pepe49
04.09.16, 18:40
W wątku o Szwecji pozwoliłem sobie zaprezentować relacje i opinje pani Teglundowej.
Pisała o niemożności podjęcia przez Szwedów kontrowersyjnych tematów. Wynikającej z wychowania.
Na wychowanie mają tam bardzo duży wpływ administracja państwowa i medja. Rodzina ma znikomy. Kościoły i inne organizacje również.
Podobna niemożność zdaje się występować wszędzie. Widzimy w państwach Zachodniej Ojropy niemożność wypowiedzenia słowa "Murzyn" czy Arab".
W Polsce... W Polsce dyskusje o polityce zawierają zwykle odniesienia do rządów niemieckiego czy rosyjskiego. Wielkim Nieobecnym pozostaje rząd USA.
Niemcy. Czy nie sądzicie Państwo, że polityka niemieckiego rządu w odniesieniu do uchodźców jest motywowana lękiem przed tym, jak zareaguje rząd USA na politykę niemiecką w stosunku do obcych?
Nieustający test. Z brakiem litości, jeżeli pojawi się cień pana Hitlera.
A rząd niemiecki zdąża w kierunku (być może), osiągnięcia stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, odtworzenia granic sprzed I w. św. i uzbrojenia wojska w pociski atomowe.
Jeżeli przegra test, na pewno żadnego z tych (urojonych) celów nie osiągnie. Innych żadnych też.
Cóż. Uprzejmość szanuję, "mówienia zgodnego z linją Partji" nienawidzę.
P. Herling-Grudziński w "Innym Świecie" zaprezentował zza wschodniej granicy: "tołkować po politiczjeskomu dzjełu".
Też można.
Nieważne co pepe sądzi. Co Sz PP sądzicie o ww zjawisku w polityce?
*
UE
wiadomo