nonno1
03.06.05, 14:38
Uzyskanie jednomyślności w gronie 25 państw, gdy w niektórych z nich zblizają
się wybory (zawsze jest kilka takich), to jak wygrana w toto.
Proponuję podejście inne:
Uchwalać w gronie szefów rządów lub Komisji tylko takie pojedyncze
postanowienia, które są w danych okolicznościch niezbędne do prawidłowego
działania UE.
Gdy pojawi się nowy problem, nowe postanowienie!
W taki sposób konstytucja powstanie stopniowo i będzie mieć postać
biblioteki, a nie książki.
Tak kszatałtował się ustrój Zjednoczonego Królestwa, a kiedyś również I RP
(zanim uchwalono Konstytucję 3 Maja).
Jest to droga naturalna i znacznie pewniejsza niż ryzykanckie referenda,
chociaż uciążliwa. Nie ma potrzeby żadnej preambuły (czyli jeden spór
pominiety).
Co prawda, to konstytucjonaliści nie mogliby wykazać się tworzeniem
uroczystego tekstu, ale co nas to obchodzi?