bagracz
24.05.09, 01:38
Przewidywanie przyszłości zawsze było niespełnionym marzeniem ludzkości a giełdowych graczy w szczególności. Ponieważ każda luka
na rynku musi być zaspokojona więc i to marzenie było i jest zaspokajane na różne sposoby. Byli wrózbici, astrolodzy, jasnowidze,
futurolodzy i cała masa innych sposobów zaspokajania takich potrzeb.
Dzisiaj oczywiście dalej to funkcjonuje. Ludzkość nagle nie zmądrzała ani nie pozbyła się swoich marzeń.
I dalej to będzie funkcjonować. Zmieniają się tylko sposoby, bo
silnie zależą od stopnia zaufania danych grup ludzi do aktualnych zjawisk. Ponieważ obecnie ludzie mają największe zaufanie do nauki i
ekspertów musieli pojawić się tzw. analitycy i różne metody
przewidywania wzięte żywcem z metod stosowanych w nauce. Musiały się
pojawić zupełnie niezależnie od tego czy mają jakąkolwiek wartość poznawczą czy też nie. I będą sobie spokojnie egzystować bo są
absolutnie nieweryfikowalne co wynika z samej natury celu do jakiego
się odnoszą oraz obiektu oddziaływania. Dokładnie tak samo jak przez
wieki funkcjonowali wróżbici i astrolodzy. Dopóki nie zmieni się
moda. Mody się zmieniają ale jedno się nie zmienia. Im ktoś ma
więcej informacji i odpowiednich sposobów jej interpretacji z tym
większą skutecznością może przewidzić przyszłość. Im ktoś ma więcej
możliwości tym łatwiej może wyreżyserwać przyszłość a więc
przewidzić ją z prawie 100% skutecznością. To działało w czasach
faraonów i działa obecnie.
Kluczem więc jest dostęp do informacji, sposoby jej gromadzenia i
obróbki oraz możliwości reżyserskie. Cała reszta jest bez znaczenia.
To dlatego przewagę na giełdzie mają insajderzy, starzy wyjadacze i FED.
To oczywiście cholerny i przydługi truizm ale warto go przypomnieć by lepiej zorientować się w obecnym zamieszaniu.
A czasy mamy takie, że rynki są sterowane co każdy kto ma trochę
orientacji, doskonale wie. Główne skrzypce obecnie gra reżyserka i
to niekoniecznie jednego gracza.
Z tego wynika, że narzędzia do analizy zachowania rynków mają obecnie mocno ograniczoną przydatność. Stąd zresztą głosy, że AT umarła. Dużo lepszym sposobem przewidywania możliwych wydarzeń jest
dzisiaj analiza interesów,celów i sposobów ich osiągnięcia oraz
możliwości głównych graczy. Pierwszym problemem jest zdefiniowanie
głównych graczy. Niewątpliwie są to FED czyli USA plus dodatki,
Chiny, Niemcy czyli UE+EBC, Rosja.
Naczelnym interesem każdego gracza jest utrzymanie swoich pozycji
oraz poszerzenie strefy wpływów jeśli to możliwe.
I tu już wchodzimy w zakres obecnych celów. Wygląda na to, że naczelnym celem FED jest obecnie utrzymanie pozycji. FED ma do dyspozycji potężne narzędzia ale te narzędzia mogą, jeśli sytuacja
się pogorszy, stać się największym zagrożeniem dla FED. Już zaczęło
sie kwestionowanie roli FED i próby kontroli ze strony kongresu USA.
Dlatego FED za wszelką cenę musi wykazać się skutecznością w zwalczaniu kryzysu w USA. Jeśli to mu się nie uda a sytuacja będzie się przeciągać i pogarszać, zagrożenie wewnętrzne stanie się śmiertelnie groźne. Teoretycznie mają 3 lata. W praktyce dużo mniej. Dlatego FED nie mógł dopuścić do upadku systemu finansowego jaki
stworzył i dlatego będzie pompował do skutku. Ponieważ ten skutek
najwyraźniej obecnie bardzo trudno wywołać (zawiodły wszystkie dotychczasowe narzędzia) FED już stosuje metody niekonwencjonalne.
Czyli monetyzowanie długu, sterowanie giełdami i zaklinanie zielonej
przyrody. Jeśli to również nie odniesie skutku, w miarę narastania
presji czasowej, nastąpi nasilenie takich działań i to bez dbania a
interesy i cele, w tej sytuacji, drugorzędne. Jak ktoś ma
tresowanego lwa, którym terroryzuje resztę podwórka to musi mu
codziennie dać dobrze zjeść bo szybko sam zostanie zjedzony.
Poza tym istnieją zagrożenia zewnętrzne. Czyli rosnące w siłę Chiny.
A jak dokopać Chińczykom by ograniczyć ich ciągle rosnące możliwości?
Jak by nie patrzeć, stimulusy, wariackie pompowanie, monetyzowanie
załatwi parę problemów na raz. Wywoła dużą inflację, odblokuje obieg
pieniądza czyli pobudzi gospodarkę, uczyni ją bardziej
konkurencyjną, zmniejszy problemy systemu finansowego oraz zredukuje chińskie rezerwy czyli możliwości reżyserskie. A że przy okazji okradnie się amerykańskiego podatnika i emeryta to już malutki, niewarty uwagi szczegół. W ogólnej euforii powracającej hossy jakieś
protesty zgorzkniałych marud skutecznie się zagłuszy.
Zamysł świetny ale sądząc po oporze materii coraz bardziej wygląda
na to, że zakończy się hiperinflacją.
Ktoś ma jakieś inne pomysły co do celów i metod głównych graczy?