robisc
30.12.04, 22:47
Progi podatkowe kolejny rok są zamrożone, co oznacza że szybciej wpadniemy w
wyższe stawki i w rezultacie zapłacimy wyższe podatki. Czym wyższa inflacja ,
tym większy fiksalizm. Łupią wiec nas podwójnie. No i dochodzi jeszcze co
roku wyższa składka na ubezpieczenie zdrowotne. Aby nie byo nam za dobrze,
kolejne wzrosty tej składki nie stanowią już kosztów uzyskania przychodu.
Że też dajemy sie tak beznadzienie łupić czerwonej bandzie...
Zgodnie z art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach
opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz.
2135) - docelowa składka na ubezpieczenie zdrowotne wynieść ma 9 proc.
podstawy wymiaru.
Przez kolejne 2 lata składka będzie rosła wg następującego harmonogramu (art.
242):
- od dnia 1 stycznia 2005 r. do dnia 31 grudnia 2005 r. - 8,5 proc. podstawy
wymiaru
- od dnia 1 stycznia 2006 r. do dnia 31 grudnia 2006 r. - 8,75 proc. podstawy
wymiaru
- Od dnia 1 stycznia 2007 roku - 9 proc.
Niestety, wzrost składki zdrowotnej nie idzie w parze ze wzrostem wartości,
jaką możemy odliczyć od podatku. Zgodnie z art. 27b ust. 2 ustawy o PIT oraz
art. 13 ust. 2 i art. 31 ust. 2 ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od
niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne:
kwota składki na ubezpieczenie zdrowotne, o którą zmniejsza się podatek, nie
może przekroczyć 7,75 proc. podstawy wymiaru tej składki.
Po odliczeniu od podatku 7,75 proc. podstawy wymiaru składki zdrowotnej
pozostałą jej część w wysokości 0,75 proc. podatnicy zapłacą z własnej
kieszeni.
www.money.pl/podatki/wiadomosci/20041229/84204