szczurek.polny
07.05.12, 21:34
Znaczy się na EURUSD najgorsze za nami. Tak sobie myślę, że tu w Europie już się wiele złego wydarzyć nie może. Wybory we Francji zakończyły się tak jak się zakończyły, wybory w Grecji się odbyły, PIGSy sobie ładnie po cichutku bankrutują zgodnie z rozkładem jazdy... Wszystko jest w cenach. Może jeszcze raz zobaczymy 1.29, może nawet 1.285, ale raczej nie liczyłbym na 1.27 w przewidywalnej przyszłości.
Zawsze miałem duży problem ze zrozumieniem tempa, w jakim poruszają się rynki finansowe. Bo wychodziłem z założenia, że to bystrzy ludzie są. Że rzeczy, które tu dla nas na Forum są oczywiste, są również oczywiste dla "rynków". Ale to nie jest prawda. "Rynki" zachowują się jak gromada dzieci poważnie opóźnionych w rozwoju. Trzeba im miesiąc powtarzać, zanim do tych zakutych łbów coś dotrze. Teraz zajmie im jeszcze z miesiąc lub dwa zrozumienie, że wszystko w Europie jest już w cenach. No bo co się tu może wydarzyć? Nagle okaże się, że Włochy są niewypłacalne i w przeciągu 5 lat zbankrutują? Ano są niewypłacalne i wszyscy o tym wiedzą. To już jest w cenach. Że wybory parlamentarne we Francji 10 i 17 czerwca wygrają socjaliści? Ano wygrają. I to też jest już w cenach. Może właśnie po tych francuskich wyborach jakaś iskierka błyśnie w łepetynach "najbardziej błyskotliwych speców od finansów".
Co nie jest w cenach to sytuacja w Stanach. A tam też będą wybory. Sezon na głupie decyzje gospodarcze w Stanach dopiero się zbliża. Co oczywiście skutkować będzie osłabieniem dolara. I to osłabienie dolara przez tych Amerykanów, co wiedzą w co grają, będzie skwapliwie podtrzymywane i wykorzystywane. W końcu chcą oni wygrać tę wojnę.
Nie sądzę, żeby nam dane było zobaczyć 1.50. Byłaby to sytuacja niezwykle bolesna dla prezesów niemieckich firm eksportujących. Wymusiłoby to reakcję zarządu ECB. Jeśli by to nie wymusiło reakcji zarządu ECB, to wymusiłoby to reakcję nowego zarządu ECB, jeśli wiecie co mam na myśli. Tak więc 1.50 nie będzie, ale 1.45? Kto wie? Wolne grillowanie Niemiaszków, wolne duszenie niemieckiego eksportu... To na pewno spodoba się wielu w Ameryce. Tylko to nie może nastąpić zbyt szybko, a to z dwóch powodów. Po pierwsze bystrzaki z rynków finansowych tradycyjnie będą potrzebowali kilka miesięcy, żeby zakumać, co jest grane. Po drugie zbyt szybkie osłabienie dolara wyzwoliłoby reakcję ECB, a przecież nie o to chodzi.
Tak więc moja prognoza walutowa dla pary EURUSD wygląda następująco: jeszcze z miesiąc bujamy się koło 1.30, możliwe że nawet trochę poniżej. A potem powolutku przesuwamy się w wyższe rejony: jak dzieci po wakacjach pójdą do szkoły, to pewnie będziemy w okolicach 1.37, a do ferii zimowych powinniśmy dojechać gdzieś koło 1.45, może nawet 1.48. Jakbym się znał na analizie technicznej, to bym tu teraz walnął parę fajnych wykresów z krzyżującymi się kreskami. Niestety, nie dość, że nie znam się na analizie technicznej, to w ogóle nie znam się na rynkach walutowych, ekonomii i innych takich tam.