wykaże choćby odrobinę dobrej woli, którą ja wykazałem w punkcie wyjścia 15 dni temu, to możemy usiąść do rozmów, możemy zacząć rozmawiać, dyskutować, debatować nad treścią jakiegoś oświadczenia, możemy sobie pewne powyjaśniać, a jak sobie pewne rzeczy powyjaśniamy, to okno nie jest do końca domknięte; jest jeszcze jakaś szansa. Ale żeby taką szansę wykorzystać, to trzeba podjąć jakąkolwiek próbę, trzeba dać Panu Bogu szansę, a jak się próby nie podejmie, to się musi skończyć tak, jak się skończyło. Tomasz Skory: A tymczasem, czytamy w komunikacie, swoimi działaniami w innych mediach doprowadził do kryzysu zaufania z kierownictwem TVN-u Rozumiem, że te relacje polegały tak naprawdę na działalności w innych mediach? Tomasz Lis: Działalność w innych mediach to może za dużo powiedziane, bo jeśli słyszę po kątach na korytarzach i w gabinetach, że popełniłem straszne nadużycie, występując w programie Kuby Wojewódzkiego, to przepraszam, mogę się już tylko uśmiechnąć albo wybuchnąć śmiechem. To jest zupełnie kuriozalne. Tomasz Skory: Masa ludzi chciałaby takie nadużycie popełnić. Tomasz Lis: W każdej stacji uznano by to za darmową reklamę i to w konkurencyjnej stacji, więc coś tak naprawdę bezcennego. Jeśli ja rzeczywiście, jak słyszę w tym oświadczeniu, bez przerwy naruszałem tę umowę – tak, tak tam piszą – to ja się pytam, gdzie są te upomnienia na piśmie? Jest u nas prawo pracy, to jest państwo prawa podobno, gdzie są te nagany? Tomasz Skory: Na razie na piśmie jest oświadczenie Piotra Waltera, który wyjaśnia, że władze TVN-u oczekiwały od ciebie oświadczenia o zdementowaniu tak ładnie zapowiadającej się kariery politycznej w „Newsweeku”, nie gdzie indziej. Tomasz Lis: Ja – dziennikarze „Newsweeka” pewnie mają to nagrane – mówiłem paredziesiąt razy, że nie mam żadnych planów politycznych, taką samą deklarację chciałem złożyć w „Faktach”. Co więcej, i są na to tysiące świadków w największych miastach w całej Polsce, gdzie miałem spotkania autorskie od października, i na każdym z tych spotkań, jeśli tylko padało pytania, a często padało, czy ma pan jakieś plany polityczne, odpowiadałem: nie, kategorycznie nie. Ludzie, pogadajmy o Polsce, pogadajmy o tym, co w tym kraju jest nie tak. To naprawdę być może jest jakąś wskazówką, jak chora jest nasza demokracja, że wystarczy, że ktoś napisał książkę o Polsce, by uznano, że on musi mieć jakieś aspiracje polityczne. Nie miałem, nie mam – podkreślałem to. I teraz ja rozumiem oczywiście, że stacja TVN mówi: oczekiwaliśmy w „Newsweeku”!. Trzeba tak powiedzieć, bo trzeba jakoś wytłumaczyć to, że zignorowano moją propozycję, by powiedzieć o tym w „Faktach”. Tomasz Skory: Mówisz: porozmawiajmy o Polsce, piszesz: porozmawiajmy o Polsce. Czy w tej Polsce mieści się takie zjawisko, jak – powiedzmy brzydko – uwalanie ewentualnego zagrożenia dla pani prezydetnowej, która może zostać prezydentem? Czy to jest możliwy motyw działania władz stacji, w której już nie pracujesz? Tomasz Lis: Żeby powiedzieć, że tak było, trzeba by mieć dowody. Ja dowodów nie mam, więc tak nie powiem. Tomasz Skory: Ale ten wniosek sam się narzuca. Tomasz Lis: Jest to sugestia, która pojawiła się wielokrotnie i która z założenia nie wydaje mi się totalnie absurdalna, ale podkreślam – nie wiem na pewno, więc nie mogę tego powiedzieć. Myślę, że cała ta historia, to co się zdarzyło, to, jak się zdarzyło, takie drobiazgi typu – może to jest drobiazg – ale myślę sobie, że po 6 latach i 5 miesiącach jak ktoś haruje jak wół, 11 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu, to jest chyba taki zwyczaj, że mówi mu się „dziękuję”, prawda? Tomasz Skory: Chciałbyś dostać złoty zegarek z wygrawerowanym: „Dziękuję Ci, Tomku"? Tomasz Lis: Nie, chciałbym usłyszeć proste „dziękuję” i szkoda, że nie usłyszałem. Tomasz Skory: A co mówisz ludziom, którzy na spotkaniach autorskich, związanych z promocją twojej książki, mówią: „Panie Tomku, niech pan kandyduje. Teraz ma pan już pewną wygraną”? Tomasz Lis: To pytanie pada i padało w ostatni piątek w Kielcach. Odpowiadam: chciałem być dziennikarzem, chcę być dziennikarzem, chcę mówić o Polsce, bo takie jest mój obywatelski obowiązek i dziennikarskie prawo i nie trzeba do mówienia o Polsce zasiadać w Pałacu Prezydenckim, czy być w Kancelarii Premiera. Można to robić nawet, jak się jest dziennikarzem, choć jak widać w tym wypadku czasem trzeba ponieść za to konsekwencje. Ja zawsze byłem niezależny i będę niezależny, jak trzeba będzie ponosić konsekwencje, to będę je ponosił. Tomasz Skory: I dziś 11 lutego, co z tym Lisem? Co dalej? Tomasz Lis: Teraz kurz opadnie. Będę miał trochę czasu na zastanowienie, ale ja jestem genetycznie niezdolny do poddania się, więc będę walczył. Formalnie jestem jeszcze zatrudniony, ale niepracujący. Tomasz Skory: Dziękuję za rozmowę. www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=65290&loc=2 Odpowiedz Link
przycinek.usa Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 11.02.04, 21:22 "Zgadzam sie z Mackiem. To jest logiczne i tak oczywiste, ze nie chcialem sie wczesniej wtracac. TVN byloby na reke "posiadanie" kontrowersyjnego prezentera, zwlaszcza ktory tak malo zarabia. Ogladalnosc wzrasta o 1/3 i wplywy z reklam proporcjonalnie. Wywalenie Lisa to blad ekonomiczny i bedzie to mialo przelozenie na ZAROBKI STACJI. W takim razie motywy wyrzucenia Lisa sa POZAMERYTORYCZNE, a poniewaz wszyscy wiemy, ze LIS to najwieksze zagrozenie dla Jolki, wiec motywy sa czytelne jak nastroje niemowlaka. Nie mam absolutnie zadnych watpliwosci, ze za wywaleniem Lisa stoja sily z obozu lewicy. I to byloby na tyle." Calosc dyskusji na gospodarce tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=10486726&a=10681354 Odpowiedz Link
robisc Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 11.02.04, 21:44 TVN raczej nie straci widowni, bo jest o niebo lepszy od TVP, a przynajmniej jego programy informacyjne. Lis nie był tam jedynym dobrym dziennikarzem. TVN to także prywatny folwark właścicieli tj. Waltera i Wejherta i oni robią co chcą, bo to ich własność i jak im się Lis nie podobał, to mieli prawi go wylać, bez wzgledu na motywy jakimi się kierowali. Lis chciał byc zbyt niezależny, a to w prywatnych firmach prędzej czy później tak sie kończy. Kilkakrotnie widziałem takie sytuacje. Jednego dnia człowiek jest członkiem zarzadu, a następnego już nie pracuje. Właścicile dużych firm w Polsce to specyficzna kasta, która ma wielkie poczucie swojej wartości i chce mieć kontrolę nad wszyskicm co się dzieje w firmie. Konflikt osobowości kończy się zwykle tak jak to ma miejsce obecnie z Lisem. Odpowiedz Link
przycinek.usa eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 11.02.04, 21:59 "TVN raczej nie straci widowni, bo jest o niebo lepszy od TVP, a przynajmniej jego programy informacyjne. Lis nie był tam jedynym dobrym dziennikarzem." TO NIE CHODZI O UTRATE WIDOWNI. Po prostu taki typ, jak Lis, po takiej aferze, jak z Newsweekiem, powoduje WIEKSZA ogladalnosc stacji. To jest jak 2+2=4. I to sa WYMIERNE straty (utracone korzysci). To jest statystyka ogladalnosci, co przeklada sie na poziom finansowania z reklam. Odejscie, a w zasadzie wywalenie Lisa to KARDYNALNY blad ekonomiczny. Kandydatow na prezydenta ZAPRASZA sie do kazdej stacji. W celu zwiekszenia wplywow. Proste jak drut. Nie widzicie tego? Naprawde? Odpowiedz Link
robisc Re: eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 11.02.04, 22:27 przycinek.usa napisał: > Po prostu taki typ, jak Lis, po takiej aferze, jak z Newsweekiem, powoduje > WIEKSZA ogladalnosc stacji. To jest jak 2+2=4. Relity show przyciagają wiekszą widownię. Czy zdajesz sobiue sprawę jak niewiele osób w Polsce czyta gazety czy wogóle interesuje się polityką? Czytasz dyskusje na forach i wyciągasz wniosek, ze z całej tej sprawy z Lisem to powstała jakaś wielka ogólnonarodowa afera. A gdzie tam. Przeciętnego Polaka mało to wwzystko obchodzi. Zresztą m.in. na tym boleje podobno Lis w swojej książce (czytałem tylko recenzje). Odpowiedz Link
przycinek.usa Re: eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 11.02.04, 23:08 Sluchaj, ja nigdy Lisa nie widzialem na zywo. Moze byc? Widzialem TYLKO zdjecia i to zeby bylo smieszniej, w GW. Nie mam pojecia ile ludzi interesuje sie polityka. Co za roznica? Mysle, ze przynajmiej 80% glosujacych ZA unia nie ma pojecia o polityce. Ale czy tego wlasnie chcesz? Wszystko moge zrozumiec, manipulacje sondazami, klamstwa w kampanii, lecz nie moge zrozumiec jak ktos moze podwazac statystyke. Nie podwazaj statystyki Robert. Odpowiedz Link
robisc Re: eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 11.02.04, 23:18 przycinek.usa napisał: > Wszystko moge zrozumiec, manipulacje sondazami, klamstwa w kampanii, lecz nie > moge zrozumiec jak ktos moze podwazac statystyke. Nie podwazaj statystyki > Robert. Nie rozumiem. Jaką statystykę podważam? Odpowiedz Link
przycinek.usa Re: eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 12.02.04, 02:48 No przeciez ZAWSZE ZNAJDZIE SIE statystyczny Kowalski, ktory o konflikcie z Lisem wie, a ktory TVN nie oglada. I taki Kowalski to jest statystyka. Na 1000 osob w USA, 300 natychmiast przelaczy kanal. W Polsce - byc moze - bedzie to jedynie 100 osob na 1000, nieistotne ile, ale takie zjawisko zajdzie na pewno. Jak sam powiedziales, bardzo niewiele osob interesuje sie polityka. Ale znaczy to dokladnie tyle, ze Ci ktorzy sie zajmuja, moga byc takim prezenterem zainteresowani, chociazby pod tym katem, aby wyrobic sobie wlasne zdanie na temat jego ewentualnej kandydatury bo przedtem o tym nie mysleli. I jasne jest wtedy, ze beda to "sprawdzac" w tym okresie czasu, kiedy temat jest goracy. I to jest ta statystyka. Gdybym byl teraz w Polsce, to pierwsze co zrobilbym, to ogladalbym Lisa w TVN. Gdyby jednak go tam nie bylo, to ogladalbym ten kanal, gdzie akurat jego twarz zostalaby pokazana. I to jest wlasnie ta statystyka, panie Robert. Odpowiedz Link
franzmaurer Lis z Kropką :) 12.02.04, 09:19 Rozmowa Olejnik z Lisem... www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=4850698 Odpowiedz Link
exerik Re: eeee, nie podwazaj spraw obiektywnych. 12.02.04, 16:55 przycinek.usa napisał: > TO NIE CHODZI O UTRATE WIDOWNI. > > Po prostu taki typ, jak Lis, po takiej aferze, jak z Newsweekiem, powoduje > WIEKSZA ogladalnosc stacji. To jest jak 2+2=4. > > I to sa WYMIERNE straty (utracone korzysci). To jest statystyka ogladalnosci, > co przeklada sie na poziom finansowania z reklam. > > Odejscie, a w zasadzie wywalenie Lisa to KARDYNALNY blad ekonomiczny. > > Kandydatow na prezydenta ZAPRASZA sie do kazdej stacji. W celu zwiekszenia > wplywow. Proste jak drut. Nie widzicie tego? Naprawde? Tylko że u nas jest pseudokapitalizm i dlatego dla polskiej stacji telewizyjnej są ważniejsze sprawy niż oglądalność. Bo po co Walterowi cała ta oglądaalność jak mu potem nie przedłużą koncesji ? Zresztą dlaczego Walter stał się takim medialnym baronem, czy tylko dzięki rozlicznym talentom, czy może był jakiś układ ? Bo ja tam sobie myślę że był. I jeśli Walter chce siedzieć dalej w tym układzie to musi uważać żeby komuś ważnemu nie zaszkodzić. Na przykład takiej pani Jolancie K. która dla pewnej sitwy stała się ostatnią deską ratunku. Dlatego jestem przekonany że na Lisa wcześniej lub później i tak by coś w TVN- ie znaleźli (jego polityczne plany były już znane kilka tygodni przed publikacją Njusłika), a tak to Lis sam zadecydował kiedy chce odejść, i trzeba przyznać, że zrobił to w niezłym stylu. Odpowiedz Link
heimer Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 12.02.04, 09:51 robisc napisał: > TVN raczej nie straci widowni, bo jest o niebo lepszy od TVP, a przynajmniej > jego programy informacyjne. Lis nie był tam jedynym dobrym dziennikarzem. Niestety nie zgodze sie z Toba. Faktu, ze w TVN sa inni dobrzy dziennikarze nie neguje, ale to wlasnie Lis byl kolem zamachowym, silnikiem napedzajacym programy informacyjne TVN. TVN straci widownie. I to nie dlatego, ze odszedl Lis. Ale dlatego ze rozkreci konkurencyjny interes w jakiejs instniejacej lub nowej stacji. Jezeli dostanie wolna reke w jakiejs stacji na robienie programow informacyjnych to jest szansa, ze osiagnie sukces po raz kolejny. I ten sukces zagrozi TVN. A to ze osiagnie sukces wynika z trzech faktow: 1) jest znany jako czlowiek sukcesu, 2) jest znakomitym fachowcem w swojej branzy, juz raz utworzyl programy informacyjne (w TVN), ktore sa uznawane za najlepsze w Polsce, 3) cala ta afera zwieksza jego atrakcyjnosc medialna. Odpowiedz Link
franzmaurer Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 12.02.04, 10:16 heimer napisał: > Faktu, ze w TVN sa inni dobrzy dziennikarze nie neguje, ale to wlasnie Lis > byl kolem zamachowym, silnikiem napedzajacym programy informacyjne TVN. > TVN straci widownie. I to nie dlatego, ze odszedl Lis. > Ale dlatego ze rozkreci konkurencyjny interes w jakiejs instniejacej lub > nowej stacji. Gruba przesada... Nie ma ludzi niezastąpionych a i widzowie i słuchacze mają krótką pamięć... To są media - jednego dnia jesteś 'top' a drugiego 'out' Może dla paru procent ludzi ważne są motywacje osób które przechodzą z firmy do firmy... Większość widzów nie zwraca na to jakiejkolwiek uwagi. Pamietacie co się działo parę lat temu kiedy zespół Radia Zet postawił się okoniem managementowi? Odeszło chyba 20 osób - Morozowski, Skowróński, DJ'e... Były jakieś zmiany w słuchalności?? Chyba tylko statystyczne... Z radiową "Trójką" to samo - osobowości po prostu znikają zmieniając miejsce pracy, na gazetkowym forum robi się wrzask a słupki ani drgną... To są media - tu decyduje jaki zespół tworzy program, jak się zrobi ramówkę i jakie atrakcje wprowadzi się do programu na parę tygodni przed konkurencją. Lis stworzy pewnie dobry program publicystyczny kiedy Dworak wypieprzy Kwiatkowskiego... będziemy mieli jakieś nowe 'forum jedynki' albo zmieniony 'monitor wiadomości' który będzie miał widownię podobną do 'śpiewających fortepianów' i będzie daaaaleko za 'M jak miłość' Odpowiedz Link
heimer Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 12.02.04, 10:43 franzmaurer napisał: > Gruba przesada... > Nie ma ludzi niezastąpionych a i widzowie i słuchacze mają krótką pamięć... > To są media - jednego dnia jesteś 'top' a drugiego 'out' Nie mowie, ze ludzie zmienia stacje bo lubia ogladac twarz Lisa (choc moze tez). On po prostu stworzy LEPSZY program informacyjny, ktory przyciagnie widza. Stac go na to. Odpowiedz Link
robisc Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 12.02.04, 23:58 franzmaurer napisał: > Gruba przesada... > Nie ma ludzi niezastąpionych a i widzowie i słuchacze mają krótką pamięć... > To są media - jednego dnia jesteś 'top' a drugiego 'out' Dokładnie. Kłopoty TVN-u jeżeli wogóle bedą, to tylko przejściowe, a poza tym jak pisałem wyżej, to nie programy informacyjne stanowią o sile stacji. Tak naprawde to TVN odbił sie na "Big Brotherze", he, he..., bo początki były nad wyraz kiepskie i żaden Lis wiele by nie zdziałał. Poza tym TVN ma dalej doskonały kanał informacyjny TVN 24, w którym Lisa praktycznie nie było. Odpowiedz Link
przycinek.usa Re: Wywiad z Lisem w RMF-ie 12.02.04, 18:41 zgadzam sie. zupelnie. mnie wystarczy posluchac, jak Lis mowil, to co zacytowali, "GDZIE ?! KUR..?! jest ten ZBYCZOW?!" I to mi mowi od razu wyraznie, ze ten Lis, to nie jest taki sobie lis, tylko ciezki kawal mozgu pod usmieszkiem wymoczka z tamtej stony torow, he he he, jak mawia Maciek. A tak na marginesie, to te nazwe "zbyczow" wymyslilem, bo zapomnialem jaka to byla nazwa i nie chce mi sie szukac. Odpowiedz Link
maksimum Re: Dla odmiany wywiad z Walterem 11.02.04, 23:49 robisc napisał: > info.onet.pl/868329,11,item.html Ten Walter jest mocno ograniczony umyslowo. Tomek powiedzial mu identycznie jak ja,ze ten cyrograf jest ograniczeniem praw obywatelskich. Odpowiedz Link
robisc Witam Maćku 12.02.04, 17:47 Bardzo mi miło, że tu wreszcie wpadłeś i mam nadziję na częstsze wizyty. Pozdrawiam Robert PS. Na poczatek polecam wątek "Kto jest kim na tym forum?" (oczywiście bez żadnych zobowiązań na dopisywanie się) Odpowiedz Link
robisc Marcee wracaj pls 12.02.04, 17:49 Nawet Maciej nas zaszczycił swoją obecnością, więc napisz i Ty coś od czasu do czasu. Odpowiedz Link