Dodaj do ulubionych

DEFCON :4?

08.01.09, 18:59
Za interfaxem i washington post:

Mobilizacja w Rosji i USA?:

Медведев подписал указ о призыве граждан РФ, находящихся в запасе, на военные
сборы в 2009 году
Москва. 8 января. INTERFAX.RU -

Washington Post
Monday, December 1, 2008;

The U.S. military expects to have 20,000 uniformed troops inside the United
States by 2011 trained to help state and local officials respond to a nuclear
terrorist attack or other domestic catastrophe, according to Pentagon officials.

wyborcza.pl/1,75248,6130806,Zwalniani_Chinczycy_zalewaja_Chiny.html
...Chińskie władze obawiają się masowych powrotów. Wojsko, policja i rządy
prowincji są już w stanie gotowości. "Redystrybucja bogactwa poprzez rabunek i
kradzieże może dramatycznie wzrosnąć i zagrozić stabilności społecznej" -
napisał w partyjnym piśmie ekonomista Zhou Tianyong....

Wszyscy podnoszą stopień gotowości wojsk

Rozruchy -> wojna wewn-> wojna zewn?
Obserwuj wątek
    • pawel-l Re: DEFCON :4? 08.01.09, 19:30
      Zgodnie z teorią fal Elliotta w najbliższych latach nastroje
      społeczne będą się psuć prowadząc do konfliktów i wojen.

      Poniżej ciekawy tekst o cyklach generacyjnych Doug Casey'a.
      Pisany 1997r całkiem aktualny (zwłasza ostatnie zdanie) i
      potwierdzający moje zdanie.

      In any event, the way the current generations line up relative to
      historical analogs, an excellent case can be made the U.S. is
      approaching another time of secular crisis, a Fourth Turning, with
      an expected due date of 2005
      • szczurek.polny Re: DEFCON :4? 08.01.09, 22:23
        Jak wybrali Obamę, to tak sobie pomyślałem, że przecież on się doskonale nadaje
        na zastrzelonego prezydenta USA.
        Nie to, żebym coś do Obamy miał i mu źle życzył - jego wpływ na moje życie jest
        i najprawdopodobniej pozostanie minimalny i ani mnie on ziębi, ani grzeje. Tak
        ja olbrzymia większość Amerykanów ma gdzieś, kto personalnie jest Kanclerzem
        Niemiec lub innym grubym bossem Unii Europejskiej.
        Obserwując sprawy z daleka, wyglądało to moim zdaniem, że ten drugi (jak mu tam
        było?) nie bardzo chciał wygrać. I jeśli ktoś z drugiego rzędu ustawia pionki na
        szachownicy, to jestem przekonany, że mu bardziej pasuje czarny prezydent. W
        każdym razie gdybym był Obamą, to bym się do tej roboty nie pchał. Tym bardziej,
        że do prezydentów w Stanach strzela się mniej więcej regularnie, a już od
        dłuższego czasu był spokój. Do Reagana strzelali jak dobrze pamiętam
        nieskutecznie, a ostatni skuteczny to chyba Kennedy?
        Załóżmy zatem, że stanie się nieszczęście i prezydent Obama zginie z ręki
        szalonego białego rasisty i naziola. Ach, czyż mogła by być lepsza okazja, żeby
        pokazać sporej części amerykańskiego społeczeństwa kto tu kogo trzyma za mordę i
        odwrócić pewne procesy społeczne zapoczątkowane pod koniec lat sześćdziesiątych?
        Wprowadzenie kilku bolesnych acz koniecznych reform gospodarczych również nie
        powinno być problemem w przeciągu kilku miesięcy po stłumieniu zamieszek. Jak
        będzie godzina policyjna i patrole na ulicach, to kto zaprotestuje przeciw
        wymianie pieniędzy (na przykład na Amero)?
        Jeśli by się miało coś Obamie złego przydarzyć, to obstawiałbym początek
        kadencji, pierwsze pół roku. Zanim jeszcze pojawią się pierwsze efekty (a raczej
        brak efektów) jego działań (a raczej braku działań). Póki trwa euforia i
        rozbudzone są nadzieje. Bo jeśli Obamie nic się złego nie stanie - co daj Panie
        Boże, bo zawsze człowieka szkoda - to ma on wielkie szanse na zostanie
        amerykański Tuskiem. A jego wyborcy - amerykańskimi odpowiednikami polskich
        lemingów.

        No ale to tylko takie moje wieczorne fantazjowanie przy piwku. Bo czy takie
        numery byłyby w ogóle do pomyślenia w demokratycznym społeczeństwie?
        • herr7 gra na szachownicy 09.01.09, 10:46
          Kiedy poczciwy Al Gore kandydował na urząd prezydenta za swojego wice wybrał Joe
          Libermana, który jest jastrzębiem i to jednym z tych najbardziej skrajnych.
          Obamie doszlusowano Joe Bidena, który również do gołębi się nie zalicza. Stąd
          nagły "wypadek" Obamy uważam za prawdopodobny. Rządząca Ameryką mafia obstawia
          wszelkie możliwości. Jeżeli nowa administracja poradzi sobie z kryzysem to Obama
          przetrwa. Jeżeli kryzys się rozszerzy to zastosują inny wariant, być może
          siłowy. Póki co Chiny ograniczają wykup amerykańskich bondów, co (dla mnie
          laika) oznacza że amerykańska waluta jest zagrożona.

          Miedwiediew planuje mobilizację zapewne z kilku powodów. Powód pierwszy to
          sprawdzenie jak wojskowe struktury działają. A nie sprawdzano ich od czasów
          rozpadu ZSRR. Powód drugi i chyba główny to zaostrzająca się sytuacja w świecie.
          Powód trzeci to zajęcie pewnej liczby mężczyzn, którzy albo stracili pracę albo
          pracują w niepełnym wymiarze.
        • vice_versa Re: DEFCON :4? 10.01.09, 00:20
          Wystawienie i wybór Obamy jest bardzo, bardzo korzystny dla Ameryki.

          Po obejrzeniu części nocy wyborczej, byłem zdumiony: 90%
          prowadzących i udzielających wywiadów było, hmmm... mniej lub
          bardziej kolorowych, a w 95% wypowiedzi odwoływano się do koloru
          skóry. Właśnie dlatego, że do koloru skóry nic nie mam, fakt że
          kolor skóry stał się czołowym tematem wieczoru, był absolutnie
          nieznośny. To chyba jednak nie był przypadek.
          Wygląda jak starannie przygotowany efekt psychologiczny: to jest
          WASZ prezydent, pierwszy czarny prezydent USA.

          Mając takiego prezydenta, recesja jest znośniejsza. Ew. zamieszki i
          protesty biedniejszych warstw będą znacznie trudniejsze do
          zorganizowania, kwestia rasowej identyfikacji u kolorowych, to jest
          bardzo silny hamulec takich zjawisk.

          Dlatego nie sądzę, że takiego prezydenta można zamordować. Wariant,
          że mordercą będzie Palestyńczyk czy Libańczyk a atak jest na Iran,
          czyli powtórzenie manewru z AlKaidą i Irakiem, jest mocno
          nieprawdopodobny. Myślę, że chwilowo ideologia War on Terror zelżeje
          (choć zapewne nastąpi zwiększenie kontyngentów). Z zamachami trzeba
          sobie dać spokój, bo Amerykanie przestaną wierzyć w Amerykę, jeśli
          takie numery będą co 8 lat. Chyba że idziemy w kierunku wojny
          permanentnej jak z Orwella, ale wtedy trzeba zapomnieć o
          amerykańskim śnie.

          Patrząc od strony handlowej: ktoś kupił sobie taką a nie inną twarz
          Ameryki. Ta twarz musi gwarantować spokój w niespokojnych czasach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka