lipcowo
07.09.11, 23:30
Nie był pijany. Ale całkiem trzeźwy też nie.
Najpierw była latte w pięknym dworku.
Później spacer po pałacowym ogrodzie.
Na spacerze nad wodą na ławce całowaliśmy się.
Było jeszcze lepiej, niż w moich fantazjach...
Dziś wyprowadziłam się od partnera, na razie do rodziców. Nie będę mu rogów przyprawiać, nie umiem.
Dla jasności, z M. też nie będę, nie chcę wspólnego życia z nim i z jego 200g. Za to przypomniał mi, że jestem kobietą z własną seksualnością, że mogę jeszcze czuć to, co czuję. I nie zarzekam się, że nigdy się już z nim nie spotkam.
Auguście, przegrałbyś zakład :) Czułam, że on może ;) Mamy po 34 lata.