lindabel
04.01.10, 16:29
takie słowa usłyszałam niedawno od znajomej (jej mąż alkoholik - kilka lat
stażu). I wiecie co, wydaje mi się, że ma rację.
Każda chwila, teraz jest spędzana naprawdę. Dostrzega się to, co
najważniejsze. Wiele "zdrowych" osób traktuje to jak coś normalnego, nie
dostrzega cudu życia, pogoń za pieniądzem i konsumpcyjny styl życia. Może to
niezbyt trafne porównanie, ale to tak jak z ludźmi chorymi na raka, którzy
przezwyciężą swoją chorobę - dla nich najważniejsze staje się życie.
Ludzie, z którymi wcześniej żyliśmy w tzw. przyjaźni przestali nas odwiedzać
(bo u nas nie ma alkoholu) i wcale mi to nie przeszkadza. Spotykamy się z
ludźmi, z pełnymi rodzinami, z którymi łączy nas np. terapia.
Patrząc na takie osoby, widzę, że można. Ale to zależy tylko i wyłącznie od
nas, od naszej wolnej woli, bez czczenia bożka o imieniu gorzałka.