Dodaj do ulubionych

czasem mysle..

15.09.12, 12:33
że chciałbym, zeby mnie zamkneli gdzies na kilka miesiecy, jest mi tak cholernie ciężko poukłdac to wszystko w sobie, opanowac ten swój wieli haos, czuję się tak zmeczona,ze nie wiem o czym powinnam myslec, podjęłam się pracy która znacznie przerasta moje mozliwości fizyczne i psychiczne, kiedy mysle by ja rzucic dopadaja mnie wyrzuty sumienia, wiem ze trzezwosc to odpowiedzialnośc, a rzucanie pracy w czasch gdy tak trudno o prace wydaje mi sie nie odpowiedxialne bardzo, ale nie mam czasu odpocząc, a czuję wciaz jakby miało zadażyc sie coś złego, czuję jakym stała na krawędzi wytrzymałości psychicznej, jakby się miaa rozpasc na 1000 kawałków, wiem, czego powinnam przestrzegac teraz, zeby utrzymac abstynencje, ale nie mam na to czasu kompletnie, pracuje w korporacji, gdzie trzeba ryc cała dobe, przerasta mnie to wszystko bardzo, zaczynam czuć obłęd w swojej głowie, ale z drugiej strony wiem, ze zycie to nie bajka, ze powinnam byc dzielna, ale jak tu cholera zyc w takim natłoku i haosie? jestem przed jakims duzym przełomem, tak czuje i boję się tylko jak to się skończy, jakoś nie potrafię powiedziec wszystkiemu nie i zajc sie soba i dziecmi, wciąz gdzieś pedze, dlatego czasem mysle, ze chciałbym zeby mnie zamkneli, schowali, dali odpoczac, powiedzieli jak zyc, nie wiem co jest dobre a co zle, albo wiem, ale nie wychodzi mi wciaz robienie tego co dobre, a wciaz zdarza mi sie robic zle, a najgorsze, ze ja jestem jedna wielka skrajnosc, cos jest albo bardzo dobre, albo bardzo zle i nie znam srodka, teraz iwem dlaczego piłam, wiem jak chore były moje emocje zanim zaczęłam je zapijac, juz nigdy nie chce wracac do picia, pragne trzezwosci, ale tak cholernie sobie nie radze z tym wszystkim:(
sorry ale musiałam to wszystko z siebie wywalic, bo na mitigi osoatnio czasu brak, jedenw tygodniu to dla mnie za mało:(
Obserwuj wątek
    • 7zahir Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 13:36
      Jesteś chora , zbyt krótko w nowym życiu
      i teraz najważniesze powinno być Twoje zdrowie,
      bo bez niego i tak reszta się zawali.

      Pamiętasz HALT ?
      www.jutrzenka.cba.pl/halt.html
      Jeżeli nie możesz tak zorganizować dnia, żeby nie czuć się tak jak teraz
      mysle, że będąc na Twoim miejscu zmieniłabym pracę.

      A może zrobiłabys sobie przerwę na 6-cio tygodniowa terapię - nie pamiętam czy na niej byłaś. Nikt nie może odmówić Ci prawa do niej, a miałabys okazję do oderwania sie od codzienności, co pozwoliłoby Ci nabrac dystansu.

      Pozdrawiam ciepło :-)
      • miskolaj Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 13:47
        nie byłam na terapii, teraz jest mój maz i zebym ja mogł pojsc na popołódniową musze czekać, az on skonczy swoja w połowie listopada, w koncu mamy dzieci....boje się o pracę Zahir, bo lipa na rynku, a wiesz jak to jest 3 dzieci, długi, zycie, bez pieniedzy masakra tez....chciałabym zniknąc na chwilke, zeby mnie chwilkę nie było...:( to tez chyba objaw głodu? albo totalnego przemeczenia sama juz nie wiem, bo pic mi sie nie chce tak swiadomie wrecz się cieszę tylko z tego, ze nie pije..
        ja teraz pojde na 6 tygodni zwolnienia (nowa praca od miesiaca) to nie będę mogła juz wrócić, bo jestem na umowie na zastępstwo, gadałam z szefem swoim wczoraj, niestety po powrocie strace prace, bo taka umowa moja, dlatego taki dylemat w tym temacie mam wielki...a terapie mi sie marzy taka dzienna o jakiej mowisz, wciaz sobie mówie wytrzymaj jeszcze tydzien, jeszcze miesiac, jeszcze dzien.....
        • 7zahir Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 13:54
          Pewnie, że masz objawy głodu alkoholu - czyli nawrotu Kochana,
          bo nie przestrzegasz HALT.
          Nie wiem czy wytrzymasz do Listopada.

          Martwię sie :-(
          Swoją drogą dziwnie brzmi ten warunek - że Ty musisz czekać.
          Nie ma innego ośrodka leczenia uzależnień w Twojej okolicy,
          czy chodzi o opiekę nad dziećmi?
          • miskolaj Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 13:57
            o opiekę nad dziecmi, nikt nam nie pomaga, a moj mąz 3 razy w tygodniu prosto z pracy jedzie na terapie wraca o 21 kiedy dzieci juz spia, ja pracuje do 18 wiec i tak dzieci sa same zanim wróce ja, to jedyny powód, sa inne osrodki, ale tam tez 3 razy w tygodniu musze być od 16 - nie kończe pracy tak wcześnie, po drugie ktos musi byc z dzieciakami, nie moge liczyc na czyjas pomoc, ponad to dzieci i tak widują mnie 2 godziny dziennie - wyrzuty mam ogromne
            • 7zahir Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 14:02
              miskolaj w sąsienim wątku napisała:

              > by dzieci miały dom, pełny, oboje rodzicow, bo boje się samotnosci, boe wiem, z
              > e moj maz choruje na to samo co ja i potrzebuje tez czasu, matka ma zakaz na ki
              > lka miesiecy kontaktu ze mna, ale temu czuje się winna tez, ze jej zakazałam, z
              > e jestem niewdzieczna...ze ja ranie..
              > przez to wszystko, ze potrzebuje spokoju, zrozumienia, czułosci, miłosci i uwag
              > i teraz pakuje się w realcję z facetem, który daje mi czasem namiastkę tego cze
              > go pragne, co przynosi mi chwilowa ulgę, a potem jeszcze wieksza frustrację, ze
              > zrobiłam cos złego - i od tego kręci mi się w głowie i krzywdzę sama siebie:(

              Jaki to jest dom?
              Zapytaj samą siebie - gdybyć była jednym z Twoich dzieci - tym najwrażliwszym,
              czy chciałabyś żyć w takiej rodzinie?

              Rozumiem problem opieki nad dziećmi.
              Ale co to za opieka skoro - jak piszesz dzieci widują Cię 2 godziny dziennie?
              • miskolaj Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 14:08
                taka mam prace....Zahir i tak ledwo co wiążemy koniec z końcem z moja pensją...żal mi dzieci, chciałbym poswięcac im wiecej czasu, ale brak mi pomysłu jak to pogodzic wszystko ze sobą....
                • 7zahir Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 14:21
                  miskolaj napisała:

                  > taka mam prace....Zahir i tak ledwo co wiążemy koniec z końcem z moja pensją...
                  > żal mi dzieci, chciałbym poswięcac im wiecej czasu, ale brak mi pomysłu jak to
                  > pogodzic wszystko ze sobą....>

                  Czytałam w sąsiednim wątku, że masz przyjaciół, myslę tez że mama wybaczy Ci " szlaban "
                  i też chyba chętnie pomoże.

                  Wszystko da się załatwić, tylko trzeba przemóc niechęc uzaleznionego umysłu do zmian.

                  Rozumiem Cię - byłam w podobnej sytuacji.
                  Ciagle zapracowana, miałam własny jednoosobowy biznes,
                  w którym nie miał mnie kto zastapić ,
                  więć nie dopuszczałam nawet mysli o wtedy 8-mio tygodniowej terapii.
                  Byłam przekonana, że życie mi się zawali.

                  I nie zawaliło się....a wręcz odmieniło na o wiele lepsze.
                  • miskolaj Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 14:33
                    przyjaciół z AA którzy mnie wspieraja w niepiciu, a nie opiekuja sie moimi dziecmi..mama moze wybaczyć, ale ten szlaban jest po to, by mnie nie niszczyła psychicznie, ona mnie dołuje, gra na emocjach, nie chce się pogodzić, ze korzystam ze wsparcia AA wręcz mnie za to obwinia, więc szlaban jest potrzebny mi, zebym nie oszalała...jestem zbyt słaba na takie jej ataki...kiedy jestem na mitigu matka moze wziąc dzieci, ale podkresla jaka krzywde im wyrzadzam chodząc tam - chciałabys takiej realcji?? ja nie chce już..jest mi bardzo cięzko, ale jakos to ciągnę..wciąz myslę, ze musze to przetrwac jakos...
                    • 7zahir Re: Najpierw sprawy najważniejsze - pamiętasz ? 15.09.12, 14:37
                      miskolaj napisała:

                      > przyjaciół z AA którzy mnie wspieraja w niepiciu, a nie opiekuja sie moimi dzie
                      > cmi..mama moze wybaczyć, ale ten szlaban jest po to, by mnie nie niszczyła psyc
                      > hicznie, ona mnie dołuje, gra na emocjach, nie chce się pogodzić, ze korzystam
                      > ze wsparcia AA wręcz mnie za to obwinia, więc szlaban jest potrzebny mi, zebym
                      > nie oszalała...jestem zbyt słaba na takie jej ataki...kiedy jestem na mitigu ma
                      > tka moze wziąc dzieci, ale podkresla jaka krzywde im wyrzadzam chodząc tam - ch
                      > ciałabys takiej realcji?? ja nie chce już..jest mi bardzo cięzko, ale jakos to
                      > ciągnę..wciąz myslę, ze musze to przetrwac jakos...>

                      Skąd ja to znam :-))
                      Spróbuj spojrzec na pomoc mamy jak na lek,
                      który wcale nie musi być smaczny,
                      ważne, ze pomaga.

                      I własnie z tego powodu zdecydowałbym się na terapię 6-cio tygodniową.
                      • kreska54 Rodzinne bariery. 15.09.12, 14:52
                        Starsi ludzie z powodu lęku przed starością i niedołężnością
                        zawsze chcą mieć rację ( wiem to z autopsji :-)) )

                        Młodzi zaś chcą udowdnić sobie i rodzicom, że są juz dorosli
                        i sami sobie poradzą.

                        I tu wytwarza sie bariera, którą łatwo można zburzyć pokorą wobec samego siebie.
                        Uznaniem, że nie jestem the best i potrzebuje pomocy

                        Mysle, że poproszenie o nią mamy da jej powód do poczucia się kims ważnym - bo potrzebnym,
                        Jestem pewna, że wzorowo wywiąże sie z obowiązku, a Ty nareszcie będziesz mogła pomyslec o sobie.

                        • 7zahir Re: Rodzinne bariery. 15.09.12, 15:35
                          kreska54 napisała:

                          > Starsi ludzie z powodu lęku przed starością i niedołężnością
                          > zawsze chcą mieć rację ( wiem to z autopsji :-)) )
                          >
                          > Młodzi zaś chcą udowdnić sobie i rodzicom, że są juz dorosli
                          > i sami sobie poradzą.
                          >
                          > I tu wytwarza sie bariera, którą łatwo można zburzyć pokorą wobec samego sie
                          > bie.

                          > Uznaniem, że nie jestem the best i potrzebuje pomocy
                          >
                          > Mysle, że poproszenie o nią mamy da jej powód do poczucia się kims ważnym - bo
                          > potrzebnym,
                          > Jestem pewna, że wzorowo wywiąże sie z obowiązku, a Ty nareszcie będziesz mogła
                          > pomyslec o sobie.>

                          Dziękuję Kreska - szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałam.

                          Podoba mi sie to określenie " pokora wobec samego siebie",
                          ja nazywam je daniem sobie prawa do bycia sobą .

                          Kiedy dałam też sobie prawo do popełniania błędów,
                          bez tego późniejszego zadręczania sie, poczułam ulgę.
                          "Kamień spadł mi z serca "

                          Pozdrawiam.
    • 7zahir Pomyślałam jeszcze.... 15.09.12, 14:34
      Uzupełniasz niedobory magnezu i innych minerałów?

      Jestem myslami z Tobą.
      • miskolaj Re: Pomyślałam jeszcze.... 15.09.12, 14:45
        uzupełniam kiedy pamietam, ostatni tydzień, a własciwie dwa to było totalne szaleństwo i pospiech....brakowało mi czasu na wszystko, nie wiem z czego rezygnowac, zeby zwolnic tempo, czasu brakuje i tak...ja to przezyje, musze to przezyc, wierzę, ze warto, dzis lenistwo totalne, siedze w łózku, dzieci u mamy do 16 a ja wyłączyłam telefon i drażni mnie nawet telewizor, czajnik, wszystkie bodzce mozlwie, wyłaczyłam się, nie myśle, lewituję, miedzy wstawianiem pralek oczywiscie...moze naładuję baterie na kolejny tydzień, jeszcze jeden....dziekuje za wsparcie, teraz jest mi bardzo potrzebne..
    • aristoi_daimonion Re: czasem mysle.. 15.09.12, 15:07
      Czegoś nie rozumiem. Tyrasz w korporacji, mąż też pracuje i nie masz pieniędzy na opiekunkę gdy Ty byłabyś na terapii??
      Gdybym miała tyrać w korporacji i nie mieć pieniędzy to bym poszła do budżetówki. Nie płacą ale praca nie zając nie ucieknie.
      • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 15:37
        nie rozumiesz? ja tez nie,, ale tak jest, tyram bo mam przeszło milion kredytu na głowie, teraz rozumiesz? i 3 dzieci na utrzymaniu....moge nie tyrac i nie miec na chleb, naprawde nie tyram ani dla satysfakcji, ani dla amicji, ani dla awansu....tyram, zeby spłacac długi i przezyc miesiac, kupic dzieciom ksiazki, buty kurtki dac jesc psu itd.:( takie zycie, dzieci kosztuja a długi trzeba spłacac
        a ponad to to nie jest kwestia opiekunki, dzieci to nie sa chomiki, nie moga pól dnia byc w szkole a pól dnia z opiekunka, przynajmniej ja tak uwazam, wiec strama sie znalezc dla nich choc wieczorem czas po pracy
    • wolfbreslau Re: czasem mysle.. 15.09.12, 15:42
      jak swiat swiatem, ludzie pracowali, pracuja. nikt za mojej mlodosci nie zajmowal sie dziecmi naszymi poza sporadycznie babciami, lub zlobkiem, przedszkolem itd etc. niby kto sie mialby moimi dzieciakami zajmowac? ...duch trzezwosci?. w ogole nie rozumiem gdy slucham czasami jakim to niezwyklym trudem i mozolem jest ta cala trzezwienna martyrologia. pijesz twoja sprawa, nie pijesz tez twoja sprawa. jak sie ma dzieci to ma sie obowiazki, to proste i oczywiste. terapie, mityngi, praca, dzieci,szkola....i o co biega? to kurde pijcie dalej i nie zawrcajcie glowy. albo nie pijcie i tez nie zawracajcie. niedawno na pewnym spotkaniu wysluchalem uzalania sie pewnego gostka, o tym , ze lazi juz tyle czasu na mityngi, terapie, a nadal ma ochote przywalic swojej zonie, jak mu marudzi. a to przeciez takie proste. zmienic zone. komus sie w glowie czasami ulegnie, ze wystarczy lazic na mityngi, sluchac terapeuty, przerabiac mityczny program 12 krokow i zycie samo z siebie nabierze wartosci. to mi przypomina mazowiecke ględzenie i skargi do boga, gdy zboże grad wymłuci.a poprostu trzeba sie bylo ubezpieczyc. zamiast analizowac stany duchowe wyższe skupiłem sie na fizjologii zycia. i takie curiosum mi sie przypomniało. mierze ostatnio siły na zamiary i odkryłem, ze potrafie sie cieszyc bez znacznej sumy pieniedzy. w ogole dzieci i ich wychowanie to temat rzeka. dzieci wymagaja naszego czasu i uwagi. o uczuciach nie wspominam , bo to dla mnie oczywiste. alkoholizm i pochodne, moim zdaniem nie sa wyjasnieniem niczego. one tylko nadfały smaku naszemu zyciu. smaku wódki. czyli bełkot. obawiam sie jednak ,ze wiele mityngowo-terapiowych osób , nadal lubi ten bełkot, mimo , ze nie pije. i upijaja sie jak wódka tym psaudopsychologiczno-duchowym absyntem wlasnej wyobraźni. kilka mityngów nawet widziałem podobnych do zwykłej popijawy. brakowało tylko wódki na stole.

      chcesz miec pieniądze-pracujesz
      pracujesz- jestes zmeczony
      masz dzieci - to sie nimi zajmuj
      terapia i reszta tego bałaganu nikogo nie interesuje i nie moze przeszkadzac w wychowaniu dzieci
      a jak nie ....to fertig i po balu panno lalu.
      • zdzislaw50 Re: czasem mysle.. 15.09.12, 16:29
        Pozwól się kobiecie wyżalić, bo gdzie i komu ma to powiedzieć?,a jednocześnie, kto ją podeprze jak nie drugi, niepijący alkoholik. Pozdrawiam miskolaj, jesteś dzielna, tak trzymaj :)
        • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 16:44
          dziekuje...
          to tak troche bez sensu był ten post do mnie powyzej mysle mimo wszystko, ja wiem, ze zycie to nie bajka, tylko robota do zrobienia, i nie ma sie cos szpuszczac nad swoim losem...ale ja nie pije i nie chce pic, pracuje i jestem mega zmeczona, wychowuje dzieci i stram sie robic to nalepiej jak potrafie - choć ubolewam nad tym, ze mam dla nich tak mało czasu, nie licze na nadzwyczajna pomoc mamy czy meza, ale też cięzko mi kiedy mi dokładaja, terapie czy aa maja nie przeszkadzac? no tak maja mi pomoc byc trzezwa...nie wybrałam sobie tej choroby świadomie, ale tez nie uważam, ze alkoholizm mnie zwalnia z obowiazku zajmowania sie dziecmi czy pracy....
          poprpstu te pierwsze miesiace sa mega ciężki i nie mam komfortu zadnego, mam rozchwane emoche, zero odpornosci na stres, w domu trzezwiejacego" alkoholika, matke pijaca, a do pracy nie chcodzę, zeby sobie zarobic na kosmetyczke i relaks tylko na chleb, jedzienie dla dzieci, ksiązki i wykształcenie moich dzieci....ja tu nie napisałam tak mi cięzko, ze chyba się napije:) wiem, ze nie robie nikomu łaski, ze jestem trzezwa i nie oczekuje,ze bedzie kolorowo i pieknie...
          jak świat światem piszesz ludzie pracowali wow tez mi odkrycie, jak miałam 12 lat i chciałam trampki to musiałm truskawki zbierac, nic mi nigdy z nieba nie spadło doprawdy, nie mam bogatej mamy ani bogatego meża i nie mam z tym problemu...czasem tylko sił brak potwornie sił brak i organzim odmawia posłuszeństwa, a od silnego stresu głowa się wyłącza i myślec juz nie chce....
          nie znam ludzi którzy załalamnie nerwowe przechodzili na własne zyczenie - zlenistwa na przykład...a ja czuje ze jestem na skraju:(
          • lestrange_e [...] 15.09.12, 16:45
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 17:07
              na szczęście tak zle jeszcze ze mna nie jest, le dziekuje za sugestie:)
            • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 17:11
              ale za to poczytałam twoje posty z ciekawości i widze, ze masz powazny problem ze soba, nie dziwe sie ze syn Ciebie bije i z domu ucieka, ja tez bym przed Toba uciekła na bank....
        • wolfbreslau Re: czasem mysle.. 15.09.12, 17:36
          zdzislaw50 napisał:

          > Pozwól się kobiecie wyżalić, bo gdzie i komu ma to powiedzieć?,a jednocześnie,
          > kto ją podeprze jak nie drugi, niepijący alkoholik. Pozdrawiam miskolaj, jesteś
          > dzielna, tak trzymaj :)
          wyzalanie sie i inne podpory ?....przeciez to Zdzisiu typowy obraz z pijackiej pogaduchy przy pelnej flaszce :-)) znam to , znam .....po pijaku wszystkie zale swiata wylewalem rozmówcy. a na trzezwo, byle wizyta w urzedzie , lub na poczcie, była albo zbyt straszna, albo zbyt trywialna by sie nia zajmowac
          zdobywcy swiata, burzzyciele starych porządków
          odnowiciele tradycji i idealisci spod budki
          niekoniecznie z piwem
          lecz koniecznie z uzyciem wódki
          • zdzislaw50 Re: czasem mysle.. 15.09.12, 18:40
            Ale jak pewnie zauważyłeś . kobieta dopiero jest na początku trudnej, jak wiesz, drogi. Myślę, że podparcie ze strony trzeźwego alkoholika, to nie rozmowa przy flaszce,a jak widać, dobrze sobie radzi. Pozdrawiam :)
            • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 19:32
              ja sama widze W czesto swoje "pijane" myslenie mimo iz nie jestem pod wpływem od 4 miesiecy, widze i stram sie korygowac rózne zachowania, juz duzo w sobie zmieniłam i chce zmienic dalej, raz radze sobie lepiej raz gorzej, uczę się, rozumiem, ze Ty w dniu w którym przestałes pic załatwiłes wszystkie swoje problemy i wytrzezwiales:) i nagle w jeden dzien stałes sie dobrym, wrazliweym człowiekiem bez problemow z emocjami itd?? jeśli tak zazdrozcze szczerze, ja przechodze to w atkim razie inaczej, trudniej, jednak widze postepy i wierzę w sens pracy nad sobą, nie rozumiem w sumie czemu słuzy to co piszesz? ale kiedyś bym Ci nawrzucała, dzisiaj zastanwiam się nad tym co piszesz - staram się uczciwe zastanowic ile prawdy w tym co ktos o mnie mówi, co moge zmienić, co robie zle - to własnie moja zmiana któr a w sobie dostrzegam pozytywna i ciesze sie z tego:)
              nie zmienia to faktu, ze wszystko rodzi sie u mnie w bólach, ze bardzo mi cięzko podejmowac decyzje, kiedyś nie zastanawiałm sie nad wyborami zbyt długo, poprostu robiłam co chciałam i co mi przyszło do głowy - teraz już tak nie jest, nie potrafie jeszcze podejmowac słusznych decyzji, ale zanim jakąś podejme mysle o sobie i o innych i o konsekwenjach rózniez, całymi latami nie wiedziałam co jest dobre a co złe dla mnie i dla moich bliskich więc działałam po omacku, az zaczłema chlac, teraz chce nauczyc sie zyc na trzezwo i nie ranic siebie i innych, na tym mi zalezy, ale w głowie mam haos straszny, wszystko mnie przerasta i przeraza mnie to, ze sobie nie radze...ucze się dawac sobie prawo do uczuc, kiedys je zapijałam było inaczej, teraz one sa a ja nie zawsze je rozumiem....
              moze dla Ciebie sa to tylko pijackie bełkoty,może Ty jestes sliniejszy, madrzejszy, ale dla mnie to wazne co sie dzieje ze mna w srodku i choc nie najlepiej ale staram się jak potrafie, moze potrzebuje zrozumienia i wsparcia a moze kolejnego kpa w dupe - nie wiem, na ten moment jestem w takim kiepskim stanie ze kopy w dupe mnie nie motywuja i tak czuje sie dostatecznie skopana - równiez przez siebie sama.....uczę sie siebie i swiata, na trzezwo zostałam jakby goła i nie zawsze jeszcze wiem w co sie powinnam ubrac - nie wiem czy to rozumiesz, nie oczekuje tego bo sama nie bardzo siebie rozumiem za kazdym razem:( i z tym tez mi cięzko, chciałabym lepiej i wiecej, ale nie potrafie
      • wiesj23 Re: czasem mysle.. 15.09.12, 22:18
        wolf jakie ty masz skuteczne rady
        byłeś chyba nauczycielem Tischnera
    • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 20:11
      Antoine de Saint-Exupéry

      Nie ufam człowieko­wi skłon­ne­mu wy­dawać sądy z jed­ne­go tyl­ko pun­ktu widzenia.
    • boja55 Re: czasem mysle.. 15.09.12, 20:29
      Magdo , czytam co piszesz od początku kiedy tu jesteś i widzę , że wiesz o czym piszesz , a Twój jeden z postów to doskonale pokazana bezsilność wobec alkoholu.
      Napiszę teraz coś z własnego doświadczenia i doświadczenia innych trzeźwiejących alkoholików usłyszanych na mitingach AA.Wiedzę na temat naszej choroby masz i to dość dużą , więc zastanawiam się czy już , teraz potrzebna jest Ci terapia.Masz Wspólnotę AA , jej program , więc to powinno wystarczyć , może tylko częściej niż jeden miting AA tygodniowo.Jesteś na początku drogi , dużo spraw z przeszłości ciągnie się za Tobą , ale uwierz mi , że jeśli tylko tego pragniesz i robisz coś w tym kierunku , to wszystko zacznie się układać.Trzeźwienie jest piękne i daje szczęście.Pogody Ducha.
      • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 20:35
        dziekuje:) popłakałam się - taka jestem teraz rozchwiana:(
        takie to trudne wszystko, ale nie trace wiary w sens trzezwego zycia i na ten momet to jest moja najwieksza siła, bo poza tym jestem bezsilna totalnie wobec siebie i tego co sie ze mna dzieje, ale masz racje musze częściej chodzic na mitingi, zawsze po nich czuje sie lepiej i zawsze cos u siebie dostrzege nie zawsze mi sie to podoba, ale ide do przodu, powoli dociera do mnie ile czasu trzeba na niektóre zmiany
        pozdrawiam i dziekuje
        • boja55 Re: czasem mysle.. 15.09.12, 21:11
          Podczas pracy nad Pierwszym Krokiem AA wręcz zmuszony zostałem sam przez siebie do uznania swojej bezsilności do lęku , do lęku przed nowym.Choć o tym wiedziałem , to nigdy nie dopuszczałem do siebie tego że panicznie się boję co przyniesie mi jutro.Wolałem zmagać się z różnymi niepowodzeniami i choć źle na tym wychodziłem , było mi to znane , wiedziałem co mnie może spotkać , a sytuacje nieznane napawały mnie wielkim lękiem.Decyzje zostawiałem innym , coś musiało się wydarzyć bez mojego udziału , abym mógł powiedzieć , to nie była moja decyzja. Kiedy coś się powiodło , mówiłem udało się.Kiedy uznałem swą bezsilność wobec lęku , życie stało się łatwiejsze , pełniejsze.Nie jest tak , że już się nie boję , ale sam podejmuje decyzje , zmieniłem całkowicie swoje życie.Właśnie w tym pomocna mi jest Modlitwa o Pogodę ducha.Zmieniam to co mogę zmienić , godzę się i akceptuję to na co nie mam wpływu , przestałem walczyć , bo wcześniejsze moje życie to była walka i przegrane.
          • miskolaj Re: czasem mysle.. 15.09.12, 23:50
            ja z tym lekiem mam straszny problem, miałam i mam nadal....bardzo trudno sie zycie z nerwica lekową:( jest cięzarem potwornym, ale w piewien sposób te lęki pomogły mi przestac pic, bo bałam sie bardziej niz musiałam - tak jakos to było, lek kazał mi przestac pic - jestem mu za to wdzieczna, ale teraz lęk nie daje mi zyc,,musze chyba się z nim pojednac, pogodzic, nie wiem co...ale cos musi sie zmienic..dzieki
            • pierzchnia Re: czasem mysle.. 16.09.12, 10:00
              Moja rada jest taka - wykorzystaj jak najlepiej sen do odpoczynku.
              Nie ma się co oszukiwać - masz dług i rodzinę na głowie, a to równa się z walką o byt.Transformacja miała nam ten byt polepszyć, ale rzeczywistość okazała się inna i dlatego wcale się nie dziwię, że wielu ludzi nie jest w stanie sprostać temu nienormalnemu trybowi.
              Nie można się obwiniać za warunki, w których przyszło nam żyć.
              Wielu ludzi odreagowuje, poprzez picie, trudy dnia - funkcjonują pomimo uzależnienia, ale to nie oznacza, że są zdrowi.
              Jesteś nauczona ciężkiej pracy, a zatem masz dużą szansę na zwycięstwo.
            • aaugustw Czesto czynie...! 16.09.12, 13:20
              miskolaj napisała:
              > ... lęk nie daje mi zyc,,musze chyba się z nim pojednac,
              pogodzic, nie wiem co...ale cos musi sie zmienic..dzieki
              _______________________________________________.
              Moj sponsor mowi w takich przypadkach; "Najwazniejsze
              naprzod...!": Chodzisz regularnie na Mityngi. Masz sponsora.
              Wdrazasz sugerowany Program AA do swego zycia...!?"
              Jezeli nie, to nie dziw sie ze potem narzekasz...
              Wezmy przykladowo ostatni dzien... - Przesiedzialas na darmo
              przed kompem od poludnia, do polnocy... - Ja w tym czasie
              zarobilem na siebie i dom oraz bylem na urodzinach u bratowej,
              a w miedzyczasie "zalatwilem" pare sluzb AA niosac przeslanie innym
              (nie mylic z poslaniem) ;-) i mam wspanialy humor - bez lekow...!
              Jezeli chodzi o kompa u mnie wyglada ten priorytet w ten sposob:
              Najpierw zalatwiam sprawy dotyczace mnie i mojej rodziny oraz prywatne,
              potem zajmuje sie wirtualnym Mityngiem zamknietym AA,
              a na samym koncu, (jak mam odrobione praktyczne zadania domowe,
              czyli; jak mam czas i ochote) zajmuje sie tut. FU (Forum Uzaleznienia).
              A...
              • wolfbreslau Re: Czesto czynie...! 16.09.12, 13:47
                moze to sie komus wyda dziwne, ale tym razem zgodze sie w calej rozciaglosci z Guciem. program 12 krokow, czy jak mu tam, nalezy wprowadzac w zycie. !!! samo chodzenie na mityngi i posiadanie sponsora o niczym nie swiadczy. dziwne jest tylko ,ze tak latwo znajduja sobie ludzie sponsorow i tak szybko od zaprzestania picia. dla mnie obdarzenie kogos mianem sponsora to egzamin z mojego zaufania i rzetelnego podejscia do sprawy. a; i tak zwany sponsor powinien byc ....a mniejsza jaki.
                • aaugustw Re: Czesto czynie...! 16.09.12, 14:00
                  wolfbreslau napisał:
                  > moze to sie komus wyda dziwne, ale tym razem zgodze sie w calej rozciaglosci z
                  > Guciem. program 12 krokow, czy jak mu tam, nalezy wprowadzac w zycie. !!!
                  > samo chodzenie na mityngi i posiadanie sponsora o niczym nie swiadczy. dziwne jest t
                  > ylko ,ze tak latwo znajduja sobie ludzie sponsorow i tak szybko od zaprzestania
                  > picia...
                  _____________________________________________________________.
                  W czesci dot. Sponsora nie zgadzam sie w calej rozciaglosci tego tematu...!
                  Sponsorem dla nowicjusza jest juz ktos, kto przywita go w progu Mityngu AA
                  wskazujac mu krzeslo i stol ze swieca... - Naturalnie z tych bucikow potem sie
                  wyrasta i bierze innych sponsorow, ktorzy widza moja bledy i wady charakteru,
                  podobnie jak (np.) ja - amator pilki noznej widze przed ekranem telewizora
                  kazdy najdrobniejszy blad pilkarza grajacego w finale Mistrzostw Swiata...!
                  A...
        • alkodarek Re: czasem mysle.. 21.09.12, 21:07
          Po co się męczysz , nikt Ci nie pomoże . Każdy dba o siebie i swoją trzeźwość . Takie pisanie daje tylko chwilową ulgę . Można bez tych boleści , które wiążą się z głodem alkoholowym . Można lekko i gładko wrócić do normalności . W mgnieniu oka świat staje się przyjazny a brak obsesji alkoholowej odchodzi tak , jakby nigdy Cię nie dotyczył . Dziesiątki , jak nie setki tysięcy chorych skorzystało z tej możliwości , jestem jednym z nich . Ponieważ w takim stanie jak Ty trwałem ostatnie 5 lat , wiem jak ciężko funkcjonować jako partner , rodzic i pracownik kiedy jest się rozbitym na miliony kawałków i pozostaje się w stanie rozedrganej niemocy .Mogę podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami jak wrócić do stabilności emocjonalnej rozbitej przez obsesję alkoholową . Jeśli chcesz , napisz do mnie maila pod mój nick .
          • cat_cat miskołaj co z tobą 21.09.12, 21:18
            martwię się, odezwij się.
            • miskolaj Re: miskołaj co z tobą 27.09.12, 08:43
              jestem jestem:) skupiłam się na pracy mocno, koniec miesiaca ciśnienie w firmie na plany:( a ja w polu, tylko 50% wykonania - bedzie kiepsko...
              dziekuje A za podsumowanie ojego stracone czasu przed komputerem:) ten czas zdaza mi sie raz w tygodniu, czasem raz na 2 albo 3, wczoraj zarabiałam na rodzine 17 godzin ciagiem na przykład i zazwyczaj moja doba tak wyglada własnie i nie ma w niej czasu na siedzienie przed kompem, nie ma tez czasu na spotkanie ze znajomymi, a ni na slużby aa:( nie ma czasu bo pracuje srednio 10 godzin - w tym jazda autem, potem w domu mam 3 dzieci, pranie itd...czasem siadam przed kompem, bo pojechanie do znajomej na drugi koniec miasta zeby pogadac nie miesci sie w moim czasie:(
              czasem to robie, bo to jedyny czas - tak jak teraz kiedy piszac na forum moge pomyslec spokojnie co sie akurat ze mna dzieje, w natłoku zajęc nie mam na to czasu i miejsca w głowie niestety....
              podjęłam juz jednak decyzje rózne, za 3 tygodnie ide na zwolnienie i zaczynam terapie dzienna w osrodku, jest to dla mnie rownoznaczne z utrata pracy - po zwolnieniu, ale trudno, potrzebuje tej terapii i czasu dla siebie, kierat w jakim teraz sie znajduje jest dla mnie ponad moje siły, bo te kilka miesiecy nie picia nie rozwiazało moich problemow emocjonalnych, moze to jakies egoistczne zachowanie, ale postawnowiłam postawic na hasło - teraz JA.....
              wiem, ze egoizm i egocentryzm to sztandrowe cechy alkoholika, ale wiem tez ze jak tego nie zrobie nigdy nie zaznam spokoju, musze zajac się swoja głową...nie umrzemy z głodu, bedzie ciezko, ale taka decyzje podjelam, po terapii znajde inna prace, moze mniej płatna, ale na pewno znajde...
              moj maz jest na terapi a zaczyna studia od pazdziernika - i nie pytał mnie o zdanie, dlatego ja tez nie zamierzam juz na nic czekac, wszak długi które spłacam sa nawet nie moje, tylko męża, a skoro stac go na prywatna uczelnie płatna co miesiac, to mnie stac na terapie uzaleznien w bezpłatnym ośrodku:)
              obaczymy co dalej...dzieki za wsparcie
              • grazkavita Re: miskołaj co z tobą 27.09.12, 10:12
                To nie jest żaden egoizm ani egocentryzm tylko zwykła troska gospodyni domu zeby ze wszystkim zdążyć na czas i wszystko jak trzeba wykonać.Jeśli nie nadążasz zastosuj planowanie(zaplanuj tylko 75%czasu, reszta będzie zajęta przez nieprzewidziane okoliczności). Zastosuj regułę Pareto: z 10 prac do wykonania zrób 2 , ale najważniejsze, to Ci zajmie tylko 20% czasu, ale pozwoli na wykonanie80% całej roboty....Pamiętaj, że w pracy liczy się czas jakościowy, a w relacjach rodzinnych ilościowy, staraj się zatem wygospodarować trochę czasu na życie rodzinne.Pozdrawiam serdecznie
              • aaugustw Re: miskołaj co z tobą 27.09.12, 13:30
                miskolaj napisała:
                > jestem jestem:) skupiłam się na pracy... ...zarabiałam na rodzine 17 godzin ciagiem na przykład i zazwyczaj moja doba tak wyglada...
                ... a skoro stac go na... ... to mnie stac na terapie uzaleznien w bezpłatnym ośrodku:)
                __________________________________________________________________.
                Nareszcie pomyslalas o hamulcach... - Bo caly czas "na dwojce i na pelnym gazie"
                nie da sie...!
                Powodzenia na terapii, a potem w zyciu prywatnym... - Napisz od czasu, do czasu!
                A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka