Dodaj do ulubionych

Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyślenia

14.11.08, 10:27
To bardzo ciekawy obrazek 7 -8 letnich szczytów i dołków P/E na
rynkach amerykańskich. Jeśli tym razem rynki zachowają się podobnie
to...zresztą, sami popatrzcie i wyciągnijcie odpowiednie wnioski:
carolan.org/2008/10/12/a-sunday-chart/#more-884
Obserwuj wątek
    • baldazar Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 14.11.08, 16:23
      Historia jest nauczycielką życia. Na zużycie istniejącego modelu
      gospodarczego świata nakładają się wyzwania demograficzno-socjalne
      i ograniczone możliwości środodowiska do absorbcji gwałtownego
      wzrostu. Kumulacja problemów jest wyjątkowa.

      Te osiem lat wcale nie wygląda abstrakcyjnie. Zabawne, że dno
      zaczyna się w 2010. Zakładając, że US i reszta zacznie coś robić
      aby dostosować się okoliczności efekty mogą pojawić się po dwóch
      latach.

      Np. szacunki odnośnie redukcji wydatków militarnych np na wojne w
      Iraku zakładają, że potrzeba np. 2 lat na wycofanie się z Iraku.
      • vice_versa Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 15.11.08, 07:21
        Tak samo jak NIE ISTNIEJE logarytmiczny/arytmetyczny model
        zachowania rynków tak samo NICZEGO nie można odczytać z podanego
        linku.

        Mało tego to zestawienie jest wątpliwe. Wybrano przypadkowe okresy
        silnych wahań 1929-1937, 1966-73, 2000-2007, po których następowały
        bessy. Pominięto (bo nie pasowało do tezy) rok 1987 i co z tego
        wynikło.

        Widywałem już tysiące chartów, z nich wynika tylko to, że w okresie
        hossy wszyscy zwracają uwagę na pozytywne impulsy wygenerowane przez
        rynek i kreślą tam różne wariacje, a w okresach bessy wszyscy patrzą
        na Hindenburgi i wróżą nieuchronne zapaści... Prawda jest taka, że
        logiką chartów tylko umacniamy nasze dotychczasowe przekonania.

        Taka elastyczność stada, iść za przewodnikiem: sami popatrzcie na
        chart, wyciągnijcie wnioski, choć chart zrobiony jest tak, żeby je
        podać na talerzu. W dodatku ten sam chart w okresie hossy nikogo nie
        przeraża, zaznacza się inne fragmetny i skupia na PRZEKONANIU WIDZA,
        że przyszłość jest pewna i zmierza w określonym kierunku. Zazwyczaj
        okazuje się dokładnie odwrotnie.

        Na temat pokazanego chartu można równie dobrze powiedzieć to:
        popatrzcie jak po krachu 1987 wzrosła wycena NYSE. I zastanówcie się
        czy nie warto kupić, poczekać a za 10 lat wyjść na górce.
        Pozdrawiam
        • szutnik Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 13:03
          Wykres pokazuje, w jaki sposób przebiagały dwie największe bessy w
          sensie Grahama czyli spadku wskaźnika cena/zysk (P/E) lub inaczej -
          jak wygląda droga ze skrajnego przewartościowania do skrajnego
          niedowartościowania w perspektywie ruchu P/E, zwłaszcza w ramach
          czasowych. Tu nie chodzi o jakieś bezwzględne dołki tylko o
          wyłapanie momentu kiedy akcje będą naprawdę tanie.
          To jest sugestia co stylu i przebiegu tego procesu, a także do
          czasokresu, w którym wykreują się prawdziwe, gigantyczne okazje do
          zakupu, takie raz na pokolenie.
          Takie okazje są wtedy, gdy P/E całego rynku w USA spada do wartości
          jednocyfrowych. To dzieki zakupowi podczas ostatniej takiej okazji
          Buffet i Soros z nikomu nieznanych inwestorów z jakimiś tam
          sukcesami stali się gigantami na skalę światową, ktorych wszyscy
          znają.

          Wykres pokazuje, jak ten proces przebiegał w ramach ostatnich 2
          wielkich bess.
          • robisc Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 13:25
            w Polsce podobne wyczuie jak Buffet mial Karkosik
          • bush_w_wodzie Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 13:44

            obserwacja jest bardzo ciekawa i wazna- ale sa dwa pytania:

            -w ktorym kierunku pojda earnings?
            -w czym liczone sa p i e?
            • vice_versa Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 21:09
              bush_w_wodzie napisał:

              >
              > obserwacja jest bardzo ciekawa i wazna- ale sa dwa pytania:
              > -w ktorym kierunku pojda earnings?

              Po przejęciu Chin? W jednyną słuszną.

              > -w czym liczone sa p i e?

              W umacniającym się USD.
              • bush_w_wodzie Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 22:23
                vice_versa napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                > >
                > > obserwacja jest bardzo ciekawa i wazna- ale sa dwa pytania:
                > > -w ktorym kierunku pojda earnings?
                >
                > Po przejęciu Chin?
                >

                to moze potem. na razie chinczykom tanieja surowce i rosna aktywa. a konsumentom
                mieknie rura


                >
                > W jednyną słuszną.
                >

                no - to akurat wiem.

                > > -w czym liczone sa p i e?
                >
                > W umacniającym się USD.
                >

                pytam o przyszlosc a nie o przeszlosc
                • vice_versa Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 23:08
                  > to moze potem. na razie chinczykom tanieja surowce i rosna aktywa.
                  > a konsumentom mieknie rura

                  Bankructwa, brak gotówki, bezrobocie =niepokoje społeczne dopełnią
                  reszty. Do tego potrzebna jest liberalizacja kredytu. Nie potrzebna
                  jest np. demokracja.

                  > chinczykom tanieja surowce i rosna aktywa

                  Nie, to nie tak. Surowce tanieją, ale popytu nie ma bo "konsumentowi
                  • bush_w_wodzie Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 23:13
                    vice_versa napisał:

                    > > to moze potem. na razie chinczykom tanieja surowce i rosna aktywa.
                    > > a konsumentom mieknie rura
                    >
                    > Bankructwa, brak gotówki, bezrobocie =niepokoje społeczne dopełnią
                    > reszty. Do tego potrzebna jest liberalizacja kredytu. Nie potrzebna
                    > jest np. demokracja.
                    >


                    to jest mozliwe - ale wtedy nie bedzie czego przejmowac

                    a moze byc jeszcze `smieszniej'. polnocna korea razy kilkadziesiat


                    > > chinczykom tanieja surowce i rosna aktywa
                    >
                    > Nie, to nie tak. Surowce tanieją, ale popytu nie ma bo "konsumentowi


                    tylko ktoremu konsumentowi?
          • baldazar Re: Nie o to chodzi, vice versa. To jest ważne. 15.11.08, 15:37
            Zimna krew kolegi nie zawodzi ... Stosując podejście Buffet'a należy
            poczynić pewne założenia :
            1. Odegły Horyzont czasowy- czekasz na 2012-inwestujesz a później
            czekasz tylko 20-30 lat na wzrost!
            2. Potrzebne jest żelazne zdrowie aby dożyć!!
            3. Zamiłowanie do filantropii. W końcu coś z tą kasą trzeba zrobić.

            Dziękuję za wykres. Moim zdaniem jest bardzo ciekawy i wart
            rozważania w wielu perspektywach?
          • vice_versa Raz jeszcze o co mi chodzi... 15.11.08, 22:07
            Bardzo słuszna interpretacja. Masz 100% racji jeśli chodzi o
            wnioski, dzięki za wnioski. Patrzysz w szerokim horyzoncie
            inwestycyjnym i to jest najlepsza metoda.
            Dobrze byłoby też znaleźć lepszy/dokładniejszy chart. Spróbuję
            poszukać ale może ktoś zna link lub narzędzie w sieci?

            Skoro wyciągasz racjonalne wnioski, tym lepiej dla Ciebie. Ale tego
            co napisałeś nie czytam z tego obrazka i z tej projekcji nie widzę.
            I poddaję w wątpliwość. Rok 1987 i gigantyczne przeceny, panikę
            totalnie pomija, bo nie przystaje do założonego poziomu P/E=10.

            Ta projekcja pokazuje że docelowy/najniższy P/E spadnie do poziomu
            10. Nie wiem dlaczego nie 7 jak w przypadku 1942-49, i nie wiem
            dlaczego nie 5 z okresu 1974-82. A już ZUPEŁNIE nie pojmuję jak
            można pominąć lata 1987/88.
            A jak wiadomo DJIA spadł o 30%, ale P/E WCALE nie spadło do 10!!!
            Spadło w przybliżeniu do 13 co widać z charta. Oznaczać to może
            równie dobrze, że dzisiejszy spadek zatrzyma się również na wyższym
            poziomie np. 20 czy 17.

            Czemu? A czemu nie? Skoro w 1987 nie spadł aż tak nisko jak w
            1974/82 to znaczy że NIE MA prostej algorytmicznej zależności i
            bezwzględnego progu. Natomiast chart sugeruje nam ogromną przecenę.
            Takie pytanie sprawdzające: do jakiego poziomu spadłby DJIA gdyby
            P/E miało być 10??? I czy historyczne niziny potwierdzają procentowo
            aż takie spadki??? Nie sprawdzałem, na oko DIJA spadłby kolejne 30-
            40%. Umówmy się: to Armagedon.

            Moje twierdzenie jest proste: P/E nie spadnie więcej niż poziom z
            1987r.i NA PEWNO zatrzyma się na wyższym poziomie.
            I gotów się jestem założyć z każdym o powiedzmy
            2tys/5tys/10tys/20tysUSD w zależności od waszych preferencji.

            W gruncie rzeczy jest to lustrzane odbicie hossy, tak jak nie ma
            max. P/E, co pamiętamy z abstrakcyjnych poziomów(P/E 250 na Nasdaq)
            to tak samo nie ma jednego matematycznie wyliczalnego opłacalnego
            P/E do akumulacji przecenionych dziś akcji.

            Strasznie modne zrobiły się takie skale "skurczające" wyższą partię
            skali, one się jakoś nazywają, jeśli ktoś może podpowiedzieć to
            byłbym wdzięczny. Te skale jednak ukrywają hossy. W okresie hossy
            takie skale są znacznie żadsze, wtedy najlepsze są skale
            rozciągające.
            www.thedigeratilife.com/images/chartdjia.png
        • bush_w_wodzie Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 15.11.08, 13:50
          vice_versa napisał:

          > Mało tego to zestawienie jest wątpliwe. Wybrano przypadkowe okresy
          > silnych wahań 1929-1937, 1966-73, 2000-2007, po których następowały
          > bessy. Pominięto (bo nie pasowało do tezy) rok 1987 i co z tego
          > wynikło.


          akurat w 1987 p/e (po krachu) bylo dosyc nisko
          w zgodnosci z teza ze byc moze warto kupowac

          nota bene - crash 1987 jest ponoc szczegolny. to ponoc skutek automatycznego
          tradingu przez komputery w oparciu o formule black-scholesa. taki maly czarny
          labedzik
          • vice_versa Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 15.11.08, 22:45
            > akurat w 1987 p/e (po krachu) bylo dosyc nisko

            Potrzebujemy więcej danych. "Dość nisko" czytane z tego wykresu jest
            na poziomie P/E 15, a nie P/E 10.

            > w zgodnosci z teza ze byc moze warto kupowac

            Wykres nie pokazuje, że warto kupować. Wykres pokazuje rychłe
            potężne tąpnięcie. W dodatku nie sądzę by wykreślony przerywaną
            linią P/E ratio przeliczony na DJIA odpowiadał procentowej skali
            spadków z przeszłośći. Krótko mówiąc nie zgadzam się z tezą że od
            szczytu DJIA do poziomów wsparcia DJIA spadek będzie na poziomie 80%.
            30-40% tak, i jesteśmy bliscy tych poziomów.

            > nota bene - crash 1987 jest ponoc szczegolny. to ponoc skutek
            > automatycznegotradingu przez komputery w oparciu o formule black-
            > scholesa. taki maly czarny labedzik

            To chyba jest argument NA RZECZ podobieństwa, nie uważasz? Jak
            myślisz przez te 20 lat ilość kompów, dokładność skali i szybkość
            reagowania softów wzrosła czy zmalała? I czy podtrzymanie rynków
            jest trudniejsze czy łatwiejsze? Właśnie dlatego twierdzę że P/E nie
            spadnie tak nisko i zatrzyma się WYŻEJ.

            Czytałem "O instrumentach pochodnych" .
            Znam też tę historię Mertona i Scholesa. Powtórzyli to przy LTCM. Ty
            pewnie czytałeś to:
            dwagrosze.blogspot.com/2008/11/autopiloty-w-inwestowaniu.html
            Skala i dynamika CDO, CDS i SIVów jest najbardziej podobna do
            rozwoju rynków pochodnych w latach 80tych i rynków
            opcji/futures/warrantów/swapów i arbitrażu indeksowego. A
            wcześniejsze pompowanie deficytów przez Regana i filozofię
            reganomiki zostało wręcz skopiowane przez Busha.

            Podobnie jak Plunge Protection Team i skala zaangażowania w rynki po
            baioutach. Możliwości ingerencji w rynki są większe, a nie mniejsze.

            W żadnym wypadku nie dowodzi wyjątkowości IN MINUS krachu z 1987, a
            co za tym idzie na niekorzyść poziomu wsparcia P/E.

            Każdy krach jest wyjątkowy, tylko jak się sięga po historię, to
            należy uzasadnić dlaczego 1987 nie, a 1929 tak czy lata 70te. I
            dlaczego historia dawniejsza daje nam więcej wskazówek niż bliższa.
            I tak to jest nadal 20lat, czyli dla rynków wieczność. Nie odwołuję
            się przy natomiast do poprzedniego krachu dotcomów bo to zupełnie co
            innego i inne recepty, to się nie powtórzy.

            Pzdrawiam
            • bush_w_wodzie Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 15.11.08, 23:10
              vice_versa napisał:

              > > akurat w 1987 p/e (po krachu) bylo dosyc nisko
              >
              > Potrzebujemy więcej danych. "Dość nisko" czytane z tego wykresu jest
              > na poziomie P/E 15, a nie P/E 10.
              >


              tak - ale to byl niezwykle szybki (krotki) krach. to nie byl skutek procesu. to
              byl wypadek



              > > w zgodnosci z teza ze byc moze warto kupowac
              >
              > Wykres nie pokazuje, że warto kupować. Wykres pokazuje rychłe
              > potężne tąpnięcie.


              byc moze. nie jestem pewien bo nie wiem od jakiej daty zaczyna sie linia
              przerywana. jesi p/e jest jednocyfrowe to dlugoterminowy inwestor powinien
              powoli kupowac. nawet jak troche straci to po 10 latach sie odkuje z nawiazka

              to mialem na mysli


              > W dodatku nie sądzę by wykreślony przerywaną
              > linią P/E ratio przeliczony na DJIA odpowiadał procentowej skali
              > spadków z przeszłośći. Krótko mówiąc nie zgadzam się z tezą że od
              > szczytu DJIA do poziomów wsparcia DJIA spadek będzie na poziomie 80%.
              > 30-40% tak, i jesteśmy bliscy tych poziomów.


              30-40% to jest tyle co nic. jesli teraz sie jeszcze odbije to mamy 2-5 lat a
              potem to juz tylko zywnosc i amunicja


              >
              > > nota bene - crash 1987 jest ponoc szczegolny. to ponoc skutek
              > > automatycznegotradingu przez komputery w oparciu o formule black-
              > > scholesa. taki maly czarny labedzik
              >
              > To chyba jest argument NA RZECZ podobieństwa, nie uważasz? Jak
              > myślisz przez te 20 lat ilość kompów, dokładność skali i szybkość
              > reagowania softów wzrosła czy zmalała? I czy podtrzymanie rynków
              > jest trudniejsze czy łatwiejsze?


              to nie o to idzie. to idzie o to ze w miedzyczasie zrozumiano 2 rzeczy: ze
              black-scholes to taki spinaker. zabawka na czas flauty. kompletnie bezuzyteczny
              przy nieco ciekawszych rynkach.
              i rzecz druga: zrozumiano ze rynki finansowe to zbyt powazna sprawa zeby
              pozwolic sobie na czysto racjonalne i odpolitycznione nimi sterowanie. dlatego
              najlepsze kompy i soft ma fed pentagon i rozne spec-istytucje do zadan
              sprawnych. takie jak jpm gs i inne wink

              >
              > Właśnie dlatego twierdzę że P/E nie spadnie tak nisko i
              > zatrzyma się WYŻEJ.
              >

              zatrzyma sie o ile zachowana zostanie integralnosc systemu sterowania (czy jak
              kto woli - regulacji) rynkami. a jak nie zostanie zachowana to bedziemy mieli
              calkowicie nowa sytuacje - jakiej na tym wykresie nie uswiadczysz. w sensie
              wysokosci earnings i wartosci pieniadza



              > Skala i dynamika CDO, CDS i SIVów jest najbardziej podobna do
              > rozwoju rynków pochodnych w latach 80tych i rynków
              > opcji/futures/warrantów/swapów i arbitrażu indeksowego. A
              > wcześniejsze pompowanie deficytów przez Regana i filozofię
              > reganomiki zostało wręcz skopiowane przez Busha.
              >


              tylko ze warunki wyjsciowe sa nieco odmienne. ostatnio wysluchalem dwu
              rzeczywistych historii o dosyc niemilych konsekwencjach proby powtorzenia po raz
              drugie tego samego manewru kredytowego. to co raz sie udalo - skopiowane w
              innych warunkach i bez stosownych zabezpieczen - moze prowadzic do katastrofy

              coz. jestem otwarty na obydwa warianty

              > Każdy krach jest wyjątkowy, tylko jak się sięga po historię, to
              > należy uzasadnić dlaczego 1987 nie, a 1929 tak czy lata 70te. I
              > dlaczego historia dawniejsza daje nam więcej wskazówek niż bliższa.
              > I tak to jest nadal 20lat, czyli dla rynków wieczność. Nie odwołuję
              > się przy natomiast do poprzedniego krachu dotcomów bo to zupełnie co
              > innego i inne recepty, to się nie powtórzy.


              1987 byl krachem krotkotrwalym i bez odzwierciedlenia w realnej gospodarce. to
              byl krach techniczy wynikajacy z bledow technologii. to nie byl krach wynikajacy
              z fundamentow i nawarstwionych bledow politycznych i inwestycyjnych.


              obecny krach jest przerazajaco bezprecedensowy - wymaga od rzadow wziecia w
              ciagu kilku miesiecy nowych zobowiazan na poziomie ponad polowy zadluzenia
              zakumulowanego w ciagu wielu dziesiecioleci. widoczna eskalacja poziomu agresji
              dzialan politycznych (fiskalnych monetarnych rozdawniczych) i coraz krotsze
              okresy remisji do zludzenia przypominaja ostatnie fazy agonii zywego organizmu.
              to zawsze trwa dluzej niz sie wydaje. wiec moze bedzie jeszcze jeden krotki
              oddech. kto wie?
              • zbychowiec Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 17.11.08, 00:34
                Pelna zgoda. Rynki sie rozchwialy i nie bardzo widze mozliwosc wyjscia z tego z
                powodu zalamania modeli ryzyka duzych graczy. Rynek zmierza teraz gdzie chce
                goniony przez stada kierujacych sie analiza techniczna drobnych spekulantow. To
                jest szalenstwo. Popatrzcie na wykresy np. zlotowki do dolara, jeszcze w
                sierpniu wahniecie o 7 groszy bylo sensacja, dzisiaj mamy codziennie ruchy o
                amplitudzie 20 gr, parenascie dni temu o 25 groszy (10% !!!!) w skali dnia!
                Nie ma sily (kiedys byli nia duzi, instytucje, fundusze), ktora moglaby
                pokierowac rynkiem, dac mu jakies mechanizmy bezpieczenstwa i stabilizacji, to
                juz ruletka.
                • szutnik Nigdy w ŻYCIU, Zbychowiec!!! 17.11.08, 06:35
                  zbychowiec napisał:
                  > Pelna zgoda. Rynki sie rozchwialy i nie bardzo widze mozliwosc
                  wyjscia z tego z
                  > powodu zalamania modeli ryzyka duzych graczy. Rynek zmierza teraz
                  gdzie chce
                  > goniony przez stada kierujacych sie analiza techniczna drobnych
                  spekulantow.

                  Mam z tego rozumieć, że drobni spekulanci stoją za październikowym
                  załamaniem? Albo za obecnym ruchem bocznym? Przy ich
                  kilkuprocentowym udziale w rynku amerykańskim?
                  A co do rynku - on ZAWSZE zmierza tam gdzie chce, a nie tam, gdzie
                  chcą poszczególni jego uczestnicy.

                  Popatrzcie na wykresy np. zlotowki do dolara, jeszcze w
                  > sierpniu wahniecie o 7 groszy bylo sensacja, dzisiaj mamy
                  codziennie ruchy o
                  > amplitudzie 20 gr, parenascie dni temu o 25 groszy (10% !!!!) w
                  skali dnia!
                  > Nie ma sily (kiedys byli nia duzi, instytucje, fundusze), ktora
                  moglaby
                  > pokierowac rynkiem, dac mu jakies mechanizmy bezpieczenstwa i
                  stabilizacji, to
                  > juz ruletka.

                  I to też winą drobnych spekulantów? Ciekawe...
                  Czyli wycofujący się panicznie z Polski duży kapitał, ratujący swoją
                  płynność "w Centrali" nie ma z tym nic wspólnego?
                  A z tym "kierowaniem rynkiem przez dużych" to już prawdziwe kuriozum.


                  >Rynki sie rozchwialy i nie bardzo widze mozliwosc wyjscia z tego z
                  > powodu zalamania modeli ryzyka duzych graczy.

                  Czyli modele ryzyka padły i w związku z tym mamy chaos i nikt już
                  nie będzie kupował? Ee tam. Przecież kupuje się ze względu na
                  wartość a nie modele ryzyka. A tak nawiasem - to KTO teraz kupuje?
                  Znowu "drobni spekulanci"? Przy takich dużych obrotach?
                  Jesteś pewien, że nikt nie będzie kupował?
                  Bo ja twierdzę wręcz odwrotnie: wielu będzie kupować. I to właśnie
                  TERAZ.
                  A tu masz wyjaśnienie, dlaczego:
                  www.hussmanfunds.com/wmc/wmc081103.htm
                  • zbychowiec Re: Nigdy w ŻYCIU, Zbychowiec!!! 17.11.08, 18:35
                    Drobni spekulanci stoja za obecnymi gwaltownymi rynkami, poniewaz sa, zeby tak
                    to ujac, jezyczkiem u wagi. Kiedys duzi gracze korzystali z okazji widzac
                    rozemocjonowanie tlumu i zbyt gwaltowne ruchy rynku, teraz sie boja bo dostali
                    niedawno po lapach.
                    Wycofujacy sie z Polski kapital ? A moze setki tysiecy drobnych polaczkow na
                    lewarze x100 plus polskie "przedsiebiorstwa" "zabezpieczajace sie" przed
                    ryzykiem kursowym, nota bene dziwnym trafem wlasnie wychodzi w ich bilansach jak
                    bardzo sie "zabezpieczali".
                    Uzaleznienie ruchu waluty od ruchu gieldy mowi nam w sposob jednoznaczny co
                    kieruje rynkiem (ogon machajacy psem).
                    Moze poczatek tej fali to byla spekula uciekajaca z Polski, teraz to juz nasi
                    kochani rodacy.
                    Wierz mi, bardzo chcialbym zebys mial racje i zeby faktycznie zaczeto kupowac
                    dobre fundamenty, gdyby one byly. Ja jednak jeszcze tych fundamentow nie widze.
                    To bardzo ciekawe co napisal ten pan, ktorego podales w linku, jednak ja zostane
                    przy swoich wycenach jak na razie.
                    Kupuje sie ze wzgledu na wartosc ORAZ kierujac sie dogmatycznie modelami ryzyka.
                    Ostatnio nawet te modele stosowane rygorystycznie nie uchronily wiekszych graczy
                    przed nemesis.
                    • zbychowiec Re: Nigdy w ŻYCIU, Zbychowiec!!! 17.11.08, 18:54
                      Dodam jeszcze ze jesli chodzi o tresc dokumentu ktory podlinkowales, to w
                      szczegolnosci nie zgadzam sie z tym fragmentem:
                      "After more than a decade of outlier valuations, stock prices are finally back
                      to a historically normal, even favorable, relationship with probable long-term
                      cash flows. Note that long-term cash flows often have little to do with
                      near-term earnings. Stocks shouldn't be priced based on this year's or next
                      year's earnings, unless those earnings reflect normal profit margins and
                      business conditions."
                      Autor tego tekstu nie bierze pod uwage tego, ze ulegl uszkodzeniu
                      (prawdopodobnie nieodwracalnemu) model ekonomiczny dzialalnosci przedsiebiorstw.
                      Zanim zostanie zbudowane cos nowego, musi uplynac troche czasu. Dochodzi jeszcze
                      polityka, zwiekszajacy sie protekcjonizm itp. sprawy.
    • wolo Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 16.11.08, 14:01
      Tutaj zagadnienie potraktowane z nieco innej bardziej fundamentalnej
      niz technicznej strony:

      www.fool.com/investing/general/2008/11/11/failing-like-japan.aspx?source=iflfollnk0000003
      • robisc Re: Jak długo to może trwać? Obrazek do przemyśle 16.11.08, 15:59
        link nadawalby sie tez do watku od kadilaka; swietny artykul: napisany prostym
        jezykiem i tresciwy zarazem;

        na mnie zrobilo wrazenie to zdanie, pokazujace najlepiej rozmiar japonskiej banki:

        "In late 1989 the Nikkei 225, Japan's leading stock index, hit an intraday high
        of 38,957. Today, 19 years later, it's at 8,800."

        jak widac bledne decyzje o progu recesji moga wplynac nie tylko na najblizsza
        przyszlosc, ale miec dlugoterminowy charakter; nic nowego na tym forum, prawda
        bww?; dzisiejsze przedluzanie agonii upadajacych firm, to tylko odlozenie
        problemu w czasie, ktory byc to wybuchnie z wieksza moca za kilka lat lbe tez
        przelozy sie na wieloletnia stagnacje, dokladnie tak jak w Japonii; no, zawsze
        tez moze byc rozwiazanie a la II WS, chociaz nagromadzenie BMR nieco komplikuje
        te opcje.
        • vice_versa O przyczynach japońskiej stagnacji 16.11.08, 20:36
          > "In late 1989 the Nikkei 225, Japan's leading stock index, hit an
          > intraday high of 38,957. Today, 19 years later, it's at 8,800."

          W tym kontekście dobrze jest zauważyć, że Yen w ostatnich 3mc
          umocnił się wobec USD o ok 12% a wobec Euro o ok.25%, co oznacza, że
          UMACNIAJĄ swoją walutę. Jak ma wiec indeks rosnąć nominalnie skoro
          umacnia się waluta?
          stooq.pl/q/?s=usdjpy&d=20081114&c=30y&t=l&a=lg&b=1
          i to nie jest wykres odzwierciedlający zjawisko, bo skala osi x nie
          jest liniowa tylko zagęszczona, więc nie oddaje rzeczywistej skali
          umacniania się wobec JPY do USD. Wciągu ostatnich 30lat JPY umocnił
          się o ok.50% a wobec EUR o ok.40%(pewnie przenieśli wykres licząc
          albo do DM albo koszykiem)

          Do tego należałoby dorzucić jeszcze ogromne rezerwy BoJ w USD.
          Jeśli inwestujesz SWOJE pieniądze w taniejące waluty to kiepsko
          wychodzisz. Z długiem sprawa wygląda inaczej.

          I to jest przyczyną stagnacji Japonii: trezauryzacja swoich rezerw,
          inwestowanie ich w USA, zamiast w swoją gospodarkę i rozkręcanie
          popytu. Wykresy pokazują walkę z prawem Kopernika Greshama. Sikanie
          pod wiatr nie może być efektywne. Poza tym źródeł dopatrywałbym się
          w japońskiej mentalności, która hierarchiczność stawia wyżej niż
          ekonomiczną racjonalność, skuteczność czy indywidualizm.

          > dzisiejsze przedluzanie agonii upadajacych firm, to tylko odlozenie
          > problemu w czasie, ktory byc to wybuchnie z wieksza moca za kilka
          > lat lbe tezprzelozy sie na wieloletnia stagnacje, dokladnie tak
          > jak w Japonii;
          • szutnik Japończycy nie umacniają swojej waluty. 16.11.08, 20:45
            Ona umacnia się ostatnio "wbrew" ich oczekiwaniom.
            Jeśli pożyczysz bardzo dużo jenów i wskutek zawirowań finansowych na
            rynkach jesteś zmuszony inwestycje sprzedać a pożyczone w dużych
            ilościach jeny oddać jak najszybciej japońskim bankom, to jaki
            dostaniesz obrazek na jenie?
          • przemyslawo2 w trosce poprawność językową 17.11.08, 13:42
            sjp.pwn.pl/lista.php?co=tezauryzacja
            tezauryzacja a nie trezauryzacja

            nie czepiam się, tylko informuję
            • vice_versa Re: w trosce poprawność językową 17.11.08, 19:09
              Słusznie, dziękuję, dawno ta łacina była.
              A słownik wyrazów obcych podaje, że to z fr. <thésaurisation>. wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka