Dodaj do ulubionych

"anale", "ekonomy", "łopen fajans", etc., etc. ...

10.08.11, 02:09
Nie wiem czy Wy tożsamo to odbieracie, ale ja - jako konsument mediów, w tym tv - już nie jestem w stanie oglądać zapraszanych do programów telewizyjnych wszelakich ekonomistów i/lub ekspertów, analityków. Pal licho tych "ekonomistów" (Balcerowicz, Rosati, Orłowski), wyedukowanych jeszcze w PRL, często z agenturalną przeszłością i "opcją" na III RP, kręcących się po '89r. u władzy czy wśród ludzi władzy, choćby jako doradcy. Pal ich licho. Są jacy są i git. Kompletnie jednak nie trawię tych ostatnich, czyli analityków. Przez forumowiczów sarkastycznie nazywanych "analami", hehe...
Są to zazwyczaj jacyś ignoranccy "naganiacze" jeleni z funduszy inwestycyjnych, biur maklerskich czy firm pseudo-doradczych, będących "na procencie" u tych poprzednich od narajonych jeleni na ich akcje czy udziały. Jeszcze lepsi są tzw. główni ekonomiści znanych polskich banków, zazwyczaj gówniarze przed 40stką, wymodrzający się niczym Greenspan czy "drugi" Balcerowicz (okres AWS-UW i tzw. przechłodzenia polskiej gosp.). Rzecz w tym, że oni nawijający w tv sprawiają wrażenie... kompletnych kretynów. Ignorantów i - co najgorsze - amatorów, hehe. Jakby ludzi chwyconych na mieście, przypadkowo, poproszonych o złożenie komentarzu w jakiejś sprawie do kamery. Np. w kwestii... fizyki kwantowej. Gleba, normalna gleba, hehe. Nawiajają takie banały, androny, których wypisywania wstydziłby się lepszy polski bloger ekonomiczny. A to są ludzie koszący w tych bankach - jako główni ekonomiści! - pewnie po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, hehe.
Od dwóch dni "gwiazdą" takich kilkuminutowych "gadek" jest niejaka Maja Goetting. Kiedyś - jakieś 2-3 lata temu - było o niej głośno w mediach, naprawdę głośno. Opisywano jako wschodzącą gwiazdę polskiej bankowości, i podobne banały. Oglądam ją i nie mogę uwierzyć.... Ona duka, po prostu duka, robiąc jakieś grymasy, jąkając się i wykrzywiając niczym klacz twarz... Naprawdęwink Odnoszę wrażenie, że rozmawiający z nią dziennikarze, czy to z Polsat News, czy tvn24, czy tvn CNBC, są od niej znacznie mądrzejsi, roztropniejsi i bardziej rozeznani we sprawach, o które pytają. Dochodzę do wniosku, że panna Maja chyba musiała komuś robić dobrze za tą karierę. Jakiejś szysze. Inaczej nie widzę wytłumaczenia jej "pozycji".

Piszę to po obejrzeniu powtórki programu z rozmową z nią. Polsat News, przed chwilą.

Wiem, ze mój krytycyzm nie jest oryginalny, ponieważ setki ludzi tożsamo analizuje "anali", choćby i we wpisach pod news'ami w Wyborcza.biz. Czy nikt w odp. za tego typu programy nie jest świadomy tej groteski? Tego aż rażącego po oczach braku profesjonalizmu i prawdziwej, rzetelnej wiedzy?

Dobrym przykładem powyższego jest ostatni wzrost franka. Codziennie skacze o kolejne ok. 10 groszy i codzinnie przez tych samych "analów" i "łopenfajansiarzy" jest to bagatelizowane i zapowiadana zmiana trendu. Dopiero te bite 4 zł wywołało jako taką konsernację i nich i grymasy niewiedzy, niezrozumienia, hehe. Choć - jak już dziś to pisałem - Orłowski poproszony o komentarz dalej "uspokajał".

Próbuję sobie przypomnieć ost. tydzień i ekonomistów-analityków których wypowiedzi słuchałem w tv i/lub czytałem w necie i... nikt, dosłownie nikt z nich, nie "przepowiedział" tych 4 zł. Ba! Wszyscy się upierali, że do tego nie dojdzie. Acha, był, tzn. ciągle jest ktoś spoza nich, kto zapowiedział jakieś 2 tyg. temu "czworaka" za franka. Był to Szewczyk, główny ekonomistka SKOK-ów. Hehe, tak, tak, tych SKOK-ów, tak atakowanych i inwigilowanych przez polskich cyngli, zwłaszcza tych z Wybiórczej. Facet kojarzony jest z PiS-em i ostatnio regularnie jest notki pojawiają się na Niezależnej.pl. Polecam. W jednej nabija się nawet, że jest bojkotowany przez tvn24, bo nie prawi banałów jak reszta, tylko mówi o realnych zagrożeniach.

Panowie, doszliśmy do takiej sytuacji, że aby poczytać o BGK i "listach zastawnych" trzeba przeglądać Nasz Dziennik, natomiast żeby posłuchać NORMALNEGO ekonimisty, trzeba klikac na Niezależną.pl... wink
Obserwuj wątek
    • dirloff tzw. czynnik wodolejstwa... 10.08.11, 02:29
      Dodaję info "z innej bajki" na potwierdzenie powyższej konstatacji. Otóz teraz była kolejna nocna powtórka. Oczywiście dalej Polsat News. Tym razem gościem był Arłukowicz. Przyznam, że kiedy nawet darzyłem jakąś nutą sympatii tego faceta, ponieważ to mój ziomek. Liczyłem, że jakoś odnowi czy odświeży polską "lewicę". Sprawiał wrażenie rozsądnego i nie łasego na kasę, stanowiska. Poza brylowaniem w tv, co w dzisiejszej polityce jest oczywistą oczywistością. Spodobałmi się zwłaszcza za merytoryczną krytykę PO i w miarę dobrą, rzetelną pracą w komisji śledczej. Taka dobra, potencjalna alternatywa względem PO, dla lemingów...

      Do czasu jednak, do czasu, hehe. Facet nagle ześwirował i dał się kupić Tuskowi. Przeskoczył z PO do SLD, z opozycji do rządu. Pod koniec kadencji! Za stanowisko ministra bez teki. Do spraw tzw. wykluczonych. Dostał "furę, skórę i komórę", biurko w kancelarii i sekretarkę, szofera. Zapowiadał wielkie rzeczy, choćby przez te dwa, trzy miesiące przed wyborami. I co? I dupa blada... Nic, dosłownie nic. Żadnej działalności, inicjatyw, interwencji, akcji, kampanii, projektu ustawy, etc., etc. Zero, nul...

      Ostatnio przed kanelarią premiera protestowali niepełnosprawni wraz z własnymi rodzicami, opiekunami prawnymi. W sprawie pomocy dla nich. Niskich zasiłków, drogich leków, braku rehabilitacji, braku narzędi, wózków, protez, etc., etc. Tacy prawdziwie WYKLUCZENI, a nie homo-animal-motylkowo "wykluczeni". Jakoś tak - przyznaję, naiwnie - sądziłem, ze pan minister chwyci tą skórę i komórę, zawoła szofera, wsiądze w furę, i pognają pod URM, do niepełnosprawnych, do wykluczonych. Choćby czysto merkantylnie, wizerunkowo, żeby się pokazać, pogadać z nimi, uspokoić, odebrać petycje, pismo, cokolwiek... Ale go nie było, hehe. Pan minister olał wykluczonych... wink

      Wracając do clou, właśnie obejrzałem z nim rozmowę... Taka Maja Goetting-bis, hehe. Albo i gorzej, bo bezgranicznie rozwinięte WODOLEJSTWO. Nawijał, nawijał, nawijał i nic... Przestałem go słuchać, koncentrować się... Patrząc na jego twarz, mimikę, zacząłem widzieć końskie rysy pani Mai... wink
      • dirloff i konkluzja... 10.08.11, 02:40
        Dochodzę do wniosku, iż przeżywamy jakieś polityczno-medialne deja vou... Tzn., telewizja kłamie! Hehe... Całkowite oderwanie od rzeczywistości "góry" i ordynarne wciskanie ściemy "dołom". Brak profesjonalnej pracy, wiedzy, umiejętności, energii i przede wszystkim rzetelności. W tym co się robi, i co się mówi (aspekt medialny)... Wodolejstwo typowe totalitarnej nomenklaturze czy trzeciokrajowym kacykom czy sekciarskim guru. Wodolejstwo, które jest objawem dominacji ilości nad jakością. Czysty, sam PR, marketing polityczny, psychologia tłumu...

        Problem w tym, że kiedyś, choćby w PRL, nawet masy o tym wiedziały, zachowując dystans do władz i przede wszystkim do mediów. Dziś, niestety, nowe pokolenia jakby utraciły umiejętności ich przodków, idąc w kompletną bezmyślność i ufność do władzy. Przy jednoczesnej agresji i chamstwu względem tych inaczej myślących, bardziej ostrożnych, zdystansowanych, krytycznych.
        • leny20-4-7 konstruktywna krytyka 10.08.11, 10:12
          jesli piszesz o kims:"Dochodzę do wniosku, że panna Maja chyba musiała komuś robić dobrze za tą karierę."

          to mysle sobie od razu, ze Ty takze - zapewne - "musiales komus robic dobrze" za to chociazby, ze ukonczyles 6 klase szkoly powszechnej uzywajac "tą"!!!

          a tak powazniej, kariera tej Pani, to kombinacja uporu, szczescia, pracowitosci - czyli standard dla wiekszosci w tym kraju. piszac to co napisales, poza tym ze z bledem(!), krzywdzisz osobę - znasz ja chociaz?

          • dirloff Re: konstruktywna krytyka 10.08.11, 16:50
            No proszę, proszę... Reakcja, jakbym wsadził kij w mrowisko... wink

            Po pierwsze, to odnoszę wrażenie, że zbyt personalnie, emocjonalnie odniosłeś się do moich nocnych wpisów. Tak, jakbym dotknął jakiej Twojej osobistej, prywatnej struny. Czyżbyś był rodzinnie czy towarzysko zaznajomiony z panią Mają...? wink

            Po drugie, to CAŁKOWICIE POMINĄŁEŚ clou mojego wątku, odnosząc się wyłącznie do fragmantów pełnych mojego sarkazmu, Wybacz, ale odbieram to jako manipulację retoryczną. Wątek był, jest i powinien być o tym, co stało się przyczynkiem do jego utworzenia, czyli o marności "eskertów" i "analityków" zapraszanych jako komentatorów do polskich stacji tv. "Ekspertów" i "analityków", którzy pozują na autorytety, puszą się w mediach, przy właśnie jednoczesnym braku wiedzy i rzetelności. Ci ludzie są zdolni miesiącami ordynarnie kłamać i/lub mylić się, werbalizując do kamer swoje opinie, aby przez następne miesiące zachowywać się tożsamo. Pani Maja jest tylko jednym z przykładów. Podałem inne, np. posła/ministra Arłukowicza. A także podałem KONTRPRZYKŁAD, czyli Szewczaka.

            Po trzecie, przypomina, że to wolne, amatorskie forum, a nie nasza (Twoja bądż moja) praca i bywamy tu dla przyjemności i chęci poznawczych. Przynajmniej ja tak robię. Mój wątek powstał nocą, po ciężkim dniu, podczas relaksu w postaci kilku szklaneczek chivasa i oglądania nocnej powtórki wieczornej ramówki Polsat News. Stąd babuki gramatyczne czy ortograficzne, w tym to "tą". Dziwi mnie to, że NA TYM SIĘ SKUPIŁEŚ i tak jakby WYŁĄCZNIE NA TYM zbudowałeś własną krytykę mojego wątku. W praktyce nie odnosząc się do jego meritum, do tej miałkości pseudo-ekspertów i pseudo-analityków, plotących banały na wizji. Leny, czy jak, tak jak i Ty, nie mam prawa do tzw. literówek?! A Ty nie potrafisz inaczej się odnieść, niż w manierze "a u was murzynów biją!"...? A Ty Dirloff napisałeś "tą", ha!, mam Cię! Tak? wink Czy Ty Leny nie robisz żadnych błędów w piśmie, nie popełniać literówek? Nie dostrzegasz, że w moich wpisał było o wiele więcej błędów czy formalnych niedociągnięć, choćby w postaci czasem występującego braku polskich znaków? Tak, tak, i taką zbrodnię popełniłem, nie zawsze pamiętając o klawiszach shift oraz alt... wink

            Po czwarte, to przypominam, że Maja Goetting była tylko i aż jednym z przykładów i przyczynkiem do tego tematu. Po prostu, obejrzałem z nią wywiad i DOSTRZEGŁEM jej marność. I od tego zacząłem - od słabości merytorycznej, medialnej. Mój sarkazm odnośnie jej profesjonalizmu i pozycji jaką osiągnęła w "polskiej bankowości" w postaci podejrzeń o drugie dno jej sukcesu był na samym końcu, a nie na początku. Wybacz, ale ciągle nie pojmuje, dlaczego tak dukająca kobieta, grubo przed 40tką, staje się głównym ekonomistą banku. Nie widzę w tym logiki. Poza tym, sądzę, że jako widz, konsument mediów, mam prawo krytykować to co widzę, POMIMO tego, iż sam popełniam błędy, choćby forumowe. Rzecz w tym, że ja - w przeciwieństwie do niej - nie rżnę głupa przed dwie doby w trzej stacjach informacyjnych. A w tylu ją widziałem przez dwa ostatnie dni.

            Kończąc i wyciągając grabę na zgodę, linkuję jeden z moich ulubionych kawałków. Naprawdę, to żadna prowokacjawink
            www.youtube.com/watch?v=sppvuIuW7_s
            • leny20-4-7 Re: konstruktywna krytyka 10.08.11, 17:14
              Dirloff,

              przez pomylke odpisalem w innym miejscu. dopiero teraz zoabczylem ten wpis.

              dlatego bedzie sie troche pokrywal z wczesniejszym.

              1. tak znam Maję, chociaz nie wiem czy ona teraz/jeszcze zna mniesmile w dyskusjach z tym i owym poajwiaja sie zatem historie kto, co i jakim cudem robi to co robi...stad wiem o sukcesie eM dosc dobrze. of kors na ile gluchy telefon byl sprawny i zapewniam Cie, ze nie ma w jej historii "robienia dobrze".
              2. pominalem clou bo trudno mi bylo znalezc kwestie, ktora chialbym rozwinac. nasze stanowsika w kilku sprawach sa dosc zbiezne. stad tez bezcelowym bylo spijanie z dziubkow.
              3. nawet przyjemnosci nei zwalniaja nas z jakiejs elementarnej przywoitosci. rozumie, ze pozno bylo, zmeczenie, chivasa(!) bo sam tez wczoraj mialem ostre przejscia z..."analami". nie mozesz jednak tak insynuowac...przypomnij sobie swoj sprzeciw na Doroty texty, ktore podnosily Ci cisnienie...opieraly sie na niecheci i pomowieniach.
              3a. ja jestem dysortograf straszny...stad miedzy innymi brak polskich koncowek. tę Twoja "tą" chcialem uzyc jak lustra, abys zoabczyl jak to "miło" gdy ktos nas w taki spsoob ocenia...przepraszam w kazdym razie.
              4. co do kompetencji tej czy innej osoby z TV nie bede sie publicznie wypowiadal...raz bo sam jestem marny, dwa musialbym sie wtedy podpisac wlasnym imieniem i nazwiskiem aby byc fair. tego wole uniknac.

              pozdrawiam,
              • dirloff Re: konstruktywna krytyka 10.08.11, 17:46
                Ok, to "jesteśmy już w domu" i możemy spokojnie popolemizować... wink

                1. To prawda, przesadziłem z tym wątkiem seksualnym odnośnie pani Goetting. Jako gentleman przepraszam. Złożyły się na to póżna pora, ciężki dzień i dobry trunek. Natomiast pani Maja zogniskowała na sobie umoczenie całej "branży", puszącej się w mediach i pozującej na rzetelność, wyłącznie dzięki koneksjom biznesowo-towarzysko-polityczno-medialnych. Rzecz w tym, że nie tylko zogniskowała, ale i przyłożyła się do wizerunku tej koterii. Przynajmniej w tamtym programie. Dukała widocznie i powtarzała banały. To wywołało u mnie refleksję na sensownością pełnienia przez nią prestiżowego stanowiska w danym banku i występowiania w mediach. Tym bardziej, że to było już jej trzecie zaproszenie w roli komentatorki (tvn24, tvn CNBC oraz właśnie Polsat News).
                2. I to podziałało na mnie niczym płachta na byka, ponieważ napisałeś wyłącznie o mojej gramatyce i pani Maiwink
                3. Patrz punkt pierwszy. Jeszcze raz przepr., za tę męską, cyniczną złośliwość. Jednocześnie jednak podtrzymuje resztę moich obiekcji względem i całej koterii, i samej pani Goetting.
                4. To jakaś utopiawink Trudno cokolwik komentować, zwłaszcza osoby publiczne, decyzyjne, nie odnosząc się do ich wiedzy, umiejętności, wykształcenia, doświadczenia, powiązań personalnych, stojących za nimi motywacji, tych jawnych i tych skrytych oraz ich wielkości czy słabości... Dobrym tego przykładem, wręcz jaskrawym, jest poruszana na tutejszym forum "sprawa" DSK. Przecież to takie jakby porno...wink I inaczej się nie da, bo jakże inaczej analizować, komentować wszelakie "pikantne" szczegóły...?wink
                • szczurek.polny Przykład z życia wzięty 10.08.11, 18:27
                  Ok, przykład z życia wzięty. Czy moralne i usprawiedliwione dzisiaj, w środę 10 sierpnia 2011 roku, jest wypowiadanie następujących kwestii:
                  "Jeśli ktoś przewalutował swój kredyt w frankach szwajcarskich na złote to rzeczywiście stracił, bo już hu, hu, ten kredyt, spłaty mu wzrosną, wszystko mu wzrośnie. Dlatego drodzy państwo, zanim cokolwiek się zrobi, trzeba się nad tym, nad tym głęboko zastanowić."

                  "Nie można powiedzieć, że jak ktoś chce ponosić ryzyko, to bierze kredyt w walucie, a jak ktoś nie chce po to bierze kredyt w złotych. Zasada jest taka: bierze się kredyt w której się zarabia, ale trzeba pamiętać o tym, że ryzyko brania kredytów jest równie wysokie, kiedy się bierze w złotych jak i w frankach szwajcarskich".

                  "Pamiętajcie państwo, że jeśli coś drożeje o kilkanaście procent w ciągu jednego dnia, to nie ma szansy, żeby - to sam kiedy tanieje o kilkanaście procent w ciągu jednego dnia - nie ma szansy, aby ten trend utrzymał się na dłuższą metę. Tylko spokój."

                  wyborcza.biz/finanse/1,105684,10092103,Frankowcy_nie_maja_najgorzej.html
                  Czy moralne i usprawiedliwione dzisiaj, w audycji poświęconej kredytom we franku szwajcarskim, jest całkowite pominięcie ryzyk związanych ze wzrostem wyrażonego w PLN kapitału do spłaty, z możliwą przyszłą ewolucją stóp procentowych w Szwajcarii?

                  Innymi słowy, czy celem zebranej w studio ekipy było przekazanie zadłużonym jakiejś obiektywnej oceny sytuacji, zgodnie z wiedzą zgromadzonych i w dobrych intencjach? Czy też może celem było wysłanie sygnału "kurka, ludzie tylko nie przewalutowywujcie, nie przewalutowywujcie, bo będzie gorzej!!!"
                  • leny20-4-7 Re: Przykład z życia wzięty 10.08.11, 19:04
                    najpierw cynicznie.

                    co jest zlego w tym:
                    "Dlatego drodzy państwo, zanim cokolwiek się zrobi, trzeba się nad tym, n
                    > ad tym głęboko zastanowić."
                    albo
                    " trzeba pamiętać o tym, że ryzyko brania
                    > kredytów jest równie wysokie, kiedy się bierze w złotych jak i w frankach szwaj
                    > carskich".

                    zaleca sie zatem czytanie miedzy wierszami "anali".

                    co zas bylo celem audycji, ktora przywolujesz? przede wszystkim uspokojenie nastrojow, zatrzymanie samosprawdzajacej sie przepowiedni - frank po 4zl, wlanie otychy w "umoczonych we franka"? nie wiem zgaduje.

                    co zas samego franka - logicznym jest oczekiwanie korekty tak dynamicznego ruchu - wiec przestrzeganie przed przewalutowaniem "na gorce" jest morlanie wlasciwe...pytanie brzmiec powinno dlaczego kurs helwetow rosnie? przeciez tu nie chodzi o jedna litere czy symbol...mniej istotny ( wedelug mnie) jest nawet wczorajszy Ben...jedyne wytlumaczenie to strach przed ZDARZENIEM typu lehman!!! a tego nasi analitycy nie wiedza bo dostepu do tego typu informacji nie posiadaja. tylko przewidywana "wywrtoka" Francji ( SocGen?) lub czegos rownie duzego/znaczacego daje paliwo pod to umocnienie sie franciszka. wiodacy analitycy, z tego co wczoraj nakreslal mi jeden z nich, nie moga bazowac w swych analizach na czarnych labedziach bo nei mogliby nic konkretnego zaprognozowac, a "hermetycznej" wiedzy co nastapi jutro najzwyczajniej nei maja...bo sa za mali, a media wymagaja/oczekuja jasnego przekazu, zamiast okreslania prawdopodobienstw.

                    ps. polecam prowadzic osobisty ranking trafnosci. wrzucanie wszystkich do jednego wora...pachnie bolszewizmem.
                    • szczurek.polny Re: Przykład z życia wzięty 10.08.11, 20:11
                      OK. Zacznijmy zatem od końca:
                      > ps. polecam prowadzic osobisty ranking trafnosci. wrzucanie wszystkich do jedne
                      > go wora...pachnie bolszewizmem.
                      Ja tych państwa zgromadzonych w studio w ogóle nie wrzucam do worka z naklejką "analitycy". Ja ich wrzucam do worka z napisem "funkcjonariusze mediów" - akurat oddelegowani na odcinek "ekonomia i finanse". Tak są zadaniowani i robią to, co im ich szefowie kazali - trochę więcej o tym poniżej.

                      > co jest zlego w tym:
                      >>"Dlatego drodzy państwo, zanim cokolwiek się zrobi, trzeba się nad tym, nad tym głęboko
                      >>zastanowić."
                      Oj, nieładnie, leny, nie ładnie smile Lekko tu manipulujesz smile . Okroiłeś kontekst i wyszło to co wyszło. A przecież to "trzeba się zastanowić" padło w określonej sytuacji - "trzeba się głęboko zastanowić na przewalutowaniem", czyli "nie opłaca się przewalutowywać" - nie opłaca się ciąć strat i pogodzić się z tym, co się do tej pory wtopiło, należy brnąć w te straty dalej. Przynajmniej ja tak zrozumiałem CAŁĄ wypowiedź pana Mosza.
                      No więc czy dla każdego (lub chociażby dla zdecydowanej większości) z zadłużonych w CHF cięcie strat i pogodzenie się z rzeczywistością nie jest opcją zasługującą na poważne rozważenie? Stop-lossy też śmieszne są? Przecież jak akcje spadły, to kiedyś pójdą do góry, nieprawdaż?

                      >> " trzeba pamiętać o tym, że ryzyko brania kredytów jest równie wysokie, kiedy się bierze
                      >> w złotych jak i w frankach szwajcarskich".
                      No to po prostu nie jest prawdą, o czym mamy okazję się naocznie przekonywać. Pytanie więc może być tylko takie: nie wie co gada (głupi), czy celowo kłamie (gnida)?

                      > co zas bylo celem audycji, ktora przywolujesz? przede wszystkim uspokojenie nas
                      > trojow, zatrzymanie samosprawdzającej się przepowiedni
                      Tak. Dokładnie. Uspokojenie nastrojów. Nawet za cenę dalszych strat poniesionych przez "umoczonych".

                      > wiec przestrzeganie przed przewalutowaniem "na gorce" jest moralnie właściwe
                      Czy mając kredyt w CHF można go przewalutować tak już, dzisiaj, żeby jeszcze zdążyć się załapać na górkę? A może dla kilkunastu, kilkudziesięciu procent "umoczonych" (piękne słowo, podoba mi się!) najwłaściwszą strategią jest już dzisiaj rozpocząć starania o przewalutowanie, aby gdy przyjdzie korekta ciąć straty i wyjść z tej zabawy przy 3,50 CHF/PLN? Dlaczego zgromadzeni w studio nawet nie napomknęli o takiej możliwości? Odpowiem ci: bo ich szefowie więcej by ich do tego studia nie wpuścili.

                      Nie odpowiedziałeś mi też, czy w takiej audycji wypadałoby (gdyby była robiona rzetelnie i w dobrej wierze) choćby wspomnieć o możliwych w przyszłości zmianach stóp procentowych w Szwajcarii. Fakt, że rozmówcy starali się koncentrować jedynie na wysokości raty i z daleka omijali takie tematy jak wzrost kapitału do spłaty (liczonego w PLN), zabezpieczenie kredytu i koszty ewentualnego dodatkowego ubezpieczenia, czy też w końcu owe stopy SNB świadczy, moim zdaniem, że państwo w studio bardzo chcieli, żeby ich szefowie w dalszym ciągu ich do tego studia wpuszczali.

                      A teraz dlaczego szefom tych państwa i rządzącej Polską kamaryli zależy, żeby "umoczeni" nie cięli strat i nie przewalutowywali kredytów na PLN.

                      Nie muszę ci chyba tłumaczyć, że bank utrzymuje neutralną pozycję walutową - bank nie spekuluje na walucie, zarabia na różnicy między oprocentowaniem na które sam pożycza środki a oprocentowaniem, na które pożycza je dalej swoim klientom. W szczycie hossy na kredyty w CHF, polskie banki zasysały z zagranicy ponad 1,5 mld CHF każdego tygodnia. Środki te wymieniane były na złotówki, które to złotówki były wypłacane kredytobiorcom. Zupełnie tak, jakby bank rzeczywiście przelewał kredytobiorcom CHF, a oni natychmiast pędzili je wszystkie wymienić na PLN. Jedyna różnica jest taka, że aby oszczędzić kredytobiorcom trudu operację wymiany wykonywał bank i pobierał za to "drobną" opłatę.

                      Skutkiem ubocznym takiego "ekstra" napływu waluty do Polski było umocnienie się PLN. Możemy dyskutować, czy był to główny powód umocnienia - nie ulega jednak wątpliwości, że napływ środków na kredyty walutowe i ich zamiana na PLN znacząco to zjawisko nasiliły.

                      W sumie, o ile mnie pamięć nie myli, kredytów takich udzielono łącznie na kwotę przekraczającą 80 mld CHF.

                      No i teraz wyobraź sobie, że to wszystko się "odwija". Przychodzi do banku człowiek, któremu do spłaty pozostało 20 tys. CHF kapitału i mówi: "tnę straty, wtopiłem na wahaniach kursu już 24 tys. PLN, ale więcej nie mogę - proszę mi to przewalutować na PLN". Co robi bank? Powiedzmy, że człowiek ten ma zdolność kredytową, zabezpieczenia, zapłacił prowizję i nie bardzo mu można odmówić. Bank udziela mu kredytu na 80 tys. PLN, po czym natychmiast zamyka pozycję. Bierze te 80 tys. PLN i natychmiast na rynku walutowym kupuje 20 tys. CHF, aby się rozliczyć ze swoim wierzycielem - bankiem szwajcarskim.

                      No to wyobraź sobie, że takich ludzików zaczyna się pojawiać więcej. Na polskim rynku walutowym pojawia się ssanie na jakieś 1,5 - 2 mld CHF tygodniowo. Tydzień w tydzień, bez przerwy na święta narodowe i kościelne. Ani na moment nie odpuszcza. I ssie tak przez pół roku, może rok. Jak myślisz, jak długo Vincent mógłby próbować bronić kursu PLN ze swoimi 4,5 mld EUR w kasie Ministerstwa? Jak wysoko mógłby się znaleźć kurs EURPLN? I jak wysoko nad chodnikiem mogłyby zadyndać nogi szefów państwa "funkcjonariuszy mediów na odcinku ekonomia i finanse"?

                      Dlatego na wcześniej postawione pytanie: głupcy czy gnidy? - sam sobie odpowiem tak: nie sądzę, żeby to byli głupcy.
                      • llukiz Re: Przykład z życia wzięty 10.08.11, 21:27
                        > No to wyobraź sobie, że takich ludzików zaczyna się pojawiać więcej. Na polskim
                        > rynku walutowym pojawia się ssanie na jakieś 1,5 - 2 mld CHF tygodniowo. Tydzi
                        > eń w tydzień, bez przerwy na święta narodowe i kościelne. Ani na moment nie odp
                        > uszcza. I ssie tak przez pół roku, może rok. Jak myślisz, jak długo Vincent móg
                        > łby próbować bronić kursu PLN ze swoimi 4,5 mld EUR w kasie Ministerstwa?

                        No ale co w tym dziwnego że zniechęcają do przewalutowania na niekorzystnych warunkach i jeszcze tym bardziej ze to przewalutowanie prowadziło by do jeszcze wiekszej masakry tych innych co nie przewalutowali. To chyba logiczne i rozsądne działanie. Jak byś miał kredyt we franku brany po 3zł to dziś byś przewalutował go?
    • lastboyscout Olac polprawde WROGA PUBLICZNEGO! 10.08.11, 03:02
      Tak, ludzie, ktorzy za darmo wypowiadaja swoje poglady musza byc:
      1) kretynami bo daja za darmo
      2) sprzedawczykami swojego towaru
      3) fascynatami jak wiekszosc nas tutaj (oprocz Ilony Kowlaskiej i ...he, he .... nietrudno sie domyslic, wystarczy poczytac ich poglady sprzed kilku lat !)

      Zaden z ludzi ktorych opisales nie mozna zaliczyc do trzeciej kategorii, wiec masz racje, ze musza glupi albo sprzedajni.

      Mnie najbardziej bawia komentarze dotyczace rynku nieruchomosci i kredytow.
      Dzisiaj powiedzieli, ze to bardzo dobrze, ze nieruchomosci w Polsce tanieja (w dodatku w lecie...) juz kilka procent MIESIECZNIE bo w ten sposob beda ... tansze dla kupujacych (wczoraj mowili, ze dla inwestujacych ...). ..!!!
      Buuuuuuaaaaaaa !!! smile smile smile smile smile smile

      A frank oczywiscie wkrotce stanieje ale to kompletnie nie zmieni sytuacji.

      Bo po co mowic, ze nasz traktor nie ma kola wiec juz nie pojedzie, skoro mozna mowic, ze nasz traktor ma az trzy kola ? wink

      Male nawiazanie: niedawno Viper poruszyl podobny temat.

      Kiedy dopiero przyjechalem do Stanow i poznawalem ich telewizje naprawde myslalem, ze oni to robia dla jaj.
      Nie moglem uwierzyc, ze tutaj letnia burze nazywa sie stanem zagrozenia, wszesnojesienne huragany co roku dziwia wszystkich, ze sie pojawily wczesna jesienia, sniezyca czy upal to kleska, w wiadomosciach podaja sensacyjne informacje o dwoch wypadkach, jednym wlamaniu i morderstwie kiedy akurat ich brak bylby dziwny w 10 milionowym miescie.
      Do dzisiaj nie moge uwierzyc dlaczego ludzie zamiast samemu ciekawie zyc ogladaja, czytaja banalne plotki o banalnym zyciu, banalnych "artystow".
      Mialem jednak to szczescie, ze sam zaczalem pracowac w miediach i powiedziano mi tam, ze nie mam tam sprzedawac tego co wartosciowe bo w mediach sprzedaje sie ... tylko to co sie sprzedaje ...
      A, ze wiekszosc ludzi to idioci wiec sprzedaja sie prawie wylacznie idiotyzmy.

      W tej sytuacji zakonczylem prace w miediach i rozpoczalem traktowanie ich jako ... wroga PUBLICZNEGO czego wszystkim serdecznie zycze ! smile.
      • leny20-4-7 z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 10:27
        tak sie akurat zdarzylo, ze wczoraj z wizyta udalem sie do bardzo znanego glownego analityka pewnego banku w tym kraju, ten akurat to znajomy Mojej Kobiety.

        w czasie dyskusji padly miedzy innymi takie sformulowania, stojace w kontrze do quasi teorii harcerzyka

        "kretyni dajacymi za darmo"
        -poproszny o wypowiedz dla mediow jestem ZOBOWIAZANY jej udzielic - polityka marketingowa firmy.

        "sprzedawczykami swojego towaru"
        -nagrywajac 3-5 minutowa wypowiedz/analize nigdy nie wiem co finalnie bedzie pokazane ze wzgledu na "przyciecia" wypowiedzi do dlugosci 15-30sekund.
        -to dziennikarzom zalezy aby analiza byla albo maksymalnie ogolna z jasna rekomendacja ( glowny nurt) albo maksymalnie szczegolowa ( tvncnbc) tak aby z jednej strony moc "zlapac" kogos gdy przewidywania sie nei sprawdza lub aby "drzewa przeslonily las" i przytloczyc widza danymi.

        "fascynatami"
        - day-2-day zajmuje sie modelami ekonometyrcznymi (dosc dobrymi na marginesie) dzieki ktorym zarzadu banku podejmuej decyzje strategiczne. i tymi modelami to on sie realnie fascynuje bo moja przelozenie na polityke banku.

        w sumie tyle. nie wiem co Wam sie dzis stalo, ze tak tych "anali" traktujecie?
        • kurt76 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 11:20
          leny, bo dirloff to typowy przedwczesny rencista przyspawany do klawiatury. Sam uwaza sie za elite, a w rzeczywistosci jest najdoskonalszym przykladem leminga, ktory "zre" wszystko co mu sie poda.... przepraszam za nie merytoryczny wpis, ale ta pogarda do wiedzy i wyksztalcenia, ogolnej kultury az kluje w oczy.

          dlaczego pozwalamy na takie zachowania?
          • leny20-4-7 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 12:19
            raz kazdy ma prawo do slabszego dnia. dwa swoja wypwoiedzia juz zakomunikowales, ze wymagasz wiekszych standardow. trzy tu jest Forum mozna powiedziec prawie wszystko.

            co do samych "anali" to obie wypowiedzi ( Dirloff, Harcerz) byly bardzo tendencyjne. przeciez analityk, kimkolwiek by nie byl, moze na kazdego z nas miec co najwyzej glos doradczy. nie podejmuje za nas zadnych decyzji, nei podpisuje umow/cyrografów, nie kupuje akcji czy jednostek funduszy, nei sprzedaje nerek...kazdy robi to z wolnej, wlasnej woli. po coz wiec ten atak? posuzkiwanie winnego/winnych? nie rozumie szczerze mowiac. moze chlopaki doprecyzuja co ich tak dzis "nalecialo" z ta krytyka?
            • lastboyscout Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 13:45
              > co do samych "anali" to obie wypowiedzi ( Dirloff, Harcerz) byly bardzo tendencyjne.<

              Wiec twierdzisz, ze wasze opinie z definicji nie moga byc tendencyjne ale nasze tak, intyeresujace ...
              Leny, czy nie wystarczylo pozwolic nam pozostac przy swoim zdaniu?!


              >przeciez analityk, kimkolwiek by nie byl, moze na kazdego z nas miec co najwyzej glos >>doradczy. nie podejmuje za nas zadnych decyzji, nei podpisuje umow/cyrografów

              P.S. Nie moge uwierzyc, ze nie widzisz ile krzywdy "analitycy" zrobili typowemu Kowalskiemu/ czytelnikowi np. Wybiorczej, rozwalilo ten kraj ... sad
              Wystarczy przeciez przeczytac artykuly "analitykow" i wypowiedzi na forum np. na temat kredytu we frankacjach i rynku nieruchomosci sprzed 3, 4 lat ...
              Widziales wtedy w mediach CHOC JEDEN glos przeciwko OBOWIAZUJACEJ doktrynie ?!!!
              • kurt76 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 13:56
                > Wystarczy przeciez przeczytac artykuly "analitykow" i wypowiedzi na forum np.
                > na temat kredytu we frankacjach i rynku nieruchomosci sprzed 3, 4 lat ...
                > Widziales wtedy w mediach CHOC JEDEN glos przeciwko OBOWIAZUJACEJ doktrynie ?!
                > !!

                Ja nie odbieram prawa dirlofowi do wypowiedzi, lecz zwracam uwage na niesmaczna forme.

                Odnosnie sytuacji 3-4 lata temu.... wyobraz sobie, ze robisz cos pierwszy raz w zyciu, wszyscy wokol Ciebie rowniez robia to pierwszy raz, a Twoi przodkowie w ogole nie "maja danych".

                Taka wlasnie byla sytuacja w Polsce, podczas pierwszej w historii hossy kredytowej dla detalistow, z pelnym bukietem opcji.......

                Sytuacja zaistniala, Kluza zrobil co trzeba, a bledami mlodosci trzeba zyc dalej....
                • lastboyscout Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 14:14

                  > Ja nie odbieram prawa dirlofowi do wypowiedzi, lecz zwracam uwage na niesmaczna
                  > forme.

                  Odbierasz poniewaz Dirlof NIE ZLAMAL regulaminu forum.
                  Mowi po prostu jak facet z jajami a nie intelektualna ciota ...


                  >>Odnosnie sytuacji 3-4 lata temu.... wyobraz sobie, ze robisz cos pierwszy raz w zyciu, wszyscy >>>wokol Ciebie rowniez robia to pierwszy raz, a Twoi przodkowie w ogole nie "maja danych".

                  Nie zrozumiales.
                  Ja nie mowie o odbiorcach tego belkotu.
                  Ja mowie o "analitykach", o mediach.

                  Tylko kretyni lub sprzedawczyki mogli stworzyc rynek medialny w ktorym W TAK WAZNYM TEMACIE nie bylo ZADNEJ konkurencjiw sensie odmiennosci pogladow.
                  • kurt76 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 14:26
                    > Odbierasz poniewaz Dirlof NIE ZLAMAL regulaminu forum.
                    > Mowi po prostu jak facet z jajami a nie intelektualna ciota ...

                    Jak zwal, tak zwal.... tylko, ze rozbior psychologiczny takiej postawy nie pozostawia zadnych watpliwosci, kto tak naprawde jest "ciota"... ale luz, nie moj problem.

                    > Nie zrozumiales.
                    > Ja nie mowie o odbiorcach tego belkotu.
                    > Ja mowie o "analitykach", o mediach.

                    Zrozumialem, wszystko aktualne.

                    > Tylko kretyni lub sprzedawczyki mogli stworzyc rynek medialny w ktorym W TAK WA
                    > ZNYM TEMACIE nie bylo ZADNEJ konkurencjiw sensie odmiennosci pogladow.

                    A widziales gdzies cos takiego? Widziales gdzies przemysl multimedialny stojacy w opozycji do przemyslu bankowego i finansowego?

                    Pofantazjowac fajna rzecz, a tak naprawde przy calej ulomnosci czlowieka z osobna i jako spoleczenstwa liczy sie tylko tzw. "madrosc ludowa", przekazywana z pokolenia na pokolenie - to rowniez dotyczy wiedzy finansowej.

                    A tego w Polsce jeszcze nie ma.
                    • leny20-4-7 wspolna odp 10.08.11, 14:52
                      HArcerz:
                      ---------------------------------------------------
                      Wiec twierdzisz, ze wasze opinie z definicji nie moga byc tendencyjne ale nasze tak, intyeresujace ...
                      Leny, czy nie wystarczylo pozwolic nam pozostac przy swoim zdaniu?!
                      ---------------------------------------------------

                      1. nigdzie nie napisalem tego co zarzucasz.
                      2. mnie akurat odmienne zdanie zawsze interesuje.
                      3. piszac o tendencji myslalem o IDEI, o podporzadkowaniu wypowiedzi jej, zadnych pół-ceni, watpliwosci. moze zbyt malo precyzyjnei sie wyrazilem...trudno - dyskusja trwa.

                      ------------------------------------------------
                      • lastboyscout ma racje Vice_Versa 10.08.11, 15:18

                        >winisz ogon, a nie psa!
                        >to MEDIA wykreowaly analitykow na NIEOMYLNY AUTORYTETY!
                        >to MEDIA wykreowaly goraczke/mode na akcje/fundusze/nieruchomosci - kto ich nie mial z >zalozenia przegrywal zycie!!!
                        >to MEDIA nie przedstawialy, chociazby dla higieny mysli, zdan odrebnych do glownego nurtu!
                        >to p. TUSK swoja "nieprzemyslana" wypowiedzia dotyczaca akcesji RP do strefy EURO >wyzwolil GREED...zarowno u prezesow bankow ich analitykow jak i KOWALSKIEGO, ktorego >mamiono, ze pokona SYSTEM!!!- wrescie to nadzor - "zaspał"!!!

                        Nie.
                        Media to tez analitycy.
                        I po raz wtory przyznaje Vice_Versa racje co do KONFORMIZMU ... sad


                        > a czy Ty wiesz ilu analitykow ma kredyt hipoteczny w CHF?!!!

                        Nie wspominalem? Idioci albo sprzedawczyki.


                        > czyli lansujesz prawo "co nei jest zabronione jest dozwolone"?

                        Tak. To sie nazywa wolnosc.


                        > i od kiedy regulamin stal sie dla Ciebie zlotym cielcem?

                        Od kiedy Przycinek wyrzucil stad te ubeczke, ktora lamala regulamin ja zaczalem przestrzegac regulamin Przycinka.
                        Logiczne.


                        > Co z Twa percepcja?

                        A twoja?
                        Powtorze wiec:
                        Tylko kretyni lub sprzedawczyki mogli stworzyc rynek medialny w ktorym W TAK WAZNYM TEMACIE nie bylo ZADNEJ konkurencjiw sensie odmiennosci pogladow
                        • leny20-4-7 Re: ma racje Vice_Versa 10.08.11, 15:42
                          proszę Cie albo abys przypomnial caly watek, w ktorym Vince przedstawial swoja idee konformizmu, albo abys nie bral z Vinca jak z supermarketu - tego co akurat "sie nada" i jest Ci pod reka. Vince nie nadaje sie na "pałkę" ktora bedziesz np. mnie okladal.

                          co do analitykow i ich postzregania mysle, ze w tym meijscu mozemy zakonczyc nasza dyskusje na ten temat. nie podobaja mi sie Twoi "idioci i sprzedawczyki", a Ty stoisz przy swoim - stoj - masz prawo.

                          wolnosc...nie konczy sie na literze prawa, a na koncu nosa drugiego czlowieka. i w moim rozumieniu niewiele z wolnoscia ma czesci wspolnych insynuacja, ze ktos mogl odniesc sukces "robiac dobrze" temu czy innemu...wolnosc od kultury to zdaje sie chamstwo. Twoje "intelektualne cioty" czy tez "pierdol sie, ciemniaku" takze walce o wolnosc nie sluza, ale to moja opinia.

                          regulamin...sprawa otwart/zamknieta.

                          co do mediow - moja percepcja opiera sie na spostrzeniu ze na popyt odpowiada podaz. kretynem na pewno nei jest ten, kto czerpie z nadwyzki producenta.
                          • lastboyscout Re: ma racje Vice_Versa 10.08.11, 15:47

                            > w tym meijscu mozemy zakonczyc nasza dyskusje<

                            To bardzo dobry pomysl.
                            Zycze milego dnia.
                            • leny20-4-7 Re: ma racje Vice_Versa 10.08.11, 15:54
                              wzajemnie.
                        • letelete Re: ma racje Vice_Versa 10.08.11, 17:54
                          Lbs, można prościej: różne rzeczy ludzie robią dla chleba (i igrzysk) - jedni kradną, inni zabijają, jeszcze inni zostają "analitykami", "doradcami" i twierdzą, że to tylko biznes.
                          Pozdrawiam.
                    • lastboyscout Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 15:08

                      >>A widziales gdzies cos takiego? Widziales gdzies przemysl multimedialny stojacy w opozycji do >>>przemyslu bankowego i finansowego?

                      Nie widzialem.
                      Lubie jednak siebie, ze takiego stanu rzeczy nie akceptuje.
                      Odwrotnie ...


                      >>Widziales gdzies przemysl multimedialny stojacy
                      > w opozycji do przemyslu bankowego i finansowego?

                      Przemysl to jest w kapitalizmie.

                      W korporacjonizmie sa korporacje.

                      I DLATEGO nigdy niestoja w opozycji do siebie...

                      I DLATEGO jest zle ...
              • viper39 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 14:30
                ano i jo se cus napise...

                w zasadzie to mysle ze wszystko na ten temat bylo juz powiedziane,
                kiedys ktos wymyslil tzw "zachowanie sie tlumu", mozna to przetlumaczyc zachowanie sie tlumokow w grupie, sluchaja najglosniejszego, bo im sie on wydaje najmocniejszy
                media (tv, radio, dzis internet...) daja im ogromna sile
                psycholodzy sa bardzo uzyteczni, ekonomisci tez ale troche inaczej, bo to oni wpajaja tlumom co maja myslec o ekonomii....
                to nie o to chodzi ze ludzie maja cos do powiedzenia i swoja madrosc przekazuja ludzikom, to chodzi o to ze ci niby analitycy/medrcy (wykreowani przez tych co kreca najwieksze lody i rzadza tym krajem) maja ludzi kierowac na "poprawna droge myslenia i dzialania"
                zgadzam sie z LBS, ze oni sa po to aby tluc w glowe typowemu Kowalskiemu co ma robic a pozniej jak juz Kowalski uwierzy ze jest lepiej, odebrac mu to co sobie Kowalski uzbieral na koncie / real estate / zloto / itd... az do momentu kiedy Kowalskiemu odbiora i godnosc zycia i Kowalski nie bedzie mial innego wyjscia jak krakac tak jak inne wrony...

                po co sa ci "medrcy"? cos trzeba w tv pokazac, trzeba ludzi przywiazac do jedynej prawdy....oooo to juz bylo, przywiazanie chlpa do roli..... no dzis to inaczej wyglada...

                dzis jadac na wies mozna sie "wiele" dowiedziec nie tylko o globalnej gospodarce / ekonomii / polityce ale i o wszystkim co sie chce (oczywiscie sa to wiadomosci medialne, przekrecone i upiekszone)... jednego wiekszosc chlopow / ludzi sie nie nauczyla... myslec w skali mikro, a jasniej myslec o swojej zagrodzie i o tym co to co mowia w mediach znaczy dla niego osoboscie czy dla jego rodziny... tylko takie myslenie (niby samolubne - ludzie mysla ze to paskudne slowo, a wcale tak nie jest) jest podstawa dobrobytu calego spoleczenstwa, bo jesli jednostka ma dobrze to jest to start do dobrobytu calego spoleczenstwa...
                nikt nie rozumie ze "pomoc wszystkim" znaczy pomoc nikomu (a raczej wlac kase politykom i ich poplecznikom) do kieszeni.....

                www.youtube.com/watch?v=Q8Tiz6INF7I
                • leny20-4-7 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 15:14
                  chce zwrocic Twoja uwage na jednen prosty mechanizm, ktory pomijasz/zapominasz.

                  zastanow sie czy okreslenie "ludzi charakteryzuje przede wszystkim - lenistwo oraz aintelektualizm" jest uprawione czy tez to prosta generalizacja?

                  jesli uznasz za uprawione to zobaczysz sukces mediow jako cos co nie jest czyms nadzwyczajnym.

                  jesli uznasz, ze to zbyt nachalne uproszczenie to popros Szutnika aby powiedzial Ci ile osob weszlo na jego blog i zapoznalo sie z jego predykcja CHF, ktora postawil jakis rok temu. zauwazysz, ze kto chcial to wykonal wielka PRACE. najpierw zanegowal przeslanie mediow, nastepnie zaczal szukac niezaleznych opinii, znalazl Szutnika, przeczytal, raz jeszcze przeczytal...po ktoryms razie zrozumial...w miedzy czasie nie zrazil sie opiniami "Frank nigdy nie bedzie kosztowal ponad 3,20pln" i byc moze przeciwstawial sie swemu otoczeniu i obawial sie, ze podjal zla decyzje za ktora...mogl obwinic albo siebie albo Szutnika.

                  i spojrz na ziomala, ktory lezal na tapczanie, obejrzal sobie np biznes tv, posluchal "nieomylnego medrca", zrobil jak tamten mu "kazal" i co teraz...ma "swiete" prawo do oburzenia, do ubiegania sie o certyfikac "pokrzywdzaonego", do zrzucenia winy na "anala"...UCIECZKA OD WOLNOSCI z lenistwa, strachu, oportunizmu...
                  • dirloff Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 17:09
                    Wybacz mi "epickość" odniesienia, ale... pozwoliłem sobie na szczerość niczym Chrystus wpadający do dziecińca świątynnego, oburzony wykrzykujący do "przekupów" i rozwalający kijem ich stragany.
                    Jasno się wyraziłem, że stronnicze i umoczone biznesowo media, a raczej koncerny medialne za nimi stojące (choćby Polsat i ich OFE), posiłkujące się powiązanymi personalnie i biznesowo "ekspertami", ukazują tych "ekspertów" plebsowi jako godnych zaufania i rzetelnych. Przy jednoczesnym, tendencyjnym cenzurowaniu, blokowaniu głosów alternatywnych, jak choćby Szewczak.
                    O tym też napisał wyżej Skaut. Pod pozorem wolnej debaty publicznej, wtłacza się kompletnie niezorientowanym i nie potrafiącycm znależc alternatywnych zródeł informacji widzom "prawdy objawione", które są tak naprawdę reklamą danych usług czy ofert biznesowych. Spójrz na (nie)sławne Open Finance czy Expander, które wypromowano w Polsce na rzetelne doradztwo finansowe, natomiast ich etatowych pracowników, będacych naganiaczami na procencie, na szanownych ekspertów ekonomicznych, latami występując w mediach w roli "wytłumaczacy" maluczkim, co, jak, gdzie i kiedy...
                    Ciekawa jest powyższa postawa Kurta, który - kontynuując biblijne odniesienie - zachował się niczym faryzeusz, krytykując mnie za formę (ten kij i krzyki oburzenia), POMIJAJĄC treść (kupczenie na świątynnym dziedzińcu)... wink
                    • leny20-4-7 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 17:25
                      za Kurta nie bede sie wypowiadal, to lebski kolezka da sobei sam rade.

                      odnosnie tego co napisales to warto dodac:
                      - o tym, ze NIKT w bardzo znanej telewizji biznesowej nie wystepuje "na gebe". firmy, instytucje, banki, lobbysci - płacą. rozmowy sa sterowane i przygotowane.
                      - do tego dochodza reklamy i product placement.
                      to WSZYSTKO POWIAZANY BIZNES. zreszta Kurt76 tez o tym wspomnial.

                      to na co ja zwracam uwage to fakt - lenistwa - czesci spoelczenstwa, ktore mysli, ze ci "nieomylni" chca aby oni nic nie musieli zrobic i aby dac im za friko zarobic! to nie "anale" sa winni a Fromm, ze peirwszy opisal tę ucieczke od wolnosci!!! jesli nie zlozysz swojego podpisu to zaden "anal" i jego szef nei dostanie premii to TY masz wolna wole, TY decydujesz...i ponosisz odpowiedzialnosc. SYSTEM tak jest skonstruowany ze pieniadz robi pieniadz...a niewolnictwo jest drozsze od wspolczesnej wersji kapitalizmu...sory wroc...korpotalizmu!

                      Twoj wpis powinien sie koncentrowac na tym jak wstrzasnac ludzmi, jak wyrwac z marazmu i srawidz aby zaczelo im sie chciec ruszyc glowa i dupa...inaczej to nic wiecej jak SATYRA.

                      co do Szewczka to szkoda, ze mnei nie znasz w realu...parytet i 4pln za chf...chociaz wiem, ze to byla bardziej wrozba niz analiza...i to w duzej mierze dzieki Szutnikowi.
                      • dirloff Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 18:11
                        Co do powyższego, to zgadzam się z tym co napisałeś w 99 proc. Rzecz w tym, że napisałeś to z pozycji osoby świadomej sytuacji i tych powiązań, relacji, układów. Rzekłbym, że z pozycji wolnościowej, libertariańskiej. Ja natomiast opisałem tylko moją nocną refleksję i odczucia konsumenta względem owego "układu"... i pesymizm odnośnie mas, które nie są w stanie ani wznieść się nad codzienność, ani tym bardziej wykazać wysiłkiem w celu znalezienia konkurencyjnych/alternatywnych zródeł informacji.

                        Wiesz, jak to wygląda w praktyce? Przeciętny zjadacz chleba, choćby i był prof. matematyki na WAT, "wierzy" w system i w to, że speaker Polsatu jest tylko dziennikarzem (a nie adwokatem polsatowskiego OFE), natomiast zaproszony do studia gość, to rzeczywiście rzetelny ekspert, choćby i był naganiaczem z Providenta/OpenFinance...

                        Będąc świadomym powyższego, "bywam" cynikiem i nie widzę możliwości "wstrząśnięcia" ludzmi, jeżeli ci ludzie prezentują postawę... leminżą... wink

                        Ok, wróżba. Jak jednak określić całą tę resztę, opozycyjną do "wróżby" pojedyńczego Szewczaka? Przynajmniej on jeden z tych nielicznych występujących w mainstreamowych mediach miał odwagę opisać właśnie zachodzące procesy jako niepokojące i wskazać na pewność osiągnięcia tych 4 zł...
                    • kurt76 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 22:33
                      > Ciekawa jest powyższa postawa Kurta, który - kontynuując biblijne odniesienie -
                      > zachował się niczym faryzeusz, krytykując mnie za formę (ten kij i krzyki obur
                      > zenia), POMIJAJĄC treść (kupczenie na świątynnym dziedzińcu)... wink

                      Odnioslem sie do tresci, zarzucilem Ci traktowanie cyrku na powaznie, a faktycznym sprawca nieszczesc finansowych "Kowalskiego" jest 1/ chciwosc, 2/ brak doswiadczenia 3/ precedens w historii Polski.

                      Wybacz, to nie sa powody do wszczynania rewolucji.
          • dirloff Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 16:24
            Ty natomiast jesteś przykładem leminga, który zareagował na mój wątek niczym pies Pawłowa i przystąpił do partyjnego ataku. Nie odnosząc się w ogóle do meritum tegoż wątku, lecz do mnie personalnie.

            O właśnie napisałem w swoim trzecim nocnym poście, nazwanym "i konkluzja"... O agresji względem osób wielce krytycznych do obecnej rzeczywistości polityczno-medialnej panującej w państwie polskim i zdystansowanych do pseudo-elit, kreowanych przez łże-media na "autorytety"...

            Zarówno Maja Goetting, jak i Arłukowicz, nie byli, nie są i nie będą dla mnie autorytetami, ponieważ aż bije po oczach ich charakterystyczne "wodolejstwo", które stało się przyczynkiem do powstania tego wątku.
            • leny20-4-7 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 17:01
              co do meritum Twojej wypowiedzi to ja mam swoje zdanie, ktore wcale na antypodach w stosunku do Twojego nei znajduje sie...zaakcentowalem tylko, ze INSYNUACJE do niczego nie prowadza, w szczegolnosci kiedy danej osoby nei zna sie osobiscie.

              zamiast jak czlowiek napisac - fak, pomowilem panne Maję o to, ze robiac kariere musiala "robic dobrze" - przykro mi albo ponioslo mnie albo nawet zapomnialem sie...Ty jakby nic nie rozumiejac piszesz "niczym pies pawlowa ...przystapil do partyjnego ataku" i piszesz to do mnie, czlowieka, ktory zwrocil Ci uwage abys sie nawrocil!

              ze tylko wspomne: jaka partia??? jaki atak???

              bo jesli chodzi Ci o moja wycieczke to miala Ci pokazac jak to "miło" jest znalezc sie w stuacji, kiedy po popelnieniu bledu ktos nie dosc ze podwaza wiedze/kompetencje to jeszcze sugeruje ze swiadczylo sie uslugi w zamian za to czy owo...retorycznie - milo Ci było?

              a co do leminga...."pisiorek" Doroty mnie malo obszedl to i leminga jakos przetrawie bo to tylko gęba, ktora chciales mnie upupic.
              • leny20-4-7 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 17:16
                juz doszedlem w kometarzach, ze to nie do mnie byl wpis.

                moj wlasciwy komentarz na poczatku watku. ten zignoruj i nie odpowiadaj Dirloffie.
              • dirloff Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 17:17
                "Pies Pawłowa" był odnośnie Kurta, który w ogóle nie odniósł się do clou mojego wątku, skupiając się na samej krytyce mojej osoby. Na ataku personalnym. Dowiedziałem się przecież z jego wpisu, iż jestem przyspieszonym rencistą, łykającym papkę z mediów i przyklejonym do tv lemingiem, kiedy to właśnie ja zdobyłem się na radykalną krytykę tychże mediów.

                Dlatego... zostaw wpis skierowany do Kurta i odpowiedz na te skierowane do Ciebie... wink
                • viper39 Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 20:19
                  @leny,
                  ja niestety uzywam skrotow myslowych, np. LBS mnie zna wiec wiedzac ze ja pewne rzeczy wiem, nie lapie mnie za slowa pytajac sie czy ja sobie zdaje sprawe z czegos tam...

                  oczywiscie ze ludzi charakteryzuje lenistwo i tepota (aintelektualizm)
                  czy to jest generalizowanie, troche, ale tylko troche bo ogromna wiekszosc to matoly, i to plastyczne, dzis klaskajace jutro placzace... 80% to jednak matoly, ktore daja sie latwo manipulowac

                  widzisz podales przyklad szutnika, on tam sobie napisal ze franek moze podskoczyc, bo gosc usiadl, poczytal, pomyslal, i logicznie mu wyszlo ze jesli tzw anale, ekonomy i roznej masci spece nawoluja do inwestycji we franku, to znaczy ze ktos chce zrobic wielka kase, kasy nie zrobiono by gdyby 7 osob zainwestowalo we franka, kase sie robi jak wrobi sie w to duzo osob.... we franka zainwestowalo kilkaset tysiecy osob, czyli duzo, czyli mozna skroic tych ludzi fajnie, czyli ktos na gorze dogadal sie z kims i dzis mamy tego rezultaty, i to juz nie wazne ile ludzi umoczylo, wazne ze ktos wymyslil interes, ten interes zareklamowalo pare tzw autorytetow i ludzie umoczyli...

                  nie wazne ze logika mowi aby brac kredyty w walucie w ktorej zarabiasz (w kraju w ktorym zyjesz!), LBS chyba o tym walkowal dosc dlugo

                  szutnik to lebski facet, i poprostu logicznie podszedl do tematu...

                  nie wazne juz dzis jest czy franek doskoczy do 5zl, bo to nie ma znaczenia, wazne jest ze z 2.2zl skoczyl na 4zl, ci ktorzy mieli zrobic kase to ja juz zrobili - DZIS, jutro juz nie jest dla nich wazne, oni jutro kase z franka wloza w cos innego, co im przyniesie wymierne dochody ....

                  dalej, ludzie nie moga miec pretensji do nikogo w podejmowaniu decyzji, moga miec tylko pretensje do siebie, ze nie odrobili pracy domowej i np stracili....bo jak zarobia to i tak sie nie podziela z szutnikiem, prawda?

                  nie... ucieczka od wolnosci? czy ty myslisz ze ludzie kiedykolwiek byli wolni? ludzie mieli namiastke wolnosci, w jednych miejscach wieksza w innych mniejsza, ale wolni nie byli nigdy
                  co do samodzielnego ograniczenia danej im namiastki wolnosci? zwykle lenistwo i idiotyzm, ale tego wlasnie ich nauczono, mediami lub szkole

                  to ze my dzis piszemy to co piszemy to tylko wybryk natury, taki wypadek przy pracy, jest kilku takich ktorzy mysla i juz.... ale tacy jak my sie nie licza, jest nas zbyt malo, bo 80% spoleczenstwa i tak nas zakrzyczy....
                  • llukiz Re: z zycia analityka pewnego duzego banku 10.08.11, 21:36
                    > nie wazne juz dzis jest czy franek doskoczy do 5zl, bo to nie ma znaczenia, waz
                    > ne jest ze z 2.2zl skoczyl na 4zl, ci ktorzy mieli zrobic kase to ja juz zrobil
                    > i - DZIS

                    Możesz opisać jak to się zarabia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka