gandalph
27.10.17, 16:32
Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się książka p. Marka Grajka, „Nie tylko Enigma. Ryba, która przemówiła”. Niewtajemniczonych poinformuję, że p. Marek Grajek jest byłym (?) kryptologiem, obecnie konsultantem kryptologicznym, który parę lat temu wydał najobszerniejszą, jak dotąd, monografię nt. „Enigmy”. Po prostu, interesuje Go historia dziedziny, którą sam uprawia(ł) oraz pracy jego kolegów-poprzedników. Przy okazji przekłuwa baloniki polskiego zadęcia i przydeptuje ogony polskich tzw. „zawodowych historyków, z którymi mu nie po drodze.
Zaraz na samym początku, jeszcze we Wstępie, owej Ryby wyjaśnia się ostatecznie rzecz, której domorośli i nie tylko domorośli historycy polscy nie mogą wybaczyć Brytyjczykom, mianowicie tego, że nie raczą docenić polskiego wkładu w złamanie „Enigmy”. Otóż prawda jest taka, że wkład polski w Program „Enigma”, tak go nazywając w skrócie, jest raczej żałosny.
Zadaję sobie cały czas pytanie, czy przypadkiem nie jest tak, że pretensje o owo „niedocenianie” nie biorą się przypadkiem z polskich kompleksów niższości? Inaczej mówiąc, czy nie chodzi przypadkiem o to, że Polacy, którzy za II Wojnę Światową nie za bardzo mają czym się chwalić, nie szukają przypadkiem powodów do chwały NA SIŁĘ?
Autor wyjaśnia jedną istotną okoliczność: po stronie brytyjskiej program miał kryptonim „Ultra”. Ale „Ultra” to nie tylko, i nie przede wszystkim, „Enigma”. Dokładnie ten sam zespół rozpracowywał w drugiej fazie wojny niemiecką maszynę szyfrującą zwaną przez aliantów „Fish”. Chodziło o odpowiednika „Enigmy” używanego w łączności dalekopisowej. W pierwszej fazie wojny, powiedzmy do El-Alamejn, kiedy Niemcy byli w ofensywie, możliwość zaglądania im w karty dzięki „Enigmie” była nieoceniona, ale… Polski wkład właściwie sprowadzał się do udowodnienia tego, że „Enigmę” można „złamać”. Tyle tylko, że na tym właściwie się kończył, bo praktyczne skonsumowanie tej wiedzy w 1939 roku przekraczało możliwości finansowe i organizacyjne Biura Szyfrów i naszych sztabów. Zaś potem na poły chałupnicze metody stosowane przez polskich kryptologów nie przydały się do niczego nawet przed i w trakcie kampanii wrześniowej.
Dlaczego do złamania „Enigmy” doszło w Polsce, a nie w Wielkiej Brytanii”? A to jest bardzo dobre pytanie, ale na osobny artykuł. Może napiszę coś na ten temat, tym bardziej, że są dalsze dna problemu.
Natomiast w kwestii „Ryby”, to już wyłączne „łowisko” Brytyjczyków, jakkolwiek coś do powiedzenia mieli Szwedzi. W każdym razie w fazie wojny, gdy Niemcy – z konieczności – przeszli do obrony, „Enigma” znaczyła coraz mniej. A że zaraz po wojnie zaczęła się „zimna wojna”, nic dziwnego, że na temat „Fisha” nie pisano. Dopiero teraz…