Dodaj do ulubionych

Skok stulecia - ciekawe

03.05.04, 19:06
a tak swoja droga to niezle pieniadze ktos zgarnal na pomocy dla polskich
zwiazkowcow, ciekaw jestem ile z tych pieniedzy trafilo do polski, z tego co
wiem napewno trafilo pare ladnych milionow, ale ile i kto je dzielil...

http://wprost.pl/ar/?O=59383

Skok stulecia
Tygodnik "Wprost", Nr 1118 (02 maja 2004)


Kto ukradł 200 mln dolarów przekazanych "Solidarności" przez CIA?

Gordon Thomas
Publicysta piszący na temat wywiadu, autor książek "Szpiedzy Gideona. Tajna
historia Mossadu", "Papież", "Zabójstwo superszpiega Roberta Maxwella"

Czy papież Jan Paweł II odstąpił od twardych zasad, by pomóc "Solidarności"?
Czy uczynił to z powodu żarliwego oddania Polsce, czy też stał się jedynie
ofiarą intrygi? Intrygi, która zaczęła się tuż przed północą w kwietniu 1983
r., gdy na podjeździe Pałacu Apostolskiego w Watykanie zatrzymała się
granatowa limuzyna z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Ta nocna
wizyta zapoczątkowała serię wydarzeń, które rzucają cień na pontyfikat Jana
Pawła II.
David Yallop, angielski ekspert finansowy znający świat tajnych watykańskich
finansów, twierdzi, że polski papież dał błogosławieństwo przedsięwzięciu,
dzięki któremu "Solidarność" miała otrzymać tajnymi kanałami 200 mln dolarów.
Problemem jest to, że te pieniądze nigdy do "Solidarności" nie dotarły.
Christopher Story, wydawca "International Currency Review", nazwał tę
historię jedną z największych i najbardziej zagadkowych "czarnych dziur"
współczesnego systemu finansowego. Znane osobistości w Watykanie i
Waszyngtonie zachowują w tej sprawie milczenie. O tym, co się stało z
pieniędzmi, może wiedzieć generał Wojciech Jaruzelski.

Czarna kasa
CIA i bank watykański utworzyły tajny fundusz w wysokości 200 mln dolarów,
mający wesprzeć "Solidarność". W 1983 r. CIA dysponowała "czarną kasą"
przeznaczoną na finansowanie "nielegalnych, tajnych operacji - bez zadawania
pytań". Za tę działalność CIA odpowiadał Richard Brenneke. Przerzucał
sekretne fundusze do szwajcarskich banków (na przykład Credit Suisse w
Genewie) albo wyciągał z nich pieniądze, by - przez skomplikowany system
transferów po całym świecie - uniemożliwić odkrycie, skąd pochodzą. Mając
poparcie szefa CIA Williama Caseya, Brenneke zaczął wykorzystywać bank
watykański do prania pieniędzy. To Casey poznał Richarda Brenneke z szefem
banku, biskupem Paulem Marcinkusem. - Bywały takie dni, że prało się nawet
400 mln dolarów - wspomina Brenneke'a. Pieniądze miały służyć m.in.
uniemożliwieniu komunistom zdominowania włoskiej sceny politycznej. -
Centralna Agencja Wywiadowcza i Watykan podzielały obawy, że Włochy mogą
wpaść w ręce komunistów - mówi David Yallop. - CIA upatrywała w mafii zapory
przeciwko takiej ewentualności. Konsekwencją było przekonanie CIA, że
działalność mafii we Włoszech powinna być tolerowana, jeśli dzięki temu
Włochy - członek NATO - nie przejdą na stronę Moskwy.
Brenneke opowiada, że fundusze, którymi dysponowała CIA, pochodziły na
przykład ze sprzeda-ży broni Iranowi. Potem kupowano za nie narkotyki w
Ameryce Południowej i sprzedawano działającej w USA mafii. Następnie za
pieniądze od mafii kupowano broń dla Contras w Nikaragui. - Tego typu
operacje wymknęły się spod kontroli, więc powiadomiłem o tym doradcę
prezydenta Reagana ds. bezpieczeństwa narodowego Dona Gregga. Powiedziano mi,
abym o tej sprawie zapomniał - wspomina Brenneke.
Spora część pieniędzy na tajne operacje pochodziła od mafijnej rodziny
Gottich z Nowego Jorku. Rodzina ta, podobnie jak mafijne rody Gambino i
Columbo, była bardzo katolicka, co objawiało się m.in. szczodrym
finansowaniem Kościoła. Czy 200 mln dolarów przeznaczone dla "Solidarności"
również pochodziły od mafii?

Poggi, Marcinkus, Dziwisz
Jedynym pasażerem limuzyny, która kwietniowej nocy 1983 r. zatrzymała się na
podjeździe Pałacu Apostolskiego, był arcybiskup Luigi Poggi. Był on
nuncjuszem nadzwyczajnym, osobą do specjalnych zadań. Znał wielu wpływowych
ludzi, w tym Lecha Wałęsę i dyrektora CIA Williama Caseya. Znał też Nahuma
Admoniego, urodzonego w Polsce dyrektora generalnego Mossadu. Arcybiskup i
szef izraelskich szpiegów spotkali się w Paryżu. - Dowiedziałem się, że
Watykan zamierzał pomóc "Solidarności". Domyśliłem się, że wykorzystają w tym
celu biuro "Solidarności" w Brukseli, które było czymś w rodzaju
nieoficjalnej ambasady. Wiedziałem, że szef biura Jerzy Milewski był
skuteczny w zbieraniu funduszy dla "Solidarności" - wspomina Admoni, który
mieszka obecnie w USA.
Borys Sołomatin, ówczesny szef rezydentury KGB w Rzymie, stwierdził, że
sowieckie służby specjalne "wiedziały wszystko o tajnym przymierzu CIA z
Watykanem w celu wspierania 'Solidarności'". Pośrednio potwierdził to
nuncjusz apostolski w Irlandii, nieżyjący już abp Gaetano Alibrandi w
wywiadzie nagranym tuż po zamachu na życie papieża w maju 1981 r.
W kwietniową noc 1983 r. Poggi przyjechał do Pałacu Apostolskiego na
spotkanie z osobistym sekretarzem papieża prałatem Stanisławem Dziwiszem oraz
biskupem Paulem Marcinkusem. Poggi powiedział im, że kończący misję w Polsce
ambasador USA Francis J. Meehan zapoznał go z planami przekazania przez
administrację Reagana 200 mln dolarów na rzecz "Solidarności". O planach
Reagana wiedział też Mossad. Izraelski wywiad dowiedział się o tym dzięki
programowi komputerowemu Promis, przekazanemu Jerzemu Milewskiemu. Program
ten - poprzez specjalną furtkę - umożliwiał poznanie tajemnic jego
użytkownika.

Znikająca kasa
Biskup Paul Marcinkus, uczestnik spotkania z Poggim i Dziwiszem, miał - jak
na watykańskiego bankiera - dziwnych klientów: kasyno w Monte Carlo, firmę
zbrojeniową Beretta oraz kanadyjską spółkę, która produkowała tabletki
antykoncepcyjne. Rynkowa wartość kierowanego przez Marcinkusa holdingu
bankowego wynosiła w kwietniu 1983 r. ponad 30 mld dolarów. Jednym z
najlepszych klientów banku watykańskiego była CIA.
O tym, jak będzie przebiegać operacja przekazania 200 mln
dolarów "Solidarności", mówiono podczas spotkania Marcinkusa z Williamem
Caseyem i Richardem Brenneke'em w Villa Sritch, gdzie bankier zajmował
apartament. Szczegóły omówiono następnego dnia podczas partii golfa w
Aquastinie - najbardziej ekskluzywnym klubie golfowym Rzymu (Marcinkus był
jego członkiem). Pieniądze miały przejść przez wiele amerykańskich banków,
m.in. przez Bank of America oraz City Bank. Richard Brenneke opracował
specjalne kody szyfrowe dla tych transakcji. Pieniądze dla "Solidarności"
miały zostać przesłane do banku watykańskiego z Banco de Panama (banku
narodowego Panamy), ze Standard Bank of South Africa oraz z londyńskiego
Coutts, czyli banku obsługującego brytyjską królową. Z banku watykańskiego
pieniądze miały trafić do Bank Lambert w Brukseli. Taki system transferów
uniemożliwiał określenie źródła pochodzenia pieniędzy.
Sposób przeprowadzenia tej operacji stał się później przedmiotem publicznego
sporu między prof. Richardem Pipesem, jednym z głównych doradców prezydenta
Ronalda Reagana, a prof. Zbigniewem Brzezińskim, byłym doradcą prezydenta
Jimmy'ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego. Pipes pytał
Brzezińskiego: "Jeśli pieniądze nigdy nie dotarły do 'Solidarności', to co
się z nimi stało?". Brzeziński nie odpowiedział. Niewielka część tych
środków, pilnie potrzebna "Solidarności" na wypłaty zapomóg dla strajkujących
związkowców, dotarła do brukselskiego biura Jerzego Milewskiego.
Elizabeth Wasiutynski, działaczka Polonii amerykańskiej, która współkierowała
biurem "Solidarności" w Brukseli, twierdzi, że pieniądze dla "Solidarności"
nie pochodziły od CIA, lecz z centrali związkowej AFL-CIO, od
międzynarodowych organizacji związkowych, Narodowego Funduszu dla Demokracji,
a potem od organizacji o nazwie Stanton Group. - Nigdy nie otrzymywaliśmy
więcej niż 200 tys. dolarów rocznie. Nie znam żadnych, nawet niewielkich
przekazów
Obserwuj wątek
    • viper39 Re: Skok stulecia - ciekawe - cd 03.05.04, 19:15
      Elizabeth Wasiutynski, działaczka Polonii amerykańskiej, która współkierowała
      biurem "Solidarności" w Brukseli, twierdzi, że pieniądze dla "Solidarności" nie
      pochodziły od CIA, lecz z centrali związkowej AFL-CIO, od międzynarodowych
      organizacji związkowych, Narodowego Funduszu dla Demokracji, a potem od
      organizacji o nazwie Stanton Group. - Nigdy nie otrzymywaliśmy więcej niż 200
      tys. dolarów rocznie. Nie znam żadnych, nawet niewielkich przekazów pieniędzy
      od CIA na rzecz "Solidarności". Myślę, że CIA przypisuje sobie zasługi za coś,
      czego nie zrobiła - mówi Elizabeth Wasiutynski.

      Kradzież doskonała
      W Bank Lambert w Brukseli ustaliłem, że nie odnotowano tam żadnych większych
      transferów na rzecz "Solidarności". Co się zatem stało z 200 mln dolarów? Na
      ten temat wiele mógłby powiedzieć zmarły w tajemniczych okolicznościach Robert
      Maxwell. W artykułach opublikowanych we "Wprost" ("Bankierzy Saddama", nr
      6/2004; "Ucho generała", nr 11/2004) opisałem interesy Maxwella z władzami PRL,
      w tym sprzedaż programu Promis. Miał on być użyty przeciwko "Solidarności". I
      został użyty. Pieniądze dla "Solidarności" - dzięki rozpoznaniu sposobu ich
      transferowania poprzez Promis - mogły zostać przejęte przez służby specjalne,
      które z tego programu korzystały: od polskich po sowieckie. Jest to tym
      bardziej prawdopodobne, że z wielu źródeł wynika, iż niemiecka Stasi, a być
      może i KGB, miała "kreta" w Watykanie. Ta osoba mogła być źródłem informacji o
      tym, kiedy zaczęła się operacja przekazywania pieniędzy dla "Solidarności", co
      ułatwiło ich przejęcie. Pieniądze mogła także przejąć rosyjska mafia, bo
      Maxwell prowadził interesy z jej szefem Siemionem Mogilewiczem.
      Trudno określić, jaką rolę w przejęciu funduszy dla "Solidarności" odegrał bp
      Marcinkus. Mógł on być szantażowany, bo już wtedy był zamieszany w ogromne
      oszustwa finansowe, w które wciągnął też bank watykański. Po ujawnieniu afer z
      udziałem banku watykańskiego i Marcinkusa Jan Paweł II zgodził się na
      wypłacenie odszkodowań ofiarom machinacji biskupa. W maju 1984 r. bank
      watykański stwierdził: "Międzynarodowe banki otrzymają zwrot około dwóch
      trzecich z 600 mln dolarów, które pożyczyły bankowi watykańskiemu. Z tej sumy
      około 250 mln dolarów zostanie zapłacone do 30 czerwca 1984 r. Wypłata ta
      zostanie dokonana przez Watykan nie na podstawie uznania jego winy, lecz na
      podstawie moralnego zobowiązania". W tym czasie Marcinkus był już faktycznie
      więźniem Watykanu, bo gdyby wyszedł poza jego mury, zostałby aresztowany.
      Skoro ani Watykan, ani Waszyngton nie chcą ujawnić, gdzie się podziały
      pieniądze dla "Solidarności", może jakaś wiedza na ten temat znajduje się w
      archiwach polskich służb specjalnych. Naród polski powinien się dowiedzieć, co
      się stało z tymi pieniędzmi. Innymi słowy, powinien się dowiedzieć, kto je
      ukradł.

      Gordon Thomas
      Tłumaczył David M. Dastych

      Bankier Pana Boga
      Paul Casimir Marcinkus urodził się w 1922 r. w Chicago w rodzinie litewskiego
      emigranta (jego ojciec trudnił się myciem okien). W latach 1971-1989 był
      prezesem banku watykańskiego. W połowie lat 80. włoska prokuratura próbowała
      aresztować arcybiskupa Marcinkusa m.in. w związku z zarzutami o finansowanie
      zabójstw na zlecenie, przemyt broni, handel kradzionym złotem i materiałami
      nuklearnymi. Nie udało się, bo Marcinkus nie opuszczał Watykanu. Obecnie
      mieszka w Phoenix w Arizonie, w siedmiopokojowym domu położonym nieopodal pola
      golfowego. Pracuje w parafii kościoła St. Clement of Rome, gdzie jest uznawany
      za uczynnego księdza, chętnie odwiedzającego chorych. Choć FBI wie, gdzie
      przebywa Marcinkus, nie może go aresztować, gdyż chroni go immunitet
      dyplomatyczny.
    • exerik Re: Skok stulecia - ciekawe 03.05.04, 20:32
      "Ta nocna wizyta zapoczątkowała serię wydarzeń, które rzucają cień na
      pontyfikat Jana Pawła II"


      Ojca Świętego bym do tego nie mieszał. Jego pontyfikat będzie oceniany zupełnie
      inną miarą. W redakcji "Wprost" nie widzę nikogo, kto mógłby się tego zadania
      podjąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka