Dodaj do ulubionych

Co robić- alkohol

24.01.11, 15:44
Brat lat 40+, siostra i starzy rodzice mieszkają w jednym domu, każde ma swój pokoj, wspólna użyteczność reszty.
Siostra ma jaką-taką pracę "na etacie", brat zarabia na czarno, rodzice niewielkie emerytury.
Brat ma dobry fach w ręku ale od wielu lat lubił sobie wypić, ostatnimi laty okresy trzeźwości są krótsze niż alkoholowe ciągi. Jest zdegradowany zdrowotnie. Jest człowiekiem miłym i życzliwym gawędziarzem, nie jest agresywny. Gdy jest trzeźwy nie rozmawia z nikim w domu, na pytania odburkuje i lub je ignoruje, gdy wraca pijany z baru, zalany, purpurowy na twarzy, w zasikanych spodniach- potrafi gadać godzinami do kogokolwiek kto akurat jest w kuchni, szuka towarzystwa..
Wszelkie rozmowy, nakłanianie żeby poszedł się leczyć, żeby przestał pić, na terapię, do psychologa - ignoruje, odpycha, obraża się, bagatelizuje. Nie chce. Ucieka od tematu.
Równocześnie pogrąża się w piciu coraz bardziej i organizm mu już nie wytrzymuje - zaczyna mieć problemy z jakąkolwiek pracą zarobkową i utrzymywaniem się, zawala zlecenia.
Rodzice nigdy nie wymagali konsekwentnie dokładania się dzieci do utrzymania domu i kupowania jedzenia, sami starali się dac jak najwięcej od siebie zakładając że "przeciez dzieci są na dorobku"...w ten sposób, ci, którzy byli odpowiedzialni dawali do domu część zarobków za to że mieszkają i maja obiady a ci którzy nie byli odpowiedzialni olewali swój udział we wspólnych kosztach a korzystali jak wszyscy. Rodzice już są wiekowi i za chwilę trzeba się nimi będzie zajmować, zarządzanie domem, opłaty, przejęła siostra i - w żaden sposób nie może wyegzekwować pieniędzy od brata na jego utrzymanie w domu. Brat nie zamierza się wyprowadzić, nie zamierza płacić swojego udziału w kosztach. Bylo kilka ostrych rozmów na ten temat, które nie wywarły żadnego skutku oprócz tego, że znowu utknął w barze na kilka dni a potem kilka dni leżał w swoim pokoju w łóżku przed tv pijany. W barze pije "na krechę" a jak podłapie jakąś pracę to spłaca dług i przepija wszystko co zarobił. Matka zawsze dotąd wołała go do obiadu, albo mu zanosila jedzenie pod nos, żeby stanął na nogi. Po zdecydowanej krytyce takiego zachowania ze strony córki przestała to robić, ale bardzo cierpi musząc na to patrzeć co się dzieje z synem. Bo syn rozpoczął coś w rodzaju pokazowego "strajku głodowego". Nie jada obiadów w domu, może gdzieś w pokoju chowa chleb którym się żywi, ale nie przychodzi do kuchni gdy jest trzeźwy, jest siny na twarzy, trzęsie się jak galareta, śmierdzi, leży kilka dni w łóżku nie wychodząc do nikogo tylko do toalety. Dawniej w nocy po piciu szperał po kuchni i wyjadał resztki po obiedzie lub wędlinę z lodówki, teraz po awanturach by skończyl z piciem chyba tego nie robi, może coś jada w barze na kredyt albo po znajomkach-pijakach. Nikt nie wie gdzie i czym się żywi, możliwe, że chce się sam doprowadzić do śmierci, na oczach rodziny by masochistycznie rodzinie pokazać, od dawna wymyślił sobie, że on nie musi się wysilać w życiu bo będzie żył krótko tak jak jego dziadek (też nadużywał alkoholu i zmarł zaraz po 50tce).
Sytuacja jest patowa, bo facet nie chce się leczyć, nie jest agresywny by go próbować zmusić sądownie do leczenia, a swoim zachowaniem wykańcza nerwowo całą rodzinę a za jakiś czas wykończy tez finansowo.. Piciem się sam zabija, podkarmiać go i nie reagowac jak pije -to też przykładanie ręki do zabijania go, wyrzucić go z domu by wziął za siebie odpowiedzialność to właściwie też jak skazać na śmierć (20 lat picia zrobiło swoje i jego siły emocjonalne/psychiczne na odtworzenie się są marne), ubezwłasnowolnić i umieścić w zamkniętym ośrodku gdzie po wielu miesiącach pracy psychologicznej może coś by dotarło?-w naszym kraju nie ma takiej możliwości... Tu gdzie mieszka-jest to mała miejscowość gdzie wielu mężczyzn pije i kolegę do kieliszka zawsze znajdzie więc sam z nałogu nie jest w stanie wyjść... Rozchoruje się na tyle, że powoli umrze-matka umrze ze zgryzoty, że może źle zrobiła nie karmiąc go i nie wspierając w ten sposób...
Co robić.
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 16:14
      To co żona Krzyśka...

      wp.tv/i,Strefa-Dziennikarz-alkoholik-cz1,mid,532053,klip.html
      wp.tv/i,Strefa-Dziennikarz-alkoholik-cz2,mid,532054,klip.html
      • czlowieek Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 16:18
        strefa.wp.tv/i,Strefa-Dziennikarz-alkoholik-cz1,mid,532053,index.html
        strefa.wp.tv/i,Strefa-Dziennikarz-alkoholik-cz2,mid,532054,index.html

        tak będzie lepiej
    • 7zahir Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 17:25
      Zgłoś sprawe tu:
      www.parpa.pl/samorzady/index.php?d=3&k=&a=8
    • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 18:20
      Trzeba się zainteresować samym uzależnionym - od kiedy i dlaczego pije ?
      Jego musi coś wewnątrz boleć...
      Od tego bym zaczął.
      W jaki sposób chcesz mu pomóc - nasyłając Policję i wyrzucając na bruk ?
      • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 18:52
        od kiedy i dlaczego pije to teraz najmniej ważne.Ważniejsze to spowodować by mu się chciało nie pić.
        Ten bruk może być dobry,ale za skuteczność nie ręczę.
        Ja zacząłem myślec ,paradoksalnie,gdy od bruku się odbiłem i sytuacja mi się poprawiła.
        • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 19:10
          Chcesz naprawić "urządzenie" nie wiedząc jak funkcjonuje?
          "Bruk" to zwyczajny eksperyment.
          Człowieka trzeba po prostu kochać, a nie obmyślać jakieś strategie.
          • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 19:28
            urządzenie funcjonuje, bo ma paliwo, przez które wydaje sprzeczne odgłosy.Odciąć od złego paliwa.Odczekać/chyba z m-ąc,ale to różnie/ aż zacznie wydawać w miarę czyste dźwięki,by zlokalizować te fałszywe i po nich przystąpić do remontu.
            Jeżeli kochasz swój popsuty samochód to raczej niewiele pomoże studiowanie poradników.Lepiej oddać go do pana Tadzia mechanika-fachowca.Jestem przekonany,że pierwszym jego ruchem będzie wylanie złego paliwa.Gorzej, gdy z uporem chce się jeździć na złym paliwie.
            • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 19:57
              Tadzio mechanik, a Ty będziesz robił za kierowcę ?
              • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 20:03
                jak nie wiesz co odpowiedzieć to lepiej milcz,a nie sil się na kpinę.
                • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 20:10
                  Obawiam się, że będziecie musieli go brać na PYCH.
                  • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 20:31
                    no to kiepskie widoki naprawy.Choć istnieją.
                    • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 20:52
                      Przecież całe życie nie siedział przy butelce - coś się musiało stać...
                      Tak ja to widzę.
                      Pewnie ma poczucie winy, świadomość zmarnowanych lat... i to wszystko zapija berbeluchą.
                      Tutaj jest potrzebna dogłębna naprawa.
                      • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 21:27
                        podobno zawsze jest ,jak nazwał,to Osiatyński "skaza pierwotna".Jednak/wiem to po sobie/ na początku trzeba zająć się piciem i rok najlepiej nie ruszać spraw trudnych emocjonalnie.
                        Np. dda powini zająć się problemem podobno po 2 latach niepicia.Gdy już są "wzmocnieni".
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 22:15
                          wiesj23 napisał:
                          > podobno zawsze jest ,jak nazwał,to Osiatyński "skaza pierwotna".

                          Wracając do źródeł należy ten feler nazwać "grzechem pierworodnym",
                          Chrześcijanie nazywają w ten sposób stan oddalenia ludzkości od Boga, stan grzeszności, brak pierwotnej sprawiedliwości, świętości, będący konsekwencją upadku pierwszych ludzi. Stan ten jest dziedziczony przez wszystkich potomków Adamay i Ewy. Grzech pierworodny jest przyczyną zranienia ludzkiej natury, polegającego szczególnie na osłabieniu zdolności jasnego poznania prawdy oraz słabości woli, która doznaje rozbicia między pragnieniem dobra a skłonnością ku złu moralnemu.

                          Wszsytkie ważne nurty religijne mówią o tym. Używając czasem jedynie innych określeń.
                          Więc jestem przekonany, że jest w tym głęboki sens.

                          hej,
                          ;-)
                          • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 05:30
                            Woydyłlowa określała to brakiem duchowości.
                            W dzisiejszym świecie/moje gdybania/ tą duchowość zastąpił konsupcjonizm.Niezaspokojenie potrzeb kosumpcji/min. tak reklamowanych/rodzi frustrację,złość.To jeden aspekt.
                            Drugi to to co nazwałeś "oddaleniem od Boga".Spora część ludzi nie zastanawia sie nad sensem życia.Ba nawet boi się tej refleksji.
                            Trzeci to lęk dużej części ludzi boi się jakiejkolwiek refleksji.
                        • pierzchnia Re: Co robić- alkohol 24.01.11, 22:36
                          Dla mnie alkohol nie stanowi już problemu, w sensie zrozumienia mechanizmu i odnalezienia drogi, natomiast DDA muszę przepracować i prawdopodobnie /jak wspomniałeś/ nadchodzi ten czas...
                          Zauważyłem, że ma to nierozerwalny związek z czakramem serca /splot słoneczny/ i nad tym zamierzam popracować.
                          Wzmocnienie tego ośrodka pozwala funkcjonować, w niesprzyjających warunkach - jego dysfunkcja pozbawia człowieka energii.
                          To nie są bajki - gdy człowiek jest znieczulony alkoholem potrafi wiele znieść natomiast na trzeźwo może tego nie wytrzymać.

    • dydaki Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 12:08
      Pierwszy raz upił się do nieprzytomności z okazji swojej 18tki. Kumple od picia podrzucili go kompletnie nieprzytomnego po dom. Wcześniej na pewno też popijał tylko nigdy tak dużo. Potem już picie było wpisane w jego życie towarzyskie, co weekend impreza z alkoholem, potem leczenie kaca w domu rosołem od mamusi. w młodości praca na budowie=stała ekipa pijaczków, potem praca "na własny rachunek" czyli zero odpowiedzialności i przymusu codziennych obowiązków...
      Rodzice kłócili się latami między sobą i dawali solidnie po emocjach wszystkim dzieciom, matka (DDA w pozie ofiary) "broniła" pijącego syna przed ojcem(apodyktyczny krytykant) nie mieli nigdy jednego stanowiska w sprawia wychowania dzieci.
      25 lat temu ten syn jako jedyny z dzieci pracował(reszta była jeszcze w szkołach) i dokładał pieniądze do domu pomagając rodzicom, teraz matka(gęboko współuzależniona) to przywołuje jako jedno z wytłumaczeń, że nie wymaga od pijaka obecnie dokładania się do kosztów domu, a on sam próbuje podobnymi argumentami manipulowac tymi którzy go do zaprzestania picia namawiają...
      • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 15:54
        nie chcę go bronić.Być może u niego "skazą pierwotną" było właśnie obciążenie obowiązkiem pomagania rodzicom i apodyktyczny krytykant.Nikt tak nie pochwali jak kumple od kieliszka.A alkohol powoli wciąga.
        Stąd może ten 40-letni kawaler.
        Czy jak prowadził działalność to pomagał rodzicom?
    • aaugustw Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 14:14
      dydaki napisała:
      > Brat lat 40+, siostra i starzy rodzice mieszkają w jednym domu...
      > Sytuacja jest patowa, bo facet nie chce się leczyć...
      > ... swoim zachowaniem wykańcza nerwowo całą rodzinę a za jakiś czas wykończy tez finansowo.. Piciem się sam zabija...
      Rozchoruje się na tyle, że powoli umrze-matka umrze ze zgryzoty, że może źle zrobiła nie karmiąc go i nie wspierając w ten sposób...
      > Co robić.
      ______________________________________________________.
      To samo robic, co zrobili (i robia) ci, ktorzy daja sobie z takimi
      sytuacjami doskonale rade, albo cichutko cierpiec i nie uskarzac sie...!
      A...
      • dydaki Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 14:43
        Opcję pierwszą ma siostra, drugą matka. Każda opcja harata emocje i jest odosobniona - brak jednolitego stanowiska. W okolicy jest społeczne przyzwolenie na pice mężczyzn i utrzymywanie alkoholików w domu do śmierci.
        • aaugustw Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 16:00
          dydaki napisała:
          > Opcję pierwszą ma siostra, drugą matka. Każda opcja harata emocje i jest odosob
          > niona - brak jednolitego stanowiska. W okolicy jest społeczne przyzwolenie na
          > pice mężczyzn i utrzymywanie alkoholików w domu do śmierci.
          _____________________________________________________.
          Druga opcja pod zadnym katem nie ma zadnych szans z pierwsza...!
          Jednolite stanowiska doprowadzaja do zastoju i agonii...!
          Jako takze zylem w pewnym spoleczenstwie, ktore kultywowalo
          tradycje picia... - Zmienilem to spoleczenstwo i te chora tradycje,
          aby samemu byc zdrowym... - Twoi maja te sama szanse...!
          (Popatrz nie wspomnialem ani slowem o alkoholikach...!) ;-)
          A...
          • dydaki Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 16:24
            Nie przesadza się starych drzew. Rodzice tkwią w swoim schemacie i dopiero gdy dzieci dorastając, budując świadomość i "przejmując władzę" zaczęły pracować nad ich wzajemnymi zachowaniami- potrafili się zmienić na lepsze i nawet mówić do siebie czasem ludzkim glosem.
            Alkoholik był "synkiem mamusi", wrażliwym i poniekąd najbardziej się oboje współ-u- zależnili.

            Jeśli rodzina nie będzie jednolita co do wymogów leczenia wobec chorego albo/albo-> matka będzie torpedować działania córki i odwrotnie.
            Docelowo- > powolna śmierć na alkoholizm w domu podkarmianemu po ciągu lub eksmsja z domu i ..prawdopodobna śmierć pod płotem lub w barze?

            Jako doświadczony... i w imię przykazań... - > co. ?
            • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 16:38
              nie odpowiedziałaś na wcześniejsze pytania.
              Jednak z tego tekstu wynika.ze rósł w patologii.Wsztscy rośliście.Patologii uczuć.Bo jak nazwać to w "swoim schemacie"
              Był "synkiem mamusi" bo ją wspierał.Aż w końcu pękł.Nie ma co się dziwić,że został kawalerem.Jeżeli małżeństwo to była ciągła klótnia.
              • aaugustw Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:20
                wiesj23 napisał:
                > nie odpowiedziałaś na wcześniejsze pytania.
                > Jednak z tego tekstu wynika.ze rósł w patologii.Wsztscy rośliście.Patologii ucz
                > uć.Bo jak nazwać to w "swoim schemacie"
                > Był "synkiem mamusi" bo ją wspierał.Aż w końcu pękł.Nie ma co się dziwić,że zos
                > tał kawalerem.Jeżeli małżeństwo to była ciągła klótnia.
                _________________________.
                Czy ty jestes nawalony, czy tak
                zostalo juz tobie na zawsze ...?
                A...
              • dydaki Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:23
                Odnośnie utrzymywania, to dawno temu matka brała od niego gotówkę, a z biegiem czasu to się zmieniło i to ona go nie raz finansowała. Inne dzieci gdy zaczęły zarabiać dokładały się do domu materialnie, choć nie żywą gotówką a rzeczowo, -więc to nie jest tak żeby on więcej. Raczej jest to jeden z tematów podtrzymywanych w pamięci by zachowac status quo sytuacji.

                Wszyscy żyli w tej samej patologii emocji. Wszystkie dzieci z zimnego chowu. On jeden się rozpił i chce pić dalej. Wszyscy słuchali rozkazów pracoholicznego ojca i "wspierali mamę" która ( DDA) ustawiła się w pozie ofiary i dotąd chętnie by w niej tkwiła, tylko bardziej świadome dorosłe dzieci jej nie pozwalają na emocjonalne manipulacje by dalej ofiarę grać, a ojcu żyć kultem obowiązków. Nie wszystkie dzieci założyły rodzinę, wszyscy starają sobie radzić i być samodzielne. Oprócz niego, który od dawna ma filozofię życia podporządkowaną alkoholowi. W dzieciństwie był chorowity więc "chroniony" przed matkę i trzymany blisko domu, nie posłany do szkół w innych miastach by ojciec miał pomoc do pracy w domu. Konflikt rodziców, brak szacunku do siebie i do autonomii dziecka, na pewno odegrał sporą rolę w życiu dzieci, w jego życiu odegrał też taką, że rodzice nie mieli jednego stanowiska wychowawczego i co chciał przeprowadzić ojciec to matka niwelowała, a co próbowała matka to nie popierał ojciec, równocześnie emocjonalne "trzymanie dzieci w domu" i połajanki zamiast rozwiązywania problemów. Więc alkoholizm kwitł niezaburzenie 25 lat wykorzystując niedogadywanie się najbardziej-dorosłych. Początkowe lata wracania po pijaku to było przypominanie matce jaki zły był ojciec wobec niej (w ten sposób wdzięczna matka zawsze utuliła pijanego do snu bo pasował jej temat), a gdy matce zaczęło przeszkadzać jego ciągłe picie to pojawiły się już uwagi pod jej adresem = czyli, probowanie kolejnych manipulacji i emocjonalnych szantaży by wyczuć koniunkturę i pociągnąć temat który zapewni mu dalszą zgodę jakiegoś członka rodziny na picie "z powodu...". Gra ta sama od lat, tylko świadomość otoczenia coraz większa, że to celowa manipulacja.

                I nie chodzi mi o zdziwienie lub nie zdziwienie, że ktoś zostal kawalerem (sąsiadka mając ojca alkoholika-awanturnika wyszła za mąż za alkoholika- to będzie dowód na "normalność"?)
                Tylko o obiektywną wizję najsensowniejszego rozwiązania zastanej sytuacji:
                -alkoholik nie chce się leczyć, -matka chce go podkarmiać trzymając w domu i akceptując picie, -siostra chce go eksmitować by zaczął żyć na własny rachunek gdzie chce,

                -> za, przeciw i realne perspektywy osób doświadczonych
                • wiesj23 Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:59
                  jak dla mnie to zostawić, ale odciąć od michy i kasy.Jak to nie poskutkuje,bo np.kumple będą dokarmiać,to eksmija.Choć jak przejścia z michą i kasą nie pomogą,to eksmisja raczej niewiele zmieni.To gdy słowo nie dociera.
                  no ewentualnie dać mu do pogadania jakiegoś mądrego trzeżwego alkoholika.Tylko gdzie go znaleźć w małej miejscowości.To gdy słowo trochę dociera.
            • aaugustw Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:15
              dydaki napisała:
              > Nie przesadza się starych drzew. Rodzice tkwią w swoim schemacie i dopiero gdy
              > dzieci dorastając, budując świadomość i "przejmując władzę" zaczęły pracować na
              > d ich wzajemnymi zachowaniami- potrafili się zmienić na lepsze i nawet mówić d
              > o siebie czasem ludzkim glosem.
              > Alkoholik był "synkiem mamusi", wrażliwym i poniekąd najbardziej się oboje wspó
              > ł-u- zależnili.
              > Jeśli rodzina nie będzie jednolita co do wymogów leczenia wobec chorego albo/al
              > bo-> matka będzie torpedować działania córki i odwrotnie.
              > Docelowo- > powolna śmierć na alkoholizm w domu podkarmianemu po ciągu lub
              > eksmsja z domu i ..prawdopodobna śmierć pod płotem lub w barze?
              > Jako doświadczony... i w imię przykazań... - > co. ?
              ___________________________________________________.
              No i widzisz, ty sama potrafisz sobie odpowiedziec na swoje pytanie: "co robic",
              bo ty wszysto wiesz...! ;-)
              A...
              Ps. Gdybys byla matka i dorosla kobieta, wiedzialabys, ze kazda matka intuicyjnie i podswiadomie wyczuwa swoje slabe dziecko, dlatego bierze takie w szczegolna opieke, nie wiedzac, ze takim postepowaniem wyrzadza mu tylko krzywde, ale ty to nazywasz prosciej; "synkiem mamusi"...
              • dydaki Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:29
                Aha, czyli tak naprawdę nie jesteś w stanie nic konkretnego doradzić w tej konkretnej sytuacji tylko tak sobie piszesz dla popisania sobie.. Można i tak.

                ps.
                Gdybyś coś wiedział o systemie zachowań ofiara-kat, to wiedziałbyś że bywają naprzemienne,
                a życie z kimś ustawionym w pozie ofiary to mordęga(nie odejmując winy"katu") a dla dzieci ogromna destrukcja.
                • aaugustw Re: Co robić- alkohol 25.01.11, 17:50
                  dydaki napisała:
                  > Aha, czyli tak naprawdę nie jesteś w stanie nic konkretnego doradzić w tej konk
                  > retnej sytuacji tylko tak sobie piszesz dla popisania sobie.. Można i tak.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Wszystko to, co mialem do powiedzenia juz powiedzialem... - Przypomne w skrocie:
                  Ofiary losu do Al-Anonu, a jezeli im sie nie chce lub nie moga, musza dalej cierpiec!
                  ____________________________________________.
                  dydaki napisała dalej:
                  > ps.
                  > Gdybyś coś wiedział o systemie zachowań ofiara-kat, to wiedziałbyś że bywają na
                  > przemienne, a życie z kimś ustawionym w pozie ofiary to mordęga(nie odejmując winy"katu") a dla dzieci ogromna destrukcja.
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Hm dziwne; nic nie wiem o "systemie zachowań ofiara-kat", ale zato wiem,
                  ze ofiara nie bylbym ani jeden tydzien...!
                  Jak myslisz, dlaczego...!?
                  A... ;-)
    • glopson Re: Co robić- alkohol 26.01.11, 11:25
      co robić ? leczyć
    • glopson Re: Co robić- alkohol 12.02.11, 14:54
      tak alkoholizm to ciężka choroba - wywalić z domu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka