robisc 08.03.04, 21:42 Przypomnę te najciekawsze, bo naprawdę warto. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
robisc Vico 08.03.04, 21:45 Re: Do Wyjechanych (i nie tylko) vico1 21.02.2004 01:00 odpowiedz na list odpowiedz cytując Trudno prognozowac. Kiedys mialem nadzieje na prawdziwie demokratyczna Polske, a co mamy teraz...u wladzy byli PZPRowcy, lacznie z prezydentem. Liczylem, ze rusza prawdziwe przemyslowe inwestycje, a budowano tylko supermarkety drenujace kieszenie obywateli. Mowi sie duzo o tym, ze europejski biznes ruszy do Polski, gdy tylko Unia sie powiekszy. Dlaczego jednak nie ruszyl wszesniej? Dlaczego oplaca sie lepiej inwestowac w odleglych Chinach? Wiadomo dlaczego. Chiny zapewniaja wszystko co sobie zazycza inwestorzy, a gorset unijnych przepisow, srodowiskowych i innych, wciaz sie zaciesnia. Bedziemy sie wiec posuwali do przodu malymi kroczkami, cala Unia lacznie z Polska. Trudno jednak bedzie przekonac do cierpliwosci tych, ktorzy bezskutecznie szukaja pracy. Aby do wiosny Odpowiedz Link
robisc Cesarok 08.03.04, 21:46 cesarok 21.02.2004 09:11 odpowiedz na list odpowiedz cytując vico1 napisał: > Trudno prognozowac. Kiedys mialem nadzieje na prawdziwie demokratyczna Polske, > a co mamy teraz...u wladzy byli PZPRowcy, lacznie z prezydentem. Liczylem, ze > rusza prawdziwe przemyslowe inwestycje, a budowano tylko supermarkety drenujace > kieszenie obywateli. To, że rządzą byli PZPR-owcy jest moim zdaniem przejawem prawdziwej demokracji, zwłaszcza w kraju gdzie był 10-mln związek zawodowy, a następnie spadkobiercy PZPR w wolnych wyborach zostali zmarginalizowani. Niestety historia zatoczyła koło i to, można powiedzieć dwukrotnie (1993-1997, 2001-????). Prawdziwa inwestycja ma na celu osiągnięcie w przewidywalnym czasie zysku. Aby inwestycje napłynęły trzeba stworzyć stabilne i sprzyjające inwestycjom warunki – lepsze niż gdzie indziej. Nikt na piękne oczy, ani za zasługi np. w walce z Komuną nie wyłoży pieniędzy. Kapitał napłynął tylko na inwestycje najbezpieczniejsze, czyli takie gdzie małym wysiłkiem można było osiągnąć szybko zyski. Myślę tu o prywatyzacji w miarę dobrych zakładów, sprzedawanych odpowiednio tanio, gdzie niewielkim kosztem można było szybko osiągnąć zysk. Najczęściej poprzez restrukturyzację (czytaj ograniczenie) zatrudnienia. Takimi atrakcyjnymi inwestycjami były również banki, które po roku 1990 chyba w 90 procentach zostały opanowane przez aparat poprzedniej władzy. Pamiętam, że w połowie lat 90 likwidując wypłaty gotówki w kopalni zmuszono pracowników do założenia rachunków osobistych. Mój znajomy zagorzały „antykomunista” zakładając konto analizował składy zarządów banków eliminując bank, w zarządzie którego znalazł nazwisko przedstawiciela dawnej władzy. Pamiętam, że bardzo długo nie posiadał konta. To samo tyczy supermarketów, chociaż w tym przypadku trzeba wyłożyć większe środki na samą budowę i zapewnienie odpowiedniej infrastruktury wokół – bardzo często lokalne władze w zamian za pozwolenie na budowę wykorzystują inwestora dla wykonania wielu dodatkowych robót w postaci dróg, usprawnienia infrastruktury drogowej itp. Nie rozumiem jednak czemu mówisz o drenażu kieszeni obywateli. Moim zdaniem tanie zakupy w tych sklepach są często zbawieniem dla wielu ludzi. Są również bardzo wygodne. Kilka lat temu (2000r) w Bielsku z uwagi na bardzo silne lokalne lobby kupieckie, był tylko jeden supermarket „Makro”. Potrzebowałem kupić na prezent elektryczną maszynkę do golenia. Po obejściu kilkunastu sklepów i sklepików w Bielsku znalazłem Philipsa z dwoma ostrzami za 210 zł. Następnie wybrałem się do „Makro”, gdzie identyczną maszynkę kupiłem za 140 zł. Takie było wówczas przebicie. Wynikało to między innymi z faktu, że ceny lokali w Centrum Bielska dochodziły do niebotycznych rozmiarów, co odbijało się cenami w tamtejszych sklepach. Muszę przyznać, że często korzystam z usług supermarketów i widzę tłumy ludzi, o każdej porze. > Mowi sie duzo o tym, ze europejski biznes ruszy do Polski, gdy tylko Unia sie > powiekszy. Dlaczego jednak nie ruszyl wszesniej? Dlaczego oplacza sie lepiej > inwestowac w odleglych Chinach? > Wiadomo dlaczego. Chiny zapewniaja wszystko co sobie zazycza inwestorzy, a > gorset unijnych przepisow, srodowiskowych i innych, wciaz sie zaciesnia. > Bedziemy sie wiec posuwali do przodu malymi kroczkami, cala Unia lacznie z > Polska. Trudno jednak bedzie przekonac do cierpliwosci tych, ktorzy > bezskutecznie szukaja pracy. Aby do wiosny Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Nie widzę (na razie szans) aby europejski biznes ruszył do Polski po akcesji. Moim zdaniem jeśli nic się nie zmieni w warunkach inwestycyjnych i w zakresie obniżenia kosztów pracy, może być jeszcze gorzej. Zastanawiam się do jakiego poziomu wzrośnie bezrobocie. Muszę Wam powiedzieć, że założyłem się ze znajomym euroentuzjastą, że bezrobocie w ciągu 1-2 lat po akcesji przekroczy 22%.W momencie zakładu wynosiło 17%. Będzie to wynikało z trudności związanych ze spełnieniem w naszym kraju tych wszystkich wymogów, o których piszerz powyżej, a co za tym idzie zamykania wielu mniejszych lub większych zakładów. Ponadto wydaje mi się, że ten raczkujący wzrost gospodarczy, wynikający przede wszystkim z kursu EURO-PLN szybko zostanie wyhamowany i osiągnie poziom ogólnoeuropejski. Po prostu po akcesji będziemy bardziej uzależnieni od gospodarki światowej, a przede wszystkim europejskiej. Z tego wynika, że aby nastąpił powrót na ścieżkę wzrostu gospodarki europejskiej muszą w Europie zostać przeprowadzone zmiany na podobieństwo i skalę reform podjętych przez panią Margaret Thacher w Wielkiej Brytanii, gdy ta w połowie lat 80 była nazywana chorym człowiekiem Europy. Myślę tu przede wszystkim o ograniczeniu wszelkiej maści socjalu, a tym samym obniżeniu kosztów pracy. Niestety nie umiem powiedzieć jakie są na to szanse w Europie, ale wydaje mi się że raczej marne. Tylko Niemcy, gdzie nawiasem mówiąc zabrakło 6000 głosów aby władzę objął Stoiber, dzięki wrodzonej dyscyplinie i pracowitości są moim zdaniem zdolni do przeprowadzenia reform (o ile Wschodni nie namieszają za bardzo). Nie widzę jednak szans na przeprowadzenie takich zmian we Francji ani we Włoszech. Z tego co piszecie tutaj o Belgii to również nie ma szans. Jeżeli reformy nie zostaną przeprowadzone to Europa pogrąży się w stagnacji, wzrośnie niezadowolenie społeczeństw (bezrobocie) do władzy dojdą różnej maści populiści, a dalej to już tylko powtórka z historii XX wieku. Aby temu zapobiec trzeba moim zdaniem dążyć do budowania Europy Regionów, takiej jaką widział kanclerz Kohl (niestety nawet on w ostatnich swoich wypowiedziach nie widzi obecnie szans na taką Europę). Trzeba odejść od państw narodowych, które właśnie w XX wieku narobiły tyle ZŁA. Jako mieszkaniec Śląska Cieszyńskiego chciałbym widzieć ten historyczny region zjednoczony, po tym jak w 1918 roku został brutalnie podzielony pomiędzy powstałe państwa narodowe Polskę i Czechy. Powracając do Polski to ciągle mam nadzieję, że dojdą do władzy siły zdolne przeprowadzić korzystne dla rozwoju gospodarki zmiany. Może będzie to PO, może PiS, może nawet UPR. Wiele obecnie wskazuje, że reformy może wprowadzić koalicja PO-SLD(liberalnego odłamu). Miałem jednak nadzieję, że te zmiany będziemy mogli przeprowadzić sami (bez UE), a Słowacja jest dla mnie przykładem, że nie potrzeba do tego wcale dużo czasu. Niestety tak się nie stało. Teraz może być tylko trudniej, bo zmiany trzeba będzie dostosowywać pod uregulowania Unii, a te są coraz szersze i dotyczą coraz to nowych dziedzin. Dziękuję tym, którzy doczytali do końca ten przydługi wywód. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
wyskota Re: Cesarok 12.03.04, 02:50 cesarok napisał: > To, że rządzą byli PZPR-owcy jest moim zdaniem przejawem prawdziwej > demokracji, Demokracji? W dodatku prawdziwej? Czym dla Ciebie jest demokracja? Gdzieś Ty się człowieku uchował? To, że mamy tak, jak mamy jest efektem braku demokracji właśnie. Czy uważasz pozostawienie aparatczyków komunistycznych jako przejaw demokracji? Jaka to demokracja bez praworządności? Czy uważasz, że oddawanie głosu na listę partyjną, w sytuacji, gdy wyborca nic nie wie o umieszczonych na niej kandydatach jest przejawem demokracji? > zwłaszcza w kraju gdzie był 10-mln związek zawodowy, a następnie spadkobiercy > PZPR w wolnych wyborach zostali zmarginalizowani. Niestety historia zatoczyła > koło i to, można powiedzieć dwukrotnie (1993-1997, 2001-????). Jakie koło? To był bardzo zręcznie przygotowany plan. Trochę, co widać, biedaczyska pogubili się w realizacji. Komuniści nigdy nie zostali zmarginalizowani. To oni w przytłaczającej większości zawłaszczyli narodowy majątek kosztem całego społeczeństwa. Dopiero teraz strach zagląda im w oczy. Nie na darmo słychać liczne deklaracje wyjazdu z kraju. Ktoś, kto jest uczciwy i nie ma nic do ukrycia nie obawia się nawet Leppera. Nawet do głowy mu nie przyjdzie pomysł wyjazdu. Wyobraź sobie sytuację, że Lepper wygrywa wybory i wszyscy mu przeciwni pakują manatki i emigrują. Czysty absurd! > Nikt na piękne oczy, ani za zasługi np. w walce z Komuną nie wyłoży pieniędzy. Czy ktoś tego oczekiwał? > Kapitał napłynął tylko na inwestycje > najbezpieczniejsze, czyli takie gdzie małym wysiłkiem można było osiągnąć > szybko zyski. Myślę tu o prywatyzacji w miarę dobrych zakładów, sprzedawanych > odpowiednio tanio, gdzie niewielkim kosztem można było szybko osiągnąć zysk. Był to głównie kapitał spekulacyjny okraszony dużą dawką "zastrzyków korupcujnych". Efekty tego doświadczamy na własnej skórze. > Pamiętam, że w > połowie lat 90 likwidując wypłaty gotówki w kopalni zmuszono pracowników do > założenia rachunków osobistych. Mój znajomy zagorzały „antykomunista" > zakładając konto analizował składy zarządów banków eliminując bank, > w zarządzie którego znalazł nazwisko przedstawiciela dawnej władzy. Pamiętam, > że bardzo długo nie posiadał konta. Sam sobie odpowiadasz, kto wówczas był beneficjentem "prywartyzacji" dobra narodowego. > To samo tyczy supermarketów, chociaż w tym przypadku trzeba wyłożyć większe > środki na samą budowę i zapewnienie odpowiedniej infrastruktury wokół – > bardzo > często lokalne władze w zamian za pozwolenie na budowę wykorzystują inwestora > dla wykonania wielu dodatkowych robót w postaci dróg, usprawnienia > infrastruktury drogowej itp. Piszesz to poważnie, czy stroisz sobie żarty? Hipermarkety są relatywnie bardzo tanimi inwestycjami. Zwrot nakładów następuje najczęściej w okresie krótszym niż rok. Infrastruktura najczęsciej ogranicza się do parkingu dla klientów i drogi dojazdowej do drogi publicznej (kilkaset metrów). Jesli znasz inne przykłady, to je podaj. Zapomniałeś dodać, że za pozwolenie urzędnicy otrzymują sowite gratyfikacje - w rewanżu przyznają wieloletnie ulgi podatkowe. To by było na tyle. Dalej nie komentuję. Poddaję się. To co tu prezentujesz jest po prostu niestrawne. Przynamniej dla mnie. Może ktoś inny się dopisze... P.S. Dlaczego słowo "komuna" piszesz z wielkiej litery? Odpowiedz Link
robisc Re: Cesarok 14.03.04, 16:22 W sumie Cesarok ma zdrowe poglądy, może za wyjątkiem "unii regionów". Ten jego komentarz był bardzo kontrowersyjny.Ja skomentowałem go nastepująco: Re: Do Wyjechanych (i nie tylko) Autor: robisc Data: 21.02.2004 11:11 + dodaj do ulubionych wątków Dzięki Cesarok, za wyczerpującą opinię. Ttrochę szokujące jest stwierdzenie: "To, że rządzą byli PZPR-owcy jest moim zdaniem przejawem prawdziwej demokracji." Nie Cesarok, to nie efekt demokracji, ale "grubej kreski" i braku dekomunzacji. Wszyscy teraz płacimy za błędy ekipy Wałęesy i Mazowieckiego. "Jeżeli reformy nie zostaną przeprowadzone to Europa pogrąży się w stagnacji, wzrośnie niezadowolenie społeczeństw (bezrobocie) do władzy dojdą różnej maści populiści, a dalej to już tylko powtórka z historii XX wieku. Aby temu zapobiec trzeba moim zdaniem dążyć do budowania Europy Regionów, takiej jaką widział kanclerz Kohl (niestety nawet on w ostatnich swoich wypowiedziach nie widzi obecnie szans na taką Europę). Trzeba odejść od państw narodowych, które właśnie w XX wieku narobiły tyle ZŁA. Jako mieszkaniec Śląska Cieszyńskiego chciałbym widzieć ten historyczny region zjednoczony, po tym jak w 1918 roku został brutalnie podzielony pomiędzy powstałe państwa narodowe Polskę i Czechy." No nie wiem. Moim zdaniem istnieje wówczas ryzko konfliktów etnicznych, na podobieństwo tych, które mamy w Kraju Basków, Korsyce czy Irlandii Płn. Francja, Wielka Brytania i Hiszpania od lat są w UE, a konflikty dalej istnieją. Odpowiedz Link
robisc Viper 08.03.04, 21:47 viper39 21.02.2004 15:38 odpowiedz na list odpowiedz cytując tak w skrocie na poczatku.... (brak czasu..) a wiec nigdy nie podobala mi sie idea EU jako molocha biurokratycznego, juz dawno wiedzialem ze to bedzie kiedpsko dzialalo, no ale kazdy mi mowil ze sie nie znam, wiec ja swoje znajomi/nieznajomi-dyskutancie swoje... i okazuje sie ze mialem racje, w biuroktatycznych przepisach zapomina sie o sprawach malych istotnych dla regionow a patrzy sie na to wszystko z gory, "globalnie", nie da sie tak, mnie podoba sie NAFTA ktora w sumie jest luznym ukladem nie powodujacym niczego wiecej jak wolnego przeplywu kapitalu (i co sie z tym wiaze) wiem ze male panstewka "zgina" w paradzie duzych, probuje sie marginalizowac kraje juz bedace w EU, a przywodztwo mialoby byc tylko dla tych wielkich i "najmadrzejszych" niemcow i francuzow... EU ograniczona roznymi przepisami juz wpada we wlasne sidla, niemcy i francuzi nie moga sie znalezc w nich.. ale przychodza coraz to nowe, teraz na dodatek przyjete zostanie pare nowych panstw ktore w sumie sa biedniejsze ale maja tzw potencial ludzki czyli po kapitalitycznego, robole ktore za zarobione pieniadze moze cos kupia... z tym ze to tak wygladac nie bedzie bo nie ma co tej biedy ruszyc, jak sami widzicie bezrobocie jest w polsce 20.6%!!!!!!!! toz to przeciez kanal straszny a tam nikt sie tym nie przejmuje... nadal komuna i nadal sie mysli jak udupic normalnego pracownika czy wlasciciela firmy... widzac to pare lat temu marzyla mi sie sytuacja w ktorej rzady polski czech slowacji i wegier dogadaja sie i stworza cos na wzor EU ale na wschodzie, mozna bylby podpisac uklady z NAFTA i z EU uporzadkowac sytucaje w tych krajach i tworzac zbednych przepisow ale okreslic to co wolno i czego nie i... to wszystko niestety zycie pokazalo ze ludzie wierza w garbate aniolki i chca do EU chca isc tam gdzie cholera narazie nie ma przyszlosci.. no bo jaka?... euro dostaje w dupe, leci do gory windowane polityka usa ( najpierw usa probowalo wprowadzac cla ale to nie dzialalo no to onbnizyli wartoc dolara) i nagle sie okazuje ze rynek EU jest slaby nie moze nic z tym zrobic, ale za to bardzos ie oplaca sprowadzac towary w usa... zwykly amerykanin nie odczuje tak bardzo obnizki USD bo sa towary na rynku ktore moga zastapic towary z EU.. ale gospodarka EU odczuje to bo towary beda zbyt drogie aby je wysylac do usa... itd... a wiec euro lezy na pysku dzieki niemcom i francuzom... inne kraje nie majace juz swojej polityki finansowej (jesli maja euro) tez zaczynaja dolowac... dlatego np skandynawowie sa sceptyczni co do euro i angole tez nie chca euro.. ale polacy wierza ze EU i euro wyratuje ich z gospodarczego marazmu.. a tu bedzie chala... kraj to jak duza firma, kasa musi sie zgadzac jak sie nie zgadza to przejada sie zapasy jak zapasy sie skoncza.. no chyba nie musz mowic... druga sprawa o jaka sie boje to zmarginalizowanie krajow mniejszych w tym i polski, zrobienie z niej rynku zbytu nic wiecej, bo jesli ktos ma jakies watpliwosci to niech sobie je wybije z glowy, my nie bedziemy na poczatku partnerami z nikim, polska jest w takim stanie jaki jest z niedostosowanym praktycznie niczym aby konkurowac na rynkach... wiec oni nas chcieli bo tu jest 38 milionow ludzi ktorzy maja potrzeby i na tych potrzebach mozna robic biznesy... czlowiek w kazdym kraju kapitalistycznym to jednostka ktora sie mierzy w tym ile moze kupic i ile moza zaplaci podatku... to wszystko... nie ma pani kazi ani pana wacka jest numer ewidencji podatkowej i to sie liczy... a wiec boje sie tego ze polska bedzie marginalizowana... proby juz sa widac jak niemcy i francuzi nas traktuja jak to pouczaja nas... a kim do cholery oni sa?... lepsi?.. gospodarki im sie wala .. a gdyby nie amerykanie pomagali im sie odbudowac to gdzie oni by byli?... eh.. szkoda gadac... wiecie jestem w polsce dosc czesto i przeraza mnie to ze w polsce moze byc kapitalizm poludniowo-amerykanski w ktorym tylko niewielu moze zyc normalnie duzo afer i przestepstw... i duzo biedy, strasznie to wyglada bo jesli ktos z was jezdzi po kraju to zwrocice uwage na wsie... tam jest dopiero bieda... nikt nie tlumaczy prostym ludziom ze panstwo ma tyle pieniedzy ile uzbiera z podatkow itd... ludzie tego nie rozumieja!!! i to duza czesc ludzi... ogladam polske z dystansu czytajac o niej lub obserwujac w czasie podrozy do polski, dla mnie straszne jest tez to ze szkolnictwo nie jest przystosowane do sytuacji jaka istnieje... kiepsko... duzo ludzi mowi ze widzi swiatlo w tunelu... oby to swiatlo nie okazalo sie nadjezdzajacym pociagiem ktory r______przy wszystko... co jest pocieszajace to to ze sa ludzie madrzy w polsce... kiepskie z drugiej strony ze oni nie dopuszczani sa do niczego bo zawsze sie znajdzie jakis szwagier lub kolezka ktory moze zostac ministrem... co musi sie zmienic w poslce to 1. prawo i pilnowanie przestrzegania - znaczy wszyscy prawnicy wszelkiej masci (sedziowie adwokacji itd) musza stracic immunitety, policja musi dostac wiecej kasy, i miec wieksze prawa, musi sie zmienic prawo proceduru musza byc uproszczone, rozwiazac kasty prawnicze/sedziowskie/itd 2. zrobic porzadek ze sluzba zdrowia 3. zmniejszyc ilosc darmozjadow w rzadzie o 50%, rozwiazac senat (na cholere to komu potrzebne) 4. wprodzadzic odpowiedzialnosc osobista za bledy popelniane na stanowiskach panstwowych od malego urzedasa ktoremu sie marza lapowki po wszystkich na gorze.. 5. zrobic policje na zasadzie policji amerykanskiej, nie ma glownej komendy sa stanowe policje i miejskie to wszystko, mniejszy dostep politykow do policji lepsza jej praca... 6. zmniejszyc armie ale za to ja dobrze wyposarzyc... i koniecznie starac sie o bazy wojskowe amerykancow... to nie tylko zolnierze ale i ich obsluga co rocznie moze nam dac duzo kasy.. 7. sprywatyzwoac co sie da, aby zadne bonzo komunistyczne nie moglo zasiadac jako dyrektor i przejadac podatkowe pieniadze.... 8. poprawic infrastrukture kraju.... i to od zaraz ... (siec energetyczna, drogi, koleje, itd) itd itd... bez tego na poczatku nie da sie nigdzie isc.... bedziemy tracic dobre kontrakty eeee.... nic reszte pozniej pozdrowienia Odpowiedz Link
robisc legal.alien 08.03.04, 21:48 legal.alien 24.02.2004 13:19 odpowiedz na list odpowiedz cytując Tez mam przed oczami obrazki z Argentyny. Tylko co wynikloby z wybuchu spolecznego w Polsce?? Kto wyplynalby na takim wybuchu?? Lepper?? A moze ktos jeszcze "lepszy`"?? Praktycznie wszystkie formacje polityczne w Polsce skompromitowaly sie w mniejszym lub wiekszym stopniu. Ktos musialby je zastapic. Tylko kto? Musialyby zostac wykreowane kompletnie nowe elity polityczne. Mysle, ze koncepcja jednoosobowych okregow wyborczych moglaby w tym pomoc. Jest w Polsce wielu uczciwych i madrych ludzi, ktorzy nie chca sie brudzic polityka. Pozostaje pytanie, czy chcieliby zaryzykowac utrate swojej dotychczasowej reputacji i stanac do wyborow?? Ktos powie, ze jest jeszcze UPR. Tak, jest, ale co z tego. Kto w Polsce z wyjkatkiem waskiej grupy ludzi zna te partie? UPR nie jest partia rewolucyjna i nie poprowadzi ludzi na Sejm i Belweder gdy sytuacja dojrzeje do wybuchu. Konieczne jest chyba reaktywowanie czegos na wzor Berezy Kartuskiej, gdzie wszelkiego rodzaju polityczne mety z lewej i prawej strony znalazlyby wikt i opierunek na dlugie lata. Mogloby byc polaczone z kamieniolomami dajacymi budulec na autostrady. O scenariuszu argetynskim mysle juz od jakiegos czasu. Juz dawno myslalem, ze cierpliwosc Polakow sie wyczerpala, a tu nic sie nie dzieje. Czy na dlugo starczy tej cierpliwosci? Czy tez Polacy juz sa zmeczeni i nie oczekuja juz niczego od zycia? Nie wiem co sie wydarzy w najblizszych latach. Boje sie, ze wprzyszlym roku bedziemy mieli premiera Lepper i prezydenta Jolke K. Odpowiedz Link
robisc Heimer 08.03.04, 21:49 heimer 21.02.2004 21:27 odpowiedz na list odpowiedz cytując robisc napisał: > Jesteśmy na pewno okresie przełomowym dla Polski i trudno jest cokolwiek z > całą pewnością prognozować. Przysłowie mówi: "na dwoje babka wróżyła". > > Jaki scenariusz/-e wydarzeń przewidujecie w Polsce w najbliższych kilku > latach? Niestety, to co obserwuje w polskiej polityce powoduje ze ogarnia mnie przerazenie i czarna rozpacz. Teoretycznie nalezaloby sie spodziewac jakiegos przelomu, z tym tylko ze ja w to nie wierze. Wydaje mi sie ze demokracja, a w szczegolnosci spoleczenstwo obywatelskie ktore jest niezbednym czynnikiem demokracji zamiera, przestaje istniec. Coraz trudniej mi sobie wyobrazic kolejne wybory. Ludzie nie beda chodzic. Nie wierze w przelomy, na moim przykladzie wiedze ze politykom juz nie wierze, ani tym starym, ani nowym. Jak powstaje nowa partia odrazu wietrze zle intencje i prywate. Nie bardzo widze jak nowe twarze i nowe partie moglyby mnie do siebie przekonac. Podejrzewam ze to zwatpienie w elity szerzy sie w Polsce jak zaraza. A to oznacza zmierzch demokracji. Jestem ciekaw kiedy zdarza sie pierwsze wybory z frekwencja 0%. Odpowiedz Link
robisc Viper ponownie 08.03.04, 21:49 viper39 22.02.2004 02:15 odpowiedz na list odpowiedz cytując przypomnialo mi sie jedno zdarzenie jakie mialem w tamtym roku... zdawalem examin na czlonka do rad nadzorczych, i jakims cudem nie oddalem jednego papierka w ktorym podpisuje sie zgode na to ze sie kiedys bedzie w tej radzie nadzorczej... no i jestem sobie w ministerstwie skarbu, pani mi tlumaczy ze abo pan zapomnial nie da sie i tlumaczy mi ze zle zrobilem ze moglem to wszystko zrobic wczesniej itd... moje pytanie bylo caly czas takie samo, jak mozna rozwiazac ten problem teraz a ona nawracala ze swoja spiewka.. polazlem do dyurektora dep. wyjasnilem sprawe i dopuszczono mnie do examinu.... gdyby nie to musialbym przylecie na examin raz jeszcze za miesiac... jaki problem?... ano taki ze w polskich urzedach urzedasy sa praktycznie panami zycia i smierci przeciez to jest paranoja... i to w urzedach od majnizszego szczebla do najwyzszego... brak kompetencji i brak dobrej woli to codziennosc... co najgorsze to juz nikt nie wierzy w to ze bedzie lepiej ludzie przyzwyczajaja sie do tego co jest i mysla ze jest ok.. dopiero ludzie ktorzy do polski przyjezdzaja co jakis czas to widza co sie dzieje bo widza zmiany, im dluzszy okres pobytu za granica lub miedzy jedna wizyta a druga tym wiecej widac paranoi w polsce... nie ma idealnych krajow ale mnie malo obchodzi zimbabwe czy wybrzeze kosci sloniowej, obchodzi mnie polska i dlatego boli czlowieka ta paranoja ktora toczy polska scene polityczna.... i co najgorsze to w rozmowach ze znajomymi amerykancami ciezko im wytlumaczyc pewne rzeczy bo ni w zab nie sa w stanie tego zrozumiec... np do dzis nie moge zrozumiec jaki jest problem zrobic porzadek z gornictwem nie rozumiem dlaczego jeszcze nitk nie zrobil porzadku z koleja... ZUS to juz naprawde paranoja sluzba zdrowia no coz brak komentarza.... szkolnictwo... nastepny wybryk natury gdzie czlowiek sie nie spojrzy tam komedia... co chwile mamy jakies nowe niespodzianki tak jak ta z gazem... pozniej dowiemy sie ze pewnie z ropa tez komedia itd... o polskich drogach nie wspomne.... Odpowiedz Link
robisc Klip 08.03.04, 21:50 klip-klap 23.02.2004 23:35 odpowiedz na list odpowiedz cytując Nie pociesze was. Poprawy nie widac,sluzba cywilna i administracja nadal jest upolityczniona.Bylo takie orzeczenie TK o niewaznosci przepisow zezwalajacych na powolanie na wysokie urzedy w panstwie poza procedura konkursu(przeforsowane przez SLD).Dzieki temu mogli obsadzac swoich,wydawaloby sie ,ze po tym orzeczeniu cos sie zmieni. Gdzie tam,osoby nielegalnie zatrudnione nadal maja swe stanowiska. Gdy zas konkurs sie przeprowadza to ze wzgledu na negatywna opinie ministra i tak zwyciezcy(niewygodnej) sie nie powola(sprawa Heleny Hatko).Przykladow jest wiecej,teraz zreszta projektuje sie przepisy by uzaleznic mozliosc zostania urzednikiem s.c. od zgody pracodawcy. Jesli tak jest na najwazniejszych urzedach,to co dopiero nizej. Inna sprawa to ostatni konkurs na jakies wazne stanowisko w wojewodztwie,gdzie konkurs ograniczono wymagajac od kandydatow posiadania zaswiadczenia o dostepie do informacji niejawnych.Tylko zeby miec dokument to trzeba zajmowac stanowisko, konkurs wygral dotychczasowy dyrektor. Przyklady moglbym mnozyc. Choc pojawil sie tez pomysl odpolitycznienia adm. na szczeblu samorzadu,zobaczymy co z tego wyjdzie. I jeszcze jedna kwestia - modne jest mowienie o oszczednosciach w adm. i ciecie (na pokaz) wydatkow na administracje. Jednak jesli jakakolwiek partia obiecuje teraz,ze po dojsciu do wladzy zmniejszy adm.,to zwyczajnie klamie. Wchodzimy do UE ,rocznie bedziemy otrzymywac ok. 100tys. dokumentow z UE,obowiazywac nas bedzie prawo wspolnotowe. Ktos na to musi odpowiadac,ktos musi to wdrazac i kontrolowac. Domyslacie sie chyba co to oznacza. Odpowiedz Link
robisc Erik 08.03.04, 21:51 exerik 23.02.2004 22:08 odpowiedz na list odpowiedz cytując > Jaki scenariusz/-e wydarzeń przewidujecie w Polsce w najbliższych kilku > latach? > > PS. > > Do dyskusji zapraszam też tubylców. > 1) Scenariusz optymistyczny: Miller odpuszcza V.2004 - przyśpieszone wybory parlamentarne. Po niesamowitych perturbacjach, w trzecim głosowaniu zwykłą większością głosów premierem rządu POPiS zostaje Rokita (dzięki wstrzymaniu się posłów LPR i Samoobrony). PiS nie wtrąca się do gospodarki, a w zamian dostaje ministerstwo sprawiedliwości i MSW. PO z kopyta bierze się za gospodarkę. W sprawach europejskich nowy rząd stawia Brukseli twarde warunki. Jesień 2004 - Bush wygrywa wybory i zaraz następnego dnia żąda od państw europejskich uroczystego odnowienia Paktu Północnoatlantyckiego. Premier Rokita przyjmuje tę propozycję z radością. Paryż i Berlin odmawiają. Rząd polski zaczyna stopniowo bojkotować instytucje europejskie. XI.2005 - Lech Kaczyński prezydentem RP. Grudzień 2006 - Rokita ostatecznie wetuje projekt budżetu UE na lata 2007-2013. UE de facto przestaje istnieć. 1.VII.2007 - Polska, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania wchodzą do NAFTA. 2) Scenariusz pesymistyczny Miller postanawia trwać X.2004 - rozpoczyna się nowy rok akademicki. Michnikowi ludzie podjudzają młodzież do protestów przeciw rządowi Millera. Przez wszystkie większe miasta dzień po dniu przetaczają się wielotysięczne manifestacje. Pod auspicjami Gazety Wyborczej powstaje Studencki Zjednoczony Front Odnowy. Michnik na czele demonstracji, z fiołkiem w ręku wdziera się do Sejmu. TVN-24 non stop nadaje relację z "rewolucji fiołków". Miller pod osłoną nocy udaje się do Pabianic. Na biurku pozostawia podpisaną dymisję. Dochodzi do samorozwiązania Sejmu. XI.2004 - wybory prezydenckie wygrywa Partia Autorytetów Moralnych powstała na bazie Frontu Odnowy. Premierem zostaje... Tadeusz Mazowiecki. XI.2005 - Wybory prezydenckie wygrywa matka chrzestna Fronto Odnowy - Jolanta Kwaśniewska. Polska wraz z Paryżem i Berlinem nie przyjmuje propozycji Busha w sprawie odnowienia Paktu Północnoatlantyckiego, i wchodzi do europejskiego jądra. 1.VII.2007 - Sąd Najwyższy delegalizuje UPR za "antyeuropejskie odchylenie prawicowe". Odpowiedz Link
wyskota Wspólne państwo. 20.03.04, 14:28 Pisanie o przyszłości zawsze niesie ryzyko pomyłki, błędnego odczytania "znaków". Przyszłość jest zdeterminowana przez zdarzenia poprzedzające. Są ludzie, którzy potrafią czytać przyszłość z otaczającej rzeczywistości. Inni, liczniejsi, chętnie ich słuchają, często w pogoni za sensacją. Dlatego wolę pisać o innej Polsce - Polsce moich marzeń, którą noszę w sercu. Idealne państwo to takie, w którym wszystkie wartości i prawa są ponad polityką. A wszelkie zło jest tępione z całą surowością prawa. W którym każdy człowiek jest podmiotem - wolnym i równym. W którym słabszy może liczyć na pomoc silniejszego. Powiecie, że ideały są nieosiągalne? Być może. Ale przecież po to jesteśmy, aby do nich zdążać. Czy moje wyobrażenia są osamotnione? Odpowiedz Link
vico1 Re: Wspólne państwo. 20.03.04, 15:25 wyskota napisał: > Idealne państwo to takie, w którym wszystkie wartości i prawa są ponad > polityką. A wszelkie zło jest tępione z całą surowością prawa. > W którym każdy człowiek jest podmiotem - wolnym i równym. > W którym słabszy może liczyć na pomoc silniejszego. To sa zalozenia wspolczesnej demokracji zachodniej. W praktyce bywa roznie, trudno sobie wyobrazic, by nie bylo w ogole przekretow. Jest juz dobrze, jesli mamy wrazenie, ze zyjemy w normalnym i dobrze zorganizowanym kraju. Zdaje sie, ze z tym maja wieksze problemy Polacy mieszkajacy w kraju, niz gdzie indziej. Odpowiedz Link
wyskota Re: Wspólne państwo. 01.04.04, 03:29 vico1 napisał: > wyskota napisał: > > > Idealne państwo to takie, w którym wszystkie wartości i prawa są ponad > > polityką. A wszelkie zło jest tępione z całą surowością prawa. > > W którym każdy człowiek jest podmiotem - wolnym i równym. > > W którym słabszy może liczyć na pomoc silniejszego. > > To sa zalozenia wspolczesnej demokracji zachodniej. W praktyce bywa roznie, > trudno sobie wyobrazic, by nie bylo w ogole przekretow. > Jest juz dobrze, jesli mamy wrazenie, ze zyjemy w normalnym i dobrze > zorganizowanym kraju. Zdaje sie, ze z tym maja wieksze problemy Polacy > mieszkajacy w kraju, niz gdzie indziej. Normalne państwo to takie, w którym przekręty jedynie zdarzają się i są sprawnie wykrywane, a sprawcy przykładnie karani. Państwo nienormalne, takie jak nasze, którego agonii jesteśmy świadkami przejawia się tym, że przekręty są stałym elementem "krajobrazu". Wolne od tej przypadłości są jedynie bardzo nieliczne osoby piastujące funkcje publiczne. Natomiast agonia spowodowana jest najpewniej brakiem łupów do podziału. Odpowiedz Link
cesarok Re: Wspólne państwo. 28.03.04, 16:19 wyskota napisał: > Pisanie o przyszłości zawsze niesie ryzyko pomyłki, błędnego > odczytania "znaków". Przyszłość jest zdeterminowana przez zdarzenia > poprzedzające. > Są ludzie, którzy potrafią czytać przyszłość z otaczającej rzeczywistości. > Inni, liczniejsi, chętnie ich słuchają, często w pogoni za sensacją. > Dlatego wolę pisać o innej Polsce - Polsce moich marzeń, którą noszę w sercu. > Idealne państwo to takie, w którym wszystkie wartości i prawa są ponad polityką > A wszelkie zło jest tępione z całą surowością prawa. > W którym każdy człowiek jest podmiotem - wolnym i równym. > W którym słabszy może liczyć na pomoc silniejszego. > Powiecie, że ideały są nieosiągalne? Być może. Ale przecież po to jesteśmy, aby > do nich zdążać. > Czy moje wyobrażenia są osamotnione? Drogi Wyskoto bardzo ładnie to napisałeś. Myślę, że każdy z nas chciałby mieszkać w takiej Polsce. Tak - trzeba dążyć do ideałów. Stare przysłowie mówi – „Obyś żył w ciekawych czasach”. Myślę, że w takowych żyjemy. Są to również czasy gdzie coraz trudniej zachować spokój, a zwłaszcza „TWARZ”- w sytuacji wszechogarniającej korupcji, cynizmu, materializmu, wykorzystywania słabszych (również słabego państwa). Przykro mi jednak, że piszesz pod moim adresem: cesarok napisał: > To, że rządzą byli PZPR-owcy jest moim zdaniem przejawem prawdziwej > demokracji, "Demokracji? W dodatku prawdziwej? Czym dla Ciebie jest demokracja? Gdzieś Ty się człowieku uchował? To, że mamy tak, jak mamy jest efektem braku demokracji właśnie. Czy uważasz pozostawienie aparatczyków komunistycznych jako przejaw demokracji? Jaka to demokracja bez praworządności? Czy uważasz, że oddawanie głosu na listę partyjną, w sytuacji, gdy wyborca nic nie wie o umieszczonych na niej kandydatach jest przejawem demokracji?" Tak, coraz częściej się zastanawiam, czy obecna sytuacja jest następstwem „grubej kreski” . Nie wiem jednak jak miałaby wyglądać dekomunizacja i ilu niewinnych ludzi w wyniku tzw. „polskiego bagna” zostałoby w jej wyniku pokrzywdzonych. Mieszkam na Śląsku Cieszyńskim i często zerkam na naszych sąsiadów z południa, którzy są dla mnie po stokroć bardziej pragmatyczni. Chociaż muszę przyznać, że zostałem wychowany w atmosferze niechęci by nie powiedzieć nienawiści do Czechów. Czesi przeprowadzili dekomunizację, która polegała na zakazie zajmowania stanowisk dla dygnitarzy partyjnych przez okres 10lat. Niewiele to jednak zmieniło bo moim zdaniem dawni działacze rządzili z „tylnych foteli”, a w wyniku tajemniczej prywatyzacji „kuponovej” zdobyli pokaźny majątek. Ponadto w czeskim parlamencie cały czas zasiadają przedstawiciele prawdziwej partii komunistycznej, która ostatnio rośnie w siłę. Podsumowując nie jestem przekonany, że dekomunizacja załatwiłaby sprawę – chyba, że myślisz o czymś groźniejszym co miało miejsce w czasie wszystkich poprzednich rewolucyjnych zmian. Zgadzam się, że nasze prawo, a zwłaszcza wymiar sprawiedliwości pozostawia wiele do życzenia. Pierwsza, najprostsza do załatwienia sprawa – to rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Mówi się o tym od samego początku transformacji, jednak nikt nie zdołał tego przeprowadzić. Szczerze mówiąc nie rozumiem co myślisz pisząc „Czy uważasz, że oddawanie głosu na listę partyjną, w sytuacji, gdy wyborca nic nie wie o umieszczonych na niej kandydatach jest przejawem demokracji?” Zawsze oddajemy głos na konkretnego przedstawiciela danej partii, z tym, że często zdarzało się, że w danym okręgu wchodził przedstawiciel otrzymujący niewiele głosów, natomiast ktoś kto otrzymał ich dużo nie wszedł do Parlamentu z uwagi na brak osiągnięcia progu wyborczego przez dane ugrupowanie. W tym przypadku zgadzam się i jestem przekonany, że dużo lepszym rozwiązaniem są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze – gdzie zawsze będzie jeden konkretny lider. Oczywiście istnieje tu zagrożenie zbyt dużego rozdrobnienia w Parlamencie, ale moim zdaniem większą korzyścią będzie wybór uczciwych, znanych w okolicy przedstawicieli. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
wyskota Re: Wspólne państwo. 01.04.04, 04:20 cesarok napisał: > Przykro mi jednak, że piszesz pod moim adresem: > cesarok napisał: > > To, że rządzą byli PZPR-owcy jest moim zdaniem przejawem prawdziwej > > demokracji, > > "Demokracji? W dodatku prawdziwej? > Czym dla Ciebie jest demokracja? > Gdzieś Ty się człowieku uchował? > To, że mamy tak, jak mamy jest efektem braku demokracji właśnie. > Czy uważasz pozostawienie aparatczyków komunistycznych jako przejaw demokracji? > Jaka to demokracja bez praworządności? Czy uważasz, że oddawanie głosu na listę > > partyjną, w sytuacji, gdy wyborca nic nie wie o umieszczonych na niej > kandydatach jest przejawem demokracji?" Wybacz mój ton, nieco sarkastyczny. Jednak nie Ty byłeś celem moich uwag, lecz dosyć rozpowszechniony sposób myślenia o najnowszej historii Polski. To nawet nie Twoja wina. Po prostu nie miałeś dość szczęścia. Widać nie spotkałeś osób, które mogły Ci przekazać prawdziwe świadectwo o tamtych wydarzeniach. Również dostepne podręczniki historii są w znacznym stopniu upolitycznione. Natomiast zastosowana przeze mnie forma miała jeden tylko cel: pobudzić do refleksji. Wszelkie inne skutki były niezamierzone. Jeśli odebrałeś to inaczej, to raz jeszcze przepraszam. > Tak, coraz częściej się zastanawiam, czy obecna sytuacja jest > następstwem „grubej kreski” . Należy przy tym pamiętać, że "gruba kreska" była następstwem "okrągłego stołu" i Magdalenki. > Nie wiem jednak jak miałaby wyglądać > dekomunizacja i ilu niewinnych ludzi w wyniku tzw. „polskiego bagna” > ; zostałoby w jej wyniku pokrzywdzonych. Skąd biorą się Twoje obawy o wyrządzenie krzywdy? Jak pamiętam, takie głosy dało się słyszeć wyłącznie z ust aparatu komunistycznego. Dekomunizacja miała polegać wyłącznie na pozbawieniu możliwości pełnienia funkcji publicznych przez funkcyjnych członków PZPR oraz funkcjonariuszy i wspópracowników służb specjalnych PRL. Natomiast, jeśli ktoś dopuscił się przestępstw kryminalnych, miał być sądzony przed sądem powszechnym. > Szczerze mówiąc nie rozumiem co myślisz pisząc „Czy uważasz, że oddawanie > głosu na listę partyjną, w sytuacji, gdy wyborca nic nie wie o umieszczonych > na niej kandydatach jest przejawem demokracji?” Rozumiem to dokładnie tak, jak napisałem. Wyborca ma w ręku kartkę wyborczą z wypisanymi nazwiskami, a w oczach jedynie strzępy programu pokazanego w spocie reklamowym. Ponadto, jego głos zawsze jest oddawany na pierwszego na liście, choćby uważał, że kto inny jest lepszy i przy jego nazwisku umieścił krzyżyk. > Zawsze oddajemy głos na > konkretnego przedstawiciela danej partii, z tym, że często zdarzało się, że w > danym okręgu wchodził przedstawiciel otrzymujący niewiele głosów, natomiast > ktoś kto otrzymał ich dużo nie wszedł do Parlamentu z uwagi na brak > osiągnięcia progu wyborczego przez dane ugrupowanie. Podajesz w tym miejscu dodatkowy argument na potwierdzenie mojej tezy o niedemokratyczności naszej ordynacji wyborczej. > Pozdrawiam. Również pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
cesarok Re: Wspólne państwo. 01.04.04, 20:07 wyskota napisał: > Wybacz mój ton, nieco sarkastyczny. Jednak nie Ty byłeś celem moich uwag, lecz > dosyć rozpowszechniony sposób myślenia o najnowszej historii Polski. To nawet > nie Twoja wina. Po prostu nie miałeś dość szczęścia. Widać nie spotkałeś osób, > które mogły Ci przekazać prawdziwe świadectwo o tamtych wydarzeniach. Również > dostepne podręczniki historii są w znacznym stopniu upolitycznione. > Natomiast zastosowana przeze mnie forma miała jeden tylko cel: pobudzić do > refleksji. Wszelkie inne skutki były niezamierzone. > Jeśli odebrałeś to inaczej, to raz jeszcze przepraszam. Nie ma sprawy, nie jest to powód do obrażania się tylko do merytorycznej dyskusji. Tak, to prawda nie spotkałem żadnego świadka tamtych wydarzeń - myślisz chyba o okragłym stole i "Magdalence". O ile pamiętam okrągły stół był jednak dosyć przejrzysty (był to dla mnie czas kończenia studiów i pisania pracy dyplomowej - wobec czego moje zainteresowanie tematami "poza" było ograniczone) czego nie można powiedzieć o "Magdalence". > Należy przy tym pamiętać, że "gruba kreska" była następstwem "okrągłego > stołu"i Magdalenki. Tak wiem o tym. > Skąd biorą się Twoje obawy o wyrządzenie krzywdy? Jak pamiętam, takie głosy > dało się słyszeć wyłącznie z ust aparatu komunistycznego. Dekomunizacja miała > polegać wyłącznie na pozbawieniu możliwości pełnienia funkcji publicznych > przez funkcyjnych członków PZPR oraz funkcjonariuszy i wspópracowników służb > specjalnych PRL. Natomiast, jeśli ktoś dopuscił się przestępstw kryminalnych, > miał być sądzony przed sądem powszechnym. O, to nie jest prawda. Jestem (przepraszam - byłem) czytelnikiem Gazety Wyborczej od pierwszego numeru i właśnie w tym pismie dało się słyszeć tego typu obawy. Natomiast w skuteczność dekomunizacji, o której wspominasz niestety nie wierzę - patrz moja wypowiedź o Czechach. > Rozumiem to dokładnie tak, jak napisałem. Wyborca ma w ręku kartkę wyborczą > z wypisanymi nazwiskami, a w oczach jedynie strzępy programu pokazanego w > spocie reklamowym. Ponadto, jego głos zawsze jest oddawany na pierwszego na > liście, choćby uważał, że kto inny jest lepszy i przy jego nazwisku umieścił > krzyżyk. Tzn. co proponujesz? Ja z reguły głosuję na konkretnego gościa nie myśląc o programie partii jaką on reprezentuje. Np. do wyborów do Europarlamentu z województwa śląskiego (którego jestem mieszkańcem) - jeżeli wezmę udział - to zagłosuję na Pana Olbrychta byłego burmistrza Cieszyna i Marszałka województwa śląskiego. Startuje on z pozycji nr 5 listy PO, drugim moim kandydatem będzie Pan Buzek startujący z nr 1 na liście PO. Nie Wiem czy jeszcze pojawią się ludzie bardziej zasługujący na mój głos. Jeśli tak to zmienię moich faworytów. > Podajesz w tym miejscu dodatkowy argument na potwierdzenie mojej tezy o > niedemokratyczności naszej ordynacji wyborczej. Z tego wynika, że wystarczy znieść próg wyborczy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link