Dodaj do ulubionych

koniunktura a obecny kurs dolara

08.10.04, 20:50
Dzisiejsze dane o zatrudnieniu w USA pokazuja to, czego spodziewalem sie od
dawna. Spowolnienie. Na razie male i nie dostrzegalne. Prawie nic takiego.
Ale swiadczy o jednym. Ten caly obecny wzrost gospodarczy jest jak pociag
jadacy pod gore, lecz tuz przed szczytem. Toczy sie ale zwalnia. A ze jest
ciezki, to tego zwalniania nie widac golym okiem.

Mysle, ze 1.75% na Funds rate pozostanie niezmienione przez FED az do momentu
kolejnego spowolnienia gospodarki USA i rozpoczecia kolejnych obnizek.

Mysle tez, ze obecny kurs USD jest szalenie nieprzewidywalny.
Jest zbyt wiele czynnikow ksztaltujacych wizerunek dolara.

Mysle, ze spekulacja dotyczace uwolnienia kursu Juana moga w praktyce
znacznie wplynac na USD. Jezeli bowiem komunisci istotnie umocnia Juana, to
dolar najpierw spadnie wzgledem walut Azjatyckich a potem rozpocznie sie
mozolne wspinanie.

Obawiam sie obecnie inwestycji na FOREXie. Sa szalenie niebezpieczne.

Trudno precyzyjnie ocenic, czy w perspektywie srednioterminowej nastapi
wzrost lub spadek. Ryzyko jest zbyt duze.

Umocnienie walut azjatyckich przelozy sie na dostrzegalny wzrost cen w USA i
byc moze ostatnia fale inflacji przed pojawieniem sie zjawisk deflacyjnych.
Mysle, ze zostal nam ostatni rok dobrobytu. Jednak jest to moja prywatna
opinia i jako skrajny pesymista lojalnie przestrzegam, ze nalezy traktowac to
jedynie jako ciekawostke. Nie sugerujcie sie tym. Moge przeciez nie miec
racji. Uwazam bowiem, ze DOW na poziomie 10 tysiecy jest obecnie konsolidacja
przed wybiciem w dol. Wybiciem, ktore nastapi za okolo 12 miesiecy. (plus
minus jeden kwartal)

Obserwuj wątek
    • robisc Re: koniunktura a obecny kurs dolara 08.10.04, 23:47
      Jeżeli jazda w dół zaczęła sie w US, to co czeka EU? Przecież sytuacja w
      Stanach nie pozostanie bez wpływu na gospodarki europejskie. Moim zdaniem za
      daleko jeszcze na wnioski. Sytuacja może być zniekształcona przez ceny ropy.
      Jednak te nie będa przecież rosły w nieskończoność (mam nadzieję).
      A propos rzad funduje nam 10% wzrost akcyzy na beznynę od stycznia, co przełozy
      sie na jakieś 7 gr na litrze. Szkoda nawet komentować.
      • przycinek.usa Re: koniunktura a obecny kurs dolara 10.10.04, 06:53
        "Jeżeli jazda w dół zaczęła sie w US"

        No niezupelnie. Jazda w dol jeszcze sie nie zaczela. Nastepuje spowolnienie
        wzrostu. Ciagle jeszcze jest wzrost. Jak zwykle nalezy dolozyc 4 kwartaly.
        I wtedy zacznie sie jazda. Tak wiec piszac o koncu koniunktury, mam na mysli
        objawy czegos, co sie zacznie na dobre za jakies 3-5 kwartalow.


    • bush_w_wodzie niewykluczone 10.10.04, 15:18
      ze masz racje i bedzie zle. jak w 2005 sie uda uniknkac duzej recesji to
      przyjdzie troche pozniej. tak jak dobry czas w usa zaczynal sie pod koniec lat
      70-tych od niedocenianej gieldy od wygranej wojny o pola naftowe od twardej
      polityki monetarnej volkera i od reagana tak konczy sie tym samym w krzywym
      zwierciagle: przeceniona gilda luzna polityka monetarna greenspana przegrywana
      wojna o dostep do nafty i rzadami busza

      ciekawe co sadzicie o tym wykresie (oszczednosci jako procent dochodow ludnosci
      w usa):

      www.economagic.com/em-cgi/charter.exe/nipa/t2t6l25m
      z danych wynika ze w 2004 roku amerykanie odkladaja mniej niz 1% swoich dochodow
      osobistych. a kraj zadluza sie za granica na maxa. nie ma juz rezerw. wojna w
      iraku i drozejaca ropa pomoga przepchnac ten pociag na gorke.

      a tymczasem chinczycy inwestuja ponad 40% swojego pkb
      • bush_w_wodzie lepszy chart 10.10.04, 15:21
        mozna zobaczyc jesli sie zmieni pod rysunkiem data poczatkowa z 1990 na 1959 i
        kliknie "make chart"
      • bush_w_wodzie moze ten link zadziala 10.10.04, 15:23
        www.economagic.com/em-cgi/charter.exe/nipa/t2t6l25m+1959+2004+0+0+0+290+545++0
      • robisc cykle koniunkturalne 10.10.04, 17:36
        Momo całej swej mądrości ekonomiści nie potrafią sobie z tym koszmarek
        gospodarki poradzić. Oczywiście i na ten temt zdążylismy tu dyskutowac.

        Polecam ten wątek:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=9715781&a=9715781
        a przede wszystkim wypowiedzi sagarisa, który napisał np.

        "Klasyczny cykl gospodarczy w Europie jest przesunięty do tego w USA o jakieś 2
        lata i dlatego tak to wygląda. Euro powinno umacniać się do 2006 roku i
        dopiero wtedy z nową fazą cyklu koninkturalnego dolar powinien zacząć się
        umacniać aż do 2011 roku."
        • bush_w_wodzie Re: cykle koniunkturalne 10.10.04, 22:40
          dzieki. eurodolar ma malo wspolnego z cyklem koniunkturalnym moim zdaniem.

          uwazam ze cykle koniunkturalne (a wlasciwie niby-cykliczne recesje) nie sa
          koszmarkiem tylko bardzo waznym elementem regulacji. parafrazujac pewne
          powiedzenie jak gospodarka nie doswiadcza cykli to znaczy ze sie rozpadla.
          no i oczywiscie te cykle wcale nie za tak zupelnie cykliczne

          dolar ma powazny problem. usa sa zalezne od importu towarow i zyja nad stan.
          poziom inwestycji jest niski a dla podtrzymania konsumpcji potrzebne sa pozyczki
          od najgrozniejszych rywali. garb dlugu jest olbrzymi. poprzednia formula
          utrzymywania swiata arabskiego w posluchu legla w gruzach 11 wrzesnia i dogorywa
          w iraku. uwazam jak przycinek ze greenspan bedzie zdrukowywal kryzys i obnizal
          wartosc dolara. to bedzie glowny czynnik ksztaltujacy kurs usd

          pytanie co stanie sie z euro bo wzgledem surowcow i azji dolar musi dolowac.
          mysle ze euro nie dozna takich wstrzasow jak usd. a to ze wzgledu na mniejsza
          energochlonnosc gospodarki zbilansowany handel zagraniczny i obecnosc firm
          europejskich na rynku chinskim. eu nie bedzie sie tez szarpac militarnie z
          buntujacymi sie eksporterami ropy i nie poniesie tego kosztow
      • przycinek.usa Re: niewykluczone 10.10.04, 18:57
        "jak w 2005 sie uda uniknkac duzej recesji"

        To poczatek wielkiego procesu zmian. 2005 nic nie znaczy. To bedzie po prostu
        rok kolejnych niskich stop procentowych. Greenspan obnizy stope ponownie, tym
        razem PONIZEJ 1%.

        To dzialanie powstrzyma pogarszanie sie warunkow ekonomicznych panstwa.
        Ale to niczego juz nie zmieni!

        Co do tezy o rzekomym przesunieciu cyklu o dwa lata: Przyznam sie, ze jest to
        dla mnie zaskakujace oswiadczenie.

        Uwazam to za bzdure. Bo o koniunkturze gospodarczej decyduje zawsze cykl
        dominujacy. Czyli taka faza rozwoju, jaka wystepuje w przewazajacej wiekszosci
        gospodarki swiata!

        Zmiana kursu rozliczeniowego Juana spowoduje znaczacy wzrost PKB Chin w
        porownaniu do reszty. Mysle, ze rewaluacja tej waluty spowoduje swiatowy szok.
        I zaczniemy od tego. Mysle, ze mozna z malym marginesem bledu przyjac, ze data
        szczytu koniunkturalnego bedzie data rewaluacji chinskich papierow
        rozliczeniowych. Podwyzka cen towarow chinskich bedzie takim gwozdziem do
        trumny gospodarki swiatowej. Komunisci chinscy sa po pierwsze calkiem nieglupi
        a po drugie zaimportuja kolejne 50 milionow miejsc pracy z calego swiata!

        Mysle, ze w pierwszej kolejnosci padnie gospodarka Japoni, Korei, Europy a
        potem USA. A moze rownoczesnie?
        • przycinek.usa kurs ropy 10.10.04, 20:18
          Jest dla mnie oczywiste, ze wzrost wartosci juana spowoduje stopniowy dalszy
          wzrost ceny ropy naftowej.

          Mysle, ze uwolnienie kursu Chinszczyzny to wzrost ceny ropy o MINIMUM procent
          rewaluacji razy udzial w rynku konsumpyjnym.

          Poniewaz jednak nie wiem o ile maja plan rewaluowac ani nie wiem ile dokladnie
          wynosi obecny udzial Chin w konsumpcji swiatowej ropy, wiec sie nie wypowiem.

          Jednak bawiac sie w zgaduj-zgadule, to mysle, ze wzrost kursu o 50% i udzial w
          rynku ropy na jakies 3% - mamy wzrost kursu brent o 1.5%, Moze byc?

          Gdzies zapamietalem, ze zapotrzebowanie na ogolna rope w Chinach to jest 2.21
          mln barylek dziennie a produkcja swiatowa crude okolo 68 miliona barylek.

          Te proporcje powinny sie zmienic wraz ze wzrostem kursu juana.

          Morgan Stanley uwaza wzrost ceny ropy do 61 dolcow za prawdopodobny do konca
          roku a cena ropy w 1980 w dolarach 2000 wynosila okolo 80 dolarow!

          No i nie mozna zapominac o efekcie lewarowania walut nawzajem. Jak sie juan
          dzwignie, to wraz z nim pojda w gore wszystkie waluty w rejonie! I jak to
          wplynie na popyt? Hmm. Bedzie proporcjonalnie wiekszy!

          To mamy jeszcze duzo miejsca na wzrosty!

          Czuje, ze ta cholerna ropa pojdzie do gory wyzej, jak sie wszystkim wydaje.
        • bush_w_wodzie Re: niewykluczone 10.10.04, 22:54
          przycinek.usa napisał:

          > "jak w 2005 sie uda uniknkac duzej recesji"
          >
          > To poczatek wielkiego procesu zmian. 2005 nic nie znaczy.

          ja dobrze wiem o co ci chodzi. cala gra idzie o to zeby nieuniknione zmiany
          zachodzily powoli tak by ludzie zdazyli sie z tym pogodzic

          • przycinek.usa no to zachodza! 11.10.04, 05:05
            Powolne zmiany.-))

            Swiat przyzwyczail sie do taniej Chinszczyzny. Cala elektronika jest z Chin!
            Dekade trwalo wypieranie produkcji chinskim eksportem.

            Teraz, jak sie polowa swiata nauczyla chinszczyzny - przyszedl czas na podwyzki!
            To klasyka biznesu. Wejsc na rynek, wyprzec konkurencje, zajac nisze, opanowac
            rynek i ... podniesc ceny!

            He he he. A wy nawet w Polsce nie myslicie o tym, nie? Europa spi!

            Wlasnie wam za chwile Chiny zaaplikuja podwyzke cen na wszystkie swoje produkty!
            A nie ma juz obecnie firm, ktore moga z Chinami konkurowac cenowo!

            I nawet jak wam Chinczycy zapodadza kurs wyzszy o 50%, to i tak bedziecie
            chinszczyzne kupowac, bo musicie! A w skali swiata wygraja na tym jedynie Chiny!
            He he he he eh. Europa nagle bedzie musiala za te towary placic wiecej i okaze
            sie, ze "deficyty" sa cecha nie tylko USA ale i innych "szansownych" krajow.

            Cena juana zachwieje rynkami. Bedziecie mieli jeszcze drozsza miedz, wegiel i
            rope. Bo przeciez Chiny nie przestana sie rozwijac! A Europa owszem! Bedzie
            kolejnym dawca kapitalu - dawala najpierw USA to teraz bedzie dawac Chinom.

            Powiedz mi Bush, ze o tym myslisz dzien i noc! Powiedz mi, ze KUMISARZE o tym
            mysla...

            eeee - NIE mysla! Nie myslicie o tym. Nic a nic.

            Mysli jedynie Papa Bush i obecny rzad. Mysli Greenszpan.
            Ale nie SLD. He he he. I wiesz co? PO tez o tym nie mysli. Gwarantuje!

            I jeszcze jedna uwaga. Z zasady nie zajmuje sie rynkiem ropy. Uwazam to za
            nudne zajecie. Ale przeczytalem kilka analiz rok temu i teraz tez zajrzalem na
            pare POLSKICH stron i co mnie udarzylo?

            Na stronie NBP sa PLAGIATY opracowan zagranicznych!!! Madrosci popodpisywane
            nazwiskami niesamowicie madrych trzydziesto-paroletnich dzieciakow, majacych
            siano w glowie. Pisza o ropie, nie majac o tym zielonego pojecia. Tlumaczac
            teksty wprost - nawet zdan nie zmieniajac. Ciekawe czy ktos im pozwolil?

            To samo GW. Czesc artykulow (bo na szczescie nie wszystkie) jest oparta na
            watpliwej jakosci zrodlach, czesc notatek jest po prostu tlumaczonych z
            Reutersa i prasy zagranicznej WRAZ Z BLEDAMI merytorycznymi!!
            Niesamowite, ze bledy dotycza nawet takich prostych spraw jak ceny! Nawet cen
            nie potraficie rzetelnie sprawdzic i przedstawic. Cos nieprawdopodobnego. Co za
            ignorancja. Jestem tym po prostu porazony.


            • bush_w_wodzie problem chinski 11.10.04, 14:23
              elektronika jest z taiwanu i china (geograficznie) ale fabryki niekoniecznie sa
              chinskie

              europa ma z chinami deficyt handlowy w 2003 rowny 60 mld usd. nawet jesli to sie
              podwoi to trade balance sie zrobi -0.6% pkb zamiast 0. dziura handlowa bedzie
              miala rozmiar 5% eksportu ue

              usa mialy za to deficyt hand. w 2003 rowny 123 mld usd a w tym roku ida na 160
              mld usd. jesli to 120 mld sie podwoi to deficyt handlowy usa wzronie do okolo
              6.5% pkb i bedzie stanowi ponad 60% wartosci eksportu usa

              jak widzisz komisarze nie spia. przespali natomiast sprawe grorge z alanem. a
              moze papa busz sprobowal pomyslec i to sa skutki? nie wiem jak to sie stalo to
              wy macie problem z chinszczyzna. niestety jak wy macie problem to my tez mamy

              twoje wrazenia na temat jakosci analiz produkowanych przez polskich ekonomistow
              podzielam. wcale mnie te plagiaty nie zaskoczyly. srednio rzecz biorac zad...
              intelektualne
              • przycinek.usa Re: problem chinski 11.10.04, 17:38
                > elektronika jest z taiwanu i china (geograficznie) ale fabryki niekoniecznie
                > sa chinskie

                wzrost cen bedzie dotyczyl calej Azji. Komputerki PC podrozeja.
                cyferek nie komentuje, bo komentarz wyjechalby poza ramy akceptowalne na forum.


                Konkurencyjnosc eksportu wzrasta wraz z maleniem wynagrodzen i wzrostem
                bezrobocia. Wiec naturalnie, ze jestescie niejako lepiej przystosowani do tej
                Chinszczyzny. My mamy do Chin blizej. To fakt. Handlowo jestesmy sasiadami.
                I pakuja nam te gwozdzie, wiertarki i latarki. Wiec jezeli Chinczycy potrafia
                zalatwic USA, to co dopiero zrobia z Europa! Oni sie do tego zabiora
                systematycznie. Sa pracowici i maja wiele szarych komorek. Wybuduja jeszcze
                pare fabryk, jeszcze kilka statkow sobie kupia po cenach komercyjnych i zacznie
                sie ruch w portach europejskich. Gwozdzie, wiertarki i latarki. Tylko nie kupuj
                bush baterii made in China, bo sa beznadziejnej jakosci. He he he.

                • bush_w_wodzie no widzisz 11.10.04, 18:56
                  przycinek.usa napisał:

                  > > elektronika jest z taiwanu i china (geograficznie) ale fabryki niekoniecz
                  > nie
                  > > sa chinskie
                  >
                  > wzrost cen bedzie dotyczyl calej Azji. Komputerki PC podrozeja.

                  to bedziemy je rzadziej zmieniac

                  > cyferek nie komentuje, bo komentarz wyjechalby poza ramy akceptowalne na forum.
                  >

                  szkoda bo to jedyny niesubiektywny aspekt tej dyskusji

                  > Konkurencyjnosc eksportu wzrasta wraz z maleniem wynagrodzen i wzrostem
                  > bezrobocia. Wiec naturalnie, ze jestescie niejako lepiej przystosowani do tej
                  > Chinszczyzny. My mamy do Chin blizej. To fakt. Handlowo jestesmy sasiadami.
                  > I pakuja nam te gwozdzie, wiertarki i latarki. Wiec jezeli Chinczycy potrafia
                  > zalatwic USA, to co dopiero zrobia z Europa!

                  jesli z gory zakladasz ze jestesci o tyle lepsi a cyferek nie komentujesz to do
                  jakich wnioskow dojdziesz? dokladnie do takich jakie zalozyles na poczatku. i po
                  co dyskutowac?

                  > Oni sie do tego zabiora
                  > systematycznie. Sa pracowici i maja wiele szarych komorek. Wybuduja jeszcze
                  > pare fabryk, jeszcze kilka statkow sobie kupia po cenach komercyjnych i zacznie
                  >
                  > sie ruch w portach europejskich. Gwozdzie, wiertarki i latarki. Tylko nie kupuj
                  >
                  > bush baterii made in China, bo sa beznadziejnej jakosci. He he he.
                  >

                  no wlasnie. cos dostalem ostatnio chinskiego i bylo to do wyrzucenia od razu
                  • przycinek.usa Re: no widzisz 11.10.04, 19:38
                    "cos dostalem ostatnio chinskiego i bylo to do wyrzucenia od razu"

                    No widzisz? Ale to sie zaczyna zmieniac. Zarabiaja mase pieniedzy i jakosc
                    wyrobow powoli wzrasta. Dam przyklad niesubiektywny, he he:

                    Sa nozyki jednorazowe do ciecia kartonu i innych. Te nozyki byly od wielu lat
                    oferowane tutaj za grosze. I rozpadaly sie po kilku razach. To teraz
                    wyprodukowali takie nozyki, ze maja metalowe czesci w srodku i nie rozpadaja
                    sie a oprocz tego dokladaja opakowanie wymiennych ostrzy! Kupilem tego kilka
                    sztuk. Super sa. Nigdy nie kupie juz porzadnych amerykanskich nozykow. To bez
                    sensu. Chinskie lepsze.

                    I wiesz co? Tak jest w kazdym segmencie ich rynku. Ich produkty robia sie coraz
                    lepsze z miesiaca na miesiac. Teraz to oni produkuja wspaniale rzeczy.

                    A elektronika ma swoj "resurs". Jak ktos uzywa komputera PC, to wczesniej czy
                    pozniej ten komputer sie zepsuje. I wiesz co? kupisz nowy. Juz teraz jestes
                    uzalezniony od internetu. Tak jak my wszyscy. A pieniazki poplyna do banku w
                    Chinach.
                    • bush_w_wodzie jesli 11.10.04, 20:40
                      chinczycy podniosa ceny - powiedzmy dwukrotnie to eu trade gap bedzei ponizej
                      1%. takie sa fakty. przy tym wzrosnie ich sila nabywacza i oplacalnosc eksportu
                      do chin. taki vw jest swietnie usadowiony na chinskim rynku

                      towary przemyslowe sa wytwarzane przez linie niemal calkowicie automatyczne.
                      nokia ma fabryki w finlandii i jest konkurencyjna

                      problem ma usa ktore stacilo za busza 3 mln miejsc pracy w przemysle a co gorsza
                      siedzi w kieszeni u azjatow. chinczycy moga jednym ruchem pana hu zatopic dolara
                      i amerykanska gospodarke (a wtedy i my oberwiemy). mysle jednak ze oni tego nie
                      zrobia bo grozba nie zastosowana jest skuteczniejsza od wykonanej. na razie
                      zadowola sie taiwanem

                      • przycinek.usa ale co ty opowiadasz!? 11.10.04, 21:12
                        "chinczycy podniosa ceny - powiedzmy dwukrotnie to eu trade gap bedzei ponizej
                        1%. takie sa fakty. przy tym wzrosnie ich sila nabywacza i oplacalnosc eksportu
                        do chin. taki vw jest swietnie usadowiony na chinskim rynku"

                        Chinolce podniosa kurs swojego juana, a zaraz za tym poleci do gory cala kupa
                        walut azjatyckich i trade gap bedzie wyzszy. Ja nawet nie probuje zgadywac o
                        ile. Nie mam pojecia. To jest w ogole zbyt trudne do oceny. Poczekamy
                        zobaczymy. A VW ma fabryki w Chinach i Chinczycy przezyja jakos te dysproporcje
                        cenowe. Zwlaszcza, ze marza na samochodzie w Chinach byla 5 razy wieksza jak w
                        USA. Jest z czego spuszczac. Pamietaj. Otwarte granice! He he he.
                        Rynek zadziala na korzysc Chin.

                        "towary przemyslowe sa wytwarzane przez linie niemal calkowicie automatyczne.
                        nokia ma fabryki w finlandii i jest konkurencyjna"

                        No wlasnie. I dlatego Chinczycy chcieli tez miec fabryki. I maja mase fabryk.
                        Coraz wiecej. A co ty myslisz? Kto produkuje komory w Chinach?

                        "problem ma usa ktore stacilo za busza 3 mln miejsc pracy w przemysle a co
                        gorsza siedzi w kieszeni u azjatow."

                        Ma problem.

                        "chinczycy moga jednym ruchem pana hu zatopic dolara i amerykanska gospodarke
                        (a wtedy i my oberwiemy)."

                        I zamierzaja to zrobic.

                        "mysle jednak ze oni tego nie zrobia"

                        Mylisz sie.

                        "bo grozba nie zastosowana jest skuteczniejsza od wykonanej."

                        Grozba jest finansowo efektywna jedynie wtedy, kiedy na jej skutek cos
                        dostajesz. USA nie maja ochoty nic Chinom dawac. A spelnienie grozby owszem da
                        Chinom niesamowity potencjal wzrostowy. Moze nawet zlikwiduja sobie bezrobocie!

                        "na razie zadowola sie taiwanem"

                        Wyjasnij slowo "zadowola". Bo nie rozumiem? 500 milionow Chinczykow zgwalci tam
                        kobiety? Ja mysle, ze jest ich zbyt wielu na bycie zadowolonym. Mysle, ze oni
                        beda zadowoleni, kiedy podniosa ceny. Pamietaj. To panstwo komunistyczne.
                        Maja ambicje. Nie to co Kwasniewski.

    • goscgazety PLN 10.10.04, 23:48
      Pamietam jak na poczatku roku "zgadywalismy" kurs zlotego. Bylo to jeszcze przed wejsciem Polski do Uni. Byl taki okres, kiedy EUR kosztowoalo 5 PLN co bylo bardzo korzystne dla naszego eksportu. Dzis mamy 4,33 co wtedy wydawalo sie nieprawdopodobne, niektorzy widzieli poziom nawet 5-6 PLN za 1 EUR na koniec roku . Jesli dobrze pamietam to w budzecie panstwa na rok 2004 oszacowano kurs w granicach EUR/PLN = 4,3. Czyli wszysko jest tak jakby zgodnie z planem. A moze taki kurs utrzymuje sie dzieki ingerencji NBP i rezerwa walutowym ? Jeszcze przypominam sobie, ze mielismy spalacic w tym roku calkiem spore raty kredytow zaciagnietych w EUR i USD. Czesc pewnie splacilismy, a nowe zaciagnelismy. Ciekawi mnie jak wyglada ten bilans.



      • robisc Re: PLN 11.10.04, 00:03
        Kurs PLN jest dalej niestabilny i zależny w duzym stopniu od rozwoju wypadków
        na scenie politycznej. Do tego dług publiczny rosnie dalej w zastraszajacym
        tempie. Wszytko dobrze dopóki mamy 5% wzrost gospodarczy i w miarę stabilny
        rzad (dla spekulantów z zagranicy Belka wydaje sie widocznie w porzadku).
        Wystarczy jednak, ze któryś z tych dwóch elementów wpływajacych obecnie na
        obniżenie ryzka inwstycyjnego zmieni sie na niekorzyść, a wrócimy z powrotem do
        sytuacji z początku roku. Przecież rzad Belki w zasadzie niewiel zmienił w
        polityce gospodarczej w porównaniu z rzadem Millera.

        Tak naprawdę przełomowy moze okazać sie przyszły rok, ponieważ:
        1/ powstanie nowy układ rzadzący;
        2/ poznamy "prawdziwy" wzrost gospodarczy oczyszczony z efektu akcesji,
        3/ poznamy stopień absorbcji funduszy unijnych;
        4/ dowiemy sie czy "ruszyły" inwestycje.

        Niewiadomych jest tak wiele, ze nie podejmuję sie jakiejkowliwek prognozy, co
        sie wydarzy. Na wszelki wypadek kredyty mam w PLN.
    • bush_w_wodzie przycinkowi przyczynek na temat chinkich tortur 12.10.04, 22:48
      no wiec zgadzamy sie ze chinczycy zakladaja zachodowi sznur na szyje. czy im sie
      uda to jest inna sprawa ale juz nas nieprzyjemnie cos laskota.

      ty twierdzisz ze beda chcieli udusic nas od razu i na szybko mimo ze chwyt na
      razie niepewny i ryzyko duze. znacznie mniejsze by bylo gdyby mieli niezla bron
      nie? bo tego na razie nikt w chinach nie robi.

      a chinczycy sa cierpliwi i nie dzialaja pochopnie. nie beda nas wykanczac ostrym
      cieciem jak ludzie zachodu tylko powolutku. chyba wiesz jak wygladaja chinskie
      tortury?

      fragmenty dwu dzisiejszych artykulow:

      "Chiny nie chcą umacniania swojej waluty

      pat, Reuters 12-10-2004, ostatnia aktualizacja 12-10-2004 16:19

      Wtorkowa informacja z Państwowej Administracji Handlu Zagranicznego podziałała
      jak kubeł zimnej wody na rynki azjatyckie, na których spekulowano, że instytucja
      ta będzie umacniać juana.

      - Takie opinie są bezpodstawne i dowodzą niezrozumienia naszej polityki kursowej
      - napisał urząd w komunikacie. W grę nie wchodzi też jednorazowa rewaluacja
      waluty. Reakcja rynku na tą informację była bardzo szeroka - od kursu dolara w
      Hong Kongu do kontraktów terminowych na miedź w Szanghaju".

      i

      "To embargo pochodzi z przeszłego okresu i nie przystaje do dzisiejszej
      rzeczywistości - powtarza francuski prezydent, który od miesięcy zabiega o
      zniesienie przez Unię Europejską zakazu sprzedaży broni Chinom ogłoszonego po
      masakrze na placu Tiananmen w czerwcu 1989 r.

      W Europie coraz bardziej skłaniają się ku argumentom Chiraca - wszak Chiny to
      drugi partner handlowy Unii, a deficyt przekraczający 60 mld euro łatwo
      zniwelować zyskami z broni. Zwłaszcza tej supernowoczesnej, najbardziej pożądanej.

      "Nie" Chiracowi i Pekinowi mówią twardo jeszcze Szwedzi, Duńczycy i Irlandczycy
      przekonani, że przez te 15 lat nie wszystko w Chinach się zmieniło. Że ludzie,
      którzy domagają się śledztwa w sprawie masakry na placu Niebiańskiego Spokoju,
      po staremu lądują w kryminale. Że Tybetańczycy, podbici przez Chiny w latach
      50., są wynaradawiani, torturowani, mordowani.

      Zbrojąc się, Chiny mają dwa cele. Długoterminowy - za 20, 30 lat dorównać
      militarnie Ameryce. I krótkoterminowy - za rok czy dwa zyskać taką przewagę nad
      Tajwanem, by można było rzucić "zbuntowaną wyspę" na kolana i zmusić ją do
      zjednoczenia na warunkach Pekinu".

      • przycinek.usa Re: przycinkowi przyczynek na temat chinkich tort 13.10.04, 08:49
        eee. To jest NIEPRAWDA. To kwestia wywazenia co sie bardziej oplaca, eksport,
        czy koszty inwestycji i rozwoj rynku wewnetrznego.

        Ja mysle, ze oni po prostu rozszerza przedzial wahan juana a potem za jakis
        czas po prostu uwolnia kurs. I bedzie taka aprecjacja, jaka komunisci sobie
        zaakceptuja. Oni po prostu NIE CHCA wywolywac paniki. Przeciez musza najpierw
        pozbyc sie dolara a dopiero potem robic jakies wieksze ruchy. Ploty byly na
        rynku w ubieglym tygodniu to i musieli jakos zareagowac. I mamy dementi.
        Mnie interesuje szybkosc takich informacji. Nie tresc. Skoro komunisci ruszyli
        dupe i od razu dali taki komunikat, to istotnie maja zamiar wcisnac ludziom
        jakis kit. Takich informacji nie przekazuje sie bez powodu.

        A skoro jestes ekonomista, to powinienes wiedziec, ze takiej sprezyny nie da
        sie na zawsze utrzymac. Juan ma naturalna tendencje do aprecjacji. Tak jak Yen.
        Jest po prostu tani jak barszcz. Duza czesc inwestorow liczy na aprecjacje
        Juana. To powazny interes. Juan bedzie drozszy. I produkcja Azjatycka tez.
        Pytanie kiedy.

        Co do tzw wartosci fundamentalnej. Wszyscy uwazaja, ze dolec jest trup. Nawet
        Warren Buffet, choc chyba niezle w dupe zebral ostatnio. To samo uwaza sie o
        Euro. Ze to waluta bez potencjalu wzrostowego. No to co ma isc do gory? Gdzie
        lepiej trzymac kase? Yen? Co? No chyba Yen. Ja mysle, ze zbliza sie czas, kiedy
        spekulanci zabiora sie za dolara. Na razie nie wyobrazam sobie tego, ale kto
        wie, moze za rok?

        Jak dolar ma spasc, to i Juan pojdzie do gory. Im pozniej tym bardziej pionowo.
        I pamietaj, ze to chodzi o wielkie pieniadze. Tak wielkie, ze nie sposob je
        normalnie zainwestowac. To nie sa jakies glupie gieldowe miliardy dolcow. To sa
        abstrakcyjne kwoty.




    • robisc zgadzacie się z Belką 14.10.04, 19:22
      2004.10.14 19:06
      Belka: Dolar będzie słaby przez kilka następnych lat

      Premier Marek Belka ocenia, że dolar może pozostać słaby przez następnych kilka
      lat. Według niego umacnianie się złotego jest m.in. efektem słabnącego dolara.

      "Jestem optymistą w tym zakresie. Uważam, że dolar będzie względnie słaby przez
      kilka następnych lat. Zaangażowanie USA w światową wojnę z terroryzmem i
      niemożliwość ograniczenia deficytu budżetowego USA, to oczywiście powoduje
      narastanie deficytu handlowego. To właściwie jest gwarancja, że dolar będzie
      słaby w stosunku do euro" - powiedział w czwartek Marek Belka.

      Belka wygłosił referat w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk
      na temat bieżących problemów polityki gospodarczej rządu.

      Zaznaczył, że wzrost gospodarczy po trzech kwartałach wyniósł ok. 6 proc.,
      produkcja przemysłowa wzrosła ok. 15 proc.

      Dodał, że wielkość długu publicznego w stosunku do PKB może być na koniec roku
      nieznacznie wyższa niż rok temu, a niewykluczone, że będzie na tym samym
      poziomie czyli 51,6 proc.
    • bush_w_wodzie Re: koniunktura a obecny kurs dolara 14.10.04, 20:09
      dla porzadku dzisiejsze dane

      zapasy ropy na zime w usa mniejsze o 9% niz rok temu

      deficyt handlowy usa w sierpniu na poziomie 54 mld usd. a ropa jest dzis sporo
      drozsza niz w sierpniu

      eksport wzrost w sierpniu o 0.1% do poziomu 96 mld usd. warto porownac deficyt
      handlowy z eksportem

      ilosc nowych bezrobotnych w tygodniu wzrosla do 352 tys czyli najwyzszego
      poziomu od 7 miesiecy

      mimo to dolar trzyma sie mocno


      • vico1 Re: koniunktura a obecny kurs dolara 15.10.04, 17:34
        Dolar trzyma sie "mocno", chociaz jest 1/4 mniej warty niz pare lat temu. Trzyma
        sie na slowo honoru. Autorytetem ciezkiej reki.
        Jest rozsadna alternatywa: euro - bardziej wiarygodne, oparte na zrownowazonych
        gospodarkach.


    • bush_w_wodzie zaczyna sie powoli? 20.10.04, 17:52
      na razie to mala sprawa.

      ale jesli z klotn kulisa z urzednikiem robia sie zamieszki tego rozmiaru to o
      czyms swiadczy. rozwoj gospodarczy + komunistyczna pazerna czapa urzednicza = ?


      fakty.interia.pl/news?inf=554130

      Zamieszki w Chinach
      20.10.2004 15:58
      Do poważnych zamieszek doszło w poniedziałek w największej, 30-milionowej
      chińskiej metropolii Chongqing, w południowo-zachodniej części kraju.

      Kilkudziesięciu policjantów zostało rannych. Setki żołnierzy i funkcjonariuszy
      sił porządku musiały chronić budynek władz miasta Wanzhou, części metropolii
      Chongqing, przed napierającym tłumem.

      W zamieszkach, które rozpoczęły się od drobnej utarczki na bazarze owocowym i
      szybko przerodziły w groźny konflikt, uczestniczyło około 10 tysięcy osób. Dziś
      sytuacja była nadal napięta, ale - według relacji władz i naocznych świadków -
      pozostawała już "pod kontrolą". Budynek administracji miejskiej w dalszym ciągu
      otaczały jednak wzmocnione oddziały policji.

      Przyczyną zamieszek była kłótnia między sklepikarzem i ubogim kulisem, która
      rozpaliła społeczny gniew przeciwko skorumpowanym komunistycznym urzędnikom,
      wszechwładnej samowoli i niesprawiedliwości. Demonstranci obrzucili policjantów
      kamieniami. - Dziesiątki funkcjonariuszy odniosły obrażenia - podały miejscowe
      źródła policyjne. Jeden z żołnierzy został ciężko ranny w oko. Zdjęcia w
      lokalnej prasie przedstawiały m.in. płonący samochód policyjny.
      • robisc dolar - gdzie jest dno? 20.10.04, 19:04
        Halo Przecinek, jak tam nastroje za oceanem?

        Dolar słabnie w oczach

        mkuz, Reuters 20-10-2004 , ostatnia aktualizacja 20-10-2004 16:52

        W środę w pewnym momencie euro kosztowało aż 1,26 dol. - najwięcej od siedmiu
        miesięcy. Później kurs dolara nieco się tylko podniósł. Amerykańska waluta
        traci na wartości również wobec jena, funta i franka szwajcarskiego
        Dlaczego dolar jest słaby? Inwestorzy boją się, że amerykańska gospodarka nie
        jest tak silna, jak przedstawia to w kampanii wyborczej prezydent Bush. We
        wrześniu ceny w USA wzrosły o 0,3 proc. w porównaniu z sierpniem - znacznie
        bardziej niż spodziewali się ekonomiści. Spadła również liczba rozpoczętych
        budów - to znak, że Amerykanie inwestują mniej w nieruchomości. Deficyt
        budżetowy osiągnie w tym roku 413 mld dol., czyli o 9,5 proc. więcej niż w roku
        ubiegłym. To również najwyższy deficyt budżetowy USA w historii - sięgnie 3,6
        proc. PKB. Straszy wreszcie deficyt handlowy. W sierpniu przekroczył 54 mld
        dol. i będzie rósł, bo Amerykanie coraz więcej kupują za granicą, m.in. z Chin.
        Na złe wieści makroekonomiczne nałożyły się również wysokie ceny paliw, bijące
        w gospodarkę USA: w środę baryłka ropy kosztowała 53 dol.
        • robisc zaskakujący koemntarz 20.10.04, 22:02
          Re: A co na to "meerkat"???
          Przeczytaj komentowany artykuł »
          Autor: Gość: LastBoyScout IP: *.ipt.aol.com
          Data: 20.10.2004 18:02 + dodaj do ulubionych wątków
          --------------------------------------------------------------------------------
          A moze byc LastBoyScout ? wink

          PRZEDE WSZYSTKIM : DOLAR SIE WZMACNIA A NIE SLABNIE !!!

          Jak podaje "The Economist" od poczatku tego roku dolar :

          a) oslabl - wobec walut Wenezueli ok. 10%, Kolumbii ok.6 %,Poludniowej Afryki
          ok.5%, POLSKI (?!), Poludniowej Korei i Wielkiej Brytanii ok.3 %.

          b) wzmocnil sie - wobec Chile, Indonezji ok 8%, Brazylii ok.6 %, UNII
          EUROPEJSKIEJ (?!!!) 5%, Turcji, Tajlandii, Japonii, Izraela ok 4%, Czech,
          Argentyny, Meksyku, Indii ok. 2%.

          Ten sam "The Economist" podaje, ze Stany Zjednoczone maja najwyzszy wzrost
          gospodarczy (obecny i przewidywany!) wsrod krajow wysoko rozwinietych a
          deficyt budzetowy porownywalny do wiekszosci krajow Unii Europejskiej i
          Japonii....

          Moge zrozumiec, ze Wyborcza tworzy propagande jaka chca sluchac jej czytelnicy
          ale nie robcie z siebie Panowie juz kompletnych idiotow.......


    • przycinek.usa no niewesolo. 23.10.04, 06:29
      Obawiam sie, ze koniunktura definitywnie zakonczyla swoj zywot.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich upartych przedsiebiorcow.
      Nie bierzcie chlopaki kredytow. Nie teraz.
      W ogole nie bierzcie kredytow.

      Po raz pierwszy od kilkunastu lat siadl doslownie kazdy segment handlu
      detalicznego. Nie widac tego w danych publikowanych przez np. wielkie spolki
      handlowe jak Walmart. Ale wszystkie okoliczne biznesy narzekaja jak nigdy dotad.
      Nic dziwnego, ze sie dolec zapada. Przykra sprawa.
      • robisc Re: no niewesolo. 23.10.04, 19:44
        przycinek.usa napisał:

        > Obawiam sie, ze koniunktura definitywnie zakonczyla swoj zywot.

        Więc jaki scenariusz na przyszłość? Jak na razie tu nie słychac o nadchodzącym
        kryzysie w Stanach. W Polsce natomist dobry nastrój na rynkach finansowych ma
        trwać wg Jankowiaka do wyborów. Poniewaz obecna aprecjacja złotówki to głównie
        efekt napływu krótkotermonowego kapitału spekulacyjnego, zagranica
        inwestuje "na krótko" a perspektywa 8-12 m-cy stabiności politycznej w
        zupełnosci im wystarcza. Jest to jakieś wytlumaczenie.

        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,2350256.html
        • przycinek.usa Re: no niewesolo. 24.10.04, 04:44
          "Więc jaki scenariusz na przyszłość?"

          Nie wiem.
          • robisc he, he 24.10.04, 10:38
            przycinek.usa napisał:

            > "Więc jaki scenariusz na przyszłość?"
            >
            > Nie wiem.

            Chyba pierwszy raz Ty coś takiego napisałeś. To najlepsza odpowiedź w
            dzisiejszch czasach. Prognozy ekonomiczne to obecnie trochę jak wrózenie z
            gwiazd. Dlatego też smiesza mnie różne projekcje inflacyjne NBP, na podstawie
            których RPP podejmuje żywotne dla gospodarki decyzje. Jak kurs EUR/PLN spadnie
            do 3,8, to być może bedą skłonni przyznać, ze gdzieś popełniono bład. Do tego
            czasu beda poprawiać projekcje.
        • vico1 Re: no niewesolo. 24.10.04, 10:49
          Swiat trzymal duze rezerwy dolarowe, ale je ogranicza. Dolary wracaja do USA.
          Np Japonia na potege kupuje papiery wartosciowe w Stanach, w pierwszych
          3miesiacach tego roku za 144mld dolarow, a w tamtym roku za 200mld.
          Jakie moga byc konsekwencje tego w przyszlosci?
          • przycinek.usa Re: no niewesolo. 24.10.04, 19:05
            ja o tych rezerwach myslalem dawno temu. dlatego skracalem dolara rok temu.
            Myslalem ze zoltki zdecyduja sie wypiepszyc te dolary. Ale nie zdecydowali sie.
            Myslalem sobie "twardzi sa", maja jakas strategie albo wiekszy plan.

            Ale oni po prostu byli glupi jak but z lewej nogi.

            Jesli faktycznie tak jest jak piszesz, gospodarke USA zaleje fala nowych
            swiezutkich dolcow, rzad wybuduje pare szkol i mostow, a potem to wszystko sie
            zawali i stopa najpierw spadnie do zera potem bedzie inflacja i koniec swiata.

            Jednak co do kursu dolara, to ja bylbym szalenie ostrozny w opiniach.
            Obecnie (jest niedziela 24 pazdziernik) wykres wyglada tak, ze ja z takich
            formacji widzialem glebokie korekty. To wyglada na sam szczyt.

            JEDNAK mozliwe jest atakowanie historycznego szczytu. Jest istotnie mozliwe, ze
            przekroczymy 1.3 i pojdziemy gdzies wyzej. To jest mozliwe wlasnie teraz.
            A co zrobi rynek to zobaczymy w ciagu kilku najblizszych tygodni.

            Jestem sklonny zaryzykowac jakas naprawde mala kase, ze idziemy z dolcem w dol.
            Ale to niebezpieczne. Bo dolec powie, ze jeszcze za wczesnie i dostane w dupe.

            • vico1 Re: no niewesolo. 24.10.04, 20:13
              przycinek.usa napisał:

              > Jesli faktycznie tak jest jak piszesz, gospodarke USA zaleje fala nowych
              > swiezutkich dolcow, rzad wybuduje pare szkol i mostow, a potem to wszystko sie
              > zawali i stopa najpierw spadnie do zera potem bedzie inflacja i koniec swiata.

              Wyczytalem to w CNN interesujac sie tematem.
              money.cnn.com/2004/03/31/news/economy/japan/
              "Koniec swiata", tym sie mozna zdenerwowacsad Europa przyzwyczaila sie juz do
              niskiego kursu dolara, w tym roku niemal sie o tym nie mowi. Pigulka drogiej
              ropy jest latwiejsza do przelkniecia przy tanim dolarze.


              • przycinek.usa Co za kompletny idiotyzm! Przeciez ci Japonczycy 25.10.04, 20:03
                TO IDIOCI!!!

                Przeczytalem to. I moj wielki sprzeciw budzi ten fragment:

                "By cashing in its yen for dollars to buy bonds, the Bank of Japan hopes to
                keep demand for dollars strong and weaken the yen, a boon to Japanese
                exporters, who are key to safeguarding yet another fragile recovery in the
                world's No. 2 economy."

                To zdanie jest calkowicie bez sensu! A BOJ robi naprawde glupia rzecz!
                (Mozliwe jednak, ze robia bardzo madra rzecz, zalezy jak na to patrzec.)

                Po kolei: BOJ najpierw kupowal dolary, co tlumaczylo ich intencje do zbicia
                kursu jena. To jest prawda. I to jest napisane w zdaniu powyzej. Tytul zas
                mowi, ze dzialanie BOJa na podtrzymanie dolara skonczylo sie. Doslownie pisza,
                ze mozliwe, ze sie skonczylo. No to niech sie chlopaki zdecyduja!

                Jak to wygladalo w czasie: Najpierw kupowali ogromne ilosci dolarow
                interweniujac na FOREXie, potem te dolary trzymali a potem poszla w swiat
                wiadomosc, ze sie interwencje skonczyly i bodajze w kwietniu byl na ten temat
                komunikat. Zgodnie z dalszymi komunikatami o interwencjach, BOJ przestal
                niemalze kupowac dolary.

                TERAZ kupuja obligacje, co powoduje, ze wypychaja z rynku innych kupcow na
                obligacje i ogolnie dolarow przybywa na rynku w szybkim tempie.

                W zwiazku z powyzszymi, "cashing in its yen for dollars to buy bonds" jest bez
                sensu. Kompletnie idiotyczny artykul. Czytaja to ludzie i nie rozumieja, ze
                czytaja bzdury.

                "The purchases by the central bank have also helped keep U.S. interest rates
                super low, because as bond prices rise, their yields decline."

                To tez jest bez sensu. Ceny rosna i czesc uczestnikow rynku jest wypychana.
                Powoduje to wzrost popytu wtornego na inne instrumenty i np. czesc kasy ucieka
                do Europy np. na BUNDy powodujac presje cenowe na EURO i presje na posiadaczy
                dolarow na calym swiecie na modyfikowanie portfeli. To dziala jak dodatnie
                sprzezenie zwrotne. Zoltki kupily pare obligacji, cena podskoczyla cwierc
                procenta, zdenerwowaly sie nastepne zoltki i cena dolara poleciala na pysk.

                W dwa tygodnie z 1.22 do euro na 1.28 do euro.
                5 procent!!!! Piec procent!!!!!
                I co Ty na to?
                No nie ze to idiotyzm?

                A co sie stalo z Yenem w omawianym okresie? Hm?
                UMOCNIL SIE WZGLEDEM DOLARA z 111 na 106!!!!!

                I co sie stanie teraz z Japonskim ozywieniem i OCZEKIWANYMI INWESTYCJAMI
                Amerykanow w Japonii???? Co sie stanie z Japonskim eksportem do USA?
                A! ZDECHNIE!

                Sam mi powiedz: Czy ten BOJ nie jest DEBILEM?

                Dodatkowo powoduje to presje inflacyjna na rynku i nawet jesli TERAZ stopa jest
                niska, to po 3 kwartalach wzrosnie dysparytet cenowy pomiedzy otoczeniem
                zagranicznym i bedzie impuls inflacyjny i .... byc moze Greenspan podniesie
                stope.

                To wszystko zalezy. Gdyby Greenspan kierowal sie pryncypiami ekonomistow
                europejskich, to polityka monetarna FED przebilaby inflacje juz jutro po takiej
                informacji. Bo przeciez JEST ZAGROZENIE INFLACJA, bo sie wszystkie wskazniki
                plynnosci zwiekszaja!

                Ale Greenspan ma to gdzies, stopa jest ponizej inflacji i wszyscy jak narazie
                sie ciesza.

                BOJ robi straszna glupote. Ale to dobrze. Dobrze. Nikt jeszcze nie widzi
                zagrozenia utraty plynnosci panstwa federalnego. A to moze sie stac w kilka
                miesiecy. Jak Amerykanie zacznal tracic prace a wplywy podatkowe sie urwa!

                Przypomnijcie sobie jak w ubieglym roku i rok wczesniej przedsiebiorstwa
                wywalaly ludzi na bruk. To szlo w tysiacach miesiecznie. Bach, do widzenia,
                you're fired. Pack yourself and out you go.

                Teraz bedzie dokladnie tak samo.

                O rany! Co za pasztet!





                • przycinek.usa i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 20:11
                  Popatrz Vico, oni maja jakies 1000 miliardow dolarow kupione przez te pare lat.

                  Nie zarabiaja na tym. Tylko traca, bo kurs spada. Nie inwestuja tego, wiec
                  traca na inflacji.

                  Teraz kupili obligacji za jakies 200 miliardow (pisza, ze 144 ale ja nie wierze
                  debilom)

                  I stracili na kursie 5% !!!! (Oczywiscie nie ksiegowo. Ksiegowo nie ma straty)

                  Polakomili sie na pare procentow rocznie od kwoty 144 miliardo dolarow, a
                  stracili 50 miliardow dolarow na kursie!!!

                  Straca eksport do USA, zabija swoja gospodarke na nowo i straca calkowicie
                  wplyw na kurs dolara, bo teraz nawet jakby kupili 200 miliardow dolarow, to
                  kurs NIE SPADNIE ponizej 1.2!

                  Wywolaja inflacje w USA i doprowadza do tego, ze w koncu zacznie sie w tym USA
                  kryzys.

                  Jakbym byc Chinczykiem i widzial te zjawiska, to natychmiast uwolnilbym kurs
                  Juana. Dzisiaj. Przeciez takie dzialanie BOJa jest w sprzecznosci z ukladami
                  pomiedzy bankami centralnymi Azji o obronie kursow walut i utrzymywaniu
                  stabilnosci finansowej rejonu. To paranoja!


                  • robisc Re: i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 20:16
                    Nie przesadzasz? Jak Japonia, w końcu mały kraj, może wywołac kryzys w USA?
                    • scrutator Re: i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 20:20
                      Nie czytasz uwaznie.
                      Japonia nie wywola kryzysu.

                      Japonia wlasnie kupila obligacje za 144 miliardy.
                      I co sie stalo? Dolar spadl o 5%.

                      To teraz powiedz mi co zrobila Japonia i idz do gory i zacznij czytanie od
                      poczatku.

                      Jezeli jedziesz samochodem i zle nacisniesz pedaly, to mozesz wjechac w slup i
                      zgnieciesz zderzak. Czy maly nacisk nogi na pedaly moze miec taka sile, aby
                      zgniesc zderzak???

                      Co za noga! Co za sila!
                      • robisc Re: i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 20:28
                        scrutator napisała:

                        > Nie czytasz uwaznie.
                        > Japonia nie wywola kryzysu.
                        >
                        > Japonia wlasnie kupila obligacje za 144 miliardy.
                        > I co sie stalo? Dolar spadl o 5%.

                        I chcesz mi wmówić, ze goście w Tokio nie przewidzeli takiego obrotu sprawy?
                        Styl pisania Pzrecinkanka, znam od dawna. Pisze czesto takimi skrótami
                        mysowymi, że czasami nie sposób go zrozumieć. W żadnym wypadku nie chce mi sie
                        wierzyć w głupotę Japończyków.
                      • robisc niz z tych rzeczy 25.10.04, 20:34
                        RYNEK MIĘDZYNARODOWY

                        USD/JPY
                        Ani negatywne dane z giełdy tokijskiej, ani nawet informacje o weekendowym
                        trzęsieniu ziemi w Kraju Kwitnącej Wiśni nie wywołały na uczestnikach rynku
                        walutowego większego wrażenia. Zgodnie z naszymi prognozami waluta japońska od
                        rana umacniała się dziś w stosunku do dolara, pokonując kluczowy poziom 107.
                        Było to spowodowane jeszcze większymi obawami, co do przyszłości gospodarki
                        amerykańskiej, która jest najsilniej uzależniona od cen ropy – ropy, która nie
                        przestaje drożeć. To właśnie kolejne informacje o rekordach cenowych tego
                        surowca wywołują konsternację wśród inwestorów. Przed południem ceny kontraktów
                        grudniowych osiągnęły poziom 55,67 USD za baryłkę. Bezpośrednią przyczyną tego
                        wzrostu stała się możliwość ogłoszenia na 8 listopada strajku pracowników
                        sektora naftowego w Norwegii. Jeśli taki scenariusz stanie się rzeczywistością
                        ceny czarnego złota mogą wzrosnąć w kierunku 60 USD za baryłkę. Japonia,
                        zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, przestrzega o możliwych działaniach
                        interwencyjnych, mających na celu uspokojenie kursu USD/JPY, jeżeli ten
                        zacząłby się poruszać w sposób niekontrolowany. Dziś po porannej zwyżce
                        wartości jena można było zaobserwować zlecenia systemowe, które uruchomione
                        zostały po przekroczeniu poziomu 107. Kurs jena zatrzymał się jednak na
                        poziomie 106,2 i obecnie oscyluje w granicach 106,6.
                        O godz. 16.10 jeden dolar wyceniany był na 106,70 jena.

                        Krótkoterminowa prognoza
                        Przewidujemy, że w najbliższym czasie notowania kursu USD/JPY mogą zbliżyć się
                        do granicy 107,50 aby następnie oscylować w przedziale 106 – 107

                        www.money.pl/pieniadze/komentarze/20041025/78786/
                        • przycinek.usa wyjasniam. 25.10.04, 21:57
                          "I chcesz mi wmówić, ze goście w Tokio nie przewidzeli takiego obrotu sprawy?
                          Styl pisania Pzrecinkanka, znam od dawna. Pisze czesto takimi skrótami
                          mysowymi, że czasami nie sposób go zrozumieć. W żadnym wypadku nie chce mi sie
                          wierzyć w głupotę Japończyków."

                          Posluchaj. Ja bardzo przepraszam, ze moja wypowiedz jest z kategorii skrotow
                          myslowych i jest niezrozumiala. Juz naprawiam ten blad Robert. Prosze o
                          wyrozumialosc i cierpliwosc.

                          Przedstawiam SAME fakty:

                          1) Japończycy kupowali ogromne ilości dolarów interweniując na FOREXie,
                          w celu OBNIŻENIA kursu Yena, w celu poprawy opłacalności eksportu do USA.
                          Robili to długo i przestali, ponieważ dalsze interwencje nie przynosiły
                          oczekiwanych rezultatów. To i tak zadziałało. W Japonii pojawiło się małe
                          ożywienie ekonomiczne.

                          2) Teraz Japonia ma duże ilości dolarów, a równowaga na FOREXie opiera się na
                          kruchym założeniu, ze żaden z centralnych banków nie sprzedaje dolarów.
                          Banki się dogadały. Miało to formę porozumień międzybankowych w Azji.
                          Jeden bank mówi do drugiego: „Nie opłaca nam się sprzedawać tych dolarów, bo
                          dolary spadną i zepsują nam bilanse obrotów bieżących z USA.”
                          „Jak ja nie sprzedam dolarów, to czy Ty nie sprzedasz dolarów?”
                          I dogadali się, ze nie będą sprzedawać dolarów. Wspólnie.

                          3) Potem te dolary Japończycy trzymali. Jednak BOJ przestał kupować dolary.

                          4) TERAZ ZMIENILI ZDANIE. Nadal nie sprzedają dolarów, ALE kupują obligacje, co
                          powoduje wzrost ceny obligacji. Kupili malutka ilość obligacji i rentowność
                          obligacji spadla. Jak wzrasta cena obligacji, to maleje zyskowność obligacji.

                          5) Jak bank centralny kupuje obligacje, to kładzie większa cenę na obligacje i
                          zakłóca to ogólny obraz rynku, bowiem pojawia się dodatkowy popyt wynikający z
                          uruchomienia tych dolarów, które oni maja, a których nie było dotąd na rynku.

                          6) To powoduje, ze inni uczestnicy rynku, którzy planowali inwestycje w
                          obligacje musza zmienić strategie, bo nie mogą kupić tych obligacji, które
                          chcieli po tych cenach, które akceptowali.

                          7) Zaczynają wiec szukać innych obligacji. I znajdują pożyczkę dla rządu
                          federalnego Niemiec. I kupują te pożyczkę. Wymieniają wiec te swoje dolary na
                          Euro i podnoszą ceny obligacji denominowanych w Euro.

                          8) Inni uczestnicy rynku patrzą się na to. I widza przepływ dolarów z Japonii
                          do USA na rynek bondow i przepływ wtórny z USA na rynek EURO. I widza, ze
                          dochodzi do wymiany USD/EUR, co powoduje presje na spadek wartości dolara i
                          umocnienie EURO.

                          9) Cześć uczestników rynku zaczyna korzystać z okazji i uruchamia swoje środki
                          w celu dokonania transakcji na rynku SPOT w przewidywaniu, ze ten proces będzie
                          zachodził a kolejni uczestnicy rynku będą modyfikować portfele.

                          10) To powoduje lawinę transakcji, których efektem jest nagle uruchomienie
                          wymiany walutowej na wszystkich rynkach przez firmy hedge i banki inwestycyjne.

                          11) Nagle dolarów przybywa na rynku w szybkim tempie.

                          12) BOJ kupił parę obligacji, cena podskoczyła minimalnie, ale zdenerwowały się
                          następne banki centralne i cena dolara spadla o 5% w dwa tygodnie.

                          13) Ponieważ rynki sa połączone, wiec ruch jednej waluty pociąga za sobą ruch
                          pozostałych walut.

                          14) Yenem w omawianym okresie UMOCNIŁ SIĘ WZGLĘDEM DOLARA z 111 na 106.

                          15) Eksport Japoński do USA zmniejszył swoja rentowność o 4.5%.

                          16) Dodatkowa ilość dolarów na rynku powoduje presje inflacyjna na rynku USA.
                          Presja inflacyjna pojawi się ze wszystkich stron. Wzrost cen w USA powoduje
                          wzrost zaangażowania gotówki ze strony konsumenta i w perspektywie spadną
                          obroty firm i spadnie zatrudnienie. To zaś spowoduje, ze spadną wpływy
                          podatkowe rządu federalnego i wzrośnie deficyt budżetowy.

                          17) To zaś zarówno osłabi dolara i spowoduje dalsza ucieczkę inwestorów.
                          I może doprowadzić do niewypłacalności pożyczkowej państwa.
                          Wtedy Japończycy ryzykują utratę zainwestowanych miliardów dolarów na rynku
                          pożyczki w USA.


                          I teraz Ty mi powiedz, co chieli Japonczycy osiagnac w przewidywaniu takiego
                          rozwoju zdazen.
                          • robisc Re: wyjasniam. 25.10.04, 22:18
                            Bardzo mi sie podoba ten wywód. Jeżli będziesz pisał slangiem zrozumieją Cie
                            tylko koledzy po fachu. Jak tez tak mogę, ale kiedyś fachman z McKinsey-a wbił
                            mi do głowy, ze to mało komunikatywny sposób porozumiewania sie smile

                            Zrozumiałem wywód do punktu 15.
                            Dalsza część jednak mnie nie przekonuje. Przecież rzad USA ma okresloną pulę
                            obligacji do sprzedarzy. Jeżeli sprzeda je teraz po wyższej cenie, to w
                            przyszlości wemituje mniejszą ilość. Gdzie tu pole do presji inflacyjnej? Jak
                            spadek rentownosci obligacji moze przelożyć sie na wzrost cen towarów i usług?
                            • przycinek.usa Re: wyjasniam. 25.10.04, 22:36
                              Presja inflacyjna ma niewiele wspolnego z obligacjami.

                              Ale zgadzam sie, ze to jest skomplikowane.
                              To jest tak skomplikowane, ze w sumie obawiam sie tlumaczyc.
                              To sa setki zazebiajacych sie zjawisk.

                              Japonczycy WYDALI dolary. I one sa na rynku.
                              Masz racje, ze te konkretnie pieniadze wzial np. kowalski, za obligacje, ktore
                              kiedys kupil od rzadu. I ten Kowalski dostal kase, ktora i tak dostalby ze
                              sprzedazy obligacji. To bez roznicy. Ulamek procenta wiecej lub mniej.

                              Ale gdzie sa te dolary, co byly kilka poprzeczek w arkuszu zlecen nizej?
                              Gdzie teraz te dolary zainwestowac? Co sie z nimi dzieje?

                              Przedtem np. Bank Of America kupowal obligacje rzadowe i dawal Kowalskim
                              pieniadze. Ale teraz NIE kupil obligacji i sie dusi z kasa. A pieniadze tym
                              razem dal kowalskiemu BOJ.

                              Pieniadze w BoA zostaly na koncie.
                              I np. BoA podejmuje decyzje o obnizeniu stopy wewnetrznej kredytu, zeby te
                              pieniadze zainwestowac. Bo lepszy maly pieniadz jak zaden.
                              Dac ludziom taniej kredyt.

                              To jest WIELKIE UPROSZCZENIE! Prosze mnie nie chwytac za slowa tutaj.

                              I to jest zjawisko wypychania pozyczkowego powodujace obnizenie stopy
                              procentowej na rynku. I wzrost podazy pieniadza.

                              Co sie teraz dzieje?

                              Cena pieniadza determinuje srednioterminowa wartosc hipoteczna nieruchomosci.
                              Ceny nieruchomosci rosnal. I zaczyna sie wzrost czynszow. I... spada ilosc
                              transakcji na rynku zgodnie z rownaniem genialnego Irvina Fishera.

                              • robisc Re: wyjasniam. 25.10.04, 22:51
                                Greenspan jedną decyzją zlikwiduje zagrozenie, o którym piszesz.
                                • przycinek.usa Re: wyjasniam. 25.10.04, 23:07
                                  Jezeli zareaguje TERAZ i podniesie stope.
                                  To zas podniesie koszt DOTYCHCZASOWYCH kredytow.
                                  Tych juz udzielonych. Prawda?

                                  Ja nie uzylem slowa "zagrozenie".
                                  Pieniadze przeplynely. Juz tutaj sa.
                                  I kurs spadl. To sa fakty dokonane.



                                  • robisc Re: wyjasniam. 25.10.04, 23:18
                                    przycinek.usa napisał:

                                    > Jezeli zareaguje TERAZ i podniesie stope.
                                    > To zas podniesie koszt DOTYCHCZASOWYCH kredytow.
                                    > Tych juz udzielonych. Prawda?

                                    Też. jednak nie powiesz mi, że wzrost oprocentowania kredytu nawet o 1 czy 2
                                    punkty procentowe moze kogos, kto juz zaciagnął kredyt, powalić na nogi.
                                    Doświadczam tego na własnej skórze.

                                    > Ja nie uzylem slowa "zagrozenie".
                                    > Pieniadze przeplynely. Juz tutaj sa.
                                    > I kurs spadl. To sa fakty dokonane.

                                    Ale poza tym nic sie nie stało. Jak na razie dla USA skutki nie wydają sie
                                    groźne. Mając stopy procentowe poniżej wskaźnika inflacji, Greenspan dysponuje
                                    elastycznościa działania, o której np. EBC może tylko pomarzyć.
                                    • przycinek.usa Re: wyjasniam. 25.10.04, 23:40
                                      "jednak nie powiesz mi, że wzrost oprocentowania kredytu nawet o 1 czy 2
                                      punkty procentowe moze kogos, kto juz zaciagnął kredyt, powalić na nogi.
                                      Doświadczam tego na własnej skórze."

                                      ? Nie masz racji. Wzrost oprocentowania kredytu hipotecznego o pol procenta
                                      moze kogos zwalic z nog.

                                      Pamietaj, ze tutaj kredyty sa tanie, co powoduje dlugoterminowy wzrost cen
                                      nieruchomosci. Cena malego domu wynosi pol miliona a kredyt powiedzmy 4.5%.

                                      Powiedzmy dla uproszczenia, ze taki procent sie placi.
                                      (jest jeszcze masa innych oplat) Masz kwote 1875 dolarow miesiecznie.
                                      po podwyzce o .5% masz juz 2080.
                                      Pensja jest powiedzmy 3000. Teraz na rynku podrozaly paliwa, zywnosc, artykuly
                                      przemyslowe i uslugi. I taki facet musi dom sprzedac. Bo mu brakuje 200 - 300
                                      dolcow z pensji.

                                      Jednak w USA biorac pod uwage kwoty kredytow jakie maja pobrane ludzie, to caly
                                      rynek moze sie przewrocic, od podwyzki stop o 1%. Uwazam, ze wzrost stopy Funds
                                      powyzej 2% spowodowalby zahamowanie wzrostu gospodarczego do zera.
                                      Tak, stopa powyzej 2% zrobi z Ameryka porzadek.


                                      Acha, i jeszcze dygresja. Sam dom, jako budynek, jest niewielkim skladnikiem
                                      wartosci nieruchomosci. Warta jest ziemia. Np. taki budynek wedlug wartosci
                                      odtworzeniowej jest wart $150,000 a ziemia reszte do pol miliona.
                                      To jest balon, te nieruchomosci.


                                      • bush_w_wodzie tu sie zgadzam 26.10.04, 00:06
                                        problemem usa jest brak jakichkolwiek rezerw. wszsytkie rynki sa przesycone.
                                        polityka monetarna i fiskalna jest maksymalnie agresywna. waluta spada a nie ma
                                        zadnej odpowiedzi ze strony bilansu handlowego. konsumpcja jest wysoko a
                                        oszczednosci i inwestycje bardzo nisko. pogarsza sie szybko srodowisko zewnetrzne

                                        to jest sytuacja w ktorej jeden nieostrozny ruch moze spowodowac detonacje
                                        • przycinek.usa Re: tu sie zgadzam 26.10.04, 00:20
                                          czytasz mi w myslach, Bush. Jak ty to robisz?
                                          • bush_w_wodzie Re: tu sie zgadzam 26.10.04, 00:30
                                            patrzymy przeciez na ten sam obrazek nie?

                                            wszyscy widza co jest grane i kazdy sie porusza na palcach bo wciaz liczymy ze
                                            jest szansa na jakies lagodne rozaldowanie napiec. wiele zalezy od postawy
                                            chinczykow i rosyjskiej ropy. to nie jest dobra sytuacja


                                            • przycinek.usa eeee 26.10.04, 00:36
                                              No to widzisz jacy spokojni. Tak spokojni, ze sie wszyscy rzucili i wyprzedaja.

                                              Przeciez to panika. Totalna panika.

                                              Sie lagodnie rozladuje?
                                              Sie raczysz jaja robic?

                                  • bush_w_wodzie ej przycinek... 25.10.04, 23:59
                                    jedno dobre pytanie robiego i od razu "setki zazebiajacych sie zjawisk o ktorych
                                    sie boisz pisac".

                                    prawda jest taka ze mylisz przyczyne i skutek. jak myslisz gdzie bylby dolar
                                    gdyby boj nie nie zaczal kupowac obligacji? boj zaczal je kupowac zeby
                                    zamortyzowac reakcje rynkow na zielony papier komentatora (cos mnie sie zdaje ze
                                    dobrych pare lat temu obil mi sie o oczy jego wpis z kursem 1.3... choc cos
                                    wspominal o 2usd/euro. no i poniewczasie sie trzesiemu nad argentyna w usa. ale
                                    to dygresja byla).

                                    rynki widza ze dolar slaby od roku trade gap rosnie a w usa nie ma dostosowania.
                                    rosja arabowie i azja juz nie wiedza gdzie upychac te dolce. gielda wysoko
                                    rynek nieruchomosci przegrzany budzet sie zadluza. no i klienci nie chca dolara.

                                    no to wkroczyli japoncy jako pogotowie ratunkowe. ich interwencja - kupno bondow
                                    za yeny oznacza de facto przeslanie do usa statku samochodow toyota i innych
                                    towarow dzieki czemu amerykanie maja tansze auta i nizsza inflacje - za swoje
                                    bondy dostaja wyzsza wartosc realna niz w wypadku braku interwencji japonczykow.
                                    a to oznacza silniejszego dolara. a raczej - mniej slabego.

                                    bo problem jest w sferze realnej - produkcja jest niekonkurencyjna a
                                    uzaleznienie od ropy potezne - i dlatego usa nie ma wyjscia musi znalezc za
                                    granica klientow na dolary lub swoje bondy. im mniej ich znadzie tym dolar
                                    bedzie slabszy


                                    • przycinek.usa Re: ej przycinek... 26.10.04, 00:35
                                      "ich interwencja - kupno bondow za yeny oznacza de facto przeslanie do usa
                                      statku samochodow toyota i innych"

                                      Alarm. Nie kupuja bondow za Yeny. Wlasnie o to chodzi. Bush????? Halo?
                                      Ziemia do ksiezyca? Nie ma zamiany Yena na dolary. Oni maja dolary. I wydaja
                                      dolary.

                                      "jak myslisz gdzie bylby dolar gdyby boj nie nie zaczal kupowac obligacji?"

                                      Nie nie nie nie nie. Panie Bush, tak fajnie zaczales, a takie uproszczenia sie
                                      pojawiaja. Na rynku liczy sie stan faktyczny. Stan faktyczny mowi, ze Japonia
                                      bronila dolara i zgromadzila duzo dolarow osiagajac swoj cel polegajacy na
                                      PROTEKCJI wymiany handlowej z USA.

                                      I teraz, Japonia powinna byla po cichu wywalic te wszystkie dolary na rynek bez
                                      szumu. Na Forexie. I dolar bylby tam, gdzie jest DZISIAJ, a Japonia mialaby
                                      czyste konto.

                                      TERAZ zas Japonia MA NADAL DOLARY, a kurs jest nizej o 5%. Czyli Japonia ma
                                      mniej o 50 miliardow dolarow or so. A ZAGROZENIE WPLYWU NA KURS NIE ZMIENILO
                                      SIE NIC A NIC. Dalej rynek boi sie Japonii. Tak bardzo, ze na sama mysl o tych
                                      rezerwach dzisiaj polecialo z 1.26 na 28 or so.

                                      Komentator bral udzial w jakis dyskusjach i o ile pamietam, ze BYLEM JEDYNA
                                      OSOBA grajaca na spadek WTEDY. Sam mowilem o dolarze po 1.3- 1.4




                                      "rynki widza ze dolar slaby od roku trade gap rosnie a w usa nie ma dostosowania
                                      rosja arabowie i azja juz nie wiedza gdzie upychac te dolce. gielda wysoko
                                      rynek nieruchomosci przegrzany budzet sie zadluza. no i klienci nie chca dolara
                                      bo problem jest w sferze realnej - produkcja jest niekonkurencyjna a
                                      uzaleznienie od ropy potezne - "


                                      No to juz lepiej Panie Bush. Znowu czytasz mi w myslach.
                                      Trzeba bylo od razu tak.

                                      Tylko z tym co USA musi, to ja bylbym ostrozny.
                                      To strasznie duze stado agresywnych Yankesow.
                                      Lepiej nie wystawiac glowy, bo przywala.

                                      • bush_w_wodzie Re: ej przycinek... 26.10.04, 00:55
                                        przycinek.usa napisał:

                                        > "ich interwencja - kupno bondow za yeny oznacza de facto przeslanie do usa
                                        > statku samochodow toyota i innych"
                                        >
                                        > Alarm. Nie kupuja bondow za Yeny. Wlasnie o to chodzi. Bush????? Halo?
                                        > Ziemia do ksiezyca? Nie ma zamiany Yena na dolary. Oni maja dolary. I wydaja
                                        > dolary.

                                        bo ty chyba nie zrozumiales co znaczy "cash in its yen for dolars to buy bonds"?
                                        no albo ja nie zrozumialem. dolar poleciaw wzgledem yena o 5% w ciagu 2 tygodni
                                        i oni teraz cash it in. to jest przewrotnie napisane z pozycji dolara he he



                                        >
                                        > "jak myslisz gdzie bylby dolar gdyby boj nie nie zaczal kupowac obligacji?"
                                        >
                                        > Nie nie nie nie nie. Panie Bush, tak fajnie zaczales, a takie uproszczenia sie
                                        > pojawiaja. Na rynku liczy sie stan faktyczny. Stan faktyczny mowi, ze Japonia
                                        > bronila dolara i zgromadzila duzo dolarow osiagajac swoj cel polegajacy na
                                        > PROTEKCJI wymiany handlowej z USA.
                                        >
                                        > I teraz, Japonia powinna byla po cichu wywalic te wszystkie dolary na rynek bez
                                        >
                                        > szumu. Na Forexie. I dolar bylby tam, gdzie jest DZISIAJ, a Japonia mialaby
                                        > czyste konto.

                                        no bez jaj. a kto by to niby wzial? jeszcze w takiej ilosci?

                                        >
                                        > TERAZ zas Japonia MA NADAL DOLARY, a kurs jest nizej o 5%. Czyli Japonia ma
                                        > mniej o 50 miliardow dolarow or so.

                                        i co japonia moze na to poradzic? jak nie kupi dodatkowych to zleci. jak kupi to
                                        bedzie miala jeszcze wiecej

                                        > A ZAGROZENIE WPLYWU NA KURS NIE ZMIENILO
                                        > SIE NIC A NIC. Dalej rynek boi sie Japonii. Tak bardzo, ze na sama mysl o tych
                                        > rezerwach dzisiaj polecialo z 1.26 na 28 or so.

                                        rynek sie boi ze zbliza sie moment w ktorym japonia powie dosc obrony dolca.
                                        czyli ryunek boi sie dokladnie tego co japonii sugerowales
                                        • przycinek.usa Re: ej przycinek... 26.10.04, 01:04
                                          "bo ty chyba nie zrozumiales co znaczy "cash in its yen for dolars to buy bonds"


                                          He he he, dobry dowcip. Napisane jest, ze wymieniali Yeny na dolary.
                                          Ale to nie prawda. OK? Teraz lepiej?


                                          "no bez jaj. a kto by to niby wzial? jeszcze w takiej ilosci?"

                                          Wzialby wzialby. Spokojna glowa. Jak potrafili sie nakupic, to sie potrafia
                                          wyprzedac.

                                          "i co japonia moze na to poradzic? jak nie kupi dodatkowych to zleci. jak kupi
                                          to bedzie miala jeszcze wiecej"

                                          No wlasnie.

                                          "rynek sie boi ze zbliza sie moment w ktorym japonia powie dosc obrony dolca.
                                          czyli ryunek boi sie dokladnie tego co japonii sugerowales"

                                          Rynek juz wie, ze to dosc obrony dolca. BOJ nam to powiedzial w kwietniu.
                                          Teraz rynek sie boi, ze jak Japonia kupuje smieci, to kupuje za dolary.
                                          A nie za jeny. I nie wiadomo co jest wiekszyym smieciem, te pozyczki, czy te
                                          dolary.

                                          Acha, zapewniam cie, ze najbardziej rynek boi sie, ze Japonia zrobi cos z tymi
                                          dolarami.

                                          Nie ma zadnej wymiany Yena na dolary.

                                          • bush_w_wodzie Re: ej przycinek... 26.10.04, 01:09
                                            przycinek.usa napisał:

                                            > "bo ty chyba nie zrozumiales co znaczy "cash in its yen for dolars to buy bonds
                                            > "
                                            >
                                            > He he he, dobry dowcip. Napisane jest, ze wymieniali Yeny na dolary.
                                            > Ale to nie prawda. OK? Teraz lepiej?
                                            >

                                            wprost znakomicie. ale juz sie nie drocz i daj nam namiary na info o tym jak to
                                            bylo naprawde
                                      • przycinek.usa Re: ej przycinek... 26.10.04, 00:58
                                        "Japan will take action if the dollar falls too quickly against the yen,
                                        Japanese Vice Finance Minister for International Affairs Hiroshi Watanabe said
                                        on Monday,"

                                        He he he. Obudzili sie. Nic im nie wierze. Nic.
                                        Nie wierze w ani jedno slowo japonskich oficjelow.

                                        Jest tylko jedna prawda. Prawdziwa prawda.
                                        I ona mowi, ze sie nie walczy z trendem.

                                        A trend na dolarze byl spadkowy od dawna i BOJ sie stawial.
                                        No to teraz BOJ dostal w tylek.
                                        Teraz dostanie w tylek Japonia a potem trend bedzie trwal nadal.

                                        I to jest prawda.

                                        A ja ludzilem sie, ze sie w miedzy czasie dolec ruszy w gore.
                                        Mowy nie ma. To jest masa sprzecznych interesow.

                                        I mowy nie ma, ze inne kraje beda czekac laskawie, az sie cos zmieni.
                                        Beda walczyc. Azjaci to potrafia. Dolar sobie tonie a amerykanski konsument
                                        pojecia nie ma co go czeka za rok.
                                        • bush_w_wodzie azjaci 26.10.04, 01:05
                                          wcale nie sa glupi. zaczynam podejrzewac ze oni gromadzili te dolce utrzymujac
                                          nadwyzke mocy produkcyjnych w oczekiwaniu na kryzys naftowy. za dolce sie zawsze
                                          kupi jakies nieruchomosci w usa jak juz ten boom skonczy sie ladnym bust i nie
                                          ma sie co przejmowac ze dolar traci do surowcow

                                          natomiast gospodark japonii bewdzie teraz mogla gladko przekierowac swoja
                                          nadwyzke eksportowa do szybko sie bogacacych krajow surowcowych dzieki czemu
                                          przetrzyma bez wiekszysch wstrzasow nadchodzacy szok naftowy
                                          • przycinek.usa Re: azjaci 26.10.04, 01:11
                                            Sliczna hipoteza.

                                            Jezeli jest taki sprytny plan ciulania w dolarach w gotowce aby zakupic
                                            nieruchomosci za jakis czas, to ktos zrobil blad, bo wlasnie czesc tej gotowki
                                            zamiast w skarpecie, znalazla sie na rynku.

                                            I dolar spadl. Jakby na to nie patrzed dupa z tylu.
                                            • bush_w_wodzie Re: azjaci 26.10.04, 01:17
                                              przycinek.usa napisał:

                                              > Sliczna hipoteza.
                                              >
                                              > Jezeli jest taki sprytny plan ciulania w dolarach w gotowce aby zakupic
                                              > nieruchomosci za jakis czas, to ktos zrobil blad, bo wlasnie czesc tej gotowki
                                              > zamiast w skarpecie, znalazla sie na rynku.

                                              zapominasz o ruskich

                                              >
                                              > I dolar spadl. Jakby na to nie patrzed dupa z tylu.


                                              wiesz. nie da sie zrobic jajecznicy nie tlukac jajek.

                                              a dolar jest jeszcze ciagle dosyc wysoko jak na swoje mozliwosci
                                              • przycinek.usa Re: azjaci 26.10.04, 01:29
                                                jajka sa ok. Ty lepiej mi powiedz, za ile bedzie eurodolar za miesiac.

                                                • bush_w_wodzie bondy i dolar 26.10.04, 18:10
                                                  no i widzisz? bondy wzrosly wiec i akcje wzrosly a dolar sie zatrzymal. ciekawe
                                                  ile setek miliardow dolcow kupi boj tym razem

                                                  dolar za miesiac? miedzy 1.27 a 1.32 euro. tylko sie mnie nie pytaj dlaczego
                                                  • robisc euro i dolar 26.10.04, 20:48
                                                    Ciekawa dyskusja. Skupiamy sie na realacji dolar/jen być może słusznie szukajc
                                                    w Azji źródeł deprecjacji dolara, a prawdę mówiac mnie bardziej obchodzi
                                                    relacja euro/dolar i złoty/dolar. Pamiętam jak kilka miesięcy temu gdzieś przy
                                                    1,15 głośno było o możliwej interwencji EBC w celu zatrzymania wzrostu kursu
                                                    EUR, co szkodzi europejskim eksporterom. Obecnie mamy powyzej 1,25 i sprawa
                                                    ucichła. Wygląda na to,że tańsze surowce, które kupuje sie za dolary, w tym
                                                    głownie chodzi o ropę, łagodzą skutki aprecjacji eur w skali gospdarki UE.
                                                    Jednak nie da się ukryc, ze eksporterzy cierpią i predzej czy później EBC
                                                    będzie musiał zareagowac (chyba?). Ale kiedy i jak? To jedno pytanie.

                                                    Drugie pytanie: dlaczego eksporterzy ropy rozliczaja sie w dolarach, przecież
                                                    korzystniej byłoby w euro, nie? Pamiętam, że pisaliśmy o tym, że Rosja rozważa
                                                    taki ruch. A co by sie stało gdyby arabowie też przeszli na EUR?
                                                  • bush_w_wodzie Re: euro i dolar 26.10.04, 20:58
                                                    robisc napisał:

                                                    > Ciekawa dyskusja. Skupiamy sie na realacji dolar/jen być może słusznie szukajc
                                                    > w Azji źródeł deprecjacji dolara, a prawdę mówiac mnie bardziej obchodzi
                                                    > relacja euro/dolar i złoty/dolar. Pamiętam jak kilka miesięcy temu gdzieś przy
                                                    > 1,15 głośno było o możliwej interwencji EBC w celu zatrzymania wzrostu kursu
                                                    > EUR, co szkodzi europejskim eksporterom. Obecnie mamy powyzej 1,25 i sprawa
                                                    > ucichła. Wygląda na to,że tańsze surowce, które kupuje sie za dolary, w tym
                                                    > głownie chodzi o ropę, łagodzą skutki aprecjacji eur w skali gospdarki UE.
                                                    > Jednak nie da się ukryc, ze eksporterzy cierpią i predzej czy później EBC
                                                    > będzie musiał zareagowac (chyba?). Ale kiedy i jak? To jedno pytanie.

                                                    robi. jak myslisz - czy arabowie naprawde kopcuja te petrodolary w materacach?
                                                    czy moze je wydaja?

                                                    >
                                                    > Drugie pytanie: dlaczego eksporterzy ropy rozliczaja sie w dolarach, przecież
                                                    > korzystniej byłoby w euro, nie?

                                                    nie

                                                    poniewaz dolar byl najbezpiecziejsza polityczie waluta strzezona przez
                                                    najsilniejsza armie swiata. poniewaz jest waluta o najwiekszej plynnosci i
                                                    zwiazana z najwieksza gospodarka narodowa. poniewaz amerykanie sobie tego zycza.

                                                    > Pamiętam, że pisaliśmy o tym, że Rosja rozważa
                                                    > taki ruch. A co by sie stało gdyby arabowie też przeszli na EUR?
                                                    >

                                                    bylby to cios dla dolara bo spora ilosc dolarow w obiegu sluzaca teraz
                                                    zapewnieniu plynnosci znalazlaby sie na rynku. bylby to tez sygnal utraty
                                                    wplywow politycznych usa na bliskim wschodzie i wiazaloby sie to z utrata premii
                                                    jaka ma dolar ze wzgledu na militarna i polityczna kontrole nad zaopatrzeniem
                                                    swiata w rope
                                                  • robisc Re: euro i dolar 26.10.04, 21:14
                                                    bush_w_wodzie napisał:

                                                    > robi. jak myslisz - czy arabowie naprawde kopcuja te petrodolary w materacach?
                                                    > czy moze je wydaja?

                                                    OK! Oczywiście kupują w USA, nie?

                                                    > > Drugie pytanie: dlaczego eksporterzy ropy rozliczaja sie w dolarach, prze
                                                    > cież korzystniej byłoby w euro, nie?
                                                    >
                                                    > nie

                                                    > poniewaz dolar byl najbezpiecziejsza polityczie waluta strzezona przez
                                                    > najsilniejsza armie swiata. poniewaz jest waluta o najwiekszej plynnosci i
                                                    > zwiazana z najwieksza gospodarka narodowa. poniewaz amerykanie sobie tego
                                                    zycza

                                                    No wiec nie jest tak źle jeszcze z tym naszym starymn dolarem, jak to niektórzy
                                                    malują. Dopóki będzie taką waluta jak to przedstawiłeś, to Amerykanie mogą spac
                                                    spokojnie. A w sunie to dlaczego mają sie martwić? Ropę kupują taniej, a ich
                                                    towary są atrakcyjniesze cenowo niz europejskie i japońskie. To Japonia i UE
                                                    powinny sie martwić , nie Stany. Tak sądze.
                                                  • bush_w_wodzie Re: euro i dolar 26.10.04, 21:23
                                                    robisc napisał:

                                                    > bush_w_wodzie napisał:
                                                    >
                                                    > > robi. jak myslisz - czy arabowie naprawde kopcuja te petrodolary w matera
                                                    > cach?
                                                    > > czy moze je wydaja?
                                                    >
                                                    > OK! Oczywiście kupują w USA, nie?
                                                    >

                                                    najwyrazniej nie. najwyrazniej kupuja w europie i w azji. z tymze azja oslabia
                                                    swoje waluty interwencjami a europa - nie


                                                    > > > Drugie pytanie: dlaczego eksporterzy ropy rozliczaja sie w dolarach
                                                    > , prze
                                                    > > cież korzystniej byłoby w euro, nie?
                                                    > >
                                                    > > nie
                                                    >
                                                    > > poniewaz dolar byl najbezpiecziejsza polityczie waluta strzezona przez
                                                    > > najsilniejsza armie swiata. poniewaz jest waluta o najwiekszej plynnosci
                                                    > i
                                                    > > zwiazana z najwieksza gospodarka narodowa. poniewaz amerykanie sobie tego
                                                    >
                                                    > zycza
                                                    >
                                                    > No wiec nie jest tak źle jeszcze z tym naszym starymn dolarem, jak to niektórzy
                                                    >
                                                    > malują. Dopóki będzie taką waluta jak to przedstawiłeś, to Amerykanie mogą spac
                                                    >
                                                    > spokojnie.


                                                    nie moga spac spokojnie. output ropy (przy zalozeniu stosowania konwencjonalnych
                                                    metod) jest u szczytu mozliwosci. kazdy strajk chwieje rynkiem. a podaz ze
                                                    strony usa oraz azji szybko rosnie.

                                                    to oznacza ze kazde z panstw naftowych samodzielnie moze manipulowac kursem ropy
                                                    - poniewaz inne kraje nie moga wlaczyc swoihc nadwyzek - bo ich nie maja. usa
                                                    nie daje rady juz nad tym panowac polityczni czy militarnie wiec ceny sie
                                                    wznosza. malo tego - proba przykladowej pacyfikacji militarnej takiej np
                                                    wenezueli wyniesie ceny ropy powyzej stu dolcow za beczke. widac to zreszta po
                                                    iraku na przyklad. usa moga tylko siedzie ci patrzyc dokad dojdzie cena
                                                    ewentualnie wiseic u klamki wolodi.


                                                    > A w sunie to dlaczego mają sie martwić? Ropę kupują taniej, a ich
                                                    > towary są atrakcyjniesze cenowo niz europejskie i japońskie. To Japonia i UE
                                                    > powinny sie martwić , nie Stany. Tak sądze.
                                                    >


                                                    trade gap usa za wrzesien to -57 mld usd. 50% eksportu. 5% pkb. eu ma
                                                    zrownowazony bilans handlowy a jpn ma nadwyzki. i kto tu jest konkurencyjny cenowo?
                                                  • bush_w_wodzie korekta 26.10.04, 21:25
                                                    > a podaz ze strony usa oraz azji szybko rosnie.
                                                    >
                                                    popyt oczywiscie
                                                  • robisc Re: euro i dolar 26.10.04, 21:31
                                                    Masz racje, co do cen ropy. mnie chodziło o to,że dla USA słabnący dolar nie
                                                    jest wielkim zmartwieniem, ponieważ surowce nominowane są właśnie z dolarze.
                                                    Natomist coraz mniej konkurencyjny import artykułów przemysłowych, promuje
                                                    rodzimych producentów. Idealna sytuacja. Na miesjcu Przecinka nie martwiłbym
                                                    się o kryzys w USA, chyba, ze ropa faktycznie bedzie kosztowac 100 USD. Wówczas
                                                    wzrost inflacji, a co za tym idzie i niuchronny wzrost stópp procentowych moze
                                                    zachwiać gigantem. nadal jednak myślae, ze podwyzką do 2 punktów nie
                                                    sposoduje katastrofy. U nas w ciągu paru miesiecy stopy poszly w górę o 1,25
                                                    punktu żadnego szoku nie ma.
                                                  • bush_w_wodzie Re: euro i dolar 26.10.04, 21:40
                                                    robisc napisał:

                                                    > Masz racje, co do cen ropy. mnie chodziło o to,że dla USA słabnący dolar nie
                                                    > jest wielkim zmartwieniem, ponieważ surowce nominowane są właśnie z dolarze.

                                                    robi. spokojnie. ropa jest nominowana w usd ale jej cena nie jest stala ok?
                                                    miedz stal i wegiel tez. kupowanie ropy za dodrukowane dolary wlasnie powoduje
                                                    ze dolar sie oslabia. to oznacza drozszy import.

                                                    > Natomist coraz mniej konkurencyjny import artykułów przemysłowych, promuje
                                                    > rodzimych producentów.

                                                    ale oni maja luke podazowa!!! ich wolne moce sa w sektorach niepotrzebnych a w
                                                    potrzebnych leza. a to oznacza ze spadek dolara pobudzi inflacje. a wtedy stopy
                                                    w gore i moze sie okazac ze kredytow nie ma kto placic...

                                                    jezeli to bedzie sie dzialo powoli to byc moze mozna odbudowac brakujace sektory
                                                    gospodarki lub powoli rozladowac napiecia

                                                    tylko ze to zaklada wspolprace japonczykow i chinczykow. jesli oni wykonaja
                                                    gwaltowniejszy ruch lub ropa poleci za wysoko to sprawy potocza sie tak szybko
                                                    ze nie zdazymy tego nawet zaopatrzyc sie w zloto

                                                    > Idealna sytuacja. Na miesjcu Przecinka nie martwiłbym
                                                    > się o kryzys w USA, chyba, ze ropa faktycznie bedzie kosztowac 100 USD. Wówczas
                                                    >
                                                    > wzrost inflacji, a co za tym idzie i niuchronny wzrost stópp procentowych moze
                                                    > zachwiać gigantem. nadal jednak myślae, ze podwyzką do 2 punktów nie
                                                    > sposoduje katastrofy. U nas w ciągu paru miesiecy stopy poszly w górę o 1,25
                                                    > punktu żadnego szoku nie ma.


                                                    rzecz w tym ze to 100 jest dosyc realne zwlaszcza jesli boj zacznie sie pozbywac
                                                    dolarow
                                                  • robisc Re: euro i dolar 26.10.04, 21:47
                                                    Hmm...o luce podażowej ne miałem pojęcia. Kto by się spodziewał, ze taka
                                                    gospodarka opiera pewne sektory na imporcie? Niech będzie, wierzę, ze wiesz co
                                                    piszesz.

                                                    A drugie pytanie? Jak myslisz, czy UE i EBC dalej bedą sie spokojnie patrzeć na
                                                    staczanie sie dolara. Azja już pęka, może wkrótce czas na Europę? Ta cisza jest
                                                    zaskakująca, nie sadzisz?
                                                  • bush_w_wodzie Re: euro i dolar 26.10.04, 21:57
                                                    robisc napisał:

                                                    > Hmm...o luce podażowej ne miałem pojęcia. Kto by się spodziewał, ze taka
                                                    > gospodarka opiera pewne sektory na imporcie? Niech będzie, wierzę, ze wiesz co
                                                    > piszesz.

                                                    blefuje. bo jak inaczej wytlumaczyc ze mamy jednoczesnie niski wspolczynnik
                                                    wykorzystania capacity i dziure handlowa wielkosci polowy eksportu?

                                                    >
                                                    > A drugie pytanie? Jak myslisz, czy UE i EBC dalej bedą sie spokojnie patrzeć na
                                                    >
                                                    > staczanie sie dolara.

                                                    udzial eksportu ue do usa jest znacznie mniejszy w stosunku do wolumenu niz to
                                                    jest w przypadku japonii. w stosunku do pkb europejskiego jest jeszcze lepiej -
                                                    eksport do usa to jest gdzies okolo 1% pkb.

                                                    > Azja już pęka, może wkrótce czas na Europę? Ta cisza jest
                                                    >
                                                    > zaskakująca, nie sadzisz?


                                                    bo kraje naftowe najwyrazniej kupuja towary europejskie za te swoje szybko
                                                    rosnace z cena barylki stosy dolarow
                  • vico1 Re: i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 20:44
                    Dla ciebie to moze proste jak swinski ogon, moja "wiedza" tych spraw jest
                    gazetowa. W zwiazku z tym przyszedl mi na mysl dowcip filmowy, w ktorym Bush
                    senior powtarza sobie: recession...bad, recovery...good.

                    Czytajac ten artykul pomyslalem sobie, konczy sie juz solidarnosc bankow
                    azjatyckich w interwencyjnym podtrzymywaniu kursu dolara. Trwa to zbyt dlugo,
                    zapasy dolarow sa zbyt duze. Wlasny eksport jest wazny w normalnych warunkach,
                    moze warunki przestaly juz byc normalne?
                    W tym sensie Twoje czarne spojrzenie na przyszlosc staje sie bardziej
                    zrozumiale.
                    • przycinek.usa Re: i jeszcze jeden dowod na debilizm BOJa 25.10.04, 21:08
                      Tak, dokladnie tak. Zgadzam sie.
                      • vico1 BOJ juz sie nie boi... 25.10.04, 22:10
                        ...slabego dolara. Eksport japonski ma sie dobrze.
                        news.bbc.co.uk/1/hi/business/3761908.stm
                        • przycinek.usa Re: BOJ juz sie nie boi... 25.10.04, 22:12
                          Tak. Sa mocni. Nic sie nie boja. Nic im nie grozi.
    • robisc Co wy na to? 26.10.04, 23:00
      Wydaj się, ze gośc pisze z sensem.

      ---

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka