Dodaj do ulubionych

o bezrobociu w Polsce

17.10.05, 09:16
Bezrobocie widmo
Tygodnik "Wprost"

Wielu polskich bezrobotnych jest gotowych dać łapówkę, by nie trafić do
legalnej pracy

Tu na tej ziemi, poza ludźmi sukcesu mamy też przynoszące hańbę Polsce
bezrobocie - grzmiał na jednym z wieców Lech Kaczyński. - Zatrudnisz nowego
pracownika - otrzymasz o tysiąc złotych w każdym miesiącu niższy podatek CIT,
zatrudnisz dwóch - dwa tysiące". Tymczasem Polacy jakby nie chcieli korzystać
z oferty kandydata na prezydenta, bo w Polsce to nie ludzie szukają pracy,
lecz praca szuka ludzi. - Dobrego kucharza do naszej restauracji Belvedere
szukamy w Polsce zwykle dłużej niż pół roku - opowiada biznesmen Jerzy Starak.
- Od kilku miesięcy bezskutecznie próbuję zatrudnić kilku cukierników - żali
się Andrzej Blikle. - Ciągle poszukujemy otwartych, kreatywnych menedżerów
średniego szczebla, fachowców do laboratoriów itp. - mówi Henryk Orfinger,
współwłaściciel firmy Eris. Firma Knauf Polska, która pilnie szuka do pracy
tysiąc osób, mogłaby od ręki zarabiać na ofercie lidera PiS milion złotych
miesięcznie, Straż Graniczna, która potrzebuje ponad 1300 funkcjonariuszy, 1,3
mln zł. A to tylko dwa przykłady z liczącej ponad pół miliona ofert polskiej
listy pracy. Przedsiębiorcy nie zarobią jednak tych pieniędzy, bo nie mogą
znaleźć chętnych do pracy. Tymczasem oficjalnie bezrobocie jest u nas
największe w Unii Europejskiej (ponad 18 proc.). Z opublikowanej ostatnio
bardzo ostrożnej "Diagnozy społecznej" wynika jednak, że bezrobocie wynosi w
Polsce 10-12 proc. Ostrożnej, bo badanie przeprowadzono na zasadzie
dobrowolnych ankiet (pytani mogli ankieterów wprowadzić w błąd, a - jak wynika
z ocen socjologów - tam gdzie może to być dla nich niekorzystne - na ogół tak
robią). Jeżeli do pracujących na czarno doliczymy tych, którzy zarabiają na
życie za granicą (tylko do Londynu wyjechało w ostatnim roku 300 tys.
Polaków), okazuje się, że pracy nie może znaleźć w Polsce 5-6 proc. zdolnych
do niej osób (głównie są to ludzie o bardzo niskich kwalifikacjach,
mieszkający na przykład w dawnych PGR). To tylko o 1-2 proc. więcej niż w
uznawanych za eldorado dla szukających pracy Stanach Zjednoczonych.
"Chciałem zatrudnić ludzi przez urząd pracy. Proponowałem 1500 zł na rękę, ale
trzeba było coś umieć (potrzebowałem mechaników). Wszyscy, którzy się
zgłosili, powiedzieli, że interesuje ich tylko pieczątka potwierdzająca, że
byli na rozmowie, bo pracę mają za większe pieniądze, ale chcą jeszcze mieć
zasiłek" - napisał na forum internetowym poświęconym biznesowi
(biznes.onet.pl) jeden z przedsiębiorców, komentując informacje o polskim
bezrobociu. Podobnych opinii jest na forum kilka tysięcy. To kolejny dowód
potwierdzający diagnozę, że nasza gospodarka zachorowała na tzw. europejską
chorobę. Bezrobocie w "starych" krajach Unii Europejskiej wynosi oficjalnie
mniej więcej 8 proc. (bez pracy pozostaje 15 mln osób). Jednocześnie jest tam
prawie 3,5 mln miejsc pracy (w tym milion w Niemczech), których obywatele
piętnastki najzwyczajniej w świecie nie chcą. Chociaż w Polsce oficjalne
statystyki bezrobocia są zatrważające, to również u nas pracy nie chce ponad
milion osób; coraz częściej zastępują ich gastarbeiterzy zza wschodniej granicy.

Akcyza na pracę
- Bezrobocie jest wielką plagą Polski, a w ostatnim okresie w ogóle się o tym
nie dyskutuje, debata publiczna o bezrobociu zamarła - grzmiał podczas
kampanii wyborczej Marek Borowski. Gdyby lider SDPL, ekonomista z zawodu,
przyjrzał się statystykom GUS, pewnie sam przestałby tak dużo mówić o
"wielkiej pladze Polski". Zasady ekonomii podpowiadają, że ludzie, którzy
stracili pracę, a więc i zarobki, powinni drastycznie ograniczać wydatki.
Tymczasem w Polsce nie ma zależności między oficjalnym bezrobociem a wydatkami
gospodarstw domowych. W latach 1997-2002 bezrobocie wzrosło dwukrotnie (z 10
proc. do 20 proc.). W tym samym czasie wydatki na konsumpcję zwiększyły się z
296 mld zł do 510 mld zł. Gdyby faktycznie co piąty Polak nie miał pracy,
wzrost konsumpcji powinien się albo zatrzymać, albo być bardzo wolny,
tymczasem jego tempo się nie zmieniło. Oznacza to, że faktycznie nie tyle
mieliśmy do czynienia ze wzrostem bezrobocia, ile ze zmianą formy zatrudnienia
z legalnej na pracę na czarno. Polskich "statystycznych bezrobotnych"
produkuje władza, opodatkowując pracę jako towar luksusowy. Za zatrudnienie
pracownika pracodawca musi płacić podatek sięgający 80 proc. wynagrodzenia.

Pracujący bezrobotni
Rąk do pracy potrzebują dziś przedsiębiorcy praktycznie wszystkich branż.
Powody? Rozdęta do granic absurdu szara strefa i socjalna nadopiekuńczość
państwa. Ludziom bardziej się opłaca utrzymywać status "pracującego
bezrobotnego", niż podjąć legalną pracę. Na przykład Wólczanka od dłuższego
czasu bezskutecznie poszukuje około 50 osób zajmujących się szyciem i
krawiectwem. Kłopoty ze znalezieniem pracowników mają nawet ci pracodawcy,
których wymagania w stosunku do zatrudnianych są minimalne. - W liczącej 2 mln
mieszkańców Warszawie przez dwa tygodnie znaleźliśmy tylko pięć kasjerek
chcących pracować w nowo powstałym supermarkecie - informuje Tomasz
Szpikowski, prezes i współwłaściciel Work Service, największej polskiej
agencji pracy tymczasowej. Od kilku miesięcy jego firma nie może znaleźć
chętnych do pracy w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem (500 miejsc pracy).
Potrzebni są m.in. mechanicy, montażyści i robotnicy (oferowana płaca - 2 tys.
zł brutto). Dwieście miejsc pracy czeka na chętnych w podwarszawskiej gminie
Teresin. - Gdy dostaliśmy oferty pracy dla 50 bezrobotnych, tylko dziesięciu z
nich zastaliśmy w domu, a jedynie pięciu było wstępnie zainteresowanych
rozmową z ewentualnym pracodawcą, podjęciem pracy - najwyżej jeden - mówi
Jarosław Namaczyński, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Łobzie.

Przerwa na budowie
Brak rąk do pracy najbardziej widać w branży budowlanej. Nie ma murarzy,
tynkarzy, ślusarzy, zbrojarzy, posadzkarzy... Według szacunków Polskiego
Stowarzyszenia Budowniczych Domów, "od zaraz" potrzebnych jest 20 tys.
robotników budowlanych. Z kolei według GUS, aż 200 tys. robotników budowlanych
jest bezrobotnych. - To kpina - denerwuje się Dariusz Gralewski, prezes firmy
budowlanej Varia APD. - Bezskutecznie poszukuję 50 pracowników. Non stop
ogłaszamy się w prasie - opowiada Gralewski. Na spotkania, które organizuje w
sprawie pracy, przychodzi po kilkaset osób, ale tylko dlatego, że kazano im to
zrobić w urzędzie pracy. - Mamy problemy ze znalezieniem robotników.
Specjalistów po prostu brakuje - wtóruje mu Marek Michałowski, prezes
Budimeksu. Sytuacji na tym rynku nie ratuje wzrost wynagrodzeń, który w
ostatnim roku wyniósł ponad 30 proc. - W ostatnim roku dwukrotnie podnosiłem
pensje. Raz - o 25 proc., potem - o 20 proc., a do tego dochodzą premie. Moi
pracownicy budują sobie domy, kupują samochody - informuje Gralewski.
Obserwuj wątek
    • johnxxv Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 14:22
      Piknie byloby5-6% bezrobocia,, prawie tyle co w USA.
      Nieststy, tygodnik Wprost jest znany z wypisywania idiotyzow ponad
      miare,fabrykowania faktow i manipulowania liczbami, wiec prawdopodobnie i tam
      nalezy w wiekszosc zaliczyc te rewelacje.
      • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 14:53
        Czyli gdzie jest haczyk? Mógłbyś konkretniej?
        Zglądnąłeś może chociaż do "Diagnozy społecznej"?
        Co to znaczy: "tygodnik Wprost jest znany z wypisywania idiotyzow ponad
        miare,fabrykowania faktow i manipulowania liczbami"? Komu jest znany, kiedy
        manipuluje...? No i wniosek: "wiec prawdopodobnie i tam nalezy w wiekszosc
        zaliczyc te rewelacje." Nie wiem czy się śmiać czy płakać z takiej oceny?
        • johnxxv Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 15:36
          Bardzo bym sie cieszyl, gbyby to co przytoczyles bylo prawda.
          Nie mnie sie wypowiadac nt. bezrobocia w Polsce, paru moich znajomych majacych
          swe firmy w Polsce wiecznie narzeka na swych pracownikow.
          Ja w Polsce od dawna nie mieszkam, natomiast czytalem pare miesiecy temu
          artykul we Wprost nt. Polakow w Chicago i artykul ten byl tak naszpikowany
          idiotyzmami i zmysleniami, ze otworzylem oczy jak sowa. W tym temacie sie
          akurat troche orientuje bo pol zycia mieszkam w USA>
        • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 15:43
          Gdzie jest haczyk? Tu co juz w starozytnosci wiedziano - papier jest cierpliwy
          i mozna wypisywac co sie chce, porzadniejszy dzinnikarz powinien jednak
          sprawdzic czy to co mowia bysnesmeny to prawda. Piersza bujda jest zycie na
          zasilku bo wedlug statystyk panstwowych ma go okolo 10% bezrobotnych. Druga
          bujda jest to ze calkowita konsumpcja, jak to wyliczono, nie powinna rosnac
          przy wzroscie bezrobocia, przeciez to nie ma zwiazku. Trzecia bujda jest to ze
          jak na przyklad w Warszawie trudno znalezc kasjerke to o niczym nie swiadczy bo
          w Warszawnie bezrobocie jest bardzo niskie a nikt nowy do Warszawy nie
          przyjedzie aby pracowac za 800 zlotych, bo przy tamtejszych kosztach mieszkania
          to do interesu musi dolozyc, to samo w jakims Teresinie, do ktorego
          przypuszczalnie nalezy dojezdzac kawal wlasnym samochodem, a mieszkan pewnie
          tam nie ma.

          Moje dwa osobiste doswiadczenia z Polski:

          1. W 98 roku remontowalem mieszkanie - kazdy fachowiec byl na telefon i cieszyl
          sie ze dostal zlecenie.

          2. Sam szukalem pracy przez ponad rok, bardzo intensywnie, wyslalem prawie 1000
          CV, nie znalazlem zadnej, nigdzie jako nikt. Najbardziej jak widac na wzrost
          kwalifikacji wplywa lot samolotem przez Atlantyk.
          • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 16:48
            sendivigius napisał:

            > Gdzie jest haczyk? Tu co juz w starozytnosci wiedziano - papier jest cierpliwy
            > i mozna wypisywac co sie chce, porzadniejszy dzinnikarz powinien jednak
            > sprawdzic czy to co mowia bysnesmeny to prawda. Piersza bujda jest zycie na
            > zasilku bo wedlug statystyk panstwowych ma go okolo 10% bezrobotnych.

            Pewnie masz na myśli zasiłek wypłacany. Otóż wiedz, ze każdy nie pracujący
            korzysta z m.in., w tym wypadku rzeczywiście bezpłatnej, służby zdrowia.

            > Druga
            > bujda jest to ze calkowita konsumpcja, jak to wyliczono, nie powinna rosnac
            > przy wzroscie bezrobocia, przeciez to nie ma zwiazku.

            W artykule stoi, że wzrost konsumpcji powinien przynajmniej przyhamować, a nie
            rosnąć jak szalony. Wszak to 20% społeczeństwa nie ma pracy... podobno.
            Mam nadzieję, że jesteś w stanie udowodnić brak związku pomiędzy bezrobociem, a
            wielkością konsumcji?

            > Trzecia bujda jest to ze
            > jak na przyklad w Warszawie trudno znalezc kasjerke to o niczym nie swiadczy bo
            >
            > w Warszawnie bezrobocie jest bardzo niskie a nikt nowy do Warszawy nie
            > przyjedzie aby pracowac za 800 zlotych, bo przy tamtejszych kosztach mieszkania
            >
            > to do interesu musi dolozyc, to samo w jakims Teresinie, do ktorego
            > przypuszczalnie nalezy dojezdzac kawal wlasnym samochodem, a mieszkan pewnie
            > tam nie ma.

            Gdzie w artykule jest mowa o 800 zł? To się nazwya nadinterpretacja. Ale to
            potwierdza także tezę, że nie opłaca się legalnie pracować, a więc faktyczne
            bezrobocie jest zdecydowanie niższe od statystycznego (można też założyć, że
            wynosi ono od 6-12%). W moim mieści, które nie jest Warszawą, jest np. od
            miesięcy problem ze znalezieniem pracowników branży budowlanej. Przykłady na
            życzenie.

            >
            > Moje dwa osobiste doswiadczenia z Polski:
            >
            > 1. W 98 roku remontowalem mieszkanie - kazdy fachowiec byl na telefon i cieszyl
            >
            > sie ze dostal zlecenie.

            Ciekawe smile. Ja także w tym roku robiłem remont. Z trzech majstrów tylko jeden
            miał czas by podjąć sią zadania. Tyle że czekałem na niego 2,5 miesiąca, a i tak
            dodatkowo spóźnił się 2 tygodnie.
            Obecnie buduję dom, z ekipami należy umawiać się na ponad pół roku do przodu.

            >
            > 2. Sam szukalem pracy przez ponad rok, bardzo intensywnie, wyslalem prawie 1000
            >
            > CV, nie znalazlem zadnej, nigdzie jako nikt. Najbardziej jak widac na wzrost
            > kwalifikacji wplywa lot samolotem przez Atlantyk.

            Masz już pracę?

            I uwaga na koniec, aby usystematyzować dyskusję. W Polsce pracy jest pod
            dostatkiem, czasami jedynie nie ma pieniędzy by za nią zapłacić.
            Do tej pory o bezrobotnych pisało się jako o biednych, skrzywdzonych, kórym
            trzeba pomagać, dawać. Ostatnio coraz częściej pokazuje się drugą stronę medalu
            - bezrobotnych nie zainteresowanych pracą.
            • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 17:33
              Od mniej wiecej roku mozna zauwazyc w liberalnych mediach nagonke na
              bezrobotnych. Co i rusz pojawiaja sie artykuly ze pracy jest mnostwo a tylko
              pijak, nieuk i nierob nie pracuje. Jak mowia amerykanie ... add isult to
              injury. To pewnie tradycja Falandysza ktory w swojej koncepcji wiktymologi
              dowodzil tezy ze przestepstwu winna jest ofiara... no bo gdyby nie poszla gdzie
              poszla to by nie bylo przestepstwa. Ten uczony maz juz na szczescie wyjawia
              swoje olsnienia sw. Piotrowi. Wlasciwie to tylko czekac az bezrobocie stanie
              sie przestepstwem; i w policji sie poprawi bo wykrywalnosc takich kryminalistow
              bedzie na pewno duza, wystarczy isc do szkoly i zobaczyc czyje dziecko jest
              glodne, albo wagaruje aby zbierac wegiel na torach.

              Oczywiscie ze wzrost konsumpcji ma sie nijak do bezrobocia. Przyczyna tego jest
              rozwarstwienie majatkowe. Jak dolne 10% odpadnie z rynku na zero to konsumpcja
              sie zmniejszy o ulamek procenta a jak gorne 10% podniesie swoja konsumcje o 10%
              to sie zwiekszy calosciowo o prawie 5%. Do zaistnienia wiec wspomnianego
              zjawiska wystarczy aby stopa wyzysku rosla szybciej niz stopa bezrobocia. I tak
              sie dzieje.

              Nie ma zadnej nadinterpretacji ale uzycie zdrowego rozsadku. Jak ktos mowi ze
              nie moze znalezc kasjerek a nie mowi ile chce placic to widac jest powod i
              wcele nie tajemnica handlowa. Prawidlowa informacja bylaby taka np: "nie mozemy
              znalezc kasjerek za 800 zl" albo "nie mozemy znalezc kasjerek za 3600 zlotych".
              Nie byloby potrzeby niczego zgadywac.

              Statystyki bezrobocia sa w istocie zafalszowane ale to dziala w obie strony.
              Urzedy ochoczo skreslaja z ewidencji pod byle pozorem. Na przyklad oferujac
              prace zupelnie nieadekwatna do kwalifikacji i predyspozycji. W moim miescie
              urzad pracy wpadl na pomysl ze proponowal prace w prosektorium kto sie nie
              chcial zgodzic to wylatywal. W innym miescie wpadli na pomysl ze bezrobotny ma
              podpisywac liste stojac codziennie po kilka godzin w kolejce, o dziwo wiele
              tysiecy ludzi stalo, sam widzialem. Sa i bardziej wyrafinowane medody. Do
              statystyk tez nie wchodza miliony ludzi za granica, bieda na maloobszarowych
              gospodarstwach rolnych, osoby zmuszone do prowadzenia dzialalnosci
              gospodarczej, co maja zlecenia tylko na polowe swojego czasu i tak dalej.

              Czemu zwolennicy wolnego rynku nie moga zrozumiec ze praca to nie misja
              religina ale interes. Aby pracowac musi sie to oplacac, liczac wszystkie
              koszta, w tym takie niewymierne jak rozlaka z rodzina jak i wymierne jak wzrost
              kosztow utrzymania, opieki nad dziecmi, ryzyko dla zdrowia itd.

              Ja nie zaprzeczam ze sa tez pijaki i nieroby, ale i oni maja swoja kalkulacje.
              Po co pracowac jak zarobic moga tylko na jeszcze jedna butelke wina Arizona,
              dopiero jakby mogli zarobic tyle ze rzeczywiscie swoj los poprawia to moze by
              zmienili nastawienie.
              • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 19:30
                sendivigius napisał:

                > Od mniej wiecej roku mozna zauwazyc w liberalnych mediach nagonke na
                > bezrobotnych.

                Do tych mediów zaliczasz Wprost?

                > Co i rusz pojawiaja sie artykuly ze pracy jest mnostwo a tylko
                > pijak, nieuk i nierob nie pracuje. Jak mowia amerykanie ... add isult to
                > injury.

                Co znaczy "isult"?

                > To pewnie tradycja Falandysza ktory w swojej koncepcji wiktymologi
                > dowodzil tezy ze przestepstwu winna jest ofiara... no bo gdyby nie poszla gdzie
                >
                > poszla to by nie bylo przestepstwa.

                Myślałem, że piszę jasno. W Polsce mamy 18% bezrobocia. Z tego około połowa to
                kombinatorzy, nieroby, generalnie osobnicy nie zaiteresowani pracą.

                > Ten uczony maz juz na szczescie wyjawia
                > swoje olsnienia sw. Piotrowi.

                Nie ładnie źle mówić o zmarłych


                > Wlasciwie to tylko czekac az bezrobocie stanie
                > sie przestepstwem; i w policji sie poprawi bo wykrywalnosc takich kryminalistow
                > bedzie na pewno duza, wystarczy isc do szkoly i zobaczyc czyje dziecko jest
                > glodne, albo wagaruje aby zbierac wegiel na torach.

                Kogo winisz, że dziecko jest głodne, gdy w tym samym czasie tatuś kupuje wino
                zamiast chleba?

                > Oczywiscie ze wzrost konsumpcji ma sie nijak do bezrobocia. Przyczyna tego jest
                >
                > rozwarstwienie majatkowe. Jak dolne 10% odpadnie z rynku na zero to konsumpcja
                > sie zmniejszy o ulamek procenta a jak gorne 10% podniesie swoja konsumcje o 10%
                >
                > to sie zwiekszy calosciowo o prawie 5%.

                Rozumiem, że chciałbyś byśmy byli wszyscy równi w biedzie? Wczoraj pewien posłe
                PIS w Radiu Maryja stwierdził, że co prawda w wyniku pomysłu PO 3x15% biedniejsi
                nie stracą, ale bogatsi zyskają kupując markowe cygara i wina. smile))))
                Poza tym stwierdził, że zdrożeją artykuły dziecięce. Kamiński nie wie, jakie są
                stawki podatkowe przy podatku VAT? Czy po prostu kłamie? Tak czy siak, jeżeli
                wychowałeś się na tego typu propagandzie klęski, to się już nie dziwię, że
                wypisujesz takie głodne kawałki.

                > Do zaistnienia wiec wspomnianego
                > zjawiska wystarczy aby stopa wyzysku rosla szybciej niz stopa bezrobocia. I tak
                >
                > sie dzieje.

                A gdzie Ty masz wyzysk w państwioe skrajnie opiekuńczym i rządzonym przez
                związki zawodowe jakim jest Polska?

                >
                > Nie ma zadnej nadinterpretacji ale uzycie zdrowego rozsadku. Jak ktos mowi ze
                > nie moze znalezc kasjerek a nie mowi ile chce placic to widac jest powod i
                > wcele nie tajemnica handlowa. Prawidlowa informacja bylaby taka np: "nie mozemy
                >
                > znalezc kasjerek za 800 zl" albo "nie mozemy znalezc kasjerek za 3600 zlotych".

                Kup sobie Wprost i przeczytaj cały artykuł, ok? Dla mnie jest to dziwne, że nie
                ma chętnych do pracy w moim mieści gdzie bezrobocie jest tylko nie wiele niższe
                niż średnia krajowa.

                >
                > Nie byloby potrzeby niczego zgadywac.
                >
                > Statystyki bezrobocia sa w istocie zafalszowane ale to dziala w obie strony.
                > Urzedy ochoczo skreslaja z ewidencji pod byle pozorem. Na przyklad oferujac
                > prace zupelnie nieadekwatna do kwalifikacji i predyspozycji. W moim miescie
                > urzad pracy wpadl na pomysl ze proponowal prace w prosektorium kto sie nie
                > chcial zgodzic to wylatywal. W innym miescie wpadli na pomysl ze bezrobotny ma
                > podpisywac liste stojac codziennie po kilka godzin w kolejce, o dziwo wiele
                > tysiecy ludzi stalo, sam widzialem. Sa i bardziej wyrafinowane medody. Do
                > statystyk tez nie wchodza miliony ludzi za granica, bieda na maloobszarowych
                > gospodarstwach rolnych, osoby zmuszone do prowadzenia dzialalnosci
                > gospodarczej, co maja zlecenia tylko na polowe swojego czasu i tak dalej.
                >
                > Czemu zwolennicy wolnego rynku nie moga zrozumiec ze praca to nie misja
                > religina ale interes. Aby pracowac musi sie to oplacac, liczac wszystkie
                > koszta, w tym takie niewymierne jak rozlaka z rodzina jak i wymierne jak wzrost
                >
                > kosztow utrzymania, opieki nad dziecmi, ryzyko dla zdrowia itd.

                Słusznie, pracować musi się opłacać. Nasze socjalistyczne państwo ustaliło takie
                wysokie koszty pracy, żeby utrzymać rzeszę bezrobotnych i emerytów, że praca
                przestaje być opłacalna. Jak myślisz dlaczego mamy największą na świecie ilość
                emerytów przypadających na jednego mieszkańca?

                >
                > Ja nie zaprzeczam ze sa tez pijaki i nieroby, ale i oni maja swoja kalkulacje.
                > Po co pracowac jak zarobic moga tylko na jeszcze jedna butelke wina Arizona,
                > dopiero jakby mogli zarobic tyle ze rzeczywiscie swoj los poprawia to moze by
                > zmienili nastawienie.

                Mamy więc Polskę A i B. Ta druga nie jest zaiteresowana pracą, a jedynie
                kombinowaniem. Podział nie ma nic wspólnego z geografią. To jest głęboko w
                umysłach. Jeżeli ojciec wpaja synowi, że nie warto pracować, kształcić się, a
                całe jego życie to dorywcza praca na czarno, zasiłek i osiedlowa knajpa z
                piswkiem, to czego wymagać po następnych pokoleniach.
                Jak myślisz dlaczego w krajach gdzie zliberalizowano gospodarkę (W. Brytania,
                Irlania) bezrobocie jest w granicach 0-5% (podobnie w USA, Australii, Nowej
                Zelandii), a w przesocjalizowanych Niemczech czy Francji, powyżej 10%? Jedynie
                kraje skandynawskie, gdzie mamy do czynienia z wrodzoną uczciwością stworzyły
                dobrze funkcjonujące państwo dobrobytu. Chyba jednak nie będziesz porównywał
                Polski (z całym naszym przyzwoleniem społecznym dla krętactwa) ze Szwcją gdzie
                wylatuje z rządu pani premier, która zapłąciła za drobne zakupy kartą służbową, co?
                • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 21:26
                  Nie czepiaj sie literowek, kazdy kto zna angielski sie domysli.

                  Jako przyczyne wysokiego bezrobocia wskazujesz panstwo socjalne. Te wszystkie
                  zasilki, renty i tym podobne. Oczywiscie ze liczba emerytow i rencistow w
                  Polsce przekracza granice przyzwoitosci ale wyobraz sobie teraz ze ci ludzie
                  nie maja tych rent i emerytur to gdzie sie zaliczaja – do bezrobotnych i
                  statystyka leci na 40% bezrobocia. Dodaj tez do tego rozdecie szkolnictwa tzw.
                  wyzszego, czy na pewno potrzeba aby magazynier byl socjologiem, buja sie
                  mlodych ludzi. Razem wyjdzie 45 %.

                  Teraz nastepuje koronny argument liberalow. Gdyby nie dawac rent, emerytur i
                  zasilkow to mozna by obnizyc podatki a wtedy koszty pracy spadna, wzrosna
                  zyski, nastapia inwestycje i zamiast renty bedzie czekac praca.

                  Niestety nie, dlatego ze liczby sie nie zgadzaja. Ile wynosza wydatki na
                  rencistow. Ile jest rencistow? 2.4 mln (2002) co kosztowalo ZUS 24.7 mld
                  zlotych. Zalozmy ze polowa to oszustwo. Porownaj to z budzetem panstwa.
                  Porownaj z nakladami inwestycyjnymi. Sama pozycja w budzecie – dotacje do
                  przedsiebiorstw wyniosla 25 mld, to wiecej niz wyludzone renty. Porownaj dalej,
                  jakis koreanski koncern buduje fabryke ma zatrudnic (razem z kooperacja) 10 tys
                  osob za inwestycje 1 mld euro czyli 400 000 zl na osobe. To wystarczy na
                  wyplacanie przecietnej renty przez 40 lat !!!! Nie da sie obcinajac zasilkow
                  stworzyc tylu miejsc pracy aby tych pozbawionych zasilkow zatrudnic.

                  Winne bezrobociu nie jest wiec panstwo nadmiernie socjalne ale nadmiernie
                  rynkowe. Ta „rynkowosc” powoduje ze pieniadze sa gromadzone wsrod niewielkiej
                  grupy ludzi. Struktura wydatkow tych ludzi jest inna i pieniadze nie sa
                  lokowane na polskim rynku ale na obcych i na towary importowane. Choc suma
                  pieniedzy sie nie zmienia spada jej czesc ktora idzie do polskich robotnikow i
                  przedsiebiorcow. Druga przyczyna bezrobocia jest juz jawny sabotaz interesow
                  Polski przez kolejne rzady, znowu w imie liberalizmu. Spowodowaly one przejecie
                  rynku, a wiec i zyskow przez obce koncerny. Ten „naplyw kapitalu” wiecej ludzi
                  pozbawil pracy niz prace dal. Od 89 roku jedynie dwa sektory gospodarki
                  odnotowaly wzrost zatrudnienia 1. banki i uslugi finansowe 2. administracja
                  publiczna. Jedynym miastem ktore po 89 odnotowalo wzrost ludnosci jest
                  Warszawa, we wszystkich innych spadek. Gospodarka, mowiac obrazowo, z systemu w
                  ktorym kazdy jest panem na swoim kawalku zostala przeksztalcona w „dwor”
                  i „folwark”. Z punktu widzenia inwestora zagranicznego to oczywiscie lepiej i w
                  uzywanych przez niego statystykach tzw. dochodu narodowego ten drugi system
                  jest bardziej interesujacy i nie watpie ze ci inwestorzy odwzajemnili sie
                  ludziom ktorzy do tego doprowadzili hojnie. Zostalo niestety miliony
                  wydziedziczonych chlopow ( w cudzyslowie), bez ziemi i majatku. I ci ostatni na
                  zaden rynek juz sie nie przebija bo nie maja z czym zaczynac.

                  Ten wspomniany proces jest zreszta istota tego co sie nazywa globalizacja.
                  Podobno jest nieuchronny. Ja natomiast uwazam ze nastapi zapasc centrum
                  globalizacji i generalny odwrot, ale to inny temat.
                  • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 18.10.05, 10:25
                    sendivigius napisał:

                    > Nie czepiaj sie literowek, kazdy kto zna angielski sie domysli.

                    Można się było wielorako domyślać. wink

                    >
                    > Jako przyczyne wysokiego bezrobocia wskazujesz panstwo socjalne. Te wszystkie
                    > zasilki, renty i tym podobne. Oczywiscie ze liczba emerytow i rencistow w
                    > Polsce przekracza granice przyzwoitosci ale wyobraz sobie teraz ze ci ludzie
                    > nie maja tych rent i emerytur to gdzie sie zaliczaja – do bezrobotnych i
                    > statystyka leci na 40% bezrobocia. Dodaj tez do tego rozdecie szkolnictwa tzw.
                    > wyzszego, czy na pewno potrzeba aby magazynier byl socjologiem, buja sie
                    > mlodych ludzi. Razem wyjdzie 45 %.

                    Ci renciści i część emerytów oraz studenci wieczorowi w dużej mierze gdzieś
                    pracują, głównie na czarno. To samo jest z uczniami wieczorówek. Czy wiesz, że
                    1/3 polskiego PKB jest wytwarzana w szarej strefie.
                    Weźmy przykład Irlandii, gdzie zliberalizowano rynek pracy i nagle z 25%
                    bezrobocia zorobiło się 0%, z najbiedniejszego kraju w Europie mamy tygrysa.
                    Drugi biegun to niemcy idące drogą w przeciwnym kierunku. Już nikt o nich nie
                    mówi jako o najdynamiczniejszej gospodarce na świecie.

                    >
                    > Teraz nastepuje koronny argument liberalow. Gdyby nie dawac rent, emerytur i
                    > zasilkow to mozna by obnizyc podatki a wtedy koszty pracy spadna, wzrosna
                    > zyski, nastapia inwestycje i zamiast renty bedzie czekac praca.

                    Zwiększając zasiłki czyli odą w odwrotnym kierunki państwo zabiera części
                    społeczeństwa możliwość pracowania.
                    >
                    > Niestety nie, dlatego ze liczby sie nie zgadzaja. Ile wynosza wydatki na
                    > rencistow. Ile jest rencistow? 2.4 mln (2002) co kosztowalo ZUS 24.7 mld
                    > zlotych. Zalozmy ze polowa to oszustwo. Porownaj to z budzetem panstwa.
                    > Porownaj z nakladami inwestycyjnymi. Sama pozycja w budzecie – dotacje do
                    >
                    > przedsiebiorstw wyniosla 25 mld, to wiecej niz wyludzone renty.

                    Daj link. Nie wiem czy teraz piszesz o dotacja dla przedsiębiorstw państwowych
                    czy przedsiębiorst w ogóle? Te dotacje to są wyzrucone w błoto pieniądze. Kolej
                    czy górnictwo odłłużane jest już kolejny raz i nie widać końca. W W. Brytanii
                    kolej została sprywatyzowana i działa dobrze i jest rentowna. Chodzi o to by
                    państwo nie wtrącało się do gopodarki, a jedynie tworzyło klimat dla tworzenia
                    biznesu. Chodzi także o to by było jak najmniej nierentownych przedsiębiorstw.

                    > Porownaj dalej,
                    >
                    > jakis koreanski koncern buduje fabryke ma zatrudnic (razem z kooperacja) 10 tys
                    >
                    > osob za inwestycje 1 mld euro czyli 400 000 zl na osobe. To wystarczy na
                    > wyplacanie przecietnej renty przez 40 lat !!!! Nie da sie obcinajac zasilkow
                    > stworzyc tylu miejsc pracy aby tych pozbawionych zasilkow zatrudnic.

                    Tyle, że ten 1 mld euro, to pieniądze zainwestowane, z których nie tylko
                    powstają miejsca pracy, ale także bedą płacone podatki do budżetu oraz lokalne
                    oraz będą generowane zyski. Nawiasem mówiąc, że jest to jedno z najdroższych
                    miejsc pracy, w przeciwieństwie do MiŚP, które szczególnie powinny być
                    promowane. Ale to temat na inną dyskusję.

                    >
                    > Winne bezrobociu nie jest wiec panstwo nadmiernie socjalne ale nadmiernie
                    > rynkowe. Ta „rynkowosc” powoduje ze pieniadze sa gromadzone wsrod n
                    > iewielkiej
                    > grupy ludzi. Struktura wydatkow tych ludzi jest inna i pieniadze nie sa
                    > lokowane na polskim rynku ale na obcych i na towary importowane. Choc suma
                    > pieniedzy sie nie zmienia spada jej czesc ktora idzie do polskich robotnikow i
                    > przedsiebiorcow.

                    To marsistowska teora. A praktyka? Bardziel liberalne USA i bardziej
                    socjalistyczna UE - gdzie jest problem bezrobocia. Wewnątrz samej UE, liberalna
                    Irlandia i W. Brytania, socjalistyczne Niemcy, Francja, Belgia. Gdzie jest
                    większe berobocie. Dalej, jaki efekt przyniosły liberalne reformy w Australii i
                    N. Zelandii w ciągu ostatnich lat? Odsyłam do literatury. Jestem przeciwnikiem
                    dystrybucji peiniędzy za pomocą budżetu. Te zawsze są gorzej wydawane. Urzędnik
                    nigdy nie będzie liczył się z publicznym groszem. Przykładów tysiące na życzenie.

                    > Druga przyczyna bezrobocia jest juz jawny sabotaz interesow
                    > Polski przez kolejne rzady, znowu w imie liberalizmu. Spowodowaly one przejecie
                    >
                    > rynku, a wiec i zyskow przez obce koncerny.

                    Kolego socjalisto, w Polsce od 1993 r. mamy do czynienia z rządami związków
                    zawodowych i socjalistów. Zgadzam się co do jednego. Nie powinniśmy sprzdawać
                    tak szybko polskich baków na poczatku lat 90-tych.

                    > Ten „naplyw kapitalu” w
                    > iecej ludzi
                    > pozbawil pracy niz prace dal. Od 89 roku jedynie dwa sektory gospodarki
                    > odnotowaly wzrost zatrudnienia 1. banki i uslugi finansowe 2. administracja
                    > publiczna.

                    W wiesz dlaczego. Ponieważ porównujesz do czasówe PRL, kiedy to było pełne
                    zatrudnienie (olbrzymie ukryte bezrobocie) bez oglądania się na rentowność.
                    Pamiętaj firma istnieje po to by generować zysk.

                    > Jedynym miastem ktore po 89 odnotowalo wzrost ludnosci jest
                    > Warszawa, we wszystkich innych spadek.

                    A co to ma do rzeczy?

                    > Gospodarka, mowiac obrazowo, z systemu w
                    >
                    > ktorym kazdy jest panem na swoim kawalku zostala przeksztalcona w „dwor&#
                    > 8221;
                    > i „folwark”. Z punktu widzenia inwestora zagranicznego to oczywisci
                    > e lepiej i w
                    > uzywanych przez niego statystykach tzw. dochodu narodowego ten drugi system
                    > jest bardziej interesujacy i nie watpie ze ci inwestorzy odwzajemnili sie
                    > ludziom ktorzy do tego doprowadzili hojnie. Zostalo niestety miliony
                    > wydziedziczonych chlopow ( w cudzyslowie),

                    Demagogia.

                    > bez ziemi i majatku. I ci ostatni na
                    >
                    > zaden rynek juz sie nie przebija bo nie maja z czym zaczynac.
                    >
                    > Ten wspomniany proces jest zreszta istota tego co sie nazywa globalizacja.
                    > Podobno jest nieuchronny. Ja natomiast uwazam ze nastapi zapasc centrum
                    > globalizacji i generalny odwrot, ale to inny temat.

                    Skąd więc wzrost PKB o około 40% w stosunku do 1990 r.?
                    Przypomnij sobie czasy sprzed 15 lat.
                    Nie sądziłem, że spotkam tu na forum zatwardziałego socjalistę. teraz nie dziwię
                    się wynikom wyborów. smile
                    • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 18.10.05, 19:54
                      Linki to strony GUSu i ZUSu, wszystko jest czarno na bialym, studiowanie
                      zagadnien nalezy zaczac od poznania faktow a nie od powtarzania opinii.

                      W Polsce od 89 nie rzadza zadni socjalisci tylko jedna ekipa z partii ktora
                      mozna nazwac SGH i okolice. Przypuszczam ze jestes dosyc mlody to tego nie
                      wiesz, ale w czasach kiedy wasz najwiekszy guru szedl na studia ekonomiczne,
                      kierowal sie tam najgorszy material ludzki, uczniowie co nie mogli nawet marzyc
                      o politechnice czy medycynie. Firma istniala glownie jako listek figowy aby
                      nadawac pietno naukowosci banialukom wymyslanym w KC, gdy ten schodzil na
                      pozycje burzuazyjne, a pierwszy glos w nim zaczeli dostawac cyniczni
                      karierowicze typu obecny prezydent. Potem pan Bog zobie z nich zakpil i spelnil
                      marzenia. W jeden dzien musieli sie nauczyc ekonomii kapitalizmu, a poniewaz
                      znali tylko jego karykature z wlasnych broszurek propagandowych taka wersje
                      zaczeli wprowadzac i twierdzic ze bezrobocie byc musi, fabryki sa nic nie
                      warte, a pierwszy milion trzeba ukrasc. Potem zreszta tworczo rozwineli te
                      mysli ze bezrobocie moze byc nawet 49% bo 51% to wiekszosc potrzebna do
                      wygrania wyborow, a i nastepne miliony latwiej ukrasc niz zarobic. I tak sie
                      toczy.

                      Twoja wypowiedz sklada sie glownie z mitow czyli przekazow ustnych podawanych
                      bez sprawdzenia. Oto kilka:

                      1. „Studenci to nie bezrobotni bo pracuja, i to na czarno.” Jezeli to studenci
                      to nikt ich nie zarejestruje jako bezrobotnych, zreszta i po co, nic im by to
                      nie dalo.

                      2. „1/3 dochodu powstaje w szarej strefie”. Zejdz na Ziemie. Policz ile to
                      bedzie (linki na gorze), rozejrzyj sie wokol siebie i znajdz to. Co roku !
                      Chyba ze liczysz tak: jak ja pozyczam koledze 100 dolarow a on mi oddaje za
                      miesiac to jest to produkcja dochodu narodowego. Poza tym, jakas szara strefa
                      jest w kazdym kraju i zawsze byla, szkola wybudowana w czynie spolecznym to tez
                      wedlug waszych definicji szara strefa. Wy wszyscy po prostu zle liczycie dochod
                      i potem musicie naprawiac bledy posilkujac sie jakimis sztucznymi tworami jak
                      szara strefa.

                      3. „W USA bezrobocie jest nizsze niz w UE”. Tego nie wiadomo, bo sposob
                      liczenia jest inny. Liberalizacja gospodarki amerykanskiej objawia sie glownie
                      w braku jakichkolwiek przywilejow pracowniczych. Bywa ze lepiej byc bezrobotnym
                      w Niemczech niz zarabiac srednia krajowa w USA, z tym ze Niemcy to nie Polska.
                      A Polska to nie Irlandia. Irlandia to male panstwo o ludnosci 3.5 mln i
                      urzedowym angielskim, szczerze mowiac zadnych cudow tam nie widzialem. Co
                      powiesz na Norwegie? Islandie? Finlandie? Czy tam sa liberalne rynki pracy i
                      brak przywilejow pracowniczych. Zupelnie liberalny rynek pracy jest natomiast w
                      Hondurasie, zlego pracownika nawet mozna zastrzelic, przejedz sie i zobacz to
                      bogactwo.

                      4. „Wzrost PKB o 40% w ciagu ostatnich 15 lat”. To najgorszy wynik w histrorii.
                      Tym bardziej ze na ten „wzrost” wplynela glownie zmiana metod liczenia, czyli
                      tego co do dochodu sie wlicza. Realny wzrost jest tylko w Warszawie.

                      Czasy sprzed 15, a nawet 20 lat pamietam dobrze. Moj kolega mial stypendium
                      fundowane z Zaglebia Miedziowego. Po studiach chcieli mu dac nawet mieszkanie
                      aby tylko przyszedl pracowac, a on stwierdzil ze to za malo aby jechac na drugi
                      koniec Polski do takiej wiochy. Wyobraz sobie dzis odpowiedz na takie
                      ogloszenie. Kolega nie zaden geniusz.

                      5. „ukryte bezrobocie w PRLu”. Dzis ukryte bezrobocie jest jeszcze wieksze
                      tylko ukryte jest gdzie indziej. Administracja panstwowa zatrudnila po 89 roku
                      dodatkowo 350 tys. ludzi. To jest 15 Hut Katowice. Dalej patrz - banki,
                      fundusze emerytalne, firmy audytorskie, prawnicze. Taka jest cecha systemu
                      kapitalistycznego ze zatrudnia bardzo duzo ludzi pod pozorem kontroli
                      przestrzegania prawa. Na przyklad: ile osob za tak zwanej komuny pracowalo nad
                      wypelnianiem deklaracji podatkowych, albo VATu. Odpowiedz: zero, bo takich
                      podatkow nie bylo. Ile dzis? Oni – powiadasz - „wytwarzaja” dochod narodowy.

                      6. „firma istnieje po to aby generowac zysk”. No dobrze, a po co istnieje
                      panstwo ? Panstwo sklada sie z ludzi a nie z firm. Zadaniem panstwa jest
                      rzadzic tak aby ludziom bylo dobrze a nie aby firmom bylo dobrze, a wlasciwie
                      to wlascicielom i dyrektorom firm. Te interesy nie sa tozsame. Neokolonializm
                      polega wlasnie na tym ze lokalne rzady sa, poprzez korupcje, szantaz, presje
                      militarna zmuszane do stwarzania dobrych warunkow firmom zagranicznym na koszt
                      ludnosci lokalnej. Firma ma zysk, zysk wywozi, ludzie sie narobia i nie maja
                      nic z tego. Wiesz co to jest „maquiladora” ?

                      7. „urzednik nigdy nie bedzie sie liczyl z publicznym groszem”. W kapitalizmie
                      nie bedzie, bo jest to system oparty na pieniadzu. W komunizmie nie ma
                      pieniedzy wiec nie ma problemu, a na wszelki wypadek jest nadzwyczajna komisja
                      do walki z kontrrewolucja i sabotazem.

                      Ja natomiast dziwie sie wynikom wyborow, jak widac wystarczajacy poziom
                      swiadomosci klasowej nie zostal jeszcze osiagniety. A jesli chodzi o komunistow
                      to masz szczescie ze spotykasz tylko w internecie, tak nie bedzie zawsze.
                      Rewolucja to nie przechadzka po Newskim Prospekcie. Proletariusze wszystkich
                      krajow laczcie sie !
                      • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 18.10.05, 21:04
                        Rozbawiłeś mnie do łez, aż system mnie wylogował. Nie chce mi się po raz kolejny
                        przechodzić przez te bzdety.
                        Jak masz więcej takich tekstów, to dawaj - lubię się śmiać.
                        Wesołek... smile)))))))))))))))))))
                        • dinozaur.57 Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 11:57
                          Jak nie masz kontr argumentów to się śmiej pusty łbie. Brak Ci rozumu.
                          • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 12:02
                            dinozaur.57 napisał:

                            > Jak nie masz kontr argumentów to się śmiej pusty łbie. Brak Ci rozumu.
                            A po czym sądzisz, że brak mi rozumu? smile)))
                            Kontrargumenty niżej, było najpierw poczytać.
                      • przycinek.usa Re: o bezrobociu w Polsce 19.10.05, 07:42
                        "W Polsce od 89 nie rzadza zadni socjalisci tylko jedna ekipa z partii ktora
                        mozna nazwac SGH i okolice."


                        Nie zgadzam sie z tym twierdzeniem. W Polsce panuje system quasi-socjalistyczny.
                        Zaczelo sie wedlug mnie wlasnie od okolo 1993-4. Tak mi sie wydaje. Wtedy
                        rozpoczal sie cykl krepowania wolnosci gospodarczej, ktorego apogeum przypada na
                        2004. Gorzej juz byc nie moze. Chyba.


                        "Wiesz co to jest „maquiladora” ?"


                        "Montownia Balcerowicza."



                        Wszystkie problemy, o ktorych piszesz maja jasne i latwe do zidentyfikowania
                        przyczyny. Znajac przyczyny, mozna zlikwidowac te niekorzystne tendencje.

                        Niestety najtrudniej wam zrozumiec najprostrze rozwiazanie. Wyjsc z Unii. (w
                        sensie politycznym) Obnizyc albo zlikwidowac VAT, obnizyc akcyze, zlikwidowac
                        dotacje i koncesjonowanie. W Unii nie mozna obnizyc podatkow. To zawsze bedzie
                        krepowac wzrost gospodarczy.


                        Trzeba do tego jednak nie tylko odwagi i pomyslu na przyszlosc, ale NAJPIERW
                        trzeba miec DOBRA WOLE - aby zrozumiec argumenty drugiej strony, nie uciekac i
                        nie obrazac sie, jak wiekszosc tzw. "lewicowcow".


                        Komentarz kolegi Tomasza, (ktory jest mi skadinad znany z wczesniejszych dosyc
                        agresywnych dyskusji), swiadczy dokladnie o tym zjawisku. Ty sie obrazasz i
                        odrzucasz argumentacje. Zakladasz ze masz racje a nie wolno zakladac, ze sie ma
                        racje, bo zycie dowodzi, ze popelniamy pomylki. W przypadku zas kwestii
                        zasadniczych, czyli podatkowych i koncepcji na panstwo - mylic sie po prostu nie
                        wolno.

                        • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 19.10.05, 08:12
                          Kolego przycinku, Ty naprawdę nie widzisz, że facet sobie robi jaja? Typowa
                          prowokacja tzw. internetowego trolla. Ty się będziesz pocił, a on będzie miał
                          zabawę. wink
                          Co do dotacji i koncesjonowania jestem jak najbardziej za. Jak można to zrobić w
                          rolnictwie (bo już z bankowościa tak dobrze im nie poszło) niech dobitnie
                          świadczy przykład Nowej Zelandii. Pytanie tylko, jak to przenieść na Polskę?
                          Co do wyjścia z UE, chyba nie do końca znasz realia - jest to możlwie tylko
                          teoretycznie i temat nadaje się jedynie na akademickie dyskusje.
                          Nie do końca także rozumiem, skąd bierze się Twoje przeświadczenie o moim
                          agresywnym stylu dyskusji? Jak ktoś ze mnie kpi, to staję się jedynie lekko
                          złośliwy.
                          • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 23.10.05, 23:26
                            Nie jestem trollem i pisze to co rzeczywiscie mysle, ale nie zaprzeczam ze mam
                            dobra zabawe patrzac na poglady umyslow zatrutych nachalna propaganda liberalno
                            kapitalistyczna. Choc z drugiej strony mi szkoda, ale niestety z moich
                            wieloletnich obserwacji wynika ze na plewy najlatwiej brac mlodych ludzi i
                            dlatego wszyscy polityczni malwersanci ida z haslem stawiania na mlodosc.

                            Jest wiele powodow dlaczego uwazam ze liberalny kapitalizm i tak zwana
                            demokracja to nieszczescie gatunku ludzkiego. Nie bede tu powtarzal argumentow,
                            wpierw dobrze przeczytac "Kapital" Karola Marksa.

                            Oczywiste jest ze kazdy system znajdzie swoich obroncow, gdyby system bowiem
                            nie mial zadnych beneficjentow to by nie istnial. Trudno tez oczekiwac zeby
                            beneficjenci systemu wystepowali przeciwko niemu, chyba ze maja upatrzone juz
                            lepsze i pewne miejsce w systemie nowym, tak jak pezetpeerowcy w koncu PRLu.
                            Zastakujaca dla wielu byla obserwacja ze za zmiana systemu opowiadala sie
                            pezetpeerowska gora, a nie drobni wyrobnicy systemu, dla mnie jednak bylo to
                            zupelnie logiczne. Choc tez jest wiele mialkich umyslow o falszywej
                            swiadomosci, ktore popieraja systemy dzialajace wbrew ich interesom. Najlepszym
                            przykladem mlodzi ludzie w Polsce co opowiadaja sie za wolnym rynkiem, ktory
                            skazuje ich na lata biedy lub emigracje dajac w zamian kolorowy tygodnik z
                            marchewka = bajkami o sukcesach, przy ktorych lekturze tak milo pomarzyc.

                            Wracajac do glownego tematu, ze w Polsce bezrobocie to wytwor fikcji
                            literackiej, a jezeli juz nie to tylko wytwor niedostatku rynku i
                            przeregulowania gospodarki przez panstwo, powiedz jak to mozliwe ze systemy
                            rynkowe trzymaja w biedzie przez cale pokolenia Ameryke Lacinska, jak bardzo
                            zyskali ludzie na Ukrainie i w Rosji na wprowadzeniu liberalizmu i wreszcie
                            najwazniejsze dlaczego w USA, bastionie wolnego rynku gdzie nie popatrzyc tam
                            jest bieda i wykluczenie. Jedynym waszym argumentem za USA jest to ze gdzie
                            indziej jest jeszcze gorzej, co ostatecznie prowadzi do wniosku ze zle musi byc
                            bo tak jest swiat skonstruowany. Tymczasem, my komunisci na taka wizje
                            czlowieka i gospodarki opartej na wyzysku sie nie zgadzamy. Nasze czasy nadejda
                            szybciej niz myslisz, to nie koniec historii, to dopiero poczatek.
                            • przycinek.usa Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 00:31
                              "nie zaprzeczam ze mam dobra zabawe patrzac na poglady umyslow zatrutych
                              nachalna propaganda liberalno kapitalistyczna."


                              slucham, co mam zatrute?


                              "Nie bede tu powtarzal argumentow, wpierw dobrze przeczytac "Kapital" Karola
                              Marksa."


                              O! Interesujace.
                              Co Ci sie najbardziej podobalo?


                              "Najlepszym przykladem mlodzi ludzie w Polsce co opowiadaja sie za wolnym
                              rynkiem, ktory skazuje ich na lata biedy lub emigracje dajac w zamian kolorowy
                              tygodnik z marchewka = bajkami o sukcesach, przy ktorych lekturze tak milo
                              pomarzyc."


                              Zly przyklad. Mlodzi ludzie malo rozumieja.


                              "my komunisci na taka wizje czlowieka i gospodarki opartej na wyzysku sie nie
                              zgadzamy. Nasze czasy nadejda szybciej niz myslisz, to nie koniec historii, to
                              dopiero poczatek."


                              Prawdziwe zrozumienie zycia zaprzecza ideologii komunistycznej. W
                              przeciwienstwie do ciebie uwazam, ze latwiej spotkac mlodego komuniste, jak
                              starego komuniste. Bierze sie to stad, ze starsi ludzie rzadko sa naiwni.
                              Dlatego uwazam, ze jestes naiwny.


                              Zastanawiam sie, jak mozna zostac komunista po przeczytaniu Kapitalu Marksa!
                            • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 08:14
                              sendivigius napisał:

                              > Nie jestem trollem i pisze to co rzeczywiscie mysle, ale nie zaprzeczam ze mam
                              > dobra zabawe patrzac na poglady umyslow zatrutych nachalna propaganda liberalno
                              >
                              > kapitalistyczna.

                              Załóżmy przez chwilę tę ryzykowną tezę, że tak jest rzeczywiście... wink

                              > Oczywiste jest ze kazdy system znajdzie swoich obroncow, gdyby system bowiem
                              > nie mial zadnych beneficjentow to by nie istnial. Trudno tez oczekiwac zeby
                              > beneficjenci systemu wystepowali przeciwko niemu,

                              Słuszna myśl. Dlatego w komuniezmie beneficjenci stanowili 10-20% społeczeństwa.
                              teraz te proporcje są dokładnie odwrotne. Masz pecha bo się nie załpałeś.
                              Pamiętaj jednak, ze rewolucja prawie zawsze pożera własne dzieci - nie, żebym Ci
                              źle życzył. smile


                              > Wracajac do glownego tematu, ze w Polsce bezrobocie to wytwor fikcji
                              > literackiej,

                              A gdzie to zosyało tu stwierdzone? Coś nadinterpretujesz, kolego. Teza jest
                              taka: wskaźniki mówiące o bezrobociu nie pokazują prawdy o rynku pracy w Polsce.

                              > a jezeli juz nie to tylko wytwor niedostatku rynku i
                              > przeregulowania gospodarki przez panstwo, powiedz jak to mozliwe ze systemy
                              > rynkowe trzymaja w biedzie przez cale pokolenia Ameryke Lacinska,

                              Kolego, ja bardzo proszę żebyś sobie ze mnie nie kpił. To co jest w większości
                              krajów Ameryki Łacińskiej z systemem rynkowym nie ma nic wspólnego. System
                              rynkowy, do którego dążymy to: USA, Australia, Nowa Zelandia, W. Brytania...

                              > jak bardzo
                              > zyskali ludzie na Ukrainie i w Rosji

                              smile)))) I w jednym i w drugim kraju mam bliską rodzinę. Odwiedzam ich regularnie.
                              Polecam, zanim coś napiszesz i nie ośmieszysz się do końca, wizytę w tamtych
                              krajach. Wycieczkę, wypad kilkudniowy, wczasy na Krymie, cokolwiek. Nie jestem w
                              stanie dyskutować z kimś kto nie ma o temacie nawet krzty pojęcia. Ostatnio
                              byłem na Ukrainie. Kraj rządzony jest przez mafię, mamy tam upadek struktur
                              państwa. Jeżeli tak wyobrażasz sobie kraj kapitalistyczny XXI wieku, to ja Ci
                              dam radę - przestań czytać Kapitał. wink

                              > na wprowadzeniu liberalizmu i wreszcie
                              > najwazniejsze dlaczego w USA, bastionie wolnego rynku gdzie nie popatrzyc tam
                              > jest bieda i wykluczenie.

                              Biednych i wykluczonych jest 5% społeczeństwa. To są ci, którzy mieli pecha, nie
                              chce im się lub świadomie dokonali takiego wyboru. Źycie jest ciężkie, kolego.

                              > Jedynym waszym argumentem za USA jest to ze gdzie
                              > indziej jest jeszcze gorzej, co ostatecznie prowadzi do wniosku ze zle musi byc
                              >
                              > bo tak jest swiat skonstruowany. Tymczasem, my komunisci na taka wizje
                              > czlowieka i gospodarki opartej na wyzysku sie nie zgadzamy. Nasze czasy nadejda
                              >
                              > szybciej niz myslisz, to nie koniec historii, to dopiero poczatek.

                              Tak jak myślałem. Zabawa. smile)))))))
                              Nawet w trakcie zabawy można się czegoś jednak nauczyć. Liczę na dowcipną,
                              merytoryczną, błyskotliwą odpowiedź. wink
                              • sendivigius Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 19:55
                                Rozmowa z wami troche przypomina dyskusje za komuny. Czemu nie ma w socjalizmie
                                miesa ? W socjalizmie jest mieso ale my do socjalizmu dopiero dazymy. Tak samo
                                z ta wasza gospodarka rynkowa i demokracja. Czemu jest bezrobocie – bo systemu
                                rynkowego jeszcze nie ma. Czemu rzadzi mafia – bo demokracji nie ma i ludzie
                                zle glosuja ( tu podstaw dodatkowo ze maja zsowietysowane umysly, tak jak w
                                Urugwaju gdzie rzadzil Uklad Warszawski co dobrze wiadomo).

                                System polityczny oprocz tego ze teoretycznie powinien spelniac jakies
                                zalozenia sprawnosci i wydolnosci ekonomicznej musi tez miec ceche odpornosci
                                na patologie. W przeciwnym razie ten idealny system rynkowy powoduje ze rzadzi
                                gang a mafia kradnie ile chce. Ludzie to se moga glosowac. Najlepszy tu wlasnie
                                jest podany przyklad Ukrainy i Rosji. Przeciez tam sa demokratyczne wybory, a
                                falszerstwa jesli jakies sa to nie na tyle aby zmienic calkowicie obraz.
                                Gospodarka tez jest rynkowa, kazdy moze kupic i sprzedac co chce, zgodnie z
                                prawem podazy i popytu jak ma pieniadze. Sam sobie odpowiedziales czy ludziom
                                tam sie poprawilo na zmianie systemu. Jezeli systemy w Ameryce Lacinskie i w
                                Rosji nie maja nic wspolnego z gospodarka rynkowa to za przeproszeniem Z CZYM ?

                                System wolnorynkory w czasach globalizacji i przeplywu kapitalu nie moze byc
                                rozpatrywany „in abstactio” w odniesieniu do jednego panstwa. Zyski maklera w
                                NY to bieda w Hondurasie bo akurat wykupil i zamknal fabryke soku z bananow.
                                Nie chodzi o to ze fabryka nie przynosila zyskow tylko ze nie przynosila tyle
                                ile by chcial a (tu uwaga !!!) latwiej mu ja zamknac niz zracjonalizowac
                                dystrybucje czy cokolwiek, natomiast ludzie w Hondurasie ktorzy mogli by sie za
                                to wziac nie maja nic do powiedzenia bo to swiete prawo wlasnosci, nie
                                wspominajac juz ze umyslnie sa trzymani w ciemnocie. A czemu nie zaloza swojej,
                                dokladnie z tego samego powodu jak zaden amerykanin nie zalozyl fabryki
                                samochodow w USA od 50 lat. Wzgledny dobrobyt USA jest wiec okupiony
                                neokolonialnym wyzyskiem. A taki wyzysk jest konsekwencja regul gospodarki
                                rynkowej.

                                Samo USA dla siebie tez nie jest takie mile i lagodne. Powiadasz ze
                                wykluczonych jest 5%. Moj mily, samych nielegalnych imigrantow jest na ziemi
                                amerykanskiej jest ok 10 a wedlug innych szacunkow nawet 14 %. Dodaj legalnych
                                11% plus obywateli amerykanskich urodzonych za granica 10 %, oczywiscie kazdy
                                imigrant to geniusz komputerowy co zarabia krocie. Niestety to grupa wyjatkow,
                                w radach nadzorczych przedsiebiorstw tez bialo i amerykansko, to samo w
                                konkresie, legislaturach stanowych i tak dalej. Dodaj wreszcie Murzynow. Potem
                                licz bezrobotnych, tych co pracuja w McDonalds, nie mogac sobie pozwolic nawet
                                na dentyste, nie mowiac o wakacjach dla dzieci, i tak dalej i tak dalej.
                                Ostatecznie ci wyjdzie ze wykluczonych jest ponad polowa. I teraz bedziesz
                                argumentowal ze w komunie to bylo jeszcze gorzej bo z przywilejow systemu
                                korzystalo 10 % partyjnych. Nie rozsmieszaj mnie, niedaleko mnie stala „willa”
                                I sekretarza wojewodzkiego, kawalek dalej jednego z waznych generalow. Ale mi
                                bogactwo !! Ile zarabial dyrektor Petrochemii jak to sie podowczas nazywalo to
                                nawet wiem. Ile zarabia dzis? Benzyne robia ta sama, z tej samej ropy, przy tej
                                samej technologii, co sie zmienilo ? Przyznaje ze osoby na stanowiskach zyly
                                lepiej niz robotnicy ale takich przepasci jak teraz to nawet w przyblizeniu nie
                                bylo. Wykluczenia tez nie bylo, dzieci nawet z ubogich rodzin bardziej mogly
                                sobie pozwolic na studia niz obecnie, to widac w statystykach golym okiem. I
                                moglbym dlugo na ten temat. Czy to naprawde spadalo z nieba, czy moze trudna
                                prawda jest taka ze system byl ekonomcznie nie tylko bardziej sprawiedliwy ale
                                i bardziej sprawny ( i znowu prosze nic mi nie pisac o tym ze nie bylo
                                telefonow komorkowych).

                                I na koniec o Fidelu, komunistach, prawie wlasnosci i wysylaniu na Kube:

                                „Condenadme, no importa, La historia me absolverá.”

                                Calosc tu: wersja skrocona smile

                                www.granma.cubaweb.cu/marti-moncada/jm01.html
                                Malo kto lubi przypominac jak to bylo naprawde po rewolucji Fidela Alejandro.
                                Gdy w pierwszej fazie ucieklo okolo miliona ludzi do USA, to co sie potem z
                                nimi dzialo. Zyja do dzis w Miami i okolicach? Otoz nie. Wiekszosc opuscila ten
                                kraj wyjezdzajac do innych krajow Ameryki Lacinskiej, sporo do Hiszpanii, ale
                                wielu, wielu tez wrocilo na Kube. Jak to mowia ludzie glosuja nogami. No
                                wlasnie. Na Kube wiec nie trzeba mnie wysylac bo chetnie bym sie przeniosl
                                gdyby byla taka mozliwosc, ale Kuba to nie kraj imigracyjny. Widziales kiedys
                                wschod ksiezyca w tropikach? Lezac na plazy pod palmami? Na plazy panstwowej
                                gdzie zaden ciec hotelowy mnie nie wyrzuci bo wykupiona i przez jakiegos
                                spekulanta jak w USA wiekszosc i jest „private – no trespassing”. Naprawde
                                sadzisz ze bym wtedy zazdroscil biegajacym w wyscigu szczurow nowojorczykom,
                                pelnym stresu bo cos tam spadlo o cwierc procenta i moze juz nie byc emerytury,
                                albo ze przezydent przepieprzyl cale pieniadze na wojne i juz nie da sie
                                odpisac morgidzu z podatku? Chyba kpisz !
                                • przycinek.usa Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 21:56
                                  "Czemu jest bezrobocie – bo systemu rynkowego jeszcze nie ma."


                                  Alez oczywiscie, ze jest. Chyba nie sadzisz, ze tzw. "pelne zatrudnienie" NIE
                                  ISTNIEJE? To rzuc okiem na statystyke USA. Zapewniem, ze istnieje. Przez
                                  ostatnie 15 lat. 6.5% PKB jest wykonywanie na zlecenie za granica USA.
                                  To jest zatrunienie na poziomie wiekszym jak 100%. Zrozum to czlowieku.


                                  Bezroboscie w Polsce jest dlatego, ze jest pelno bezrozumnych i
                                  niereformowalnych politykow. Przez takich ludzi, dla ktorych dowody nie istnieja
                                  i nawet jak sie da w pysk, to nie zalapie. Przez bariery wymiany.


                                  Twoje posty to po prostu bezczelnosc. Nie przyjmujesz argumentacji, nie wierzysz
                                  w fakty i trujesz przytaczajac jakies lzawe kawalki o Hondurasie, co jest o
                                  tyle bez sensu, ze przy dzisiejszej stopie zwrotu z inwestycji na poziomie 1%
                                  rocznie KAZDA produkcja, o ile jest rentowna, jest utrzymywana.

                                  Twoj tekst ma jedynie POZORY logiki, a jest pelen sprzecznosci i oczywistych
                                  manipulacji.

                                  No ale dyskusja jest malo sensowna, bo gadanie do obrazu jest strata czasu.
                                  Nawiasem mowiac jestem ciekawy czy byles glosowac?
                                  Glosowales na socjalizm Kaczynskiego, czy Tuska?


                                • 1tomasz1 Re: o bezrobociu z ignorantem 25.10.05, 10:59
                                  sendivigius napisał:

                                  > Rozmowa z wami troche przypomina dyskusje za komuny.

                                  hahahahahaha, dobre. Jest zabawanie, plus dla Ciebie. Nie rozumie, tylko
                                  dlaczego piszesz "wami"?

                                  > Czemu nie ma w socjalizmie
                                  >
                                  > miesa ? W socjalizmie jest mieso ale my do socjalizmu dopiero dazymy. Tak samo
                                  > z ta wasza gospodarka rynkowa i demokracja. Czemu jest bezrobocie – bo sy
                                  > stemu
                                  > rynkowego jeszcze nie ma.

                                  W Polsce mamy mieszaninę socjalizmu i systemu rynkowego. Istnieje jeszcze
                                  pojęcie - naturalne bezrobocie. Było w Kapitale? smile))

                                  > Czemu rzadzi mafia – bo demokracji nie ma i lud
                                  > zie
                                  > zle glosuja ( tu podstaw dodatkowo ze maja zsowietysowane umysly, tak jak w
                                  > Urugwaju gdzie rzadzil Uklad Warszawski co dobrze wiadomo).

                                  Lub nie głosuje wcale. A to oznacza, że wyraża zgodę na stan obecny, nie chce
                                  zmiany.

                                  >
                                  > System polityczny oprocz tego ze teoretycznie powinien spelniac jakies
                                  > zalozenia sprawnosci i wydolnosci ekonomicznej musi tez miec ceche odpornosci
                                  > na patologie. W przeciwnym razie ten idealny system rynkowy powoduje ze rzadzi
                                  > gang a mafia kradnie ile chce. Ludzie to se moga glosowac. Najlepszy tu wlasnie
                                  >
                                  > jest podany przyklad Ukrainy i Rosji. Przeciez tam sa demokratyczne wybory, a
                                  > falszerstwa jesli jakies sa to nie na tyle aby zmienic calkowicie obraz.

                                  Same demokratyczne wybory nie stanowią jeszcze demokracji. Słyszałeś o
                                  transparentnym państwie?

                                  > Gospodarka tez jest rynkowa, kazdy moze kupic i sprzedac co chce, zgodnie z
                                  > prawem podazy i popytu jak ma pieniadze. Sam sobie odpowiedziales czy ludziom
                                  > tam sie poprawilo na zmianie systemu.

                                  Przepraszam, kolego, ale zapytam: Ty znasz tylko dwa systemy - kapitalizm i
                                  socjalizm????

                                  > Jezeli systemy w Ameryce Lacinskie i w
                                  > Rosji nie maja nic wspolnego z gospodarka rynkowa to za przeproszeniem Z CZYM ?

                                  Ekwador - "Kasa państwa była pusta, oficjalne bezrobocie sięgało 40 proc.
                                  populacji, nieoficjalne było o połowę wyższe, nie działał system bankowy,
                                  komunikacja publiczna, inflacja sięgała kilkuset procent, upadła narodowa
                                  waluta, którą w końcu trzeba było zastąpić dolarem amerykańskim, brakowało
                                  energii, żywności, ba, nie było nawet benzyny! Panował chaos podobny do tego,
                                  jaki towarzyszył przed laty "reformom" Salvatore Allende. (...)
                                  Ekwador to kraj socjalistyczny. Większość firm, organizacji i przedsiębiorstw,
                                  rzucających się w oczy zagranicznemu turyście, to przedsiębiorstwa państwowe.
                                  Państwowy jest najpopularniejszy kanał TV "Amazonas", ale i inne główne stacje
                                  także, państwowe jest Metropolitan Touring - narodowe, ekwadorskie biuro
                                  podróży, do państwa należy Emelec - monopolista w dziedzinie energii
                                  elektrycznej, państwowe są rafinerie, dystrybucja benzyny, SAETA, TAME -
                                  miejscowe linie lotnicze i wiele setek innych, ważnych dla gospodarki
                                  przedsiębiorstw. Formalnie stanowią własność narodu, w rzeczywistości jednak
                                  rządzi nimi te sto czy może nieco więcej rodzin. Bo Ekwador, jak większość
                                  krajów socjalistycznych, jest "prywatną" własnością państwową, która elicie
                                  zapewnia monopol, utrwalając ich wyłączną władzę."
                                  Kumasz już? Oligarchia.

                                  >
                                  > System wolnorynkory w czasach globalizacji i przeplywu kapitalu nie moze byc
                                  > rozpatrywany „in abstactio” w odniesieniu do jednego panstwa. Zyski
                                  > maklera w
                                  > NY to bieda w Hondurasie bo akurat wykupil i zamknal fabryke soku z bananow.
                                  > Nie chodzi o to ze fabryka nie przynosila zyskow tylko ze nie przynosila tyle
                                  > ile by chcial a (tu uwaga !!!) latwiej mu ja zamknac niz zracjonalizowac
                                  > dystrybucje czy cokolwiek, natomiast ludzie w Hondurasie ktorzy mogli by sie za
                                  >
                                  > to wziac nie maja nic do powiedzenia bo to swiete prawo wlasnosci, nie
                                  > wspominajac juz ze umyslnie sa trzymani w ciemnocie.

                                  W ciemnocie to Ty sam siebie utrzymujesz. Jesteś zwolennikiem teorii, że jeden
                                  bogaci się kosztem drugiego? Wtedy świat byłby pogrążony w biedzie nie
                                  rozwijałby się. Myśleć, towarzyszu, myśleć. smile

                                  > A czemu nie zaloza swojej,
                                  >
                                  > dokladnie z tego samego powodu jak zaden amerykanin nie zalozyl fabryki
                                  > samochodow w USA od 50 lat. Wzgledny dobrobyt USA jest wiec okupiony
                                  > neokolonialnym wyzyskiem. A taki wyzysk jest konsekwencja regul gospodarki
                                  > rynkowej.

                                  Jeżeli tak jest, to tego nie zmienisz i lepiej załapać się do tych
                                  wyzyskujących, nie. wink

                                  >
                                  > Samo USA dla siebie tez nie jest takie mile i lagodne. Powiadasz ze
                                  > wykluczonych jest 5%. Moj mily, samych nielegalnych imigrantow jest na ziemi
                                  > amerykanskiej jest ok 10 a wedlug innych szacunkow nawet 14 %. Dodaj legalnych
                                  > 11% plus obywateli amerykanskich urodzonych za granica 10 %, oczywiscie kazdy
                                  > imigrant to geniusz komputerowy co zarabia krocie. Niestety to grupa wyjatkow,
                                  > w radach nadzorczych przedsiebiorstw tez bialo i amerykansko, to samo w
                                  > konkresie, legislaturach stanowych i tak dalej. Dodaj wreszcie Murzynow. Potem
                                  > licz bezrobotnych, tych co pracuja w McDonalds, nie mogac sobie pozwolic nawet
                                  > na dentyste, nie mowiac o wakacjach dla dzieci, i tak dalej i tak dalej.

                                  Więc po co przyjeżdżają do USA, skoro jest im tam tak źle? Coś ściemniasz.

                                  > Ostatecznie ci wyjdzie ze wykluczonych jest ponad polowa.

                                  Taaaa, tak jak u nas ktoś (Lepper?) stwierdził, że w nędzy żyje 50% społeczeństwa.

                                  >I teraz bedziesz
                                  > argumentowal ze w komunie to bylo jeszcze gorzej bo z przywilejow systemu
                                  > korzystalo 10 % partyjnych. Nie rozsmieszaj mnie, niedaleko mnie stala „w
                                  > illa”
                                  > I sekretarza wojewodzkiego, kawalek dalej jednego z waznych generalow. Ale mi
                                  > bogactwo !!

                                  Aleś dowcipny, no. smile)))))))))))))))))))))

                                  > Ile zarabial dyrektor Petrochemii jak to sie podowczas nazywalo to
                                  >
                                  > nawet wiem. Ile zarabia dzis? Benzyne robia ta sama, z tej samej ropy, przy tej
                                  >
                                  > samej technologii, co sie zmienilo ?

                                  To, komunisto, że Olren jest państwowy i to panstwo funduje prezesowi taką wypłatę.

                                  > Przyznaje ze osoby na stanowiskach zyly
                                  > lepiej niz robotnicy ale takich przepasci jak teraz to nawet w przyblizeniu nie
                                  >
                                  > bylo. Wykluczenia tez nie bylo, dzieci nawet z ubogich rodzin bardziej mogly
                                  > sobie pozwolic na studia niz obecnie,

                                  I dlatego studiowało 10% społeczeństwa, a teraz 2,3 razy więcej????

                                  > to widac w statystykach golym okiem.

                                  Okulary sobie zapodaj.

                                  > I
                                  > moglbym dlugo na ten temat. Czy to naprawde spadalo z nieba, czy moze trudna
                                  > prawda jest taka ze system byl ekonomcznie nie tylko bardziej sprawiedliwy ale
                                  > i bardziej sprawny ( i znowu prosze nic mi nie pisac o tym ze nie bylo
                                  > telefonow komorkowych).
                                  >

                                  A były? I samochody dla każdego? smile)))))

                                  > I na koniec o Fidelu, komunistach, prawie wlasnosci i wysylaniu na Kube:
                                  >
                                  > „Condenadme, no importa, La historia me absolverá.”
                                  >
                                  > Calosc tu: wersja skrocona smile
                                  >
                                  > www.granma.cubaweb.cu/marti-moncada/jm01.html
                                  > Malo kto lubi przypominac jak to bylo naprawde po rewolucji Fidela Alejandro.
                                  > Gdy w pierwszej fazie ucieklo okolo miliona ludzi do USA, to co sie potem z
                                  > nimi dzialo. Zyja do dzis w Miami i okolicach? Otoz nie. Wiekszosc opuscila ten
                                  >
                                  > kraj wyjezdzajac do innych krajow Ameryki Lacinskiej, sporo do Hiszpanii, ale
                                  > wielu, wielu tez wrocilo na Kube. Jak to mowia ludzie glosuja nogami. No
                                  > wlasnie. Na Kube wiec nie trzeba mnie wysylac bo chetnie bym sie przeniosl
                                  > gdyby byla taka mozliwosc, ale Kuba to nie kraj imigracyjny. Widziales kiedys
                                  > wschod ksiezyca w tropikach? Lezac na plazy pod pa
              • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 19:54
                Tu masz kolejny przykład (dobrze, że wreszcie zaczęto o tym pisać):

                "Chętnie dam pracę, tylko komu?

                250 pracowników potrzebuje biznesmen Andrzej Kubzdyl. Nie może ich znaleźć! -
                Nikomu nie chce się robić. A gotowa hala produkcyjna stoi pusta! - wkurza się.

                Kubzdyl prowadzi z rodziną fabrykę mebli w Gorzowie. Zatrudnia już 240 osób,
                głównie szwaczek i tapicerów. - Potrzebuję drugie tyle, bo zleceń mam mnóstwo.
                Wybudowałem wielką halę, 3 tys. m kw., ale nie ma w niej kto pracować -
                poskarżył się "Gazecie Lubuskiej".

                Od wielu miesięcy szuka pracowników przez urzędy pracy, ogłoszenia, radio,
                prasę. I nic. - Bezrobocie to pic na wodę. Praca jest, tylko pracowników nie ma
                - kwituje. Niedawno zorganizował w Dobiegniewie rekrutację. Zapisało się 100
                osób. - Na umówioną godzinę przyszło 50. Do końca pierwszego spotkania zostały
                dwie panie. Po tygodniu szkolenia przestały przychodzić - mówi.

                Jego zdaniem, nie sprawdzają się też bezrobotni podsyłani przez Powiatowy Urząd
                Pracy w Gorzowie. - Tego pana boli paluszek, tę panią głowa, jeszcze inna mówi
                wprost, że ona nie chce. Szkoda gadać! - przedsiębiorca macha ręką.

                Jest gotów natychmiast zatrudnić 40 szwaczek i kilku tapicerów. Przyjmie nawet
                ludzi bez żadnego przygotowania, żeby przeszkolić. Kolejnych 200 osób
                zatrudniłby już za kilka miesięcy. Za co najmniej kilkaset tysięcy złotych
                wybudował halę w podgorzowskim Wawrowie. Trwają tam pracę wykończeniowe. Musi
                jeszcze kupić wyposażenie (np. komputerowa maszyna do krojenia skóry kosztuje
                600 tys. euro!). - Jednak bez ludzi to wszystko będzie stało puste. A
                zleceniodawców odprawię z kwitkiem - złości się."
                • klip-klap Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 19:59
                  Ile placi i w jakim systemie ?
                  • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 20:08
                    klip-klap napisał:

                    > Ile placi i w jakim systemie ?
                    >
                    Niestety nie jestem jego PR-owcem. smile
                    • klip-klap Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 20:13
                      Mysle, ze to ma podstawowe znaczenie. Dlatego pewnie ma tak malo chetnych.
                      • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 20:25
                        Sugerujesz, że płaci mało i niezbyt regularnie?
                        Można to sprawdzić bezpośrednio u źródła:
                        www.probiz.pl/adresy/index-50138.html smile
                        • klip-klap Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 20:27
                          Sugeruje prace na akord, niezbyt dobrze platna. Ale jesli ludzie nie biora
                          takiej pracy, to pewnie z glodu nie umieraja.
                          • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 20:35
                            klip-klap napisał:

                            > Sugeruje prace na akord, niezbyt dobrze platna. Ale jesli ludzie nie biora
                            > takiej pracy, to pewnie z glodu nie umieraja.

                            Słusznie prawisz. Póki co w Polsce z głodu umierają jedynie zaawansowane
                            anorektyczki. Cały czas zastanawiam się kto społeczeństwu wbił do głowy, że
                            praca, to od razu musi być posada (najlepiej dobrze płatna i na całe życie).
                      • dinozaur.57 Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 12:07
                        Na pewno płaci najniższą krajową bo go na więcej nie stać. Ma chłopisko
                        wydatki. Wyjeżdża na Wyspy Dziewicze lub Florydę. Drogi jest przelot własnym
                        samolotem.
                        • klip-klap Re: o bezrobociu w Polsce 24.10.05, 16:59
                          To jego pieniadze i moze robicz nimi co chce.
                          Nawet kupic samolot.
            • krzysztofsf Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 22:33
              > Pewnie masz na myśli zasiłek wypłacany. Otóż wiedz, ze każdy nie pracujący
              > korzysta z m.in., w tym wypadku rzeczywiście bezpłatnej, służby zdrowia.

              Masz ciekawa wizje - tlumy bezrobotnych korzystajacych z luksusow oferowanycch przez sluzbe zdrowia i naciagajacych placacacych podatki pracujacych obywateli na finansowanie ich zdrowotnych ekscesow.

              >
              > W artykule stoi, że wzrost konsumpcji powinien przynajmniej przyhamować, a nie
              > rosnąć jak szalony. Wszak to 20% społeczeństwa nie ma pracy... podobno.
              > Mam nadzieję, że jesteś w stanie udowodnić brak związku pomiędzy bezrobociem, a
              > wielkością konsumcji?

              A jestes w stanie wykazac, ze bezrobotni (lub wykazani w statystykach jako bezrobotni) napedzaja ta koniunkture? Mi raczej sie wydaje, ze to zaczyna sie odzywac obrot gotowki dostarczanej rodzinom przez osoby pracujace na zachodzie.

              > Gdzie w artykule jest mowa o 800 zł? To się nazwya nadinterpretacja. Ale to
              > potwierdza także tezę, że nie opłaca się legalnie pracować, a więc faktyczne
              > bezrobocie jest zdecydowanie niższe od statystycznego (można też założyć, że
              > wynosi ono od 6-12%). W moim mieści, które nie jest Warszawą, jest np. od
              > miesięcy problem ze znalezieniem pracowników branży budowlanej. Przykłady na
              > życzenie.

              Brak pracownikow czy specjalistow z kwalifikacjami? Dysponujesz tez przykladami na brak chetnych na stanowiska urzednicze czy tez w zapleczu logistyczno-magazynowym?

              > Ciekawe smile. Ja także w tym roku robiłem remont. Z trzech majstrów tylko jeden
              > miał czas by podjąć sią zadania. Tyle że czekałem na niego 2,5 miesiąca, a i ta
              > k
              > dodatkowo spóźnił się 2 tygodnie.
              > Obecnie buduję dom, z ekipami należy umawiać się na ponad pół roku do przodu.
              Ciekawe, ze nie zaryzykowales fuchmistrzow na przyuczeniu, tylko czekales na doswiadczone ekipy (oj coraz mniej ich - emugruja ) z dobrymi referencjami. Bylo brac fachowcow z Usterki, nie mogacych znalezc pracy w wyuczonym zawodzie i imajacych sie roznych prac, na zasadzie - "kiedys wykafelkowalem sobie lazienke, to teraz bede oglaszal sie jako kafelkarz"

              > I uwaga na koniec, aby usystematyzować dyskusję. W Polsce pracy jest pod
              > dostatkiem, czasami jedynie nie ma pieniędzy by za nią zapłacić.
              Dlatego plenia sie bezplatne staze oraz oferty wylacznie dla absolwetow, studentow na umowy zlecenie itp.

              > Do tej pory o bezrobotnych pisało się jako o biednych, skrzywdzonych, kórym
              > trzeba pomagać, dawać. Ostatnio coraz częściej pokazuje się drugą stronę medalu
              > - bezrobotnych nie zainteresowanych pracą.

              Naciagane i to bezwstydnie.
              Wiekszosc "braku zainteresowania" (pomijam stanowiska wymagajace specjalistycznych kwalifikacji - nawet a wrecz zwlaszcza w zawodach fizycznych) wynika ze zlej renomy pracodawcy, o ktorym wiadomo, ze oszukuje, nie placi, wymaga bezplatnych nadgodzin w wysokosci wrecz wyzszej od podstawowego czsu pracy itp.
              W Polsce jest potezne bezrobocie, a walka z nim polega na "pacyfikowaniu" mlodych ludzi przywilejami ulatwiajacycmi ich zatrudnianie lub przekwalifikowanie. Tragedia jest bezrobocie ludzi w srednim wieku.
              • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 18.10.05, 10:01
                krzysztofsf napisał:

                > > Pewnie masz na myśli zasiłek wypłacany. Otóż wiedz, ze każdy nie pracując
                > y
                > > korzysta z m.in., w tym wypadku rzeczywiście bezpłatnej, służby zdrowia.
                >
                > Masz ciekawa wizje - tlumy bezrobotnych korzystajacych z luksusow oferowanycch
                > przez sluzbe zdrowia i naciagajacych placacacych podatki pracujacych obywateli
                > na finansowanie ich zdrowotnych ekscesow.

                Mam na myśli 20% bezrobotnych, z których połowa nie jest zainteresowana legalną
                pracą, a korzysta z pewnych przywilejów, jak osoby płacące podatki. To się
                podobno nazywa "sprawiedlowiść społeczna" czy jakoś tak. smile

                >
                > >
                > > W artykule stoi, że wzrost konsumpcji powinien przynajmniej przyhamować,
                > a nie
                > > rosnąć jak szalony. Wszak to 20% społeczeństwa nie ma pracy... podobno.
                > > Mam nadzieję, że jesteś w stanie udowodnić brak związku pomiędzy bezroboc
                > iem, a
                > > wielkością konsumcji?
                >
                > A jestes w stanie wykazac, ze bezrobotni (lub wykazani w statystykach jako bezr
                > obotni) napedzaja ta koniunkture? Mi raczej sie wydaje, ze to zaczyna sie odzyw
                > ac obrot gotowki dostarczanej rodzinom przez osoby pracujace na zachodzie.

                Jestem w stanie to wykazać. Z regułu bezrobotny dostaje na czarno, na rękę tyle
                ile by dostał brutto legalnie. Wydaje więc więcej. Wpływ pracujących (od lat) za
                granicą też nie jest bez znaczenia.

                >
                > > Gdzie w artykule jest mowa o 800 zł? To się nazwya nadinterpretacja. Ale
                > to
                > > potwierdza także tezę, że nie opłaca się legalnie pracować, a więc faktyc
                > zne
                > > bezrobocie jest zdecydowanie niższe od statystycznego (można też założyć,
                > że
                > > wynosi ono od 6-12%). W moim mieści, które nie jest Warszawą, jest np. od
                > > miesięcy problem ze znalezieniem pracowników branży budowlanej. Przykłady
                > na
                > > życzenie.
                >
                > Brak pracownikow czy specjalistow z kwalifikacjami? Dysponujesz tez przykladami
                > na brak chetnych na stanowiska urzednicze czy tez w zapleczu logistyczno-magaz
                > ynowym?

                Tak. Tyle, że takie sprawy rzadko trafiają do urzędów pracy. Tym zajmują się
                łowcy głów.
                W firmie gdzie pracuję przez dłuższy czas szukanu kilkunastu specjalistów.

                >
                > > Ciekawe smile. Ja także w tym roku robiłem remont. Z trzech majstrów tylko j
                > eden
                > > miał czas by podjąć sią zadania. Tyle że czekałem na niego 2,5 miesiąca,
                > a i ta
                > > k
                > > dodatkowo spóźnił się 2 tygodnie.
                > > Obecnie buduję dom, z ekipami należy umawiać się na ponad pół roku do prz
                > odu.
                > Ciekawe, ze nie zaryzykowales fuchmistrzow na przyuczeniu, tylko czekales na do
                > swiadczone ekipy (oj coraz mniej ich - emugruja ) z dobrymi referencjami. Bylo
                > brac fachowcow z Usterki, nie mogacych znalezc pracy w wyuczonym zawodzie i ima
                > jacych sie roznych prac, na zasadzie - "kiedys wykafelkowalem sobie lazienke, t
                > o teraz bede oglaszal sie jako kafelkarz"

                Acha, czyli nie dość, że płacę za nich podatki, to mam jeszcze opłacać ich
                edukację zawodową. PRL wróć! wink

                >
                > > I uwaga na koniec, aby usystematyzować dyskusję. W Polsce pracy jest pod
                > > dostatkiem, czasami jedynie nie ma pieniędzy by za nią zapłacić.
                > Dlatego plenia sie bezplatne staze oraz oferty wylacznie dla absolwetow, studen
                > tow na umowy zlecenie itp.

                Ale to przecież normalne. Warto inwestować we własną edukację. Niektórzy już to
                zrozumieli.

                >
                > > Do tej pory o bezrobotnych pisało się jako o biednych, skrzywdzonych, kór
                > ym
                > > trzeba pomagać, dawać. Ostatnio coraz częściej pokazuje się drugą stronę
                > medalu
                > > - bezrobotnych nie zainteresowanych pracą.
                >
                > Naciagane i to bezwstydnie.
                > Wiekszosc "braku zainteresowania" (pomijam stanowiska wymagajace specjalistyczn
                > ych kwalifikacji - nawet a wrecz zwlaszcza w zawodach fizycznych) wynika ze zle
                > j renomy pracodawcy, o ktorym wiadomo, ze oszukuje, nie placi, wymaga bezplatny
                > ch nadgodzin w wysokosci wrecz wyzszej od podstawowego czsu pracy itp.

                Nie. Podaję przykłąd. Przyszła do kumpla, który buduje się po sąsiedzku ekpa
                murarzy. Pytam ich dlaczego nie założą sobie firmy, skoro są tak rozrywani?
                Odpowiedź: a kto by to miał czas po urzedach gonić i te papierki wypełniać? A
                kto bym im zapłacił 2x więcej, jakby musieli opłacić ZUS i podatki? A to, że
                znajdują się i wredni pracodawcy, to prawda. To chyba taka nasza cecha narodowa.

                > W Polsce jest potezne bezrobocie, a walka z nim polega na "pacyfikowaniu" mlody
                > ch ludzi przywilejami ulatwiajacycmi ich zatrudnianie lub przekwalifikowanie. T
                > ragedia jest bezrobocie ludzi w srednim wieku.

                Generalnie bezrobocie jest tragedią. Szczególnie gdy przechodzi z pokolenia na
                pokolenie. A z tym mamy już w Polsce do czynienia. Ja bym jednak nie demonizował
                problemu. Jakoś osobiście tej biedy, która powinna być związana z bezrobociem
                nie widać. Jeżeli jednak ktoś ma system wartości taki, że priorytetem zerowym
                jest dla niego napić sieg gorzały, a nie praca czy wychowanie dzieci, to jest
                sam sobie winny.
                Amen.
                • krzysztofsf Re: o bezrobociu w Polsce 27.10.05, 00:35
                  1tomasz1 napisał:



                  > Mam na myśli 20% bezrobotnych, z których połowa nie jest zainteresowana legalną
                  > pracą, a korzysta z pewnych przywilejów, jak osoby płacące podatki. To się
                  > podobno nazywa "sprawiedlowiść społeczna" czy jakoś tak. smile

                  Piszesz o bezrobotnych zarejestrowanych. To uwzglednij w takim razie tez niezarejestrowanych, ktorz nic nie otrzymuja. Poza tym badz laskaw pamietac, ze za "przywileje" wiekszosc bezrobotnych zaplacila w casie pracy przed swoim bezrobociem, placac przymusowe skladki i podatki. Czyli odbieraja to co "wplacili" a nie pojawili sie raptem na tym padole w celu utrzymywania przez placacych. Twoje podejcie jest bezkrytyczne i idac twoim tokiem rozumowania, rowniez emeryci faktycznie sa utrzymywani z laski przez obecnie pracujacych.


                  > Jestem w stanie to wykazać. Z regułu bezrobotny dostaje na czarno, na rękę tyle
                  > ile by dostał brutto legalnie.

                  Rany boskie. Gdybyn to wiedzial, bedac do niedawna 2,5 roku bez pracy. Takie cymesy mnie ominely. gdzie sie trzeba zglaszac po takie "z reguly" pieniazki???
                  Bo mi ani na czarno, ani na szaro ani normalnie nie udalo sie nic znalezc, poza ubezpieczeniami i innymi sprzedawaniami rzeczy niesprzedawalnych

                  > Wydaje więc więcej. Wpływ pracujących (od lat) z
                  > a
                  > granicą też nie jest bez znaczenia.

                  > > > Gdzie w artykule jest mowa o 800 zł? To się nazwya nadinterpretacja
                  > . Ale
                  > > to
                  > > > potwierdza także tezę, że nie opłaca się legalnie pracować, a więc
                  > faktyc
                  > > zne
                  > > > bezrobocie jest zdecydowanie niższe od statystycznego (można też za
                  > łożyć,
                  > > że
                  > > > wynosi ono od 6-12%). W moim mieści, które nie jest Warszawą, jest
                  > np. od
                  > > > miesięcy problem ze znalezieniem pracowników branży budowlanej. Prz
                  > ykłady
                  > > na
                  > > > życzenie.
                  > >
                  > > Brak pracownikow czy specjalistow z kwalifikacjami? Dysponujesz tez przyk
                  > ladami
                  > > na brak chetnych na stanowiska urzednicze czy tez w zapleczu logistyczno
                  > -magaz
                  > > ynowym?
                  >
                  > Tak. Tyle, że takie sprawy rzadko trafiają do urzędów pracy. Tym zajmują się
                  > łowcy głów.
                  > W firmie gdzie pracuję przez dłuższy czas szukanu kilkunastu specjalistów.

                  Lowcy glow? To znaczy, ze nie mozecie dostac specjalistow z gornej polki, o odpowiednich kwalifikacjach, chetnych pracowac za oferowane pieniadze.A wyksztalccie sobie ich sami - zatrudnijcie i szkolcie, a nie iddzie na latwizne szukajac pracownikow wyszkolonych w innych firmach. To jest jedna z glownych przyczyn braku pracownikow - bezrobocie dotyczy innych grup niz wakaty - a potem placza ze sa nieprawdziwe dane.



                  > > > Ciekawe smile. Ja także w tym roku robiłem remont. Z trzech majstrów t
                  > ylko j
                  > > eden
                  > > > miał czas by podjąć sią zadania. Tyle że czekałem na niego 2,5 mies
                  > iąca,
                  > > a i ta
                  > > > k
                  > > > dodatkowo spóźnił się 2 tygodnie.
                  > > > Obecnie buduję dom, z ekipami należy umawiać się na ponad pół roku
                  > do prz
                  > > odu.
                  > > Ciekawe, ze nie zaryzykowales fuchmistrzow na przyuczeniu, tylko czekales
                  > na do
                  > > swiadczone ekipy (oj coraz mniej ich - emugruja ) z dobrymi referencjami.
                  > Bylo
                  > > brac fachowcow z Usterki, nie mogacych znalezc pracy w wyuczonym zawodzie
                  > i ima
                  > > jacych sie roznych prac, na zasadzie - "kiedys wykafelkowalem sobie lazie
                  > nke, t
                  > > o teraz bede oglaszal sie jako kafelkarz"
                  >
                  > Acha, czyli nie dość, że płacę za nich podatki, to mam jeszcze opłacać ich
                  > edukację zawodową. PRL wróć! wink


                  Jak wyzej. Dobrych fachowcow jest malo a zli nie maja praktyki lub sie po prostu nie nadaja do zawodu, ktory z przyczyn losowych zaczeli wykonywac probujac zarobic na chleb. W dodatku wez poprawke na ostatni rok odliczen budowlanych - stad te pozaklepywane termuny.

                  > >
                  > > > I uwaga na koniec, aby usystematyzować dyskusję. W Polsce pracy jes
                  > t pod
                  > > > dostatkiem, czasami jedynie nie ma pieniędzy by za nią zapłacić.
                  > > Dlatego plenia sie bezplatne staze oraz oferty wylacznie dla absolwetow,
                  > studen
                  > > tow na umowy zlecenie itp.
                  >
                  > Ale to przecież normalne. Warto inwestować we własną edukację. Niektórzy już to
                  > zrozumieli.


                  Warto rowniez inwestowac w edukacje pracownika, zamiast bezskutecznie liczyc, ze sie ukradnie go innej firmie (zwlaszcza, jesli nie stac na danie konkurencyjnych plac)

                  > >
                  > > > Do tej pory o bezrobotnych pisało się jako o biednych, skrzywdzonyc
                  > h, kór
                  > > ym
                  > > > trzeba pomagać, dawać. Ostatnio coraz częściej pokazuje się drugą s
                  > tronę
                  > > medalu
                  > > > - bezrobotnych nie zainteresowanych pracą.

                  Nie ostatnio - taki trend "przedwyborczy"

                  > > Naciagane i to bezwstydnie.
                  > > Wiekszosc "braku zainteresowania" (pomijam stanowiska wymagajace specjali
                  > styczn
                  > > ych kwalifikacji - nawet a wrecz zwlaszcza w zawodach fizycznych) wynika
                  > ze zle
                  > > j renomy pracodawcy, o ktorym wiadomo, ze oszukuje, nie placi, wymaga bez
                  > platny
                  > > ch nadgodzin w wysokosci wrecz wyzszej od podstawowego czsu pracy itp.
                  >
                  > Nie. Podaję przykłąd. Przyszła do kumpla, który buduje się po sąsiedzku ekpa
                  > murarzy. Pytam ich dlaczego nie założą sobie firmy, skoro są tak rozrywani?
                  > Odpowiedź: a kto by to miał czas po urzedach gonić i te papierki wypełniać? A
                  > kto bym im zapłacił 2x więcej, jakby musieli opłacić ZUS i podatki? A to, że
                  > znajdują się i wredni pracodawcy, to prawda. To chyba taka nasza cecha narodowa

                  To znaczy, ze dziwisz sie im, ze nie chca polowy zaplaty oddawac na zus i podatek? A potwierdzili, ze sa zarejestrowani jako bezrobotni? Bo np. gdzies czytalem, ze zus sie zdziwil po spisie powszechnym, ze nie maja w statystykach okolo miliona osob (czyli nigdy nie placacych zus) i nie sa to bezrobotni - bo ci figuruja w statystykach, tylko ludzie, ktorzy po prostu "sobie zyja" nie placac skladek.

                  > .
                  >
                  > > W Polsce jest potezne bezrobocie, a walka z nim polega na "pacyfikowaniu"
                  > mlody
                  > > ch ludzi przywilejami ulatwiajacycmi ich zatrudnianie lub przekwalifikowa
                  > nie. T
                  > > ragedia jest bezrobocie ludzi w srednim wieku.
                  >
                  > Generalnie bezrobocie jest tragedią. Szczególnie gdy przechodzi z pokolenia na
                  > pokolenie. A z tym mamy już w Polsce do czynienia. Ja bym jednak nie demonizowa
                  > ł
                  > problemu. Jakoś osobiście tej biedy, która powinna być związana z bezrobociem
                  > nie widać. Jeżeli jednak ktoś ma system wartości taki, że priorytetem zerowym
                  > jest dla niego napić sieg gorzały, a nie praca czy wychowanie dzieci, to jest
                  > sam sobie winny.
                  > Amen.

                  I tym uogolnieniem zamykasz temat, ktory znasz jedynie z drugiej reki i to w kilku grupach zawodowych, nie majac pojecia o roznicach regionalnych, wiekowych i zawodowych z rozna sila dotykajacych bezrobotnych.
                  przy okazji - mimo prawe 3 letniego bezrobocia jakos wodki na nim nie pilem.
                  • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce 27.10.05, 09:42
                    krzysztofsf napisał:

                    >
                    > Piszesz o bezrobotnych zarejestrowanych. To uwzglednij w takim razie tez niezar
                    > ejestrowanych, ktorz nic nie otrzymuja.

                    GUS zrobił badania ankietowe (hehe), do tego badania prowadziły inne ośrodki.
                    Wyszło na to, że spośród zarejestrowanych połowa pracuje na czarno. Ilu jest nie
                    zarejestrowanych i ilu z nich nie pracuje na czerno, tego nie wiem. Skoro jednak
                    masz dostęp do danych - słucham.

                    > Poza tym badz laskaw pamietac, ze za "p
                    > rzywileje" wiekszosc bezrobotnych zaplacila w casie pracy przed swoim bezroboci
                    > em, placac przymusowe skladki i podatki. Czyli odbieraja to co "wplacili" a nie
                    > pojawili sie raptem na tym padole w celu utrzymywania przez placacych.

                    Nie. Dopiero pis chce wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie od bezrobocia. To co
                    płacili wcześnie "szło" na ich emeryturę, rentę, wydatki państwa. W ramach
                    "solidarności społecznej" dostali zasiłek i świadczenia dla bezrobotnych.

                    > Twoje p
                    > odejcie jest bezkrytyczne i idac twoim tokiem rozumowania, rowniez emeryci fakt
                    > ycznie sa utrzymywani z laski przez obecnie pracujacych.

                    Nie. Sprawdź sobie składowe swojej wypłaty. Nic nie płacisz na swoje bezrobocie.
                    Zresztą gdyby tak było, to pewnie zabierano by nam 80% wypłaty, jako
                    "pozapłacowe koszty pracy".
                    >
                    > Rany boskie. Gdybyn to wiedzial, bedac do niedawna 2,5 roku bez pracy. Takie cy
                    > mesy mnie ominely. gdzie sie trzeba zglaszac po takie "z reguly" pieniazki???
                    > Bo mi ani na czarno, ani na szaro ani normalnie nie udalo sie nic znalezc, poza
                    > ubezpieczeniami i innymi sprzedawaniami rzeczy niesprzedawalnych

                    Przepraszam, ale czy Ty ode mnie wymagasz, żemy Ci podpowiadał co masz robić,
                    nie znając nawet Twojego wykszatałcenia? To jest przykład postawy roszczeniowej.
                    To, że byłeś bezrobotnym nie znaczy jeszcze, ze masz bezkrytycznie bronić
                    wszystkich bezrobotnych bez wyjątku. Ja chyba wyraźnie napisałem: połowa to
                    naciąganie. Połowa.

                    >
                    > Lowcy glow? To znaczy, ze nie mozecie dostac specjalistow z gornej polki, o odp
                    > owiednich kwalifikacjach, chetnych pracowac za oferowane pieniadze.

                    To znaczy, że były ogłoszenia m.in. w prasie i to wcale nie lokalnej.
                    Przychodzili kandydaci bez doświadczenia i na wejściu chcieli, powiedzmy
                    delikatnie, sporo. Zainteresowanie wstępne było duże, ale na konkretne rozmowy
                    przyszła garstka. Kiedy 2 lata przeprowadzaliśmy podobną akcję, przyjęto 20
                    osób, zaraz po studiach czy szkole. Wiesz ilu z nich do dzisiaj pracuje? 2 osoby.

                    > A wyksztalcc
                    > ie sobie ich sami - zatrudnijcie i szkolcie, a nie iddzie na latwizne szukajac
                    > pracownikow wyszkolonych w innych firmach. To jest jedna z glownych przyczyn br
                    > aku pracownikow - bezrobocie dotyczy innych grup niz wakaty - a potem placza ze
                    > sa nieprawdziwe dane.

                    Te 20 osób zostało przyjętych właśnie do przyuczenia na staż. Warunki dobre, do
                    tego darmowe szkolenia. Po skończeniu staży 18 osób powiedziało 'dziękuję'. Z
                    dnia na dzień. smile)))

                    >
                    >
                    > Jak wyzej. Dobrych fachowcow jest malo a zli nie maja praktyki lub sie po prost
                    > u nie nadaja do zawodu, ktory z przyczyn losowych zaczeli wykonywac probujac za
                    > robic na chleb. W dodatku wez poprawke na ostatni rok odliczen budowlanych - st
                    > ad te pozaklepywane termuny.

                    I pierwszy rok zwortu VAT. Potem ma być kolejny program probudowlany.
                    Przynajmniej tak obiecywało PiS i PO. Mnie zawsze zadziwiał postawa tych
                    pracowników budowlnaych, którzy po otrzymaniu części pieniędzy nie przychodzili
                    więcej do pracy. Woleli knajpy. Sam się tak naciąłem przy tynkowaniu. Zgroza.
                    >
                    >
                    > Warto rowniez inwestowac w edukacje pracownika, zamiast bezskutecznie liczyc, z
                    > e sie ukradnie go innej firmie (zwlaszcza, jesli nie stac na danie konkurencyjn
                    > ych plac)

                    To truizm. teraz jest na to moda. ktoś wreszcie zrozumiał, że podkupywanie
                    pracowników (w stylu Coca Cola Company) jest dobre jedynie na krótką metę. Taki
                    pracownik nigdy nie będzie lojalny.

                    >
                    > Nie ostatnio - taki trend "przedwyborczy"

                    Racja. Jak PiS zgarnie wszystko, znów zacznie się użalanie nad bezrobnotnymi,
                    niedostosowanymi, zmarginalizowanymi i w imię sprawiedliwości społecznej (jest
                    nawet taki zapis w Konstytucji) będzie się doiło pozostałą część społeczeństwa.

                    >
                    > To znaczy, ze dziwisz sie im, ze nie chca polowy zaplaty oddawac na zus i podat
                    > ek? A potwierdzili, ze sa zarejestrowani jako bezrobotni?

                    Tak. Potwierdzili. Wszyscy oczywiście byli zarejestrowani. Toż to darmowa kasa.
                    Takie świadczenia sporo kosztują.

                    > Bo np. gdzies czytale
                    > m, ze zus sie zdziwil po spisie powszechnym, ze nie maja w statystykach okolo m
                    > iliona osob (czyli nigdy nie placacych zus) i nie sa to bezrobotni - bo ci figu
                    > ruja w statystykach, tylko ludzie, ktorzy po prostu "sobie zyja" nie placac skl
                    > adek.
                    >
                    Nie płacą składek, a pracują. Ot masz rozmiar szarej strefy w III RP. 30-40% PKB
                    jest tam wytwarzane. To sporo.
                    > > .
                    > >
                    > > > W Polsce jest potezne bezrobocie, a walka z nim polega na "pacyfiko
                    > waniu"
                    > > mlody
                    > > > ch ludzi przywilejami ulatwiajacycmi ich zatrudnianie lub przekwali
                    > fikowa
                    > > nie. T
                    > > > ragedia jest bezrobocie ludzi w srednim wieku.
                    > >
                    > > Generalnie bezrobocie jest tragedią. Szczególnie gdy przechodzi z pokolen
                    > ia na
                    > > pokolenie. A z tym mamy już w Polsce do czynienia. Ja bym jednak nie demo
                    > nizowa
                    > > ł
                    > > problemu. Jakoś osobiście tej biedy, która powinna być związana z bezrobo
                    > ciem
                    > > nie widać. Jeżeli jednak ktoś ma system wartości taki, że priorytetem zer
                    > owym
                    > > jest dla niego napić sieg gorzały, a nie praca czy wychowa
        • johnxxv "Oferta kandydata na praezydenta" 17.10.05, 16:11
          >Tymczasem Polacy jakby nie chcieli korzystać
          >z oferty kandydata na prezydenta

          To znaczy w Polsce taka oferta z wiecu przedwyborczego ma juz moc prawna?
          Niewybrany jeszcze kandydat obiecuje gruszki na wierzbie i juz "mozna z tego
          korzystac".?
      • franzmaurer Re: o bezrobociu w Polsce 17.10.05, 22:02
        johnxxv napisał:

        > Piknie byloby5-6% bezrobocia,, prawie tyle co w USA.
        > Nieststy, tygodnik Wprost jest znany z wypisywania idiotyzow ponad
        > miare,fabrykowania faktow i manipulowania liczbami, wiec prawdopodobnie i tam
        > nalezy w wiekszosc zaliczyc te rewelacje.

        Już kiedyś napisałem co o tym myślę:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28229669&a=28229669
        2 miliony "gospodyń domowych" plus "rolnicy" którzy rocznie płacą ok 10x
        MNIEJSZE składki niż normalni przedsiębiorcy (KRUS: 250 pln/KWARTAŁ vs. ZUS:
        700 pln/MIESIĄC)

        Tej całej hołocie siedzącej w domu lub "na gospodarce" funduje się opiekę
        medyczną... nic tylko siedzieć i "się paść".
    • robisc a jednak jest prawdziwe bezrobocie 17.10.05, 19:31
      Ciekawa dyskusja - brawa dla dyskutantow za poziom wypowiedzi i brawa dla Tomka,
      ze po wielu miesiacach skusil sie zajrzec na nasze forum smile

      Moim zadniem artykul jest pisany wyraznie "pod teze", ze 20% bezrobocie to mit,
      bo wysokie koszty pracy napedzaja szara strefe, a tym czasem to tylko pol
      prawdy. Mamy wony rynek, a koszt pracy jest wypadkowa gry podazy i popytu, jak
      to sie zwykle dzieje w gospodarce rynkowej.

      Jezeli czytam takie dane stystystyczne jakie dzisiaj podal GUS, to nie mam
      watpliwosci, ze bezrobocie jednak jest problemem. Realne wynagrodzenie r/r
      spadlo i to chyba najbardziej przekonuje, ze mam jednak spora nadwyzke podazy
      pracy nad popytem. Jedyne, co da sie w tej chwili odczuac na rynku pracy to
      ubytek specjalistow, z powodu emigracji zarobkowej. Jak widac nie jest on jednak
      na tyle gleboki, aby spowodowac ruch plac w gore.


      "GUS podał dane o przeciętnym wynagrodzeniu
      (PAP, pb/17.10.2005, godz. 16:06)
      Przeciętne wynagrodzenie brutto we wrześniu 2005 roku wyniosło 2.483,99 zł, co
      oznacza, że rdr wzrosło o 1,8 proc., a mdm wzrosło o 0,1 proc. - podał w
      poniedziałek Główny Urząd Statystyczny.
      Rynek oczekiwał, że wynagrodzenie we wrześniu wzrośnie rdr 3,0 proc., a mdm o
      1,4 proc.

      Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło 2.481,59 zł i wzrosło rdr o
      1,7 proc., a wobec sierpnia wzrosło o 0,2 proc.

      W przedsiębiorstwach we wrześniu było zatrudnionych 4.787,7 tys. osób, czyli o
      2,2 proc. więcej rdr i o 0,2 proc. więcej niż przed miesiącem."
      • 1tomasz1 Re: a jednak jest prawdziwe bezrobocie 17.10.05, 20:07
        robisc napisał:

        > Ciekawa dyskusja - brawa dla dyskutantow za poziom wypowiedzi i brawa dla Tomka
        > ,
        > ze po wielu miesiacach skusil sie zajrzec na nasze forum smile

        I pewnie już zostanę. smile) Całkiem tutaj milutko.

        >
        > Moim zadniem artykul jest pisany wyraznie "pod teze", ze 20% bezrobocie to mit,
        > bo wysokie koszty pracy napedzaja szara strefe, a tym czasem to tylko pol
        > prawdy. Mamy wony rynek, a koszt pracy jest wypadkowa gry podazy i popytu, jak
        > to sie zwykle dzieje w gospodarce rynkowej.

        Mamy tylko połowicznie wolny rynek. Mamy restrykcyjne prawo pracy. Mamy wysokie
        koszty pracy (stosunkowo zbyt wysokie). Mamy chory system podatkowy, do tego
        zmieniany co parę miesięcy. Mamy całe gałęxie gospodarki tkwiące jeszcze w epoce
        PRL-u. I na koniec, mamy jeszcze społeczeństwo (a przynjemniej jego częśc)
        nastawione roszczeniowo.

        >
        > Jezeli czytam takie dane stystystyczne jakie dzisiaj podal GUS, to nie mam
        > watpliwosci, ze bezrobocie jednak jest problemem. Realne wynagrodzenie r/r
        > spadlo i to chyba najbardziej przekonuje, ze mam jednak spora nadwyzke podazy
        > pracy nad popytem. Jedyne, co da sie w tej chwili odczuac na rynku pracy to
        > ubytek specjalistow, z powodu emigracji zarobkowej. Jak widac nie jest on jedna
        > k
        > na tyle gleboki, aby spowodowac ruch plac w gore.

        Ja bym z tymi specjalistami nie przesadzał. Pojawił się problem z pielęgniarkami
        i pracownikami budowlanymi. Dalej obstaję przy tezie, że obniżenie diametralne
        kosztów pracy, spowoduje wzrost zaiteresowania legalną pracą (tak po stronie
        pracodawcy jak i pracownika). Przecież wszyscy dobrze wiemy, że zbyt wysokie
        obciążenia podatkowe, powodują powstawanie szarej strefy, z czym do czynienia
        mamy w Polsce.

        >
        >
        > "GUS podał dane o przeciętnym wynagrodzeniu
        > (PAP, pb/17.10.2005, godz. 16:06)
        > Przeciętne wynagrodzenie brutto we wrześniu 2005 roku wyniosło 2.483,99 zł, co
        > oznacza, że rdr wzrosło o 1,8 proc., a mdm wzrosło o 0,1 proc. - podał w
        > poniedziałek Główny Urząd Statystyczny.
        > Rynek oczekiwał, że wynagrodzenie we wrześniu wzrośnie rdr 3,0 proc., a mdm o
        > 1,4 proc.
        >
        > Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło 2.481,59 zł i wzrosło rdr
        > o
        > 1,7 proc., a wobec sierpnia wzrosło o 0,2 proc.
        >
        > W przedsiębiorstwach we wrześniu było zatrudnionych 4.787,7 tys. osób, czyli o
        > 2,2 proc. więcej rdr i o 0,2 proc. więcej niż przed miesiącem."
        >
        Z drugiej jednak strony konsumpcja rośnie.
        Przy okazji, te dane co podał GUS, to są rok do roku? Jeżeli tak, to mamy
        jeszcze do czynienia z efektem bazy pow uniowstąpieniu. Moim zdaniem nie jest
        tak źle, a problem tkwi w krępujących gospodarkę przepisach i zbyt wysokich
        kosztach.
        Obawiam się jednak, że PiS zafunduje nam zamiast IV RP II PRL. wink
        • viper39 Re: a jednak jest prawdziwe bezrobocie 24.10.05, 03:00
          1tomasz1 napisał:

          > robisc napisał:
          >
          > > Ciekawa dyskusja - brawa dla dyskutantow za poziom wypowiedzi i brawa dla
          > Tomka
          > > ,
          > > ze po wielu miesiacach skusil sie zajrzec na nasze forum smile
          >
          > I pewnie już zostanę. smile) Całkiem tutaj milutko.
          >
          > >
          > > Moim zadniem artykul jest pisany wyraznie "pod teze", ze 20% bezrobocie t
          > o mit,
          > > bo wysokie koszty pracy napedzaja szara strefe, a tym czasem to tylko pol
          > > prawdy. Mamy wony rynek, a koszt pracy jest wypadkowa gry podazy i popytu
          > , jak
          > > to sie zwykle dzieje w gospodarce rynkowej.
          >
          > Mamy tylko połowicznie wolny rynek. Mamy restrykcyjne prawo pracy. Mamy
          wysokie
          > koszty pracy (stosunkowo zbyt wysokie). Mamy chory system podatkowy, do tego
          > zmieniany co parę miesięcy. Mamy całe gałęxie gospodarki tkwiące jeszcze w
          epoc
          > e
          > PRL-u. I na koniec, mamy jeszcze społeczeństwo (a przynjemniej jego częśc)
          > nastawione roszczeniowo.
          >
          > >
          > > Jezeli czytam takie dane stystystyczne jakie dzisiaj podal GUS, to nie ma
          > m
          > > watpliwosci, ze bezrobocie jednak jest problemem. Realne wynagrodzenie r/
          > r
          > > spadlo i to chyba najbardziej przekonuje, ze mam jednak spora nadwyzke po
          > dazy
          > > pracy nad popytem. Jedyne, co da sie w tej chwili odczuac na rynku pracy
          > to
          > > ubytek specjalistow, z powodu emigracji zarobkowej. Jak widac nie jest on
          > jedna
          > > k
          > > na tyle gleboki, aby spowodowac ruch plac w gore.
          >
          > Ja bym z tymi specjalistami nie przesadzał. Pojawił się problem z
          pielęgniarkam
          > i
          > i pracownikami budowlanymi. Dalej obstaję przy tezie, że obniżenie diametralne
          > kosztów pracy, spowoduje wzrost zaiteresowania legalną pracą (tak po stronie
          > pracodawcy jak i pracownika). Przecież wszyscy dobrze wiemy, że zbyt wysokie
          > obciążenia podatkowe, powodują powstawanie szarej strefy, z czym do czynienia
          > mamy w Polsce.
          >
          > >
          > >
          > > "GUS podał dane o przeciętnym wynagrodzeniu
          > > (PAP, pb/17.10.2005, godz. 16:06)
          > > Przeciętne wynagrodzenie brutto we wrześniu 2005 roku wyniosło 2.483,99 z
          > ł, co
          > > oznacza, że rdr wzrosło o 1,8 proc., a mdm wzrosło o 0,1 proc. - podał w
          > > poniedziałek Główny Urząd Statystyczny.
          > > Rynek oczekiwał, że wynagrodzenie we wrześniu wzrośnie rdr 3,0 proc., a m
          > dm o
          > > 1,4 proc.
          > >
          > > Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło 2.481,59 zł i wzrosł
          > o rdr
          > > o
          > > 1,7 proc., a wobec sierpnia wzrosło o 0,2 proc.
          > >
          > > W przedsiębiorstwach we wrześniu było zatrudnionych 4.787,7 tys. osób, cz
          > yli o
          > > 2,2 proc. więcej rdr i o 0,2 proc. więcej niż przed miesiącem."
          > >
          > Z drugiej jednak strony konsumpcja rośnie.
          > Przy okazji, te dane co podał GUS, to są rok do roku? Jeżeli tak, to mamy
          > jeszcze do czynienia z efektem bazy pow uniowstąpieniu. Moim zdaniem nie jest
          > tak źle, a problem tkwi w krępujących gospodarkę przepisach i zbyt wysokich
          > kosztach.
          > Obawiam się jednak, że PiS zafunduje nam zamiast IV RP II PRL. wink

          sie masz tomek, w tej sprawie mamy podobne zdanie (bezrobocie z Polsce), w
          artykule ktory kiedys zacytowal franzmauer bylem jedyna osoba ktora sie
          dopisala, temat wrocil jak boomerang, dlaczego? mam nadzieje ze niedlugo ktos
          zacznie wycinac te %%%% bezrobocia wycinaniem ludzi ktorzy pobieraja
          nielegalnie zasilek, pozniej sie ktos wezmie za tych "wypracoweanych" 45-50
          letnich emerytow.... itd
          nie przejmuj sie sedivigiuszem (czy jak mu tam) albo jakims johnxxv ktory nic
          madrego jak do tej pory nie napisal (kiedys sie nazywal keily z polonii),
          trolle zdarzaja sie na kazdymj forum

          do sendicostam, kolego ja przeczytalem kapital marksa (nie chwalilbym sie
          jednak tym), takiego idiotyzmu nigdy w zyciu nie polecilbym nikomu, trzeba
          niezle sie nawalic woda aby cos takiego napisac. polecam tobie jakies ksiazki
          friedmana sa duzo ciekawsze i pasuja do naszych czasow, ale jak sie juz
          upierasz na cos starszego to o wiele lepszy jest Adam Smith....
          sedicostam, mowisz ze mieszkasz w USA, a popierasz socjalizm, to hipokryzja co?
          bo powinienes teraz byc albo na kubie albo w koreii (tej lepszej)...
          • sendivigius Re: a jednak jest prawdziwe bezrobocie 25.10.05, 05:55
            Nie sendi-costam. Kto zna lacine i historie ten latwo rozszyfruje. To taka
            zabawa slowna.
            • johnxxv Re: a jednak jest prawdziwe bezrobocie 26.10.05, 16:43
              sendivigius napisał:

              > Nie sendi-costam. Kto zna lacine i historie ten latwo rozszyfruje.

              No chyba nie wymagasz znajomosci laciny od tego odmozdzonego pracownika
              budowlanego ?
              smile
              • klip-klap Re: a jednak jest prawdziwe bezrobocie 26.10.05, 17:15
                Panowie, prosze bez wycieczek osobistych.
    • robisc a piopos bezrobocia - przecinek pamietasz? 24.10.05, 18:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=4689722&a=4689722
    • sendivigius na zakonczenie 26.10.05, 23:21
      Nie ma wiekszej przyjemnosci jak pokonywanie przeciwnika jego wlasna bronia.

      Oczywiscie kampania przeciw bezrobotnym trwa w najlepsze w liberalno-
      socjalistycznej prasie, jak na przyklad w tutaj:

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2985804.html


      Kto przeczyta calosc to widzi ze tresc przeczy tytulowi ale taka juz jest
      natura propagandy ze liczy na to ze ludzie przeczytaja tylko tytul.

      Przy okazji tego artykulu znalazlem taki blog, gdzie mozna znalezc (wpis z 26
      wrzesnia) fragmenty Dzierzawskiego o bezrobociu.

      oprzecinek.blox.pl/html

      Przypomne ze Dzierzawski to jeden z glownych ideologow UPR, partii na ktora
      zawsze glosowalem bo to partia na wskros komunistyczna, ktora tylko jak
      mieszczanin Moliera o tym nie wie. Popatrzmy chociaz na dwa punkty UPRu:

      1. Demokracja, czyli powszechny sufraz to pomylka, powinna rzadzic elita, czyli
      partia (nazwijmy ja komunistyczna).

      2. Zakaz tworzenia holdingow, czyli posiadaczem podmiotu prawnego nie moze byc
      inny podmiot prawny, czyli komunistyczne ograniczenie wlasnosci do wlasnosci
      osobistej.

      :: cbdo
      • robisc Re: na zakonczenie 27.10.05, 00:33
        sendivigius napisał:


        > Przypomne ze Dzierzawski to jeden z glownych ideologow UPR,

        byl kiedys czlonkiem UPR, ale ideologiem to bym go nie nazwal

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=10434731&a=10451668
    • 1tomasz1 Re: o bezrobociu w Polsce cd 07.11.05, 15:21
      100 tysięcy milionerów
      Tygodnik "Wprost", Nr 1197 (13 listopada 2005)

      Polacy są jednymi z najszybciej bogacących się ludzi w Europie


      Aleksander Piński
      Małgorzata Zdziechowska

      Zadbane ogródki, wystające z okien anteny satelitarne, a przed domami dobrej
      klasy samochody - taki obraz zobaczyli w sierpniu tego roku we wsi Serokomla
      dziennikarze tygodnika "Die Zeit". Plan reportażu o najbiedniejszej wsi
      najuboższego regionu Europy trafił do kosza. "Ludzie mają tutaj wystarczająco
      dużo pieniędzy, żeby odnowić stare albo nawet wybudować nowe domy" - napisali
      reporterzy "Die Zeit". Dziennikarze trafili do Serokomli, bo uwierzyli
      statystykom. Z danych Eurostatu wynika, że Polak jest unijnym biedakiem. Sześć z
      dziesięciu najbiedniejszych regionów w Unii Europejskiej leży w Polsce.
      Najbiedniejszym regionem jest właśnie Lubelszczyzna, w której najgorzej żyje się
      ponoć właśnie w Serokomli. Statystykom umyka fakt, że mieszkańcy wsi, formalnie
      bezrobotni, wyjeżdżają do pracy do krajów UE, skąd przywożą do domu pieniądze.
      To nie przypadek, tylko reguła. W Polsce bieda, chociaż istnieje (jak w każdym
      państwie), jest sztucznie wyolbrzymiana. Nawet z oficjalnych statystyk wynika,
      że wzbogaciliśmy się najszybciej ze wszystkich krajów postkomunistycznych.
      Jesteśmy prawie trzykrotnie bogatsi niż w 1989 r. Przed zmianą ustroju PKB na
      osobę w Polsce wynosił (według parytetu siły nabywczej) 6 tys. USD, dziś sięga
      12,2 tys. USD. Przed końcem dekady PKB w Polsce sięgnie 15 tys. USD na osobę,
      czyli będzie wynosił tyle, ile w 1989 r. w RFN. Dane te nie uwzględniają
      dochodów osiąganych w szarej strefie i pieniędzy zarabianych przez Polaków za
      granicą. O sile pieniędzy trzymanych "w skarpetach", świadczy fakt, że w ciągu
      pierwszych sześciu miesięcy polskiego członkostwa w UE do Polski z unii
      sprowadzono pół miliona aut. Zakładając, że przeciętna wartość takiego auta to
      2,5 tys. USD, wydano na nie 1,25 mld USD, czyli prawie 4 mld zł. W tym czasie
      dane o oficjalnych oszczędnościach Polaków się nie zmieniły. Wzrost PKB to nie
      statystyczna sztuczka, jak chcą kultywujący mit polskiej biedy Lepper czy
      politycy PiS, ale faktyczny wzrost zamożności. Jeszcze w 1993 r. 74 proc.
      Polaków twierdziło, że brakuje im na bieżące potrzeby, dziś do tego przyznaje
      się tylko co trzeci Polak. Poparcie dla populistycznych haseł obiecujących
      powszechną równość i socjalne bezpieczeństwo bierze się z cwaniactwa i z
      zawiści. Polacy ukrywający swoje dochody przed fiskusem (jedna trzecia naszego
      PKB powstaje w szarej strefie), traktują państwo jako źródło grantów, za które
      płacą legalnie pracujący "jelenie". Nawet nieźle sytuowanych Polaków denerwują
      jednak zamożni sąsiedzi, z którymi ktoś "powinien zrobić porządek"."
      • deluc Re: Szmatlawiec 07.11.05, 18:57

        > Najbiedniejszym regionem jest właśnie Lubelszczyzna, w której najgorzej żyje si
        > ę
        > ponoć właśnie w Serokomli.

        Tak na poczekaniu:
        www.stat.gov.pl/urzedy/lublin/index.htm
        www.stat.gov.pl/urzedy/olsz/index.htm
        Rozumiem, ze Niemcy nie znaja polskich danych, ale polscy dziennikarze?


      • sendivigius Bujdy o bezrobociu w Polsce cd.. 07.11.05, 19:36
        Po raz kolejny to samo, w gebelsowskiej nadziei ze kazde klamstwo
        wystrarczajaco duzo razy powtarzane staje sie prawda.

        Wynika z tego teksktu ze za pare lat osiagniemy poziom Niemiec z 89 roku,
        lepiej nie dawaj nam Boze zdrowia bo moga wciaz zyc ludzie co pamietaja Niemcy
        z 89 i bedzie kapucha nie pijar.

        Caly trick propagandy liberalnej ma zrodla podobne do gomolkowskiej. Ten nie za
        bardzo wyksztalcony przywodca partii lubowal sie w porownaniach z Polska
        sanacyjna. I mial racje, w koncu kiedy wyglaszal te swoje przemowienia to, nie
        uwierzycie dopuki nie policzycie, ale wlasnie wtedy mijalo tyle lat od wojny co
        teraz od tzw. obalenia komunizmu czyli 16. A towarzysz mial sie czym chwalic:
        liczba samochodow osobowych w tamym okresie wzrosla jescze bardziej niz teraz,
        ba ! telefonow przybylo wiecej niz obecnie komorkowych, do tego, o czym juz
        Wprost nie laskawe napisac, budowano wiecej mieszkan i nie bylo bezrobocia.

        Tak jak towarzysz Gomolka tak samo towarzysz Krol redaktor naczelny Wprost,
        byly sekretarz komitetu centralnego i kierownik wydzialu propagandy tegoz, nie
        moga przyjac do wiadomosci ze trudno aby przez 16 lat nic sie nie zmienilo, a w
        szczegolnosci gdy do porownan uzywac parametrow zwiazanych scisle z rozwojem
        techniki i technologii.

        Druga powszechnie powielana bujda jest zastepowanie danych statystycznych
        opinia o tych danych. Pyta sie wiec ludzi czy im brakuje na chleb zamiast
        sprawdzic czy im brakuje rzeczywiscie. Tu naiwnosc polega na dwoch znanych ze
        wstepu do wstepu socjologii problemach. Po pierwsze ludzie nie wiedza co mowia,
        po drugie w badaniach, co jest skrzetnie ukrywane przez wszystkie osrodki
        odmawia wziecia udzialu wiecej niz polowa zagadnietych. Czy to badnie opinii
        jest autorstwa tego samego biura ktore przewidzialo zwyciestwo Tuska? Nazwy nie
        podano i ani sie domyslam dlaczego.

        I wciaz powtarzany argument o 1/3 dochodu produkowanej w szarej strefie jest
        juz tak bezczelny ze nie warto polemizowac. Prosze mi powidziec gdzie leza te
        ukryte 5 elektrowni 30 kopalni, tysiace kilometrow torow kolejowych, no i
        pewnie jest jakies nielegalne miasto przemyslowe wielkosci Warszawy. Domyslam
        sie ze ten dochod szary wozi sie po tych szarych autostradach ktore oplataja
        kraj a tylko malkontenci twierdza ze ich nie zbudowano. A moze niektorzy juz
        zyja w matrixie.
        • 1tomasz1 Re: tanie manipulacje komunisty 07.11.05, 21:15
          sendivigius napisał:

          > Po raz kolejny to samo, w gebelsowskiej nadziei ze kazde klamstwo
          > wystrarczajaco duzo razy powtarzane staje sie prawda.
          >
          > Wynika z tego teksktu ze za pare lat osiagniemy poziom Niemiec z 89 roku,
          > lepiej nie dawaj nam Boze zdrowia bo moga wciaz zyc ludzie co pamietaja Niemcy
          > z 89 i bedzie kapucha nie pijar.
          >
          > Caly trick propagandy liberalnej ma zrodla podobne do gomolkowskiej. Ten nie za
          >
          > bardzo wyksztalcony przywodca partii lubowal sie w porownaniach z Polska
          > sanacyjna. I mial racje, w koncu kiedy wyglaszal te swoje przemowienia to, nie
          >
          > uwierzycie dopuki

          puki, to Ty chyba masz w głowie, niestety.

          > nie policzycie, ale wlasnie wtedy mijalo tyle lat od wojny co
          >
          > teraz od tzw. obalenia komunizmu czyli 16. A towarzysz mial sie czym chwalic:
          > liczba samochodow osobowych w tamym okresie wzrosla jescze bardziej niz teraz,
          > ba ! telefonow przybylo wiecej niz obecnie komorkowych, do tego, o czym juz
          > Wprost nie laskawe napisac, budowano wiecej mieszkan i nie bylo bezrobocia.
          >
          > Tak jak towarzysz Gomolka tak samo towarzysz Krol redaktor naczelny Wprost,
          > byly sekretarz komitetu centralnego i kierownik wydzialu propagandy tegoz,

          O ile się nie mylę, Tobie to akurat nie powinno przeszkadzać.

          > nie
          > moga przyjac do wiadomosci ze trudno aby przez 16 lat nic sie nie zmienilo, a w
          >
          > szczegolnosci gdy do porownan uzywac parametrow zwiazanych scisle z rozwojem
          > techniki i technologii.
          >
          > Druga powszechnie powielana bujda jest zastepowanie danych statystycznych
          > opinia o tych danych.

          Co też właśnie popełniłeś we własnym tekście. Ej, stary, stary...

          > Pyta sie wiec ludzi czy im brakuje na chleb zamiast
          > sprawdzic czy im brakuje rzeczywiscie.

          Jak inaczej można sprawdzić czy imbrakuje. Czy menelowi co przepija całą rentę,
          brakuje na chleb czy nie?

          > Tu naiwnosc polega na dwoch znanych ze
          > wstepu do wstepu socjologii problemach. Po pierwsze ludzie nie wiedza co mowia,

          Mikke twierdzinawet, że większość społeczeństwa to idioci, którzy nie wiedzą co
          mówią i nalezy im odebrać prawa wyborcze. smile

          >
          > po drugie w badaniach, co jest skrzetnie ukrywane przez wszystkie osrodki
          > odmawia wziecia udzialu wiecej niz polowa zagadnietych.

          A dlaczego? Co maja do ukrycia?

          > Czy to badnie opinii
          > jest autorstwa tego samego biura ktore przewidzialo zwyciestwo Tuska? Nazwy nie
          >
          > podano i ani sie domyslam dlaczego.

          To sobie kup Wprost.

          >
          > I wciaz powtarzany argument o 1/3 dochodu produkowanej w szarej strefie jest
          > juz tak bezczelny ze nie warto polemizowac.

          I jakże prawdziwy. W budownictwie ten odsetek jest jeszcze większy. 65% obrotu
          drewnem odbywa się w szarej strefie na ten przykład.

          > Prosze mi powidziec gdzie leza te
          > ukryte 5 elektrowni 30 kopalni, tysiace kilometrow torow kolejowych, no i
          > pewnie jest jakies nielegalne miasto przemyslowe wielkosci Warszawy.

          Miernie udajesz tego komunistę, ale znów się z Tobą w to zabawię. wink To PKB, to
          handel na czarno, usługi bez podatku, kontrabanda. Sama mafia paliwowa
          spowodowała straty rządu miliardów zł. Nie znam ani jednej opiekunki do dziecka,
          która legalnie prowadziłaby działalność (to oczywiście a'propos widomej ustawy).

          > Domyslam
          > sie ze ten dochod szary wozi sie po tych szarych autostradach ktore oplataja
          > kraj a tylko malkontenci twierdza ze ich nie zbudowano. A moze niektorzy juz
          > zyja w matrixie.

          No właśnie, wożą. Sprowadzonymi za kilka mld zł samochodowami z zagranicy, po
          tych paru km autostrad, które mamy.
          Musisz jednak jeszcze popracować nad tymi prowokacjami. Chociaż... jest już
          trochę lepiej. wink
          Zapomniałbym - wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy.
          • sendivigius Re: tanie manipulacje komunisty 08.11.05, 02:57
            O tak, uslugi bez podatku wytwarzaja 1/3 dochodu narodowego. To stary zalosny
            chwyt konserwatywnych liberalow, aby ukryc biede swojego systemu do dochodu
            wliczaja to co jest strata. Bowiem w liberalizmie jak sie rozchoruje i najem
            lekow to dochod narodowy wzrasta, tymczasem my komunisci uwazamy ze spada,
            dlatego my komunisci uwazamy ze chorobom nalezy zapobiegac bo tak jest taniej a
            wy liberalowie uwazacie ze nalezy chorowac jak najwiecej bo od tego rosnie
            popyt na uslugi medyczne i zarazem dochod narodowy. Ja nie przecze ze w jakims
            formalizmie ekonomicznym to mozesz miec racje ale na zdrowy dialektyczny
            rozsadek to to zadnego sensu nie ma i nigdy miec nie bedzie, bo normalni ludzie
            (=komunisci) chca byc zdrowi.

            Z tym Gomolka to jeszcze gorzej. Wyobraz sobie ze nie tylko zrobil to o czym
            pisalem poprzednio i to samodzielnie przy embargo krajow zachodnich, ale
            jeszcze zostawil banalne 1.7 mld dolarow dlugu. Twoi ukochani liberalowe w
            porownywalnym czasie osiagneli mniej ale za to narobili 100 mld dlugow, mimo ze
            ratowal ich dochod z prywatyzacji ca. 70 mld. Z prywatyzacji tego co zbudowal
            wlasnie Gomolka. Dochod z prywatyzacji tak naprawde byl wielokrotnie wiekszy bo
            do niego nie wlicza sie dochodow gmin i de fakto panstwowych tworow jak
            spoldzielnie mieszkaniowe i inne, nie wspominajac o pospolitym zlodziejstwie.
            Jak skoncza sie zapasy zrobione przez komunistow to trzaba bedzie
            powiedziec „sprawdzam” i cala prawda o liberalnej ekonomii sie wyda.

            I jeszcze jednego cudu dokonal Gomolka. Ludzie ktorzy wtedy opuszcali wyzsze
            uczelnie umieli napisac tekst ktory mial prawidlowa kompozycje: wstep,
            rozwiniecie i wnioski, a nie tylko odkrzykiwac pojedynczymi zdaniami.

            To se ne vrati, a moze vrati ?

            www.polskaludowa.com/dziwolagi/parodia_Gomulki_stenogram.htm


            • 1tomasz1 Re: udawany komunista 08.11.05, 09:45
              sendivigius napisał:

              > O tak, uslugi bez podatku wytwarzaja 1/3 dochodu narodowego.

              Nie tylko usługi. Czytasz bez zrozumienia czy manipulujesz?

              > To stary zalosny
              > chwyt konserwatywnych liberalow, aby ukryc biede swojego systemu do dochodu
              > wliczaja to co jest strata.

              Takie są fakty, a z nimi się nie dyskutuje. Co najwyżej się je interpretuje.

              > Bowiem w liberalizmie jak sie rozchoruje i najem
              > lekow to dochod narodowy wzrasta, tymczasem my komunisci uwazamy ze spada,

              To jest was więcej???? smile)))))))))))))))

              > dlatego my komunisci uwazamy ze chorobom nalezy zapobiegac bo tak jest taniej a
              >
              > wy liberalowie uwazacie ze nalezy chorowac jak najwiecej bo od tego rosnie
              > popyt na uslugi medyczne i zarazem dochod narodowy.

              Acha, to dlatego w krajach kapitalistycznych wysoko rozwiniętych tak bardzo
              stawia się na diagnostykę i wczesne wykrywanie. Dlaczego zanim zaczniesz
              prowokować, nie pomyślisz chwilkę?

              > Ja nie przecze ze w jakims
              > formalizmie ekonomicznym to mozesz miec racje ale na zdrowy dialektyczny
              > rozsadek to to zadnego sensu nie ma i nigdy miec nie bedzie, bo normalni ludzie
              >
              > (=komunisci) chca byc zdrowi.

              To dlatego w Korei Północnej umieraja miliony ludzi rocznie?
              Moze byś się przeniósł do tego raju? Jak przeżyjesz rok, to opowiesz jak było, ok?

              >
              > Z tym Gomolka to jeszcze gorzej. Wyobraz sobie ze nie tylko zrobil to o czym
              > pisalem poprzednio i to samodzielnie przy embargo krajow zachodnich, ale
              > jeszcze zostawil banalne 1.7 mld dolarow dlugu. Twoi ukochani liberalowe w
              > porownywalnym czasie osiagneli mniej ale za to narobili 100 mld dlugow, mimo ze
              >
              > ratowal ich dochod z prywatyzacji ca. 70 mld.

              Inteligencja i wiedza - mierny. Niestety. Z ekonomii pała. Myśleć, myśleć, a
              potem pisać, nigdy odwrotnie. smile))))
              I poczytaj sobie o wartości dolara.

              > Z prywatyzacji tego co zbudowal
              > wlasnie Gomolka.

              Acha. A ile km autostrad on zbudował? Ile samochodów wyprodukował? Liczby
              poproszę. Wtedy się naprawdę zabawimy w prawdziwą dyskusję.

              > Dochod z prywatyzacji tak naprawde byl wielokrotnie wiekszy bo
              >
              > do niego nie wlicza sie dochodow gmin i de fakto panstwowych tworow jak
              > spoldzielnie mieszkaniowe i inne, nie wspominajac o pospolitym zlodziejstwie.
              > Jak skoncza sie zapasy zrobione przez komunistow to trzaba bedzie
              > powiedziec „sprawdzam” i cala prawda o liberalnej ekonomii sie wyda
              > .

              Juz się wydała. Tylko, że Ty udajesz, że tego nie dostrzegasz.

              >
              > I jeszcze jednego cudu dokonal Gomolka.

              Cuda zarezerwowane są dla wierzących, a nie komunistów. smile))))))))))

              > Ludzie ktorzy wtedy opuszcali wyzsze
              > uczelnie umieli napisac tekst ktory mial prawidlowa kompozycje: wstep,
              > rozwiniecie i wnioski, a nie tylko odkrzykiwac pojedynczymi zdaniami.

              Ty tego nie umiesz?

              >
              > To se ne vrati, a moze vrati ?
              >
              > www.polskaludowa.com/dziwolagi/parodia_Gomulki_stenogram.htm
              >
              >
              No widzisz. smile)) Potrafisz być dowcipny. Stary, ja wiem, że internet daje
              namiastkę anonimowości i wydaje Ci się, że możesz sobie potrollować
              (poprowokować) prawqie bezkarnie. Tyle, że to też trzeba umieć. Musisz sobie
              jeszcze doczytać o tamtych czasach. Będzie zabwniej, a może i czegoś się razem
              nauczymy. wink
            • 1tomasz1 Re: ucz się 09.11.05, 19:48
              sendivigius napisał:

              > O tak, uslugi bez podatku wytwarzaja 1/3 dochodu narodowego. To stary zalosny
              > chwyt konserwatywnych liberalow, aby ukryc biede swojego systemu do dochodu
              > wliczaja to co jest strata.

              Popatrz co o tym mówią sami zainteresowani:
              "Jak duża jest szara strefa (w budownictwie)? Nie wiadomo. Badani przedsiębiorcy
              oceniają ją na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. I tak producenci
              twierdzą, że tkwi w niej najprawdopodobniej ponad jedna czwarta rynku materiałów
              budowlanych. Natomiast dystrybutorzy i firmy wykonawcze są zdania, że za plecami
              fiskusa trafia do inwestorów jedna piąta wyrobów i usług."
              • sendivigius Re: ucz się 12.11.05, 21:24
                No, wlasnie, ucz sie wszechstonnie, panowie przedsiebiorcy, to se moga oceniac.
                Ile to warte, mozna zobaczyc tu i na wielu podobnych stronach.


                www.michaelbach.de/ot/

                • 1tomasz1 Re: ucz się, ucz 13.11.05, 15:26
                  A wiesz co to oznacza? Że jakieś 20-30% dochodów społeczeństwa nie jest
                  rejestrowana. To dotyczy tylko tych powstających w Polsce. Do tego z zagranicy
                  napływa dlaszych kilka mld zł zarobionych przez tych, którzy wyjechali. Wtedy
                  sprawa (także bezrobocia) nie jest już taka jednoznaczna. Ty tego przyznać nie
                  możesz bo udajesz komunistę. Sądzę jednak, że to rozumiesz. wink
                  • sendivigius Re: ucz się, ucz 13.11.05, 16:55
                    No to juz zeszlismy z 1/3 na 20%.

                    Nie udaje komunisty tylko uwazam ze:

                    1. Oczywiscie ze czesci dochodow jest nierejestrowana ale to cecha wszysktich
                    gospodarek, takze w Niemczech i w USA, wiec doliczanie tej nierestrowanej
                    czesci i uzywanie calosci do porownan miedzynarodowych jest oszustwem, bo jesli
                    chcemy porownywac to za kazdym razem to samo.

                    2. Sa dziedziny gdzie szara strefa jest dosc duza jak uslugi budowlane ale
                    wiekszosc dziedzin jest taka ze szara strefa jest ZERO. Naprawde uwazasz ze
                    jest szara produkjcja statkow albo szare wydobycie miedzi. Nie mozna wiec
                    mechanicznie mnozyc wnioskow z jednej dziedziny na cala gospodarke.

                    3. Wiekszosc osob pracujacych za granica NIE jest zarejestrowana jako
                    bezrobotne. I dobrze bo wtedy wskaznik bylby znacznie wyzszy. Wiekszosc osob
                    pracuje za granica bo do tego ZMUSILA ich sytuacja na rynku pracy w kraju. Mala
                    tylko czesc robi tzw. kariery.

                    4. Ile wynosi transfer pieniedzy z zagranicy to nie wiadomo, ale czy to wliczac
                    do dochodu to rzecz umowy. Dodatkowo jest tez transfer za granice ktory trzeba
                    odjac.
    • sebek16b Re: o bezrobociu w Polsce 07.11.05, 19:22
      co racja to racja Polska jest krajem biednym i chyba każdy to potwierdzi a to
      co sieteraz dzieje w Kraju jest już szczytem uposledzenia polityków !!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka