Nie wiem czy Wy tożsamo to odbieracie, ale ja - jako konsument mediów, w tym tv - już nie jestem w stanie oglądać zapraszanych do programów telewizyjnych wszelakich ekonomistów i/lub ekspertów, analityków. Pal licho tych "ekonomistów" (Balcerowicz, Rosati, Orłowski), wyedukowanych jeszcze w PRL, często z agenturalną przeszłością i "opcją" na III RP, kręcących się po '89r. u władzy czy wśród ludzi władzy, choćby jako doradcy. Pal ich licho. Są jacy są i git. Kompletnie jednak nie trawię tych ostatnich, czyli analityków. Przez forumowiczów sarkastycznie nazywanych "analami", hehe...
Są to zazwyczaj jacyś ignoranccy "naganiacze" jeleni z funduszy inwestycyjnych, biur maklerskich czy firm pseudo-doradczych, będących "na procencie" u tych poprzednich od narajonych jeleni na ich akcje czy udziały. Jeszcze lepsi są tzw. główni ekonomiści znanych polskich banków, zazwyczaj gówniarze przed 40stką, wymodrzający się niczym Greenspan czy "drugi" Balcerowicz (okres AWS-UW i tzw. przechłodzenia polskiej gosp.). Rzecz w tym, że oni nawijający w tv sprawiają wrażenie... kompletnych kretynów. Ignorantów i - co najgorsze - amatorów, hehe. Jakby ludzi chwyconych na mieście, przypadkowo, poproszonych o złożenie komentarzu w jakiejś sprawie do kamery. Np. w kwestii... fizyki kwantowej. Gleba, normalna gleba, hehe. Nawiajają takie banały, androny, których wypisywania wstydziłby się lepszy polski bloger ekonomiczny. A to są ludzie koszący w tych bankach - jako główni ekonomiści! - pewnie po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, hehe.
Od dwóch dni "gwiazdą" takich kilkuminutowych "gadek" jest niejaka Maja Goetting. Kiedyś - jakieś 2-3 lata temu - było o niej głośno w mediach, naprawdę głośno. Opisywano jako wschodzącą gwiazdę polskiej bankowości, i podobne banały. Oglądam ją i nie mogę uwierzyć.... Ona duka, po prostu duka, robiąc jakieś grymasy, jąkając się i wykrzywiając niczym klacz twarz... Naprawdę

Odnoszę wrażenie, że rozmawiający z nią dziennikarze, czy to z Polsat News, czy tvn24, czy tvn CNBC, są od niej znacznie mądrzejsi, roztropniejsi i bardziej rozeznani we sprawach, o które pytają. Dochodzę do wniosku, że panna Maja chyba musiała komuś robić dobrze za tą karierę. Jakiejś szysze. Inaczej nie widzę wytłumaczenia jej "pozycji".
Piszę to po obejrzeniu powtórki programu z rozmową z nią. Polsat News, przed chwilą.
Wiem, ze mój krytycyzm nie jest oryginalny, ponieważ setki ludzi tożsamo analizuje "anali", choćby i we wpisach pod news'ami w Wyborcza.biz. Czy nikt w odp. za tego typu programy nie jest świadomy tej groteski? Tego aż rażącego po oczach braku profesjonalizmu i prawdziwej, rzetelnej wiedzy?
Dobrym przykładem powyższego jest ostatni wzrost franka. Codziennie skacze o kolejne ok. 10 groszy i codzinnie przez tych samych "analów" i "łopenfajansiarzy" jest to bagatelizowane i zapowiadana zmiana trendu. Dopiero te bite 4 zł wywołało jako taką konsernację i nich i grymasy niewiedzy, niezrozumienia, hehe. Choć - jak już dziś to pisałem - Orłowski poproszony o komentarz dalej "uspokajał".
Próbuję sobie przypomnieć ost. tydzień i ekonomistów-analityków których wypowiedzi słuchałem w tv i/lub czytałem w necie i... nikt, dosłownie nikt z nich, nie "przepowiedział" tych 4 zł. Ba! Wszyscy się upierali, że do tego nie dojdzie. Acha, był, tzn. ciągle jest ktoś spoza nich, kto zapowiedział jakieś 2 tyg. temu "czworaka" za franka. Był to Szewczyk, główny ekonomistka SKOK-ów. Hehe, tak, tak, tych SKOK-ów, tak atakowanych i inwigilowanych przez polskich cyngli, zwłaszcza tych z Wybiórczej. Facet kojarzony jest z PiS-em i ostatnio regularnie jest notki pojawiają się na Niezależnej.pl. Polecam. W jednej nabija się nawet, że jest bojkotowany przez tvn24, bo nie prawi banałów jak reszta, tylko mówi o realnych zagrożeniach.
Panowie, doszliśmy do takiej sytuacji, że aby poczytać o BGK i "listach zastawnych" trzeba przeglądać Nasz Dziennik, natomiast żeby posłuchać NORMALNEGO ekonimisty, trzeba klikac na Niezależną.pl...