Dodaj do ulubionych

zgodny optymizm

27.12.04, 21:10
Jakby sie umówili.

27 grudnia 2004, Puls Biznesu (str. 8)
Łukasz Świerżewski

Inflacja spadnie, wzrost utrzyma się między 4 a 5 proc., ruszą inwestycje, a
złoty pozostanie mocny — tak ekonomiści widzą 2005 r.

Przyszły rok zapowiada się dość optymistycznie — uważają ekonomiści.
Większość z ankietowanych przez nas ekspertów uważa, że wzrost gospodarczy
wyniesie 4,5-5 proc.

— Będzie więc to wzrost na wysokim poziomie, dający możliwość przyspieszenia
w 2006 r. — uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Wynik będzie jednak słabszy niż w tym roku, kiedy PKB zwiększył się o 5,5-5,7
proc.

— Udział konsumpcji i eksportu we wzroście gospodarczym będzie bowiem spadał.
Motorem napędowym gospodarki powinny natomiast stać się inwestycje —
przewiduje Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ.

Nakłady wzrosną
Inwestycje są największą nadzieją w przyszłym roku. Dotychczas rosną one w
niewielkim tempie, poniżej 5 proc. Ekonomiści zgodnie przewidują, że w
przyszłym roku ich tempo podniesie się do 8-12 proc.

— Wskazują na to bardzo dobre wyniki finansowe przedsiębiorstw, przewidywane
są też duże inwestycje w infrastrukturę, a firmy, zwłaszcza małe, skorzystają
na finansowaniu unijnym — tłumaczy Łukasz Tarnawa.

Przedsiębiorców nie będzie też zniechęcała inflacja, która powinna szybko
wrócić w granice celu inflacyjnego między 3,5 a 1,5 proc.

— Głęboki spadek inflacji widoczny będzie zwłaszcza w środku roku, wraz z
obniżeniem cen żywności oraz paliw — uważa Mateusz Szczurek, główny
ekonomista ING BSK.

Bez osłabienia
Przedsiębiorcy nie powinni też nastawiać się na osłabienie polskiej waluty.
Tymczasem było to jedno z najważniejszych życzeń szefów firm w wigilijnej
sondzie „PB”. Większość ekonomistów przewiduje, że pod koniec przyszłego roku
wartość euro i dolara będzie podobna do dzisiejszej.

— Chwilowe osłabienie możliwe jest w okolicach wyborów, a zwłaszcza po nich,
gdy będą trwały targi przy tworzeniu koalicji rządowej. Potem jednak złoty
znów się umocni — twierdzi Mateusz Szczurek.

Ekonomiści przewidują, że nowy Sejm zostanie wybrany dopiero jesienią.
Spodziewają się też bardzo stopniowej poprawy na rynku pracy, choć liczą, że
bezrobocie na koniec roku spadnie poniżej 18 proc., czyli będzie o 1 pkt
proc. niższe niż dziś.

www.pb.pl/content.aspx?sid=puls_dzis&id=323878
Obserwuj wątek
    • robisc a jednak 27.12.04, 21:17
      nie wszyscy pieja z zachwytu. Wypowiedzi Mbewe podobajami sie coraz bardziej,
      ale on nie jest przecież ekonomista bankowym i może pisać, to co mysli.

      Nowy rok opanuje prawica z lewicowym programem gospodarczym

      Rok 2005 zapowiada się rokiem przełomowym w życiu politycznym kraju, ponieważ
      Polacy będą musieli udać się do urn wyborczych aż trzy razy ze względu na
      wybory prezydenckie, parlamentarne oraz referendum w sprawie konstytucji
      Europejskiej.

      Wyniki tych wyborów będą miały daleko idące skutki gospodarcze dla Polski,
      ponieważ jeśli wierzyć sondażom, zarówno parlament jak i prezydent będzie
      opanowany przez ludzi o prawicowych poglądach. Warto przy tym zapamiętać, że te
      prawicowe poglądy dotyczą bardziej polityki, a nie gospodarki, ponieważ
      większość prawicowych ugrupowań ma raczej lewicowy program gospodarczy.
      Biorąc pod uwagę wymienione czynniki należy skupić się na bezpośrednim ich
      wpływie na popyt czy podaż różnych instrumentów finansowych.

      Sytuacja gospodarcza państwa będzie w najbliższych latach dyktowana przez chęć
      spełnienia warunków z Maastricht, które warunkują nasze przystąpienie do strefy
      euro. Niektórzy są zdania, że wystarczy „opanować” deficyt budżetowy, a NBP
      pokieruje odpowiednio polityką monetarną, aby jak najszybciej zastąpić złotówkę
      euro. Jednak analitycy WGI dostrzegają poważne trudności właśnie w spełnieniu
      warunku dot. deficytu budżetowego.

      Wyniki wyborów parlamentarnych mogą to utrudniać, ponieważ koalicyjny rząd,
      który składałby się z PO i PiS nie ma gotowej recepty na problemy gospodarcze
      Polski. Nowa koalicja może mieć trudności z realizacją zacieśniania polityki
      fiskalnej, która jest warunkiem podstawowym obniżenia stóp procentowych przez
      NBP, a do tego, jak powszechnie wiadomo PiS nie jest przychylny RPP!

      Trzecim czynnikiem kształtującym wzrost gospodarczy w 2005r., będą zdolności do
      absorpcji funduszy unijnych. Ale to jest już uzależnione w znacznym stopniu od
      pokonania biurokracji unijne oraz posiadania własnych funduszy, których Polska
      nie ma. Może to doprowadzić do recesji poakcesyjnej i spadek oceny Unii
      Europejskiej przez Polaków, a to może być wykorzystane przez partie antyunijne
      i doprowadzić do wzrostu własnego poparcia przez społeczeństwo.
      Polska nie jest wyspą i w związku z tym, to, co się dzieje w innych częściach
      świata będzie miało wpływ na sytuację gospodarczą Polski.

      Dlatego kolejnym czynnikiem wpływającym na gospodarkę Polski jest „bliźniacze
      deficyty” USA, który spowoduje spadek koniunktury w USA i to może negatywnie
      odbić się na sytuacji w najbogatszych krajach UE - 15, które z kolei są
      największym partnerem handlowym Polskim (około 70 proc handlu zagranicznego
      jest przeprowadzane z tymi krajami). Poza tym inwestorzy krótkoterminowi będą
      chcieli zarabiać na przynależności Polski do UE oraz jej wejściu do strefy
      euro. Skutkiem ich działania może być dalsze wzmocnienie złotego wobec walut
      zagranicznych, a to może obniżyć opłacalność eksportu.

      Jak widać rok 2005 ma wiele znaków zapytanie, na które politycy muszą
      odpowiedzieć. Problem jest w tym czy i jaka będzie wola polityczna, aby te
      problemy rozwiązać?

      Richard Mbewe

      www.money.pl/tt/84042/1/
      • trug Re: a jednak 28.12.04, 00:22
        Mam wrażenie, że gdyby zamienić w tej wypowiedzi rok 05 na 04 i wykreślić
        słowo:wybory, to mamy wciąż to samo. Deficyt, deficyt, brak możliwości
        obniżenia deficytu. W kółko to powtarzają z różnych stron, zarówno z prawej jak
        i z lewej. A żadna z nich tego nie zrobi bo się boi. Czego: ruchów społecznych,
        strajków, wiosny ludów? Proszę, niech jasno ktoś powie, w którym roku obniżono
        wydatki, w którym budżecie, bo ja nie pamiętam takieego roku. Kwaśniak lekką
        ręka podpisuje dla świętego (swego) spokoju te dziurawe budżety co roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka