Dodaj do ulubionych

Alkoholizm a dieta

04.11.09, 10:35
Jednym z moich założeń - bardzo kontrowerysjnych w świetle
terapeutycznych treli moreli, za-żarcie zwalczanym przez kształconych w
temacie forumowiczów - jest przekonanie o związku między dietą a
uzależnieniem od alkoholu
.

Wyjście z alkoholizmu na prostą wymaga zmiany tego, co jemy.

Z doświadczenia własnego: tuż przed oraz w okresie panoszenia się nałogu w
moim pięknym życiu jadałam byle jak.

Alkohol jest jednym ze sposobów na depresję. Tymczasem...
media.wp.pl/kat,1022943,wid,11653151,wiadomosc.html

Biorąc pod uwagę wyniki badań możemy przyznać rację nieobecnemu od dawna
forumowiczowi, ktory propagował na FU zalety zielonej herbaty. W czym ja mu
zresztą sekudowałam, gdyż złe jedzenie sprzyja nałogowi... niezasilany
odpowiednio mózg nie pracuje jak trzeba, domaga się konkretnej energii, itd.

Zamiast więc pisywać głupawe, sterowane przez personel placowek
terapeutycznych, wypracowania o duszy alkoholika, lepiej byłoby zrekonstruować
na piśmie jadłospis ostatnich lat i zobaczyć, jak się odżywiamy.

To równiez zadanie dla żon alkoholikow, które za bardzo kochają (w ogóle
pomysł, że ktoś może "kochać za bardzo", jest idiotyzmem - żony zazwyczaj za
bardzo kochają mężowskie pormonetki i ewentualne splendory :Mój MĄŻ to jest
panisko wyjątkowo niesłychane
!!!)... sprawdźmy, co i jak jadamy.
:-)
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 10:41
      Portmonetki - miało być.

      Mogłoby być też: sprawdzają mężowskie pornometki - i bardzo się tym
      ekscytują... bo nic tak nie boli jak wirtualna zdrada mentalna, nieskonsumowana
      i w ogóle - bęc ;-)

      He he he :-))))))))
    • yuraathor Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 11:16
      byłem mięsożerny w trakcie empirycznego studiowania alkoholizmu, ale ogólnie
      teza ze byle jak się odżywialem wowczas jest zasadna.

      teraz nadal miesożerność pozostała choć z lubością słodkości wcinam.
      ale obecnie alkoholizm studiuję teoretycznie to i mózgowie więcej węglowodanów
      potrzebuje.
      pozdrawiam jesiennie, choć biel za oknem
      • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 11:52
        Zdrowemu duchowi w zdrowym ciele łatwiej doskonalić się - również wedle wskazań
        aowskich. Nie powinno się zaniedbywać obu tych sfer naszego jestestwa.
        ............................................
        W Łodzi jeszcze nie poprószyło, ale przed chwilą rozmawiałam z krewnymi - w
        moich rodzinnych stronach już na biało.

        I co na to mój rower? Pojeździmy, zobaczymy :-)- Na zdrowie.
        • deoand Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 12:21
          eska co ty ostatnio za bzdety wymyślasz niczym addi .. zielona
          herbata - tfu ... fuj ... sama sobie pij ... nie ma jak to
          Liptonic z plasterkiem swieżej cytryny i z cukrem oczywiście !!!!!!

          Niebo w buzi i nawet nie potrzeba wtedy żadnego alkoholu !!!!!!!
          • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 13:03
            Jasne.
            I najlepiej, żeby to był cukier trzcinowy, poddany uprzedniej fermentacji,
            następnie destylacji, następnie...itd.

            Potem, Deo, można smakować cukier bez herbaty - w końcu... kiedyś tam...
            zrozumieć Addiego oraz "co czuje alkoholik".
            :-)
            • deoand Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 13:17
              Trzcinowy to sama sobie słódź .. ja to ostatecznie moge jechac na
              Kube zamiast słodzić cukrem trzcinowym ... nie wiem co tym kobitom -
              alko i clima uderza do głowy aby takie świństwa pic .. jeszcze moze
              byc Earl grey z cytrynką czy Tetley ....
              • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 14:26
                Im więcej piłam tym mniej jadłam.
                Gdy pić przestałam organizm SAM doskonale wyrównywał wszystkie braki.
                Najzwyczajniej w świecie dawał mi "cynki" w postaci "ślinki"
                pojawiajacej się na widok pewnych produktów.
                Ciało rzeczywiście uzdrawiało się SAMO.
                Jem to co lubię - typowa polska kuchnia, z bigosami, galaretkami,
                fasolami, zmieniakami, miesami, surówkami. jem też rzeczy sezonowe
                wtedy gdy nie nie czas. Dziś mam schabowego z pieczarkami i z
                ananasem. Piję sok malinowy z wodą z kranu - to moje najlpsze
                picie ;-) Harbata czarna z cukrem, czasami z cytryną, czasami El gry.
                Gotuję innym to co lubią ONI.

                Śladowa ilość słodyczy, sporo owoców i warzyw.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 16:36
      heh, to u mnie jest inaczej.
      choc zalezy jak spojrzec.
      generalnie: moze dlatego, ze wlasciwie nigdy nie pijalem ciagami, poza 1-2dni,
      to u mnie picie zawsze wiazalo sie z lepszym odzywianiem. Po nocnej libacji
      mialem poczucie, ze wyplukalem ogranizm, wiec urozmaicalem diete, patrzylem na
      skladniki, mineraly itp. chyba zeby jakos zmniejszyc poczucie winy.
      w trakcie picia: wtedy owszem, marne odzywianie, bo zawsze ochota na
      tlusto/smazono/fastfoodowo, kurczaki, kebaby itp.

      to samo moglbym powiedziec np odnosnie dbalosci o wyglad zewnetrzny, jak wstalem
      na trzezwo to nie czulem obowiazku sie golic, robic fryzury czy prasowac,
      natomiast po przepiciu- od razu golenie, nowe czyste ciuchy itd. No bo by
      jeszcze pomyslal, ze ja pijak jaki co nie dba o siebie!

      Trzecie to samo- w sensie ze odwrotnie niz u innych- kapanie sie, nie wiem czemu
      ale od zawsze mialem poczucie, ze jak pije to smierdze, wiec potrafilem sie 3
      razy kapac na dobe, na trzezwo raz mi wystarcza, chyba ze sie zmecze:)

      • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 04.11.09, 20:56
        Addi, kochany ;-)(synu nie powiem, bo i tak życzliwi dopiszą...)

        To, co robisz, niepokoi mnie.

        Wiesz, że maskujesz swoje pijaństwo? A kiedy człowiek zaczyna maskować fakt
        picia... hmmm...

        Skąd ja to znam? Dziwne, że sobie zębów nie starłam czy skóry nie zdjęłam, tak
        się szorowałam, kąpiel za kąpielą, bluzeczki z wieszaczka i delikatny makijaż.
        Potem to już nie było siły na dobre mycie... aby jako tako... następny smutny
        etap. Mobilizowała konieczność wyjścia po flaszkę - i tyle.

        Podchlebianie organizmowi - masz, podjedz sobie... Ale ciała nie oszukasz.
        Sumienie uspokoisz jedynie, że niby dogadzasz sobie wspaniale, wynagradzasz
        wątpiom harówę nad aldehydem. Sumienie usypiasz. Dochodzisz do "wspaniałego"
        wniosku, że kiedy pijesz, to jesteś lepszy: zadbany, ogolony, najedzony,
        nawitaminizowany, wymyty do bólu. Naprawdę?????????

        Tutaj trzeba odwrotnie postępować: najeść się mądrze, wykąpać i wypachnić
        zamiast się opić. Mleko od wsciekłej krowy odpada :-)

        W ogóle to bym chętnie stołowała się u Jarasowej, ale trochę daleko... więc
        powiem tylko, że taki apetyt mi sie narobił na herbatę z cytryną, żem aż sobie
        naparzyła i popijam. Bez cukru.

        Na zdrowie :-)
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholizm a dieta 05.11.09, 19:14
          Eska, to temat do dyskusji- mozna to nazwac oszukiwaniem nalogu, a mozna-
          dbaniem o siebie. W koncu to chyba lepiej, jak ktos sie na kacu wykapie raz
          dodatkowo i oszukuje niz uczciwie smierdzi. Podobnie z jedzeniem. Faktem jest,
          ze alkohol wyplukuje pewne mineraly, szczegolnie magnez czy potas- wiec trzeba
          je uzupelnic. Oczywiscie, lepiej nie pic, ale jak juz to co, lepiej w imie
          uczciwosci nic nie jesc? To przypomina lekko myslenie terapeutow- jest lepiej
          jak jest gorzej, bo przybliza do dna.
          Najlepiej wiec nachlac sie, porzygac, przespac w rzygach, rano sie nie wykapac i
          rzygow nie zmyc, nic nie jesc. Dno wtedy puka:)
          • aaugustw Re: Alkoholizm a dieta 05.11.09, 19:40
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > Eska, to temat do dyskusji...
            > ...lepiej nie pic, ale jak juz to co, lepiej w imie
            > uczciwosci nic nie jesc? To przypomina lekko myslenie terapeutow-
            jest lepiej jak jest gorzej, bo przybliza do dna.
            > Najlepiej wiec nachlac sie, porzygac, przespac w rzygach, rano sie
            nie wykapac i rzygow nie zmyc, nic nie jesc. Dno wtedy puka:)
            ______________________________________________.
            Przy metodzie Eski, to se nie porzygasz...! :-(
            A...
          • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 10.11.09, 11:55
            Addi kochany (synu dopiszą życzliwi).

            Przepraszam, przepuściłam twój post, więc krótko, bo wyjeżdżam zabawić się
            przyjemnie i zdrowo :-)

            Absolutnie mnie nie zroumiałeś! Żadnego dna! Chodzi mi tylko o twoje wewnętrzne
            instynktowne zachowania, raczej o pewnego rodzaju manipulację swoimi odczuciami
            "Wszystko w porządku, mimo że piję".

            Addiego w brudnej koszuli, bez kąpieli - nie chcę znać. Pijak czy abstynent -
            trzymamy się zasad higieny naszej powszedniej.

            Serdecznie pozdrawiam cię, Addi - i wierzę w twoje możliwosci. Będę trzymała za
            ciebie kciuki w długiej mojej podrózy - a i ty wspomnij mnie życzliwie - bo
            trochę biznesowych planów mam do rozstrzygnięcia.

            Nie zawsze mam czas na forumowe pisanie. Ostatnio - dni parę - i koniec. Nie
            udało się, niestety, rozstrzygnąć dylematów metafizyki pijackiej - co czeka nas,
            pijaków, po śmierci: wieczny mityng, wieczny detoks czy jakieś inne rodzaje
            wieczności - nasza moderka uniemożliwia jakikolwiek consensus w tej sprawie,
            przenosząc temat do osłów (większa poczytność, ale za to - nic tam dopisać się
            nie da).

            W każdym razie - obyśmy w dobrym zdrowiu, trzeźwi i wykąpani spotkali się w
            dolinie Józefata o wyznaczonej godzinie - a dobrze będzie :-)
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholizm a dieta 10.11.09, 17:27
              Coz, ale gdzie jest granica manipulacji?
              Odzywiam sie- manipuluje soba, udaje ze wszystko ok
              Wiec niby nie odzywiajac sie bylbym uczciwy- ale tu dopiero pole do popisu- bo
              skoro nie manipuluje jedzac- to nie jestem manipulantem!
              I moge pic dalej. Czyli wyzszy poziom manipulacji. Zeby jej uniknac, musze wiec
              jesc- i to jeszcze wyzszy poziom manipulacji- skoro jem zeby nei manipulowac ze
              nie jem i w ten sposob nie manipulowac ze jem- kraina wiecznych luster.

              Wychodzi wiec na to, ze te diagnozy na podstawie "systemow zaprzeczen i iluzji"
              sa dosyc zwodnicze, jak terapeuta trafi sie tepy lub leniwy i stosuje mechanicznie.

              Ktos tu wspomnial, ze terapia i AA sa tu kreowane na czary i magie- otoz wg mnie
              jest odwrotnie, zbyt mi to czesto pachnie naukowym marksizmem- cos jest niby
              udowodnione, prawda objawiona, niedyskutowalne, magii tu niewiele czy zaklec.No
              moze w AA bardziej- ale to bardziej cuda niz magia, jak sie zdarzy to cud jest a
              jak nie to ducu nie ma- w magii cud sie potrafi wywolac, a w AA niestety nie.

              • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 13.11.09, 15:27
                Addi.
                W normalnym świecie słowo "manipulacja" jest słowem śladowym, występującym
                sporadycznie.

                W słowniku pijackim slowo "manipulacja" zajmuje czołowe miejsce w cyklopedii
                podręcznej.

                Idiotyzm terapii odbija się zwierciadłach pojęć czysto abstrakcyjnych.
                ...........................................

                Zdaje się, że i ty uległeś wycięciu.
                Paranoja dręczy nie tylko świat pijacki. Może w większym stopniu dręczy swiat
                paranormalnej wirtalności?

                Zdufki - a ja lecę pospać po podróży.
                :-)
        • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 06.11.09, 15:28
          Eska :-)
          W ogóle to bym chętnie stołowała się u Jarasowej, ale trochę
          daleko...


          dziś zupa wybitnie warzywna (11 skałdników) z koperkiem i śmietanką.
          Na jutro szynka pieczona ze śliwkami, brzoskwinia w zalewie i
          kalafior. Przyjdzie nam to jednak zjeć w niedzielę, bo jutro
          jedziemy do Taty i Mamy ;-) Tata niczym nie poczęstuje, ale Mama
          przygotowała się jak należy ;-)
    • fikato24 Re: Alkoholizm a dieta 05.11.09, 09:41
      moja kolejna słabośc -junk food ,jak to mawiają w hameryce.
      uzależnienie totalne,od każdego rodzaju fastfoodu co w parze z alkoholizmem daje
      mieszanke wybuchowa i wyniszczającą organizm podwójnie.przyznaje bez bicia moja
      dieta w ostatnich latach to same pizze,kebaby,zapiekanki,hamburgery,duzo chleba
      i innych węgli prostych.
      A kazdy z nas wie ze tylko własciwa dieta prowadzi do ozdrowienia,trzeba
      wypłukac wszytskie toksyny,zeby zacząc "sprawnie dzialac",moze wtedy wyłączy sie
      nam chęc na picie ;)
      ja na razie jestem na etapie odstawiania tego pierwszego(alkoholu),kto wie moze
      za chwile przyjdzie czas na odstawienie pizzy :)
      • aaugustw Re: Alkoholizm a dieta 05.11.09, 15:42
        fikato24 napisała:
        > A kazdy z nas wie ze tylko własciwa dieta prowadzi do
        ozdrowienia...
        _____________________________________________.
        No i mamy rozwiazanie, jezeli chodzi o watek alkoholizm a dieta...!
        Calkowita dieta alkoholowa powoduje ozdrowienie...!
        A... ;-)
    • czlowieek Re: Alkoholizm a dieta 05.11.09, 16:08
      Zauważa sie złość do terapeutycznych treli moreli i personelu
      placowek terapeutycznych.

      Dobrze jest odżywiać się dobrze. W każdym przypadku.
      • obajednacy Re: Alkoholizm a dieta 06.11.09, 12:47
        Ja ciągle borykam się z uczuciem głodu,przyznaję jednak że alkohol
        ma dużo wspólnego w moim przypadku z objadaniem się.Lubię zjeść przy
        alkoholu i lubię jeść na kaca.Jak się wszystko uspokoi to jest mi
        łatwiej panować nad swoim podjadaniem,szukam zamienników..owoce
        warzywa,gdy piję idę na łatwiznę, byle co byle szybko.. bom jest
        głodna:)W tym temacie mój nick nie pasuje do obajednacy,mąż nie je
        przy alkoholu ,muszę pilnować bo inaczej nic nie zje, jak siądzie do
        stołu to tylko do kieliszka,co mnie złości.
        • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 06.11.09, 15:09
          Obajednacy:
          jak siądzie do
          stołu to tylko do kieliszka,co mnie złości.


          doskonale to rozumiem.
          Pewnie podobnie do mnie stoi przed wyborem
          - jak się najem to NIC mi nawet w głowie nie zaszumi, wolę być na
          bani, bo inaczej nie będę się dobrze bawiła, niż najedzona. Najem
          się jutro :-)

          Pamiętam też jak bardzo na drugi dzień, żałowałam, że nie jadłam
          tych pyszności. Nawet jak spakowali "co nie co" to na widok jedzenia
          miałam torsje, chyba, że było to już czasy KLINOWANIA, wtedy po
          setce, wszystko mijało jak setką odjął...
          Wszystko to rozwój w nałogu, bo to jak setką odjął też bylo do czasu.
          • obajednacy elu:) 08.11.09, 12:14
            Teraz jak troszkę poczytałam to forum zrozumiałam że dbając o męża jedzenia w
            trakcie spożywania, dbam o jego komfort picia,a tak nie powinno być.W mojej i
            męza rodzinie kobiety dbały o swoich mężów,ja jestem tak nauczona.
            • e4ska Re: elu:) 08.11.09, 14:04
              Obajedno...
              "dbając o męża jedzenia w
              > trakcie spożywania, dbam o jego komfort picia"...

              Nie bierz wszystkiego, co ludzie piszą na forach czy w czasopismach dla kobiet -
              zbyt poważnie. Świat jest pełen dobrych rad, ale nie wszystkie dobre rady do nas
              pasują.

              Dla jednej rodziny odepchnięcie męża przez żonę to środek skuteczny na
              scementowanie związku. W innej rodzinie dzieją się z tego powodu straszliwe
              awantury i wzajemne pretensje narastają do tego stopnia, że kochający zaczynają
              się nienawidzić.

              Co gorsza, tak sobie kochający niszczą poczucie własnej wartości, że trudno im
              zbudować potem jakichś normalny układ we dwoje interpersonalny ;-(

              Pierwszym najprostszym sposobem, bardzo przez terapeutyzowanych lekceważonym,
              jest zwyczajna miła rozmowa. O naszych problemach. Dogadywanie się we dwoje.
              Często we własnym łóżku, kiedy za późno, żeby się krzątać po domu, a za
              wcześnie, żeby spać.

              Dopiero kiedy rozmowa jedna, druga, trzecia nie pomaga, trzeba szukać dobrej
              metody szantażu i - niestety - liczyć się z tym, że ... skoro tyle innych
              związków się rozpadło, my też nie wiemy, co nam pisane.

              Oczywiście, często dopiero w krytycznym momencie kobieta dostrzega pewną fatalną
              przypadłość: gotując obiady, robiąc zakupy, sprzątając mieszkanie, prasując
              koszule - zaniedbała swoją karierę zawodową i jej zwyczajnie stać nie będzie na
              samodzielne egzystowanie. A bieda każdego przeraża.

              Dlatego w naszych kobiecych strategiach warto pamiętać zawsze o pięknej zasadzie
              samowystarczalności. Cudownie nam razem, ale nierazem - też sobie radę dam!

              Powyższe moje pisanie potraktuj, Obajedno miła, zgodnie z zasadą:
              Świat jest pełen dobrych rad, ale nie wszystkie dobre rady do nas pasują.

              Bo rozmowa sama w sobie jest piękna i dobra. Choćby miała tylko forumowy
              charakter :-)
              • obajednacy esko:) 08.11.09, 15:17
                Lubię jak wszystko tak fajnie wytłumaczysz..dziękuję:)

                motto:
                Świat jest pełen dobrych rad, ale nie wszystkie dobre rady do nas pasują.
                Będę się tego trzymać.
                • obajednacy Esko:) 10.11.09, 10:41
                  Mam do Ciebie prośbę czy mogę sobie ten tekst..Świat jest...
                  wpisać w swoją sygnaturkę,będzie mi o tym przypominał ,a mnie jest to bardzo
                  potrzebne.Sama próbuje sobie pomóc jak umiem najlepiej,ja do uzdrowiska nie
                  pójdę z prostej przyczyny nie wierzę w terapie AA.Pozwolisz Esko?:)
    • zonaabstynenta Re: Alkoholizm a dieta 10.11.09, 10:59
      Zmiana diety dla alkoholika po zaprzestaniu picia lakoholu, to dość
      często sugerowana propozycja na terapiach. Nic nowego w tej mierze
      tu nie napisano !. Z tego co wiem o swojej terapii i męża, nikt
      tam nie leczył naszych dusz. Swoją duszą zajmuję się w inny
      sposób, a mój mąż nie zajmuje się nią zupełnie.
      Zastanawia mnie tylko jedno tutaj na forum. Czemu o terapii
      pisują osoby, które nie mają nic do powiedzenia w tej materii, a
      osoby, które by coś mogły napisać, milczą jak zaklęte. W ten
      sposób rodzi się kolejny mit o terapii, lub AA. Mit, który bardzo
      odpowiadać może wielu niezdecydowanym alkoholikom i
      współuzaleznionym. Bo upewni takie osoby, że współczesna terapia ,
      AA, Al-non, to jakieś szamańskie obrzędy, albo sekta.
      • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 10.11.09, 11:25
        Z tego co wiem o swojej terapii i męża, nikt
        > tam nie leczył naszych dusz.


        A co, na waszych terapiach leczyli was fizycznie? fizjologicznie? Czyżby nie
        było założeniem, że "alkoholizm jest chorobą emocji"? Prac mężuś nie pisał? Infa
        zwrotnego nie odbierał? Zastrzyki wam dawali czy jak? bo zdaje się, że nie
        rozumiesz, czym jest psychoterapia, odwołująca się do idiotycznych założeń
        Freudowskich - stąd też tyle np. w terapii DDA wycieczek w świat dzieciństwa, co
        prowadzi do zerwania naturalnych w naszej kulturze związków rodzice-dzieci.

        Zmiana diety dla alkoholika po zaprzestaniu picia lakoholu, to dość
        > często sugerowana propozycja na terapiach.


        W linku można przeczytać, że depresje - zmora naszych czasów - mogą mieć swoje
        źródło w nieprawidłowej diecie obywatela krajów wysoko rozwiniętych. Jeśli ktoś
        nie chce iść na terapię, bo mu ona do niczego nie potrzebna, w dodatku uznaje
        jej założenia za idiotyczne - to co, ma lecieć do psychiatry po prochy a 200 zł
        na miesiąc, jak sugeruje tutaj ostatnio Cortona nr 1, nie mylić z Cortoną bez nr 1.

        Ponieważ jesteś żoną abstynenta, to postrzegasz pewne sprawy inaczej. Nie wolno
        ci iść z mężem na degustacje win wszelakich... Nie wolno wam uczestniczyć w
        alkoholowych przyjęciach, bo zepsujecie innym zabawę. Możecie za to uczestniczyć
        w imprezach organizowanych w klubiach abstynenta, w zlotach strzyżyńskich,
        licheńskich itd. A jestem ciekawa, czy sama chodzisz na normalne imprezy, czy
        się trzymasz mężowskiej nogawki?

        Bo w moim domu, jak mój mąż zaczyna mieć smutną minę - mówię: Wiesz co, może byś
        się poszedł gdzie zabawić, bo nie mam zamiaru oglądać twoich dąsów. Na dąsy
        najlepsze są pląsy.

        No to wykonuje nadąsany parę telefonów, umawia się z kolegami, po czym dąsy
        mijają bez pomocy terapii czy piguł. Oczywiście, są też imprezy nasze wspólne -
        mnie nie przeszkadza towarzystwo ludzi pijących - pod warunkiem, że nie są
        zidiociałymi alkoholikami.

        Ahoj :-)
        • obajednacy terapia AA 10.11.09, 19:08
          Nigdy nikomu nie odradzałam terapii AA.Wyraziłam tylko swoje zdanie ze ja nie
          pójdę,bo nie wierzę.Uważam że jaka by to nie była terapia trzeba w nią wierzyć i
          mieć ochotę na nią pójść, bez przymusu.Wtedy terapia ma sens.Szanuję ludzi
          którzy przeszli terapię którzy wyszli z nałogu i czerpie z ich
          doświadczeń,jednak sama na dzień dzisiejszy na terapii AA się nie widzę.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: terapia AA 10.11.09, 22:05

            Oczywiscie, ze terapia jest dla tych, co jej chca. I przynosi efekty u tych,
            ktorzy ich chca. Wiec wlasciwie to nieco kwiatek do kozucha- choc oczywiscie
            istnieje niewielki margines tych, ktorzy nie chca a sie dadza przekonac.
            Jednak jest drugi margines- tych zniecheconych.
            Pomijam tych, ktorych od razu sie odwala w imie ideologii- ostatnio dosyc czesto
            kwestionowanej w mediach i swiecie nauki- w imie ktorej tylko 100% sukces jest
            uznawany za sukces, a 99% sukces jest traktowany jako 0% sukces. Nawet
            ograniczenie picia o 99% to 100% prazka, doprawy dziwna ideologia, ale jak
            mowie, coraz czesciej kwestionowana (vide- wywiady ze specjalistami od
            uzaleznien w ramach ostatniej akcji GW "narkopolacy", gdzie kwestionowano
            odrzucenie programow metadonowych i programow "mniejszych szkod").

            Ale terapia potrafi tez zniechecic tych przekonanych do abstynencji, nie mowie
            tylko o sobie, ale wielu mi znanych osobach. Idea terapii jest bowiem wmowienie
            delikwentowi, ze jest gownem i dopiero ma szanse- bedac poslusznym- stac sie
            gownem mniej gownianym. Nie kazdy jest w stanie zaakceptowac ten tok myslenia.
            Wielu uzaleznionych nie dotarlo do etapu, w ktorym byli gownem- w imie czego
            wiec maja sie na taki schemat godzic?
            Bycie gownem nie jest przyjemnym uczuciem. Jezeli faktycznie jest sie gownem,
            wtedy to dobra furtka- masz szanse przestac byc tym gownem.
            Ale jesli nie jestes gownem, to nie bardzo jest ochota na tarzanie sie w gownie
            w imie rzekomej, niepotwierdzonej skutecznosci.
            Zreszta sama koncepcja budowania swej przyszlosci na fundamencie bycia gownem
            moze byc dla wielu cokolwiek watpliwa.
            • czlowieek Re: terapia AA 11.11.09, 00:08
              Spędziłem na różnych terapiach wiele tygodni, i nie przypominam
              sobie, by mi ktokolwiek wmawiał, że jestem "gownem". Chyba było
              zupełnie inaczej. Konstruktywnie po prostu. Mądrze.

              Twój tok myślenia oparty jest na jakimś makabrycznym
              nieporozumieniu. Rzetelnych materiałów na temat terapii różnego
              rodzaju w sieci jest sporo, wiec nie rozumiem, dlaczego marnujesz
              tyle energii powtarzając to słowo tyle razy.

              To jest symptomatyczne. Czyżbyś w głębi tak myślał o sobie. Jeśli
              tak, to proponuję rozwój na terapii właśnie.

              • deoand Re: terapia AA 11.11.09, 00:28
                Beka - ty chyba byłes w sztok pijany na tej swojej terapii i skutki widoczne ..
                Akurat na terapii wmawiaja ci , że nie jesteś jak to ładnie określiłeś gównem a
                niepowodzenia terapii polega na tym , ze " z gówna bata nie ukręcisz "

                pzdr deoand
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: terapia AA 11.11.09, 00:53
                  deoand napisał:

                  > Beka - ty chyba byłes w sztok pijany na tej swojej terapii i skutki widoczne ..
                  > Akurat na terapii wmawiaja ci , że nie jesteś jak to ładnie określiłeś gównem a
                  > niepowodzenia terapii polega na tym , ze " z gówna bata nie ukręcisz "
                  >
                  > pzdr deoand


                  -tak w ogole wycieto moja wypowiedz.
                  wiec dodam- jest odwrotnie jak mowisz. w momencie, gdy probowano mi wmowic, ze
                  kradlem na alkohol, zwatpilem w terapie. Tak naciaganej definicji kradziezy to
                  nie da sie spotkac nawet na Kubie- a wedle tej definicji bylem niby zlodziejem,
                  ktory powinien sie moralnie obudzic i przestac krasc. Zenada.
                  Jako, ze studiowalem i dostawalem minimalne srodki od rodzicow, uczylem sie zeby
                  miec stypendium. Owszem, mialem stypendium, aby moc kupic sobie cos czy zaszalec
                  w dyskotece. Ale wg terapeutow kradlem- bo moglem pieniadze ze stypendium
                  przeznaczyc na nauke i odciazyc rodzicow.
                  co prawda rodzice nie cierpieli biedy, wrecz przeciwnie, kupowali sobie kamery
                  wideo jedna po drugiej, a na syna studenta bylo 300PLN, ale coz, ja kradlem, bo
                  powinienem brac pewnie 150PLN, a rodzice biedni naprawde bo nie mieli na cztery
                  kamery ale na jedna. Zenada ta dyskusja.


                  • e4ska Re: terapia AA 15.11.09, 19:09
                    Beka - ty chyba byłes w sztok pijany na tej swojej terapii i skutki widoczne ..
                    Akurat na terapii wmawiaja ci , że nie jesteś jak to ładnie określiłeś gównem a
                    niepowodzenia terapii polega na tym , ze " z gówna bata nie ukręcisz "


                    Addi, a może my rozmawiamy z obłąkanym?

                    Przecie ja pamiętam, że na terapię poszedłeś, bo też ci tak tutaj podpowiadano.
                    Ulży, pomoże... Głupi byleś - mnie tam mogli straszyć nie wiem czym - łącznie z
                    eksplozją głowy - miała mi ją, czaszkę z dobrej materii uczynioną - rozsadzić...
                    podświadomość.

                    O ranyranyrany... Za każdym razem śmieję się do rozpuku.

                    Poszedłeś na terapię - abstynent od kilku miesięcy. I nie piłeś w trakcie. Więc
                    o jakie tu pijaństwo chodzi?

                    Ale że cię poniżano, że cię stresowano, że ci proponowano dziewczę DDA, bo na
                    inne Addiego nie stać... dlaczego, Addi, nie zaczniesz w wolnych chwilach,
                    choćby i przy piwie, napisać poradnika "Jak przetrwać terapię alkoholiczną w
                    Rzeczypospolitej i nie walnąć kopytami w trzy miesiące, nie pojąwszy wpierw Deo
                    za żonę?"...

                    Wiesz, dla mnie to była autentyczna beka śmiechu, kiedy uprzejmy pan, bardzo
                    przejęty swoją misja dziejową, tłumaczył mi, czemu mam się poddać terapii. Otóż:
                    alkoholicy są niezdyscyplinowami, bałaganiarze ohydne, zatem plan dnia muszą
                    napisać po powstaniu z legowiska... wszytko musza zapisywać, bo się pogubią.

                    Następnie okazywało się, że pan mądry nie wie, z kim się na którą godzinkę
                    umówił, bo ma czterech klientów jednocześnie, dwa zeszyty, każdy innej treści...
                    Przy moim zdecydowaniu (obrzydliwym, bo byłam ciekawa, jak też sobie specjalista
                    od systematycznego prowadzenia notatek poradzi w sytuacji z namolną klientką)
                    leciał pan do sekretariatu, wracał - i nic kompletnie z tego nie wynikało.
                    Oprócz tego, że oszukiwał na czasie świadczenia obowiązku pracy.

                    Addi... gównem to możesz dopiero zostać. Ale na razie - nie jesteś.

                    Chyba że gównem zostaje się w przypadku podjęcia terapii. Dlatego lepsze jest
                    AA. I August. Poważnie.
                    • hepik1 Re: terapia AA 15.11.09, 19:48
                      e4ska napisała:

                      > Chyba że gównem zostaje się w przypadku podjęcia terapii. Dlatego lepsze jest
                      > AA. I August. Poważnie.

                      e4ska napisała:

                      To co na tym forum uprawia AAugustw urąga wszelkim zasadom przyzwoitości, smaku i dobrego wychowania.
                      Urąga i lży wszystkich, którzy mają choć odrobinę odmienne zdanie od niego. Nie rozróżnia uzależnionych, współuzależnionych, czy też zupełnie postronnych osób. Jego posty przepełnione są nienawiścią i niezdrowymi emocjami. Ten człowiek ośmiesza i profanuje ruch, który w dziwaczny sposób usiłuje promować. Jest zawziętym, mściwym i nienawistnym fanatykiem, przynoszącym swoimi wystąpieniami wiecej szkody niż pożytku.
                      "
                      • darekwolf Re: terapia AA 15.11.09, 19:50
                        co do gówna.........to już jest to zdiagnozowane i zdefiniowane
                        gó... prawda.......i po co tyle pisac w koło macieju to samo ?
                        • e4ska Re: terapia AA 15.11.09, 20:56
                          W ogóle: DarkuWolfie - cieszy mnie,..., satysfakcjonuje..., ciekawi..., że
                          piszesz. Nie ma odpowiedniego słowa na określenie mej estetycznej radości,
                          ale... wyglądałam za tobą jak pijus za sosną.

                          Ja bym na miejscu twym zrobiła rozrachunki moralne. "Kto mnie wzywał, czego
                          chciał".

                          Ale: zauważ - przecie chyba w wieku Addiego nikt ci takich idiotyzmów pod czerep
                          nie kładł.

                          To nie jest "Macieju".
                          Addi nigdy nie pisał i nie pisze "Macieju, w kółeczko i dyg".
                          Spróbuj go wysłuchać.

                          Wolfie: jeszcze raz następny piszę - cieszy mnie, że jesteś między nami żywymi.
                          Bez kokieterii.
    • asaofetida Re: Alkoholizm a dieta 11.11.09, 09:24
      eska masz racje. Zdrowe odzywianie sie moze pomoc w wyjsciu z
      nalogu. Oraz ruch na swierzym powietrzu. Zdrowe odzywianie sie
      oznacza nie jedzenie: slodyczy, wedlin, produktow mlecznych,
      zywnosci przetworzonej z dodatkami konserwantami. Chleb razowy,
      duzo warzyw i owocow, kasze, ryz naturalny. Orzechy itd....Duzo
      wody mineralnej niegazowanej i swierzo wycisniete soki.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholizm a dieta 11.11.09, 09:48


        najlepiej nic nie jesc i nic nie pic, ze pozwole sobie na cynizm:)
        • deoand Re: Alkoholizm a dieta 11.11.09, 14:07
          Beka - jeśli kradłeś to wszystko jedno na co - to jesteś złodziejem
          i wtedy to policyjna pałka najlepiej wyleczy każdego kto jest
          złodziejem czyli jak sam pieknie nazwałeś ... !.

          natomiast faktycznie na terapii usiłuja ciebie usprawiedliwic
          mówiąc , że to na alkohol czyli z powodu choroby itd.

          czyli że nie jestes g.. tylko człowiekiem chorym i jak zechcesz
          łaskawie to się zmienisz ...
          czasem się to udaje a czasem niestety nie - trudno przewidzieć
          próbowac można ...

          a idea zmiany diety wkomponowuje się w ogólna filozofie zmiany ...
          zmieniam sie - nie pije alkoholu - nie jem ulubionego ogórka czy coś
          w tym stylu

          pzdr deoand
          • obajednacy deoand 11.11.09, 14:30
            Beka Smiechu nigdzie nie napisał ze kradł.Czytaj dokładniej.
            • deoand Re: deoand 11.11.09, 16:41
              więc napisałem " jeśli - itd "

              Znajdowanie n -tysięcy powodów dla których beka musi pić jest jego
              specjalnoscia forumową - tym razem beka znalazł kolejny powód do
              picia pod postacia definicji kradzieży , która jesli juz to wymyślił
              jeden terapeuta a nie terapeuci jako grupa zawodowa !!

              pzdr deoand

              • e4ska Re: deoand 13.11.09, 15:20
                Znajdowanie n -tysięcy powodów
                dla picia - to jest, drogi Deo, specjalność terapeutów.

                Dlaczego piję? - i wypracowanka kolejne, i demoralizacja następna, i - jak na
                terapię trafi osoba daleka od alkoholizmu, a kumająca indywidualnie - to się z
                osoby dalekiej zrobi bardzo bliski alkoholik.

                Przyznaj sam w swojej elementarnej uczciwości: Addi to przecie prymus
                warsiawskiej terapii. No i co? - pomogły mu dochtory z małej litery pisane?

                ???????????????????????????????

                • deoand Re: deoand 13.11.09, 16:09
                  Eska nie bądź śmieszna - znajdowanie n -tysięcy powodów do picia to specjalnosc
                  alkoholików , którzy następnie rzeczywiście sa wbijani w dume przez terapeutów
                  poprzez nazywanie ich mistrzami manipulacji .

                  oczywiście bzdura każdy chcac pić a wiedząc , że nie jest to akceptowane przez
                  otoczenie wymyśli na poczekaniu jakas bajeczkę ...

                  i może niezorientowanych nabierze się na te bajeczke ale nie deo ...

                  Ja mówie eska Ty słuchasz i beka tez .. bo ty jesteś alkoholiczką a ja nie ... i
                  w tym sęk !!!!

                  dociera !! ????

                  a jak nie to poddam ciebie terapii ... bynajmniej nie psychologicznej czy tam
                  A-owskiej tylko mojej !!

                  Skutecznośc 100 %

                  pzdr deoand
                  • e4ska Re: deoand 13.11.09, 20:13
                    E tam... poważnie gadam, znaczy piszę: kiedy piłam, żadne powody nie były mi
                    potrzebne. Piłam bez powodu - a nawet: na próżno szukałam powodów, żeby nie pić.

                    Choćby śmiesznie to brzmiało - nie znalazłam żadnego powodu na niepicie. Nie ma
                    zatem Platonów, Kantów, Heglów ani Heideggerów od picia. Są bidne wyrobniki
                    terapii, często sterane życiem ludziska, które z uporem "pomagają" pijakom - ze
                    skutkami mocno śmiertelnymi.

                    Alkoholik kumaty umysłowo powinien wiedzieć, że jak będzie pił, to mu nic i nikt
                    nie pomoże. W "leczenie" niech tam sobie wierzą bidne kobitki, dla ktorych mąż
                    jest czymś w rodzaju garba na tylnej talii. Wierzą one w jakies tam cuda
                    niewidy, mija im pierwsza terapia, mija druga, mija trzecia i siódma, a jak już
                    starość nie radość hyc, wtedy dopiero lamenty. I poszukiwanie ideału męskiego ze
                    zdechłą prostatą.

                    Jest jeden smutny aspekt całej sprawy: na "leczenie" idzie okrutna kasa
                    państwowa. Bida aż piszczy po izbach zaśmierdłych..., na gupoty to kasa jest...

                    Ja tam bym detoksy finasowała ostro, ale na prymitywne mamlanie to mi kasy
                    szkoda - chociaż ona może... nie moja?

                    Addiego szkoda, bo całkiem mu ta terapia we łbie zamąciła. I tak jestem
                    optymistką ;-)
                    • ela_102 Re: deoand 13.11.09, 20:41
                      Eska :-)
                      nie znalazłam żadnego powodu na niepicie.

                      To jest bardzo ważna rzecz.
                      Otóż to, ja też nie bawiłam się w wymyślanki powodów dla których piję. Po prostu
                      piłam, czasami bardziej od święta, czasami w zwykłej codzienności. Taki miałam
                      styl życia, taki styl życia miała moja rodzina, taki styl życia mieli moi
                      znajomi i przyjaciele, taki styl życia mieli moi sąsiedzi i współpracownicy.
                      Jedne co, to długo nie widziałam różnicy w swoim, a ich piciu.
                      Ważne, że widziałam go z kielichem lub butelką piwa aby nie zauważyć, że on na
                      tym poprzestał, a ja płynęłam dalej.
                      Nie starałam się też nic kamuflować.
                      Piłam oficjalnie i oficjalnie klinowałam uważając się za "wybrańca", że taki
                      super sposób mam na nerwy i życie ;-)
                      Już wtedy znałam dwu niepijących alkoholików.
                      To jacy byli i jak żyli było dla mnie totalną "zniechętą" do nie picia.
                      Potem coś się zmieniło, znalazłam swój własny urok w niepiciu, dostrzegłam
                      atuty. Na sam początek zdrowotne, potem dochodziły inne.
                      Doskonale wiem, że dla wielu takich jak ja kiedyś życie abstynenckie to koszmar.
                      Głowię się nad tym jak pokazać innym, że NIE, i jak pokazywać to skutecznie.
                      • e4ska Re: deoand 13.11.09, 21:12
                        Elżuniu, ale my miałyśmy w sobie wielką chęć życia. A jak kto tej chęci nie ma?

                        Jaką ja mam wielką chęć dogadzania sobie... Ranyrany, ja to bym dzień kroiła na
                        kawałeczki i mnożyłabym, żeby trwał i trwał. Po wycieczce krótkiej pojechałam do
                        rodziców, mama moja upiekła cztery gatunki ciasta, bratanica dwa... nauczyłam
                        mamę, żeby mi wprost mówiła: Tęsknię i cieszę się, że jesteś... tato mi płacze
                        "ze szczęścia"... bo po prostu jesteśmy. Wśród tych cholernych galaktyk - takie
                        drobinki szczęśliwe i uśmiechnięte :-)

                        A dzisiaj - jaki cudny wieczór listopadowy, cichy i kapiący serdecznie...

                        Jaki cudny cichy świat :-)))
                        • deoand Re: deoand 13.11.09, 21:26
                          Eska ty jesteś przykładem klasycznego by nie rzec prostackiego
                          alkoholizmu bazujacego na -jedynym powodem picia alkoholika jest
                          brak powodu - addi przykładem alkoholizmu intelektualnego - jest
                          tysia wybitnie waznych powodow przed ktorymi kazdy musi sie pokłonic
                          a ja addi musze pic﷯﷯
                          Nie rozumiem czemu utrzymujesz addiego w przekonaniu o jego
                          wyższosci alkoholowej ﷯﷯
                          Natomiast niestety nie leczony alkoholizm prowadzi do depresji,
                          która niestety czasem konczy sie tragicznie czego doswiadczyło nasze
                          forum.
                          • e4ska Re: deoand 13.11.09, 22:01
                            Eska ty jesteś przykładem klasycznego by nie rzec prostackiego
                            > alkoholizmu


                            Jam jest. Tyle ile ja przepiłam...

                            Jestem prostaczką alkoholizmu. A mimo to - żyję. Nie dość , że żyję, ale jeżdżę
                            sobie po świecie za pół darmo, firmę moją zapadłą podnoszę z upadku i bardzo mi
                            z tym dobrze.

                            Jakbym ja mogła - to bym potrzebującym dała jakiś procent czy promil tej
                            wielkiej radości, która mi towarzyszy każdego dnia od czterech lat niemal.

                            Ale tego - nie dasz.

                            Nie ma na to sposobu.

                            To chyba ja głupia jestem albo co? Bo w naszej kulturze zadowolone Eski - chore
                            są...

                            Jak ja się mam z potrzebującym podzielić? Tą radością? Nie wiem.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok ... 14.11.09, 02:17
                              Juz kiedys ten temat byl walkowany, ale w kolko Macieju...

                              Nie zgadzam sie tu wlasciwie z nikim.
                              Powody picia, przyczyny picia, preteksty do picia- w zargonie terapeutycznym to
                              jest to samo.
                              A wystarczy wychylic sie poza myslowe i terapeutyczne schematy. Oczywiscie, ze
                              alkoholik pije, bo lubi pic, bo lubi efekt jaki daje mu alkohol.
                              Oczywscie nalezy rozronic miedzy fizycznie uzaleznionym alkoholikiem pijacym
                              ciagle a alkoholikiem pijacym dla efektu upicia sie. Osoba uzalezniona fizycznie
                              od alkoholu pije, poniewaz metabolizm sie tego domaga i poniewaz musi pic, by
                              funkcjonowac- spac, jesc, myslec- choc podobno wielu nie je jak pije.
                              To swoja droga dla mnie zagadka kolejna, slyszalem opowiesci ludzi, ktorzy pili
                              i nie jedli tygodniami- nie wiem jak to mozliwe w ogole kilka dni a juz w ogole
                              tygodni nie jesc- przeciez organizm musi miec rozne skladniki, no ale skoro sa
                              tacy ktorzy tak robili, to znaczy musi to byc mozliwe. Nawet nie chce myslec,
                              jak wyglada i dziala cielesnosc takiej osoby.

                              Natomiast picie alkoholu dla efektu psychologicznego to inna bajka. Nie jest
                              intelektualizowaniem szukanie przyczyn, to raczej zglebianie powodow dysfukcnji.
                              Bo mozna poprzestac na prostym- alkoholik pije bo lubi pic. Ale dlaczego lubi
                              pic? Mozna powiedziec- bo lubi efekt alkoholu. Ale dlaczwego lubi efekt
                              alkoholu? Bo czuje sie lepiej. Ale dlaczego czuje sie lepiej? I tak dalej.

                              Dobrze, mozemy przyjac, ze po latach picia organizm a raczej mozg nalogowca
                              przywyka do takiego regulowania chemia i emocjami, ze alkohol jest konieczny do
                              poczucia swobody czy radosci. Ale to po latach- jednak dlaczego ktos pije te
                              lata a inny nie? Dlaczego ktos pijac alkohol pierwszy raz w zyciu lapie tego
                              bakcyla a inny nie?
                              Bo co, geny? Ale co geny? Geny tak po prostu lubia pic?
                              Wszystko mozna zwalic na geny, jak sie nie zna odpowiedzi. Ale nie da sie wtedy
                              i tak zaprzeczyc, ze cos jest z czlowiekiem nie tak, skoro staje sie alkoholikiem.
                              A skoro cos jest nie tak, to jest przyczyna.
                              Bo powiedziec, ze ktos lubi pic bo lubi pic to jak powiedziec, ze lubi czerwony
                              kolor, bo lubi czerwony kolor.

                              Intelektualizowanie picia, co zarzuca mi Deo, to nic innego jak szukanie tej
                              praprzyczyny. Nie widze w tym nic zlego. Jesli jest to pretekst- to tak, zgoda,
                              ale jesli jest to poszukiwanie, to nie ma zgody.

                              Bo idac takim tropem moznaby w ogole zrezygnowac z wszelkich debat i prob
                              wyjasniana czegolowiek. Dlaczego wybuchla 2 wojna? Bo wybuchla. Dlaczego Hitler
                              doszedl do wladzy? Bo doszedl. No dobrze, doszedl bo zostal wybrany, ale
                              dlaczego wybrany? Bo ludzie go chcieli. Tak wyglada wlasnie dyskusja o
                              alkoholizmie wedlug Deo a takze czesciowo Eski.

                              Wedlug mnie alkoholik i kazdy inny nalogowiec nie czuje sie dobrze lub
                              wystarczajaco dobrze w stanie trzezwosci, dlatego sie otumania. Czy przyczyna
                              jest chemia mozgu czy zle dziecinstwo to kwestia drugorzedna, wazne ze nie czuje
                              sie dobrze. I nalezaloby znalezc przyczyne, dlaczego czuje sie zle, a nie
                              powiedziec- czuje sie zle. Bo to kazdy wie, po co to diagnozowac jak to oczywistosc.

                              Bo tu wlasnie lezy zrodlo porazki. Jak nie wiadomo, co zle dziala, to nie
                              wiadomo, jak naprawic. Jak ktos sie zle czuje i pije, to powiedzenie mu zeby
                              przestal zostawia zle samopoczucie bez lekarstwa. Zeby znalezc lek trzeba
                              znalezc, skad te zle samopoczucie.

                              Wedlug mnie wyleczenie z nalogu jest raczej efektem przypadku niz dzialania
                              terapeutow czy metod. dlatego, ze tychze nie ma. Dlatego u pewnych ludzi dziala
                              AA a u innych nie. AA leczy bowiem jakas blizej nieokreslona przyczyne, czy tez
                              zapelnia jakis brak- i jak osoba z takim brakiem trafi do AA, to sie "uleczy".
                              Nie wiem, co to za brak, ale podejrzewam z obserwacji, ze chodzi o poczucie
                              prostego sensu zycia i byca potrzebnym. Najlepszym przykladem August- czlowiek
                              ktory popadl w amok uzdrawiania i leczenia sie. Odebrac mu AA to odebrac mu ten
                              wypelniacz- i bedzie pewnie pil. podobnie inni.


                              • e4ska Re: ... 14.11.09, 10:29
                                Nie zgadzam sie tu wlasciwie z nikim.

                                No i bardzo dobrze - masz swoje zdanie, swoje przekonania, patrzysz na świat w
                                inny sposób niż np. ja. Wiem doskonale, że są ludzie, których życie męczy.
                                Legiony Schopenhauerów. Uciekają od codzienności w dziwactwa, w samotność, w
                                alkoholizm, w kolejne terapie...

                                Mnie by się nie chciało zastanawiać nad sobą przez kilka godzin dziennie, kiedy
                                w tym czasie jest tyle przyjemności, tyle pracy jest do zrobienia, tyle go
                                pogadania... Żadnej pomocy ze strony głowy pleplającej schematami nie
                                oczekiwałam i nie oczekuję, bo ja zawsze jeżdżę własną dróżką i - wszystko mi
                                smakuje :-)

                                Ja to się nawet martwić lubię. Od czasu do czasu martwię się, ponieważ
                                martwienie się jest konieczne. To nasz napęd, który pcha do zmian i zapobiega
                                nudzie.

                                Mnie się wydaje, że ty nie umiesz się martwić, więc nic ze swoich zmartwień nie
                                wyciągasz. Można powiedzieć, że martwisz się bez celu, bez sensu. I dlatego
                                drepczesz w miejscu. O nic nie zabiegasz, nawet o kobietę jakąś ładną i miłą, bo
                                zamiast z nią być, dumasz przy kolejnym piwie - o niczym.

                                Na twoim miejscu, Addi, zostałabym amerykańskim psychiatrą wojskowym. Czy to nie
                                jest ciekawy projekt?
                                ;-)))
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 14.11.09, 13:54
                                  Ja nie jestem jakims narcyzem, zeby usiasc na krzesle i myslec o sobie kilka
                                  godzin dziennie. Jesli mysle, to raczej czuje wewnetrzny przymus i raczej malo o
                                  sobie tylko o przyczynach tego, ze taki jestem a nie inny, probouje to jakos
                                  generalizowac, szukac pytan itp- ale nie kilka godzin dziennie oczywiscie,
                                  wlasciwie to pewne raz na tydzien.
                                  Co innego borykac sie z problemami na codzien i po jakims zderzeniu sie
                                  zastanawiac, a co innego wywolywac te zastanawianki i analizy w np ramach
                                  terapii. J na to nie mam czasu a i chyba sily. Ale zycie zmusza.

                                  Widac Eska jest tak szczesliwa, ze ona "tylko" pila ale tak w ogole byla w pelni
                                  funckcyjna, wiec kiedy przestala nie ma z niczym problemu, przynajmniej we
                                  wlasnym odczuciu, podobne tezy i doswiaczenia glosi zdaje sie Tranzyt i podobnie
                                  nieco pisal Janu.

                                  Ale wielu alko, w tym ja, ma porzadnie poryty beret i gdy przestaje pic to nie
                                  ma gdzie sie schowac i wszystko wylazi. Nie trzeba niczego szukac specjalnie,
                                  wystarczy liznac troche samoswiadomosci po terapii, lekturach itp.

                                  Czlowiek emocjonalnie pokaleczony z reguly z poczatku nie wie, co z nim jest nie
                                  tak, wie tyle ze sie zle czuje, ale dla niego to stan niejako naturalny.
                                  Potem spotyka alkohol czy narkotyki i czuje ulge- ale nadal nie wie dlaczego. Z
                                  reguly dopiero ak to przestaje dzialac szuka rozwiazan i wtedy pojawiaja sie
                                  elementy samoswiadomosci.
                                  I wtedy mozna skupic sie na przyczynach albo na rozwiazaniach.
                                  Zgadzam sie, ze czesto szukanie przyczyn jest nieskuteczne, choc nie wiadomo
                                  nigdy kiedy i jak.
                                  Gdy np gdy stwierdze, ze przyczyna mojego pokiereszowania byla/ jest
                                  dysfunkcyjna rodzina, to z jednej strony co mi ta wiedza daje? Czy ta wiedza
                                  mnie uleczy? Sama na pewno nie, ale moze cos pomoc- wiem, ze nie jestem
                                  "psychiczny" a po prostu mialem zle doswiadczenia, nie musze sie obwiniac, wiem
                                  gdzie szukac no i przede wszystkim- moge przynajmniej probowac zerwy
                                  patologiczny charakter wiezow z rodzina.

                                  Nie wiem, czemu Esce i niektorym innym tak trudno to zrozumiec. Wyjasnie to w
                                  prosty sposob. Jesli przez 20 lat swego zycia slyszalem pewnie wprost lub
                                  posrednio jakies 30 albo 50 razy dziennie, ze jestem do dupy, nic mi sie nie
                                  nalezy itp, to slyszalem to jakies 250 tysiecy razy wiec mialo mi sie to prawo
                                  zakodowac we lbie.
                                  Potem kolejne 10 lat moglem postepowac zgodnie z tymi zakodowanymi sche,atami i
                                  je utrwalac. Miedzy innymi pijac.

                                  I dzis wedlug Eski moge odstawic kieliszek i isc do baru spiewac karaoke i
                                  podrywac kobiety w jeden wieczor- coz trudnego, zrobic i tyle. Trzeba jednak
                                  brac pod uwage nie czynnosci ale mysli osoby. Jezeli ciagle towarzysza te
                                  zakodowane mysli o swojej marnosci, to nawet bedac swiadomym tego, ze te mysli
                                  sa glupie, ze wcale nie jestem gowno wart itp- to jednak te automatyczne mysli
                                  sa tak uciazliwe i trudne do przezywania, ze wiele wysilkow pozera ogromne
                                  ilosci energii.

                                  To nie chodzi, ze stresuje mnie kupienie trzech bulek w sklepie na rogu. Ale
                                  jest wiele "bardziej zaawansowanych" czynnosci, chociaz i drobiazgi.
                                  Zastrzegam, nie pisze by sie zalic albo budzic litosc, wyjasniam esce.
                                  No moze jakis konkrenty przyklad- z zycia wziety.

                                  Ide ulica i mijam znajoma dziewczyne, ktora mi sie podoba. Ona idzie z kims i
                                  rozmawia i mnie nie zauwaza. Co mysli zdrowy czlowiek- zagadana byla, patrzyla
                                  gdzie indziej itp. Co mysli neurotyk- nie lubi mnie, wstydzi sie mnie,
                                  specjalnie unika wzroku itp

                                  Mowia, ze beda zwalniac w pracy. Co mysli normalny? Moga mnie zwolnic, ale
                                  szansa jest 1-10 jesli jest np 1 do zwolnienia na 10ciu. Neurotyk widzi inne
                                  proporcje, raczej 9-10 ze poleci.

                                  Wchodze do autobusu i kierowca jest nieuprzejmy. Mogl sie poklocic z zona, moze
                                  to byc gbur, mogl cokolwiek- ale co mysli neurotyk- zle wygladam, nawet
                                  przypadkowy kierowca mnie nienawidzi.

                                  Te wszystkie mysli sa automatyczne, nawet swiadomosc ze sa glupie niewiele
                                  pomaga, bo mozg podswiadomie szuka argumentow kontra.

                                  I teraz wyobraz sobie, ze taki neurotyk wlasnie ma dzisiaj jechac do kolegi. W
                                  drodze na autobus mija znajoma, ona go nie widzi- doluje sie, w autobusie
                                  kierowca wydrze ryja- ia naurotyk zalatwiony, teraz wystarczy ze w sklepie
                                  zabraknie jablek i juz neurotyk pomysli, ze pewnie tylko dla niego zabraklo albo
                                  na zlosc jemu wykupili.

                                  Taka wymeczona mozgownica idzie do domu a tam butelka albo listek relanium-
                                  lykasz i jest ulga. Nagle zachowanie dziewczyny staje sie zrozumiale, kierowca
                                  byl calkiem uprzejmy a jablek to wlasciwie dobrze ze nie bylo.

                                  Nie pochwalam tego, pisze jak jest.
                                  • ela_102 Re: ... 14.11.09, 19:25
                                    Nie pochwalam tego, pisze jak jest.

                                    I o to chodzi, aby wiedzieć jak jest.
                                    Dokładnie opisałeś i moj charakter z przed nałogu.
                                    Nawet teraz czasami to się odzywa, ale uważam, że "chore" i
                                    odpuszcza, nie pokonuje. Chodzi o to myślenie, że jestem do dupy.
                                    W czasach młodości jednak ukrywałam to pod maską "hardości" i sama
                                    zaczęłam wierzyć, że jestem "bojwnik" w słusznych sprawach.
                                    Ale wojowałam tylko w sprawach które były konsekwencją moich działań
                                    w celu udowdonienia sobie, że jednak jestem do dupy. Taki kod,
                                    działał nawet jak się go "zagłuszało".
                                    Nie ma nic gorszego jak zbudować KOLOSA na gliniach nogach.
                              • darekwolf Re: ...listopadowa dieta 14.11.09, 10:47
                                a ja sobie siedze i przez okno mam widok na las. nieco wylysial
                                listopadowo. jakies slonce sie usiluje przecisnać przez chmurki,
                                sikory i jemiołuszki cwiergolą, zjadly juz caly zapas jarzebiny z
                                gałęzi , to sie pewnie zwołuja na nastepne drzewko. zjadłem własnie
                                jajecznice na boczku i kilka kawałków swiezego chleba ze szczypiorem
                                i białym serem. i tak mi jakos błogo.
                                czego i Wam zycze..

                                kupiłem sobie opony zimowe na rower.....super. Marathon-winter -
                                schwalbe.
                                heya
                              • obajednacy do Beki Smiechu 14.11.09, 14:28
                                Przemyśle to,zastanowie sie dlaczego pijemy i czego szukamy w
                                alkoholu.Pierwsze co mi przyszło na myśl to rozlużnienie i lubimy
                                oboje pogadać.Bardzo lubię takie przemyślenia jak napisałeś,są jasno
                                napisane ,nie sprawia mi problemu zrozumienie tekstu.
                                • e4ska Re: do Beki Smiechu 14.11.09, 15:34
                                  Ja też lubię czytać wypowiedzi Addiego - od zawsze. I dlatego uważam, że
                                  powinien zostać redaktorem poczytnego czasopisma dla polskiej emigracji - w
                                  perspektywie socjologicznej.

                                  Dlaczego pijemy zamiast robić coś fajniejszego, do czego zostaliśmy stworzeni?
                                  • obajednacy Re: do Beki Smiechu 14.11.09, 16:19
                                    To jest nas dwie?..Coś mi się wydaje że on ma więcej lubiących go
                                    czytać:)
                              • aaugustw Re: ... 14.11.09, 15:51
                                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                > ... alkoholik pije, bo lubi pic, bo lubi efekt jaki daje mu
                                alkohol. Oczywscie nalezy rozronic miedzy fizycznie uzaleznionym
                                alkoholikiem pijacym ciagle a alkoholikiem pijacym dla efektu upicia
                                sie.
                                ____________________________________________.
                                Pijak pije bo lubi pic, choc nie musi.
                                Alkoholik nie lubi pic, ale on musi...!
                                Kazdy alkoholik jest pijakiem, ale nie kazdy
                                pijak jest alkoholikiem...
                                A...
                                • darekwolf Re: ... 14.11.09, 16:07
                                  akurat z tym co napisal tym razem August.trudno sie nie zgodzić.
                                  alkoholik pije ,bo już musi......co tam kiedyś było przyczyną,że
                                  pić lubił.........jest nieistotne.
                                  analizy wsteczne, alkoholizmu maja znaczenie tylko dla osób, co już
                                  nic nie chcą, lub nie mogą. dla tych co jeszcze piją, to tylko
                                  pijackie opowieści.
                                  no..........i dla paru osób co pić już nie piją, ale nadal im
                                  paruje pod czachą. to podobno proces czasami nieodwracalny.
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 14.11.09, 16:56
                                    rozumiem darekwolf, ze jak juz musi pic to analizy nic nie daja- rozumiem wraz
                                    ze stazem picia wywolujace przyczyny znikaja, czyli jak ktos pije bo niesmialy
                                    to po 30 latach picia juz niesmialy nie jest?
                                    • darekwolf Re: ... 14.11.09, 17:09
                                      to proste Beka. gdy sie dojdzie juz do momentu, ze sie pic
                                      poprostu musi. wszystkie te wstydy , przed poproszeniem dziewczyny
                                      o tanca, i inne fatałaszki wyobraxni, przestaja być ważne. ważne
                                      by się napić, bo bez tego trudno funkcjonowac na poziomie zwykłym
                                      i codziennym. i nie mam na myśli dykciarza co mu gable sie
                                      trzesą gdy nie lyknie aknosanu, ale zwykłego szarego urzędnika z
                                      magistratu, co kiedyś popijał, by pokonac wlasny strach przed
                                      kobitkami, a teraz popija, bo inaczej nie potrafi się
                                      skoncentrować na kolumnami literek z ostatniego okólnika.
                                      tak to działa........a te wszystkie alkoholowe rzewne historie
                                      opowiadane samemu sobie i przygodnym kolesiom/ choćby i forumowym/
                                      przez alkoolika. to taki folklor.
                                      od zanalizowania przyczyn picia,nikt pić nie przestał. natomiast
                                      Ci co przestali - przestali, bo przestali pić.
                                      to przecież proste.
                                      a co se kto tam potem w zyciu urządzi. to jego brocha.
                                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 14.11.09, 18:19
                                        rozumiem, o czym piszesz, ze na pewny etapie przyczyny staja sie mniej wazne a
                                        podstawa jest fizyczny fakt zaprzestania picia- natomiast chodzi o to, by do
                                        tego picia nie wrocic. fizyczny detoks i zwalczenie fizycznego uzaleznienia to
                                        kwestia, w zaleznosci od przypadku, kilku dni/tygodni, moze miesiecy skrajnie,
                                        potem w gre wchodzi juz psychika i emocje.
                                        I te wlasnie " co kto zrobi ze soba jak przestanie to jego brocha" jest wlasnie
                                        czasem, w ktorym nastepuja decyzje o ponownym piciu lub nie. Ja osoboscie
                                        wierze, ze sa 2 typy alkoholikow, tak zreszta systematyzuje to nauka, meski i
                                        zenski, w pierwszym chodzi o uzaleznienie fizyczne i nawyk, tu sprawa droga,
                                        zenski to inna bajka, picie ucieczkowe- a jak ucieczkowe to sie przed czyms
                                        ucieka, pytanie przed czym i jak sie przestanie pic to czy to nie dogoni (mysle,
                                        ze pewnie w blisko100% wypadkow dogania).

                                        Sformulowanie "rzewne historie" oczywiscie ustawia te historie w pozycji
                                        zenujacych i klamliwych, co nei zawsze musi byc prawda. Mozna jednak chyba
                                        odroznic popditego jegomoscia pod budka z piwem, ktory klnie na rzad i podatki,
                                        ktorych zreszta nie placi, i ze niby musi pic, albo ze wszystkie baby to k...
                                        a co innego analizy na trzezwo przed samym soba, nie w celu sprzedania taniej
                                        sensacji czy ukrycia pijanstwa- i nie mowie tu tylko o poziomie intelektualnym,
                                        ktory rozni tego co klnie na rzad od tego co klnie na x-razy bardziej
                                        skomplikowany powod, chodzi o relacje do prawdy, amen:)
                                        • darekwolf Re: ... 14.11.09, 19:09
                                          "rzewne historie" nie zawsze są kłamliwe-tak przynajmniej ja to
                                          traktuje. tyle ,że są poprostu po pijacku wylbrzmione, albo na
                                          przykład nie dotykają istoty sprawy tylko jego poboczy. alkoholik
                                          jak każdy inny człowiek bywa różny. alkoholik zmysłowy i
                                          błyskotliwy--po pijaku też własnie taki bywa, nim się nie uchla
                                          zupełnie. alkoholik intelignetny , lub o skłonnościach do agresji--
                                          po pewnej ilości alkoholu potrafi zainteresować swoimi
                                          interesującymi pomyslami, lub dac komuś w morde bez okaleczeń.
                                          alkoholik z gtunku polak-szarak, mamrocze po kilku głebszych nudne
                                          dykteryjki , nikt go nie słucha, a gdy sie upije całkiem też
                                          wygląda jak kupa burych szmat. i tak dalej i tak dalej. poprostu-
                                          alkohol to substancja pychoaktywna. jak narkotyki, niektóre leki i
                                          taka substancja pobudza nasze mózgi do tego co w nich tkwi, na
                                          nieco inne poziomy. z reguly troche wyższe. tyle ,że potem trzeba
                                          za to zapłacić. czasami ta cena jest straszna.
                                          ja sobie moge pozwolic na pewien komfort nieanalizowania przyczyn
                                          swego alkoholizmu. bo do zaprzestania picia skłoniły mnie skutki.
                                          moze inni maja inaczej. tego nie wiem. lecz nie bardzo mnie to
                                          interesuje. natomiast wiem z cała pewnoscia. sa alkoholicy,
                                          pijący i niepijący , którzy nie interesowali mnie jako ludzie, ani
                                          kiedyś, ani dziś.
                                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 14.11.09, 19:16
                                            hahaham, ta kupa burych szmat jest przezabawna, stare wujki na urodzinach, ze
                                            alko sa rozni, w tym interesujacy i nie, oczywiscie co kto lubi, to wiadomo, to
                                            tak samo jak u ludzi trawestujac Bareje...
                                            skutki sklaniaja do zaprzestania wiekszosc, ale potem jak mowie, trzeba znowu
                                            nie zaczac, i tu mi chodzi o przyczyny.
                                            chociaz pierwszym krokiem by sie nie dolowac jest chyba to, by sie nie dolowac,
                                            bo jak sie w niewlasciwy sposob anaizuje, to mozna dojsc do wniosku, ze jest sie
                                            nieuleczalnie chorym psychicznie wykoslawionym emocjonalnie i sie zdolowac do
                                            reszty.
                                            • darekwolf Re: ... 14.11.09, 19:26
                                              ja Ci powiem wprost Beka.......jesli kiedykolwiek wróce do picia-
                                              to nie z powodu jakichkowlwiek przyczyn, tylko dlatego ,że jestem
                                              uzalezniony od alkoholu. bo przyczyny i powody by sie napić
                                              wedle starych kryteriów i nowych zawsze będą. a to pogrzeb, a to
                                              wesele, a to strata na koncie na lokacie,a to wygrana w totolotka,
                                              a to strach przed awansem w firmie, a to pominiecie w awansie itd.
                                              to jest na przykład tak: gdy spora grupa moich znajomych wzruszyła
                                              się słuchajac Wojtyły w wadowicach, gdy mowił o kremówkach, ja
                                              się wzruszyłem gdy on z pamięci cytoał po 60 latach fragmenty
                                              Antygony Sofoklesa...........i wypić moglibyśmy dzisiaj z moim
                                              znajomymi -Oni pod kremówki, ja pod Antygone.
                                              rozumiesz?..........ale ja sie teraz nie zamierzam napić.
                                              teraz.......to bardzo długi czas. mam nadzieje , ze do smierci.
                                              heja
                                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 15.11.09, 03:47
                                                darekwolf napisał:

                                                > ja Ci powiem wprost Beka.......jesli kiedykolwiek wróce do picia-
                                                > to nie z powodu jakichkowlwiek przyczyn, tylko dlatego ,że jestem
                                                > uzalezniony od alkoholu. bo przyczyny i powody by sie napić
                                                > wedle starych kryteriów i nowych zawsze będą. a to pogrzeb, a to
                                                > wesele, a to strata na koncie na lokacie,a to wygrana w totolotka,
                                                > a to strach przed awansem w firmie(...)


                                                Widzisz, tu tkwi sedno, bo rzecz nie jest w wydarzeniach obiektywnych tylko w
                                                subiektywnej na nie reakcji. Obiektywnie pogrzeb czy wesele czy inne nie sa
                                                powodami do napicia sie; sa one powodami do okreslonej reakcji emocjonalnej-
                                                smutku, radosci czy strachu. Dopiero, ze tak to ujme, reakcja na te reakcje jest
                                                czynnikiem decydujacym.
                                                Nalogowiec ma sklonnosc do ucieczki przed emocjami dla siebie niewygodnymi. Poki
                                                nie nauczy sie sobie z nimi radzic, bedzie albo pil albo w inny sposob reagowal
                                                patologicznie. Kazdy nalogowiec stal sie nim w miedzyczasie, do tego momentu
                                                rowniez spotykal sie w zyciu z tymi sytuacjami i jakos nie pil/ nie cpal, jednak
                                                relatywnie musialy one byc dla niego ciezsze do przezycia, skoro "odkryl"
                                                zbawienne dzialanie chemii. Jedni je odkrywaja inni nie, co znaczy ze jedni
                                                jakos lepiej potrafia sobie radzic a inni gorzej.

                                                Zdobede sie na niesprawdzona teze, ze u nalogowca decydujacym czynikiem jest
                                                nadmierny poziom strachu i leku. Wbrew pozorom, picie z powodu sukcesu tez jest
                                                podszyte tak naprawde strachem, no bo nie moze byc inaczej- jesli ktos jest w
                                                dobrym nastroju to nie musi go poprawiac- ale nalogowiec musi, bo w tle czai sie
                                                jakis lek. Ze to moze jedyny sukces, ze niezasluzony, ze przypadkowy, ze- 100
                                                innych powodow, ale na koncu jest strach.
                                                Takze to wzruszenie papiezem, ktore opisujesz- jakby w to wniknac, to w glebi
                                                czai sie strach. Skad czlowiek sie wzrusza, co to za emocja? Wedlug mnie to jest
                                                efekt zderzenia jakiegos podswiadomego przekonania, ze swiat jest zly lub
                                                kiepski, po czym nastepuje "oczyszczajace" uczucie, ze jednak nie jest tak zle.
                                                Nie-nalogowiec uzna to za dobra emocje, nalogowiec czujacy strach uzna to za
                                                powod do picia, bo dla niego zwalczenie strachu wydaje sie sukcesem kosmicznym,
                                                co prawda strach zostal zwalczony, ale w tle ciagle sie on czai.

                                                Wlasciwie wszystkie emocje nalogowca mozna wg mnie sprowadzic do strachu,
                                                przybieraja one tylko forme zastepcza. Lek przed odrzuceniem, opuszczeniem,
                                                narcyzm, chec imponowania, poczucie winy, wyrzuty sumienia, klamstwa, poczucie
                                                nizszosci, cokolwiek- w tle jest lek i strach.
                                                • deoand Re: ... 15.11.09, 14:16
                                                  Beka co z tego , że Ty tu taki madry i przytaczasz skadinąd naukowo prawdziwe
                                                  teorie niczym doktor Woronowicz a może nawet profesor Mellibruda / guru od
                                                  alkoholizmu gwoli wyjaśnienia / skoro pijesz jak menel !!

                                                  I co z magistra skoro kończy na zmywaku ???

                                                  pzdr deoand
                                                  • e4ska Re: ... 15.11.09, 14:29
                                                    No i co przyszło Addiemu z "profesorskiej" mądrości na temat alkoholizmu? Jakoś
                                                    cieniutko, oj, cieniusieńko sprawdzają się "profesorskie" mądrości w praktyce.
                                                    Bełkocik emocjonalny na nic się nie przydał w tymże indywidualnym,
                                                    niestatystycznym przypadku, ale co człowieka ogłupił, to ogłupił.

                                                    A co do statystyki: ile to mamy tych promili skuteczności terapeutycznej? No
                                                    chyba że który profesor nogę podstawia, kiedy aowce kują ;-)
                                                  • deoand Re: ... 15.11.09, 14:53
                                                    Eska - Wiedza nie jest dla niekumatych - dla nich tylko wódka a 5 pln-ów z socjalu .

                                                    ale uwaga w Polsce to teraz nawet śmietniki zamykaja na klucz więc szczęście ,
                                                    że beka w Anglii bo u nas w Łodzi cieniutko - zostaje tylko brat Albert albo
                                                    hotel u Eski .. u brata Alberta trzeba być trzeźwym a u eski nie wiem .. nie
                                                    byłem co prawda ani tu ani tam ale o albercie tak przynajmniej mówia a o esce to
                                                    zypełnie nie wiem

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: ... 15.11.09, 16:45
                                                    Deo :-)
                                                    nie byłem co prawda ani tu ani tam ale o albercie tak przynajmniej mówia a o
                                                    esce to zypełnie nie wiem


                                                    zależy gdzie ucho przyłożysz Deo, i o Albercie potrafią mówić bardzo źle. Tak
                                                    czy siak jednak wkradło się tutaj Deo-kłamstewko, bo o Esce czy Adim wiesz jakoś
                                                    wyjątkowo dużo. Mam wrażenie, że więcej od nich samych. Gdzie pracują, jak pili,
                                                    jak żyją, kogo nawet na schodach swych kamienic spotykają .... i skąd ta wiedza?
                                                    bo inni mówią? Czy Deo tworzy metamorfozy ? wiesz kiedyś to leczyli podobnie do
                                                    proponowanych przez Ciebie sposobów, pasami, wiadrem wody i wstrząsem...
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 15.11.09, 17:00
                                                    Coz, pic jak menel- co to znaczy?
                                                    Pic pod mostem denaturat czy pic duzo, bo nie bardzo rozumiem?
                                                    Magister na zmywaku, profesor na budowie- coz, zycie sie roznie toczy, dzis tak
                                                    jutro inaczej, ja w zyciu wykonywalem juz z 10 rodzajow prac wiec nie jestem
                                                    etatowym zmywakowym, zreszta gwoli scislosci nie pracuje na zmywaku ale to
                                                    niewazne, wazne ze przyczyny sa rozne.
                                                    W zyciu w osiagnieciu sukcesu dawno udowodniono liczy sie pewnosc siebie a wrecz
                                                    buta, a niewiele znaczy sam dyplom czy erudycja. Pelno jest burakow tepych na
                                                    stanowiskach menadzerow i dyplomowanych architektow czy historykow na
                                                    sluchawkach w call center, bylem widzialem. Choc to nie regula oczywiscie.
                                                  • e4ska Re: ... 15.11.09, 18:41
                                                    Jak Ela zauważyła, coś nie tak z tobą, Deo.

                                                    Jaki to znów "hotel u Eski"? Czy ja prowadzę melinę? O to ci chodzi? Nie, mogę
                                                    cię uspokoić: moja noga nigdy w melinie nie postała. I tak pozostanie, jeśli los
                                                    nie zrządzi inaczej.

                                                    Jeżeli napiszę: nawalony Deo odtrucia robi po melinach za 150 zł, a trzeba mu do
                                                    tego zapewnić "Trybunę" oraz 200 Krakowskiej - uwierzą niewierni? A kto wie,
                                                    czy się nie mylę? Podobno jakiś gościu z odtrutką - jeździ po melinach, w sztok
                                                    pijany... I co ty na to, Deo kochany (synu dopiszą życzliwi)?

                                                    Piszesz także: Wiedza nie jest dla niekumatych - dla nich tylko wódka a 5
                                                    pln-ów z socjalu
                                                    .

                                                    Czasami zastanawiam się, czy ty masz wszystkie siedem klepek...

                                                    Otóż, drogi Deo: nawet ostatni lump nie wyżyje za 5 zł socjalu (rozumiem w
                                                    skali miesiąca)- nie wiem, skąd się wzięła ta cyferka. Czy nasz socjal daje
                                                    ludziom po 5 zł????? A na utrzymanie armii terapeutów to kasa jest?

                                                    Na profesorskie kliniki, niby państwowe, a całkiem zajęte przez zapyziałych
                                                    pseudodochtorów - to nie szkoda państwowego 5 zł razy ho+ho+ho - a państwowa
                                                    kasa to jest moja, Deo - to jest MOJA kasa, to jest kasa mojego ojca, mojej
                                                    matki, mojego męża, mojego syna - ile mamy bulić na podobne głupoty??? Czemu ja
                                                    mam opłacać idiotyzmy pseudonaukowe w rodzaju pomysłów "choroba emocji"... To
                                                    przecie licha kopia aowskich założeń, tyle że przefiltrowana przez
                                                    psychologiczne gnaty, owe przesławne testy z kluczem dla nielicznych... co,
                                                    standardów testowych nie znamy, Deo drogi??? Prof. Brzeziński się kłania. I cała
                                                    reszta z PTPPTP.

                                                    Ty lepiej wyłóż mądrze, czemu Addiemu terapia warsiawskich specjalistów
                                                    doskonale pomaga w zejściu na psy - i wymyśl co, z pomocą fachową lub
                                                    samodzielnie: co zrobić, kiedy dochtory wprowadziły młodego człowieka,
                                                    bynajmniej nie-alkoholika (w momencie rozpoczynania terapii), na równię pochyłą
                                                    alkoholizmu.

                                                    Bo że Addi ma wielką szansę zostać alkoholikiem, to widać, słychać i czuć.
                                                • darekwolf Re: ...Beka 15.11.09, 19:13
                                                  obiektywnie to jestem pijany. gdy spozyję minimalną ilość
                                                  alkoholu.
                                                  subiektywnie pijany jestem po półlitrze.
                                                  i tak samo jest Beka z przyczynami. jak pamietam z terapii, pewna
                                                  pani psycholog mówiła nam na odchodne;
                                                  "chłopaki, dajce sobie spokój z szukaniem przyczyny waszego
                                                  alkoholizmu, bo znów tu traficie".
                                                  ja znalazłem jedną jedyna przyczyne ,że zostalem alkoholikiem- tą
                                                  przyczyną jest wynalazek Noego , jakiego dokonał w trakcie
                                                  peregrynacji Arką po potopu bezmiarze.
                                                  gdyby nie ten Noe....to ho, ho.
                                                  pewnie zostałnym nałogowym baśnioholikiem

                                                  heja BEKA.........olej te tutejsze banialuki i zawiści
                                                  nieemigrantów. jakby odwage mieli to by też wyjechali, ale nie
                                                  mają. to teraz pisują zbdury o autach z klimą, jakby to było
                                                  jakieś cudo, pisza o tyrce jako smutnej konieczności pracowania na
                                                  zmywaku, pisują o szlifowaniu paryskich burków , o jakichś
                                                  wycieczkach zagramannicznych w opcji on exclisive / co jest swego
                                                  rodzaju wynalazkiem tylko dla polaków z zaścianka i inne dyrdymały.
                                                  ciesz się ,że jesteś tam gdzie jesteś........i se znajdź jakąś
                                                  rasową dziewuche. może być pakistanka, walijka,
                                                  rodezyjka.........każda, byle nie polka.
                                                  hej i zdrowia zycze Beka
                                                  • deoand Re: ...Beka 15.11.09, 21:59
                                                    ciesz się ,że jesteś tam gdzie jesteś........i se znajdź jakąś
                                                    rasową dziewuche. może być pakistanka, walijka,
                                                    rodezyjka.........każda, byle nie polka.
                                                    hej i zdrowia zycze Beka

                                                    A kto by chciał Polaczka - pijaczka - przestań pisac bzdury wolf bo w nie to
                                                    nawet Matka Boska nie uwierzy tylko jedyna eska uwierzyc moze

                                                    Polaków na obczyxnie to nikt specjalnie nie chce zostaje tylko polka
                                                    alkoholiczka taka sama jak beka ...

                                                    Angielka to juz pokazała gdzie ma beke i w ogóle Polaczków !!!
                                                  • darekwolf Re: ...Deo 16.11.09, 14:00
                                                    ja nie wiem co angielka sądzi o polakach.....a nawet jeśli bym
                                                    wiedział. to nijak by sie to nie zgadzało z tym, co Tobie sie
                                                    wydaje, że Ona mysli.
                                                    ja wiem tylko tyle, że Beka kręci się w kółko macieja.robicie
                                                    mu wode z mózgu i kokietując jego wypowiedzi zachwytami nad jego
                                                    inteligo/ która niewątpliwie jest/......utwierdzacie go tylko w
                                                    jego poczuciu bezsilnej mocy.
                                                    ja naprawde uważam ,że lepiej będzie, jak se Beka pojedzie do
                                                    Braighton, zabierze nieco kasy, i wyrwie jakąś cudzoziemke na
                                                    polska szarżę. byle nie fikał z walijczykami na pięści bo mu nos
                                                    wbiją w czoło.
                                                    a jak już se Beka pohula z jakąś kobitka.......to może mu
                                                    wreszcie przejdzie te jegpo filozofowanie i zajmie sie
                                                    zarabianiem kasy plus przepijaniem jej. najlepiej jedno i drugie
                                                    w mega skali.
                                                    nim się alkoholik upierdzieli i zostanie abstynentem....to niech
                                                    chociaż ma radoche z swego nałogu. bo ja nijak żadnej radochy u
                                                    Beki nie widze.odkąd czytam te forum.
                                                    ja moge smiało pwiedzieć........zaczym w moim zyciu zrobiło się
                                                    od alkoholu straszno..........wpierw było cudnie, excytująco, nawet
                                                    niekiedy twórczo.
                                                    w każdej dziedzinie..od poczynania dzieci niezwykłych, poprzez
                                                    zywot beletrystyczny a skończywszy tam gdzie każdy alkoholik
                                                    powinien. z delirą i obłędem w zaszczanym lóżku.
                                                    ale to dopiero potem
                                                    a wpierw." wino-kobiety i spiew".....a nie żadne
                                                    madrygały . "pustki mi uczyniłaś w sercu mojem".....itd etc
                                                  • e4ska Re: ...Deo 16.11.09, 14:10
                                                    nim się alkoholik upierdzieli i zostanie abstynentem....to niech
                                                    chociaż ma radoche z swego nałogu.


                                                    I o to chodzi, Darku.

                                                    Jak powiem, że się cieszę, gdy ciebie czytam trzeźwego - to weźmiesz za manipulację.

                                                    Ojciec - Brać?
                                                    Brać!

                                                    No to bierzemy... manipulujemy - żeby tylko chętni do manipulacji byli, hej :-)
                                                  • darekwolf Re: ...Deo 16.11.09, 14:15
                                                    moja zona uważa, że odkąd nie piję , pożytek ze mnie mniejszy.
                                                    bo ani sie nie kajam, ani na kolanach nie przepraszam, kranów
                                                    naprawiać nie chcę, tylko kupuje nowe. i mam wymagania.
                                                    a to tak, a to siak......i jestem droższy w utrzymaniu.
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ... 14.11.09, 16:57
                                  aaugustw napisał:

                                  > Pijak pije bo lubi pic, choc nie musi.
                                  > Alkoholik nie lubi pic, ale on musi...!
                                  > Kazdy alkoholik jest pijakiem, ale nie kazdy
                                  > pijak jest alkoholikiem...
                                  > A...

                                  wewnetrznie sprzecznie nie mozna zarazem nie lubic pic i lubic pic, co pisze August.
                              • ela_102 Re: ... 14.11.09, 19:17
                                Wedlug mnie wyleczenie z nalogu jest raczej efektem przypadku

                                Bardzo słuszne stwierdzenie.
                                Przecież ja osobiscie niejednokrotnie byłam w gorszych opresjach od
                                tych z ostatniego dnia picia, a jednak to ten dzień, a nie tamte
                                spowodował w konsekwencji zrozumienie własnego położenia.
                                Przypadek? Duch? Bóg? Słońce? Powietrze?
                            • hepik1 Re: deoand 14.11.09, 13:12
                              e4ska napisała:

                              >> Jakbym ja mogła - to bym potrzebującym dała jakiś procent czy promil tej
                              > wielkiej radości, która mi towarzyszy każdego dnia od czterech lat niemal.



                              Szafy sprzątam,śmieci kasuje ...nie twoje te radości ,które rozdawałas jaraselom i augustom ? ;)


                              "Ja nie mogłabym np. korzystać z AA i mieć za sponsorkę osoby, która pisałaby na
                              forum, że jej podopieczna ma problemy z masturbacją... kumasz?

                              nie mogłabym zamieszczać zdjęć swoich buzi buzi na forum - no nie:)

                              nie jest w żaden sposób dla mnie autorytetem kobieta, która rozpiła się przy
                              wychowaniu małych dzieci, w tym wymagających szczególnej troski - bo ja się nie
                              rozpiłam, a przecie też mogłam. To dla mnie jakieś okropne jest... przerażające
                              - i na nic tłumaczenia, że mama, że babcia, że wujcio, że ktoś.

                              alkoholiczka alkoholiczce nierówna - i nauki 102 mnie na nic - a moje dla niej
                              - tyleż samo warte. Natomiast oficjalnie zakłada się nie tylko równość, ale
                              wręcz jednakowość kobiet alkoholiczek. I nie chodzi o lepszość czy gorszość,
                              wyższość czy niższość - chodzi o nieadekwatność.


                              Wszedłeś w obcy dom, bierzesz odpowiedzialność za jego funkcjonowanie - dlaczego
                              nic nie robisz, tylko wlepiasz gile do nieswojego nosa? Zajmij sie czymś
                              pożytecznym wreszcie, a nie strasz kogo zbanowaniem,
                              ani dzieci cudzych przy kompie nie sadza - bo sam na siebie zarabia.

                              Facetem leciwym i samotnym będąc, który - mając ojca pijoka i matkę pijoczkę -
                              nie znasz żadnych wzorców rodzinnej normalności, powinieneś grzecznie popytać,
                              co robi prawdziwy mężczyzna ... wiesz, co robi? założę się,
                              że nie masz najmniejszego pojęcia

                              do roboty, facet, a nie głodne kawałki na FU wciskać - bo nie ma komu czytać
                              tych twoich papierówek... do pracy, nogi umyć, skarpety na kaloryfer - i spać.



                              Wydaję mi się, że miara się przebrała. To co na tym forum uprawia AAugustw urąga wszelkim zasadom przyzwoitości, smaku i dobrego wychowania.
                              Urąga i lży wszystkich, którzy mają choć odrobinę odmienne zdanie od niego. Nie rozróżnia uzależnionych, współuzależnionych, czy też zupełnie postronnych osób. Jego posty przepełnione są nienawiścią i niezdrowymi emocjami. Ten człowiek ośmiesza i profanuje ruch, który w dziwaczny sposób usiłuje promować. Jest zawziętym, mściwym i nienawistnym fanatykiem, przynoszącym swoimi wystąpieniami wiecej szkody niż pożytku. "


                              • ela_102 Re: deoand 14.11.09, 19:32
                                <zdjęcie hepika z czasu pijaństwa>
                                Widać jego trwanie przy swoim, nie dopuszczanie zmian u ludzi musi
                                coś konkretnego oznaczać. Stagnacja zabija hepik (!)
                                Ty ciagle w 2007, dołącz do nas, wkrótce wchodzimy w 2010 ;-)
                      • obajednacy El_102 14.11.09, 18:07
                        Ela_102 napisała:
                        > Nie starałam się też nic kamuflować.
                        > Piłam oficjalnie i oficjalnie klinowałam uważając się za "wybrańca", że taki
                        > super sposób mam na nerwy i życie ;-)

                        Nie tak dawno napisałam tutaj na tym forum, że nie piję piwa bo butelki w siatce
                        stukają.
                        Poczułam się wywołana do tablicy.Elu ja się po prostu wstydziłam ludzi,bo to ze
                        ja sobie wypiję to sądze że moi sasiedzi wiedzą.Ja nie lubię być taka
                        oficjalna,zarozumiała.Kiedyś rano kupiłam parę piw w sklepie,takiego moralniaka
                        jakiego miałam nastepnego dnia nie życzę nikomu.Znam człowieka który butelkami
                        oznajmia że wyszedł z mieszkania,wiem kiedy wrócił do domu,bardzo porządny
                        człowiek,ale ja nie muszę wiedzieć kiedy on piwkuje.

                        • ela_102 Re: El_102 14.11.09, 19:35
                          Obajjednacy :-)
                          Nie przejmuj się, każdy z nas może mieć inaczej przecież.
                          Ta moja postawa nie byla jednak z półki "zarozumiała".
                          Wszak słyszałam gdzieś wczesniej, że alkoholik wstydzi się i ukrywa
                          ze swoim piciem, a ja robilam wszystko, aby sobie i innym udowdniź,
                          że alkoholiczką nie jestem ;-)
                          szybciej "cwaniara"
    • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 15.11.09, 19:26
      Deoand napisał do Addiego:
      zostaje tylko brat Albert albo
      hotel u Eski ..


      Dla każdego człowieka, który zechciałby coś zmienić w rozpaczliwej sytuacji
      alkoholików z wysokim ilorazem inteligencji, wykształconych, zamożnych... no,
      nie-meneli - drzwi mojego domu są otwarte. Nie mam na myśli noclegowania i
      karmienia, ale w krótkim czasie - wieczoru i przenocowania - jak najbardziej.

      Bo jak sami nic dla siebie nie zrobimy, to nam nikt nie pomoże.
      • darekwolf Re: Alkoholizm a dieta 15.11.09, 19:31
        Eska -sw. Tereska
        mnie pasuje .

        wreszcie coś dla ludzi
        • deoand Re: Alkoholizm a dieta 15.11.09, 22:03
          Do eski ... naturalną drogą rozwoju alkoholika salonowego jest alkoholik
          śmietnikowy - zapamiętaj sobie to eska po wsze czasy ,
          a brak terapii kończy sie tym o czym już ci wspominałem na tragicznym
          przykładzie naszej kolezanki forumowej ....

          no chyba tak tępa to nie jestes aby nie zrozumiec !!!

          pzdr deoand
          • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 15.11.09, 22:51
            Wiesz, jestęśmy bywalcami forumwyymi tutejszymi od paru lat.
            To nas obowiązują pewne standardy uczciwości - elemenatarne.

            brak terapii kończy sie tym o czym już ci wspominałem na tragicznym
            > przykładzie naszej kolezanki forumowej ....
            >

            Nie, nic nie rozumiem. To, co się teraz domyślam, moze być smutne. Że ty wiesz,
            jak się upada. W końcu - jestes fachowcem.Mimo wszytko, wierzę w Adddiego - i
            koniec.
          • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 15.11.09, 23:00
            naturalną drogą rozwoju alkoholika salonowego jest alkoholik
            śmietnikowy -


            Deo, pisałeś ostatnio, że alkohol Cię powalił, jakiś wielki kac
            salonowy. Potem, że z powodu INNEJ niż alkoholizm choroby odmawiasz
            go sobie jak na rasowego jednak alkoholika przystało, znaczy
            abtsynecja całkowita. Pisałeś też, że czerpiesz z niej radość,
            lepiej się czujesz i takie tam.
            Kto nieuzależniony cieszy się z profitów płynących z abstynecji tego
            nie wiem, bardziej jednak sądzę, że takiego to ani grzeje ani ziębi.
            Z człowieka salonowego jednak, szczycącego się, że póki net nie
            wszedł pod strzechy mogłeś czuć się Elitą Inetektulaną, wraz z jedną
            taką "salonówką" której trudno jednak było ukryć słomę wystającą jak
            się potem okazało nie z patofelków lecz z walonek, stałeś się
            człowiekiem śmietnikowym. Być może poziom tej strzechy zaskoczył nie
            tylko Ciebie, i to co pisałam już nie raz - wyżej dupy nie
            podskoczysz - dobiło Twoją tożsamość.
            To co prezentujesz obecnie sobą, w przeciwieństwie do hepika -
            constansa, zagubionego w czasoprzestrzeni - to i obłęd jakiś, i
            patologia, i brak nie tylko jednej klepki.
            Udaj się do lekarza od glowy, bo może to się skończyć prawdziwą
            tragedią.
            • deoand Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 00:33
              Ela Ty skończyłas chociaż jakąś szkołe nawet podstawówkę .. chyba nie

              Chyba najgłupszy moze zrozumiec , że naturalna drogą każdego czynnego alkoholika
              jest staczanie sie po równi pochyłej od wyżyn do symbolicznego śmietnika .
              • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 08:25
                Deo co Ci da wiadomość, że każdą szkołę z pomaturalną włącznie
                skończyłam jako prymus? Ja rozumiem, że naturalną drogą człowieka
                (każdego) są zmiany. Ty widzę idziesz równią pochyłą w dół, to też
                zmiana, ale zdecydownie na gorsze. Skoro najgłupszy to rozumie,
                czemy Ty nie pojmujesz?
    • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 10:35
      Być może niewłaściwa dieta ma wpływ na rozwój innych uzależnień: także
      siecioholizmu.

      Kiedy siecioholizm staje sie niebezpieczny? Gdy wynaturzony niewłaściwym trybem
      odżywiania organizm, pozbawiony fizycznej aktywności, karmi się wirtualną
      skrzywioną rzeczywistością.

      Nie jest siecioholizmem pisanie - no, czasem dyskutowanie - na forum... byle for
      nie było za dużo. Dla mnie, jesli dysponuję czasem, to jest przyjemne zajęcie.

      Wydaje mi się, że pułapka siecioholizmu (w ogóle rozumiem w tymże pojęciu
      nadużywanie gg, skypów, mania telefoniczna - na łamach łódzkich gazet można było
      swego czasu poczytać o procesach sądowych, jakie tepsa wytaczała klientom...
      gadatliwi pozostawali bez dachu nad głową, gdyż dla spłacenia rachunku musieli
      sprzedać zadłużone mieszkania
      ) polega na specyfice wybujałej wyobraźni.

      Że jakiś człowiek nie rozróżnia tego, co ulęgło mu się w jego wyobraźni, od
      tego, co jest - w istocie artefaktu.

      Kiedyś tam, przed laty, pewien user napisał o mnie, Esce:
      Gdybyś miała porządne konto w banku i do tego darmową opiekę domową,
      obiadek na stole i gatki uprasowane w szafie, mogłabyś darowac sobie
      kretynskie sytuacje z zarozumiałymi bucami, którzy na ciepłych
      posadkach trwonią cudze pieniądze i zalewają swoje uzależnione łby
      drogimi trunkami. Nikt nie traktował by Cie jak dziwolaga, który
      nawet jezyka nie umoczy w szklanicy z rżnietego kryształu
      wypełnionej bursztynowym łyskaczem. Nie musiałabyś sie
      gimnastykować, jak co nieco na czarną godzinę odłożyć.


      User ten nie miał żadnej wiedzy o moim koncie. Bo skąd niby miał wiedzieć? O
      tym, że akurat ja rozpiłam się łyskaczami - żadna chwała, takie jest moje
      środowisko - pisałam wielokrotnie. A już "gimnastykowanie się z odkładaniem na
      czarną godzinę" - no to prymitywizm "ludzkiej bestii", targanej potrzebą
      przeżycia "byle do jutra".

      Polonistką z wykształcenia będąc, powołam się na przykład niejakiego Walka
      Gibały z opowiadania Żeromskiego, który tak składał na "czarną godzinę", że mu
      prawdopodobnie w chałupie "dziewucha uświerkła" - zamorzył córeczkę.

      Współczesne "bestie ludzkie" nie kopią torfu... wykonują natomiast cieżką,
      katorżniczo nudną pracę, ktorej nie cierpią. Ktoś tam obsłużyc musi bazę danych,
      przejętą po zmarłym rzetelnym pracowniku... ktoś tam chwyta dyżur za dyżurem, bo
      mu wiecznie mało i gorszym ci ja??? ... ktoś tam wygrzebuje jamę w ziemi,
      napełnia wodą, chociaż wie, że w jamach wnuczki sie topią... inny psa nabywa
      okrutnego, który złodzieja nie pożre, ale kobitę osobistą jak najbardziej spożyć
      potrafi...

      A to się bierze z kompletnego konformizmu, ze ślepego naśladownictwa. I w głębi
      swojej chorej duszy uwięzionej w chorym podlanym tłuszczem i cukrami ciele,
      czuje.. coś nie tak. I ratuje sie schizofrenicznym wymyślaniem cudzych losów, do
      których nie ma żadnego dostępu.

      I kiedy ja czytam:
      "Ludzie to niewiele powiedza bo to ja im powiem jak łaskawie zechce i opowiem
      polskim zapyzialcom takim jak ty jak wygląda swiat !!"


      to sobie myślę: kiedy ty, biedaczku, świat zobaczysz bez aparatu fotograficznego
      i minikamery? Bo świat to ja zjeździłam wdłuż i wszerz, ale nie w celu -
      patrzcie, ja pojechałem... najczęściej z rodziną na karku, w tłoku i harmidrze...

      Ludzie są niewolnikami byle jakiego talerza zupy, byle jakiej roboty, byle
      jakiego fuduszu emerytalnego i byle jakiego urlopu...

      Taki pijany świat.


      • tenjaras Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 11:36
        Ciekawy wykład filozoficzny z dokładką dogryzek ;-)
        Lubimy się mścić ;-)

        Byle jakość też nazywam nietrzeźwością. Nie po to wytrzeźwiałem - w sensie
        zostałem uratowany - by teraz żyć byle żyć. Wszystko zaczęło się od pierwszego
        pełnego i swobodnego oddechu. Nie pierwszy raz, ale przecież niewielu ma szansę
        przeżyć ten moment dwa razy w życiu.

        Po drugie, nie każdemu trzeźwość tak samo cenna. Dla mnie cenna, bo jestem
        alkoholikiem.

        I świetnie sobie zdaję sprawę, że gdybym tylko nie odnalazł szczęścia, a było
        bliżej niż się spodziewałem, i żyłbym byle jak, zwyczajnie musiałbym jakoś
        ubarwić życie. Gdybym nie umiał tego normalnie, zrobiłbym to nienormalnie -
        niekoniecznie dlatego, że potrzebuję spaczenia, dlatego, że potrzebuję szczęścia.

        Spaczyłbym je sobie, gdybym nie umiał żyć pełnią i trzeźwo. Spaczyłbym, bo już
        wiem jak to robić. Jak to robić i nie zorientować się, że to zrobiłem. Tak
        wygląda pułapka uzależnienia. Nie tylko jest się ostatnią osobą, która się w tym
        zorientuje, ale też ostatnią, która zechce coś z tym zrobić. Przecież
        alternatywa jest byle jaka.

        Po czym widać, że uzależniony nie chce się wyzwolić. To jest proste i łatwo
        przewidywalne - będzie udowadniał, że z nim wszystko ok, a z innymi nie ok.
        Poświęci najlepszy swój czas na to udowadnianie. Resztę spędzi na realizacji
        potrzeb uzależnienia. Ani przez moment, nawet jak śpi, nie jest sobą i nie żyje
        swoim życiem. Są i tacy, że na potrzeby uzależnienia, będą udowadniać, że sami
        są nie ok, a wszyscy ok. Byle tylko móc odlecieć w swój odlot, bez poczucia winy.
        • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 12:00
          Ciekawy wykład filozoficzny z dokładką dogryzek ;-)
          > Lubimy się mścić ;-)


          Nie, mściwi to my nie jesteśmy, Jarasie. Bo na kim i za co tu się mścić? Zechce
          kto - prawdę napisze, a jak nie umie jej napisać, to jego zmartwienie. Nie moje.

          Tak ja postrzegam ludzką ślepotę. Wykład nie jest filozoficzny... chociaż z
          przykładem literackim na poziomie wieczorowego liceum dla pracujących.

          Być może ciężko uzależnieni (przede wszystkim czynnościowo) - to są też ludzie
          niepełnosprawni intelektualnie? Niby tam coś działali i działają, a wszystko
          wychodzi im od de. strony. Porozumieć się z takim - nie sposób. Można ich
          pocieszać, pocieszać, pocieszać... ale oni - zamiast kości - chcą całą rękę.

          a tej nigdy nie dostaną.

          Na tym bodajże elemencie opiera się siecioholizm. Jest to jeden z czynników
          zaledwie - ale bardzo ważny.

          Możesz myśleć inaczej.
          :-)
          • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 12:29
            I dodam jeszcze:
            Każdy pokrzywdzony może domagać się zadośćuczynienia.

            Prawdy mogę się domagać. To nie jest złem.

            Ty jesteś, Jarasie, w gromadzie aowskiej, która nie pozwoli cię krzywdzić. Ja
            nie mam za sobą takiej gromady. Mnie nikt nie wesprze - oprócz Twojej Eli,
            wspaniałego człowieka.

            Więc: jeśli chcę komu pomóc, komuś takiemu jak ja - muszę być szczera. Muszę
            opierać się na tym, co jest.

            Nie zgadzam się na wmawianie ludziom walczącym z uzależnieniami, że sobie pójdą
            do psychiatry po piguły szczęścia, pójdą na odwyk za 12000 zł - i wygrają. Nie.
            Nie ma żadnego poweru.

            Nie zgadzam się na to, żeby kto ze mnie robił meliniarę czy prostytutkę. Jeśli
            chce to uczynić, niech poda rachunki za uczynione mu usługi "hotelowe": z VATem
            alboli i bez VATu. I ogłosi je w necie...

            Z faktem, że najpierw dojdzie do dyskredydacji idących pod prąd, liczyłam się
            zawsze. I nieważne, co napiszą o osobach, które same radzą sobie z nałogami - to
            jest cudowna rzecz - iść bez zgrzybiałej pomocy, bez podpórek... prywatność
            ocalić, wolność zachować.

            Każdemu polecam... Ludzie - myślcie - to nie boli :-)

            • deoand Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 13:14
              Eska a ja nie zgadzam się aby nie mając żadnej wiedzy o chorobie
              alkoholowej robic ludziom nią dotknietych wode z mózgu i opowiadać
              im o samowyzdrowieniu i o odwodzeniu ich od jakiejkolwiek terapii ,
              która moze być dla wielu ostatnia deską ratunku i uratowaniem
              życia ...

              Na te twoje wyczyny eska nie ma zgody nawet na forum ...

              Również nie ma zgody negowanie podstawowych prawd o alkoholiźmie ,
              które stosuje ela i braku oparcia leczenia alkoholizmu na konkretach
              a nie na bajkach o zmianie na wyżynach

              pzdr deoand

              Ps. a gdzie jest taki user janu co to tez sam sobie sternikiem
              okrętem w trzeźwości ?????
              • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:02
                To ty nie masz żadnej wiedzy o chorych, którym niby pomagasz, a w istocie -
                leczysz chore ego. Możesz swoim pijaczkom opowiadać o onucach wielbłądzich, bo i
                tak nikt ci nic nie odpowie, zajęty bolesnym rzyganiem.

                Oto np. tytuły publikacji, które nie mieszczą się w ramach ustanowionych przez
                twoje profesory... czerpiących - jakby kto nie wiedział - zyski z terapii
                prywatnych. TAK czy NIE, PRAWDA czy FAŁSZ?

                Terapia krótkoterminowa skoncentrowana na rozwiązaniu : pomaganie
                osobom z problemem alkoholowym
                /
                Autor: Berg, Insoo Kim (1934- )., Miller, Scott D., Pawlikowska, Małgorzata.

                Picie kontrolowane : sposoby na umiarkowanie /
                Autor: Miller, William R. (1947- )., Muñoz, Ricardo F., Mazurek, Krzysztof
                (1956- ).


                To są, drogi Deo, publikacje dostępne dla każdego w Bibliotece Uniwersyteckiej w
                Łodzi, nie musisz być pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego. Płacisz - chyba -
                przy zarejestrowaniu się - normalne grosze. Jeśli publikacja nie znajduje się w
                strefie wolnego dostępu, kaucja - jak dla ciebie - wynosi 100 zł za jedną
                pozycję literacką.

                Polecam też dział medyczny... tutaj szczególnie kliniczne przypadki osób, które
                po terapii zapiły się na śmierć. Nikt tam ci nie stoi między półkami - bierzesz
                i czytasz, nawet jeśli nie jesteś studentem czy pracownikiem UŁ.

                Biblioteka Uniwersytecka w Łodzi jest pięknym gmachem, błękitnym... doczepionym
                do dawnej betonówki... park stary po zachodzie ul. Matejki, pary spacerujące,
                młodość przypominające ;-)

                Masz również dostęp - Ty, nie ja - do biblioteki Uniwersytetu Medycznego.

                Prócz tego - specjaliści korzystają z dostępu elektronicznego do stron
                medycznych w skali globalnej. Trzeba tylko mieć elementarną znajomość trzech
                języków: angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Według mnie - warto też
                władać biegle językiem rosyjskim. Choćby dla przyjemności czytania Anny
                Kareniny
                w oryginale.

                Panowie - wymieniani przez ciebie - hmmm... to już Cierpiałowska lepsza.

                Janulodz musi się uporać z innymi problemami - zapytaj go, zadzwoń... mnie
                tutaj, co bym napisała na temat pseudosamodzielności - z miejsca wytną.

                I tyle.
                • darekwolf Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:08
                  o jezu.......trzeba było przeczytac w ubiegłotygodniowym przekroju
                  specjalny materiał na temat pewnych metod terapeutycznych. wtedy
                  mielibyście dopiero o czym pogadać.
                  bo jak narzei to męczycie od lat ten sam motyw:
                  "sam ,ze sobą na sam, siłę wyższą mam, tam gdzie jej nie mam,
                  bywam wdzięczny wam"
                  itd etc
                  krok 1-12........to chyba jakies ruchome schody już powinny
                  tutaj być od dawna.
                  • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:19
                    "Przekrój" to nie jest gazeta naukowa...
                    to jest prasa popularnonaukowa, z reklamkami.

                    niestety, taka prasa urabia ludziom wódę na mózgu.

                    Myślę, że sam napisałbyś lepszy artykuł...

                    ale sobie przeczytam.

                    Zdrufki i wypadam, hej :-)

                    • darekwolf Re: Alkprzekrój 16.11.09, 14:26
                      bys sie zdziwila.dokopali niemal kazdej terapii i to zgodnie z
                      prawda.
                • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:15
                  W ogóle, Deo - jakie masz podłoże teoretycznoliterackie?
                  Czy korzystasz z najnowszych osiągnięć medycyny odtruwającej?

                  Czy ty w ogóle nie jedziesz na komuszych odtrutkach sprzed trzydziestu lat?

                  Bo tu niektórym chodzi o życie. A nie o ładnie pisane programy pomocy
                  alkoholikom. Papier cierpliwy jest, ale bywa też do d...y. A nawet - i do tego
                  się nie nadaje.
                  • deoand Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:28
                    Twoja eska ignorancja jest porażająca - książek mniej czy bardziej
                    mądrych w bibliotece jest wiele ale niestety w alkoholiźmie niczego
                    nowego nie wymyślono od lat - oprócz - dla alkoholika nie ma picia
                    kontrolowanego ...

                    i nawet najgłupszy alkoholik potrafi to zrozumieć oprócz
                    ciebie ..... rzeczywiscie przykładu jak alkohol moze zniszczyc mózg
                    kobiety żeby nie potrafiła zrozumieć najprostszych i banalnych
                    rzeczy ...

                    Przestań wreszcie szkodzić ludziom , których dotkneła ciężka
                    nieuleczalna choroba alkoholizmu a dla których aktualnie dostepna
                    terapia może byc ostatnia nadzieja a brak terapii kończy sie
                    śmiercia jak Wiesi ...

                    Trudno napisać ci wyraźniej i jaśniej !!!!!
                    • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:37
                      No tak, bardziej bzdurnego poglądu nie czytałam.
                      Brak terapii zabija, tyle, że przykład wymyślony, bo Ariel terapię odbyła,
                      wstępną całą. Zobacz co Ty robisz?
                      Piszesz o ludziach nieżyjących już NIEPRAWDĘ, bzdurę, żeby udowodnić jakieś
                      swoje Tezy. We wszystkim nauka robi postępy, a w alkoholizmie nie? Czy to tylko
                      Ty stoisz w miejscu?
                      Co jest bardziej prawdopodobne? deo?
                    • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 15:03
                      a brak terapii kończy sie
                      śmiercia jak Wiesi ...


                      Deo - czy Wiesia - Arielka - Zynaben - się zapiła? Bo ja nie wiem. Byłam tylko
                      świadkiem jej degrengolady forumowej, ale może po prostu, jak sądzę w swojej
                      poczciwości, zniszczyła organizm nieróbstwem fizycznym. A jeśli zapiła się - to
                      i tak śmierć jest tylko śmiercią, która prowadzi ku niebu.

                      Ostatnio niemrawe głupoty wypisuje dziadek z rudy - może mu powiedz, czym to
                      grozi...

                      książek mniej czy bardziej
                      > mądrych w bibliotece jest wiele ale niestety w alkoholiźmie niczego
                      > nowego nie wymyślono od lat


                      Nieprawda. Od ilu lat nie wymyślono? Od trzydziestu?

                      Ty się na profesorów nie oglądaj, tylko działaj skutecznie...

                      A i tak mam ogromny szacunek dla ciebie, że w ogóle pisujesz, ze się
                      interesujesz - i może ty dasz impuls na nowsze, medyczne podejście do
                      alkoholizmu. Mimo wad charakteru - jesteś nam potrzebny... i w pewien sposób
                      mądry... bezsilny jak i my wszyscy, gdy kto nam bliski - pije.
                      • darekwolf Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 15:43
                        skoro nic nie wiecie na pewno o Wiesi, to po co pisujecie bzdury?
                        snujecie domysly i jeździcie po umarłym jak po łysej kobyle.
                        powinniście się chyba czasami puknąć w głowę.
                        i tyle Wam powiem.
                        a Deo..........to przedewszystkim powinen powściagnąć język.
                        bo jako jedyny tutaj przedstawiciel medycyny w dodatku jedyny
                        nieuzalezniony, ma chyba świadomość co to jest folgowanie własnym
                        fantazjom.
                        włącz sobie klimatyzacje Deo........nie tylko w aucie,ale i w
                        komputerze. bo Ci się powolutku procesor przegrzewa i skrzypi.

                        nic Wam do Wiesi
                        • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 15:53
                          Co mi do kogo Wilku to ja sama decyduję.
                          To co inni piszą na swój temat w necie jest, pomimo, że ktoś umarł.
                          Literki nie zniknęły z tego powodu nigdzie.
                          Po Tobie i po mnie też nie znikną.
                          I każdy swoje wnioski ma, czy Ci się podoba czy nie.
                          Natomiast brak terapii jest zwykłą NIEPRAWDĄ w przypadku Arielki.
                          Cała reszta mnie nie obchodzi.
                          • darekwolf Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 16:02
                            czy Tobie sie Elu wydaje, że ja czytac nie umiem i musisz mi
                            wyjasniać co sama napisalaś?
                            ja napisalem tylko, ze jak ktoś nic wie, na temat zgonu kogoś
                            innego.......to niech nie insynuuje i rozsiewa plotkarskich
                            niedomówień.
                            i głównie skierowałem ten post do Deo.........ale jakim cudem Ty
                            sie poczułas wywołana od opowiedzi.......to nigdy nie zrozumiemn.
                            literki jakies napisane w necie co podobno pozostaną..........o czym
                            Ty piszesz w ogóle Elu? jakie literki, co one mają do insynuacji?
                            mnie nie interesuje , czy szanowałas, czy podziwiałaś Wiesie, czy
                            ją nie lubiłaś, czy nawet nie czytałaś jej postów jak
                            wielokrotnie zapewniasz wszystkich wokoł itp......mnie interesuje
                            tylko , by nie pisać idiotyzmów na temat śmierci kogoś. jak się
                            nic nie wie, poza faktem ,że nie zyje........a co najwyżej kilka
                            krążących w necie plotek rozpala chorą wyobraźnie coponiektórych?
                            pocztą pantoflową powiedziała baba babie, ta z kolei chłopu.......i
                            gadali potem jak pijany u płotu.
                            tak to wygląda.
                            • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 16:06
                              i głównie skierowałem ten post do Deo

                              Wystarczyło więc użyć w poście liczby pojedyńczej, a jeszcze lepiej skierować go
                              do Deo. ani wywalać tym swoim "WY", bo mi akurat chodziło dokładnie o to samo, o
                              NIEPRAWDĘ.
                            • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 16:10
                              jedno pisze ,że Wiesia bez terapii -----i dlatego umarła.
                              drugie....jakieś niedomówienia w wątku pożegnalnym przemyca.
                              trzecie wpada w "zachwyt" i sie dopytuje retorycznie:
                              " zapiła?"......."spuchła i umarła, bo za dużo zjadła?"..
                              te literki tez niestety pozostaną i nie wystawią najlepszego
                              świadectwa tutejszemu Forum.......choć staracie się.
                              ja sie nie staram.

                              to poprostu żałosne.
                              i ten cały humbug okołoterapiowo-anonimowy.
                              piszcie o sobie, a nie o innych w kółko.
                              bo jak tu czytam, to najwiecej jest pisarstwa o innych.
                              nawet biednego Janu.....Deo wykopał spod sterty węgla w piwnicy.
                              co kogo interesują osoby , których na forum nie ma?.........chyba
                              tylko jakiegoś osobnika nie do końca zrównoważonego.
                              równie dobrze ,można popisać o Szewczyku Dratewce...w końcu pokonał
                              smoka przy pomocy barana. a mówią, że sam był baran.
                              • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 16:48
                                Widzisz, Wolfie...
                                kłamstwo małym kamykiem spada, a potem - lawina cała leci.

                                Szydziłeś sobie, że Eska kreuje się na nie wiem jakiego mędrca i kamień
                                filozoficzny... że co to za guru sprawiedliwości i uczciwości.

                                Otóż - ja nie wiem, jaka jest prawda w odniesieniu do ziemskiego istnienia
                                naszej koleżanki. Aowcy są bardziej przyzwyczajeni... chodzą na mityngi,
                                działają, wspomagają... i klops.

                                Byłam niedawno na pogrzebie trzeźwego alkoholika. Faktycznie - za późno się,
                                człeczyna, obejrzał. Nie spostrzegł cienia. Napił się tak okrutnie, że zmarł
                                drugiego dnia. Do tego trzeba nam przywyknąć.

                                Że jak kto umrze przedwcześnie - alkoholik - to zawsze zapytają nad grobem:
                                zachlał czyliż nie-zachlał?

                                A ty to sobie możesz w trumience wyjaśniać.

                                Tak to będzie na twoim pogrzebie, Wolfie miły, nie inaczej.

                                Tako i ja, zwykłym człowiekiem będąc, żadną Tereską z darów żyjącą - zapytać
                                mogę: czy osoba taka a taka, alkoholiczka, zapiła się?

                                I choćby ta osoba, w proch postępująca, mogła być całkiem inna niż jej forumowe
                                jestestwo - to się pytasz, jaka jest zgonu przyczyna???? tak nagłego osoby odejścia.

                                Tak pisuj, Wolfie, na forach... żeby - gdy i ty do urny polecisz - nikt się nie
                                ucieszył z twojego odejścia... Bo jaka ja jestem, to jestem, ale ukrywać nie
                                będę - mnie to kompletnie nie wzruszyło. Rozbawiły mnie nekrologii i
                                antynekrologii. To był dla mnie obcy świat.
                                • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 16:49

                                  Dwa ii nie są błędem, ale konwencją.
                                  :-)
                                  • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:05
                                    Eska !........na litośc boską, o czym Ty w ogole piszesz?
                                    jakie szydertswa, jakie znów guru, jakie lawiny--jedyna co sie z
                                    znanych mi osób co sie na lawinach zna, to moja córka. bo jako
                                    jedyna w polsce kobieta jest licencjonowanym ratownikiem górskim
                                    z papierami na alpy i pochodne.
                                    mnie chodzi tylko o to, że skoro Deo ma odwage pisywać
                                    insynujacje, skoro Hepik pozwala sobie na dwóznaczne mruganie
                                    okiem w strone userów, to po co Ty sie rzucasz na to jak na
                                    świeże ciastko?
                                    albo po kiego grzyba wynajdywać temat Janu?
                                    nie ma Wiesi , bo umarła........co pisała to pisała i każdy to
                                    wie. ale teraz Wiesia sie juz z nikim za kudły nie wexmie, ani
                                    sympatycznie nie poplotkuje.
                                    Janu podobnie........nie popłacze sobie tutaj.
                                    gdy swego czasu August wybył z forum na czas dłuższy......i
                                    własnie Janu pierdzielił jakieś o Auguście farmazony. to nikkt
                                    inny, tylko ja zwróciłem uwage Janu na niestosownośc obrabiania
                                    du** nieobecnym.
                                    i tylko o to mi biega.
                                    jak ktoś ciekaw przyczyn śmierci Wiesi.nich mu Deo pisze
                                    wprost. nawet na forum.ale wprost.
                                    bez tych ceregieli, półprawd i całego gó***.
                                    mnie nie przeszkadza ,że ktoś Wiesi nie lubił.......ja ją lubiłem.
                                    mnie nie przeszkadza ,że Janu był Twoim kompanem długi
                                    czas.........mnie Janu był ni to ni owo.
                                    ani mnie ziebi ,Twoje nowe towarzystwo, ani grzeje. ale gdyby
                                    ktokolwiek wydobywał Jarasa z niebytu forumowego dla swoich
                                    zabaw ........to też bym mu powiedział.że to głupie.
                                    nalezy gadac z obecnymi........i powiem Ci Eska coś.
                                    ja się zgadzam ze starym powiedzeniem:
                                    o zmarłych albo dobrze, albo wcale.
                                    i ja na przykład ...........wcale
                                    o to mi chodzi.

                                    dziwni ludzie jesteście.........bardzo dziwni
                                    • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:11
                                      Eska TRy mi powiedz jedno.co ma piernik do wiatraka?
                                      co jest interesującego w tym ,ze Ciebie smierc Ariel nie
                                      ruszyła?
                                      to porzecież normalne.po jednych płaczemy, po innych jest nam
                                      zaledwie przykro z przyzwoitości, inni nam rypka.to moim zdaniem
                                      zwykła kolej rzeczy
                                      ale po co kitować bajdy i obsrywac kłamstawami?
                                      i po co się rzucać na plotki jakby to były prawdy objawione?

                                      napisalem na początku wprost......ja nic nie wiadomo na pewno.,
                                      poza tym ,że ktoś umarł to wystarczy iść dalej i nie
                                      zawracac sobie głowy.
                                      przynajmniej ja tak robie.


                                      ja tu jednak nie pasuje zupełnie.......chyba zreszta nigdzie w necie
                                      nie pasuje
                                      • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:36
                                        Kurczę, czuję się jak jaka Sybilla. W objęciach wieczności.

                                        :-))))
                                        Tak, zbierasz plony z twoich przestępstw - z twoich kłamstw i matactw.
                                        ktoś umarł to wystarczy iść dalej i nie
                                        > zawracac sobie głowy.


                                        Ależ jesteś winny pomnikom niesławy - i naucz się, pijoku bidny, odpowiadać za
                                        to, co piszesz na forach.

                                        Nie bądź, kura, kundlem ujadającym z pianą na pysku - wspomagaj takich jak ty.
                                        Nie mścij się na ludziach, którzy są szczęśliwi.

                                        Bo my jesteśmy szczęśliwi. Ja, August, Jaras, Ela, nawet Deo - my nie pijemy na
                                        śmierć.

                                        w necie jest miejsce dla Wolfa, jest miejsce dla Eski. Szanujmy tę wąską
                                        przestrzeń, która jest nam dana.

                                        Jutro spotykam się we własnej spelunie z koleżanką z Barcelony. trzymajta za
                                        mnie kciuki - ludzie kochane ;_)
                                        • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:51
                                          "Ależ jesteś winny pomnikom niesławy - i naucz się, pijoku bidny,
                                          odpowiadać za
                                          to, co piszesz na forach.

                                          Nie bądź, kura, kundlem ujadającym z pianą na pysku - wspomagaj takich
                                          jak ty.
                                          Nie mścij się na ludziach, którzy są szczęśliwi.

                                          Bo my jesteśmy szczęśliwi. Ja, August, Jaras, Ela, nawet Deo - my nie
                                          pijemy na
                                          śmierć."

                                          o co tu chodzi?
                                          bo ja nic nie rozumiem?
                                          Eska........potraktowalem powaznie Twoje wyrazy sympatii ,ze sie
                                          pojawielm. wyrazilem tylko swoje zdanie i uznalem cosza niesmaczne
                                          i tyle.
                                          a Ty wyjezdzasz z jakimiś zemstami.........co ja jakas camorra
                                          jestem

                                          normalnie to jakas paranoja
                                          strach się normalnie bac.......
                                          • darekwolf Re: Deo !! 16.11.09, 17:55
                                            no i teraz popatrz se Deo........jak wygląda, gdy sie pisuje
                                            nieodpowiedzialne słowa.
                                            Hepika to też dotyczy.!
                                            i śmierc tej czy owej osoby ma tu nic do rzeczy.
                                            tylko to, ze półprawdy, ćwierćprawdy, zaczynają żyć własnym
                                            życiem, choćby w takim środkowisku jak fora netowe. ale jednak
                                            te nibyprawdy zaczynaja tworzyć pewien klimat, środowisko, zaczynaja
                                            być punktem odniesienia.
                                            ciekawe tylko dla kogo?

                                            zawsze uwazałem Deo...że jesteś gościu na poziomie. że masz talent
                                            do sarkazmu i ironii.
                                            ale teraz poprostu nie wiem co sadzić o tym wszystkim.
                                            to mi przypomina sytuacje , gdy sie komuś śni, że mu się coś śni.
                                          • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:09
                                            o co tu chodzi?
                                            bo ja nic nie rozumiem?


                                            I co, dlatego, że nie rozumiesz inni są dziwni? w dodatku wszyscy?
                                            • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:17
                                              skoro nie rozumiem, to cos jest dla mnie dziwne.
                                              Elu-wszedlem tu dzisiaj pelen dobrych chęci....nie wydziwialem,
                                              ani nie czepialem sie nawet , nic do Ciebie nie napisalem.
                                              wyrazilem tylko swoje zdanie na temat pisania niesprawdzonych
                                              informacji, spekulacji, i omawiania ich potem jak fakty.
                                              sama zresztą napisales Deo,że napisal glupote.
                                              a teraz się dowiaduje ,że Ty i reszta Twoich przyjaciól nie pije
                                              na smierć.
                                              czy to ma znaczyć, że co?.......że Wiesia sie zapiła na smierć?

                                              jesli ktoś tak uważa.niech tak napisze wprost.
                                              a nie domniemywa, lub insynuuje
                                              po co?
                                              Wiesi to ani pomoże, ani zaszkodzi.......chodzi raczej o reszte
                                              naszego tutaj bywania i pisania.

                                              ja nie umiem z Wami rozmawiac..........i chyba musze się z tym
                                              pogodzic. to mnie własnie dziwi. bo z wieskszością mi znanych
                                              ludzi, dogaduje się bez problemu.
                                              • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:32
                                                No tak :-)
                                                Pewnie wiekszość z nas dogaduje się z innymi bez problemu.
                                                Ale czy my tutaj przychodzimy dogadać się? czy spierać?
                                                Czy przychodzimy tu w calech pokojowych? czy wojenkowych?
                                                Czy szukamy pomocy? czy upustu naszych emocji?
                                                To już każdy musi sobie odpowiedzieć SAM.
                                                Od roku ponad piszę na innym Forum.
                                                Bardzo miłe i fajne miejsce.
                                                Zaczęły tam pojawiać się z ludzie z stąd, i jeszcze z jednego bardzo
                                                źle kojarzącego mi się miejsca. I co? od wejścia atak na mnie, jakby
                                                przyszli tylko po to. Ja trochę dałam się wciągnąć. Załatwiłam
                                                dzieki temu coś co nie było załatwione wtedy kiedy był na to
                                                własciwy czas, ale już już nioslo mnie w ten chory klimat.

                                                jednak trudniej mi już tam być, bo przedstawiele tego stylu w jakiś
                                                sposób "zaczadzają" to miejsce.
                                                Trzeba uczyć się trzymać emocje na wodzy.
                                                Zanim się coś napisze, przemysleć.
                                            • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:25
                                              "I co, dlatego, że nie rozumiesz inni są dziwni? w dodatku wszyscy?"

                                              Elu.........gdzie ja napisalem ,ze wszyscy?
                                              przecie mój post skierowany byl bezposrednio do Deo i Eski
                                              i czy było w nim cos niestosownego?
                                              napastliwego?
                                              no poprostu nie rozumiem
                                              według mnie. jak rozmawiaja dorosli ludzie, to taka rozmowa nie
                                              polega tylko na wygłaszaniu wzajemnych pochwał, ale i wyrażaniu
                                              wątpliwości, lub nawet niezgody na pewne sytuacje.
                                              i tam gdzie ja jestem teraz.......takie zachowanie nie wiąże się
                                              zaraz z awanturą, obrażaniem się, szukaniem podtextów.
                                              poprostu.gdy komuś nie pasuje co ja mówie czy robie.to mi to
                                              mówi i git
                                              ja z tego powodu nie ganiam go zaraz z tasakiem ani nienawidze
                                              do grobowej deski.

                                              powodzenia Ela
                                              • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:39
                                                dziwni ludzie jesteście.........bardzo dziwni

                                                Tak odebrałam to zdanie, w kwestii WSZYSCY ;-)
                                                Tobie też powodzenia, bo co jak co, ale tego trzeba nam wszystkim :-)
                                          • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:22
                                            Wolfie... to nie ja wyjeżdżam z zemstami.

                                            Jeśli popełniłeś błąd, a popełniłeś - to na sto procent w dobrej wierze.

                                            Pewnie, z moim upierdliwym poszukiwaniem: Dlaczego ludzie postępują, jak
                                            postępują - nikt by nie wytrzymał.

                                            Ja się pośrednio siebie pytam:
                                            Dlaczego, Eska, postępujecie nie tak? - i widzę braci Castrów (nie mylić z
                                            kobietą Castro).

                                            to i sobie odpowiadam:

                                            Bo mi napieracie na pypeć
                                            (każda dama powinna mieć pypcia)...

                                            I jak sobie pomyślę, że muszą ze mną wytrzymać mąż, dziecko i synowa (o
                                            matkieboskie, terapeutka), matka ma (skapitulowała), (ojciec - ten ma demencję -
                                            więc smarka mi przy każdej mądrzejszej odpowiedzi: A kotek???? - bo ja
                                            postawiłam w rodzinnym gronie problem kotka, który mnie dręczył - i kotek, i
                                            problem: ale co ty, dziecko, przecież go oddaliśmy w gospodarskie ręce - jak
                                            byśmy mogli inaczej...)
                                            jakieś orły mi się należą.

                                            Darku, to jest cudownie dogadać się ze starszymi na zawsze!

                                            I dla was - dla twojej żony, dla ciebie, dla twojej córki i dla twojego syna -
                                            mój dom jest otwarty. Tylko się trzeba wspiąć na piętro - dzwonek - i czekam.

                                            a kawa... wolno, wolno... będę was witać - i już:-)
                                            • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:30
                                              Eska? jak to nie wyjezdzasz?
                                              przeciez Cie poniosło...odebralas mój post jako jakąs napaść i tyle
                                              a jeśli uważasz ,że popelniłem jakis błąd to pisz wprost.
                                              ja w każdym razie z tego co wiem. nic nie wiem , żeby śmiers
                                              Wiesi miała związek z alkoholem.
                                              i tylko to mi chodziło
                                              tak samo ja z tego co wiem ,jej smierć nie miała związku
                                              nieteraputyzowania itp.
                                              a o zemstach zadnych nic mi nie wiadomo, ani kwestionowania
                                              Twojego , czy kogoś innego szczęścia.
                                              zreszta nic takiego nie robiłem od bardzo dawna
                                              ale widać.....ja już nic nie kumam
                                              i nic tu jednak po mnie
                                              • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:34
                                                mechanizmy obronne, krytyka?

                                                cos takiego miało tyu miejsce?

                                                nie to jest jednak ponad moje siły.
                                                Deo napisal ewidentnego babola. Eska się lekko pod to podpieła.
                                                ja wyraziłem lekki sprzeciw ,żetak sie nie robi.........i wyrosła
                                                wokół tego cała epopeja.

                                                zycze Wam dobrej zabawy..
                                                szczęśliwych świąt B.N. dosiego roku. dużo zdrowia i co sobie
                                                sami chcecie.
                                                z powazaniem :dariusz itd etc
                                                • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:42
                                                  cos takiego miało tyu miejsce?


                                                  Nie tutaj, ale jest w każdym z nas.
                                                  Funkcjonuje tak samo jak "nerki".
                                                  Nie wiesz, nie czujesz kiedy pracują, ale jednak co jakiś czas
                                                  robisz siusiu ;-)
                                                  • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:49
                                                    wiesz co Ela?.........spedziłem jedne z najpiekniejszych 2 lat w
                                                    zyciu w Elblągu.
                                                    i o tym chętnie z Toba popisze
                                                    ale o niczym więcej.....nie ma pomiędzy nami żadnej innej
                                                    płasczyzny porozumienia. tylko Elbląg. o ile go lubisz.
                                                    heja

                                                    byłem w Elblągu w czasie zimy stulecia pod koniec lat '70.......to
                                                    dopiero była zima.
                                                    a sylwestra spedziłem w pociągu do warszawy.........bo zamarzł.

                                                  • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:58
                                                    Wolfie, wejdź na pocztę.

                                                    Czemu się gniewamy na siebie, wyrządzamy przykrości...
                                                    Wcale tak być nie musi...
                                                    Proszę mnie nie umieszczać w kategoriach jakiś tam.

                                                    Czemu, Wolfie, tak piszesz? jak syn marnotrawny.

                                                    A wcale nim nie jesteś.
                                                  • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 19:31
                                                    No widzisz wilk nie szukajmy na siłę płaszczyzn ;-)
                                                    Ja gdybym chciała gadać o Elblągu weszłabym na Forum Elbląg, lub
                                                    zwyczajnie wyszła na spacer. Tutja jednak jestem z powodu
                                                    uzależnienia i o tym jak już chcę gadać i napewno nie muszę tego
                                                    robić z Tobą.

                                                    ale ale....
                                                    zima stulecia zastała mnie mieszkającą w Kwidzynie, a tego Sylwka
                                                    spędziłam w Ryjewie, od godziny 2 w nocy jednak w nieogrzewanej
                                                    poczekalni dworcowej. Ubłagałam drużnika, aby napalił w piecu.
                                                    Pociąg miał 8 godzin spóźnienia.... dobrze, że potem te dwa tygodnie
                                                    wolnego od Szkoły pomogły się wykurować.
                                                    Tak nie chciałam tam jechać...
                                                    Nawet włosy i spodnie suszyłam nad gazem, bo prądu wówczas kilka
                                                    godzin nie było, ech. ale tak było :-)
                                                    W Elblągu mieszkam od 1987 roku, wcześniej 5 lat w Gdańsku.
                                                  • darekwolf Re: Elu... 17.11.09, 15:08
                                                    Elu.jest bardzo prosty sposób niegadania ze mną.......poprostu nie
                                                    pisuj do mnie pierwsza, na tematy, w których ja coś piszę. to
                                                    banał ale skuteczny. przeciez nie ma musu "gadac" z mną, ani
                                                    reagowac na moje wpisy, które nijak się mają do Ciebie?
                                                  • ela_102 Re: Elu... 17.11.09, 18:56
                                                    I tak to właśnie kotka ogonkiem się odkręca, przypisując innym co i
                                                    rusz własne tendencje.
                                                    Ale tym ganianiem za sobą ubawiłeś mnie, dzięki :-)
                                                    Lubię się pośmiać po trudnym dniu ;-)
                                                  • darekwolf Re: Elu... 17.11.09, 19:35
                                                    Elu to nie pierwszy raz ,gdy adresuje post do kogoś konkretnego ,
                                                    po jakiejs przerwie, a w zamian otrzymuje od Ciebie post
                                                    rozpoczynający sie textem : "wilku itd etc........"

                                                    racz poprostu kontrolowac co piszesz , kiedy i po kłopocie.
                                                    odkąd wróciłem nie napisałem ani jednego słowa do Ciebie jako
                                                    pierwszy. poprzednim razem tez tak było i poprzednim też.ja ma
                                                    dobrą pamięć. ja Ciebie nie posądzam o "uganianie" za
                                                    mna........ja tylko konstatuje fakty.
                                                    a z nimi nie ma co polemizować..........bo nie ma o czym.
                                                    własnie ja, jako jeden z niewielu tutaj na forum/ i wcale nie
                                                    zamierzam rżnąć teras skromnego Jasia/ mam odwage przyznac się do
                                                    pomyłek, nieporozumień i wycofac jesli trzeba.
                                                    w odkrecaniu kotka , ogonkiem od miseczki.........ja sie tutaj nie
                                                    specjalizuje.
                                                    i powiem Ci cos Ela.......chocbym niewiem jak Ciebie unikał. a
                                                    robie to od dawna.zawsze mnie znajdziesz. gdzie ja.zaraz i ty
                                                    ze swoim : "wilku ....."

                                                    gdybym był młodszy i spragniony......doszedłbym do wniosku, że
                                                    lubisz ostry sex i brakuje Ci zainteresowania ze strony samców
                                                    dominujących.
                                                    ale ja już nie jestem dominujący.......mam swoje szczęnieta , które
                                                    przejeły po mnie schedę. i sa naprawde dominujące. w każdej
                                                    dziedzinie której sie tkną. taki już nasz los. los ludzi
                                                    wybitnych, twórczych i myslacych indywidulanie bez strachu ,że to
                                                    sie wyda.
                                                    heja Elu........powodzenia
                                                    nie bądx taka wstydliwa.
                                                  • ela_102 Re: Elu... 17.11.09, 19:54
                                                    racz poprostu kontrolowac co piszesz , kiedy i po kłopocie.
                                                    odkąd wróciłem nie napisałem ani jednego słowa do Ciebie jako
                                                    pierwszy. poprzednim razem tez tak było i poprzednim też.ja ma
                                                    dobrą pamięć. ja Ciebie nie posądzam o "uganianie" za
                                                    mna........ja tylko konstatuje fakty.


                                                    A cóż dziwnego na Forum dyskusyjnym, że ktoś pierwszy reaguje na
                                                    Twoj post? W końcu aby ktokolwiek zareagował Ty muisz napisać, a
                                                    pisząc chyba liczysz się z rekacjami a nie ich brakiem. To idiotyzm
                                                    pisać komuś, że śmie pisać na forum publicznym właśnie do niego :-
                                                    )))))))) lub tak jak pisze Adi, PRZEDSZKOLE :-)
                                                    Jednak w obliczu konstatowanych przez Ciebie faktów całkiem poważnie
                                                    zaczynam martwić się o AUGUSTA, zwłaszcza w obliczu tych chcic
                                                    seksulanych ha ha ha ha ;-)Bo Ty piszesz do niego i o nim, nawet jak
                                                    go tutaj nie ma.
                                                  • ela_102 p.s 17.11.09, 19:58
                                                    Poza tym, ja jako dobry człowiek zareagowałam na Twoje wołanie na
                                                    puszczy - Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, o co Esce chodzi? - i
                                                    sprobowałam, jak zawsze nieskutecznie, ale jak to mówiła św. Teresa.
                                                    próbuj mimi to, pewnie nie raz jeszcze sprobuję ;-)
                                                  • darekwolf Re: p.s 17.11.09, 20:35
                                                    i po co si tłumaczysz Ela?
                                                    czy ja mam jakie fochy, czy co?
                                                    zwróciłem uwage tylko na pewien fakt......a skoro Ty sie uwazasz
                                                    za puszcze.to Twoja sprawa.
                                                    ja swój post skierowałem do Eski, Deo i Hepika...bo tylko Oni
                                                    przez pomyłke, z prózności, z pustej ciekawości pisali co im
                                                    slina na palce przyniosła w temacie cudzej smierci.
                                                    i tyle. uzyłem pewnej formy teatralnej..........na potrzeby
                                                    gawiedzi.no to gawiedz się odezwała, a teraz płacze, że ktoś
                                                    jej zwrócił uwage,że bisy bedą na koniec spketaklu a nie w jego
                                                    środku.
                                                    ja mam wiele szacunku dla wielu Twoich wypowiedzi i czesto daje
                                                    temu wyraz.pisząc że się z czyms zgadzam co napisałaś, albo nawet
                                                    przywołujeTwoje zdanie by coś potwierdzić, lub zaprzeczyć itd.
                                                    natomiast Ty Elka........poprostu czatujesz , jak rybak na okonia.
                                                    ino ,że ja nie jestem rypka.........mnie w ogóle nie ma.jestem
                                                    bytem wirtualnym
                                                    heja
                                                  • darekwolf Re: p.s 17.11.09, 20:40
                                                    to jest tak Elu........kilka lat temu na forumach-napisałem ,że
                                                    pewne grono osob forumowych. stosuje i poslugujesie logika
                                                    charakterystyczna dla Amwaya......nic o Tobie wtedy nie wiedzialem w
                                                    tej kweistii, a jednak trafilem w sedno.
                                                    trafilem kiedyś i trafiam dziś.........taki już poprostu jestem.

                                                    dobranoc Elu......nie ma się co ciskać. jestesmy tylko ludxmi
                                                    ja też nie jestem idealem. choc czasami sie nawet staram być
                                                    czymś więcej niż wilkiem z zaholeckiego lasu.

                                                    heja
                                                  • ela_102 Re: p.s 17.11.09, 21:02
                                                    oj wilku wilku bez lasa...
                                                    Jakbym mogła myśleć w tonie logiki Amweyowskiej popdasowałby mi ten
                                                    idiotyzm, ale ja po dwu miesiącach wybrałam picie i tylko dlatego
                                                    tutaj czasami mamy z sobą okazję kliknąć, bo Ty też wybrałeś chlanie.

                                                    Niezwykle bawi mnie, robienie z nicków piszących na jednym, czy
                                                    drugim forum jakiejś jednomyślacej czy jednogrzmiącej masy, podczas
                                                    gdy Ci ludzie nawet nie widzieli się na oczy i każdy to zupełnie
                                                    inny człowiek. Te Twoje przelewanie wszystkich razem z próżnego w
                                                    puste, lepienie do kupy gliny, żelaza i diamentu w jeden posąg to
                                                    naprawdę rzecz godna uwagi socjologów netowych. Mam wrażenie, że
                                                    przedewszystkim musi to przeszkadzać Tobie, bo takie masówki
                                                    cholernie zaburzają odbiór idywidalny człowieka. a On przecież taki
                                                    własnie jest. Odziel więc kaszkę od groszku i fasolki, bo wtedy
                                                    bedzie Ci łatwiej poczuć ich smak.
                                                    Powdzenia i do dzieła!
                                                    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do
                                                    wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Elu... 17.11.09, 19:36
                                                    Ale jaja jak berety te klotnie tutaj:)

                                                    Jak sie nie uczestniczy to z boku naprawde przedszkole.

                                                    A jedna rzecz mnie w ogole fascynuje.
                                                    Wyobrazmy sobie, ze ktos pisal tutaj dwa lata temu i zniknal na amen i teraz
                                                    wrocil. Co zostawil a co zastal?

                                                    Zostawial miejsce, gdzie Eska ramie w ramie z Janulodzem i paroma innymi
                                                    kwetionowali sens terapii, AA itp, ciagle wojujac o to z Augustem, Ela, Jarasem
                                                    i innymi. Wrogie obozy, szable w dloniach.
                                                    Wraca po 2 lata- Janulodz zeslany na Syberie, inni znikneli, a Eska i August
                                                    jedza sobie z dziobkow. August, ktory wieszal wszelakie psy na Esce i Eska,
                                                    ktora opisywala go w najgorszych slowach- dzis milosc i zlego slowa nie dadza
                                                    powiedziec, tak samo z Ela I Jarkiem.
                                                    Pan Tadeusz- kochajmy sie!
                                                    Co ciekawe Eska nadal kwestionuje terapie i AA, tyle ze nieco mniej agresywnie,
                                                    reszta nadal w AA, kiedys to przeszkadzalo dzis nie, ciekawe wolty tu sie odbywaja.
                                                    Tylko Deoand sie nie zmienil, chociaz i on stal sie wrogiem "Aowcow" a kiedys
                                                    byl guru, szczegolnie Augusta, ale Deo ma taki spobo bycia ze wszystkich kiedys
                                                    musi sobie zrazic, wiec to nie takie dziwne.
                                                  • darekwolf Re: Beka 17.11.09, 19:43
                                                    .....Beka.
                                                    czy ja wiem, czy to kłótnie?
                                                    moim zdaniem to nadmiar frustracji wynikający z komunikacji pisanej.
                                                    w realu byłby cały zestaw min, grymasów, usmiechów, barw głosu
                                                    by objasnic co kto ma na mysli.a tuatj niestety pozostaje tylko
                                                    i wyłącznie korzystanie z zalet swojego i tylko swojego intelektu.
                                                    z nikąd nie ma wsparcia.......co się tutaj zrozumie, lub nie
                                                    zrozumie z pisania cudzego, to mniej więcej tak jak:
                                                    miłosnicy harlekinów uwazający się za czytelników literatury i
                                                    miłosnicy dostojewskiego uważający się za czytelników ksiązek
                                                    dostojewskiego.
                                                    kapewu?
                                                  • aaugustw Re: cuda niewidy 16.11.09, 19:58
                                                    darekwolf napisał:
                                                    > ... byłem w Elblągu w czasie zimy stulecia pod koniec
                                                    lat '70.......to dopiero była zima.
                                                    a sylwestra spedziłem w pociągu do warszawy.........bo zamarzł.
                                                    _________________________________________________.
                                                    Czemu tego wczesniej nie pisales, mialbym wzglad na Ciebie...!
                                                    To musi byc paskudne przezycie, kiedy rozum zamarza i nie moze
                                                    odtajac... :-(
                                                    A...
                                                  • darekwolf Re: cuda niewidy 17.11.09, 15:01
                                                    "To musi byc paskudne przezycie, kiedy rozum zamarza i nie moze
                                                    > odtajac... :-("
                                                    guzik sie znasz na zamarzaniu Auguscie.........ja sie znam
                                                    zamarzanie to bardzo przyjemny a nie paskudny sposob zejscia.
                                                    nic sie nie czuje, czlowiek odltuje w urojenia.gotów nawet nago
                                                    łazić po lodzie. to prawie jak na haju, lub innej pijanej wizji.

                                                    pisz o tym na czym sie znasz Auguscie..........chocby i o
                                                    bajdurzeniu na mityngu w dzień targowy.
                                                    heja
                                                  • aaugustw Re: cuda niewidy 17.11.09, 15:27
                                                    darekwolf napisał:

                                                    > "To musi byc paskudne przezycie, kiedy rozum zamarza i nie moze
                                                    > > odtajac... :-("
                                                    - - - - - - - - - - --
                                                    > guzik sie znasz na zamarzaniu Auguscie.........ja sie znam
                                                    > zamarzanie to bardzo przyjemny a nie paskudny sposob zejscia.
                                                    > nic sie nie czuje, czlowiek odltuje w urojenia.gotów nawet nago
                                                    > łazić po lodzie. to prawie jak na haju, lub innej pijanej wizji.
                                                    > pisz o tym na czym sie znasz Auguscie..........
                                                    _________________________________________________.
                                                    No teraz juz wiem... - Czyli powinienem byl napisac:
                                                    "To musialo byc piekne dla ciebie przezycie, kiedy
                                                    rozum ci zamarzl i po dzien dzisiejszy nie moze odtajac...
                                                    A... ;-)
                                    • e4ska Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:19
                                      Eska !........na litośc boską, o czym Ty w ogole piszesz?

                                      no to zobacz swoje pisanie na tym forum. O moim - w twoich chorych oczkach -
                                      mentorstwie. Dziś czy wczoraj bodajże - pisałeś o Esce-Teresce.

                                      a o tym, co pisałeś (lub raczej nie napisałeś) w wiadomościach prywatnych: to
                                      nie jest tajemnica trumienna.

                                      Co w archiwach przetrwało mimo cięć:

                                      "I to jest całkowita prawda .
                                      Teraz warto , aby się "biedna wiesia " przyjrzała - KTO ją na wojny wysyłał ...
                                      Kto ją podpuszczał , kto nią manipulował .
                                      Kto ją UŻYWAŁ ...po prostu UŻYWAŁ"

                                      https://forum.gazeta.pl/forum/w,176,85066359,,Spory_i_zwady.html?v=2

                                      Używałeś - to teraz płać. Ludziom gąbek nie przymkniesz. Jak kto łże - tak i
                                      łgarstwa wypłyną, choćby po pięciu latach.

                                      Archiwum wypowiedzi Wiesi - mimo nożyczek - pozostało. Chcesz - pisz na Berdyczów.
                                      • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:44
                                        Eska.przeciez to byl zart z ta sw. Tereska.......w dodatku
                                        życzliwy i w kontekscie.
                                        ale nadal nie rozumiem co maja do powodów smierci Wiesi nasze z
                                        nią potyczki, nasze sympatyzowania?
                                        ja sie z Wieską tyle razy zbluzgalem publicznie.......ze moglismy
                                        se z Wiesią wytapetować wydrukowanymi postami sciane nad łózkiem.
                                        ze Ty Wiesi nie lubilas...ok
                                        nie moja brocha.
                                        ale po co Deo pisuje bzdury........i jak słusznie Elka zauwazyla
                                        bzdury do kwadratu.
                                        a Ty te bzdury rozdmuchujesz?
                                        ja Ci powiem Eska.......ja sie dowiedzialem o śmierci Wiesi to
                                        pierwsza moja myśl była ze to sztorm paskudny jaki wredy byl:
                                        skala bouforta sie skończyla na zatoce gdanskiej-zwanej małym
                                        morzem. potem pomyslałem o jakimś strasznym zdarzeniu nieznanym,
                                        potem o nagłej chorobie....a o alkoholu jako przyczynie -nie
                                        pomyslalem wcale.
                                        ja poprostu widze to co dobre...i nie excytuje się tym co
                                        brzydkie.
                                        nawet jak pilem to sie ciszylem ,ze mam pół kieliszka
                                        pełnewódki,a nie puste.

                                        przyznam ,że zupełnie nie rozumiem co mają jakies archiwa do
                                        smierci Wiesi.........lub co maja archiwa do opisywania sytuacji
                                        aktualnej Janu....skoro nikt tego nie wie.
                                        i za co ja niby mam płacić?

                                        coraz mniej rozumiem z tego forum........
                                        • darekwolf Re: cuda niewidy 16.11.09, 17:48
                                          może mi ktoś wyjasnic o co wo góle Esce chodzi?
                                          rany boskie?........czy ktoś tu kwestionuje ze jesteście
                                          szczesliwi, ze sobie dobrze zyjecie?
                                          niech Wam jak najlepiej.bo niby czemu nie.

                                          ale ta cala reszta to zuepłnie nie wiem o czym.
                                          wiecie co?........normalnie poczułem sie traz jakbym pisał z kims
                                          autentycznie pijanym
                                          i to w sztok.
                                          • ela_102 Re: cuda niewidy 16.11.09, 18:23
                                            Rozbawiłeś mnie tym postem :-))))
                                            Czuje się autentyczne zagubienie, ale zastanówmy się co wtedy można
                                            zrobić? ja też wielokrotnie tak się czuję. Piszę coś dla mnie
                                            jasnego, a interpretacja kogoś innego przechodzi moje najśmielsze
                                            oczekiwania. Dlatego dziś wyczytałam fajną radę na innym forum.
                                            Wyciągać dobre cechy innych bo to energetyzuje do fajnych zachowań.
                                            Wtedy puszczają mechanizmy obronne, przyjmujace drobną krytykę jak
                                            jazdę po całości. Każdy z nas ma je włączone na maksa, zwłaszcza
                                            na "wojennych forach".
                        • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 15:59
                          skoro nic nie wiecie na pewno o Wiesi, to po co pisujecie bzdury?
                          > snujecie domysly i jeździcie po umarłym jak po łysej kobyle
                          .

                          No, nikt po umarłym nie jeździ i jeżeli ktoś pisze, że jej terapia nie pomogła,
                          to niech pisze... jego sprawa. Prawdopodobnie coś wie.

                          Zaś co do zdziczenia forumowych wpisów... mimo wycięć tutejszych przecie wyrósł
                          pomnik trwalszy niż ze spiżu. Będziesz sobie pluł tu i ówdzie: zachlasz się, a
                          plucie pozostanie... i zza deski czy rąbka urny to akurat możesz sobie
                          popisać... heh.

                          Trzeba było nie podpuszczać... Pijaka należy hamować, a nie na koń wsadzać i
                          ostrogą własną cudzego rumaka wspinać - nie wiadomo, gdzie zaś źgnięty rumak
                          pasażera zawiezie. Jak to się czyta w gotyckich opowieściach... najlepiej rzecz
                          zrozumieć w księżycowych pustkowiach, w towarzystwie murów, skał i szczytów
                          górskich.

                          Et in Arcadia...
                          ;-)
                      • ela_102 Kilka prawd prawdziwych 16.11.09, 15:44
                        Jestem alkoholiczką.
                        Piłam 7 lat z czasie swojego 40 letniego życia, łącznie z fazą towarzyską.
                        Najgorsze chroniczne picie przypadło na dwa ostatnie lata przed czterdziestką.
                        Obecnie nie piję 6,5 roku.
                        Od picia prawie umarłam, dlatego przede wszystkim przestałam to robić, bo
                        zwyczajnie, chciało mi się bardziej żyć niż umierać.
                        Zrobiłam terapię. U mnie trwała ona blisko dwa lata.
                        Nie przeszkadzała mi w moim życiu.
                        Mogę powiedzieć, że wróciłam "do siebie" i wiem jak żyć pomimo alkoholizmu.
                        Zdobyłam sporą pewność siebie i jestem szczęśliwą kobietą. Piszę na tym forum
                        zgodnie ze swoją wiedza na swój temat jak i na temat mojej choroby, oraz życia z
                        alkoholikami.
                        Na dwu innych forach ( w tym na własnym) robię dokładnie to samo.

                        Na Fu Deo pisze, że zniekształcam prawdy na temat alkoholizmu, zniechęcając do
                        leczenia.
                        Na akcji piszą mi dalehy takie_nijakie, dziadki, noski, że wiedza terapeutyczna
                        wycieka każdym moim słowem i rani ich ludzkość.
                        A u mnie piszą, że wszystko ze mną ok, szanują, podziwiają.

                        I to jest dokładnie tak jak pisze Eska też.
                        Nasze wyobrażenia o innych to my sami.
                        • darekwolf Re: Kilka prawd prawdziwych 16.11.09, 15:55
                          pierwszy post był o diecie dla alkoholika. może nie był zbyt
                          oparty na faktach wynikajacych z bycia na jakiejkolwiek terapii, ale
                          jakiś tam był.
                          a potem poszło jak zwykle...........po wszystkich na około.

                          i nawet Beka sie załapał na cud diete.......a dla alkoholika jedyna
                          dieta istotna-to dieta bezalkoholowa.
                          reszta to bzdety.
                        • ela_102 Re: Kilka prawd prawdziwych 16.11.09, 16:01
                          No i jeszcze psychologia tłumu ;-)

                          Gdybym ulegała wrażeniu innych na mój temat wylądowałabym w psychiatryku. Z całą
                          pewnością ta uległość kiedyś popychała mnie ku chlaniu.

                          Swoją drogą szkoda, bo w takich warunkach żadna rozmowa nie jest możliwa, każdy
                          bowiem gada sam z sobą, z nielicznymi wyjątkami, które potrafią zdystansować się
                          od własnych wyobrażeń.
                          Jednak zdecydowanie lepiej być tam gdzie inni dobrze myślą o sobie, bo oni są
                          dobrzy dla innych. Mili i akceptujący.
              • ela_102 Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:17
                Również nie ma zgody negowanie podstawowych prawd o alkoholiźmie ,
                które stosuje ela


                W którym miejscu ja to robię?
                Wykazując, że te prawdy jakimiś cudem i Ciebie zaczęły dotyczyć?
                Tu nikt nic, oprócz Ciebie nie neguje Deo.
                Pijany świat w opisie Eski jest świetnym oddaniem naszej rzeczywistości,
                niektórzy min. otrzeźwiali alkoholicy mają okazję to obserwować, wszak oni jak
                mało kto wiedzą i rozumieją pijane myślenie. Nie trzeba pić wódki, aby się takim
                wykazywać.

                Eska pisze tylko o tym, że nie wszystko dla wszystkich i tak samo.
                Długo jeszcze będziesz jej udowadniał, że powinna się leczyć, skoro efekt
                terapeutyczny w postaci abstynencji trwałej dawno już osiągnęła? Czy obrażaniem
                jej, a nawet uwłaczaniem chcesz udowodnić, że nie potrafi żyć, pomimo, że
                potrafi jak mało kto?
                • deoand Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 14:36
                  Jaka eska ma trwała abstynecje - rok dwa no może powiedzmy trzy ...

                  jeden kieliszek i po zawodach .....

                  Kanony to

                  Nie ma kontrolowanego picia dla alkoholika

                  Alkoholizm jest choroba postepującą i prowadzi do smierci

                  Alkoholizm prowadzi do degradacji społeczno zawodowej czyli w
                  skrócie myślowym do smietnika

                  Bez pomocy innych ludzi nie uda sie zatrzymac choroby - to co prawda
                  kanon A-owski ale chyba słuszny .....

                  Żadnych odstępstw od wąskiej drogi trzeźwości bo inaczej przepaść
                  czyli picie im dłuższa abstynencja tym dłuższe picie

                  pzdr deoand
              • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 17.11.09, 14:20
                Głupia przypadłość inteligencka...

                Eska a ja nie zgadzam się aby nie mając żadnej wiedzy o chorobie
                > alkoholowej robic ludziom nią dotknietych wode z mózgu i opowiadać
                > im o samowyzdrowieniu i o odwodzeniu ich od jakiejkolwiek terapii ,
                > która moze być dla wielu ostatnia deską ratunku i uratowaniem
                > życia ...


                Nikogo nie odwodze od jakiejkolwiek terapii ,
                > która moze być dla wielu ostatnia deską ratunku i uratowaniem
                > życia ...[/i]
                Ja po prostu piszę, że wpłacenie 12 tys. za użytkowanie pokoiku z widokiem na
                obornik - nie leczy z uzależnienia. Żeby zaś rodzina wpłaciła taką sumę - to
                musi bardzo w to leczenie wierzyć.

                I ja będę ostrzegać w necie - przed kopertówkami, przed przewalaniem pacjentów z
                pola państwowego na pole prywatnego drenażu.

                Tak mi dopomóż Bóg - żebym tylko siłę miała, a się nie poddam cwaniakom: moja w
                tym rzecz. Taka jestem i się nie zmienię. Ot.
              • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 17.11.09, 14:45
                Na te twoje wyczyny eska nie ma zgody nawet na forum ...

                Ja tam dostrzegam walory odtruwania w specjalistycznych oddziałach, niemniej
                pijaków z okolicy pod uwagę biorąc.

                Na te twoje wyczyny eska nie ma zgody nawet na forum ...tymże - nie ma. Niby. Bo
                w reklamowanych przez ciebie, za nic, hehehe.. stronkach netowych - to niby ja
                się mam położyć na łóżku pod Łodzią. Adyć nie jest ze mną tak źle, żebym
                płaciła sumy wyssane z księżyca... choćbyś tam żarł swoje ochłapy.
                Ja się opowiadam po stronie alkoholików - i domagać się będę.
                Za twoje usługi płacimy - i nam je uczciwie dawaj.

                Za to, kurczę, kasę ci wypłacają - bez łaski.
            • tenjaras Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 17:25
              Esko, nie do końca chyba zrozumiałem co masz na myśli z tą obroną przez gromadę
              aowską. Być może się tego nie spodziewasz, ale w AA nie ma czegoś takiego jak
              jednomyślność. Jest zdecydowany nacisk na indywidualność. 12 Kroków AA to nie
              jest status. Wyobrażasz sobie, że w takim np. Kroku Czwartym robię to samo co
              August? Albo Ela? Robię to, co należy do mnie. W kolejnych Krokach też robię
              swoje, a w ostatnich kształtuję to, co się ze mnie urodziło. Nie z Augusta, ani
              Eli. Każde z nas ma swoje zdanie i podejście do rzeczy. Nawet jeśli chodzi o
              powrót do zdrowia u alkoholików.

              Nie do końca też rozumiem tej dyskredytacji idących pod prąd. Moim zdaniem,
              negowanie tego co jest jak do tej pory najskuteczniejszym narzędziem w walce z
              problemem alkoholowym, nie jest chodzeniem pod prąd. Pod prąd by było, moim
              zdaniem, wejście w temat i korekta. Twoja postawa bardziej mi się kojarzy z
              byciem daleko od brzegu. Nie jesteś nawet w nurcie, a krzyczysz, że chlapią w
              Ciebie mułem rzecznym.

              Zgadzam się absolutnie, że żeby pomóc innemu alkoholikowi, trzeba być szczerym.
              Na pewno jednak nie wolno być okrutnym, wulgarnym i stawiającym się ponad.
              Alkoholicy zbyt dobrze znają te klimaty, dlatego nie przyjdą do tak
              zachowujących się ludzi. Jedyną pomocą jest miłość. Polecam Ci najlepszy
              poradnik co do radzenia sobie z alkoholizmem, jaki poznałem. Wiesz jaką książkę
              mam na myśli. Tam jest rozdział: "Praca z innymi".

              Nie da się go "wcielić" w życie ludziom, którzy nie przeszli tych procesów,
              które AA proponuje w swoim programie zdrowienia. Nie dlatego, że jakiś tam Bill,
              miał takie natchnienie. Dlatego, że to faktycznie tak działa. Bill jedynie to
              zaadoptował na nasz grunt. Przetłumaczył wiedzę znaną od wieków, może i od
              początku, na język alkoholików. Żaden terapeuta, nawet alkoholik, nie robi 12
              Kroku. Tak to działa.

              A jakie są tego efekty? Często piszesz, że marne. To nie prawda. Nie ma, nie
              było i prawdopodobnie nigdy już nie będzie żadnej efektywnej metody medycznej na
              alkoholizm. To co proponuje medycyna i farmakologia, razem wzięte, nie wyzwala
              ludzi z uzależnienia. Największe umysły dały sobie spokój z alkoholikami. A
              jednak mamy inne warunki, inaczej żyjemy niż alkoholicy w latach jeszcze
              pięćdziesiątych.
              • e4ska Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 17:52
                Siła wyższa w postaci grypy... unieruchomiła mnie przy monitorze.

                Jaras...
                w AA nie ma czegoś takiego jak
                > jednomyślność


                I to mi się cholernie podoba. To mnie do was wabi jak zająca do Brukseli.

                Jest zdecydowany nacisk na indywidualność

                I to nie jest głupie... czytałam na pewnym forum twoją dyskusję o wyborze
                kobiety. Jestem nadal pod urokiem. Super facet, Jarasie, z ciebie wyrósł. Gdybyś
                akuratnie pozostawał z problemem 5 zł - masz u mnie jak w banku. Plus soczek z
                marchewki :-)

                No, ja nie mam wsparcia w szerzeniu idei samodzielności. Ale nie poddam się - i
                jeśli kto zapyta: Jaka jest twoja droga, Eska? - odpowiem jasno: - Nie mam drogi.

                Moja droga - Nie ma drogi.

                Proste jak Łagiewnicka ścieżka rowerowa... heh, zawsze w pewnym miejscu zbieram
                butelki, niosę do kosza... i myślę: Trudno, wyglądam jak idiotka z tymi
                butelkami, ale... co mi tam. Sprzątam i już :-)
                • tenjaras Re: Alkoholizm a dieta 16.11.09, 18:27
                  > Moja droga - Nie ma drogi.

                  W takim sensie, moja droga, to ja też nie mam drogi - nikt jej powieli, a ja
                  robię co potrafię, by nikt nie musiał.

                  Kształtujmy w sobie rzetelność. Jesteśmy otrzeźwieńcami. Jesteśmy w miejscu,
                  gdzie zaglądają ludzie, którym zaczyna się rodzić takie pragnienie lub
                  przynajmniej coś ich swędzi w niewłaściwym miejscu i chcą sprawdzić co jest nie
                  tak. Moim zdaniem sprawiedliwie jest wobec nich rzetelnie pisać o tym co się wie
                  o alkoholiźmie i jak sobie z nim radzimy. Wybory se dokonają zgodnie z własną wolą.

                  Nie wiem, natomiast, czy to dobrze, że akurat w takim miejscu (nie tylko tu, na
                  FU), przecieramy się towarzysko i uczymy wzajemności. Mi osobiście bardziej
                  pasowało AA. Wprawdzie nikt nie próbował mnie ściągać w dół, jak tutaj i robić
                  sobie z tego misję, ale nieprzyjemnie mi było często. Muszę przyznać.

                  Przekonanie, że jeżeli ktoś stosuje terapię, a potem jeszcze uczestniczy w
                  spotkaniach AA, to zatraca indywidualność, można by porównać do zdania, że skoro
                  wszyscy używamy tego samego alfabetu i takiej samej klawiatury (qwerty) to
                  piszemy to samo.

                  Myślę, że gdybyśmy wzięli teraz kartki i napisali na nich, co robimy i
                  stosujemy, by zachować trzeźwość, niewiele by się różniły. Argument, że mi
                  podpowiadali, a Ty sama dochodziłaś, mnie nie przekonuje. Wątpliwa to według
                  mnie zasługa. Uważam to za stratę czasu. Ale zdaję sobie sprawę jaka ze mnie
                  wyrocznia ;-)

                  A propos grypy, ta świnia już u mnie była i prawdopodobnie jestem na ten rok
                  uodporniony ;-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka