leny20-4-7
22.04.11, 17:00
ponizej caly wpis Szutnika, ktory znajduje sie w tym watku (zachecam):
forum.gazeta.pl/forum/w,17007,80363647,,Recesja_w_RP_.html?s=0
zauwazcie, ze watek zalozony 3 czerwca 2008, a poprzedzony tym:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5267755,BIEC__Nadciaga_spowolnienie_gospodarcze.html
potem to:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5269468,InfoDlug__Dlugi_Polakow_rosna__pozyczylismy_6_73_mld.html
a potem to:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5271564,Gaz_podgrzewa_ceny__inflacja_w_gore.html
i na koniec to:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5268370,Analitycy_Credit_Suisse_obnizyli_prognoze_dla_zlotego
czy historia sie nie powtorzy? a czy zrymuje???
na marginesie ode mnie: przeczytawszy Szutnika po latach uderzyla mnie jego aktualnosc. zaznaczam, ze nie chodzi mi o "poslizg czasowy" i za durnia uznam KAZDEGO kto podniesie to oficjalnie na Forum. spojrzcie bowiem na analize/podejscie do zagadanienia, wnioski. dlatego wyciagnam go z archiwum i czynie baza do ewentualnej dyskusji. a Szutnika w miare mozliwosci proszę o up-date .
-------------------------------------------------------------------------
Spowolnienie? Jak najbardziej. Ale recesja nie.
Przede wszystkim dlatego, ze, moim zdaniem rozwój światowej sytuacji
gospodarczej w obecnej dziesięciolatce "powtarza" rozwój z lat 90-
tych.
Oczywiście w szczegółach będą różnice - “Historia się
nie powtarza, ale często rymuje” jak powiedział Mark Twain.
Spójrzmy na te podobieństwa:
Bessa na początku 10-latki (1991 i 2001) połączona z recesją.
Potem wzrost- tu są pewne różnice, w latach 2000-nych wzrost ruszył
później, a poprzedzająca go bessa była głębsza, ale ogólny obraz
pasuje.
W roku z końcówką na nr 4 w obu przypadkach niezbyt głębokie korekty
w USA.
Lata 94-95 i 2004-05 lekkie pogorszenie parametrów gospodarczych w
USA (wzrost zapasów w firmach, nieco wolniejszy przyrost PKB itp)
Lata 1995-97 i 2005-07 - najszybszy rozwój gospodarczy Polski.
Wzrost dobrobytu i optymizmu obywateli.
W latach z końcówką nr 7 i 8 - globalne problemy finansowe.
Wtedy w Azji, dziś w sektorze bankowym powiązanym z inwestycjami w
amerykańskie nieruchomości. Jednocześnie wiele krajów doświadcza
istotnego spowolnienia (to chyba jeszcze przed nami w roku nr 8) lub
nawet łagodnej recesji (np Polska - spowolnienie w IV kw. 98 -
wzrost PKB q/q tylko +1,8%). FED interweniuje, inne banki centralne
też (te interwencje innych banków w latach 90-tych przypadały na 2
polowę 1998 i początek 1999).
Do tego miejsca wszystko by z grubsza pasowało. Co dalej?
Pokuśmy się o pociągnięcie tej analogii, gdyż może to dać obraz
najbliższej przyszłości :
Interwencje FED i innych BC przynoszą pożądany skutek. W 2 połowie
roku nr 8 zaczyna się kolejna fala hossy na rynkach akcji, a w roku
z nr 9 gospodarki światowe wracają na wyraźną ścieżkę wzrostową, ale
już nie tak szybką. Jednocześnie rosną napięcia inflacyjne i FED i
inne Banki Centralne są zmuszone zacząć cykl podwyżek stóp.
Cykl podwyżek osiąga kulminację w roku z nr 0 na końcu, stając się
przyczyną końca hossy na rynkach akcji i hamując gospodarkę - dając
w końcu paliwo pod bessę i recesję na początku nowej
dziesięciolatki.
To wtedy oczekuję recesji w Polsce i USA (Nawiasem mówiąc recesja
wypadnie nam w max. przygotowań przed Euro 2012 - może być cięzko z
finansowaniem tej inwestycji).
Jak więc widzicie, nie zgadzam się z tym, że Armageddon już.
Raczej trochę później (choć już ziarno podeń zasiane i pierwsze
korzonki wypuszcza) i raczej na raty, niż jednym mocnym, ale krótkim
ciosem.
Moim zdaniem przyszła 10-latka bedzie bardzo trudna dla światowej
gospodarki.