Dodaj do ulubionych

uwaga: wzrost PIT

30.12.04, 22:47
Progi podatkowe kolejny rok są zamrożone, co oznacza że szybciej wpadniemy w
wyższe stawki i w rezultacie zapłacimy wyższe podatki. Czym wyższa inflacja ,
tym większy fiksalizm. Łupią wiec nas podwójnie. No i dochodzi jeszcze co
roku wyższa składka na ubezpieczenie zdrowotne. Aby nie byo nam za dobrze,
kolejne wzrosty tej składki nie stanowią już kosztów uzyskania przychodu.
Że też dajemy sie tak beznadzienie łupić czerwonej bandzie...

Zgodnie z art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach
opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz.
2135) - docelowa składka na ubezpieczenie zdrowotne wynieść ma 9 proc.
podstawy wymiaru.

Przez kolejne 2 lata składka będzie rosła wg następującego harmonogramu (art.
242):

- od dnia 1 stycznia 2005 r. do dnia 31 grudnia 2005 r. - 8,5 proc. podstawy
wymiaru
- od dnia 1 stycznia 2006 r. do dnia 31 grudnia 2006 r. - 8,75 proc. podstawy
wymiaru
- Od dnia 1 stycznia 2007 roku - 9 proc.

Niestety, wzrost składki zdrowotnej nie idzie w parze ze wzrostem wartości,
jaką możemy odliczyć od podatku. Zgodnie z art. 27b ust. 2 ustawy o PIT oraz
art. 13 ust. 2 i art. 31 ust. 2 ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od
niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne:
kwota składki na ubezpieczenie zdrowotne, o którą zmniejsza się podatek, nie
może przekroczyć 7,75 proc. podstawy wymiaru tej składki.

Po odliczeniu od podatku 7,75 proc. podstawy wymiaru składki zdrowotnej
pozostałą jej część w wysokości 0,75 proc. podatnicy zapłacą z własnej
kieszeni.


www.money.pl/podatki/wiadomosci/20041229/84204
Obserwuj wątek
    • robisc wzrost akcyzy 30.12.04, 22:49
      No prosze, a u podatki trzeba zwiększać ze względu na inflację sad

      Od 1 stycznia czekają nas podwyżki akcyzy na benzynę i alkohole
      (IAR, pr/30.12.2004, godz. 18:47)

      Od 1 stycznia czekają nas podwyżki akcyzy na benzynę, oleje napędowe i alkohole.

      Wiceminister finansów Jarosław Neneman szacuje, że podwyżka akcyzy pociągnie za
      sobą wzrost ceny litra benzyny o około 5 groszy. O kilka groszy zdrożeje też
      olej napędowy i gaz propan butan. Jednak według ministra, podwyżka akcyzy nie
      przełoży się na wzrost cen, bo ceny ropy na świecie spadły, a dolar słabnie.

      Innego zdania jest Andrzej Szczęśniak, ekspert z Centrum Smitha, który uważa,
      że wyższa akcyza w pewnym momencie wpłynie na wzrost cen paliw. Wcześniej czy
      później dotknie to kierowców.

      Od nowego roku wzrośnie też akcyza na alkohol etylowy, czyli wódkę i spirytus.
      Wiceminister Neneman mówi, że dla konsumentów wzrost ceny będzie mało
      odczuwalny - butelka wódki może zdrożeć o około 30 - 33 groszy.

      Nie ma podwyżki akcyzy na piwo i wino. Natomiast od 16 stycznia będzie wyższa
      akcyza na papierosy. Będzie to wzrost o około 30 groszy na paczce papierosów.
      Jednak w handlu cena paczki papierosów będzie zależała nie tylko od jej
      obecnego poziomu, ale także strategii producenta - mówi wiceminister Neneman.
      Wyjaśnia, że podwyżka wynika z konieczności dostosowania się do minimum
      akcyzowego na papierosy, obowiązującego w Unii Europejskiej.

      Podwyżka akcyzy była konieczna, aby wpływy do budżetu państwa z tego tytułu nie
      spadały. Wiceminister Neneman zaznaczył, że podwyżka będzie i tak nieco niższa
      od inflacji.

      biznes.onet.pl/0,1031025,wiadomosci.html
      • robisc Re: wzrost akcyzy - wiecej podwyzek 30.12.04, 22:55
        Płać i płacz





        ZOBACZ TAKŻE


        • Podwyżki w skali miesiąca (23-12-04, 03:00)







        Krzysztof Olszewski 23-12-2004, ostatnia aktualizacja 22-12-2004 20:18

        Co najmniej 450 zł więcej wydamy w przyszłym roku na prąd, gaz, benzynę oraz
        alkohol i papierosy

        To, że początek roku oznacza podwyżki, nikogo już nie dziwi, ale w styczniu
        będzie ich szczególnie dużo. W skali roku za te same produkty zapłacimy co
        najmniej 450 zł więcej. Ale to minimalny szacunek, bo ceny na pewno jeszcze
        pójdą w górę. To, że rosną to m.in. zasługa Ministerstwa Finansów, które
        podniosło tzw. akcyzę, czyli podatek, który płacą producenci. Dlatego też,
        jeśli jeździmy samochodem, więcej zapłacimy za benzynę bezołowiową, ropę i gaz.
        Średnio ok. 5-7 groszy na litrze. Akcyza wzrasta o ok. 50 zł na 1000 l.

        Ministerstwo zadbało również o podwyższenie podatków na używki, czyli papierosy
        i alkohol. W przypadku tego ostatniego produktu producenci zapłacą o ok. 150 zł
        więcej za każdy hektolitr wyskokowego napoju. Dla konsumenta oznacza to średnio
        ok. 2 zł więcej na jednej półlitrowej butelce wódki. Podobna podwyżka dotyczy
        również win. Z kolei o ok. 20-30 gr więcej będziemy musieli wydać na paczkę
        papierosów.

        Niestety podwyżka nie ominie nas nawet wtedy, gdy nie palimy, nie pijemy i nie
        mamy auta.

        Urząd regulacji energetyki zatwierdził nowe stawki za prąd - średnio 3-4 proc.
        Najmniejsza podwyżka czeka mieszkańców Górnego Śląska - 1,5 proc., a 5 proc.
        zapłaci Płock. Podobnie będzie też z gazem. Tu miesięczne rachunki kosztować
        nas będą od 2 do 2,5 proc. Producenci gazu i energii tłumaczą, że podwyżki
        spowodowane są m.in. inflacją. Z kolei ministerialna akcyza ma łatać
        powiększającą się dziurę budżetową.

        Kolejna zła wiadomość to noworoczna wizyta na poczcie. Wysłanie kartki
        kosztować będzie nas o 5 gr drożej - 1,30 zł. Za tę samą kartkę, ale wysłaną
        priorytetem zapłacimy 2 zł, czyli o 10 gr więcej.

        Najgorsze wciąż jednak przed nami. Od nowego roku bowiem rosną czynsze w
        prywatnych kamienicach. Przez błąd posłów podwyżka może być astronomiczna, bo
        nie określono górnego pułapu, który mielibyśmy płacić za m.kw. mieszkania.
        Teoretycznie może to być i kilkadziesiąt złotych! Ile będzie dokładnie? Złe
        wieści poznamy już za kilkanaście dni. Czeka na nie co najmniej kilkaset
        tysięcy osób w całej Polsce.

        serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2460872.html
        • pepe49 czynsze 29.01.05, 23:38
          Uwolnienie cen czynszowych to byłaby najlepza wiadomość. Ale czytałem, że nie
          wolno będzie usuwać niepłacącego lokatora bez zapewnienia mu mieszkania zastępczego.
          To by wymiotło cały rynek tanich mieszkań na wynajem. Który i tak jest
          rachityczne, bo "budownictwo socjalne" dumpinguje - usuwa z rynku tanich
          deweloperów.
    • robisc podatek śmieciowy 30.12.04, 22:52
      EKONOMIA I RYNEK
      OCHRONA ŚRODOWISKA Wydatki na gospodarkę odpadami muszą sięgnąć 35 miliardów
      złotych

      Podatek śmieciowy sfinansuje inwestycje


      Ministerstwo Środowiska chce, by samorządy mogły same nakładać dodatkowy
      podatek służący sfinansowaniu usuwania śmieci. Zdaniem resortu tylko w ten
      sposób będziemy mogli spełnić unijne wymogi. Do tej pory, by wprowadzić taką
      opłatę, potrzebna była zgoda mieszkańców wyrażona w referendum.




      Jeśli pomysł ministerstwa uzyska poparcie posłów, upadnie większość z ponad
      tysiąca małych firm usuwających odpady. Ocenia się, że tylko w ten sposób jest
      szansa na zdobycie 35 mld zł potrzebnych do przeprowadzenia niezbędnych
      inwestycji ekologicznych.

      Gmina właścicielem śmieci
      Dziś za wywóz śmieci odpowiadają mieszkańcy i firmy. Jeśli gmina sama chce się
      tym zająć, to aby zdobyć środki na ten cel, musi uzyskać poparcie mieszkańców
      wyrażone w referendum. Wiele polskich miast próbowało przejąć gospodarkę
      odpadami, ale tylko kilka przeprowadziło referendum. Ministerstwo Środowiska w
      swoim projekcie nowelizacji ustawy o gospodarce odpadami chce ułatwić
      nakładanie takich opłat. Proponuje, by mogły je nakładać samorządy. Wystarczy,
      że podejmą zwykłą uchwałę, a po roku nowa opłata zacznie obowiązywać. W ciągu
      roku wszystkie umowy na wywóz śmieci w gminie będą musiały zostać rozwiązane.

      - Gmina będzie właścicielem odpadów komunalnych i jej zadaniem będzie
      zorganizowanie systemu ich zbierania, obejmującego 100 proc. mieszkańców -
      informuje Beata Kłopotek, dyrektor Działu Gospodarki Odpadami w komunikacie na
      stronach Ministerstwa Środowiska.

      W większości państw Unii Europejskiej za zbieranie podatku odpowiedzialne są
      gminy. Opłata jest wnoszona w zależności od liczby mieszkańców, domostw, a
      nawet od wartości nieruchomości. Można szacować, że opłaty wyniosą od trzech do
      kilkunastu złotych od mieszkańca miesięcznie. W sumie oznacza to, że przez
      budżety samorządów przejdzie dodatkowe 2 - 4 mld zł, czyli 5 - 10 proc. ich
      dochodów.

      Inwestycje czekają
      - Trzy lata temu były podobne propozycje i zostały odrzucone, dlatego nie
      możemy tego komentować. Niewątpliwie przekazanie wpływów z wywozu śmieci
      samorządom będzie korzystne i dla mieszkańców, i dla gmin. Łatwiej będzie
      prowadzić właściwą politykę. Spalarnie śmieci zaczną być wykorzystywane - mówi
      Krzysztof Chmielewski, naczelnik Wydziału Strategii Zrównoważonego Rozwoju w
      Urzędzie Miasta Warszawy.

      Gminy od dawna walczą o możliwość wprowadzenia podatku śmieciowego bez
      konieczności przeprowadzania referendum, jak to jest w obecnym prawie.
      Twierdzą, że w ten sposób będzie im łatwiej realizować inwestycje z
      wykorzystaniem unijnych funduszy. By sprostać unijnym dyrektywom, trzeba
      zainwestować do 2012 r. 35 mld zł - wynika z szacunków przeprowadzonych przez
      rząd trzy lata temu.

      - Planowanie systemu gospodarki odpadami przez samorząd odbywa się przeważnie z
      pominięciem zasad ekonomii. W efekcie powstaje wirtualny, izolowany system,
      który nie ma nic wspólnego z realiami, w jakich przychodzi nam wszystkim
      działać - krytykuje nowy pomysł Paweł Głuszyński, prezes Ogólnopolskiego
      Towarzystwa Zagospodarowania Odpadów "3R". Do tej pory z funduszu ISPA
      dofinansowano 6 (na 43) projekty dotyczące gospodarki odpadami. Do Funduszu
      Spójności zgłoszono trzy takie inwestycje, ale na razie żadna z nich nie
      zyskała akceptacji Komisji Europejskiej.

      Jeden z największych projektów inwestycyjnych przygotowuje Kraków. W planie
      jest zbudowanie za blisko 300 mln zł spalarni obsługującej miasto. Do 2010 r.
      inwestycje kilku miast w termiczną utylizację odpadów komunalnych mają
      przekroczyć 1,3 mld zł. Miasta wstrzymują się z realizacją planów, bo chcą mieć
      zapewniony surowiec. A to zagwarantuje reforma rynku planowana przez
      Ministerstwo Środowiska.

      Referendum do skutku
      Dotychczasowe doświadczenia z referendami były bardzo różne. - W Sochaczewie
      referendum "śmieciowe" odbyło się 11 czerwca 2003 r., razem z wyborami do
      europarlamentu. Nie mogło być ważne, ponieważ frekwencja wyniosła 14,3 procent -
      powiedział rzecznik burmistrza Sochaczewa Daniel Wachowski. Zdecydowana
      większość mieszkańców, którzy wzięli udział w referendum, opowiedziała się za
      wprowadzeniem stałej opłaty, dlatego samorządowcy zamierzają powtórzyć je w
      przyszłym roku. - W projekcie budżetu zagwarantowano na ten cel 50 tys. zł,
      czerwcowe referendum kosztowało niespełna 60 tys. - dodaje Daniel Wachowski.
      Według szacunków urzędników każdy mieszkaniec będzie płacił za wywóz śmieci 3
      zł miesięcznie.

      W listopadzie 1995 r. przeprowadzono referendum w Tarnowie Pogórnym. Wzięła w
      nim udział wystarczająca liczba mieszkańców, aby było ważne, ale zabrakło
      wymaganej większości zwolenników nowej opłaty.

      Do częściowego wycofania się z planów, mimo wygranego referendum, zostały
      zmuszone władze Sanoka. - Do naszych kontenerów trafiały śmieci nie tylko
      naszych mieszkańców, podrzucano je nawet z okolicznych wiosek. Dlatego
      musieliśmy częściowo zmienić system - mówi zastępca burmistrza Sanoka Stanisław
      Czernak. Dziś każdy mieszkaniec płaci 4 zł miesięcznie za wywóz 28 litrów
      śmieci. W razie przekroczenia tego limitu konieczne jest podpisanie dodatkowej
      umowy z firmą odbierającą nieczystości. - W przyszłości chcemy iść dalej w tym
      kierunku i dostosować opłaty do rzeczywistej ilości odbieranych śmieci -
      deklaruje Stanisław Czernak.

      Pozytywne efekty przejęcia obowiązków związanych z wywozem śmieci zauważają
      władze Komorników. - Wszystkie śmieci trafiają teraz na wysypisko, nie tworzą
      się wysypiska dzikie. Opłata wynosi obecnie 4,2 zł miesięcznie - mówi Teresa
      Kranz, kierownik Wydziału Infrastruktury Komunalnej, Rolnictwa i Ochrony
      Środowiska Urzędu Gminy. Od czasu przeprowadzenia referendum w 1995 r. opłata
      była systematycznie podnoszona o wskaźnik inflacji. Samorządowcy co roku w
      drodze przetargu zlecają wykonywanie usługi wywozu śmieci wyspecjalizowanej
      firmie.

      Kryzys dla małych firm
      Dziś mieszkańcy i firmy sami zawierają umowy z wyspecjalizowanymi firmami
      usuwającymi odpady. Takich firm w Polsce jest ponad tysiąc, w samej stolicy ok.
      300. Jednak wielu obywateli w ogóle nie płaci za śmieci i wywozi je do lasu,
      podrzuca sąsiadowi albo do publicznych pojemników.

      - W naszych gminach gospodarstwa domowe płacą ok. 12 zł miesięcznie za wywóz
      odpadów. Te pieniądze mogłyby trafiać do gminy zamiast do prywatnych firm. Nie
      musimy podnosić opłat - uspokaja Aleksander Kozłowski, prezes Celowego Związku
      Gmin ze Słubic.

      Mieszkańcy stolicy płacą za wywóz śmieci od trzech do kilkunastu złotych. Jeśli
      Warszawa przejmie opłatę, wszyscy zapłacą równo.

      - To jest propozycja do szerokiej dyskusji. Spodziewamy się sprzeciwu
      środowiska, ale będziemy starali się znaleźć rozwiązanie kompromisowe -
      wyjaśnia Marek Sobiecki, dyrektor Departamentu Polityki Ekologicznej
      Ministerstwa Środowiska.

      Ustawa, która jest obecnie w trakcie uzgodnień międzyresortowych, ma trafić do
      Sejmu w lutym.

      Po przejęciu odpadów przez gminy małe przedsiębiorstwa czeka bankructwo, bo nie
      będą w stanie wygrywać gminnych przetargów. Przedsiębiorcy już zapowiadają
      protesty.

      - Sektor prywatny zostanie zredukowany do roli kelnera. Gminy dostają całą
      władzę, będą zabierały firmom pozwolenia na zbiórkę odpadów, a same tworzyły
      jednostki budżetowe - ostrzega Michał Dąbrowski, członek zarządu Remondis,
      największej firmy gospodarki odpadami w Polsce. Według przedsiębiorców stawki
      opłat będą uzależnione od kosztów gminy, co w przypadku dużych inwestycji może
      prowadzić do podwyżek opłat za śmieci.

      Magdalena Kozmana Andrzej Krakowiak Aleksandra Myczkowska

      http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041228/ekonomia/ekonomia_a_2.html
    • klip-klap zadluzenie,pozegnalne gesty komuchow 03.01.05, 12:20
      Czyli prezenty noworoczne dla Polakow.
      --

      Ministerstwo Finansów planuje sprzedać w pierwszym kwartale tego roku papiery
      skarbowe o wartości 24,9 - 36,9 mld zł. Finansowanie zagraniczne wyniesie
      maksymalnie 1,3 mld euro.

      Przedstawiony przez resort finansów projekt planu emisji na pierwszy kwartał
      2005 roku bardzo różni się od przygotowanego rok temu. Widać wyraźnie, że
      ministerstwu zależy na sprzedaży jak największej ilości papierów skarbowych o
      długim terminie wykupu. Dlatego też do końca marca inwestorzy na trzech
      przetargach będą mogli kupić obligacje dwuletnie warte jedynie 4,5 - 7,5 mld zł.
      W tym samym czasie roku ubiegłego resort wystawił do sprzedaży dwulatki za 8,6
      mld zł.
      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050103/ekonomia/ekonomia_a_7.html
    • robisc nawet GW zauważyła 05.01.05, 21:09
      Brawo, jestem pod wrażeniem.
      Żyć sie odechciewa w tym kraju rządzonym przez bandę złodziei.

      Fiskus podnosi podatki po cichu

      Piotr Skwirowski 05-01-2005 , ostatnia aktualizacja 05-01-2005 13:26

      Kilkaset złotych, a nawet kilka tysięcy mogą kosztować podatnika ukryte
      podwyżki podatków wprowadzone w ostatnich latach

      W budżecie na ten rok zapisano, że dochody państwa z podatku od dochodów
      osobistych będą o przeszło 1,5 mld zł wyższe niż te planowane w poprzednim
      roku. Skąd można wycisnąć tyle pieniędzy?

      Nowa stawka podatku dla najlepiej zarabiających obywateli - 50 proc. - ma dać w
      najlepszym razie 240 mln zł. Zresztą raczej nie da, bo najprawdopodobniej
      zakwestionuje ją Trybunał Konstytucyjny (rząd już zaskarżył sposób jej
      wprowadzenia). Dodatkowe pieniądze będą więc pochodzić m.in. z coraz mniejszych
      kosztów obsługi ulg podatkowych (większość ulg już zlikwidowano, w ramach tzw.
      praw nabytych korzysta z nich coraz mniej osób). Swoje dorzucą także ciche
      podwyżki podatków. Takie, o których się głośno nie mówi, z których istnienia
      większość podatników nawet nie zdaje sobie sprawy, które zapisano w ustawie o
      podatku dochodowym od osób fizycznych przed laty, ale których skutki odczuwamy
      do dziś. Niektórzy całkiem boleśnie.

      Progi zamrożone na kość

      Najbardziej odczuwalną formą takich cichych podwyżek jest zamrożenie progów
      podatkowych. Progi to kwoty rocznego dochodu, po przekroczeniu których rośnie
      stawka podatkowa - albo z 19 do 30 proc., albo z 30 do 40 proc. (teraz może
      jeszcze skoczyć z 40 do 50 proc.).

      Do 2001 r. progi były co roku waloryzowane, czyli po prostu rosły. W 2002 r.
      zamrożono je - pozostały takie jak w poprzednim roku.

      Zamrożenie miało trwać dwa lata. W ustawie o PIT zapisano, że od 2004 r.
      zmienią się zasady waloryzacji progów - zamiast corocznej podwyżki o wskaźnik
      wzrostu przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej pod
      uwagę miał być brany mniej korzystny z punktu widzenia podatników (bo wolniej
      pnący się w górę) wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych. Miał, bo
      nigdy pod uwagę nie został wzięty. Z ustawy podatkowej na 2004 r. mechanizm
      waloryzacji w ogóle wyrzucono.

      W efekcie w tym roku progi są wciąż zamrożone, a będzie tak i w kolejnych
      latach.

      Dla podatnika to fatalna wiadomość. Gdyby zamrożenia nie było, to kwoty progów
      byłyby znacznie wyższe niż dziś (nawet jeśli zmieniłyby się zasady
      waloryzacji). Pierwszy próg, według naszych wyliczeń, wynosiłby przeszło 41 300
      zł, a nie 37 024 zł, drugi zaś ponad 82 600 zł zamiast 74 048 zł.

      To oznacza, że mniej podatników niż dziś przeskakiwałoby do wyższych
      przedziałów skali z wyższymi stawkami podatkowymi. Inaczej mówiąc, mniej
      podatników byłoby narażonych na wzrost podatku. Taki wzrost może oznaczać
      konieczność oddania fiskusowi kwoty rzędu nawet kilku tysięcy złotych za cały
      okres zamrożenia skali podatkowej.

      Kwota wolna wolniej zamrażana

      Początkowo przed zamrożeniem obroniła się kwota dochodu, od którego nie płaci
      się podatku. Od 2003 r. i ona już nie rośnie - wynosi 2790 zł (19 proc. od niej
      to 530,08 zł i o tyle zmniejszamy sobie płacony podatek).

      Gdyby kwota rosła, to w ubiegłym roku wyniosłaby - to znowu nasze obliczenia -
      przeszło 533 zł, a w 2005 r. już ponad 550 zł. Gołym okiem widać, że podatnicy
      (ci, którzy mają prawo do odliczania kwoty wolnej) stracili, czyli zapłacili
      fiskusowi więcej o dwadzieścia kilka złotych każdy.

      Niby nie tak wiele, ale jeśli to przemnożyć przez ponad 20 mln podatników...

      Koszty też w zamrażarce

      Idźmy dalej. Sprawdziły się nasze przewidywania sprzed roku - do zamrażarki
      trafiły też przysługujące pracownikom najemnym (czyli m.in. tzw. etatowcom)
      koszty uzyskanie przychodu. Koszty to, najogólniej mówiąc kwoty, które trzeba
      wydać po to, by cokolwiek zarobić (np. pieniądze wydane na dojazd do pracy).

      Koszty odejmuje się od przychodów i w ten sposób oblicza dochód. I to dopiero
      od dochodu płacimy podatek. Im wyższe koszty, tym dochód i podatek niższe.

      W przypadku pracowników najemnych wysokość kwot kosztów reguluje ustawa o PIT.
      Do niedawna był tam zapisany mechanizm corocznej waloryzacji. Od zeszłego roku
      konkretne kwoty kosztów wpisano jednak na stałe. To oznacza, że aby je zmienić,
      trzeba znowelizować ustawę.

      Rząd i posłowie mieli okazję podnieść kwoty kosztów w ubiegłym roku, bo akurat
      zmieniali ustawę o PIT na 2005 r. Nie zrobili tego. Oznacza to, że w tym roku
      koszty będą takie same jak w zeszłym roku (koszty przysługujące pracownikowi
      zatrudnionemu na jednym etacie to 1227 zł rocznie; gdy etatów jest więcej -
      1840,77 zł; a gdy pracownik dojeżdża do pracy z innej miejscowości, kwoty te
      rosną odpowiednio do 1533,84 zł i 2300,94 zł).

      Takie zamrożenie kosztów oznacza kolejne wymierne straty finansowe dla
      podatników. Kolejne kilka, może kilkanaście, czasami kilkadziesiąt złotych.

      Składka zdrowotna także istotna

      Podatnika zdrowo łupie po kieszeni także składka na ubezpieczenie zdrowotne. Ta
      składka to po prostu część podatku, która zamiast do urzędu skarbowego trafia
      do Narodowego Funduszu Zdrowia. W przeciwieństwie do progów czy kwoty wolnej
      ona akurat rośnie - od kilku lat o 0,25 proc. rocznie - i w 2005 r. podskoczyła
      do 8,5 proc. Docelowo ma dojść do 9 proc.

      Nie byłoby większego problemu, gdyby - tak jak państwo obiecywało podatnikom
      przed laty - cała składka była odciągana od podatku. Niestety, od 2003 r. od
      podatku odciągana jest składka tylko do wysokości 7,75 proc. Resztę podatnik
      musi dołożyć z własnej kieszeni.

      W 2005 r. ten dodatkowy niby-podatek będzie stanowił różnicę między składką w
      wysokości 8,5 proc. a 7,75 proc. To - w zależności od poziomu dochodów
      podatnika - przekłada się na kolejne dziesiątki, a nawet setki złotych
      dodatkowego podatku rocznie.

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2476677.html
    • robisc uzytkowanie wieczyste 28.01.05, 23:40
      Użytkowanie wieczyste: 500 proc. podwyżki

      Mieszkańcy wielu miast są zaskoczeni wysokimi - nierzadko nawet
      kilkusetprocentowymi - podwyżkami opłat rocznych za użytkowanie wieczyste.
      Samorządy tłumaczą, że wynika to z rzadkiego aktualizowania cen nieruchomości.
      Od podwyżek można się odwołać do samorządowego kolegium odwoławczego, można też
      starać się o 50-procentową bonifikatę.


      W Warszawie przeciwko podwyżkom mieszkańcy protestują nawet na ulicy. W czwartek
      pikieta miała miejsce na placu Zamkowym, a w sobotę protest odbędzie się pod
      ratuszem. Rekordzista w stolicy otrzymał w tym roku podwyżkę opłaty rocznej o
      prawie 1350 proc. Podwyżek w tym roku nie będzie natomiast w Kętach (woj.
      małopolskie). Dlaczego? Mieczysław Królicki, zastępca kierownika wydziału
      budownictwa, zagospodarowania przestrzennego i gospodarki nieruchomościami
      tłumaczy, że aktualizacja opłat nie jest dokonywana corocznie, ale średnio raz
      na 3 lata. Samorządów nie stać na coroczną aktualizację.

      - Nikt nie robi co roku operatów szacunkowych - podkreśla Janusz Sujka,
      kierownik oddziału użytkowania wieczystego w tym mieście. To częściowo tłumaczy
      drastyczne podwyżki opłat rocznych. Urszula Gruca, naczelnik wydziału gospodarki
      gruntami w Mysłowicach mówi, że nagłaśniane w mediach przypadki wysokich
      podwyżek dotyczą tylko działek, których wartości nie aktualizowano przez wiele
      lat. Od 1 maja 2004 r. doszło także obciążenie 22-proc. stawką VAT, co też mogło
      zaskoczyć płacących. Dlatego np. władze Szczecina rozesłały wszystkim
      użytkownikom wieczystym informacje w sprawie podatku VAT.

      Co może zrobić osoba, która dostała wysoką podwyżkę opłaty rocznej? Ma prawo
      wystąpić do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO). Wtedy to gmina musi
      udowodnić, że słusznie dokonała podwyżki. Urzędnicy muszą np. okazać operat
      szacunkowy, z którego wynika, że cena nieruchomości wzrosła. Jeśli
      rozstrzygnięcie SKO nadal nie satysfakcjonuje zainteresowanego, to może walczyć
      w obronie swoich interesów w sądzie powszechnym. Szczegółowe zasady zaskarżania
      podwyżek opłat rocznych możemy znaleźć w art. 78-80 ustawy z dnia 21 sierpnia
      1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 261, poz. 2603 z
      późn. zm.).

      Informacje o podwyżce opłat za 2005 r. zainteresowany powinien dostać najpóźniej
      31 grudnia 2004 r., a ma 30 dni na jej zaskarżenie. Osoby, które dostały
      korespondencję z gminy po świętach Bożego Narodzenia, mają więc jeszcze kilka
      dni na odwołanie się do SKO. Biedniejsi mieszkańcy (których dochód na jedną
      osobę w rodzinie nie przekracza 50 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia w
      IV kwartale 2004 r.) mogą się starać o bonifikatę w opłatach rocznych za
      użytkowane przez siebie nieruchomości mieszkaniowe. Bonifikata ta wynosi 50
      proc. opłaty.

      Michał Kosiarski

      www.bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1249219
      • krzysztofsf Re: uzytkowanie wieczyste 28.01.05, 23:42
        robisc napisał:

        > Użytkowanie wieczyste: 500 proc. podwyżki
        >
        > Mieszkańcy wielu miast są zaskoczeni wysokimi - nierzadko nawet
        > kilkusetprocentowymi - podwyżkami opłat rocznych za użytkowanie wieczyste.


        A dla wlascicieli zbliza sie katastralny sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka