dorota_333
04.11.22, 22:47
... "Rząd zderzy się — i oczywiście nas wszystkich — ze ścianą inflacji i długów jeszcze przed wyborami. Hamulec mógłby wcisnąć Jarosław Kaczyński, ale on ma inne priorytety.
(...)
Rząd będzie musiał pożyczyć w przyszłym roku według Grabowskiego aż 400 mld zł! I ma z tym problem.
270 mld zł to potrzeby pożyczkowe zapisane w uzasadnieniu do ustawy budżetowej na 2023 r. Plus blisko 70 mld zł na administrowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego fundusze przeciwdziałania COVID i wsparcia sił zbrojnych. A jeszcze do tego dojdą koszty programu zamrożenia cen energii elektrycznej, a za chwilę również i cen gazu (...).
Skąd pożyczyć te 400 mld zł? Na rynku krajowym nie da rady, bo od 2015 r. permanentnie spada stopa oszczędności. (...) Nie wchodzi też w grę manewr zastosowany podczas pandemii przez NBP (podobnie jak i przez inne banki centralne) — pokrycie potrzeb pożyczkowych rządu przez dodatkową emisję pieniądza. Gdyby NBP zaczął teraz skupować obligacje, to dałby jasny sygnał, że bardziej niż na stabilności złotego zależy mu na stabilności rządu. — Inwestorzy straciliby zaufanie do polskich obligacji i złotego – mielibyśmy katastrofę.
(...) Rządowi pozostało trzecie rozwiązanie — zadłużanie się za granicą. — Ale teraz na rynkach mamy zjawisko określane mianem "money go home" i inwestorzy ściągają pieniądze do siebie, głównie do Stanów Zjednoczonych (...).
— To właśnie rosnące koszty obsługi zadłużenia mogą być bolesnym uderzeniem. Nie ma jak się przed tym bronić. Kilka osób z rządu pewnie zrozumiało, że grozi nam dość gwałtowne załamanie finansów publicznych – mówi prof. Witold Orłowski (...).
Pewnie teraz z trudem przychodzi oswajanie się rządu z wizją, że mogą zderzyć się ze ścianą zanim ludzie pójdą do urn."
Całość:
www.onet.pl/biznes/newsweek/wysoka-inflacja-zostanie-z-nami-na-lata-rzad-pilnie-szuka-400-mld-zl/42wpvb8,452ad802
(wytłuszczenie moje)
Tak że taka sytuacja.