zimna-wodka
02.06.25, 11:59
Taka była formuła przyjęta przez kaczolubnych. Zła elyta to staranne wychowanie, Warszafka, do szkoły z górki, dobre wino i straszliwy bążur.
Dobra anty-elyta to rodowód robotniczo-chłopski (stare wraca!), bełt wyżłopany w bramie, kibolskie ustawki, związki z bandyckim półświatkiem, domniemane sutenerstwo i Bóg wytatuowany na klacie żeby przykryć herb ulubionego klubu.
Ktoś rządzi, ktoś ustala wzorce, ktoś popycha maluczkich do realizacji tych wzorców.
Dokąd nas popchnie anty-elyta?
A może odpowiedź jest w prostym pytaniu: "kim są ludzie, którzy wybrali sutenera na swojego przywódcę?"
Byle nie Trzaskowski, byle nie elyta. Czyli cokolwiek. Może być nawet najbardziej paskudne.
Martyniuk zamiast Chopina, wierszyki Wolskiego zamiast Norwida, rysuneczki od pepego zamiast Gierymskiego.
Tego chcieliśmy i to dostaniemy. "Byle nie elyta" kompleksowo.