Dodaj do ulubionych

Miał ktoś tak?

22.09.10, 01:07
Otóż piłem codziennie. Z coraz większym obrzydzeniem dla tej czynności, dla samego siebie. Oszukiwałem ukochaną osobę, udawałem że nie piję, a tymczasem chlałem codziennie coraz więcej. Alkohol sterował moim życiem i planami. Wszystko było mu podporządkowane. Pewnego dnia moja miłość zastała mnie nawalonego przy komputerze. Zasnąłem otoczony wianuszkiem z puszek piwa. Przyszła dwie godziny wcześniej niż się spodziewałem. Pewnie zdążyłbym jak zwykle to posprzątać i pójść się zdrzemnąć "bo się zmęczyłem". Tego dnia coś we mnie pękło. Przestałem pić. W ogóle mnie nie ciągnęło, żadnych efektów odstawienia jakie miałem przy dotychczasowych próbach. Tylko spokojna rozmowa i głębokie postanowienie że już nigdy więcej wystarczyły? Po 15 latach chlania? I tylu próbach przerwania tego? Boję się tylko że kiedyś popłynę na nowo. Chociaż do alkoholu czuję fizyczny wręcz wstręt. Mija prawie rok. Mam spodziewać się jakiegoś nawrotu choroby? Uprzedźcie mnie o niebezpieczeństwach.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 22.09.10, 09:20
      foam_maker napisał:
      > Otóż piłem codziennie. Z coraz większym obrzydzeniem dla tej czynności... Oszukiwałem ukochaną osobę...
      > ... Pewnego dnia moja miłość zastała mnie nawalonego przy komputerze. Zasnąłem otoczony wianuszkiem z puszek piwa. Przyszła dwie godziny wcześniej niż się spodziewałem. Pewnie zdążyłbym jak zwykle to posprzątać i pójść się zdrzemnąć "bo się zmęczyłem". Tego dnia coś we mnie pękło. Przestałem pić...
      > Chociaż do alkoholu czuję fizyczny wręcz wstręt. Mija prawie rok. Mam spodziewać się jakiegoś nawrotu choroby? Uprzedźcie mnie o niebezpieczeństwach.
      _______________________________________________________.
      Takim niebezpieczenstwem dla alkoholika, (gdybys nim byl), bylobys Ty sam...
      Po tych jednak paru Twoich zdaniach widze, ze naduzywales tylko alkoholu, co cechuje
      pijakow, ktorzy nie sa (jeszcze) chorymi alkoholikami, (alkoholik nie potrafilby po sobie
      posprzatac pustych butelek piwa ani kontrolowac czasu randki z kochana mu osoba).
      Alkoholik w odroznieniu od pijaka potrafi bardzo takze rzadko sam od siebie przestac pic.
      Sa to wtedy, tzw. dluzsze przerwy w piciu, dochodzace nawet do 1 roku, choc ten "nawrot" powstaje juz na wiele miesiecy wczesniej zanim dojdzie do pierwszego picia...
      Z tego co nam tu opisujesz, Ty zyjesz na "duposcisku" w tej swojej abstynencji i sie meczysz.
      Niepicie (czyli trzezwienie; rozwoj duchowy, moralny z tym zwiazany), to piekna przygoda zycia, ktorej nie tylko Tobie zycze w tym swoim obledzie...
      U przyjaciela z AA przeczytalem dzisiaj w jego liscie, cyt.:
      "objawem obłędu jest oczekiwanie odmiennych efektów, przy niezmienionych działaniach."
      Pozdrawiam: A
      Ps. Strach (nie mylic z lękiem) jest dobra tarcza wobec alkoholu, ale - do pioruna - jak dlugo mam sie bac...!?
    • elfkabezhaltera Miałem trochę inaczej 22.09.10, 10:31
      foam_maker napisał:

      > Otóż piłem codziennie. Z coraz większym obrzydzeniem dla tej czynności, dla sam
      > ego siebie.
      Podręcznikowo :)

      > Oszukiwałem ukochaną osobę, udawałem że nie piję, a tymczasem chlał
      > em codziennie coraz więcej.
      Dalej podręcznikowo :)

      > Alkohol sterował moim życiem i planami. Wszystko by
      > ło mu podporządkowane.
      Nakreślona sytuacja rozwija się podręcznikowo. Jak bym o sobie czytał.

      > Pewnego dnia moja miłość zastała mnie nawalonego przy ko
      > mputerze. Zasnąłem otoczony wianuszkiem z puszek piwa. Przyszła dwie godziny wc
      > ześniej niż się spodziewałem. Pewnie zdążyłbym jak zwykle to posprzątać i pójść
      > się zdrzemnąć "bo się zmęczyłem". Tego dnia coś we mnie pękło. Przestałem pić.
      > W ogóle mnie nie ciągnęło, żadnych efektów odstawienia jakie miałem przy dotyc
      > hczasowych próbach. Tylko spokojna rozmowa i głębokie postanowienie że już nigd
      > y więcej wystarczyły?
      Może to było twoje dno?

      > Po 15 latach chlania? I tylu próbach przerwania tego? Boj
      > ę się tylko że kiedyś popłynę na nowo.
      Tak, zagrożenie popłynięcia jest do końca życia.


      > Chociaż do alkoholu czuję fizyczny wręcz
      > wstręt. Mija prawie rok. Mam spodziewać się jakiegoś nawrotu choroby? Uprzedźc
      > ie mnie o niebezpieczeństwach.

      Zawsze jest niebezpieczeństwo nawrotu. Obawiam się, że w ramach tego mocnego postanowienia żyjesz tak jak przedtem, z taka różnicą, że nie pijesz.
      Nie wiesz, dlaczego piłeś. Nie wiesz, jakie problemy "rozwiązywałeś" piciem.
      Jest abstynencja, czyli nie picie - którą zachowujesz, brawo! I masz za sobą najgorszy okres zmian biochemicznych, czyli pierwszy rok.
      I jest trzeźwienie - czyli zmiana swego życia, swych emocji, aby:
      - wyeliminować przyczyny picia
      - nauczyć sie radzic sobie bez picia.


      Np - gdy piłem, bardzo dużo kłamałem. Z czasem wręcz z przyzywyczajenia ... czułem sie z tym źle, garziłem sobą, więc aby nie czuć się źle, piłem. Trzeźwiejąc nie kłamię, nie mam powodu aby siebie nie lubić, mam więc jeden powód mniej aby pić. I tak jest z wieloma sytuacjami. Terapia i AA dały mi wiedzę dzieki którym moge rozpoznać zagrożenia.
      Podawałem juz kiedys przykład - jadę autobusem, ktoś kogoś pyta na którym przystanku wysiąść aby być na ulicy takiej a takiej.
      W tym momencie ja sie w środku gotuję:
      - debil nie sprawdził drogi;
      - nie spytał sięmnie, geniusza, która ma mapę Warszawy w głowie.

      I uśmiecham się do siebie - to nie jest moja sprawa, więc po co się nią nakręcam?





    • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 22.09.10, 11:00
      alkoholik potrafi doskonale udawac, ukrywac swoj nalog i jego skutki. oczywiscie do pewnego czasu. no i Tobie sie takie cos zdarzylo. dobrze ,ze udalo Ci sie to przerwac, gratuluje roku aabstynencji. ale wiesz co?...badz ostrozny, wyczulony na wszelkie "dziwne" pomysly i raczej nie wierz w to ,ze sam zupelnie sobie z tym poradzisz. ja też w swej naiwności kiedyś wierzyłem ,ze można zupełnie samemu. może i można, lecz udaje się to jednemu na stu. dlatego nie warto ryzykowsać moim zdaniem. to chodzi o Twoje życie. do poradni można iść , choćby z ciekawości, na mityng też. pozdrawiam .

      ps- znam sporo alkoholikow, co po sobie sprzatali w celu ukrywania picia. nic w tym nadzwyczajnego. nawet oslawiony "żul" z dworca, gdy chce wyżebrać kilka zlotych na dykte, potrafi sie ogarnać nim zacznie lazic po prośśbie.
    • kuk_krakauer Re: Miał ktoś tak? 22.09.10, 13:41
      Scenografia troche inna ale treść sztuki taka sama. Jakbym czytał o sobie, gdy piłem...
    • 7zahir Re: Miał ktoś tak? 22.09.10, 19:00
      Mnie tak przyłapała córka - myślałam wtedy, że spale się ze wstydu.

      Na początku nowego życia nawroty zdarzały mi sie częściej
      teraz - ponad 7 lat -może 2 razy w roku,tak działa naswz uzależniony umysł.

      Poczytaj nt nawrotów np
      tu i w nastęonych postach podaję linki.
      • 7zahir Re: Miał ktoś tak? 22.09.10, 19:01
        sie nie wkleiło :-))

        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,85003119,UWAGA_Nawrot_choroby_.html
        • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 23.09.10, 12:20
          Witajcie wszyscy uczestnicy tego Forum Uzaleznien,
          robie przerwe w pisaniu do poniedzialku... - Za chwile wyjezdzam
          na Konferencje polskojezycznych Grup AA - do Carlsbergu /Pfalz
          Pozdrawiam pogodnie:
          A... ;-)
          • oryginal23 Re: Miał ktoś tak? 29.09.10, 11:36
            Konferencja alkoholików, to jakiś absurd.
            23.
            • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 29.09.10, 22:17
              j-23 napisał:
              > Konferencja alkoholików, to jakiś absurd.
              > 23.
              __________________________________.
              Tak, Konferencja alkoholików to bylby absurd...!
              Ja pisalem o Konferencji AA (Anonimowych Alkoholikow).
              A...
              • oryginal23 Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 11:56
                Konferencje, zjazdy, miłośników opowiadań o dnie, sile wyższej i ucieczce od gorzały.
                W takim towarzystwie nie można zapomnieć, ze się chlało, można sobie powspominać
                i licytować kto był większym i straszniejszym opojem.
                23.
                • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 13:10
                  ale w naszym wypadku wcale nie chodzi o to ,zeby zapomniec ,ze sie chlalo. wtedy latwo wrocic do tego z powrotem. nie chodzi tez o to by nieustannie zyc wspomnieniami i straszeniem sie nawrotem powrotem itd etc. poprostu trzeba miec swiadomosc, ze nalogiem jest sie do konca zycia. a zycie jest piekne........i tyle.
                  konferencje?........oj daj spokoj oryginal. to taka zabawa , ze jest sie wazniejszym niz sie w istocie jest.
                  kapewu?

                  pozdrawiam i hej
                  • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 13:26
                    wolfigen napisał:
                    > ale w naszym wypadku wcale nie chodzi o to ,zeby zapomniec ,ze sie chlalo. wted
                    > y latwo wrocic do tego z powrotem. nie chodzi tez o to by nieustannie zyc wspo
                    > mnieniami i straszeniem sie nawrotem powrotem itd etc. poprostu trzeba mie
                    > c swiadomosc, ze nalogiem jest sie do konca zycia. a zycie jest piekne..... ...i tyle.
                    > konferencje?........oj daj spokoj oryginal. to taka zabawa , ze jest sie wazn
                    > iejszym niz sie w istocie jest.
                    > kapewu?
                    ___________.
                    No coment...!
                    (na wychylanie sie wilkojaka, ktory nigdy nie byl na zadnej konferencji, procz tych knajpianych...!).
                    A...
                    • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 14:31
                      no i czujesz sie ulepszony w posłannictwie auguscie?

                      prosit

                      • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 15:26
                        wolfigen napisał:
                        > no i czujesz sie ulepszony w posłannictwie auguscie?
                        > prosit
                        ___________________________.
                        Czuje sie spelniony, wolfigenie...!
                        A...
                        Ps. Ty uzywasz jeszcze zwrotu: "prost",
                        ja uzywam zamiast tego: "trost"...!
                        • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 15:56
                          mężczyzna czuje sie spełniony tylko w jednym wypadku-gdy narobi w gacie, co u alkoholika nie jest niczym w końcu dziwnym,obojętne czy on anonimowy czy inny
                          papa
                • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 30.09.10, 13:23
                  oryginal23 napisał:
                  > Konferencje, zjazdy, miłośników opowiadań o dnie, sile wyższej i ucieczce od gorzały. W takim towarzystwie nie można zapomnieć, ze się chlało, można sobie powspominać i licytować kto był większym i straszniejszym opojem.
                  ___________________________________________________.
                  Po takiej wypowiedzi od razu widac na jakim etapie rozwoju,
                  (a raczej zastoju) kto jest...! ;-)
                  Te Konferencje maja za zadanie ulepszyc niesienie poslania tym,
                  ktorzy jeszcze cierpia a nie wspominac o chlaniu... - Dlatego takich
                  jak ty agentow od jabola j-23 tam nie potrzebujenmy...! ;-)
                  A...
                • elfkabezhaltera Chyba coś ci się poplatało 30.09.10, 16:14
                  oryginal23 napisał:

                  > Konferencje, zjazdy, miłośników opowiadań o dnie, sile wyższej i ucieczce od go
                  > rzały.
                  > W takim towarzystwie nie można zapomnieć, ze się chlało,
                  No, w towarzystwie niepijących alkoholków trochę trudno zapomnieć o przyczynie, dla której się tam jest.
                  Jestem na mityngu bo jestem alkoholikiem.
                  A jestem alkoholikiem, bo chlałem.

                  > można sobie powspomina
                  > ć
                  > i licytować kto był większym i straszniejszym opojem.
                  > 23.
                  Nie jest to cel takich spotkań. Choć takie incydenty się zdarzają. Świadczą tylko o potędze nałogu, oraqz o tym, że ktoś czegoś u siebie niedopatrzył albo coś zaniedbał.
                  Jeśli mowa jest nie o tym, co sie robi dzisiaj aby nie pić, lecz wspomina się jak - w podtekście - fajnie było gdy się piło, to należy brać nogi za pas. Nie są nieznane przypadki, że cała grupa zapijała ...
                  • wolfigen Re: Chyba coś ci się poplatało 30.09.10, 16:28
                    fommaker, czyli założyciel tematu i tak się nie pokazuje, więc nasze" trzeźwe i błyskotliwe " dialogi są bezprzedmiotowe
                    hej
                    • aaugustw Re: Chyba coś ci się poplatało 30.09.10, 18:41
                      wolfigen napisał:
                      > fommaker, czyli założyciel tematu i tak się nie pokazuje, więc nasze" trzeź
                      > we i błyskotliwe " dialogi są bezprzedmiotowe
                      _____________________.
                      Jak zwykle - mylisz sie...!
                      A...
                      • wolfigen Re: Chyba coś ci się poplatało 30.09.10, 19:54
                        adieu
                        • aaugustw Re: Chyba coś ci się poplatało 30.09.10, 21:22
                          wolfigen napisał:
                          > adieu
                          ________.
                          Zegnaj...!
                          A...

    • aaanonimowa Re: Miał ktoś tak? 28.09.10, 08:18
      i od tamtej pory ani razu nie sięgnąłeś po alkohol ?
      • foam_maker Re: Miał ktoś tak? 15.10.10, 00:40
        Ani razu. Nie mam nawet ochoty. Wręcz czuję wstręt
    • e4ska Re: Miał ktoś tak? 19.10.10, 11:11
      Samodzielne wyjście z pijaństwa to najlepszy i najmniej skomplikowany sposób na trzeźwość. Mnie bodajże ponad pięć lat z hakiem czy jakoś tam... stuka. Więcej? Mniej? Nie chce mi się liczyć.

      Też wystarczyło obrzydzenie do alkoholu, a przede wszystkim obrzydliwość ciągów i męki kacowe. Faktycznie, to poniżające być pijaną wśród trzeźwych domowników. A ja nie lubię stać niżej niż reszta świata. Który to świat jest taki ładny i miły :-)

      Nikt ci nie podpowie, czy wrócisz do pijaństwa. Nie ma sposobów, żeby to przewidzieć. Na terapiach uczą tychże sposobów, tylko że ta nauka do niczego się nie przydaje, skoro po terapiach i odwykach ludzie piją gorzej, upadlają się do ostatniego strupa, piją na śmierć.

      Jedyną potrzebną wiedzą jest świadomość, żeby nie pić na każde zawołanie naszego mózgu czy żołądka. Mnie to wystarcza, a i innym, którzy samodzielnie rzucili picie, też wystarcza.

      Tacy ludzie często nie zdają sobie sprawy, że są "uzależnieni". Dlatego nie ma ich zbyt wielu na forach, bo po prostu traktują nałóg tak, jak na to zasługuje - nie poświęcają mu uwagi. Szkoda czasu na rozpamiętywanie pijaństwa.

      Powroty do picia zdarzają się i samodzielnym, i szkolonym. Niemniej ci z samodzielnych, których znam, nigdy do picia nie wrócili. Mówię o osobach znanych mi z tzw. realu. Jeśli zrobisz przegląd swoich krewnych i znajomych, na pewno też takich znajdziesz.

      To ci, którzy namiętnie upijali się, a teraz zwyczajnie albo "wcale", albo "symbolicznie". Zdziwiliby się, gdyby ktoś im powiedział, że są niezwykli.

      Zwykła to rzecz odrzucić to, co nam szkodzi, co nas poniża. Bez trajlowania terapeutom, psychiatrom, żonom, dzieciom i całej reszcie.

      Wiary w siebie życzę i pozdrawiam :-)

      • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 19.10.10, 16:18
        e4ska napisała:
        > Samodzielne wyjście z pijaństwa to najlepszy i najmniej skomplikowany sposób na
        > trzeźwość....
        ________________________________________________.
        Tez tak uwazam...!
        Natomiast samodzielne wyjscie (w pojedynke) z alkoholizmu
        jest rzecza niemozliwa...!
        Pozdrowki:
        A... ;-)
    • boja55 Re: Miał ktoś tak? 20.10.10, 11:35
      foam-maker jesteś alkoholikiem i spodziewaj się nawrotów ,bo jest to wpisane w naszą chorobę. Będą to sny alkoholowe,picie na sucho,chwile zwątpienia,bo jest to wpisane w naszą chorobę. Podam Ci przykład jaki mnie doświadczył.Po piętnastu latach abstynencji tak mną zakręciło, straciłem film i kiedy zacząłem myśleć znajdowałem się w miejscowości kilkadziesiąt kilometrów odległej od miejsca zamieszkania.Nie miałem żadnej potrzeby aby tam jechać,a jednak po zastanowieniu znalazłem ją.Ja dawniej w tej miejscowości ostro piłem i ja jechałem tam się napić.Samemu na "dupościsku" daleko nie dojedziesz bo będziesz się męczył i będziesz męczył swoją ukochaną.Możesz iść na terapię,na grupę nawrotów i powinieneś uczęszczać na mitingi AA.Zrobiłeś najważniejszy krok w swoim życiu,przestałeś pić,masz już rok abstynencji, więc szkoda by to było stracić.Nie zrażaj się,że w pierwszej chwili nie będziesz wszystkiego rozumiał na mitingach AA,lecz z czasem sam uznasz że udział w mitingach AA pomaga w trzeźwieniu.Pamiętaj nikt Cię do niczego nie zmusi,to Ty masz wybór jak chcesz żyć .Pozdrawiam i życzę pogody ducha
      • elfkabezhaltera kilkadziesiąt ... 20.10.10, 12:35
        boja55 napisał:

        > Po piętnast
        > u latach abstynencji tak mną zakręciło, straciłem film i kiedy zacząłem myśleć
        > znajdowałem się w miejscowości kilkadziesiąt kilometrów odległej od miejsca zam
        > ieszkania.

        Nieźle ... ja tak straciłem film na kilkadziesiąt metrów - zamiast z przystanku do domu, poszedłem w druga stronę, do sklepu - i gapiłem sie na półkę w monopolowym.

      • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 20.10.10, 17:35
        boja55 napisał:
        > ... masz już rok abstynencji, więc szkoda by to było stracić.
        __________________________________________________.
        A po drugim roku abstynencji, zaczyna sie juz pogodne trzezwienie...!
        A... ;-)
        • boja55 Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 11:26
          Pogodne trzeźwienie-ładnie napisane,lecz pozwolę sobie nie do końca się z tym zgodzić.U mnie proces trzeźwienia nastąpił po 15 latach abstynencji.Przez 15 lat ja nic ze sobą nie robiłem,ja tylko nie piłem.Kiedy zacząłem uczęszczać na mitingi AA,kiedy nauczyłem się słuchać,rozumieć kroki,proces trzeźwienia u mnie się zaczął,trwa do dziś i dla ludzi nie związanych z AA to moje wyznanie będzie niezrozumiałe,ale ja jestem SZCZĘŚLIWYM ALKOHOLIKIEM
          • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 12:03
            ładnie powiedziane: szcześliwy alkoholik. oby takich było więcej.hej
            • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 12:45
              wolfigen napisał:
              > ładnie powiedziane: szcześliwy alkoholik. oby takich było więcej.hej
              _______________________________________________________.
              Jest ich wiecej wolfi... - Znajdziesz ich ww Wspolnocie AA...!
              Podpisuje sie pod slowami, ktore duzymi literami napisal Boja55
              A...
              • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 14:25
                ja jestem najszczesliwszy , gdy jestem sam. zycie wspolnotowe nigdy mi nie pasowalo. dobra książka, gatunkowa herbata, dlugi spacer z psem, wyjazd na wycieczke w nowe miejsce, lub w takie, ktore lubie, niezobowiazujaca rozmowa z pania w sklepie warzywnym, nauka nowego języka , koncert itd etc....mnie to styka.
                • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 19:00
                  wolfigen napisał:
                  > ja jestem najszczesliwszy , gdy jestem sam. zycie wspolnotowe nigdy mi ni
                  > e pasowalo. dobra książka, gatunkowa herbata, dlugi spacer z psem, wyjazd na
                  > wycieczke w nowe miejsce, lub w takie, ktore lubie, niezobowiazujaca rozmowa
                  > z pania w sklepie warzywnym, nauka nowego języka , koncert itd etc....mnie to styka.
                  ______________________________________________________.
                  Takze naleze do samotnikow, a jednak aby moc komus sluzyc i dawac
                  potrzebuje innych i to dopiero czyni mnie spelnionym i szczesliwym...!
                  A...
                  • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 19:08
                    ty ciaagle sie przechwalasz Guciu...<.tu pomagam, tam psluze, temu dalem i temu daje> itd etc. to juz sie dawno temu zrobilo nudne. ja nikomu nie sluze, bo nie jestem kamerdyner, a jak komus daje to daje. a nie o tym w kolko gadam. poza tym?.......kazdy ma wlasne szczescie i wazne by je w ogole znalazl. choćby na Madagaskarze. jedyna wspolnota do jakiej mogłbym należeć to wspólnota Anonimowych Lemurów, co sie w klimacie madaagaskarskim doskonale sprawdza.
                    czołem
                    • aaugustw Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 19:45
                      wolfigen napisał:
                      > ty ciaagle sie przechwalasz Guciu...<.tu pomagam, tam psluze, temu dale
                      > m i temu daje> itd etc. to juz sie dawno temu zrobilo nudne. ja
                      > nikomu nie sluze, bo nie jestem kamerdyner, a jak komus daje to daje.
                      > a nie o tym w kolko gadam. poza tym?.......kazdy ma wlasne szczescie i
                      > wazne by je w ogole znalazl. choćby na Madagaskarze. jedyna wspolnota do
                      > jakiej mogłbym należeć to wspólnota Anonimowych Lemurów, co sie w klimacie
                      > madaagaskarskim doskonale sprawdza.
                      _____________________________________________________.
                      Od razu widac, ze nie masz zielonego pojecia ani o zieleni Madagaskaru,
                      ani o posludze czynionej innym, inaczej nie pisalbys o chwaleniu sie...!
                      I po co to robisz, chcesz zablysnac...!?
                      A...
                      • wolfigen Re: Miał ktoś tak? 21.10.10, 20:18
                        Maadaagaskar nie jest zielony...jest szary,bury,brunatny, brudny, w większości piaskowo błotnisty itd etc...jako exLemur znam się na tym lepiej. jeśli chcesz służc innym Guciu-to im po prostu służ....o czym to gadać ? służba nie drużba, a druh nie gaduła.
                        hej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka