Dodaj do ulubionych

Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoholika)

26.12.10, 21:02
Tak znowu przetoczyla sie dyskusja o slynnym wypiciu "jednego kieliszka". Czy mozna, czy nie mozna, czy sie poleci czy nie? Jest to dyskusja akademicka. Uwazam, ze bardziej uzyteczne bylaby dyskusja nad praktycznym aspektem. W takim swietle musialbym zapytac- co mi ten jeden kieliszek daje, a i co odbiera, a nie czy moge, czy polece itp.

Wedlug moich doswiadczen i wiedzy nie ma chyba na swiecie alkoholika, ktory wolalby wypic jeden kieliszek niz dwa, dwa niz cztery i cztery niz osiem. Wiecej, wielu niealkoholikow lapie tzw lejca, czyli jak wypije nieco lubi wypic wiecej. Mozemy zalozyc wiec, ze u wszystkich takich osob wypicie jednego kieliszka wywoluje chec wypicia wiecej.
U alkoholika ta chec jest wyjatkowo silna. Czasem tak silna, ze nie do powstrzymania, o czym wiadomo z roznych opowiesci.

Wniosek jaki wynika z tego jest taki, ze po wypiciu jednego kieliszka chce sie wiecej. A "prawdziwy" alkoholik musi po prostu meczyc sie, by nie wypic drugiego. Jezeli ktos osiagnie taki stan, ze bedac alkoholikiem i pijac ciagami czy upijajac sie zacznie lubic stan po wypiciu jednego drinka- to ja mu gratuluje, ale szczerze to nie bardzo w to wierze. Przypominam- nie mowie, ze on ma byc w stanie wypic ten jeden drink- mowie, ze ma byc w stanie na luzie i z pelna satysfakcja wypic jeden- i tylko jeden- drink, jak zwyczajny niealkoholik.

Tak wiec ta meka to jest najbardziej bezposrednia i dorazna cena za wypicie tego kieliszka.
Pomine tutaj cene ryzyka, czyli tego, ze ten kieliszek moze byc poczatkiem ciagu, moze byc wstepem do rocznego popijania, a moze byc pierwszym krokiem do smierci. Pomine cene stresu, ktory chyba musi towarzyszyc komus, kto ostro pil a teraz pije ten jeden drink- a moze jakas choc minimalna obawa, ze sie zle moze skonczyc; a moze obawa, ze co ludzie powiedza- bo wiedza ze ten/ ta mial problemy z piciem a teraz znowu pije?

Chcialem skupic sie glownie na tym jedynym aspekcie, a mianowicie samopoczuciu bezposrednio w sytuacji. Idzie taki byly alkoholik na przyjecie no i pije ten jeden kieliszek.
Po co to robi? Moga byc rozne przyczyny: bardzo lubi smak danego alkoholu, robi to bo uwaza, ze to mu zapewni akceptacje grupy, nie chce byc "inny". Moze chciec sprobowac nowego alkoholu. Moze czuc zazdrosc, ze inni pija a alkoholik nie.
I teraz- jaki jest zysk a jaka cena.
Czy warto jest tracic przyjecie na walke z lejcem, aby skosztowac ulubionego martini czy whiskey?
Czy warto jest tracic przyjecie walczac z lejcem, aby "nie byc innym"?
Czy warto jest tracic przyjecie walczac z lejcem aby zyskac akceptacje grupy?

Przypominam, nie wspominam tutaj o innych kwestiach, o ryzyku dlugofalowym. Tylko kwestia dorazna.

Wedlug mnie, odpowiedz na te wszystkie pytania dla kazdego, kto uczciwie patrzy na swoj alkoholizm, brzmi NIE.
Nie "moze", nie "to zalezy". Po prostu- nie.

To jest najbardziej chlodne i zdystansowane i praktyczne podejscie, i takie podejscie pozwolilo mi rozprawic sie z wlasnymi demonami dotyczacymi "uludy jednego kieliszka". Nie dzialaja na mnie- choc wiem, ze moga prawdziwe- prognozy co to bedzie i jak zle to bedzie. To chyba ludzka natura- ciezko wyobrazic sobie rzeczy odlegle i hipotetyczne a poza tym mozg zawsze szuka drogi na skroty, by ten kieliszek usprawiedliwic. Zawsze znajde wytlumaczenie, pretekst, jesli bede teoretyzowal.

Natomiast nie moge klocic sie z wlasnymi odczuciami. Chocbym nie wiem jak zaparl sie, nie moge zaprzeczyc prostemu faktowi- ze jak wypije jeden kieliszek, to zamiast czuc sie lepiej czuje sie gorzej. Wiele gorzej. Czuje sie wrecz fatalnie. Generalnie, bo raz na 10 razy moge czuc, ze mi to wystarczy, bo chce mi sie spac czy jesc- ale to margines pomylki. Regula jest prosta.

WIec skoro wiem, ze taka cene musze placic, czy w takim kontekscie warto mi jest pic, bo chce posmakowac, albo pic bo chce sie wkupic w laski towarzystwa, byc fajny czy nie wyrozniac sie?
Wedlug mnie jest to bardzo kiepski deal. Strasznie wysoka cena za tani towar. I wadliwy, bo uwazam, ze ludzie, ktorzy oceniaja mnie po tym, czy z nimi pije czy nie, nie sa warci znajomosci.
Jesli koniecznie musze pic, nawet 1 kieliszek, aby ktos na mnie spojrzal laskawie, to bardzo mi sie to nie podoba.

Gdybym byl wegetarianinem, nie analizowalbym w ogole opcji "tylko jeden maly kotlecik" albo "tylko jedno malutkie udko z kurczaka" a jak ktos by mnie tak namawial, to bym go pogonil w las, czemu inaczej mialoby byc z alkoholem?
Oczywiscie, bez fanatyzmu, mowie tutaj o upierdliwych "ze mna sie nie napijesz", zwyczajny czlowiek moze nas lekko namawiac na piwo czy kieliszek wina, ale slyszac nie wycofa sie, usmiechnie i zapomni o temacie- i z takim warto sie zadawac. A jak ma mi medzic i zagladac mi w kielszek co ja pije, to moze jeszcze zajrzy mi do portfela albo w slipki- NIE, DZIEKUJE!
:)
-



Obserwuj wątek
    • deoand Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 26.12.10, 21:44
      O widzisz beka jak ty zmądrzałas po dyskusjach ze mna - trzeba zawsze trochę czasu i najwiekszy ..... no niech będzie mądruś zmądrzeje - pewno nawet kiedyś eska jak wybije jej godzina .

      Zgoda beka - wszystko zgoda tylko czemu wiekszośc alko zarówno tych szkolonych jak i nie szkolonych jednak siega po ten jak nazwałes ulubiony kieliszeczek Martini ???
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 26.12.10, 22:28
        Deo, ja juz wczesniej przyznalem tutaj oficjalnie i otwarcie, ze mi "jeden kieliszek" nie sluzy i nie wystarcza. Natomiast gdzie robilem blad uparcie przez dlugie miesiace to proba przestawienia dyskusji na niewlasciwe tory- a mianowicie udowadniania, ze ja "dam rade" napic sie jeden kieliszek, ze mi nikt nie zabroni, wszystkie te glupie ambicje i udowadniania, ktore calkowicie usunely w cien podstawowe pytanie- a po co?
        a po co mam udowadniac? a po co mam sie sugerowac czyjas opinia? a po co mam sie meczyc? na co mi to?

        NAtomiast co do pytania- czemu wiekszosc siega- pewnie ilu ludzi tyle przyczyn. Ja mowilem tutaj, kiedy siegnalem 3 lata temu po te jedne piwo (jeden kieliszek) po ktorym nie siegnalem po drugi przez kolejne 7 miesiecy- alez udowodnilem!!! haha- to siegnalem tylko i wylacznie z powodow glupio-ambicvjonalnych. Nie mialem ochoty ani na smak, ani na upicie sie, ani nawet na lekki rausz, odwrotnie, koncepcja utraty kontroli po upiciu stala sie mi wtedy zupelnie obca- a jednak to zrobilem. Tylko dlatego, ze "wisialem" emocjonalnie pod innymi ludzmi i chcialem udowodnic, ze ja moge. I wtedy zaczely sie schody, bo ten kieliszek uruchomil caly ciag reakcji, jak efekt domina- tu juz bylo bardzo typowo- a jak moglem jeden to moge dwa, a jak tak to i cztery i poszlo.
        Ale powiem uczciwie, pomijajac ten pierwszy- ale te kolejne- przez ponad pol roku mialem calkowita kontrole nad piciem- pilem maks 3 piwa, maks raz dwa na tydzien- ale juz wtedy od razu cierpialem z tym. Pilem 3 piwa, chcialo mi sie wiecej, ale chcialem kontrolowac, wiec sie meczylem, wierzac, ze to sie zmieni i kiedys przyzwyczaje sie i bedzie mi fajnie po tych 3. Po kolejnych 2 latach prob nadal efektow nie bylo, wiec przestalem juz na cokolwiek liczyc:)

        Mysle, ze jestem dosyc rzadkim przypadkiem, ze zapilem bo mnie kolega wkurzal ze mi pierdzieli nad uchem- mysle ze wiekszosc zapija, bo chce poczuc znowu te ulge, jaka doraznie alkohol daje.
        Mysle, ze malo kto zapija dla smaku, malo kto z przypadku. Moze czesc osob w nerwach- jako taki odruch autodestrukcyjny albo jako rodzaj manipulacji otoxczeniem- "ty mi tu tak to ja popatrz teraz zapije choc nei powiineinem!". ALe mysle, ze wiekszosc zapija bo chce sie upic.

        Nie wiem tylko, ilu z tych zapijaczy naprawde wierzy, ze tym razem uda sie wypic tylko jeden, a ile po prostu tak sobie mowi do siebie samemu sie z tego smiejac po cichu. Nie licze tych, ktorzy robia to swiadomie, bo sa ponoc i tacy- co najpierw zbieraja alkohol, robia zapasy, by w dzien Z wychylic ten pierwszy, z pelna swiadomoscia, ze to nie bedzie ostatni.
        Amen:)
        • pierzchnia Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 26.12.10, 22:42
          Ja bym się z chęcią napił tylko mi forsy żal...
      • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 11:30
        deoand napisał:
        > ... wszystko zgoda tylko czemu wiekszośc alko zarówno tych szkolonych
        > jak i nie szkolonych jednak siega po ten jak nazwałes ulubiony kieliszeczek Martini ???
        ______________________________________________________.
        Bo zarowno ci ktorzy siegaja po ten kieliszek, jak i ci ktorzy zadaja
        takie pytania, nie maja zielonego pojecia o chorobie alkoholowej,
        albo nie byl im dany dar przebudzenia duchowego...
        A...
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 11:37
          Hehe Augusta zachowanie przypomina mi taka gre z dziecinstwa, gdzie trzeba odpowiadac tym samym slowem na kazde zadane pytanie, zdaje sie pomidor to byl.
          • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 11:45
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > Hehe Augusta zachowanie przypomina mi taka gre z dziecinstwa, gdzie trzeba odp
            > owiadac tym samym slowem na kazde zadane pytanie, zdaje sie pomidor to byl.
            __________________________________________________________________.
            Moze zbyt wielkimi skrotami pisze, abys mogl to zrozumiec...(!?) - cyt:

            "Bo zarowno ci ktorzy siegaja po ten kieliszek, jak i ci ktorzy zadaja
            takie pytania, nie maja zielonego pojecia o chorobie alkoholowej,
            albo nie byl im dany dar przebudzenia duchowego..."
            - - - - - - - - - - - - - -
            Ela na 102 opisala to obszerniej, cyt:
            "Bardzo wielu alkoholików wokół mnie do picia nie wróciło, a jak wróciło to na krótko, aby się ostatecznie do faktu bycia alkoholikiem przekonać, zrozumieć własne błędy i trwale nie pić.
            Tak więc, nie bycie alkoholikami pcha ich w nawrót, lecz nie uznanie tego faktu."

            Moze teraz zrozumiales co mialem na mysli...!?
            A...
    • ela_102 Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 11:34
      No cóż Adi, mogę Ci tylko podziękować za ten post i cieszyć się z Twoich odkryć, szczególnie, że opartych dla własnych doświadczeniach. Twoją droga, którą tutaj streściłeś obserwowałam przecież, kiedy opisywałeś ją na dany moment i dzięki Tobie min. wiem, że nic na siłę. Nic tak nie uczy jak własne siniaki na tyłku. Tak samo jak ja nie przekonam kogoś, że to idiotyczne chcieć pić jedną lampkę szampana, zapalić jednego papieroska, tak samo on nie przekona mnie, że to może być jakąkolwiek dla mnie wartością w życiu. Nie o tą lampkę bowiem rozbija się sprawa, ale o całe wokół niej zaplecze, a ono niczym nie rożni się od zaplecza przy organizowaniu sobie picia ciągami. Może nawet zajmować trochę więcej przestrzeni czasowo- intelektualno-emocjonalnej, bo przecież nie można sobie dać na luz i pić do całkowitego sponiewierania. Trzeba na tej lampce skończyć by z powodu braku zachwytu współbiesiadników nad takim płynu marnotrawstwem, lub wręcz nie dostrzeżeniem przez nich powyższego wyczynu trzeba mieć czas na zaimponowanie swoim bohaterstwem i wyjątkowością na forum uzależnienia. Pomijam fakt, że nikt z nas tego nie widział, a pisać można w zasadzie wszystko. Moją trzeźwość może potwierdzić wiele osób.

      Co mnie martwi?
      Ano, martwi mnie pisanie, że większość alkoholików wraca do picia.
      Ja doświadczam zupełnie innych odkryć, przez te kilka lat.
      Bardzo wielu alkoholików wokół mnie do picia nie wróciło, a jak wróciło to na krótko, aby się ostatecznie do faktu bycia alkoholikiem przekonać, zrozumieć własne błędy i trwale nie pić.
      Tak więc, nie bycie alkoholikami pcha ich w nawrót, lecz nie uznanie tego faktu.
      Nie zrozumienie dla dziejących się w nich mechanizmów itd. itp.
      Bardziej po ludzku, jest to to cholerne poczucie wyjątkowości i niezdolność do uznania siebie za jeszcze jedną cegłę w ścianie ;-)
      • pierzchnia Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 12:53
        W Kościele powtarza się ceremoniał, między innymi dlatego, żeby nie zapomnieć.

        Dlatego warto pamiętać o tym wszystkim ,co stanowiło przyczynek do życiowej katastrofy.
        Jednak ,gdy się nie powtarza, pamięć zawodzi, a wtedy przychodzą do głowy różne dziwne pomysły.

        Zaprośmy człowieka, który nie jest podatny na uzależnienia, do naszego hipotetycznego laboratorium - wstrzykując mu heroinę, w odpowiednich dawkach i przez określony czas, uzależnię go całkowicie.
        To samo można zrobić z alkoholem tylko, że ludzie o pewnych konstrukcjach psychicznych nie przekraczają poziomu zagrożenia.

        Ta pamięć albo kod, jak to bardzo trafnie określiła Sabina, jest miarą, do której podświadomie się dąży - by uzyskać spełnienie.

        By zacząć funkcjonować właściwie trzeba dokonać wewnętrznej przemiany - inaczej tęsknoty powrócą...


    • finlandia07 Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 16:05
      Ja myśle że ten 1 kieliszek to tylko pretekst do z góry skazanej na porażke próby udowodnienia sobie i innym,że można pic kontrolowanie, dla jeszcze nie pogodzonych ze swoją chorobą alkoholową alkoholików.
      To myśl natretna,nie dająca spokoju; a może jadnak ja nie alkoholik?Przecież ten1 kielonek to nic,dam rade,jestem już taki silny...
      Efekt znasz.
      Dla trzezwego aloholika, ten 1 kieliszek nie ma żadnej rangi.
      Nie zaspokaja żadnych potzeb.
      Nie myśli o tym,nie myśli o nim.
      Jest wolny od takich dylematów.
      I to jest TO!
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 16:59
        No i w tym rzecz, dla osoby, ktora nie chce pic i jest z tym pogodzona, ten "jeden kieliszek" nie ma zadnego znaczenia- ma znaczenie takie, jak dla niealkoholika, ktory z latwoscia moze z niego zrezygnowac.
        Jesli chodzi o druga sprawe- czy jest to proba udowodnienia? Moze, ale to nie odpowiada na pytanie zasadnicze, bo owo brzmi- a po co to udowadnianie? Po co udowadniac, ze sie mozna kontrolowac, no i komu udowadniac?
        Jesli otoczeniu- to znaczy, ze osoba poza problemem alkoholowym ma gleboki problem z relacjami spolecznymi (jak ja sam), a jesli chodzi o udowodnienie sobie- to poza problemem z samoocena i relacjami chyba pozostaje zwykla chec picia. Po co sobie udowodnic, ze moge pic? Zebym mogl pic. Taka automanipulacja- chce sobie udowodnic, ze moge pic, bo chce pic, i nie chce pic jednego kieliszka wcale- ten jeden kieliszek to ma byc test, i co jak go zdam?
        Wypije jeden, udowodnie, i juz do konca zycia nie tkne? Nie wierze w to. Po to sie wypija ten pierwszy, by wypic nastepne. Jakby mozg nie kombinowal.
        bo jak chodzi o wypicie, to wiadomo, ze chodzi o wiecej. a jak chodzi o udowodnienie otoczeniu, ze ja nie gorszy, ze ja nie alkoholik itp- to jeden kieliszek nic nie zmienia, bo po miesiacu znowu trzeba udowodnic, i tak mozna udowadniac do smierci. A problem tutaj tkwi nie w kieliszku tylko w glowie tego, co udowadnia.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 17:07
          Dodam jeszcze, albo podsumuje- wg mnie ten, co wypija ten "jeden kieliszek" albo nie chce trzezwiec, albo chce trzezwiec, ale nie dla siebie tylko dla akceptacji otoczenia (moj przypadek 3 lata temu). Opcji 1 z oczywistych wzgledow nie bede omawial, a opcja 2- ktora znam z autopsji- prowadzi predzej czy pozniej do frustracji i zapicia. Jezeli trzezwieje dla siebie, to jedynie ja sam moge siebie na tej drodze utrzymac lub z niej zejsc. Jezeli robie to dla innych (matki, kolegi, zony, kierownika) to powodzenia mojego trzezwienia zalezy nie ode mnie, ale od tej osoby. I byle co, nawet glupi komentarz czy zlosliwy zart, moze mnie z tej drogi zmiesc.
          Ja teraz (obym nie zapeszyl) chce trzezwiec dla siebie, a jesli inni na tym skorzystaja- to tylko dodatkowy bonus. Nie oczekuje juz ani pochwaly ani nagany za to, czy bede pil czy bede nie pil- to moj wybor, a czy ktora z opjci komu sie podoba to juz na to nie mam wplywu i nie chce tego zmieniac. Jak ktos mi bedzie farmazonil nad uchem to droga wolna, Poprzednio byle lachmyta rzucil byle uwage a ja juz sie napinalem i bylem zagotowany- "jak to a co ja nie moge, a co mi bedzie tu gadal, zabranial mi bedzie" dzis rozumiem, ze takie myslenie bylo skutkiem nie slow tego kogos tylko tego, ze ja mu pozwolilem (albo sobie) na taka reakcje.
          • finlandia07 Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 17:20
            Abo nie wie co to jest trzezwiec i po co byc trzezwym
          • ela_102 Pić podczas snu? 27.12.10, 17:32
            Ja co prawda, przez calutki czas trzeźwienia rozumiałam, że alkohol zaprowadził mnie dokładnie w takie miejsca w jakich nigdy z własnej woli nie chciałabym się znaleźć i dlatego był dla mnie od początku produktem "odstręczającym", dodatkowo NIGDY mi nie smakował. Cały czas głowiłam się jak żyć, pomimo jego istnienia wokół. Ponowne spożywanie nie wchodziło w rachubę, choć z pewnością obawiałam się własnych reakcji. Nie ufałam sobie na tyle, aby na 100% stwierdzić, że nigdy się nie napiję, choć z pewnością taki scenariusz był dla mnie bardziej pożądany, chciany. Ufność do siebie przychodziła z czasem i przestał moje trzeźwienie determinować strach przed zapiciem. Jednak, bardzo często zwłaszcza w pierwszym roku śniło mi się, że pije, lub, że mam okrutnego kaca nie śniąc wcześniejszego spożywania. Nawet w śnie było to cierpienie, ból, chęć i potrzeba okłamywania. Nie trudno było przełożyć to na rzeczywistość, domyślając się jak to mogłoby być gdybym po alkohol sięgnęła realnie. Te sny bezwzględnie wiązały się z reakcją emocji na trzeźwo i konkretnie przeżywane sytuacje życiowe.

            Przyszedł jednak czas, że po otrzaskaniu się z przeżywaniem życia na trzeźwo, w snach okołoalkoholowych potrafiłam odmówić picia ze świadomością problemu, lub przebywać wśród pijanych nie pijąc. Taki czytelny obraz zmian na stałe.
            • pierzchnia Re: Pić podczas snu? 27.12.10, 19:03
              Trzy dni temu śnił mi się czarny łeb barana - gdy się obudziłem miałem świadomość niesprecyzowanych komplikacji.
              Po południu zabrałem się za składanie kolejnego komputera - ustawiłem bootowanie, w biosie i odpaliłem płytkę z systemem.
              Okazało się, że w połowie procesu instalacja powraca do początkowej fazy...
              Znałem tę płytę główną doskonale i po sprawdzeniu procedur nie wykryłem jakichkolwiek błędów konfiguracyjnych.
              Sprawdziłem osprzęt, przedzwoniłem taśmy i zabrałem się do roboty od początku - wszystko na nic.
              Próbowałem wgrywać system kilka razy, ale bez pozytywnych rezultatów...
              Nadeszła noc - o godzinie 2.02 przestałem myśleć, usiadłem na kanapie i popatrzyłem, w sufit...
              Porażka nie wchodziła,w rachubę, ale ja nie miałem już pomysłów - wsadziłem płytkę do napędu i czekałem nie wiadomo na co...
              W połowie instalacji sytuacja się powtórzyła - wysunąłem tackę, wyłączyłem komputer...
              Nagle coś mi nakazało przemienić taśmy - tę od dysku podłączyć do napędu itd...
              Odpaliłem kompa i moim oczom ukazało się kolejne okno - zwycięstwo!
              To jest właśnie przykład na pozyskanie informacji z tzw. nasłuchu.
              Nie warto myśleć...
              • mm-cc Re: Pić podczas snu? 27.12.10, 20:34
                To mi się podoba. Czarny łeb barana powinien mi się śnić codziennie, bo komputera używam, jak suszarki do włosów. Włączam i ma działać, a jak nie działa, to dzwonię do specjalisty, który zawsze oczy otwiera szeroko i nie rozumie, że ja nie wiem.
                A jeśli o uzależnienia chodzi, to najtrudniejszy jest przypadek, bo nie ma niestety od tego żadnego specjalisty. Z depresją rozprawiono mi się w miesiąc, ale komplikacje depresyjne w postaci używania używek są już trudniejsze do wyeliminowania. Mój lekarz rozkłada ręce, bo w żadne psychoterapie nie wierzy, a proszka, jak na razie, na to nie wymyślili.
                Tylko, że chyba ja mam konstrukcję taką, że bardzo się pilnuję, choć mnie to męczy. Nigdy w życiu nie chciałam popłynąć, ale wielokrotnie stawiałam sobie poprzeczkę taką, że będę entuzjastyczna i radosna bez jakichkolwiek używek. Czasami jestem, czasami nie. Na to "czasami nie", nie chcę się zgodzić.
                Moje używki, to papierosy, których ostatnio nie palę oraz alkohol w ilościach umiarkowanych, którego z jakichś niezrozumiałych powodów nie akceptuję.

                • aaugustw Alibi doskonale...! 27.12.10, 20:45
                  mm-cc napisała:
                  > ... A jeśli o uzależnienia chodzi, to najtrudniejszy jest przypadek, bo nie ma nies
                  > tety od tego żadnego specjalisty. Z depresją rozprawiono mi się w miesiąc, ale
                  > komplikacje depresyjne w postaci używania używek są już trudniejsze do wyelimin
                  > owania. Mój lekarz rozkłada ręce, bo w żadne psychoterapie nie wierzy, a proszk
                  > a, jak na razie, na to nie wymyślili...
                  __________________________________.
                  No prosze i jest alibi, aby dalej uzywac...!
                  A... ;-)
                  • mm-cc Re: Alibi doskonale...! 27.12.10, 21:37
                    Skoro używki niczego mi nie psują, to może powinnam zakwalifikować się do koneserów.
                    Koneserzy używają, z umiarem, i cieszą się z tego.
                    • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 27.12.10, 22:22
                      mm-cc napisała:
                      > Skoro używki niczego mi nie psują, to może powinnam zakwalifikować się do kones
                      > erów.
                      > Koneserzy używają, z umiarem, i cieszą się z tego.
                      __________________________________________.
                      To jest odpowiedz osoby, ktora wie czego chce... -
                      Powodzenia i smacznego zycze...! ;-)
                      A...
                      • mm-cc Re: Alibi doskonale...! 27.12.10, 22:32
                        Nie żartujesz ze mnie? Bo ja nie jestem taka pewna. Nie mam zaufania do siebie;/
                        • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 12:00
                          mm-cc napisała:
                          > Nie żartujesz ze mnie? Bo ja nie jestem taka pewna. Nie mam zaufania do siebie;
                          ____________________________________________________.
                          Nie zartowalem, ale widze, ze Ty wcale nie jestes pewna siebie,
                          a skoro nie jestes pewna siebie w jednym, to i w pozostalych
                          sprawach nie mozesz byc pewna... - Skad zatem wiesz na pewno,
                          ze mozesz kontrolowanie pic...!?
                          Klamalas nas, czy chcialabys, aby tak bylo...(!?).
                          A...
                          • mm-cc Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 18:34
                            Przeważnie nie zawodzę. Dzielę rzeczy na ważne, których nie wolno zaniedbać i mniej ważne, które mogą poczekać, ale nigdy nie przeciągam struny, więc wszystko jakoś idzie. Natomiast z używkami radzę sobie gorzej. Podobno 90% społeczeństwa sięga po alkohol najwyżej kilka razy w roku i to w bardzo umiarkowanych ilościach. Chcę być przeciętna, ale pod tym względem trochę się niestety wybijam. I tak już się wybijam jakieś 10 lat, a jeszcze żadna kara mnie za to nie spotkała. Chyba, że uznać za karę samobiczowanie. To jest straszna kara, więc czasami bojąc się swojego oprawcy, wprowadzam zakaz używania. Oczywiście zakaz po jakimś czasie zostaje zdjęty, potem znów jest nałożony. I tak się to toczy.

                            • mm-cc Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 19:06
                              Od paru lat spędzam jeden z urlopów w towarzystwie paru rodzin, w tym bardzo sympatycznego i nudnego pana, który nigdy nie wypił więcej niż jednego, no może aż trzech kieliszków wina. Bardzo mi ten człowiek imponuje. Ma sympatię i cierpliwość dla otoczenia, nigdy nie narzeka na otaczających go narwańców, chodzi za nami po sklepach z ciuchami i nawet grzecznie podpowiada żonie w czym jest jej ładnie. Chciałabym być taką nudziarą, jak on.
                              On ma swój świat, którym jest jego praca, jego pasja, a my, z naszymi małostkami, jesteśmy uroczym uzupełnieniem pasjonującej egzystencji.
                              Więc alkohol ewidentnie uzupełnia jakiś brak. Muszę się zastanowić, gdzie tkwią moje braki;/
                              • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 20:40
                                mm-cc napisała:
                                > ... alkohol ewidentnie uzupełnia jakiś brak. Muszę się zastanowić, gdzie tkwią
                                > moje braki;/
                                __________________________________________________________.
                                Gdybym musial, powiedzialbym:
                                Twoje braki sa proporcjonalne do nadwyzki od uzaleznienia alkoholowego...! ;-)
                                Inaczej: Twoje braki sa tak duze, jak wysoko ustawiona jest Twoja poprzeczka...
                                Albo: Duzo oczekiwan, duzo rozczarowan...!
                                Sama zreszta piszesz, ze (cyt.):
                                "Chcę być przeciętna, ale pod tym względem trochę się niestety wybijam. I tak już się wybijam jakieś 10 lat..."
                                (i wybic sie nie mozesz...!) ;-)
                                A...
                                • mm-cc Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 21:22

                                  "> Inaczej: Twoje braki sa tak duze, jak wysoko ustawiona jest Twoja poprzeczka..."
                                  Gdybym poprzestawała na używaniu alkoholu wyłącznie ze znajomymi, to mój kontakt ograniczał by się od dzwonu do dzwonu. Moi znajomi mają czasami wielką fantazję. Na koncercie Stinga mieli poupychane małe buteleczki w butach. Nie wiem, czy poza Stingiem, też tak chętnie sięgają po alkohol, jak ja. Nie wiem, czy poza naszymi wyjazdami są abstynentami? Może są, a ja nie.
                                  • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 21:30
                                    mm-cc napisała:
                                    > Gdybym poprzestawała na używaniu alkoholu wyłącznie ze znajomymi, to mój kontakt ograniczał by się od dzwonu do dzwonu...
                                    ________________________________________________________.
                                    Gdyby babcia miala wasy...
                                    Sama widzisz, ze to juz dzwoneczki ostrzegawcze dzwonia w glowie...!
                                    A...
                                    • pierzchnia Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 21:54
                                      Lepiej wysłuchać tych dzwoneczków bo później będzie:
                                      Witaj, w klubie!
                                  • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 30.12.10, 11:23
                                    mm-cc napisała:
                                    > ... Na koncercie Stinga mieli poupychane małe buteleczki w butach. Nie wiem, czy poza Stingiem, też tak chętnie sięgają po alkohol, jak ja....
                                    ___________________________________________.
                                    Ide o zaklad, ze kto tak sie zachowuje na koncercie Stinga
                                    ten i poza Stingiem bardzo chętnie sięga po alkohol...!
                                    A...
                      • pierzchnia Re: Alibi doskonale...! 27.12.10, 22:50
                        Poganie używają, ale nie nadużywają.

                        Czytam te przeróżne wpisy i tak sobie myślę, że człowiek /ogólnie/ kombinuje na różne sposoby żeby znów się napić.
                        Gdyby nie myślał o podmiocie ten by nie istniał.

                        Byłem dzisiaj na spacerze wraz z moim kolegą, który na własną rękę podjął walkę z alkoholem kilka lat temu.
                        Powiedział mi, że zamierza zmienić kod pijaka ,na ten, który miał poprzednio by móc znów pić normalnie.
                        Potrafi wypić np. jedno piwo, ale przyznał mi się, że czasem ogarnia go strach...
                        Analizuje, kombinuje - ponieważ, w pewnym sensie, życie bez alkoholu uważa za kalectwo.
                        Oczywiście to przykład uwarunkowania dlatego lepiej nie myśleć - wierzcie lub nie wierzcie...

                        • aaugustw Re: Alibi doskonale...! 28.12.10, 12:05
                          pierzchnia napisał:
                          > Czytam te przeróżne wpisy i tak sobie myślę, że człowiek /ogólnie/ kombinuje na
                          > różne sposoby żeby znów się napić.
                          > > Byłem dzisiaj na spacerze wraz z moim kolegą, który na własną rękę podjął walkę
                          > z alkoholem kilka lat temu.
                          > Powiedział mi, że zamierza zmienić kod pijaka ,na ten, który miał poprzednio by
                          > móc znów pić normalnie.
                          > Potrafi wypić np. jedno piwo, ale przyznał mi się, że czasem ogarnia go strach.
                          > ..
                          > Analizuje, kombinuje - ponieważ, w pewnym sensie, życie bez alkoholu uważa za k
                          > alectwo.
                          > Oczywiście to przykład uwarunkowania dlatego lepiej nie myśleć - wierzcie lub n
                          > ie wierzcie...
                          _______________________________________________________.
                          ;-) Wierze...!
                          Kiedy ja dowiedzialem sie, ze nie "wolno" mi wypic ani jednego kieliszka,
                          pomyslalem wtedy podobnie, jak i on...! ;-)
                          Dzisiaj dopiero widze, kto tu jest tym kaleka...
                          A...
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pić podczas snu? 27.12.10, 20:03
              Strach przed zapiciem to jest cos negatywnego, wbrew pozorom. U mnie byl jednym z pobocznych powodow "zapicia"(nie lubie tego slowa). W tym sensie, ze jako, ze nie bylem pogodzony z niepiciem z powodow wczesniej wymmienionnych, niejako wiedzialem, ze predzej czy pozniej bede chcial "udowodnic" i sie napic, a zarazem balem sie, ze polece w ciag i umre. Stalo sie, z jednej strony zaluje bo stracilem ponad 2 lata na udowodnienie sobie czegos, w co moglem uwierzyc gdybym mial inne mmyslenie, ale zarazem bez tego doswiadczenia nie zmienilbym myslenia. Tzn doswiadczenie to to nie tylko zapicie, innych wiele rzeczy sie staly,tak czy owak, nie mam juz zludzen- nie mialem ich juz 2 lata temu, ale probowalem walczyc z wiatrakami, teraz po prostu sie poddalem i uznalem wlasne limity.
              Nie mam 4 oktaw to nie pcham sie do opery, jakbym chcial sie dostac to bym musial wlozyc lata katorzniczej pracy, a i tak zadny dyrygent by mnie nie zatrudnil, moze w tylnym chorku. Wiec wysilek calkowicie chybiony. tak samo mam z alkoholem- moge probowac latami i liczyc na to, ze "polubie" stan po 2 piwach i nie bede chcial wiecej i nie bedzie mi nic grozilo- ale tylko strace czas.
              Jesli ktos odkrylby jakis sposob terapeutyczny albo lek, ktory spowodowalby, ze cos mi sie odkliknie w mozgu i nagle polubie picie raz na 3 tygodnie w ilosci dwa piwa, to moze z ciekawosci bym sprobowal- i to nie ze lece na zlamanie karku bo chce tego- jest to dla mnie koncepcja wlasciwie abstrakcyjna, nigdy tego nie zaznalem, wiec moze z ciekawosci bym sprobowal. Ale szansa na to jest tak znikoma, ze nie bede na tym wieszal swoich planow.
        • finlandia07 Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 17:16
          U alkoholika chora jest dusza,wiec chec czy też próba udowadniania sobie czy komuś możnosci picia pod kontrlą jest nieracjonalne z punktu widzenia trzezwego alkoholika.
          To tak jakbyś spytał:po o pic?
          Wielu potrafi na topytanie odpowiedziec,ale myśle że wiekszośc nie wie,nigdy nad tym sie nie zastanawiała,no chyba że ktoś z góry założył że pic bedzie żeby zdychac
        • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 20:30
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > ... pytanie zasadnicze, bo owo brzmi- a po co to udowadnianie? Po co ud
          > owadniac, ze sie mozna kontrolowac, no i komu udowadniac?
          ___________________________________________________.
          A ktory czlowiek przyzna sie, ze jego koncept zycia nie zdaje egzaminu...!?
          Ja udowadnialem sobie i swiatu, ze potrafie kontrolowanie pic,
          i ze moj swiat oraz moj rozum sa naj...!
          Nie widzialem przy tym tylko jednego, ze krece sie wciaz dookola wlasnego
          ogona ciagle zapijajac, az nadszedl taki dzien, kiedy zrozumialem swoja
          bezsilnosc wobec alkoholu...!
          A...
    • e4ska Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 21:01
      Ludzie! Ale wy macie problemy...

      Wróciłam dziś w południe do znowu ta Łódź, powinnam odczuwać suchego kaca albo mokrego kaca, ponieważ nie dochowałam wiary pouczeniom rozmaitym. W dodatku uważam się za abstynentkę, bo bliżej mi do abstynencji niż do alkoholizmu nawet w delikatnym wydaniu.

      Czy nie łaska pogodzić się z oczywistą prawdą, że są różni alkoholicy i dla jednego kropla kropli na żołądek może być gwoździem do trumny, a dla drugiego - ten jeden kieliszek nic groźnego nie znaczy.

      Niemniej wszystkich leczy się jednakowo, co daje całkiem ciekawe efekty... statystyczne i życiowe.
      :-)
      • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 21:15
        e4ska napisała:
        > Ludzie! Ale wy macie problemy...
        > ... W dodatku uważam się za abstynentkę, bo bliżej mi do abstynencji niż do alkoholizmu nawet w delikatnym wydaniu.
        > Czy nie łaska pogodzić się z oczywistą prawdą, że są różni alkoholicy i dla jed
        > nego kropla kropli na żołądek może być gwoździem do trumny, a dla drugiego - te
        > n jeden kieliszek nic groźnego nie znaczy.
        > Niemniej wszystkich leczy się jednakowo, co daje całkiem ciekawe efekty... stat
        > ystyczne i życiowe.
        > :-)
        _____________________________________________________.
        I tu masz pelna racje - Eska...!
        Jezeli jeszcze powiesz, ze wyrazasz pragnienie zaprzestania picia,
        to spelniasz jedyny warunek przynaleznosci do Wspolnoty AA (3. Tradycja)
        i nikt nie ma prawa wyrzucic Ciebie z tej rodziny...! ;-)
        Deo chyba z radosci zawola dzis: in excelsis Deo...!
        A...
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 21:52
        Eska, jestes w pewnym stopniu ta, ktora wyzwolila temat tego "jednego kieliszka". O ile przez dlugie miesiace wspieralem Cie w stanowisku- albo Ty mni- o tym, ze nie kazdy poplynie od 1 kieliszka, ze jeden pojdzie w ciag drugi nie, i zdania nie zmieniam. Ale coz tego? Zmienilem plaszczyzne, na ktorej operuje, z teoretyczno- ontologicznej na pragmatyczna. I powiem, ze jak tak zmienilem perspektywe, to wszystkie moje wczesniejsze rozwazanai wydaja mi sie nieco smieszne. A to dlatego, ze z uporem godnym lepszej sprawy udowadnialem cos, czego udowodnienie nic w praktyce nie daje, poza "poczuciem racji".

        Jesli Ty Eska masz potrzebe i ochote pic ten jeden kieliszek- i chcesz to robic ze swiadomoscia, ze jestes alkoholiczka- to go pij. Jesli Ci nie szkodzi- Twoje szczescie. Ale moze zaspokoisz ma ciekawosc i napiszesz, co daje Ci ten kieliszek. Czy az tak uwielbiasz ktorys z alkoholi, czy tez tak bardzo nie chcesz czuc sie inna, gdy inni pija alkohol a Ty mialabys pic sok czy wode?
        Te picie jednego kieliszka daje Ci satysfakcje, ale co pod nia sie kryje?

        WIesz, mi to troche przypomina takie przechwalki pod koniec podstawowki- wypijesz alkohol to jestes twardy, nie wypijesz to jestes cienias. Wydaje mi sie, ze dorosli ludzie operuja innymi kategoriami i nie sadze, by ktos uznal Cie za cienka przez to, ze nie pijesz- a jak by uznal, to kij mu w oko. Ale moze masz ine motywy, nie wiem.


        • ela_102 Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 28.12.10, 11:02
          I powiem, ze jak tak zmienilem perspektywe, to wszystkie moje wczesniejsze rozwazanai wydaja mi sie nieco smieszne. A to dlatego, ze z uporem godnym lepszej sprawy udowadnialem cos, czego udowodnienie nic w praktyce nie daje, poza "poczuciem racji".

          Prawda, że zabiera do sporo czasu, energii, intelektu i emocji?
          Na tyle dużo, że nie ma miejsca na INNĄ perspektywę?
          Najzabawniejsze jednak, a być może najtragiczniejsze, zależy jak na to spojrzeć, jest to, że osobie takiej wydaje się, że wszystko inne jest szablonowe, nudne, podczas gdy to on pisze i zachowuje się jak szablon klasyczny. Z boku można to odczytać tak - zobaczcie nie jestem idiotą, jestem wyjątkowy, oryginalny, niczym materiał z plakietką "Odra" ;-)
          Człowiek widzący swoje życie z innej perspektywy zaczyna też inne bardzo znaczące kwestie dostrzegać inaczej. Dopuszczać inne spojrzenie, rozwój, zaczyna bawić się tymi odkryciami jak dziecko, a życie smakować jak ciasteczko tortowe. Nagle wszystko się układa, rozwiązuje. Im mniej się ciska i zaprzecza tym lepszym cieszy się samopoczuciem.
          W miejsce plakietki "Odra" pojawia się "Jeans" a on nie ma już potrzeby wskazywania na jej oryginalność, zwyczajnie cieszy się z takiej przemiany.

          Czasami tylko jakaś "Odra" wykrzykuje mu, że guzik wie o szczęściu i spełnieniu, ale cóż z tego? może być tylko Odry żal...
          Coraz mniej tych podróbek widzę, a to cieszy :-))))))))))))
      • mm-cc Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 21:53
        W Wigilię postanowiłam dalej trwać w swojej niezłomnej trzeźwości, ale rodzina jakoś tak dziwnie patrzyła na mój nieopróżniony kieliszek wina. W końcu po podaniu kolejnej potrawy, po oparzeniu palca w mikrofalówce, stwierdziłam, że co tam, wino jest dla ludzi.
        Po trzech kieliszkach zapoznałam rodzinę z moimi ostatnimi odkryciami muzycznymi, prezentując tańcem swój zachwyt dla muzyki. No i usłyszałam, że byłam cudna, że otworzyłam się radośnie i taka im się podobam. Ale i tak się przejmowałam, choć żadnych luk w pamięci nie miałam, choć postanowiłam nie bawić się już tym alkoholowym nastrojem.
      • pierzchnia Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 27.12.10, 21:54
        Pozdrowienia od Godżilli !
        www.filmpolski.pl/z1/76z/276_8.jpg
    • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 28.12.10, 15:15
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoholika)?
      _________________________________________.
      Od razu trzeba bylo na samym poczatku zapytac:
      Dlaczego czlowiek i (malpy tez) maja ciagoty do alkoholu...!?
      A...
      Ps. U alkoholika nie wystepuje takie pojecie, jak: "zaspokojenie potrzeb(y) 1 kieliszkiem..."
    • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 30.12.10, 13:15
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoholika)?
      __________________________________________.
      Odpowiedzi na to pytanie znajdziesz bez liku...
      Oprocz tej, ktora juz dalem wczesniej, 1 kieliszek zaspakaja np. "wiecznego" kaca...!
      A...
      • bluecitizen Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 30.12.10, 14:58
        Alkohol jest dla ludzi, a nie dla alkoholików, którzy przecież nimi nie są.
        Bo jak można uznać za w pełni zdefiniowanego człowieka, kogoś kto nie potrafi się przed czymś powstrzymać??
        1 kieliszek alkoholu nie zaspokoi nikogo. Czy alkoholika, czy czlowieka nie mającego problemu z alkoholem. Tak samo jak popędu seksualnego nie zaspokoi spojrzenie na kobietę. Czy byłby to zdrowy mężczyzna czy zboczeniec.
        • pierzchnia Nie są ludźmi... 30.12.10, 16:00
          To już było - podczas eksterminacji tzw podludzi.

          Człowiek - to brzmi dumnie...
          • aaugustw Re: Nie są ludźmi... 30.12.10, 19:25
            pierzchnia napisał:
            > Człowiek - to brzmi dumnie...
            _______________________________________________________.
            Ciekawe, czy ten nasz "niebieski..." ma w sobie cos z czlowieka...!? :-§
            A... ;-)
        • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 30.12.10, 16:42
          bluecitizen napisał:
          > Alkohol jest dla ludzi, a nie dla alkoholików ktorzy przecież nimi nie są...
          > ... Tak samo jak popędu seksualnego nie zaspokoi spojrzenie na kobietę.
          Czy byłby to zdrowy mężczyzna czy zboczeniec.
          ___________________________________________________________.
          Pytasz, wiec odpowiadam:
          Ani jedno, ani drugie... - Nie dziwie sie tobie, ze nie potrafisz odpowiedziec
          sobie na te proste pytania, bo rozumujesz w sposob chory przez co staniesz
          sie coraz bardziej zagubiony i wyizolowany w tym swiecie... - Nie ma jednak
          przypadkow beznadziejnych, wiec moze i ta twoja choroba jest jeszcze do
          uleczenia, zanim stanie sie chroniczna... - Naukowo nazywa sie taki czlowiek idiota...!
          A...
        • mm-cc Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 30.12.10, 20:22
          bluecitizen napisał:

          > 1 kieliszek alkoholu nie zaspokoi nikogo. Czy alkoholika, czy czlowieka nie maj
          > ącego problemu z alkoholem. Tak samo jak popędu seksualnego nie zaspokoi spojrz
          > enie na kobietę. Czy byłby to zdrowy mężczyzna czy zboczeniec.

          Znam paru takich, których zaspokaja jeden kieliszek. Lubią też popatrzeć na ładne kobiety, bez konieczności rzucania się na nie. Dziwi mnie kategoryczny osąd, że jeden kieliszek nikogo nie zaspokoi. Może nie zaspokoi takiego, który lubi przede wszystkim procenty?

          Dzisiaj rozmawiałam z pewnym mocno starszym panem, znajomym moich rodziców, który w wieku ponad siedemdziesięciu lat, zajmuje się już przede wszystkim zdrowym trybem życia. Dostarcza mi prawdziwego miodu i świeżo tłoczonego oleju lnianego, a prócz tego przyznaje, że sekretem jego doskonałej kondycji jest tajemnicza "wódka księżycówka". On nigdy nie tknie wódki z produkcji fabrycznej, bo to według niego to sama chemia, natomiast na drogie koniaki go nie stać. Poza miodem i olejem nic od niego nie dostałam, bo producent "księżycówki" jest tajemniczy i produkuje tylko dla najbliższych. Ten pan na pewno nie jest alkoholikiem.


          • aaugustw Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 31.12.10, 11:45
            mm-cc napisała:
            > ... a prócz tego przyznaje, że sekretem jego doskonałej kondycji jest tajemnicza
            > "wódka księżycówka". On nigdy nie tknie wódki z produkcji fabrycznej, bo to we
            > dług niego to sama chemia, natomiast na drogie koniaki go nie stać. Poza miode
            > m i olejem nic od niego nie dostałam, bo producent "księżycówki" jest tajemnicz
            > y i produkuje tylko dla najbliższych. Ten pan na pewno nie jest alkoholikiem.
            ___________________________________________________.
            Dowodem swiadczacym o tym, ze pan ten nie jest alkoholikiem
            jest jego wiek... - Pijacy alkoholicy nie zyja tak dlugo...!
            Ja jednak osobiscie jemu nie zazdroszcze niczego, wrecz przeciwnie,
            on nigdy nie zazna tego zycia i doswiadczenia, ktorego doznali trzezwi alkoholicy...!
            A...
            • mm-cc Re: Jakie potrzeby zaspokaja 1 kieliszek(u alkoho 31.12.10, 13:28
              :)) Też nikomu nie zazdroszczę, ale gdyby dawano mi kolejne życie, to poprosiłabym o impregnację od nałogów. Lista cech niechcianych byłaby dłuższa, ale po zastanowieniu stwierdzam, że ja nie byłabym wtedy sobą.
              • aaugustw Rytmy zycia, czyli nasza dwubiegunowosc... 31.12.10, 16:00
                mm-cc napisała:
                > :)) Też nikomu nie zazdroszczę, ale gdyby dawano mi kolejne życie, to poprosiła
                > bym o impregnację od nałogów. Lista cech niechcianych byłaby dłuższa, ale po za
                > stanowieniu stwierdzam, że ja nie byłabym wtedy sobą.
                __________________________________________________________________.
                ;-) Czy to Twoje zycie nie byloby wtedy zbyt monotonne, jednostronne i nudne...!?
                Bez bieguna ujemnego nie potrafi przeciez fukcjonowac biegun dodatni...! :-(
                A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka