Dodaj do ulubionych

Przyjacielskie rozstanie.

05.12.10, 19:57
Nie palę, choć jako była palaczka, nigdy krzywo nie spojrzę na człowieka, który pali.
Rzuciłam dopiero wtedy, gdy uświadomiłam sobie, że palenie jest przyjemnym, relaksującym zajęciem, jednakże potencjalnie niezdrowym.
Żegnaj przyjacielu, byłeś mi bratem i katem przez wiele lat, ale teraz niestety, zewsząd nas wyganiają. Zawsze będę dobrze o Tobie myślała.
Przyjaciel trochę posmutniał, upewnił się, że nigdy go nie zapomnę i odszedł puszczając do mnie oko. Fajnie było nam razem.
Obserwuj wątek
    • deoand Re: Przyjacielskie rozstanie. 05.12.10, 22:00
      Może i troche racji w tym jest ale po co rzucac palenie inaczej przyjaciela gdy sprawia nam dalej wiele relaksu i zadowolenia . Bezsens .

      Ja tam rzuciłem palenie jak nałóg zaczął mi przeszkadzać i palaczy na pohybel - ogniem i mieczem !!
      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 05.12.10, 22:45
        deoand napisał:

        > Może i troche racji w tym jest ale po co rzucac palenie inaczej przyjaciela gdy
        > sprawia nam dalej wiele relaksu i zadowolenia . Bezsens .
        >
        > Ja tam rzuciłem palenie jak nałóg zaczął mi przeszkadzać i palaczy na pohybel
        > - ogniem i mieczem !!

        Starałam się rozstać z Przyjacielem pod wpływem powszechnej opinii, że palenie jest tylko i wyłącznie złe, szkodliwe, uśmiercające. Nie potrafiłam. Nie mogłam zrozumieć dlaczego wobec tego tkwię w tym nałogu. W końcu zrozumiałam, że kocham ten dymek i wszystko co się z nim wiąże, ale i poczułam, że ta miłość nic dobrego mi nie niesie i w niczym mi nie pomoże. Natomiast nie chcę wypierać się miłości.
        • deoand Re: Przyjacielskie rozstanie. 05.12.10, 23:19
          No ok . Każdy argument dobry aby rzucić palenie - ty masz taki ja mam taki - w każdym razie nie pale juz 16 lat .
          Cytuję
          Natomiast nie chcę wypierać się miłości ???

          tego nie rozumiem - ja sie wyparłem do końca - było mineło - nie wyparcie sie " miłości " grozi powrotem do nałogu !!
          • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 06.12.10, 00:45
            Wyrzekając się swej miłości zachowuje ją na zawsze.
    • elfkabezhaltera Re: Przyjacielskie rozstanie. 06.12.10, 07:59
      Powodzenia!
      Ale pamietaj aby nie dawac Przyjacielowi przelotnego "buzi" - bo się znów wprowadzi ...
      :)
    • czlowieek Re: Przyjacielskie rozstanie. 06.12.10, 10:18
      Jeszcze będziesz palić, że... uff
    • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 06.12.10, 15:47
      caffeine0 napisała:
      > ... odszedł puszczając do mnie oko. Fajnie było nam razem.
      __________________________________________________.
      Wiec i dalej bedzie fajnie... - Najwiekszy to ambaras, kiedy dwoje...
      A...
      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 12:39
        Zobaczymy:)
        Umartwianie się leży niestety w mojej naturze, więc jakoś tak mi łatwiej, gdy stwierdzam, że słusznie dałam się oczarować. Tylko nie potrafiłam zachować umiaru. A co za dużo, to niezdrowo.
        Z alkoholem jest chyba podobnie. Sam w sobie nie jest zły. W końcu nie występowałby w takim ważnym miejscu na mszy.
        • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 12:48
          "Z alkoholem jest chyba podobnie. Sam w sobie nie jest zły. W końcu nie występowałby w takim ważnym miejscu na mszy."

          Sam alkohol /w takiej ilości/ nie ma żadnego znaczenia ponieważ jego miejsce mógłby zastąpić
          np. sok pomidorowy - chodzi tu raczej o pamiątkę.
          Pamiętajmy jednak, że wśród księży są również tzw. alkoholicy.
          Kościół już przepraszał za swoje błędy, a to oznacza, że nie jest nieomylny.


          • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 12:51
            A zamiast Komunii, można spokojnie podawać chipsy.
            • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 12:59
              Chrystus z uczniami ,podczas ostatniej wieczerzy, też nie jadł opłatków.
              • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 13:31
                Za to wypił sporo wina:)
                • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 13:35
                  Niektórzy nazywali Go pijanicą wina.
                • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:09
                  caffeine0 napisała:
                  > Za to wypił sporo wina:)
                  ________________________.
                  A tobie kto tych glupot nagadal...!?
                  Kto cie tak skrzywdzil...!?
                  A...
              • deoand Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 13:39
                Ano chyba nie jadł opłatków ale tak czy siak go złapali i powiesili i to znowu ciekawy przypadek gdy przegrany staje sie bohaterem a zwyciezcy -Rzymianie - pokonanymi .
                ale to mozliwe dopiero po latach - na bieżąco - zwycięzców sie nie sądzi stąd każdy sposób tego kto rzucił palenie i nie pali jest dobry bo zwyciężył przynajmniej na razie nałog i swoja słabośc .

                A z jakich pobudek to zrobił i jakimi motywami czy filozofia sie kierował to juz drugorzędna sprawa - co nie zmienia faktu że palaczy trzeba jak napisałem wcześniej ogniem i mieczem i nie wolno odpuścić bo znowu swiat zaleja a właściwie zadymią .

                Dopóki Neron z chrześcijan przygotowywał karme dla lwów to ich niedobitki siedziały gdzieś tam cicho w katakumbach w Rzymie a gdy później Konstantyn ich uznał i zmienił karme lwom to zalali świat i Rzym też ........

                Więc dla palaczy żadnej litosci i współczucia !!!!
                • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 13:56
                  Jerzy Giedroyc twierdził, że szkodliwość nikotyny jest przereklamowana. Nasza noblista Wisława Sz., nie ukrywa, że lubi palić. Nie chcę sobie pochlebiać wymieniając wybitnych palaczy: Churchill, Wirginia Woolf, Adam Michnik, Coco Chanel, Barak Obama.
                  Niech sobie palą.
                  Mnie palenie przeszkadza w dobrym samopoczuciu, bo nie potrafię palić umiarkowanie,
                  Więc rozstanie jest najracjonalniejszym wyjściem. Nie miałabym do siebie żadnej pretensji, gdybym potrafiła palić tylko w wyjątkowych okazjach, a takie zdarzają się raz na miesiąc.

                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:01
                    Oczywiście część z wymienionych palaczy już nie pali, bo nie żyje, ale chętnie dożyję ich sędziwego wieku. Nie mówię ty o Wirginii, która rzuciła się do rzeki z zupełnie innych powodów.
                    • deoand Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:06
                      Nie problem w tym kto palił - problem w tym jak zresztą w każdym nałogu - jak nie zapalić pierwszego papierosa gdy juz sie nie pali - Zapalisz i o ile byłaś prawdziwą palaczka czyli zaciągałas sie to po zawodach .

                      I to całe sedno uzależnienia !!!
                      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 07:55
                        - Zapalisz i o ile byłaś prawdziwą palaczka czyli zaciągałas sie to po zawodach

                        To jest rada, którą zamierzam wydrukować i zawiesić w widocznym miejscu.
                        Wszelkie inne dywagacje ( głównie myślę o swoich własnych ) są całkowicie bezproduktywne.
                        • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 08:25
                          caffeine0 napisała:

                          (Deo):
                          > - Zapalisz i o ile byłaś prawdziwą palaczka czyli zaciągałas sie to po zawodach
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          > To jest rada, którą zamierzam wydrukować i zawiesić w widocznym miejscu.
                          > Wszelkie inne dywagacje ( głównie myślę o swoich własnych ) są całkowicie bezpr
                          > oduktywne.
                          _________________________________________________________________.
                          Nie zapalisz i o ile byłaś prawdziwą palaczka czyli zaciągałas sie to po przyjacielu...!
                          A... :-(
                    • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:21
                      caffeine0 napisała:
                      > Oczywiście część z wymienionych palaczy już nie pali, bo nie żyje, ale chętnie
                      > dożyję ich sędziwego wieku...
                      ________________________________________.
                      Coz, musialabys miec duzo szczescia, aby sie zmiescic w tych paru %
                      A...
                • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:18
                  deoand napisał:
                  > Ano chyba nie jadł opłatków ale tak czy siak go złapali i powiesili i to znowu
                  > ciekawy przypadek gdy przegrany staje sie bohaterem a zwyciezcy -Rzymianie - po
                  > konanymi .
                  - - - - - - - - -
            • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:07
              caffeine0 napisała:
              > A zamiast Komunii, można spokojnie podawać chipsy.
              _____________________________________________.
              Zaraz widac, ze od Eucharystii oddalona jestes lata swietlne...
              Nie znasz ani jej znaczenia, ani tego poslania...
              A...
        • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:05
          caffeine0 napisała:
          > ... A co za dużo, to niezdrowo.
          > Z alkoholem jest chyba podobnie. Sam w sobie nie jest zły. W końcu nie występow
          > ałby w takim ważnym miejscu na mszy.
          _________________________________.
          Wg. Kosciola nie mozna porownywac wina z innymi sztucznie wyprodukowanymi
          napojami alkoholowymi... - Kodeks Prawa Kanonicznego mówi o tym napoju, ze
          jest to strawa dla ducha... - Ojcowie Kościoła nauczają o chlebie pszennym i szczepie
          winnym, które stają się Eucharystią, i przestrzegają: "nie ma Ofiary z Krwi Chrystusa,
          jeśli brakuje wina w kielichu".
          Tobie je przynosimy, aby stały się dla nas chlebem życia, napojem duchowym
          rozweselajacym zycie... - Czyli inaczej (jak sama piszesz): wszystko w miare,
          a ci ktorzy przeholowywuja sa przeciw Regulom duchowym i nakazaniom Bozym.
          Musza cierpiec...!
          A...
          • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:12
            > Musza cierpiec...!
            Zastanawiam się nad tym, co napisałeś i Tobie też to doradzam.
            Jesteś przekonany? Bo ja nie.
            • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:24
              caffeine0 napisała (do A...):

              > > Musza cierpiec...!
              - - - - - - - - - - - - - -
              > Zastanawiam się nad tym, co napisałeś i Tobie też to doradzam.
              > Jesteś przekonany? Bo ja nie.
              _____________________________________________________.
              Gdybys sie naprawde zastanowila, a nie pisala na oslep, nie pytalabys...!
              A...
              • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 14:51
                Obecnie nie cierpię, choć nie wypieram się, że wcześniej różnie bywało.
                Ale to co było wcześniej nie ma teraz znaczenia.
                • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 15:25
                  caffeine0 napisała:
                  > Obecnie nie cierpię, choć nie wypieram się, że wcześniej różnie bywało.
                  > Ale to co było wcześniej nie ma teraz znaczenia.
                  _______________________________________________.
                  Nie mialem na mysli cierpien po odstawieniu palenia papierosow, ktorych nie ma...!
                  W koncu nie towarzysza temu zadne uboczne efekty, aby trzeba bylo
                  cierpiec, jak to ma miejsce po odstawieniu alkoholu...!
                  A...
                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 16:25
                    aaugustw napisał:

                    aby trzeba bylo
                    > cierpiec, jak to ma miejsce po odstawieniu alkoholu...!
                    > A...

                    Pamiętasz jeszcze jak to było?
                    Ja nie pamiętam już ,jak bolało złamanie nogi przed rokiem, nie wspomnę już, że jestem matką, więc nawet jakieś porody chyba przechodziłam. Ale już nie pamiętam:)
                    Nie pamięta się zaszłych cierpień.

                    • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 22:10
                      caffeine0 napisała:

                      > aaugustw napisał:
                      > aby trzeba bylo
                      > > cierpiec, jak to ma miejsce po odstawieniu alkoholu...!
                      > > A...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > Pamiętasz jeszcze jak to było?
                      ________________________________________________.
                      Ten bol stracil juz na sile, ale pamietac go bede zawsze i to
                      kim jestem...!
                      Dziwie sie natomiast Tobie, tej ktorej nikotyna siedzi jeszcze we krwi...
                      No ale te cierpienia to zadne cierpienia, skoro po paru godzinach juz
                      o nich zapomnialas...!
                      Dobranoc: A... ;-)
                      Ps. O porodzie nie wspomne, bo go nie przechodzilem...
                    • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 07.12.10, 22:51
                      "Nawet jakieś porody chyba przechodziłam. Ale już nie pamiętam:)"

                      Co rok to prorok?
                      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 18:48
                        www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza
                        • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 18:57
                          Toteż Albert potrafił korzystać, z tej złotej myśli - tylko jego żona dostawała coraz większego garba od tych rozkoszy.
                          • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 19:09
                            Zupełnie nie o to mi chodziło. Tam być taki artykuł o nowym odkryciu, że rzucenie palenia przyczynia się do poprawy nastroju. Chciałam go wkleić, a wkleiła mi się jakaś złota myśl Einsteina.
                            :-)
                            • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 08.12.10, 19:22
                              Wkleiło i mnie zakleiło...
                            • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 19:25
                              caffeine0 napisała:
                              > ... rzucenie palenia przyczynia się do poprawy nastroju...
                              > :-)
                              ____________________________________________.
                              Czyzbys stracila swoj dobry nastroj, ze Cie tu nie ma...!? :-0
                              A... ;-)
                              • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 19:51
                                aaugustw napisał:

                                > Czyzbys stracila swoj dobry nastroj, ze Cie tu nie ma...!? :-0
                                > A... ;-)

                                Obawiałam się, że mój problem jest tak nudny, że piszę do ściany, więc tym bardziej cieszę się, że pytasz o mój nastrój:-)
                                Dotarły do mnie dwie sprawy:
                                pierwsza - że rzucić trzeba raz na zawsze, bez dyskusji, bez zastanawiania się, że może jednak czasami to można, bo po co stresować organizm i psychikę takim bezwzględnym zakazem; scenariusz powrotów ćwiczyłam wiele razy i nigdy się się nie sprawdził;
                                druga - zawsze gdy udawało mi się odstawić papierosy na jakiś czas, to przeżywałam lekką euforię; sądziłam, że euforia była najpierw, a rzucanie palenia potem, a teraz uświadomiłam sobie, że to niepalenie poprawia nastrój.
                                Nie powiem, że nie toczę walki, ale przeciwnik jest jakby bardziej znany, przewidywalny.
                                Przeciwnik, to oczywiście moje uzależnienie, a nie nikotyna.

                                • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 20:00
                                  caffeine0 napisała:
                                  > ... Nie powiem, że nie toczę walki, ale przeciwnik jest jakby
                                  > bardziej znany, przewidywalny.
                                  > Przeciwnik, to oczywiście moje uzależnienie, a nie nikotyna.
                                  __________________________________________________.
                                  Najwiekszym dla nas wrogiem w uzaleznieniach jestesmy my sami...!
                                  Moja mala sugestia: skoryguj to "toczenie walki"...
                                  Z sama soba nie wygrasz. To bylaby tylko kwestia czasu, kiedy
                                  zmeczona przegrasz...!
                                  Ja sie poddalem, kiedy zrozumialem swoja bezsilnosc, zarowno
                                  w moim alkoholizmie, jak i (potem po ok. 7-latach) z papierosami...!
                                  A...
                                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 21:13
                                    aaugustw napisał:
                                    > Najwiekszym dla nas wrogiem w uzaleznieniach jestesmy my sami...!
                                    > Moja mala sugestia: skoryguj to "toczenie walki"...
                                    > Z sama soba nie wygrasz. To bylaby tylko kwestia czasu, kiedy
                                    > zmeczona przegrasz...!

                                    Pomyślę nad tym, bo wydaje mi się to warte zastanowienia.
                                    Czyli po prostu, nie palę... bez dyskusji i toczenia walki?
                                    • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 21:28
                                      aaugustow, jakby to nie zabrzmiało, ustanawiam się moim przewodnikiem:-))
                                      Nie palę!
                                      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 21:31
                                        caffeine0 napisała:

                                        > aaugustow, jakby to nie zabrzmiało, ustanawiam się moim przewodnikiem:-))
                                        > Nie palę!

                                        Przepraszam, ustanawiam C I Ę:-)
                                        • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 22:10
                                          caffeine0 napisała:

                                          > caffeine0 napisała:
                                          > > aaugustow, jakby to nie zabrzmiało, ustanawiam się moim przewodnikiem:-))
                                          > > Nie palę!
                                          - - - - - - - - - -
                                          > Przepraszam, ustanawiam C I Ę:-)
                                          ________________________________________________________________.
                                          Szybko wyrokujesz... - Przypomnialas mi moje wlasne "sinusoidalne" emocje,
                                          mocno oddalone od "zlotego srodka"...! ;-)
                                          (emocje te zaliczam do niezdrowych...) :-(
                                          Ale do tematu:
                                          Kiedys poczulbym sie najwazniejszy po tym, co tu napisalas, ale to nie jest dzis juz tak...
                                          W AA mowia: "Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną,
                                          bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem."
                                          Ja moge podzielic sie z Toba tylko swoim doswiadczeniem, ktore zdobylem od innych,
                                          a ktore Ty z kolei kiedys podasz bezinteresownie dalej...
                                          To wszystko co my mozemy zrobic dla siebie i innych, bo obok nas (i w nas samych)
                                          jest cos nieopisanie potezniejszego, czego my nigdy nie zglebimy... - Temu Czemus, (Komus...!?) jestesmy wydani na dobre i na zle, czy nam sie to podoba, czy nie...
                                          Od nas samych zalezy tylko mala czasteczka z tego jak potoczy sie nasz wlasny los...
                                          Spij spokojnie...
                                          Dobranoc. Do jutra (jak Sila Wyzsza pozwoli):
                                          A... ;-)
                                          • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 10:10
                                            aaugustw napisał:
                                            > Dobranoc. Do jutra (jak Sila Wyzsza pozwoli).
                                            _______________________________________.
                                            Minelo rowno 12 juz godzin od ostatniego tu maila i... nic sie tu nie dzieje(!?).
                                            Pozasypiali na amen, czy co...!? ;-)
                                            Mnie bylo znowu dzisiaj dane rano ujrzec swiatlo tego dnia.
                                            Szczesliwy jestem wtedy, kiedy dopuszczam do siebie te moja
                                            mala swiadomosc, jak odbiornik radiowy, ktory po owarciu go
                                            wylapuje te niewidoczne fale eteru...!
                                            Wdzieczny jest za to i za moja trzezwosc, ktora pozwala mi to
                                            dzisiaj dostrzegac... - Ktos mnie kiedys zapytal, czy ja sie modle?
                                            Nie odpowiedzialem, ja nie potrafie sie modlic... - Jedyna moja
                                            modlitwa, ktora szanuje to "Pogoda Ducha" - w AA i "Ojcze nasz"
                                            w religii. Nie cierpie bezrozumnego "klepania" wyuczonych wczesniej modlitw...
                                            W tym miejscu musze skorygowac moja odpowiedz na tamto pytanie,
                                            gdyz ona (ta odpowiedz) nie byla prawdziwa... - Te moje poranne
                                            mysli, ta moja wdziecznosc i radosc to takze modlitwa... - Moja modlitwa...!
                                            Dzien dobry:
                                            A... ;-)
                                          • boja55 Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 11:42

                                            > W AA mowia: "Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną,
                                            > bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem."
                                            > Ja moge podzielic sie z Toba tylko swoim doswiadczeniem, ktore zdobylem od inny
                                            > ch,
                                            > a ktore Ty z kolei kiedys podasz bezinteresownie dalej...
                                            > To wszystko co my mozemy zrobic dla siebie i innych, bo obok nas (i w nas samyc
                                            > h)
                                            > jest cos nieopisanie potezniejszego, czego my nigdy nie zglebimy... - Temu Czem
                                            > us, (Komus...!?) jestesmy wydani na dobre i na zle, czy nam sie to podoba, czy
                                            > nie...
                                            > Od nas samych zalezy tylko mala czasteczka z tego jak potoczy sie nasz wlasny l
                                            > os.

                                            Podoba mi się to co napisałeś.Gdzieś wewnątrz mnie pojawiają się podobne myśli,tylko nie potrafię ich zebrać i wyrazić,ale cały czas mam nadzieję że i ja do tego dojdę.
                                            • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 11:55
                                              boja55 napisał:
                                              > Podoba mi się to co napisałeś.Gdzieś wewnątrz mnie pojawiają się podobne myśli,
                                              > tylko nie potrafię ich zebrać i wyrazić,ale cały czas mam nadzieję że i ja do tego dojdę.
                                              _________________________________________________________________.
                                              I ja mialem podobne mysli i watpliwosci, kiedy nie moglem zebrac do kupy swego
                                              jezyka serca, aby go przelac na papier...
                                              Moge Cie juz dzisiaj zapewnic, ze bedzie tak, jak sam piszesz; "... i ja do tego dojde"!
                                              A...
                                              Ps. A jest juz "za piec dwunasta"...! ;-)
                                          • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 13:22
                                            aaugustw napisał (do Caffeine0):
                                            > Szybko wyrokujesz... - Przypomnialas mi moje wlasne "sinusoidalne" emocje,
                                            > mocno oddalone od "zlotego srodka"...! ;-)
                                            > (emocje te zaliczam do niezdrowych...) :-(
                                            _________________________________.
                                            Czyzby nam sie Caffeine0 za te slowa obrazila :-?
                                            A...
                                            • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 13:45
                                              aaugustw napisał:
                                              Czyzby nam sie Caffeine0 za te slowa obrazila :-?
                                              > A...

                                              Skądże, skądże:-) Faktem jest, że w sen zimowy zapadłam i dziesięć godzin, to moje minimum.
                                              Teraz jestem w pracy, ale jakiegoś nawału nie ma... Może szkoda, bo mam za dużo czasu na dumanie o moim nałogu. Uważam, że stanowczo za dużo o tym rozmyślałam. Szukałam jakiegoś wytrycha, żeby wstać i stwierdzić, że to już jest za mną. I guzik. Zmarnowałam co najmniej pięć lat na jakieś psychologiczne wygibasy.
                                              Przypomniałam sobie ostatnio moje urlopy, na których zawsze starałam się nie palić.
                                              Udawało mi się wtedy, gdy wyjeżdżałam tylko z najbliższą rodziną, bo na tych towarzyskich, paliłam nawet więcej niż normalnie. Chyba ludzie mnie stresują albo jestem, jak Cygan co dla towarzystwa da się powiesić.
                                              Natomiast wspomnienia z tych bezdymnych urlopów są najprzyjemniejsze. Uczepiłam się obecnie myśli, że rzucanie jednak poprawia nastrój i te dobre wspomnienia wynikają również z tego faktu. Dałam sobie wmówić, że jest odwrotnie i zafundowałam pięć lat huśtawki nastrojów. Raz euforia, a zaraz potem dół, bo znów się poddałam. I tak przez parę długich, smutnych lat.




                                              • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 18:42
                                                caffeine0 napisała:
                                                > ... i zafundowałam pięć lat huśtawki nastrojów. Raz euforia, a zaraz potem dół, bo znów się poddałam. I tak przez parę długich, smutnych lat.
                                                __________________________________________________.
                                                W ten sposob wyrabia sie swoje emocje, ktore zostaja potem
                                                na cale zycie, takze po zakonczeniu juz swego uzaleznienia...!
                                                Do jutra:
                                                A...
                                                • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 19:00
                                                  No nie, jak to do jutra? Idę spać dopiero za dwie godziny. Co wiesz o tych emocjach?
                                                  Mam nadzieję, że nie jest to nieuleczalne?
                                                  C...
                                                  • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 11.12.10, 12:30
                                                    caffeine0 napisała:
                                                    > No nie, jak to do jutra? Idę spać dopiero za dwie godziny. Co wiesz o tych emoc
                                                    > jach?
                                                    > Mam nadzieję, że nie jest to nieuleczalne?
                                                    > C...
                                                    ____________________________________________________________.
                                                    Wczoraj bylem na Mityngu AA, a dzisiaj musze na urodzinki do kuzyna, wiec
                                                    mowie takze: Do jutra, ale obiecuje wrocic do tego tematu...! ;-)
                                                    Trzymaj sie i nie daj sie:
                                                    A... ;-)
                                                  • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 12.12.10, 15:15
                                                    caffeine0 napisała:
                                                    > > ... Co wiesz o tych emocjach?
                                                    > > Mam nadzieję, że nie jest to nieuleczalne? _______________________________________.
                                                    Uleczyc mozna tylko to, co jest chore...! ;-)
                                                    Dopoki te emocje sa w harmonnii, wszystko jest ok...! ;-)
                                                    Uwazam jednak, ze kazde uzaleznienie powoduje to,
                                                    ze ta sinusoida euforii i depresji staje sie z czasem
                                                    coraz wieksza, jak stara przepona gumowa w pojemniku
                                                    cisnieniowym...
                                                    Harmonie jednak trudno utrzymac... - Tam gdzie duzo swiatla,
                                                    tam i duzo cieni, albo kto wysoko podskakuje, ten nisko upada... itd... ;-)
                                                    Potem kiedy pozbywamy sie danego uzaleznienia wychyly te
                                                    staja sie nie do zniesienia, dopiero po przejsciu z tego "piekla"
                                                    przez "czysciec", wracaja one z czasem do normy... - Do harmonii
                                                    i rownowagi wewnetrznej...
                                                    To nawiasem mowiac jest ta jedna z Regul duchowych,
                                                    ktorym podlegamy: Dzien/noc... - Przyplyw/odplyw... - etc...
                                                    Kazdej akcji towarzyszy reakcja, a jak zlapac ten "zloty
                                                    srodek", w ktorym czujemy sie najlepiej, o to mnie juz
                                                    nie pytaj...! :-(
                                                    A... ;-)
                                                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 12.12.10, 20:15
                                                    aaugustw napisał:
                                                    Harmonie jednak trudno utrzymac... - Tam gdzie duzo swiatla,
                                                    tam i duzo cieni, albo kto wysoko podskakuje, ten nisko upada... itd... ;-)
                                                    Potem kiedy pozbywamy sie danego uzaleznienia wychyly te
                                                    staja sie nie do zniesienia, dopiero po przejsciu z tego "piekla"
                                                    przez "czysciec", wracaja one z czasem do normy... - Do harmonii
                                                    i rownowagi wewnetrznej...

                                                    Zgadzam się z tym co piszesz, choć dramatycznej huśtawki nastrojów na szczęście nie mam.
                                                    Ona się zdarzała, ale wtedy, gdy decydowałam się kupić ostatnią paczkę papierosów i przerwać "na chwilę" rzucanie. Obecnie jestem zdeterminowana. Nie powiem, że odbywa się to bez żadnej walki, ale chyba nigdy jeszcze nie miałam takiej ochoty na walkę.
                                                    Mój staż rzucania, to dobre pięć lat. Do stażu palenia nawet się nie przyznam;-)

                                                  • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 12.12.10, 20:42
                                                    caffeine0 napisała:
                                                    > ... Obecnie jestem zdeterminowana. Nie powiem,
                                                    > że odbywa się to bez żadnej walki, ale chyba nigdy jeszcze nie miałam takiej oc
                                                    > hoty na walkę.
                                                    > Mój staż rzucania, to dobre pięć lat. Do stażu palenia nawet się nie przyznam;-)
                                                    _____________________________________________________.
                                                    Z kim Ty walczysz...!?
                                                    Przeciez to walka z samym soba...! - Jak dlugo myslisz walczyc
                                                    i kto w tej walce ma zwyciezyc, a kto ze zmeczenia przegrac...?
                                                    Na co liczysz w tej walce...!?
                                                    A...
                                                    Ps. Pamietaj tylko, ze nikotyna bardzo szybko uzaleznia...!
                                                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 12.12.10, 21:02
                                                    Hm, powiedzmy, że po długim zmaganiu się z nałogiem, podjęłam wreszcie decyzję: nie chcę już palić. Chyba masz rację, że to nie jest już walka. Skreślamy słowo: "walczyć", ale pozostawiamy: "determinacja", dodajemy: "decyzja".
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 12.12.10, 21:11
                                                    caffeine0 napisała:
                                                    > ... Skreślamy słowo: "walczyć", ale pozostawiamy: "determinacja", dodajemy: "decyzja".
                                                    > Pozdrawiam:)
                                                    _____________________.
                                                    "My" to znaczy kto...!? ;-)
                                                    (w mnogosci nie ma odpowiedzialnosci).
                                                    A...
                                                    Ps. Fajnie chociaz ze to Ty tylko pozdrawiasz, a nie oni...! ;-)
                                                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 10:43
                                                    Tak sobie pochlebiam... My, to znaczy ja i lepsza część mojej osobowości, która jest od podnoszenia mnie z upadku:). Ta gorsza część niestety ciągle się jeszcze odzywa, ale zauważyłam, że tylko na chwilę. Nagrodą jest poczucie, że daję radę.
                                                    Pozdrawiamy:)
                                                  • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 11:30
                                                    caffeine0 napisała:
                                                    > Tak sobie pochlebiam...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Latwiej jest sobie pochlebiac, jak chwalic...! ;-)
                                                    ____________________________________.
                                                    caffeine0 napisała dalej:
                                                    > ... My, to znaczy ja i lepsza część mojej osobowości, która
                                                    > jest od podnoszenia mnie z upadku:).
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Ja takze nosze w sobie tego Keina i Abla... - To zlo i dobro...
                                                    Jedno bez drugiego nie potrafi funkcjonowac, ale ja mam dzis
                                                    wybor po ktorej stronie chce stac... - (bez walki...!).
                                                    ___________________________________________.
                                                    caffeine0 napisała dalej:
                                                    > ... Ta gorsza część niestety ciągle się jeszcze odzywa,
                                                    ale zauważyłam, że tylko na chwilę...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Nie przejmuj sie tym... - Ona jest nierozlaczna czescia Ciebie...!
                                                    Nie dopuszczaj jej do glosu, kiedy sie odzywa..! ;-)
                                                    ______________________________________.
                                                    caffeine0 napisała dalej:
                                                    > ... Nagrodą jest poczucie, że daję radę.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Nagroda ta kiedys spowszednieje...!
                                                    _____________________________.
                                                    caffeine0 napisała dalej:
                                                    > Pozdrawiamy:)
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    Dziekujemy...! ;-)
                                                    A...
                                • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 20:47
                                  Kiedyś byłem zdziwiony, ze mój kolega potrafi palić okazjonalnie -najczęściej do piwka.
                                  Czasem stwierdzał:
                                  "Niedobrze - rozpaliłem się..."
                                  Czyli miał nad tą swoją "przyjemnością" pewną kontrolę.
                                  Później i ja potrafiłem kontrolować palenie, ale to zawsze kończyło się większym lub mniejszym bólem.
                                  Gdybym znów zaczął palić to odstawienie nie sprawiłoby mi większego kłopotu - już to przerabiałem - nie paliłem 5 lat, później paliłem 1,5 roku i znów powtórzyłem pięcioletni okres abstynencji.
                                  Moja mama ,rzuciła wieloletnie palenie, zaraz na drugi dzień po zażyciu Preparatu Tołpy - dziwne!

                                  • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 21:23
                                    Widocznie mama była bardzo zdeterminowana.
                                    Nowotworu nie da się uleczyć preparatem Tołpy, ale na psychikę może zadziałać.
                                    Niestety, nie na moją.
                                    • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 09.12.10, 21:40
                                      Moja mama nie wzięła tego preparatu żeby rzucić palenie.

                                      Generalnie to uważam /podobnie zresztą jak August/. ze stare musi umrzeć żeby narodziło się nowe.
                                      Człowiek musi się zmienić - inaczej szybciej czy później powróci do swych starych zainteresowań.
                                      • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 10.12.10, 18:51
                                        pierzchnia napisał:

                                        > Moja mama nie wzięła tego preparatu żeby rzucić palenie.
                                        >
                                        > Generalnie to uważam /podobnie zresztą jak August/. ze stare musi umrzeć żeby n
                                        > arodziło się nowe.
                                        > Człowiek musi się zmienić - inaczej szybciej czy później powróci do swych stary
                                        > ch zainteresowań.

                                        Jak to, stare musi umrzeć? Moje stare, to udana rodzina, dobra praca, paru przyjaciół, cztery pory roku, które lubię po kolei. Wszystko mam w najlepszym porządku. Bliscy zaakceptowali nawet mój nałóg, bo nie chcieli już walczyć z wiatrakami.
                                        Więc tylko kawałek starego musi umrzeć.

                                        • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 19:47
                                          Zadajesz podobne pytania do tych, które stawiał biblijny Nikodem.
                                          • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 20:15
                                            pierzchnia napisał:
                                            > Zadajesz podobne pytania do tych, które stawiał biblijny Nikodem.
                                            ________________________________________________________.
                                            Najpierw chcialem napisac: Coz, moze i ja bede swietym...(!?) ;-)
                                            Ale to zbyt powazny temat, zeby z niego kpic, a wiec jezeli chodzi
                                            o uzaleznienia, jestem takim wlasnie zatwardzialym Nikodemem,
                                            faryzeuszem, dbajacym o czystosc Programu, to m.in. dzieki takim,
                                            jak on przetrwala ta nasza wiara i Biblia w niezmienionej postaci...
                                            (zmieniona Biblia, nie jest juz Biblia...).
                                            A...
                                            • pierzchnia Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 21:34
                                              Mój wpis nie dotyczył ciebie -Auguście.
                                              • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 14.12.10, 10:10
                                                pierzchnia napisał:
                                                > Mój wpis nie dotyczył ciebie -Auguście.
                                                ____________________________________________.
                                                Wpis byl o Swietym, wiec pomyslalem, ze to do mnie...! ;-)
                                                A...
                                          • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 15.12.10, 08:11
                                            pierzchnia napisał:

                                            > Zadajesz podobne pytania do tych, które stawiał biblijny Nikodem.

                                            Nie pochlebiałabym sobie aż tak bardzo...:)
                                            Jakaś zmiana jednak się dokonała, choć nie wiem czy trwale.
                                            Określiłabym najkrócej, że łapię się na tym, że zaczynam dobrze o sobie myśleć. Oczywiście bez euforii, ale to takie miłe uczucie nie poniżać się, nie załamywać. Myślę sobie, że zdrowieję od nikotyny, a kuracja czasami musi lekko zaboleć.
    • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 18:43
      wyborcza.pl/1,75476,8777430,Rzucenie_palenia_cieszy__a_nie_meczy_.html
      • aaugustw Re: Przyjacielskie rozstanie. 13.12.10, 19:45
        caffeine0 przytoczyła:
        > rel="nofollow">wyborcza.pl/1,75476,8777430,Rzucenie_palenia_cieszy__a_nie_meczy_.html
        ________________________________.
        A jak jest u Ciebie... - Takze cieszy...!? ;-)
        A...
        • caffeine0 Re: Przyjacielskie rozstanie. 15.12.10, 08:13
          Dziekuję za zainteresowanie. Odpowiedź jest wyżej.
          Pozdrawiam - samodzielnie;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka