Dodaj do ulubionych

Roman Kluska, fiskus, a moze i akcje Optimus ?

08.06.04, 11:39
Roman Kluska ujawnia nowe fakty o akcji fiskusa skierowanej w jego osobę

- 25 listopada 2003 roku NSA orzekł, że Roman Kluska nie popełnił
przestępstwa, a urząd skarbowy niesłusznie domagał się zwrotu podatku VAT.
Ile jest takich spraw, ilu biznesmenów, którym zarzuca się złamanie prawa?
Ile spraw kończy się tak, jak Pańska?
- W momencie mojego aresztowania nie zdawałem sobie sprawy z wielkości i
skali problemu. Jeszcze zanim wygrałem w sądzie, zaczęli do mnie zgłaszać się
ludzie z całej Polski, prosząc o pomoc.
Niedawno zrobiliśmy z "Gazetą Wyborczą" pewien eksperyment. Przez dwie
przypadkowo wybrane godziny rozmawiałem z przedsiębiorcami, którym urzędy
skarbowe zarzucały różne przestępstwa. W ciągu zaledwie dwóch godzin
zadzwoniło do mnie sześć osób. Jeżeli popatrzymy na lata, to pokazuje, że
mamy do czynienia ze zjawiskiem masowym. Słuchając opowieści tych ludzi
naprawdę można popaść w depresję, bo wielkości tych krzywd nie da się niczym
wyrazić. Najsmutniejsze jest to, że w każdej z tych spraw - jeśli przyjąć za
wiarygodne stwierdzenia tych ludzi, bo one są poparte orzeczeniami sądów
krajowych i międzynarodowych - instytucje powołane do przestrzegania prawa,
łamią to prawo. To nie dotyczy tylko urzędników skarbowych, ale policji,
prokuratury, sądów. I to jest najgorsze.
Wyrok w mojej sprawie wydano w oparciu o prawo polskie i prawo Unii
Europejskiej. Są to dwa identyczne wyroki, stwierdzające, że jedyną stroną
łamiącą prawo był urząd skarbowy. Wszystko, co działo się wcześniej było
ciągiem naruszania prawa. W mojej sprawie też znajdziemy prokuraturę, która
działała całkowicie bezpodstawnie. Przecież na początku sprawa przez dłuższy
czas była utajniona. Moi obrońcy nie mieli dostępu do dokumentów. Mówili, że
jest tak jak za czasów SB. Jak sprawa była tajna, to znaczy, że nie ma nic na
podejrzanego. Mieli rację. Te dokumenty zostały teraz odtajnione. Nie
czytałem ich jeszcze. Moi obrońcy, którzy je przeczytali, potwierdzili, że
nie ma w nich nic, co obciążałoby moją osobę. Sąd, który miał dostęp do tych
dokumentów, wiedział, że nic przeciwko mnie nie ma, a jednak podtrzymał
decyzję prokuratury o poręczeniu za moją wolność w wysokości 8 mln zł. Inny
skład sędziowski podtrzymał decyzję prokuratury o zajęciu majątku na kwotę 30
mln zł.

Komornik bierze wszystko


- Gdyby Roman Kluska nie był Romanem Kluską i nie miał przyjaciół, to zapewne
siedziałby w areszcie. Pan miał pieniądze, inni najczęściej przegrywają. Ile
kosztowała Pana obrona?
- Bardzo dużo. Aby media chciały stanąć w mojej obronie, musiały mieć mocne
ekspertyzy. Mocne ekspertyzy opracowują najlepsi prawnicy. Najlepsi prawnicy
są bardzo drodzy. A przecież przez półtora roku trzeba mieć z czego żyć,
trzeba utrzymać rodzinę. Kiedy oskarżenie urzędu skarbowego kończy się
zajęciem majątku, człowiek staje się całkowicie bezbronny.

- Może po to zajmuje się ten majątek, aby nie było pieniędzy na obronę?
- Dokładnie tak. Dlatego urzędnik może iść w ciemno. Potem przychodzi
komornik i zabiera wszystko, co ma jakąkolwiek wartość. Podatnik nie ma z
czego żyć. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji ktoś może całkowicie się
załamać.

- W lipcu 2002 roku został Pan zatrzymany przez policję. Wojsko chciało
zarekwirować należące do firmy samochody.
- Odebrałem to jako demonstrację siły. Wojsko zajmowało moje samochody
bezprawnie. Mało tego, ktoś zapewne naciskał na prezydenta Nowego Sącza i
wojewodę krakowskiego do podtrzymania tej decyzji. To pokazuje, że musiał być
jakiś ośrodek kierujący całą tą sprawą. Te samochody to była kropka nad i.
Zajęcie samochodów w czasie pokoju, na czas nieokreślony i bez planu
świadczeń ludności? Przecież taka decyzja jest całkowicie bezprawna! Tak, to
była demonstracja siły.

- Kto Pan chciał nastraszyć? Wyłamał się Pan z płacenia haraczu?
- Cały czas zastanawiałem się i szukałem odpowiedzi, co złego zrobiłem. I
dopiero kilka dni temu coś sobie przypomniałem. Odkryłem, że zrobiłem
straszną rzecz. Kiedy sprzedawałem Optimusa, moi prawnicy dali mi do
podpisania umowę, zgodnie z którą od zysku 64 mln USD nie miałem zapłacić
podatku. Wydawało mi się to niewiarygodne, więc postanowiłem to sprawdzić.
Wysłałem pismo do urzędu skarbowego w Nowym Sączu z zapytaniem, czy od takiej
transakcji mam zapłacić podatek. Dostałem jednoznaczną odpowiedź urzędu
skarbowego - podatek dochodowy nie występuje! Mimo to, wydawało mi się to
dziwne. Kazałem więc zmienić umowę tak, żeby jednak występował podatek
dochodowy. I zapłaciłem 28 mln USD. Teraz pomyślałem sobie, że zrobiłem źle.
Ta luka w prawie - pozwalająca na niepłacenie podatku dochodowego od wysokich
sum transakcji - była powszechnie wykorzystywana przez osoby bogate. Być może
ona była po to, żeby tą kwotą się z kimś podzielić. Nie skorzystałem z tej
luki. Mało tego, zapłaciłem na własne życzenie podatek. I pewnie naruszyłem
jakiś standard, że jeśli jest takie wspaniałe miejsce w prawie, to postąpiłem
nie tak, jak powinienem. Zamiast podziękować tym, którzy taką furtkę zrobili,
dając im np. 50 procent - w moim przypadku byłoby to 14 mln USD - ja tego nie
zrobiłem. Może za to poniosłem karę?

Umarzam, nie umarzam


- Powiedział Pan, że wszystko, co Pana spotkało nie było przypadkiem. To była
dobrze zaplanowana akcja. Czy próbował Pan dojść do tego, kto stał za tą
sprawą - urzędnicy, policja, świat przestępczy?
- O tym, że była to doskonale zorganizowana akcja, w której nie miałem
żadnych szans, przekonałem się dopiero później. Proszę zauważyć, że w
przeddzień posiedzenia NSA w Krakowie, Urząd Skarbowy w Nowym Sączu podejmuje
decyzję o umorzeniu kwoty przestępstwa. W takiej sytuacji, ponieważ nie
trzeba już płacić budżetowi podatku VAT, to nie ma podstaw, żeby posiedzenie
NSA w ogóle się odbywało, czyli nie ma sprawy. Gdyby nie doszło do
posiedzenia NSA, to dla sądu karnego liczy się ostatnia decyzja
administracyjna, czyli taka, że Roman Kluska wyłudził podatek! Do końca życia
byłbym przestępcą! Do tego, żeby można było umorzyć kwotę z przestępstwa
potrzebna była zgoda UOKiK. Dotarłem do tej decyzji. Ona była wydana dobę
wcześniej. Proszę zobaczyć - w ciągu jednej doby przychodzi z Warszawy
decyzja do Nowego Sącza. Urząd Skarbowy podejmuje decyzję o umorzeniu,
dostarcza ją do Optimusa i do sądu. To się dzieje w ciągu jednej doby. Jaką
pocztą w tak krótkim czasie można przesłać tyle dokumentów? To pokazuje
perfekcję organizacyjną. Sprawa była świetnie przygotowana, z doskonałą
znajomością prawa. Praktycznie byłem bez szans. Całe szczęście, że naczelnik
Urzędu Skarbowego pisząc decyzję o umorzeniu kwoty z przestępstwa
napisał ,,umarzam - nie umarzam,,. Bo trzeba wiedzieć, że w międzyczasie
Optimus się podzielił na Optimus i grupę Onet. Konsekwencji tego podziału
zapewne dokładnie nie przeanalizowano. Naczelnik umorzył Optimusowi, ale nie
umorzył grupie Onet. Stąd decyzja ,,umarzam - nie umarzam,,. Firmy musiały
jednak odpowiadać solidarnie. Nastąpiła taka sytuacja prawna, że NSA w
Krakowie odroczył posiedzenie. Wtedy, jako sumienny obywatel Roman Kluska,
wystąpiłem z doniesieniem do prokuratury, że jest przestępstwem umorzenie
pieniędzy z przestępstwa takiemu przestępcy jak Roman Kluska. To zagranie
okazało się doskonałe, bo prokuratura musiała zabezpieczyć ten dokument o
umorzeniu i nieumorzeniu pieniędzy. Nie dało się już nic zmienić. I tylko
dzięki temu, że uczciwy Kluska wystąpił przeciw nieuczciwemu Klusce NSA
wreszcie rozpatrzył sprawę.

- Co mogło być powodem tych wszystkich ataków? Może chodziło o znaczne
wsparcie finansowe budowy sanktuarium w Łagiewnikach?
- Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Jeśli popatrzymy jednak na to, że w
pierwszym dniu po moim aresztowaniu podaje się kłamliwe informacje na mój
temat i jednocześnie pokazuje się mnie na tle sanktuarium w Łagiewnikach - to
sugeruje pewne skojarz
Obserwuj wątek
    • goscgazety cd Roman Kluska, fiskus, a moze i akcje Optimus 08.06.04, 11:41
      - Co mogło być powodem tych wszystkich ataków? Może chodziło o znaczne wsparcie
      finansowe budowy sanktuarium w Łagiewnikach?
      - Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Jeśli popatrzymy jednak na to, że w
      pierwszym dniu po moim aresztowaniu podaje się kłamliwe informacje na mój temat
      i jednocześnie pokazuje się mnie na tle sanktuarium w Łagiewnikach - to
      sugeruje pewne skojarzenia. To ten, który wydał pieniądze nie w tym kierunku,
      co potrzeba. Zaraz po wyjściu z aresztu miałem telefon, że jak spełnię warunki,
      to sprawa zostanie umorzona. Tu chodziło o wyłudzenie pieniędzy. I myślę, że
      było to też ostrzeżenie dla innych, żeby nie robili tak jak ja.

      - Może doniosła na Pana konkurencja?
      - Nie. Trzeba zwrócić uwagę, że sposób sprzedaży komputerów został
      zaproponowany w umowie opracowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Nikt
      z prawników nie miał wątpliwości, że postępuje zgodnie z prawem. Ustawa była
      precyzyjna - podstawą zwolnienia z podatku jest zakup za granicą. Nie było
      innych warunków. Z tego co wiem, w ten sposób postępowały wszystkie inne firmy
      polskie z wyjątkiem JTT. Dlaczego zatem nie oskarżono prezesów innych firm?

      Nie chciałem płacić


      - Dlaczego zrezygnował Pan z prowadzenia Optimusa? Nie chciał Pan płacić
      łapówek?
      - Jestem fanem rynku i wolnej konkurencji. To jest piękne, gdy na rynku zderza
      się kilka podmiotów i wygrywa najlepszy.
      W Polsce w latach 1990-95 ten wolny rynek był bliski ideału. Dobra firma, która
      ciężko pracowała, zarabiała dużo pieniędzy, płaciła też duże podatki i
      oczywiście wynagradzała pracowników. Optimus był taką właśnie firmą. Aż
      przychodzi 1996 rok. Mamy kontrolę urzędu skarbowego. To żadna nowość, ale
      otrzymujemy protokół pokontrolny i okazuje się, że Optimus musi zapłacić
      ogromną sumę do urzędu skarbowego jako zaległości podatkowe. Okazało się, że
      urząd skarbowy po nieformalnym - bo bez naszego udziału - przesłuchaniu
      jakiegoś obywatela podejmuje taką decyzję.
      Jesteśmy firmą publiczną i taka decyzja po prostu likwiduje firmę. Odwołujemy
      się od niej i żądamy ponownego przesłuchania. Ono odbywa się i okazuje się, że
      ten człowiek zeznaje dokładnie odwrotnie! Dostajemy protokół z jego podpisem.
      Mając dowód koronny, że oskarżenie było pomyłką, podaję wstępnie ładne wyniki
      do giełdy. Proszę sobie wyobrazić jak jestem zaskoczony, gdy przychodzi decyzja
      o konieczności zapłacenia podatku, pod którą podpięty jest ten nieformalny
      protokół! To nie jest pomyłka. Dla firmy oznacza to gwałtowny spadek akcji.
      Wtedy zostałem dosłownie sparaliżowany. Położyłem się do łóżka, bo nie byłem w
      stanie nic zrobić. Pomogli przyjaciele. Udaje się anulować tę błędną decyzję.
      Dostarczyłem prawdziwą decyzję dosłownie dwie minuty przed ostatecznym podaniem
      wyników na giełdę. Gdybym się spóźnił o te dwie minuty, audytor musiałby podać
      wcześniejszą decyzję, bo ona była formalnie prawomocna.
      Czy nie uważa Pani, że była to pewna nauczka? Tak straszna, że nigdy już potem
      nie byłem takim samym prezesem jak wcześniej. Wtedy uratowałem firmę. Potem
      było jeszcze wiele podobnych spraw, też wygranych. Jak długo miałem jednak
      czekać, aż przyjdzie próba, której nie wytrzymam? Wolałem za pół ceny sprzedać
      Optimus, zwłaszcza że nastąpił taki rozwój korupcji, że trudno byłoby prowadzić
      firmę.

      - Czy próbowano od Pana wyłudzić pieniądze?
      - Robiono to bardzo delikatnie. Zazwyczaj otrzymywałem informację, bezpośrednio
      lub przez pracownika, żeby na przykład podać procent od wartości kontraktu,
      jeśli ten kontrakt wygramy. Tych spraw było wiele. Nie umiałem się w tym
      znaleźć i nie chciałem.

      Potrzeba symetrii


      - Wygrał Pan. Posady stracili szefowie prokuratury apelacyjnej w Krakowie. Jest
      to jakaś satysfakcja?
      - Jeżeli zwróciło się do mnie tak wielu ludzi z podobnymi sprawami, to jaką
      mogę mieć z tego satysfakcję? Że jedna sprawa została wygrana? Przecież wielu
      ludzi niesłusznie oskarżonych nie ma żadnych realnych szans obrony. Najgorsze
      jest to, że te niegodziwości stają się masowe i nie powodują żadnych wyrzutów
      sumienia. Ten rak zaczyna być powszechny.

      - Nie ma Pan żalu do wiceministra Wiesława Ciesielskiego, nadzorującego urzędy
      skarbowe i prokuratora generalnego Grzegorza Kurczuka, że nie dopełnili
      obowiązków?
      - Problem tkwi gdzie indziej. Zastanawiam się, dlaczego takie rzeczy mogą się
      zdarzyć. Bo to chyba nie jest pomyłka. Na pewno muszą być spełnione dwa
      warunki. Po pierwsze, musi być bardzo nieprecyzyjne prawo, żeby w tym prawie
      każda błędna decyzja była do obronienia. Po drugie, muszą być ogromne
      restrykcje za złamanie tego prawa. Spełnienie tych warunków nie daje żadnych
      szans podatnikowi. Bo proszę zauważyć, jak można za to, że ktoś pomylił się na
      przykład na kwotę 164 tys. złotych żądać zgodnie z prawem grzywny około 8 mln
      zł. Możemy dopuścić, że nieprecyzyjne prawo powstało z niekompetencji,
      niewiedzy czy przez przypadek. Ale kwoty grzywny nie powstały przez przypadek.
      Ktoś je przecież zaplanował.

      - Mówi Pan, że urzędnicy mają za dużo władzy, a obywateli obowiązuje masa
      zakazów. Jak zatem zreformować system prawny?
      - Jest to możliwe, ale wymaga ogromnej determinacji. Wolny rynek został
      poważnie ograniczony, bo w to miejsce weszła decyzja urzędnika. Niestety, o
      tym, czy firma ma działać, czy nie, decyduje urzędnik. Musimy wrócić do takiej
      sytuacji, gdy rynek będzie pełnił funkcje rynku. Obecne prawo należy zastąpić
      tak, aby nie dawało możliwości manipulacji ani urzędnikowi, ani przedsiębiorcy.
      Po drugie należy anulować restrykcje. Dopóki one będą, dotąd nic się nie zrobi
      z niepodzielną władzą aparatu urzędniczego.

      - Kto powinien odpowiadać za błędy urzędników? Może ich materialna
      odpowiedzialność rozwiązałaby ten problem?
      - Musi być symetrycznie. Jeśli podatnik popełnia błąd, powinien ponieść karę.
      Konsekwencje musi ponieść też urzędnik, jeśli rażąco i świadomie naruszył
      prawo. Przecież w moim przypadku każdy urzędnik wiedział, że zajęcie samochodów
      na czas nieokreślony jest bezprawne. Podpisując taką decyzję naruszono prawo.
      Tu nie chodziło o pomyłkę, ale o świadome naruszenie prawa. W takim przypadku
      urzędnik powinien ponieść karę. Dopóki jednak za błędy urzędnika płaci budżet
      państwa, ten urzędnik czuje się bezkarny. Oczywiście mógłbym domagać się
      odszkodowania, ale byłoby to odszkodowanie nie od urzędników, ale od budżetu,
      do którego płacę podatki - czyli od siebie samego. Jaki to miało by sens?

      Zwolnieni z rzetelności

      - Czy, Pana zdaniem, jest recepta na idealny system podatkowy? Taki, żeby nie
      dało się nim manipulować?
      - Jakiś czas temu wymyśliłem system podatkowy. Był tak rewolucyjny, że nie
      śmiałem go nikomu pokazać. To taki system, który promuje dobre zachowania dla
      kraju i nie daje nikomu żadnej możliwości manipulacji. Kiedy zostałem
      zaproszony na Akademię Ekonomiczną na wykład o podatkach Adama Gwiazdowskiego z
      Centrum Adama Smitha okazało się, że moje koncepcje są taki same jak te, które
      właśnie tam przedstawiano. Jeśli grupa naukowców i ekonomistów doszła do tego
      samego co ja, to uznałem, że coś w tym jest. Próbuję do mojego systemu
      przekonać różne partie polityczne.
      Zdaję sobie sprawę, że każda zmiana systemu podatkowego też jest złem, bo
      narusza stabilność prawa, ale należy wybrać mniejsze zło. Aby ograniczyć
      niekorzystny wpływ zmian, nowe prawo powinno być ogłoszone np. z jednorocznym
      wyprzedzeniem. Są też dwie rzeczy, których nie wolno nam zrobić. Uważam, że nie
      wolno wprowadzać podatku dochodowego od działalności rolniczej. Podatek
      dochodowy jest bardzo złożony. Trudno sobie wyobrazić, że bez pomocy doradcy
      podatkowego każdy rolnik wypełni go bez najmniejszego problemu. Raczej należy
      się liczyć z tym, że będą błędy w jego wypełnianiu. Konsekwencją będzie
      grzywna. Jeśli podatnik jej nie zapłaci komornik, może zabrać ziemię. Dlatego
      sądzę, że jedynym wytłumaczeniem wprowadzenia podatku dochodowego je
    • goscgazety cd. Roman Kluska, fiskus, a moze i akcje Optimus 08.06.04, 11:44
      Zdaję sobie sprawę, że każda zmiana systemu podatkowego też jest złem, bo
      narusza stabilność prawa, ale należy wybrać mniejsze zło. Aby ograniczyć
      niekorzystny wpływ zmian, nowe prawo powinno być ogłoszone np. z jednorocznym
      wyprzedzeniem. Są też dwie rzeczy, których nie wolno nam zrobić. Uważam, że nie
      wolno wprowadzać podatku dochodowego od działalności rolniczej. Podatek
      dochodowy jest bardzo złożony. Trudno sobie wyobrazić, że bez pomocy doradcy
      podatkowego każdy rolnik wypełni go bez najmniejszego problemu. Raczej należy
      się liczyć z tym, że będą błędy w jego wypełnianiu. Konsekwencją będzie
      grzywna. Jeśli podatnik jej nie zapłaci komornik, może zabrać ziemię. Dlatego
      sądzę, że jedynym wytłumaczeniem wprowadzenia podatku dochodowego jest chęć
      przechwycenia atrakcyjnej ziemi. Bo nie ma innego uzasadnienia. Przecież
      działalność rolnicza jest niedochodowa, więc wpływów z tego podatku będzie
      niewiele, a koszt obsługi nowych, ponad 2 milionów podatników będzie znaczny.
      Nie ma więc żadnego ekonomicznego uzasadnienia wprowadzenia nowego podatku.
      Oczywiście działy specjalne rolnictwa powinno się traktować jak
      przedsiębiorstwa, zależnie od ich wielkości. Można też opodatkować
      gospodarstwa, większe np. od 300 hektarów.
      Proponuje się też wprowadzenie podatku katastralnego. Jak można wprowadzać taki
      podatek, jeśli nie istnieje obiektywna podstawa opodatkowania, czyli nie ma
      obiektywnej ceny nieruchomości? Przecież obecnie każda cena nieruchomości
      przypomina zabawę w wycenę.
      Kiedy byłem prezesem Optimusa, kupiłem w Warszawie biurowiec za 960 tys. zł. Po
      krótkim czasie dostaliśmy propozycję jego sprzedaży za 3,2 mln USD. Która z
      tych cen jest rynkowa? Każda próba wyceny będzie niczym innym jak załatwianiem
      sprawy między właścicielem a wyceniającym. Grupie wyceniających będzie
      najlepiej i tym samym utworzy się nowa elita. W Polsce będzie to zapewne
      podatek dużej korupcji. Dowodem na to, że podatek katastralny jest zły, jest
      Portugalia, która teraz wycofuje się z niego. Nie róbmy tego samego manewru.
      Jaki powinien być optymalny system podatkowy? Po pierwsze, należy zlikwidować
      PIT, będący skomplikowanym podatkiem. Proponowałbym zastąpienie tego podatku
      np. 15-procentowym podatkiem od wynagrodzeń. Wszystkie umowy o dzieło, umowy
      zlecenia należy objąć też tym podatkiem. Po drugie, należy zlikwidować podatek
      CIT i zastąpić go np. jednoprocentowym podatkiem obrotowym. Teraz mamy taką
      sytuację, że jak urząd skarbowy gnębi podatnika, to on broni się CIT-em,
      włączając swoje koszty prywatne w działalność firmy. Ten niegodziwy pojedynek
      trwa, bo jedna i druga strona czuje się moralnie zwolniona z rzetelności.
      Wprowadźmy więc podatek obrotowy, który jest bezdyskusyjny. Ten podatek
      obrotowy ma sens wyłącznie zamiast CIT-u, bo inaczej byłby cenotwórczy.
      Konieczne jest też zmniejszenie opodatkowania pracy i zastąpienie obecnej
      składki ZUS częściowo innym obciążeniem, by stymulować wzrost zatrudnienia.
      Można np. opodatkować kapitały własne firmy. Nie wypowiadam się tu o
      konkretnych procentach, bo te zależą od decyzji politycznych. Od tego, ile
      zobowiązań musi zostać pokrytych i ile uda się ograniczyć wydatków zwłaszcza w
      tzw. gospodarce pozabudżetowej.

      - Czy, Pana zdaniem, płacenie podatków w rajach podatkowych jest zgodne z
      prawem? Czy rozważał Pan taką możliwość?
      - Płacenie w rajach podatkowych jest równoznaczne z wypłynięciem kapitału z
      Polski. Jeśli o tym myślałem, to nie dlatego, żeby nie płacić podatków, ale
      żeby dać nauczkę tym, którzy wymyślają te wszystkie chore podatki, grzywny,
      restrykcje. Cały ten aparat władzy staje się bezkarny w gnębieniu obywatela.
      Postępuję zgodnie z prawem, ale kiedy jestem niesłusznie oskarżany o jego
      łamanie, to wtedy pewna granica zostaje przekroczona. Oczywiście zgłaszają się
      do mnie doradcy podatkowi proponując płacenie w rajach podatkowych i
      przerzucenie aktywów za granicę. Jeszcze tego nie zrobiłem, bo mam nadzieję, że
      sytuacja w Polsce się poprawi. Nie chodzi przecież o niepłacenie podatków, ale
      o to, by podatnik za to, że je płaci nie gnębiony przez urząd skarbowy.

      Nie będę politykiem


      - Czy widzi się Pan w roli polityka?
      - Nie, gdyż nie uważam swoich kompetencji za wystarczające. Myślę, że dużo
      więcej mogę zrobić nie będąc politykiem.

      - Jak ocenia Pan zmiany w Platformie Obywatelskiej? Czy pójście w kierunku
      partii masowej - typu Samoobrona - jest dobrym rozwiązaniem?
      - Polsce jest potrzebna alternatywa w stosunku do dotychczasowego sposobu
      zarządzania krajem. Nie powierzchowna korekta, ale głębokie zmiany. Moim
      zdaniem to, co obecnie proponuje Platforma jest nie wystarczające, aby był to
      kraj moich marzeń. Mam nadzieję, że PO zreflektuje się w porę i przedstawi
      program, który uzdrowi sytuację. To co dziś proponuje Platforma, to za mało.

      - Co, patrząc z perspektywy czasu, było Pana największym błędem? Czy dziś
      postąpiłby Pan tak samo?
      - Myślę, że gdybym miał przeżyć swoje życie jeszcze raz, poszedłbym tą samą
      drogą. Nawet to aresztowanie, ten ogromny stres i niegodziwości, które dotknęły
      moją rodzinę, mają swój sens. To wszystko pozwoliło mi zastanowić się, co jest
      ważne, a co nie. W innym miejscu postawić wagi swojego postępowania i dojść do
      takiego wspaniałego uczucia, jakim jest wyzbycie się nienawiści do tych
      wszystkich, którzy mnie skrzywdzili. To mi się udało. Było to pewne
      doświadczenie, które warto było przeżyć. Jak teraz dzwonią do mnie
      przedsiębiorcy i mówią ,,wygrałem dzięki panu,,; to jest to dla mnie największą
      satysfakcją.

      Rozmawiała: Renata Dudała

      Jak to z Kluską było?

      Roman Kluska ma 50 lat. Stworzył spółkę Optimus i przez lata nią zarządzał. W
      kwietniu 2000 roku sprzedał akcje Optimusa za 261,7 mln zł konsorcjum BRE Banku
      i Zbigniewowi Jakubasowi. W grudniu 2000 Roman Kluska odszedł ze spółki.
      W latach 1998-2000 Optimus w ramach kontraktu z Ministerstwem Edukacji
      Narodowej eksportował komputery na Słowację, skąd były importowane przez szkoły
      w Polsce. Zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami podatkowymi, import
      komputerów był zwolniony z podatku VAT, podczas gdy sprzedaż komputerów w kraju
      była opodatkowana 22-procentowym VAT-em. W 2002 roku urząd skarbowy zarzucił
      Optimusowi, że spółka chciała ominąć przepisy podatkowe, eksportując je za
      granicę i nie płacąc 22 stawki VAT. Po zakończeniu kontroli nakazano spółce
      zapłacić zaległości podatkowe za lata 1998-2000 na kwotę około 32 mln zł. W
      styczniu 2002 roku Optimus podzielił się na dwie spółki -Optimus i Grupę Onet.
      W kwietniu Grupa Onet, będąca stroną w sporze zaskarżyła decyzje podatkowe do
      NSA. Drugiego lipca u.br. R. Kluska został zatrzymany i aresztowany pod
      zarzutem wyłudzenia przez spółkę Optimus około 32 mln zł podatku VAT. Wolność
      odzyskał po wpłaceniu rekordowej w Polsce kaucji 8 mln zł. W listopadzie 2003
      roku NSA uchylił wszystkie zaskarżone decyzje i zarządził od organów
      podatkowych zwrot kosztów. W uzasadnieniu sądu potwierdzono, że podejmowanych
      wspólnie z MEN-em działań, polegających na eksporcie komputerów z zastosowaniem
      zerowej stawki VAT, nie można kwalifikować jako obejścia prawa podatkowego.
      (R.D.)
      www.bankier.pl/firma/article.html?article_id=1158123
    • goscgazety komentarze 08.06.04, 11:47
      http://www.bankier.pl/firma/article.html?article_id=1158123
      Komentarze:



      Jacek [2004-06-07 21:11] Odpowiedz

      Historia Pana Kluski mimo, że drastyczna wcale mnie zszokowała. JESTEM
      URZĘDNIKIEM i dobrze wiem jak bardzo można skrzywdzić interesanta. W naszym
      chorym kraju, kazdy może być urzędnikiem. Nie ma żadnych granic ani barier. Moi
      szefowie są tego ewidentnym przykładem. Dyrekto gotów jest zrobić wszystko dla
      najmniejszej nawet łapówki, natomiast jego zastepca zawsze ma takie same zdanie
      jak dyrektor. Zrobi wszytsko zeby mu sie przypodobać. Wszystko, żeby tylko
      dyrektor nie dowiedział się o jego kompletnej niewiedzy.
      W takich warunkach decyzje dotyczące identycznych sytuacji mogą być
      diametralnie od siebie różne. Wszystko zalezy od hojności petenta oraz od jego
      znajomości przepisów. Bo jak człowiek jest dobrze zorientowany, to lepiej go
      nie "ruszać". Są u nas stanowiska zajmowane przez śedziwych już wiekiem
      kolegów. Gołym okiem można dostrzec ich niekompetencję, no ale zostało już im
      tylko kilka lat do emerytury... Poza tym przecież to starzy koledzy. Standardem
      jest otwieranie firm, których działalność jest ściśle zależna od decyzji
      komórki, której szefem jest małżonek.
      Kiedyś bardzo się tym przejmowałem i mnie to drażniło, ale po kilku latach już
      się przyzwyczaiłem.
      Najgorsze jest jednak to, że nie widzę szans na poprawę sytuacji przez
      najbliższe kilkanaście lat. Zbyt dużo ludzi należałoby wymienić.

      Czasem zastanawiam się czy nie brać przykładu z nich wszystkich. Zbyt często
      słyszę: "...stary, róbmy swoje..."




      nadzieja [2004-06-07 21:22] Odpowiedz

      to piekne ze jednak prawda wygrywa . sprawa Pana Kluski stala sie przelomowym
      momentem w walce obywatel pod urzedniczym pregierzem . wiem jak to jest gdy
      urzednicza machina niszczy zycie prywatne zabijajac rodzinne bezpieczenstwo .
      wiem jak latwo mozna czlowieka zniszczyc psychicznie , zgnebic . zyjemy w
      panstwie bezprawia - nie boje sie tego stwierdzenia . boje sie tylko jednego ,
      ze bedziemy skazani za nie na dozywocie !!!




      michus [2004-06-08 00:04] Odpowiedz

      pozostaje tylko nadzieja ... ze nadejda lepsze czasy




      Ursan [2004-06-08 09:49] Odpowiedz

      Przyznam, że nie rozumiem Twojej bezsilności. Przecież, skoro otwarcie mówisz o
      tym, jak postepuja urzędnicy, rozwiązanie jest proste. Trzeba ZLIKWIDOWAĆ
      URZĄD. Zostawić wojsko, policję, proste prawo, sądy. Resztę sprywatyzować. I po
      problemie.
      Jednak zastnawia mnie powszechna schozfrenia obywatlei TEGO KRAJU. Dlaczego
      wszyscy wyborcy widzą, że rozdęta administracja szkodzi, ale głosują na SLD?
      Czy telewizja publiczna naprawdę może az tak ogłupić cały (no, prawie) naród?




      kalikst [2004-06-07 21:27] Odpowiedz

      Dopóki pozwolimy, by Polską rządziłą mafia, tak będzie nadal.
      A kto jest mafią? Wszelkiej maści komuniści, postkomuniści, socjaliści , socjal-
      liberałowie, homoseksualiści i wszelka inna swołocz.
      Postawmy na narodowców i patriotów a skończą się problemy.




      evil_rasta [2004-06-07 22:44] Odpowiedz

      oczywiscie. wtedy rzadic bedzie narodowa mafia.




      ministrant [2004-06-08 08:57] Odpowiedz

      Hahaha! Narodowa mafia pod sztandarami pewnego Radyja! Ci to by nam dopiero
      dali ognia! A tak a propos, czy kiedyś ktoś odważy się w koncu skontrolować
      przekrety chytrego ojczulka?




      ms88 [2004-06-08 10:42] Odpowiedz

      Jeszcze jeden demagog i populista.
      Facecik - wszędzie są dranie i ludzie którzy będą dążyć do własnego wzbogacenia
      się.
      Żadna partia tego nie zapewni a już takie podejście jakie Ty reprezentujesz
      przypomina inne wezwania takich samych oszustów. To jest sprawa uczciwości i
      godności ludzi posiadających możliwości korupcyjne. Szkoda pisać, czas do
      pracy ...




      Edek [2004-06-07 21:28] Odpowiedz

      Szanowni Państwo! Robicie sobie jaja z czytelników! Sprawa jest ewidentna: to
      pospolity bandzior /ksyka prof. Leszek Balcerowicz/ we wspórpracy z innymi UW-
      olami, wprowadził przepisy mające zniszczyć rodzimych przedsiębiorców. Kluska
      robił przstępstwa aby ominąć te UW-olskie, drańskie przepisy. A Wy
      teraz "odkrywacie ameryke" i czepiacie się ludzi którzy mieli obowiązek,
      MUSIELI egzekwować te darńskie przepisy, bo one wtedy obowiązywały!!! Czemu nie
      napiszecie prawdy i nie wskarzecie tych którzy te przepisy wprowadzili? No i
      jeszcze powoływanie sie na Wybiórczą!!! Ludzie Wisła się pali!!!




      Andrzej [2004-06-07 21:33] Odpowiedz

      Masz chłopie jeszcze w sobie ostatki przyzwoitości. Daj sobie spokój z byciem
      urzednikiem. Ja przez 10 lat byłem urzednikiem państwowym (co prawda nie
      skarbowym) , ale bezwład naszego kochanego "państwa prawa", poplecznictwo,
      kumoterstwo i niekompetencja różnej maści urzedników mnie przytłoczyły, dla
      tego postanowiłem nie pracować w imieniu Rzeczpospolitej za żadne pieniądze.




      klik [2004-06-07 23:34] Odpowiedz

      Kurcze zgadzam się ze wszystkim. ale niestety jestem urzędasem i póki ci musze
      na razie patrzeć jak mój szef idiota stosuje przepisy, które nie obowiązują od
      9 lat.





      lobotomek [2004-06-07 23:39] Odpowiedz

      Miło to słyszeć.Byłem prawie 11 lat inspektorem pracy.Nie mozna na to patrzeć,
      ani od środka,ani od zewnątrz.Najgorsza jest
      jednak mentalność urzędnicza.Róbmy swoje,
      bliższa koszula ciału...Wykształceni ludzie a zero klasy,zero myslenia bardziej
      ogólnego.
      Tragedia i rozpacz.




      mały [2004-06-07 21:44] Odpowiedz

      Wiem co znaczy być pokrzywdzonym przez urzednika i urzad.
      W odruznieniu od Pana Kluski jestem małym , bardzo małym przedsiebircą .
      Działam od 14 . W koncu mnie dorwali ponoc popełniłem razacy i niezmienny w
      skutkach błąd. Kosztowało mnie to bardzo duzo. Straciłem samochód a w zasadzie
      dwa , zaciągnołem pozyczkę w banku.
      Nabawiłem sie depresji , przez długi czas nie mogłem spac , funkcjonowac.
      Zadłuzyłem sie u partnerów, zalegałem za przeszło pół roku za mieszkanie, nie
      płaciłem ZUS itd.
      Dlaczego? bo jestem "przestępcą".

      Jak sie pózniej dowiedziałem upolował mnie Pan który został przezucany z działu
      do działu , groziło mu zwolnienie , ale ze miał liczna rodzine to sie nad nim
      zlitowali i dali ostatnia deske ratunku , w kontroli.

      Pewnie dostał premie.
      Przerazające jest to ze urzad trzymał moje dok. prawie 2,5 roku w szafie ,
      oczywiscie w chwili przypomnienia a dalej nalicznia kwot za cały ten okres
      policzono odsetki.

      Nic nie zrobiłen przeciw budzetowi kraju , przeciwnie płaciłem wysokie jak ma
      mnie podatki. Nawet naczelnik powiedział , w rozmowie o zredukowaniu odsetek w
      całosci , cytat .." zaraz , a oco chodzi , te kilkadziesia tysiecy ? .. to nie
      wiele , my tu mamy sprawy po kilkaset , "
      dalej dodał " ale przecierz jestescie bogaci i macie z czego zapłacic"

      Najgorszey jest jednak , kontakt z tymi bezwzględnymi ludzmi .
      Oni są jak mysliwi , zawsze gotowi , aby zapolowac .






      krzstian [2004-06-07 22:47] Odpowiedz

      qrw.. kiedy to sie wreszcie skonczy przecierz nie cale spolecznstwo jest takie
      durne i niewidzi tego ze zyjem w kraju gdzie ne istnieje wolnosc gospodarcza(i
      nietylko) qtura jest podstawa dobrobytu zwlaszcza tych najmniejszych bo duzi
      zawsze sobie poradza nawoluje wszystkich do uczestnictwa w wyborach! zropmy cos
      w kierunku wolnosci moj typ to UPR ale chciaz na PO (czyt. pseudo
      liberalowie)...wiem ze nie sa to partie marzen ale jak narazie to jedyne opcje
      qture widze




      pb158 [2004-06-07 23:11] Odpowiedz

      Pierwszy dzień załatwiania formalności przy otwieraniu działalności w US
      dotyczących VAT (6 lat temu), omyłkowo trafiłem do pokoju kontroli VAT i
      zadałem pytanie, czy tutaj można zarejestrować VAT bo rozpocząłem działalność
      gospodarczą. Pierwsze pytanie ze strony tych ch..i : To pan juz prowdzi
      działalność i jeszcze pan się nie zarejestrował w vacie ? i ten błysk w oczach,
      nigdy nie zapomnę tego
    • goscgazety komentarze 08.06.04, 11:51
      www.bankier.pl/firma/article.html?article_id=1158123
      inwestor [2004-06-08 10:53] Odpowiedz

      panowie dyskutanci- spokojnie prosze nie bronic kluske -jest taki malutki
      epizod w jego karierze o ktorym jak go spotkam to mu przypomne jak calaoperacja
      sprzedazy optimusa na gieldzie wczasie internetowej hossy ---kluska wtedy na
      czacie zachwalal swoje papiery wycenil papiery skladakowej firmy mega cena 550
      zl zasztuke i co sie okazalo ze po roku i dwoch latach te same papiery ktore
      bre od niego kupilo za 200 ponad zlotych spadly do groszowych cen pan kluska
      zajal sie budowa innych biznesow nie wierzac wlasnym oczom jak rynek jest glupi
      za firme przeplacil mu 15 razy i za to nalezy takim kluskim wyplacic dywidende
      w postaci akcji urzednikow z ktorych niejeden zostal wrobiony w akcje optimusa
      po ponad 290 zet




      lechoo [2004-06-08 11:02] Odpowiedz

      .... tak, może to był prawdziwy powód tego całego zamieszania .....
      • przycinek.usa Tak, te komentarze sa ciekawe 09.06.04, 07:28
        Ja mysle, ze taki Kluska, to sam moze nie wiedziec jak sie komus narazil.

        Te insynuacje, ze ktos poplynal na decyzjach gieldowych Kluski, sa naciagane,
        ale nie nieprawdopodobne. Jednak uruchamianie takich operacji jak ta
        operacja "Kluska" to sugeruje raczej powazny szantaz. Nic innego. Chcieli
        Kluske zlupic a Kluska sie nie dala i jeszcze kostki obgryza jak kundelek na
        ulicy.
        • viper39 Re: Tak, te komentarze sa ciekawe 09.06.04, 14:56
          przycinek.usa napisał:
          > Ja mysle, ze taki Kluska, to sam moze nie wiedziec jak sie komus narazil.
          >
          > Te insynuacje, ze ktos poplynal na decyzjach gieldowych Kluski, sa naciagane,
          > ale nie nieprawdopodobne. Jednak uruchamianie takich operacji jak ta
          > operacja "Kluska" to sugeruje raczej powazny szantaz. Nic innego. Chcieli
          > Kluske zlupic a Kluska sie nie dala i jeszcze kostki obgryza jak kundelek na
          > ulicy.


          to czy dal sie zlupic czy nie to nie ma wiekszego znaczenia, wazne jest to ze
          ten system nadal istnieje i w zasadzie kazdego mozna zrobic tak samo jak kluske
          jak sie chce, a wiec system trzeba zmienic i to szybko
          klusce na tym nie wyszedl na koniec zle, ma kase i teraz urzedasy sie go boja,
          ponadto ma poparcie ludzi, i kazdy kto sie bedzie chcial go czepic moze byc
          napietnowany....
          co do calej afery to jest ona niesamowita i nieprawdopodobna z tego tylko
          wzgledu ile osob w aparacie panstwowym bylo w nia zamieszane i ile osob w sumie
          dostalo polecenie "zrob cos z tym kluska" albo "uj___bac tego kluske" bo to
          musialo tak wygladac

          a tak na marginesie
          nabylem kawalek ziemi jakis czas temu w polsce, a wiec
          - lapowka notariuszowi,
          - lapowka urzedasom w gminie
          i to za to aby to trwalo normalny czas w naszym pojeciu przecinek czyli pare
          dni, bo inaczej to nie wiadomo ile to by zajelo
          kazdy wyciaga lapy po lapowki w polsce i to jest tak oczywiste ze sie je daje
          jak to ze po wiosnie jest lato....

          kolegi matka byla w szpitalu, i miala operacje
          - lekarz wzial lapowke
          - pielegniarka wziela "podarki"

          k__wa przeciez to juz komedia totalna

          czy jest w polsce ktos kto nie bierze?
          oprocz ryb oczywiscie ktore przestaly brac dawno
          • deluc Re: 09.06.04, 15:46
            W Polsce dzialaja bandyci administracyjni - w zasadzie nietykalni i nieusuwalni
            (statystycznie rzecz biorac) - aparat jest skorumpowany, zdeprawowany i chciwy -
            ruguje z biznesu uczciwych i "niezamontowanych" - wszystko przy milczacej
            zgodzie politykow - wczoraj, dzis i jutro.
            • viper39 Re: 09.06.04, 16:12
              deluc napisał:
              > W Polsce dzialaja bandyci administracyjni - w zasadzie nietykalni i
              nieusuwalni (statystycznie rzecz biorac) - aparat jest skorumpowany,
              zdeprawowany i chciwy - ruguje z biznesu uczciwych i "niezamontowanych" -
              wszystko przy milczacej zgodzie politykow - wczoraj, dzis i jutro.


              znaczy co deluc poddac sie?
              jak milicjant wyciagnie lizaka placic od razu 50zl?
              idac do sadu trzeba od razu do sedziego i mu w lape kto da wiecej ten wygrywa?
              bo do tego juz doszlo..
              idac do urzedu oprocz znaczkow skarobowych placic urzedniczce w kopercie?

              no nie z tym mozna walczyc i trzeba walczyc i uwierz mi da sie z tym walczyc
              trzeba chciec
              wybierac politykow ktorzy chca z tym walczyc i rozliczac ich z tego, macie
              wolna prase w polsce wykorzystac to do maximum
              czynnie walczyc a nie patrzec jak ktos to za nas zrobi
              nie ma innego wyjscia niestety...
              znaczy jest mozna nic nie robic i bedzie coraz gorzej bo to nie idzie w lepsza
              strone ale w gorsza...
              • przycinek.usa Ta walka moze wygladac tak: 09.06.04, 22:58
                Ukradli auto policji
                09.06.2004 06:42 (aktualizacja 09:41)
                Płoccy policjanci dali sobie w poniedziałek odebrać w Warszawie auto, w którym
                było 16 tomów akt sprawy Krzysztofa Olewnika, porwanego syna biznesmena z
                Drobina.

                Kilka dni wcześniej prokurator wypuściła na wolność podejrzanego o udział w tym
                porwaniu. Zbieg okoliczności? Trudno w to uwierzyć - pisze "Super Express".

                Krzysztofa Olewnika porwano ponad 2,5 roku temu. Rodzina zapłaciła 300 tys.
                euro okupu, ale nie odzyskała syna. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę
                Okręgową w Warszawie toczy się w ślimaczym tempie. "Zrobiliśmy ekspertyzy,
                wydaliśmy pieniądze na informatorów detektywa Rutkowskiego - w większości
                okazali się oszustami" - mówi Włodzimierz Olewnik, ojciec porwanego - podaje
                dziennik.

                Sprawę prowadził wydział kryminalny mazowieckiej policji w Radomiu. 1 czerwca
                udało się zatrzymać mężczyznę z Warszawy, który brał udział w porwaniu. Mimo
                mocnych dowodów, 2 czerwca prokurator Robert Skawiński wypuścił go.
                Prawdopodobnie mężczyzna wylegitymował się dokumentami lekarskimi świadczącymi
                o jego psychicznych niedomaganiach - informuje gazeta.

                Dlaczego prokurator był tak łaskawy dla podejrzanego - nie wiemy - nie chciał z
                nami rozmawiać i odsyłał do rzecznika prasowego. "Zrobiłem, co mogłem". "Wyroki
                prokuratury są nieprzewidywalne" - stwierdził naczelnik wydziału kryminalnego
                radomskiej policji Remigiusz Minda - pisze "Super Express".

                Zdesperowany Olewnik, w obecności dziennikarki gazety, zjawił się w
                poniedziałek w Sejmie, szukać pomocy u posła Dziewulskiego. "Śledztwo jest
                prowadzone źle, albo w ogóle" - przekonywał. Uważa, że w sprawę zamieszany
                jest, prócz płockiego policjanta, lokalny polityk. Prokurator miał
                zbagatelizować te informacje - podaje dziennik.

                (PAP)

                • viper39 Re: Ta walka moze wygladac tak: 10.06.04, 16:28
                  wiesz przecinek wcale tak nie musi wygladac, wystarczy ukarac tych policjantow
                  i to ich osobiscie za to co zrobili, nawet jesli to przypadkowe (w co naprawde
                  nie wierze) ale ukarac porzadnie a nie odebraniem premii czy zwolnieniem z
                  policji, ukarac wiezieniem, i nastepny sie zastanowi, gwarantuje, wiesz
                  pamietam NYC pod koniec 80 lat, pamietam jak zaczynal gulliani, pamietam jak
                  odchodzil gulliani, i widze jak mozna zmienic miasto ktore w sumie bylo
                  niebezpiecznie w miasto ktore w tej chwili jest jednym z najbezpieczniejszych
                  miast w usa, to sie nie dzieje w ciagu miesiaca ani roku ale od czegos trzeba
                  zaczac, trzeba chciec zmienic, to wszystko
                  ludzie z reguly sa dobrzy to okazja czyni z nich przestepcow, jesli wyjdziedz z
                  takiego zalozenia, ale bedziesz stosowal metode zupelnie zaprzeczajaca to
                  znaczy ludzie sa zli i trzeba traktowac kazdego jak przestepce, to z milym
                  usmiechem wykonasz te syzyfowa prace
                  popatrz policja jak sie zbliza do samochodu w usa to jeden podchodzi a drugi z
                  tylu obserwuje oboje maja reke na pistolecie mimo ze zatrzymuja mila drobna
                  blondynke ktora nie ma zamiaru przed nimi uciekac, ani ich zabijac, poprostu
                  nie stanela na STOP-ie, mozna tak i przestepczosc sie zmniejszy
                  • przycinek.usa wiem 11.06.04, 00:11
                    Co ty myslisz, ze ja nie wiem?
                    Ja tez w koncu mieszkalem w NY.

                    Ale widac od razu, ze tych polskich Polakow, to niczego nauczyc sie nie da.
                    Widac na przykladzie tych dyskusji na tematy odpowiedzialnosci obywatelskiej i
                    podejscia do interesu narodowego.

                    Beda dyskutowac 100 lat na tematy aborcji i zakazow handlu obwoznego, beda ci
                    udowadniac wyzszosc moralnosci nad potrzebami spolecznymi, zamiast zabrac sie
                    za praktyczne zmiany prawa.

                    Policja, za takie numery jak przekupstwo, powinna zamykac do wiezienia.
                    A za wspolprace policjanta z mafia, powinna byc kara w przedziale 12-25 lat
                    wiezienia. Bez przedterminowego zwolnienia.

                    To samo dotyczy prokuratury, sedziow, przy czym co do tych ostatnich, to
                    powinno sie podniesc te limity o 5 lat. Jak takiego jednego z drugim policjanta
                    czy sedziego posadziliby na 20 lat do paki jak w USA, to skonczylyby sie
                    machloje.






                    • viper39 Re: wiem 11.06.04, 14:36
                      do tego dodaj do tych dyskusji tematy zastepcze jak nie ma o czym dyskutowac,
                      ale sprawa jest tak jak mowisz dyskusje nie prowadzace do niczego

                      zawsze sie zastanawialem dlaczego, ale to jest takie europejskie, usiasc
                      pogadac i nic nie zalatwic, popatrz na te cala EU, oni nic nie robia tylko
                      gadaja, komisje tworza, itd

                      w usa jak ja bym u siebie tak sie zaczal rozgadywac to pracy bym nie mial,
                      kiedys sam zwrocilem uwage ludziom ze to nie forum dyskusyjne tylko spotkanie
                      konczace sie decyzja, to gosc zazartowal ze on jest z eu i tam dyskusje sa na
                      czasie wszyscy rykneli smiechem...

                      nasze prawo nie jest dostosowane do obecnej sytuacji, nie ma go kto
                      zmodyfikowac, malo tego to jak to prawo jest modifikowane to jest skandal, wiec
                      jakos to tak idzie na opak wszystkim

                      oo mieszkales w NYC, daj znac kiedy tutaj bedziesz,
                      • przycinek.usa Re: wiem 11.06.04, 17:00
                        "nie forum dyskusyjne tylko spotkanie konczace sie decyzja,"

                        He he he, z ust mi to wyjales.
                        Co do wizyt w NY, to chetnie, ale nie lubie samolotow.
                        • viper39 Re: wiem 11.06.04, 17:16
                          przycinek.usa napisał:
                          > "nie forum dyskusyjne tylko spotkanie konczace sie decyzja,"
                          > > He he he, z ust mi to wyjales.
                          > Co do wizyt w NY, to chetnie, ale nie lubie samolotow.

                          no rowerem to ci dlugo zajmie, to jakby nie bylo jest jakies 5000km
                          co cie "wygnalo" na drugi koniec "swiata"? praca czy kobieta?
                          heheheh


                          • przycinek.usa Re: wiem 12.06.04, 05:49
                            "co cie "wygnalo" na drugi koniec "swiata"? praca czy kobieta?
                            heheheh"


                            reumatyzm. Czyli po prostu pogoda. Nie ma to jak slonce dzien i noc, he he he.
                            Nie chce krytykowac NY, ale wiesz sam jak jest. Duszno. -))
                      • deluc Kraina niemocy i 12.06.04, 23:54
                        negatywnej selekcji.
                        Ktos mi ostatnio opowiadal historie - byl sobie jakis malwersant czy inny
                        zlodziej, o ktorym nagle stalo sie odrobine glosno, na tyle by odkryl go uklad
                        (jakies zlodziejskie PSL w jakims tam resorcie, czy inne cos tam) i uklad go
                        przygarnal na jakies dyrektorskie stanowisko. Dlaczego? Bo byl sprawdzony.
                        Nie kradna jednostki, ale sitwy - solidarne, zdyscyplinowane - przeszkody (tzn.
                        jednostki stanowiace potencjalne zagrozenie) likwiduja dopuszczajac do koryta,
                        albo elminujac. Widac to np. po Ukladzie Warszawskim Piskorskiego w PO - to jest
                        w istocie miara klasy tej parti - szabmo tylko eleganckie nie to co w
                        Samoobronie. A niemoc? To temat rzeka...
                        • deluc Kluska w Trybunie Opolskiej 14.06.04, 12:38
                          www.stopkorupcji.org/pressroom/p59.html
                          • przycinek.usa Kluska jest czlowiekiem naiwnym 14.06.04, 18:18
                            Popieram jego walke, ale nie podoba mi sie szczegolnie ten fragment:

                            "Dobrowolnie oddał pan 28 milionów dolarów temu samemu urzędowi skarbowemu,
                            który pana gnębił, a kilka lat wcześniej doprowadził do choroby?
                            Temu samemu. Ale on reprezentuje moje państwo. Jeśli chcemy naprawić Polskę,
                            trzeba zacząć od siebie. Podarowałem budżetowi te dolary. Gdybym unikał
                            płacenia podatków, jak mógłbym dziś panu mówić w tym wywiadzie o godności
                            obywatelskiej, o dobru wspólnym"


                            To jest bardzo zla postawa, bo przeciez to panstwo dziala wlasnie w ten sposob,
                            ze rozdaje te pieniadze z podatkow wedlug scisle okreslonego klucza i w ten
                            sposob Kluska dajac ten "datek" na US stal sie slabszy a ktos z jakiejs
                            kolejnej mafii - bogatszy.

                            Kluska zupelnie zle pojmuje kwestie podatkowe panstwa i zupelnie nie rozumie
                            systemu podatkowego USA.

                            No ale coz zrobic, taki system jest.
                            A obywatele zamiast z tym walczyc, NIE IDA DO WYBOROW.
                            • goscgazety Re: Kluska jest czlowiekiem naiwnym 15.06.04, 14:19
                              Tez mnie to bardzo dziwi. Mogl te pieniadze lepiej wydac np na cele
                              charytatywne; wybudowac 50 domow starosci, cokolwiek tylko nie dac ich US.
                              Chyba zrobili mu pranie mozgu w tym areszcie i Kluska stracil rozsadek.
                              • viper39 Re: Kluska jest czlowiekiem naiwnym 15.06.04, 14:30
                                kluska bardzo umiejetnie omija temat tego kto go naciskal i proponowal lapowki,
                                nie uzywa imiom nazwisk.... cos mi tu nie pasuje a moze sie jednak dogadali?
                                nie wiem czy zauwazyliscie ze sa miejsca w tym wywiadzie gdzie bywa szczegolowy
                                ale sa miejsca w ktorych bywa szczegolnie ogolnikowy...
                                no coz glupota dawania US kasy ktorej nie musial dawac jest idiotyzmem i za to
                                powinien byc ukarany (co zreszta nastapilo)
                        • viper39 Re: Kraina niemocy i 14.06.04, 15:21
                          deluc napisał:
                          A niemoc? To temat rzeka...

                          deluc, wcale nie jesli do tego sie podchodzi w ten sposob to napewno nie
                          rozwiaze sie problemu, trzeba porostu walczyc z tym, i juz, wiem ze trudny jest
                          start ale nie ma alternatywy

                          przecinek pogoda no coz lipiec potrafi tutaj byc bardzo brutalny, masz racje,
                          choc ten rok narazie nie jest zle

                          robi, po przerwie wez sie za polityke, heheheh

                          • przycinek.usa Re: Kraina niemocy i 14.06.04, 18:21
                            To nie jest wbrew pozorom kraina niemocy.

                            Jest tam masa ludzi, ktorzy potrafia sie zamaskowac przed takimi pazernymi
                            skurwielami jak ten gnebiciel Kluski. To akurat swietnie wiem.

                            Dzieki Bogu ci ludzie ciagna ten kraj do przodu wbrew wladzom, przepisom, i
                            innym obywatelom, ktorych nieodpowiedzialnosc obywatelska doklada sie do
                            stopniowego pogarszania sytuacji prawnej i gospodarczej.

                            Mam nadzieje, ze za pare lat ludzie ci dorobia sie wystarczajaco i wymienia w
                            koncu te przeszkadzajace wszystkim wladze razem z tymi mafiami.


                          • robisc Re: Kraina niemocy i 14.06.04, 18:55
                            viper39 napisał:

                            > robi, po przerwie wez sie za polityke, heheheh

                            Nie straciłem zainteresowania polityką,tylko pisać mi się już o tym nie chce.
                            Naprawdę ręce opadają,kiedy patrzy się na naszą scenę polityczną. Ostanio mało
                            nie padłem z wrażenia, kiedy usłysałem, kto został nowym ministrem zdrowia. Na
                            szczęście jestem ubezpieczony w prywatnej firmie. Co śmieszne za 75 zł
                            miesiecznie mam całkiem przyzwoitą opiekę medyczną dla całej rodziny,a płacąc
                            kilkaset zł składki zdrowotnej miesięcznie strach się bać skorzystać z
                            publicznej służby zdrowia.
                            • viper39 Re: Kraina niemocy i 14.06.04, 19:33
                              robi wiesz napewno ze w usa przewaznie placa tygodniowki...
                              a wiec z kazdej tygodniowki mam odciagane na rodzine (3 osoby) 29$ czyli
                              rocznie place $1508 do tego firma w ktorej pracuje doplaca reszte (prawie
                              $8.500) za to mam pelna opieke medyczna wlacznie z dentysta, okulista
                              (wliczajac okulary) jakies fizykoterapie, za kazdy lek place nie wiecej jak
                              $20, kazda wizyta kosztuje mnie u lekarza $10, tak to jest rozwiazane w usa

                              robi, trzeba sie wziac w garsc, i zaczac dzialac rece nie moga opadac, no chyba
                              ze padnie juz sitwa ... heheheh
    • goscgazety Afera na miare "Rywin Gate" 15.06.04, 14:30
      Sprawa ciagnie sie juz dosc dlugo. Poszperalem w internecie i znalazlem kilka
      ciekawych watkow.
      most.org.pl/pipermail/neoeconomicus/2003-February/000623.html
      W Polsce wojsko w czasach pokoju ma prawo zajac twój dom i samochód bez
      nakazu,

      Polska w czasch wojny

      Sprawa Michnik-Rywin jest malym pikusiem w porównaniu z tym co wydarzylo sie
      z Romanem Kluska szefem najwiekszej w Polsce firmy komputerowej, który tez
      aktywnie udziela sie spolecznie. Opisuje to wywiad w Rzeczypospolitej z dnia
      25.lutego. Jednak o ile sprawa korupcji nikogo juz nie zadziwi w Polsce, to
      jednak dowiadujemy sie z niego innej ciekawej rzeczy, swiadczacej, iz w
      Polsce panuje dyktatura i czas wojny. Czy zdawaliscie sprawe, iz w Polsce
      wojsko ma prawo zajac wasz dom i samochód bez nakazu, a wy nie mozecie im
      tego odmówic. O ile w czasach wojny takie zachowanie jest dopuszczalne, to w
      czasach pokoju akceptacja takiego zachowania jest równoznaczna z uznaniem
      dyktatury.

      Kazdy z nas w przypadku zlego sprawowania (czytaj: niezgodnego z systemem
      obecnie wyznawanym) moze zostac odwiedzony przez Wojskowe Sluzby
      Informacyjne (gdyz to one prawdopodobnie stoja za sprawa Kluski) i
      wyproszony z domu. W tym czasie zainstaluje sie podsluchy, podrzuci
      narkotyki itd itp....metody zywcem wziete z amerykanskich podreczników
      szkoleniowych dla oficerów CIA ds. Trzeciego Swiata.

      Mowi Roman Kluska:

      "(...) W dniu zatrzymania, 2 lipca, policjanci próbowali zabrac dwa moje
      samochody stojace w garazu. Zapobiegla temu interwencja prawnika, który
      zauwazyl, ze nakaz przeszukania jest na moje nazwisko, a samochody zapisane
      sa na firme Prodoks, nalezaca do mnie. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy 3
      lipca Prodoks dostal decyzje o zajeciu dwóch samochodów dla potrzeb wojska.

      Urzednik, który podpisal te decyzje, dowodzi, ze zbieznosc tych dwóch
      zdarzen byla przypadkowa. Zreszta auta te nie mialy byc fizycznie zabrane,
      ale jedynie potencjalnie znajdowac sie w dyspozycji wojska.

      To dziwne, bo gdy mój prawnik zagrozil skarga do NSA, nastepnego dnia
      dowiedzialem sie, ze wojsko juz samochodów Prodoksu nie potrzebuje. Jest
      jeszcze jedno zdarzenie, które dopiero teraz zdecydowalem sie ujawnic. Gdy
      zabrano mnie do aresztu, do mojej zony i mamy zadzwonil bardzo mily pan.
      Mówil, ze jestem nieslusznie zatrzymany, ale on moze wszystko: jeden jego
      telefon sprawi, ze sprawa bedzie umorzona. Gdy tylko wróce do domu, mam do
      tego milego pana zadzwonic. Nie podal nazwiska, zostawil tylko numer
      telefonu komórkowego. (...) "



      Moje sugestie i pytania:

      1. Romana Kluske nalezy poinformowac o alternatywnych pieniadzach i
      systemach i uczynic go sponsorem edukacji na ten temat.
      2. Nalezy sprawdzic, kto dal wojsku takie prawo czyli z czyjej inspiracji
      wprowadzono te przepisy.
      3. Nalezy dazyc do zmiany tego prawa.
      4. Nalezy sprawdzic kim jest "mily pan"?

    • goscgazety wywiad w Rzp 25.02.2003 15.06.04, 14:36
      http://most.org.pl/pipermail/neoeconomicus/2003-February/000623.html
      Calosc wywiad
      http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_030225/publicystyka/publicystyka_a_1.html

      Byly prezes Optimusa Roman Kluska odrzuca zarzuty prokuratury wobec niego i
      mówi o naciskach w sprawie wycofania skarg z NSA
      Komus nie w smak, ze pomagam ludziom i Kosciolowi




      FOT. LUKASZ TRZCINSKI

      Prokuratura zarzucila panu wyludzenie 8,4 mln zl podatku VAT, gdy byl pan
      prezesem Optimusa.

      ROMAN KLUSKA: Jestem niewinny. Takze dzialalnosc Optimusa w kwestionowanym
      przez urzad skarbowy zakresie byla krysztalowo czysta. Z dokumentów oraz
      opinii najwybitniejszych znawców prawa jednoznacznie wynika, ze wysylanie
      komputerów Optimusa na Slowacje, a nastepnie sprowadzanie ich przez resort
      edukacji dla polskich szkól, bylo najzupelniej legalne i organy skarbowe
      nieslusznie domagaja sie zwrotu VAT odliczonego przy eksporcie. Przypomne,
      ze do takiej wedrówki komputerów dochodzilo w latach 1998 - 2000 przez
      absurdalny przepis stanowiacy, ze importowane komputery dla szkól sa
      zwolnione z VAT, a krajowe nie. Cala operacja odbywala sie na podstawie
      kontraktu podpisanego z Ministerstwem Edukacji Narodowej, które przygotowalo
      projekt umowy. Legalnosc takiej operacji potwierdzila tez, dla innej spólki,
      wroclawska Izba Skarbowa.


      Jednak 2 lipca 2002 roku do panskiego domu weszli policjanci i skutego
      kajdankami zawiezli do aresztu.

      Bylem bardzo zaskoczony. Sprawa podatkowa dotyczyla przeciez zdarzen sprzed
      kilku lat, a prokuratura miala w reku dokumenty, których nikt nie mógl juz
      zmienic. Nie bylo wiec zadnego powodu, aby mnie zatrzymywac, wiezic i
      wywolywac halas medialny wokól mojej osoby, a nastepnie po jednym dniu
      zwolnic za rekordowa kaucja 8 mln zl. Wszyscy eksperci mówia mi, ze jesli
      pojawia sie spór o podatek miedzy firma a urzedem skarbowym, do jego
      rozstrzygniecia wlasciwy jest Naczelny Sad Administracyjny. Nie ma tu
      miejsca na stawianie zarzutów przez prokurature.


      Po co to bylo?

      Dzis wiem, ze jedynym celem bylo zniewolenie mojej osoby. Swiadcza o tym
      niektóre fakty. W dniu zatrzymania, 2 lipca, policjanci próbowali zabrac dwa
      moje samochody stojace w garazu. Zapobiegla temu interwencja prawnika, który
      zauwazyl, ze nakaz przeszukania jest na moje nazwisko, a samochody zapisane
      sa na firme Prodoks, nalezaca do mnie. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy 3
      lipca Prodoks dostal decyzje o zajeciu dwóch samochodów dla potrzeb wojska.


      Urzednik, który podpisal te decyzje, dowodzi, ze zbieznosc tych dwóch
      zdarzen byla przypadkowa. Zreszta auta te nie mialy byc fizycznie zabrane,
      ale jedynie potencjalnie znajdowac sie w dyspozycji wojska.

      To dziwne, bo gdy mój prawnik zagrozil skarga do NSA, nastepnego dnia
      dowiedzialem sie, ze wojsko juz samochodów Prodoksu nie potrzebuje. Jest
      jeszcze jedno zdarzenie, które dopiero teraz zdecydowalem sie ujawnic. Gdy
      zabrano mnie do aresztu, do mojej zony i mamy zadzwonil bardzo mily pan.
      Mówil, ze jestem nieslusznie zatrzymany, ale on moze wszystko: jeden jego
      telefon sprawi, ze sprawa bedzie umorzona. Gdy tylko wróce do domu, mam do
      tego milego pana zadzwonic. Nie podal nazwiska, zostawil tylko numer
      telefonu komórkowego.

      Czego chcial za te przysluge?

      Tego nie wiem. Gdy po wyjsciu z aresztu do niego zadzwonilem, powiedzial:
      "Prosze zadzwonic jutro o godzinie dziesiatej. Wtedy pan sie dowie, co ma
      zrobic, aby sprawa byla umorzona". W pierwszej chwili biegne do zony
      uradowany, ze sprawa sie wyjasni, ale szybko przychodzi refleksja, ze mam
      spelnic jakis warunek. I coraz mniej sie ciesze. Przeciez ten mily pan
      jednoznacznie zada czegos za cos. To pachnie korupcja. Jeszcze tego samego
      dnia zadzwonilem i powiedzialem mu, ze zadnej niegodnej rzeczy nie zrobie.
      "To pan jutro oceni, czy propozycja jest godna, czy nie" - odpowiedzial mi
      nieco poirytowany.


      Co bylo nazajutrz?

      Nie zadzwonilem, bo takie zalatwianie sprawy jest sprzeczne z moimi
      zasadami. Nie zadzwonilem tez dlatego, zeby mnie nie kusilo, zeby nie
      dotknac tego zla. Zrozumialem, po co bylo to cale przedstawienie z
      zatrzymaniem. Mysle jednak, ze dla moich przeciwników moja odpowiedz byla
      zaskoczeniem. Nie byli na nia przygotowani. Dlatego sprawa trwa juz osiem
      miesiecy. Moi adwokaci pisza listy do ministra sprawiedliwosci, do premiera
      Millera, i nie ma zadnej odpowiedzi.


      Byc moze jacys przestepcy chcieli pana naciagnac na pieniadze?

      Tak sobie poczatkowo pomyslalem. Ale potem zastanowilem sie: jak srodowisko
      przestepcze mogloby tak szybko zareagowac, doslownie kilka godzin po moim
      zatrzymaniu.


      Czemu od razu nie poszedl pan z tym na policje lub do prokuratury? Ktos moze
      dzis powiedziec, ze wymyslil pan te historie.

      Swiadkiem jest moja zona i przedstawiciel jednego z biskupów, który byl
      wówczas u mnie w domu. Wiedzialem, ze policja i tak zna tresc rozmowy. Pani
      prokurator potwierdzila mi podczas przesluchania, ze moje telefony sa na
      podsluchu. Po co wiec bylo zglaszac policji fakt tej dziwnej rozmowy. Takze
      pózniej nie chcialem o tym mówic, bardzo niewiele wypowiadalem sie w
      mediach. Bylem bowiem pewien, ze jestem niewinny i czekalem spokojnie na
      wyjasnienie oczywistej dla mnie sprawy podatku VAT w Naczelnym Sadzie
      Administracyjnym, do którego odwolala sie Grupa Onet, bedaca sukcesorem
      dawnego Optimusa, po jego podziale.


      Dlaczego zdecydowal sie pan teraz o tym powiedziec? Staralismy sie juz o
      wywiad z panem od dluzszego czasu.

      Zdalem sobie sprawe, ze moje zatrzymanie i stawiane mi zarzuty nie sa
      dzielem przypadku i nie wynikaja z bledu urzednika. W pelni zrozumialem to
      dopiero, gdy w przeddzien wyznaczonej na 23 stycznia rozprawy w NSA,
      wieczorem, ogloszono informacje o umorzeniu 27,7 mln zl spornych naleznosci
      podatkowych Optimusa. Pomyslalem: jak tak moze byc, ze urzad skarbowy
      stwierdza najpierw powazne przestepstwo, powiadamia o nim prokurature, a
      nastepnie umarza kwote przestepstwa.

      Przy okazji wyszly na jaw zdumiewajace matactwa i rozbieznosci w
      interpretacji wydanej w pospiechu decyzji. W tej sytuacji poinformowalem
      prokurature o moim podejrzeniu, ze urzednicy skarbowi dopuscili sie
      niedopelnienia obowiazków i matactwa. Jest dla mnie jasne, ze jedynym celem
      umorzenia bylo uniemozliwienie rozpatrzenia sprawy przez NSA. Sad na
      pierwszym posiedzeniu odroczyl rozprawe.


      Jakie ma pan na to dowody?

      Wiem, ze gdy Optimus wystepowal o umorzenie naleznosci Ministerstwo Finansów
      stawialo jednoznaczny warunek wycofania skarg z NSA. Wiem tez, ze w
      rozmowach tych uczestniczyl wiceminister Wieslaw Ciesielski. Mysle, ze
      resort obawia sie kompromitacji podczas rozprawy przed tym sadem.


      Komu zalezalo na uwiezieniu pana?

      Tego personalnie nie wiem. Sadze, ze jest to bardzo silna grupa, która moze
      po prostu nie akceptuje tego, ze dziele sie moimi pieniedzmi ze
      spoleczenstwem. Tymczasem dzielenie sie z innymi sukcesem, jest standardem,
      którego nauczylem sie w kontaktach z najwiekszymi partnerami ze Stanów
      Zjednoczonych. Chcialem to przeszczepic do Polski. Zaczalem pomagac tym,
      którzy sa w najwiekszej potrzebie: starcom, emerytom i dzieciom. To, ze sie
      dziele z innymi, jest moim obowiazkiem, ale i daje mi duza satysfakcje.
      Widze teraz, ze komus jest nie w smak, ze to robie, zamiast np. finansowac
      partie polityczne.


      Wsród krakowskich polityków i duchownych pojawily sie rózne opinie o zwiazku
      pana zatrzymania z finansowaniem rozbudowy Sanktuarium w Lagiewnikach.

      Sugerowala to nawet telewizja. Podajac informacje o moim zatrzymaniu,
      pokazywala mnie przeciez na tle tego Sanktuarium. Kilka osób z kregów
      biznesu, polityki i wladzy zwrócilo mi uwage, ze przekazanie przeze mnie 16
      mln zl na rozbudowe Sanktuarium Bozego Milosierdzia w Lagiewnikach, a przez
      to mój udzial w przygotowaniu ostatniej wizyty Jana Pawla II w Krakowie
      moglo byc zle widziane w kregach lewicowej wladzy oraz byc jednym z motywów
      mojego zatrzymania i postawienia zarzutów. Osobiscie uwazam, ze z
      • goscgazety cd wywiad w Rzp 25.02.2003 15.06.04, 14:39
        most.org.pl/pipermail/neoeconomicus/2003-February/000623.html
        Komu zalezalo na uwiezieniu pana?

        Tego personalnie nie wiem. Sadze, ze jest to bardzo silna grupa, która moze
        po prostu nie akceptuje tego, ze dziele sie moimi pieniedzmi ze
        spoleczenstwem. Tymczasem dzielenie sie z innymi sukcesem, jest standardem,
        którego nauczylem sie w kontaktach z najwiekszymi partnerami ze Stanów
        Zjednoczonych. Chcialem to przeszczepic do Polski. Zaczalem pomagac tym,
        którzy sa w najwiekszej potrzebie: starcom, emerytom i dzieciom. To, ze sie
        dziele z innymi, jest moim obowiazkiem, ale i daje mi duza satysfakcje.
        Widze teraz, ze komus jest nie w smak, ze to robie, zamiast np. finansowac
        partie polityczne.


        Wsród krakowskich polityków i duchownych pojawily sie rózne opinie o zwiazku
        pana zatrzymania z finansowaniem rozbudowy Sanktuarium w Lagiewnikach.

        Sugerowala to nawet telewizja. Podajac informacje o moim zatrzymaniu,
        pokazywala mnie przeciez na tle tego Sanktuarium. Kilka osób z kregów
        biznesu, polityki i wladzy zwrócilo mi uwage, ze przekazanie przeze mnie 16
        mln zl na rozbudowe Sanktuarium Bozego Milosierdzia w Lagiewnikach, a przez
        to mój udzial w przygotowaniu ostatniej wizyty Jana Pawla II w Krakowie
        moglo byc zle widziane w kregach lewicowej wladzy oraz byc jednym z motywów
        mojego zatrzymania i postawienia zarzutów. Osobiscie uwazam, ze znaczenie
        mialo kilka czynników. Miedzy innymi takze moje zabiegi, zeby przeciwstawic
        sie korupcji w Polsce. Moze równiez niekompetencja i chec awansu niektórych
        przedstawicieli fiskusa i prokuratury.


        W wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" wiosna ubieglego roku, po dwóch
        latach medialnego milczenia, nie chcial pan podac powodów odejscia z
        Optimusa i sprzedazy jego akcji. Mówil pan bardzo ogólnikowo o
        nieakceptowaniu warunków, w których polskie przedsiebiorstwo musi
        funkcjonowac. Jak bylo naprawde?

        Musialem odejsc z Optimusa, choc wcale tego nie chcialem.


        Dlaczego?

        Zdarzyla sie taka sama niegodziwosc jak obecnie. To bylo przed kilku laty,
        gdy Optimus byl u szczytu rozwoju. Dostalem protokól pokontrolny urzedu
        kontroli skarbowej, z ogromna kwota rzekomo niezaplaconego podatku,
        oblozonego jeszcze karami. To by doslownie miazdzylo nasza spólke, jako
        spólke gieldowa.


        Na jakiej podstawie ja naliczono?

        Wynikala z nieprawdziwego zeznania tylko jednej osoby przesluchanej na
        okolicznosc jednego z naszych kontraktów eksportowych. Nie spelniono jednak
        warunku formalnego, ze przesluchanie tej osoby musi sie odbyc w obecnosci
        przedstawiciela firmy. Gdy na nasz wniosek ponownie przesluchano tego
        swiadka w naszej obecnosci, zeznal zupelnie co innego. Dostalismy nowy
        protokól, z którego wynikalo, ze nic nam nie grozi.


        Urzad sie wycofal?

        Tak myslalem, bo nie bylo podstaw do zarzutów. Podalem wyniki na gielde,
        zadowolony, ze sa tak dobre. Ku memu zdumieniu urzad skarbowy kazal nam
        placic, a do decyzji podpieto nieformalny i bezprawny pierwszy protokól.

        Mogliscie sie odwolac.

        W NSA na pewno bysmy wygrali, ale dopiero za rok, dwa albo i trzy. Tymczasem
        podalismy juz dwukrotnie na gielde swietne wyniki, a teraz audytor musialby
        oglosic, ze mielismy duza strate. Rynek by nam tego nie wybaczyl. Po czyms
        takim firmy nie ma! Przezylem szok nerwowy. Lezalem w lózku jak
        sparalizowany, z nerwów nie moglem sie ruszyc. Dopiero interwencja u
        ówczesnego wojewody nowosadeckiego sprawila, ze urzad skarbowy decyzje
        anulowal. Stalo sie to doslownie kilka minut przed ostatecznym terminem
        podania audytu do publicznej wiadomosci.


        To mogla byc urzednicza pomylka.

        Zrobiono to z pelna premedytacja. Optimus mial byc zniszczony i ja przy
        okazji. Potwierdzil mi to wysokiej rangi oficer sluzb specjalnych.
        Zrozumialem wtedy, ze caly dorobek mojego zycia, moja firma i dobre imie
        moga byc przekreslone jedna decyzja urzednika, który nie ponosi zadnej
        odpowiedzialnosci za bledne decyzje. Mozna zniszczyc kazdego i wszystko.


        To byl powód odejscia z Optimusa?

        Zdalem sobie sprawe, ze prowadzenie dzialalnosci gospodarczej na wieksza
        skale w kraju z takim prawem, nie ma sensu. Wiedzialem, ze predzej czy
        pózniej sytuacja sie powtórzy, nie chcialem na to czekac.

        Rozmawial Jerzy Sadecki


    • goscgazety art Rzp 07.01.04 Nr 5 15.06.04, 14:44
      http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040107/publicystyka/publicystyka_a_2
      .html

      Trzeba ujawnić i pociągnąć do odpowiedzialności układ usiłujący zniszczyć
      niezależnego przedsiębiorcę
      Sprawa Kluski, sprawa Rywina

      Prokuratura umorzyła zarzuty wobec Romana Kluski. Oznacza to koniec gehenny
      znanego przedsiębiorcy. W wymiarze publicznym powinno jednak znaczyć dopiero
      początek sprawy.


      Wyobraźmy sobie, że po odrzuceniu propozycji Rywina w sposób spektakularny
      aresztowany zostaje Adam Michnik (albo Wanda Rapaczyńska). Zarzuca mu się próbę
      przekupstwa władz przygotowujących ustawę medialną. TVP robi z tej sprawy show.
      Przedstawiciele Centralnego Biura Śledczego i prokuratury deklarują publicznie,
      że dysponują dowodami przestępstwa szefa Agory. Zostaje on zwolniony z aresztu
      dopiero po zapłaceniu rekordowej kaucji, a majątek Agory do wartości
      kilkudziesięciu milionów złotych jest zablokowany przez prokuraturę jako
      zabezpieczenie. Czy umorzenie sprawy wobec Michnika (Rywin brylowałby na
      rządowych przyjęciach po odebraniu kolejnej nagrody) uznalibyśmy za zakończenie
      sprawy?

      Fakty

      Wcześnie rano 2 lipca 2002 roku do domu Romana Kluski w Krynicy wdarła się
      grupa szturmowa CBŚ. Przedsiębiorcę w kajdankach zawieziono do Krakowa, gdzie
      postawiono mu zarzut "wyłudzenia" podatku VAT na sumę 8,4 mln zł. Równocześnie
      aresztowano jego dwóch współpracowników. Kluska zwolniony został za nieznanym
      dotąd w Polsce poręczeniem 8 mln zł. Suma ta została zabezpieczona na
      nieoprocentowanym koncie do końca sprawy. W podobny sposób zablokowany został
      jako "zabezpieczenie" majątek Kluski w wysokości 30 mln zł. Telewizja publiczna
      zrobiła z tego show, który obiegł Polskę i (co oczywiste) podchwycony został
      przez inne media. W oczach opinii publicznej Kluska stał się nowym Bagsikiem.

      Zarzut dotyczył komputeryzacji szkół, którą firma Kluski, Optimus,
      przeprowadzała w czasie rządów poprzedniej koalicji. Z powodu absurdalnego
      przepisu, który na firmy polskie nakładał 22 proc. podatku, gdy zagraniczne
      obłożone były stawką zerową, Ministerstwo Edukacji zaproponowało Optimusowi,
      aby wykorzystał swoją zagraniczną filię. Komputery wyprodukowane w Polsce
      wysyłane były do przedsiębiorstwa Optimusa na Słowacji i sprowadzane stamtąd,
      by uniknąć podatku. Dzięki temu firma mogła zaproponować ceny konkurencyjne
      wobec firm zagranicznych i tanio skomputeryzować polskie szkoły.

      Dlaczego więc działań urzędu skarbowego wobec Kluski nie można potraktować
      wyłącznie jako "zwykłego" sporu między urzędem a biznesmenem?

      Kontekst

      Specjaliści twierdzą, że właściwym miejscem do rozwiązywania sporów prawnych
      między biznesmenem a urzędem skarbowym jest sąd administracyjny i nie ma powodu
      angażować w to prokuraturę. Sprawa dotyczyła interpretacji przepisu. Nawet
      prokuratura krakowska w momencie zatrzymania Kluski oficjalnie twierdziła, że
      nie można jej traktować jako zwykłego oszustwa. Podobny zarzut postawiony
      został nieco wcześniej wrocławskiej spółce JTT, ale sąd go oddalił. Sprawa
      Optimusa toczyła się od półtora roku, prokuratura miała w rękach komplet
      dowodów. Po co więc było organizować spektakl aresztowania, który stał się
      krajową wiadomością dnia i podważył dobre imię biznesmena, stanowiące jego
      fundamentalny kapitał?

      Dlaczego sąd nałożył na Kluskę rekordowe poręczenie, kiedy groźni gangsterzy
      czy wielcy oszuści, jeśli trafiają do aresztu, to wychodzą za kaucją znacznie
      niższą? Właściciele Colloseum oskarżeni o ewidentne oszustwa na sumy setek
      milionów złotych wypuszczeni zostali za poręczeniem w wysokości kilkuset
      tysięcy złotych. Bogusław Bagsik, schwytany po ucieczce za granicą dzięki
      działaniu Interpolu wyszedł za kaucją 2 mln zł. Przykłady można by mnożyć. Jak
      ma się owa kaucja do zarzutu wobec Kluski?

      Prokuratura zarzuciła twórcy Optimusa, że dla wyłudzenia VAT założył
      zagraniczne filie. W rzeczywistości słowacka firma Optimus Spol, która
      posłużyła do importu polskich komputerów, powstała w 1992 roku, a więc na rok
      przed wprowadzeniem VAT, a 6 lat przed komputeryzacją szkół. Drugi i ostatni
      zarzut wobec Kluski to: "wprowadzenie w błąd pracowników skarbowych i celnych
      co do miejsca pochodzenia towaru, kraju jego producenta". W dokumentach celnych
      wszystko jednak opisane zostało zgodnie z prawdą, a jako kraj pochodzenia
      figuruje Polska. Wszystko wiadome było od początku. Dlaczego Klusce postawiono
      fałszywe zarzuty? W dniu aresztowania biznesmena przedstawiciele CBŚ i
      prokuratury stwierdzili w TVP, że mają w rękach dowody je potwierdzające.
      Dlaczego publicznie kłamali?

      W dniu zatrzymania Kluski policjanci usiłowali mu zabrać dwa samochody i
      odstąpili dopiero wtedy, kiedy okazało się, że należą one do jego firmy
      Prodoks. Następnego dnia firma ta dostała decyzję o zajęciu samochodów na
      potrzeby wojska. Zagrożone skargą do NSA wojsko odstąpiło od swojej decyzji.

      Tuż przed rozprawą w NSA urząd skarbowy ogłosił o umorzeniu 27,7 mln należności
      podatkowych Optimusa, które naliczał zgodnie z odsetkami. Poważna instytucja
      państwowa, która zaangażowała wielkie środki w tropienie "przestępstwa" i
      zaangażowała prokuraturę w jego ściganie, nagle bez żadnego powodu umarza swoje
      zarzuty. Wszystko wskazuje, że urząd od początku wiedział, że w świetle prawa
      nie da się ich obronić. Zresztą, kiedy wcześniej Optimus występował o umorzenie
      należności, Ministerstwo Finansów jako warunek stawiało wycofanie skargi z NSA.

      W kilka godzin po zatrzymaniu biznesmena do jego żony i matki zatelefonował
      anonimowy osobnik doskonale zorientowany w sprawie, który obiecał jej
      załatwienie. Kluska odmówił. Prokuratura oficjalnie przyznała, że telefon
      biznesmena był wówczas na podsłuchu. Dlaczego nie zainteresowała się w ogóle
      sprawą, która ma wszelkie znamiona propozycji korupcyjnej?

      Kluska twierdzi, że wie o naciskach wywieranych na osoby z jego otoczenia, aby
      zeznawały przeciw niemu.

      Podobno pierwszy prokurator odmówił zajęcia się sprawą, nie zraziło to jednak
      jego zwierzchników, którzy znaleźli kogoś bardziej spolegliwego.

      Polowanie na biznesmena

      Łowy na twórcę Optimusa zaczęły się wcześniej. Kilka lat temu, gdy Optimus
      doskonale się rozwijał, jego szef dostał protokół urzędu kontroli skarbowej
      opiewający na ogromną obłożoną jeszcze karami sumę rzekomo niezapłaconego
      podatku. Obciążenie to rujnowało firmę. Decyzja opierała się na zeznaniach
      jednej osoby. Były one nieprawne, gdyż nie uczestniczyli w nim zainteresowani.
      W kolejnych, już w przytomności przedstawicieli Optimusa, okazało się, że
      świadek zeznaje coś zupełnie odmiennego. Kluska podał więc na giełdę bardzo
      pozytywne wyniki swojej firmy. Okazało się jednak, że urząd skarbowy swoją
      ostateczną decyzję oparł na pierwszym, nieprawnym zeznaniu i znowu nakazał
      zapłacenie firmie ogromnego podatku, co radykalnie zmieniało wyniki
      przedsiębiorstwa. Kluska był pewny, że sprawę w NSA musi wygrać, ale trwałoby
      to co najmniej rok. W tym kontekście wyniki podane przez Kluskę giełdzie
      okazałyby się nieprawdziwe. Byłoby to klęską firmy i jej założyciela osobiście,
      albowiem definitywnie podważałoby jego reputację. Dosłownie w ostatnim momencie
      z powodu interwencji wojewody nowowsądeckiego urząd wycofał się ze swoich
      roszczeń.

      Kluska twierdzi, że dowiedział się od oficera służb specjalnych, iż operacja
      zrealizowana rękami urzędu skarbowego wymierzona była w Optimusa i jego samego
      osobiście. Sprzedał wówczas swoje akcje i wycofał się z prowadzenia biznesu na
      większą skalę. Oświadczył, że w warunkach, gdy dorobek życia przedsiębiorcy, a
      także jego dobre imię może być zniszczone jedną decyzją urzędnika, nie chce
      kontynuować swojej działalności.

      Odpowiedzialni

      W tych rozłożonych na lata działaniach wymierzonych w cenionego biznesmena
      zaangażowani byli przedstawiciele władz i wpływowych środowisk. Są wśród nich
      wysoko postawieni urzędnicy skarbowi. Są decyd
      • goscgazety cd art Rzp 07.01.04 Nr 5 15.06.04, 14:46
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040107/publicystyka/publicystyka_a_2.html
        Odpowiedzialni

        W tych rozłożonych na lata działaniach wymierzonych w cenionego biznesmena
        zaangażowani byli przedstawiciele władz i wpływowych środowisk. Są wśród nich
        wysoko postawieni urzędnicy skarbowi. Są decydujące, co najmniej na poziomie
        wojewódzkim, postacie aparatu wymiaru sprawiedliwości: prokuratury i sądu. Są
        ważne postacie CBŚ. Są decydenci TVP, która działała w tej sprawie jak
        propagandowa nagonka. Muszą być także postacie rządu co najmniej przymykające
        oko na te praktyki. Trudno zresztą uwierzyć, aby ich odpowiedzialność
        ograniczała się wyłącznie do tego. Choćby z powodu faktu, że prokuratura jest w
        Polsce podporządkowana ministrowi sprawiedliwości, a sprawa jest publicznie
        znana od półtora roku. Wiedział o tym cały rząd i premier, który bezskutecznie
        monitowany był przez obrońców Kluski. Trzeba przypomnieć, że sprawa dotyczy
        jednego z głośniejszych w naszym kraju przedsiębiorców o wyjątkowo
        nieposzlakowanej opinii.

        Akcja przeciw Klusce nastąpiła w specyficznym momencie. Mniej więcej w tym
        samym czasie odbyło się spektakularne aresztowanie 6 członków zarządu Stoczni
        Szczecińskiej. Aresztowania te zostały zapowiedziane wraz z w miarę precyzyjnym
        terminem przez ministrów Piechotę i Janika. Budziły one rozliczne wątpliwości
        prawne, ale przede wszystkim prowokowały pytanie o wiarę w niezawisłość sądów w
        Polsce. Roman Kluska twierdzi, że doszły do niego wiadomości, iż rząd
        przygotowywał spektakularne aresztowania kolejnych znanych biznesmenów, a
        wycofał się z powodu reakcji mediów. Biznesmeni mieli być kozłami ofiarnymi, na
        które zwalić można było winę za problemy gospodarcze. Oczywiście można mieć
        pewność, że nie znaleźliby się między nimi panowie Kulczyk, Gudzowaty czy
        Krauze. Albowiem na jeszcze jeden aspekt tej operacji wskazuje nieco podobna
        akcja przygotowana jeszcze przez UOP, choć już po zdobyciu władzy przez SLD.

        Wymiar polityczny

        Ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek nie mógł pozbyć się prezesa PKN
        Orlen Andrzeja Modrzejewskiego z powodu braku zgody niepaństwowych
        większościowych udziałowców. Grupa szturmowa UOP zorganizowała więc
        spektakularne dowiezienie Modrzejewskiego do prokuratora w bagatelnej i
        pretekstowej sprawie, którą prędko umorzono. Wprawdzie Modrzejewski nie uchylał
        się przed stawiennictwem i normalnie wezwania takie wysyła się pocztą, ale tym
        razem zaangażowano do tego środki jakie nieczęsto stosowane są dla ujęcia
        najgroźniejszych gangsterów, i to w dzień posiedzenia rady nadzorczej PKN
        Orlen. Oczywiście w głównym wydaniu Wiadomości TVP wydarzenie to pokazane
        zostało w sposób godny schwytania Ala Capone. Radzie nadzorczej to wystarczyło.
        Modrzejewski został odwołany, a na jego miejsce pojawił się pupil Kaczmarka,
        Zbigniew Wróbel (już od jakiegoś czasu wysuwane są przeciw niemu poważne
        zarzuty i najprawdopodobniej już niedługo będzie musiał zostać odwołany). W
        sytuacji tej nawet prokurator krajowy musiał przyznać, że sposób działania UOP
        był nieprawidłowy - o czym TVP już nie informowała.

        Kluska nie należał do dominującego w Polsce postkomunistycznego układu
        polityczno-biznesowego. Prowadził szeroką działalność charytatywną i wspomagał
        Kościół Katolicki. Zaangażował się przeciw korupcji w Polsce. Czy chodziło o
        to, aby przywołać go do porządku, a za jego przykładem innych niezależnych
        biznesmenów? Nauczyć ich pokory wobec rządzącego układu? Oczywiście, jak w
        sprawie Rywina przy okazji załatwiania dużych interesów politycznych paru jego
        przedstawicieli mogło chcieć zarobić kilka milionów.

        Nie tylko Kluska

        Sprawa twórcy Optimusa uderza rozmachem i bezczelnością. Mechanizm jednak znany
        jest i stosowany od dawna. Do Sejmowej Komisji Gospodarki zwróciło się około
        stu biznesmenów, którzy przedstawili swoje doświadczenia ze służbami skarbowymi
        i organami ścigania, potwierdzającymi, że państwo prawa stanowi u nas wyłącznie
        szyld. Wielka liczba decyzji urzędów skarbowych zostaje uchylana w procesach
        odwoławczych. Często jednak dzieje się to już po bankructwie firm. To, co
        mogliśmy zaobserwować w wypadku Kluski, na mniejszą skalę i przy zaangażowaniu
        mniejszych środków dzieje się w Polsce na co dzień. Wojewódzkie i powiatowe
        układy działają na paramafijnej zasadzie.

        Pod wpływem tych informacji Sejmowa Komisja Gospodarki wysłała do rządu
        dezyderat, w którym domagała się: ustawowej odpowiedzialności urzędnika za
        błędne decyzje o poważnych konsekwencjach, ustanowienia kodeksu etyki
        urzędnika, przeprowadzenia konkursów na wszelkie stanowiska w administracji
        publicznej i twardego trzymania się zasady prawnej, która głosi, że to, co nie
        jest zakazane, jest dozwolone. Odpowiedź premiera Hausnera (powszechnie
        przedstawianego jako reformator) była jednoznacznie negatywna. Obok klasycznych
        już epitetów na temat "populizmu" pojawił się argument, że przyjęcie
        proponowanych zasad zmniejszyłoby wpływy państwa do budżetu. Innymi słowy, nie
        należy nakładać ograniczeń urzędnikom, gdyż ich łupieżcza działalność daje
        rządzącym większe środki. Nie ma znaczenia stan gospodarki, nie ma znaczenia
        państwo prawa, ważne są pieniądze, którymi w danej chwili mogą dysponować
        rządzący. Przy okazji Hausner powołuje się na jakoby znikomą liczbę uchylonych
        przez NSA decyzji urzędów skarbowych. W rzeczywistości błędne decyzje skarbowe
        w omawianym 2002 roku opiewały na kwotę 2 mld zł, podczas gdy utrzymane na 1,8
        mld.

        Lekcja Kluski

        Sprawa Kluski musi zostać wyświetlona, choćby w takim stopniu jak sprawa
        Rywina. Powołanie dla jej rozwikłania działającej jawnie komisji śledczej
        wydaje się niezbędne. Musimy żądać odpowiedzi na wszystkie sformułowane powyżej
        pytania. Trzeba odsłonić cały układ organizujący polowanie na twórcę Optimusa.
        Układ złożony z przedstawicieli elit politycznych, prawnych, policyjnych,
        urzędniczych i medialnych. Trzeba doprowadzić do jego likwidacji, a więc
        również pociągnąć do odpowiedzialności jego przedstawicieli. Tak jak sprawa
        Rywina powinien to być początek eliminacji tego typu praktyk coraz głębiej
        przegryzających nasze życie społeczne. Jest to jedyny sposób na obronę nas
        wszystkich przed tego typu działaniami. Obronę naszej gospodarki, naszego
        bezpieczeństwa, naszej wolności.

        Bronisław Wildstein
    • goscgazety Roman Kluska im nie odpuści 15.06.04, 14:50
      www.cxo.pl/news/56616.html
      Roman Kluska im nie odpuści

      PB twierdzi, że to zastępca szefa UOP przed kilku laty gratulował na przyjęciu
      Romanowi Klusce wytrwałości wobec prowadzonych względem Optimusa działań
      operacyjnych. Wiadomość o takiej rozmowie cytował były szef spółki w lutym br.,
      kiedy opowiadał o okolicznościach swojego aresztowania. "Tylko który
      zastępca?", docieka gazeta. W latach 1996 - 1999 było ich 8. PB przedstawia
      także domniemany sposób działania "ludzi władzy", którzy starają się sprawować
      swoisty protektorat nad wszelkimi większymi przedsięwzięciami gospodarczymi w
      kraju. Roman Kluska tymczasem nie wyklucza, że kwestii zorganizowanej akcji
      przeciwko swojej osobie i swojej firmie będzie dochodził w Strasbourgu. (s. 12 -
      14)
    • goscgazety dalszy los akcji Optimus 15.06.04, 15:06
      Zbigniew Jakubas konsekwentnie realizuje prostą zasadę biznesową - kupuje, by
      później sprzedać z zyskiem

      profit.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=266

      Zbigniew Jakubas (51), biznesmen, producent wody mineralnej Multivita. Zaczynał
      pod koniec lat 70. od butiku w Warszawie na ul. Rutkowskiego. Potem otwierał,
      kupował albo sprzedawał fabryki odzieży, drukarnie, wydawnictwa, radio, firmę
      budowlaną i fundusz emerytalny. Stał się znany dzięki nagrodom, które fundował
      w teleturnieju Koło Fortuny, oraz dzięki przejęciu dziennika "Życie Warszawy".
      Jednak jego największą transakcją był udział w spekulacyjnym zakupie spółki
      Optimus i portalu Onet.pl. Na początku wydawało się, że Jakubas wraz z BRE
      Bankiem robią znakomity interes, bo kupili te przedsiębiorstwa za połowę ceny w
      okresie giełdowej koniunktury. Rychło jednak rynek na spółki informatyczne
      załamał się i to sprzedawca, Roman Kluska, zaczął wyglądać jak geniusz biznesu.
      Odsprzedanie dalej obu spółek okazało się trudne. Akcje Optimusa odkupił ITI i
      przynajmniej na papierze Jakubas zarobił (niewielką część płatności
      zrealizowano w gotówce). Ostatnio odkupił zakłady chemiczne Elana od NFI
      Fortuna (kontrolowanego przez BRE Bank) i odsprzedał je Mirosławowi
      Karkosikowi. Jakubas inwestuje w różne branże, by zabezpieczyć się przed
      recesją. Z wielu należących do niego kiedyś tytułów prasowych pozostał mu
      tylko "Kurier Lubelski", który - jak opowiada - kupił dla mamy. Teraz Jakubas
      planuje kupić kopalnię węgla kamiennego Bogdanka.


    • goscgazety Zatrzymano oszusta, który żądał łapówki od Kluski 24.06.04, 15:45
      info.onet.pl/940954,11,item.html
      Zatrzymano oszusta, który żądał łapówki od Kluski



      Policja i prokuratura ustaliły, kto w 2002 r. kontaktował się z rodziną b.
      właściciela Optimusa Romana Kluski i chciał łapówki za pomoc w umorzeniu
      toczącego się wówczas przeciwko temu biznesmenowi śledztwa.

      Podejrzanym w tej sprawie jest 54-letni mieszkaniec Ciechanowa. Już wcześniej
      został on aresztowany za podobne przestępstwa.

      "Mężczyźnie zarzuciliśmy usiłowanie oszustwa i płatnej protekcji, czyli
      powoływania się na wpływy w wymiarze sprawiedliwości i żądanie korzyści
      majątkowej w zamian za umorzenie toczącego się wówczas postępowania przeciwko
      biznesmenowi" - powiedział PAP w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w
      Katowicach Tomasz Tadla. Dodał, że ponieważ mężczyzna dopuścił się już
      podobnych przestępstw, grozi mu nawet 12 lat więzienia.

      W 2002 roku, kiedy Kluska był w areszcie, do jego matki zadzwonił nieznany
      mężczyzna, który powiedział, że zna sprawę jej syna, chce pomóc i prosi o pilny
      kontakt. "Zastrzegł, by kontaktować się z nim na podany numer telefonu tylko i
      wyłącznie z budek telefonicznych" - powiedział PAP rzecznik śląskiej policji
      podinsp. Andrzej Gąska.

      Po wyjściu z aresztu Kluska zadzwonił na podany numer i usłyszał od rozmówcy,
      że jest on w stanie doprowadzić do umorzenia prowadzonego śledztwa. Żądał
      spełnienia bliżej nieokreślonych warunków. W czasie rozmowy nie padła żadna
      konkretna kwota, za którą Kluska miałby uzyskać umorzenie sprawy.

      O korupcyjnej propozycji Kluska poinformował zimą ubiegłego roku media w swoich
      wywiadach prasowych. Po tych publikacjach krakowska prokuratura wszczęła
      śledztwo w sprawie płatnej protekcji. Na polecenie prokuratury krajowej
      postępowanie przekazano do Katowic.

      Śląscy policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją od razu ustalili, że rozmówca
      Kluski korzystał z telefonu z niezarejestrowaną kartą SIM. Zwrócili się do
      operatora o wykaz połączeń. W tej sprawie przesłuchali kilkaset osób. Ustalili
      kilku świadków, do których zwracał się nieznany mężczyzna, oferując m.in. pomoc
      w uzyskaniu koncesji na transport międzynarodowy, żądał za to kilkudziesięciu
      tysięcy złotych. Powoływał się wówczas na wpływy w Ministerstwie Infrastruktury.

      Sprawdzając podobne sprawy, prowadzący śledztwo trafili na postępowanie toczące
      się w Krakowie. Analizując akta, policja natrafiła na trop mężczyzny, który
      wspólnie z innymi osobami usiłował w podobny sposób wyłudzać łapówki. Przełomem
      w sprawie było ustalenie numeru IMEI przypisanego jednemu z zabezpieczonych
      telefonów. Okazało się, że używano w nim poszukiwaną kartę SIM, którą
      wykorzystano dzwoniąc do rodziny Kluski. W ten sposób udało się dotrzeć do
      tajemniczego rozmówcy. Okazało się, że jest to 54-latek z Ciechanowa,
      aresztowany już wcześniej w związku z inną sprawą.

      Kiedy sprawą żądania łapówki od Kluski zajęła się katowicka prokuratura,
      jeszcze toczyło się śledztwo przeciwko biznesmenowi i innym osobom z b.
      kierownictwa Optimusa w sprawie oszustwa i wyłudzenia podatku VAT. W grudniu
      ubiegłego roku krakowska prokuratura apelacyjna umorzyła je ze względu na brak
      popełnienia przestępstwa.

      Prokuratura zarzucała Klusce i innym osobom z byłego kierownictwa Optimusa, że
      wyłudzili podatek VAT, organizując fikcyjny eksport komputerów. Tymczasem 24
      listopada ub.r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Optimus, eksportując
      komputery i sprowadzając je z powrotem do Polski, nie wyłudzał VAT. Decyzja ta
      miała wpływ na stanowisko prokuratury o umorzeniu śledztwa.

      Sprawa dotyczyła eksportu przez Optimusa w latach 1998-1999 komputerów, które
      były następnie importowane przez szkoły w ramach kontraktów z Ministerstwem
      Edukacji Narodowej. Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami celnymi oraz
      podatkowymi import komputerów był zwolniony z cła i podatku VAT, podczas gdy
      sprzedaż komputerów w kraju była opodatkowana stawką 22 proc.

      • przycinek.usa Re: 25.06.04, 04:06
        Jak na oszusta, to on mial niezle wejscia.

        Mysle, ze przy nim Rywin wysiada. Nawet miler jak chcial wywalic prezesa Orlenu
        to mial klopot. A ten "oszust" po prostu wyslal wojsko i policje i zabrali
        milionerowi samochody. Fajnie.
      • przycinek.usa komentarze 25.06.04, 16:27
        1)
        I prokuratura wie już że to jest oszust który z nikim nie był powiązany a
        znakomicie orientował sie w sprawach finansowych Kluski.Ta wiedza mu przyszła
        z nieba i nikt tradycyjnie za nim nie stał. A tak wogóle to pewnie Kluska go
        do tego sobiście zachęcił. Brawo za szybkość! Sam Prezydent powinien tę
        bieglośc prokuratury pochwalić. I nie ma codalej prowadzić sledztwa bo po co
        jak mamy kolejnego drobnego naciągacza, który udaje że coś może.Mam nadzieję
        że dostanie mniejszy wyrok niz Rywin ( i koniecznie w zawieszeniu!)Spróbuję i
        ja tej metody może mnie się uda tylko mam pewien kłopot - niestety nie mam
        dostepu do informacji o problemach bogatych polaków. Może ktoś mi pomoże? Nie
        jest to jak widać karalne? A jesli jest, to jak widac, prokuratura się tym
        nie interesuje.

        2)

        nie oszust tylko jasnowidz. przeciez domyslil sie kolejnych wydarzen z zyciorys
        u Kluski i przebiegu postepowania wyjasniajacego , laczenie z przeciagnieciem
        do NSA i długim oczekiwaniem na wyrok. Ten albo inny jest winny , wg mnie to
        ktos z okolic Wojsk. Słuzb Inform. - jest ich duzo , maja zaplecze technieczne
        do roznych rzeczy, nadmiar personelu i czasu , wiec niektorzy szukaja "
        fuch " - sluza polsce i siebie w tak oryginalny sposob . z kluska sie nie
        udalo , dal na kosciol nawet, a nie im, wiec jakby jeszcze ich rozloscil - bo
        to niezreformowana organizacja post pzprowskich czynownikow

        3)

        I ten z Ciechanowa jednoosobowo zorganizował najazd
        na Kluskę w jego domu koło Krynicy rano któregoś dnia
        z funkcjonariuszami służb specjalnych. Dalej tenże
        sam watażka samodzielnie i własnymi rękami skuł Kluskę
        i zawiózł do aresztu do Krakowa. Próbował skonfiskować
        Klusce samochód na potrzeby wojska. W ogóle przez cały czas
        hipnotyzował prokuraturę czy i służby skarbowe w Krakowie,
        a wcześniej chyba w Nowym Sączu).

        Kiedy sprawa doszła do Naczelnego Sądu Administracyjnego,
        dzień przed rozprawą ten z Ciechanowa zahipnotyzował
        służby skarbowe z Krakowe, żeby nagle bez wyjaśnienia
        odwołały zarzuty, jednocześnie nie przyznając się
        do błędów.

        Mocny gość ten z Ciechanowa. Na pewno to ten sam,
        co napisał ustawę o mediach Millerowi i całej Grupie
        Trzymającej Władzę.
        • viper39 Re: komentarze 25.06.04, 20:13
          wiesz w polsce jest jedno interesujace, zawsze znajda kozla ofiarnego ktorego
          poswieca na oltarzu prawa, a ci ktorzy rzeczywiscie byli winni jakos czuja sie
          bezkarni

          ale winie tez kluske, bo to on dostawal telefony, to on spotykal sie z ludzmi,
          to on wie kto mu grozil itd a jednak nie wyjawnia tego do konca, dlaczego maja
          sie ludzie nie dowiedziec kto to byl osobiscie? dlaczego on nie mowi nazwisk? a
          moze tak do konca czysty on nie jest?

          wiadomo ze to nie byl jeden gosc, wiadomo ze to nie jest ktos malutki, to po co
          to mydlenie oczu i plywanie w oceanie glupiego tlumaczenia? przeciez w to nawet
          dziecko nie uwierzy, na co oni licza?

          pytan jest wiele: np kto wydal rozkaz rekwirowania samochodow kluski? i kto sie
          po nie zjawil? kto wydal nakaz aresztowania i kto go wykonywal? przeciez to
          kurka wodna wiadomo, dlaczego sie o tym nie mowi? dlaczego nie podaje sie imion
          i nazwisk?
          i pewnie ostatnie pytania bylyby
          kogo chroni kluska?
          i dlaczego?

          no wlasnie gosc z ciechanowa trzesie polska... kupa smiechu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka