Dodaj do ulubionych

sen alkoholowy

03.12.12, 08:30
a dzisiaj w nocy sniło mi sie ze piłam wodke i narobiłam wstydu sobie i innym ................. cholera okropnie nieprzyjemne uczucie:(dlaczego miałam taki sen ?wczoraj miałam straszny zal do męza bo caly wekeend siedział i grał:( poczucie krzywdy.....? nie wiem czy to mnie mogło az tak nakręcic??????????
Obserwuj wątek
    • deoand Re: sen alkoholowy 03.12.12, 09:12
      Nawrót choroby - wzmóc czujnośc - na miting do AA lub do Poradni do terapeuty .
      • bbasik72 Re: sen alkoholowy 03.12.12, 09:16
        w srodę mam grupę ,jestem czujna ,bedzie dobrze:)
        • alkodarek Re: sen alkoholowy 03.12.12, 09:50
          Przez 7 lat różnych zabiegów i nieustannej czujności ( przerywanej zapiciami ) przed wrogiem mym największym - alkoholem , często miałem sny alkoholowe , czułem smak alkoholu gdy go nie piłem , rano wstawałem z kacem bez grama alkoholu od miesięcy , głodowe huśtawki nastroju i nawrotowe depresje . Od 140 nocy i czasami dni ;) nie miałem snu alkoholowego , żadnego smaku alkoholu , żadnego suchego kaca , żadnych około alkoholowych symptomów . Po 7 latach a od 140 dni zaprzestałem chodzić na mitingi , nie stosuję się do HALT , nie chodzę na terapię , nie prowadzę dzienniczków uczuć . Od 140 dni pełnia szczęśliwego życia od natręctw nie tylko alkoholowych dzięki metodzie dr. Olivera Ameisena . Wypróbowałem , stosuję z pełnym zadowoleniem bez cienia uzależnienia od niepicia alkoholu , bo o piciu alkoholu nawet nie chce mi się wspominać bo w ogóle nie stanowi już problemu w moim życiu . Tak wygląda wolność .
          • deoand Re: sen alkoholowy 03.12.12, 10:32
            Można się leczyć u lekarza można i u szamana . Ważne aby pomogło . Ale póki co nie radzę koleżance stosować extremalnych metod i zaniedbywać klasyczne bo może się to źle skończyć czyli zapiciem. Ale ostatecznie każdy eksperyment jest może i dobry pod warunkiem , że zachowujesz minimum zdrowego rozsądku i nie chodzisz tam gdzie biją i tam gdzie piją !
            • aaugustw Eksperymenty... 03.12.12, 11:11
              deoand napisał:
              > Można się leczyć u lekarza można i u szamana . Ważne aby pomogło ...
              > ... Ale ostatecznie każdy eksperyment jest może i dobry pod warunkiem ,
              ____________________________________________________________.
              Z pierwszym zdaniem sie zgodzam, do drugiego chcialbym dodac, ze kazdy
              eksperyment na "wlasna reka" z gory skazany jest na samobojstwo...! :-(
              A...
              • jerzy30 to tylko zalezy kiedy walnie 03.12.12, 14:16
                z hukiem
                lepiej by walnelo raczej szybciej - mniejsze skutki

                bo jak walnie pozniej to beda to zmarnowane lata i sila walniecia moze byc zabojcza nawet
                • alkodarek Re: to tylko zalezy kiedy walnie 04.12.12, 05:57
                  jerzy30 napisał:

                  > z hukiem lepiej by walnelo raczej szybciej - mniejsze skutki<

                  Masz rację , jak ma walnąć to jak najszybciej .... Tylko nic na to nie wskazuje , w odróżnieniu od moich 7 letnich prób bez wspomagania farmakologicznego kiedy waliło z hukiem raz za razem . Teraz nawet nie rozpatruję swojej trzeźwości bo ona po prostu jest . Jest nie natrętna , nie męcząca , nie wywalczona , nie zdobyta , nie utrzymana - po prostu jest już niezauważalna bo jej nie pożądam tylko mam .
                  • jerzy30 to trzymaj tak i uwazaj na siebie 04.12.12, 08:51
                    badz czujny
            • alkodarek Re: sen alkoholowy 04.12.12, 05:45
              deoand napisał:

              > Można się leczyć u lekarza można i u szamana . Ważne aby pomogło . Ale póki co nie radzę koleżance stosować extremalnych metod i zaniedbywać klasyczne bo może się to źle skończyć czyli zapiciem. <

              Popieram w całej rozciągłości ! Jeśli metody niefarmakologiczne działają i pozwalają trwać w trzeźwości a komfort życia bez alkoholu jest taki jakiego oczekujemy , uciążliwości związane z koniecznością utrzymania abstynencji nie psują życia nam i bliskim , to tylko tego się trzeba trzymać . Jeśli nie odczuwamy presji i strachu przed alkoholem to znaczy , że metoda jest miła , bezpieczna i skuteczna . Cel osiągnięty .

              >Ale ostatecznie każdy eksperyment jest może i dobry pod warunkiem , że zachowujesz minimum zdrowego rozsądku i nie chodzisz tam gdzie biją i tam gdzie piją !<

              W moim wypadku warunek fakultatywny , ponieważ nie muszę uciekać przed alkoholem. Na kilku imprezach , wystawiony na widok i zapach alkoholu bez cienia żalu , zawiści , zazdrości czy czego tam jeszcze popijałem colę . Od pierwszej takiej sytuacji minęło ze trzy miesiące , później było kilka podobnych i zupełnie nie wpłynęło to na mnie - żadnych snów , głodów , huśtawki nastroju . Nic . Właściwie o nich nie pamiętam bo nie były dla mnie znaczące i takie spostrzeżenie nasunęło się dopiero w wyniku Twojej wypowiedzi . Dla mnie to jest właśnie komfort życia - nie musieć uciekać od alkoholu , nie być zależnym od niepicia .

              ps. Dzięki deoand za rozsądną i wyważoną wypowiedź , których tak tu brakuje .
          • aaugustw sen alkoholika... 03.12.12, 10:58
            alkodarek napisał:
            > ... Od 140 nocy i czasami dni ;) nie miałem snu alkoholowego , żadnego smaku alkoholu , żadnego suchego kaca , żadnych około alkoholowych symptomów . Po 7 latach a od 140 dni zaprzestałem chodzić na mitingi , nie stosuję się do HALT , nie chodzę na terapię
            nie prowadzę dzienniczków uczuć . Od 140 dni pełnia szczęśliwego życia od na
            > tręctw nie tylko alkoholowych dzięki metodzie dr. Olivera Ameisena ...
            __________________________________________________________.
            No popatrz co to AA moze z czlowieka zrobic... - Siedem (7) lat tortur,
            siedem (7) lat snow alkoholowych w dzien i nocy... - Dopiero kiedy w
            Grupie AA nie bylo juz miejsca na teoretyzowanie o tabletkach mrowczych,
            (czyt. Ameisena) i z uraza musialo sie stamtad odejsc, wtedy dopiero zaczal
            sie prawdziwy HAJ chemiczny...! - Sam na sam z tabletkami...! ;-)
            A...
            Ps. Dla nowicjuszy: Oczywiscie to co powyzej napisalem to bzdura do kwadratu,
            czyli tzw. "trwaly sen alkoholika"...! (bez przebudzenia) ;-)
            • alkodarek Re: sen alkoholika... 04.12.12, 06:19
              aaugustw napisał:

              Dopiero kiedy w Grupie AA nie bylo juz miejsca na teoretyzowanie o tabletkach<

              Auguście Wszystkowiedzący ;) nikt w grupie nie wie o moim sposobie , nigdy o tym na grupie nie mówiłem .

              > i z uraza musialo sie stamtad odejsc, <

              Żadnej urazy , są to moi najbliżsi przyjaciele , których darzę wielką sympatią i szacunkiem . Tylko Oni bezwarunkowo przyjmowali mnie w największej tragedii mojego życia . Niczego nie negując , niczego nie każąc , niczego nie oczekując . Wcale od nich nie odszedłem , ciągle spotykam się ze swoim najlepszym przyjacielem ( dawnym sponsorem ) a to z tego powodu , że jest mądrym i doświadczonym człowiekiem pełnym empatii . Serdecznie się witam z każdym z grupy kogo spotkam . Do takich ludzi lgnę bo to oni , w tym popieprzonym świecie, nadają sens życiu . Nie odszedłem , po prostu już nie muszę korzystać z tej formy wsparcia , mam więcej czasu dla żony i siebie ale też nie neguję skuteczności mitingów dla tych którzy dają radę . Ponieważ alkohol i około alkoholowe uciążliwości stały się dla mnie obojętne , nie mam już czym się dzielić w tej materii a nie są to spotkania dyskusyjne ani kółka wzajemnej adoracji .
          • boja55 Re: sen alkoholowy 04.12.12, 11:45
            alkodarek napisał:

            > Przez 7 lat różnych zabiegów i nieustannej czujności ( przerywanej zapiciami )
            > przed wrogiem mym największym - alkoholem , często miałem sny alkoholowe , czu
            > łem smak alkoholu gdy go nie piłem , rano wstawałem z kacem bez grama alkoholu
            > od miesięcy , głodowe huśtawki nastroju i nawrotowe depresje . Od 140 nocy i cz
            > asami dni ;) nie miałem snu alkoholowego , żadnego smaku alkoholu , żadnego suc
            > hego kaca , żadnych około alkoholowych symptomów . Po 7 latach a od 140 dni zap
            > rzestałem chodzić na mitingi , nie stosuję się do HALT , nie chodzę na terapię
            > , nie prowadzę dzienniczków uczuć . Od 140 dni pełnia szczęśliwego życia od na
            > tręctw nie tylko alkoholowych dzięki metodzie dr. Olivera Ameisena . Wypróbowa
            > łem , stosuję z pełnym zadowoleniem bez cienia uzależnienia od niepicia alkohol
            > u , bo o piciu alkoholu nawet nie chce mi się wspominać bo w ogóle nie stanowi
            > już problemu w moim życiu . Tak wygląda wolność .

            Czytając Ciebie,widzę siebie kiedy byłem po pierwszej wszywce.Wtedy też mówiłem,że już więcej nigdy się nie napiję,każdego pijącego wysyłałem na wszywke i takie tam różne duperele.Wymyśliłem sobie,że mogę też pić piwo bezalkoholowe.Trwało to pół roku i popłynąłem.Cieszę się razem z Tobą że nie pijesz,ale jedno mi się w tym nie podoba. Piszesz,że ten Twój sposób z tabletkami stosujesz od 140 dni.To jest raptem cztery miesiące i to nie jest żaden dowód,że to działa.Już zgłaszają się osoby do Ciebie po informacje o tych tabletkach,bo Ty taką nadzieje dajesz,że pstryk,łykasz tabletkę i problem alkoholizmu z głowy. Fajnie by to było,a koncern produkujący te tabletki miałby mnóstwo kasy,a reklamy tego specyfiku biłyby po oczach.Trzeźwienie jakie proponuje AA wiąże się z działaniem i pracą,Ty proponujesz tabletkę i problem z głowy.Proszę napisz przez jak długi okres czasu masz te tabletki brać ? Jakie są skutki uboczne i czy to nie uzależnia ? Od jak dawna stosowany jest ten sposób ? Ile osób jest już wyleczonych ? Podaj te dane i wtedy będziemy mogli rozmawiać o skuteczności tego sposobu.
            • alkodarek Re: sen alkoholowy 04.12.12, 16:05
              boja55 napisał:

              > Czytając Ciebie,widzę siebie kiedy byłem po pierwszej wszywce.Wtedy też mówiłem ,że już więcej nigdy się nie napiję,każdego pijącego wysyłałem na wszywke i takie tam różne duperele.Wymyśliłem sobie,że mogę też pić piwo bezalkoholowe.Trwało to pół roku i popłynąłem.<

              Zaszywałem się jakieś pięć lat temu , na dupościsku wytrzymałem 7 miesięcy. Po zaszyciu regularnie chodziłem na mitingi . Sile postanowienie niepicia i euforia sukcesywnie ,wraz z nadejściem głodu alkoholowego odparowały po miodowym miesiącu . Później było już tylko gorzej . Jak " oswobodziłem się" z wszywki straty bardzo szybko nadrobiłem . Tamtego stanu z obecnym nie mogę zestawiać jako tożsame , owszem przez kilka tygodni opanowała mnie euforia ale innego rodzaju. Nie z powodu nadziei ,że tym razem się na pewno uda ale z powodu poczucia wolności od przymusu picia i obsesji alkoholowej .

              >Cieszę się razem z Tobą że nie pijesz,ale jedno mi się w tym nie podoba. Piszesz,że ten Twój sposób z tabletkami stosujesz od 140 dni.To jest raptem cztery miesiące i to nie jest żaden dowód,że to działa.<
              Jak doskonale wiesz bywa , że zdawałoby się trzeźwi alkoholicy , czynni "członkowie" AA zapijają po 5 , 10 , 15 latach , więc współczynnik czasu jest trochę iluzorycznym elementem trzeźwości . Zmiany jakie we mnie nastąpiły , zauważalne nie tylko przeze mnie , dają mi nie nadzieję ale świadomość skuteczności sposobu jaki obrałem . Informacje jakie otrzymywałem od doświadczonych i mądrych ludzi o tym że uzależnienia są wynikiem chorych emocji nie do końca są prawdziwe i nie jest to tylko moje spostrzeżenie. Jestem już świadom , że to dysfunkcja somatyczna mojego organizmu doprowadziła do degeneracji ciała , ducha i umysłu . Moim wielkim szczęściem było to , że trafiłem do AA i tam poznałem mechanizmy związane z moją chorobą lecz zawsze swoje zapicia tłumaczyłem słabością i niedostateczną pracą nad krokami . Teraz , pozbawiony tej "słabości" nie mam żadnych alkoholowych implikacji . Pierwszy raz w życiu nie prześladują mnie żadne alkoholowe natręctwa a pozbawione huśtawek emocjonalnych życie sprawia mi niezmąconą chorobą przyjemność .

              > i Już zgłaszają się osoby do Ciebie po informacje o tych tabletkach,bo Ty taką nadzieje dajesz,że pstryk,łykasz tabletkę i problem alkoholizmu z głowy. <
              Nie jest to mój sposób , korzystam z doświadczeń dr. Olivera Ameisena i dziesiątek tysięcy tak leczących się alkoholików . Dla mnie nie jest to nadzieja na zatrzymanie choroby to jest skuteczność leku.

              > Fajnie by to było,a koncern produkujący te tabletki miałby mnóstwo kasy,a reklamy tego specyfiku biłyby po oczach.<
              Baclofen nie podlega patentom więc produkuje go sporo firm , ze względu na bardzo niską cenę nie jest łasym kąskiem dla korporacji farmaceutycznych ( i dobrze ) . O parę groszy nie ma o co walczyć . Poza tym opornie idący proces dopuszczenia innego zastosowania tego specyfiku nie sprzyja popularności ale to też już się zmienia .

              >Trzeźwienie jakie proponuje AA wiąże się z działaniem i pracą,Ty proponujesz tabletkę i problem z głowy.Proszę napisz przez jak długi okres czasu masz te tabletki brać ? Jakie są skutki uboczne i czy to nie uzależnia .<
              Długość kuracji jeszcze nie jest znana ale prawdopodobnie , jak np. insulinę , będę przyjmował lek do końca życia . Cóż , takie są niektóre choroby , np. alkoholizm . lek jest szeroko stosowany od ponad 40 lat . Nie stwierdzono właściwości uzależniających ani skutków ubocznych. To nie jest lek psychoaktywny , nie zmienia świadomości .

              >Od jak dawna stosowany jest ten sposób ?<
              Prekursorem jest wspomniany przeze mnie dr. Ameisen , od 10 lat trzeźwy swoją historię i starania o uznanie kuracji baclofenem opisuje w książce pt. " Spowiedź z butelki" .

              >Ile osób jest już wyleczonych ?<
              Nie są prowadzone rejestry wyleczonych , po rozeznaniu tematu mogę śmiało powiedzieć , że już co najmniej dziesiątki tysięcy ludzi nie cierpi z powodu alkoholizmu i narkomanii . Metoda jest nowa ale korzystających coraz więcej . Zajrzyj na strony www.baclofene.com/ - francuska , www.baclofenuk.com/ ;www.baclofen4alcoholism.com - angielskie , www.alkohol-und-baclofen-forum.de/ - niemiecka , znajdziesz tam wypowiedzi ludzi leczących się przy pomocy baclofenu .

              >Podaj te dane i wtedy będziemy mogli rozmawiać o skuteczności tego sposobu.<

              Podwójnie ślepa próba kliniczna skuteczności baclofenu w leczeniu choroby alkoholowej trwa we Francji od 20 maja br. zakończy się w przyszłym roku . Wtedy poznamy udokumentowane wyniki . Dzisiaj mogę przytoczyć słowa specjalisty : FRED LEVIN - profesor psychiatrii w Akademii Medycznej im. Jonathana Feinberga przy Northwestern University w Chicago (Illinois)w USA
              " Zastosowałem metodę Ameisena u ogromnej liczby pacjentów z tą chorobą (nie korzystając oprócz baklofenu z żadnej innej terapii) i jako profesor psychiatrii na Akademii Medycznej im. Jonathana Feinberga przy Northwestern University w Chicago (Illinois) w USA nie mam najmniejszych wątpliwości, że metoda dr. Ameisena działa nadzwyczaj znakomicie. Z moich szacunków wynika, że w 99,4 proc. przypadków jej zastosowanie kończy się sukcesem. "
              • aaugustw Re: sen alkoholowy 04.12.12, 16:20
                alkodarek napisał:
                > ... Po zaszyciu regularnie chodziłem na mitingi ...
                ... Jak " oswobodziłem się" z wszywki straty bardzo szybko nadrobiłem ...
                _____________________________________________.
                Tu dopiero mam odpowiedz, gdzie byl blad w sztuce...! :-(
                A...
        • aaugustw Re: sen alkoholowy 03.12.12, 10:47
          bbasik72 napisał(a):
          > w srodę mam grupę ,jestem czujna ,bedzie dobrze:)
          __________________________________________.
          Ja takze wierze w Ciebie...! (bez chorej euforii...!) ;-)
          A...
          • bbasik72 Re: sen alkoholowy 03.12.12, 11:07
            nie wierzę w cudowne lekarstwa,sen alkoholowy miałam bo sie sama nakręciłam ,wiem co robic dalej.......musiałam to na spokojnie przeanalizowac i wyciągnąc wnioski.choroba jest podstępna ,jak nie z tej to z drugiej strony juz nie raz mnie próbowała złamac ale trzymam sie dzielnie:)
            • aaugustw Re: sen alkoholowy 03.12.12, 11:15
              bbasik72 napisał(a):
              > nie wierzę w cudowne lekarstwa,sen alkoholowy miałam bo sie sama nakręciłam ,wi
              > em co robic dalej.....
              ______________________________________________________.
              ;-) Slusznie bbasik72, te wszystkie lekarstwa zastepujace picie alkoholu to wlasnie nic innego jak alkohol w proszku...! :-(
              "Zle" sny miewam rozne, np. ze oblalem wazny mi egzamin... - One jeszcze dzisiaj mi sie sporadycznie zdarzaja...!
              (Freud ponoc nazwal tego rodzaju sny pociagiem seksualnym...!) ;-) a wiec wszystko jest OK, a ci, ktorzy tych snow nie maja niech sie martwia...! ;-)
              A...
            • jerzy30 sen alkoholowy 03.12.12, 14:13
              - normalkajeszcze beda sny w snach - podwojne i potrojne
              Sni sie ze nam sie sni ze sie sni ze sie napilismy.
              Normalka. Niech glowa sobie pije - wazne ze cialo nie jest napite.

              Powoli przejdzie.

              UWAGA: Zdanie "nie stanowi już problemu w moim życiu" to odpalony lont o nieznanej dlugosci - kiedys pier........... z hukiem. Musi pier........ bo to regula i zasada.
              • pierzchnia Re: sen alkoholowy 03.12.12, 17:37
                To już było...
                Jeżeli ktoś nie pije, a jednocześnie odczuwa niebezpieczeństwo zapicia to siedzi na bombie z opóźnionym zapłonem - tak naprawdę to sam się nakręca.
                Są też tacy, którzy ze swojej abstynencji wytworzyli alkoholizm wtórny - nie piją, ale piszą książki o sobie i tworzą strony internetowe - tak naprawdę to wciąż zajmują się własnym ego.
                Ten mechanizm jest bardzo przebiegły - ukrywa rzeczywiste motywacje i deficyty.
                • aaugustw Re: sen alkoholowy 03.12.12, 19:10
                  pierzchnia napisał:
                  > Jeżeli ktoś nie pije, a jednocześnie odczuwa niebezpieczeństwo zapicia to siedz
                  > i na bombie z opóźnionym zapłonem - tak naprawdę to sam się nakręca.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie odczuwalby
                  niebezpieczeństwa zapicia, w pierwszej fazie swojej abstynencji... - Temu towarzyszy
                  strach przed zapiciem i to jest (uwazam ja - trzezwy alkoholik), jak najbardziej OK...!
                  ______________________________.
                  pierzchnia napisał dalej:
                  > Są też tacy, którzy ze swojej abstynencji wytworzyli alkoholizm wtórny - nie pi
                  > ją, ale piszą książki o sobie i tworzą strony internetowe - tak naprawdę to wci
                  > ąż zajmują się własnym ego.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie musial
                  tego zrobic (np. na terapii) lub takiego, ktory po rozpoczeciu trzezwienia
                  wrecz chcial (z wewn. potrzeby serca) podzielic sie tym z innymi swoim
                  doswiadczeniem, sila i nadzieja...!
                  ______________________________.
                  pierzchnia napisał dalej:
                  > Ten mechanizm jest bardzo przebiegły - ukrywa rzeczywiste motywacje i deficyty.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Ciekawe teoretycznie spostrzezenie psychoterapeutyczne... - Czy moglbys je opisac
                  blizej w sposob, ktory bylby zrozumialy takze dla przecietnych zjadaczy chleba...(!?) ;-)
                  A...
                  • pierzchnia Re: sen alkoholowy 03.12.12, 21:27
                    > Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie odczuwalby
                    > niebezpieczeństwa zapicia, w pierwszej fazie swojej abstynencji... - Temu towar
                    > zyszy
                    > strach przed zapiciem i to jest (uwazam ja - trzezwy alkoholik), jak najbardzie
                    > j OK...!

                    Ja nigdy takiego strachu nie odczuwałem - natomiast zdawałem sobie sprawę z poniesionych strat.
                    Wiedziałem, że jak się napiję to później pracować mi się nie będzie chciało - w zasadzie wielu tak żyje i jakoś funkcjonują - być może nie są alkoholikami albo to kwestia klasyfikacji.
                    Z mojego doświadczenia wynika, że uzależnienie od alkoholu ma różne poziomy bo jest różnica pomiędzy spożyciem, w ciągu dnia, trzech piw, a dwunastu.
                    Uzależnienie występuje, w obu tych przypadkach, ale konsekwencje są inne.
                    Mnie by się nie chciało o piątej rano szukać forsy na piwo, ale znam takich, którzy na złomie sprzedają kapsle od butelek, które własnoręcznie otworzyli.
                    Zresztą nie chodzi tutaj o te najbardziej skrajne przypadki.
                    Co mam do zaproponowania człowiekowi, który, zaharowany, przychodzi do swojej czynszówki po kilkunastu godzinach pracy?
                    Właśnie dlatego najprostszym sposobem odreagowania jest pójść na browara i nie ma się co dziwić, że tak się dzieje i dziać się będzie.

                    aaugust napisał dalej:
                    > Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie musial
                    > tego zrobic (np. na terapii) lub takiego, ktory po rozpoczeciu trzezwienia
                    > wrecz chcial (z wewn. potrzeby serca) podzielic sie tym z innymi swoim
                    > doswiadczeniem, sila i nadzieja...!

                    Nie tylko uzależnieni mają takie potrzeby, ale tworzenie nadbudowy jest, moim zdaniem, gloryfikowaniem własnej osoby, którą nazywam wtórnym alkoholizmem.
                    Ja nikomu nie opowiadam, że od lat nie piję kawy, że nie palę już papierosów - nie piszę o tym książek, nie tworzę stron internetowych...
                    Trzeba być uczciwym przed samym sobą i zadać sobie pytanie:
                    Po co tak naprawdę siedzę na forum?
                    Jeżeli ktoś np. odczuwa satysfakcję, ze stylu jaki zaprezentował w swoim poście to sprawa jest jasna.
                    Oczywiście uderzam tutaj przede wszystkim w siebie bo inaczej skąd bym o tym wiedział?
                    Czerpanie zadowolenia, z dokopywania komuś na forum jest chore chociaż nigdy nie wiadomo, co przeżył taki człowiek, w przeszłości.


                  • alkodarek Re: sen alkoholowy 04.12.12, 06:27
                    aaugustw napisał:

                    > Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie odczuwalby niebezpieczeństwa zapicia, w pierwszej fazie swojej abstynencji... - Temu towaryszy strach przed zapiciem i to jest (uwazam ja - trzezwy alkoholik), jak najbardziej OK...! <

                    Nie odczuwam cienia strachu przed zapiciem bo nie boję się alkoholu ... tak jak mleka .

                    > Nie znam ani jednego alkoholika dotknietego ta choroba, ktory nie musial tego zrobic (np. na terapii) lub takiego, ktory po rozpoczeciu trzezwienia wrecz chcial (z wewn. potrzeby serca) podzielic sie tym z innymi swoim doswiadczeniem, sila i nadzieja...! <

                    Racja , należy w tej materii korzystać z pomocy innych , jeśli jest taka konieczność . Dzielić się swoimi doświadczeniami powinno się zawsze .

                • bbasik72 Re: sen alkoholowy 04.12.12, 12:00
                  hmm nie wiem czy to jest alkoholizm wtórny ale ja staram sie rozmawiac o mojej chorobie...........ksiazke tez mam czasem ochote napisac ale raczej dla siebie:)bardzo dobrze przerobiłam destrukcje i nie ma dnia zebym o tym nie myslała,poprostu nie chce o tym zapomniec...............a sny no coz ,nie będę sie zastanawiac był i przebudzenie i bycie trzezwa -bezcenne:)

                  • aaugustw Re: sen alkoholowy 04.12.12, 13:40
                    bbasik72 napisał(a):
                    > hmm nie wiem czy to jest alkoholizm wtórny ale ja staram sie rozmawiac o mojej
                    > chorobie...........ksiazke tez mam czasem ochote napisac ale raczej dla siebie:
                    > )bardzo dobrze przerobiłam destrukcje i nie ma dnia zebym o tym nie myslała,pop
                    > rostu nie chce o tym zapomniec...............a sny no coz ,nie będę sie zastan
                    > awiac był i przebudzenie i bycie trzezwa -bezcenne:)
                    ____________________________________________________________.
                    Tylko trzezwy alkoholik potrafi kazde Twoje slowo w 100 % (z)rozumiec...! ;-)
                    (reszta to dmuchanie we wlasne EGO...!) :-(
                    A...
    • bananarama-live Re: sen alkoholowy 03.12.12, 19:32
      Nie wiem czy masz panikować ,czy nie. Każdy znosi to inaczej, choć wiele nas łączy.
      Zaczynam 3 trzeźwy rok i sny alkoholowe zdarzają mi się coraz rzadziej.
      Piękne jest przebudzenie i stwierdzenie - to sen :] /tak jest w moim przypadku /
      • aaugustw Re: sen alkoholowy 03.12.12, 20:05
        bananarama-live napisał:
        > Piękne jest przebudzenie i stwierdzenie - to sen :] /tak jest w moim przypadku /
        _______________.
        I w moim takze...! ;-)
        (dot. gorzaly i egzaminow)
        A...
      • jerzy30 po 15-tu latach 04.12.12, 08:50
        tez moga byc - to objaw naszego zmeczenia, zlej dyspozycji, jakies wspomnienia, rodzinne spotkania - bez obaw bo to tylko sen


        natomiast "alkohol=mleko" to dynamit w szafie - w koncu pieprznie bo ile mozna go trzymac bezuzytecznie - to jest ta iluzja ze gorzala nic nam nie zrobi juz - to dlaczego tyle lat robila ??
        ?zadne leki tego nie zmienia - ale do tego trzeba dojsc po zapewne kolejnym odpaleniu dynamitu
        • alkodarek Re: po 15-tu latach 04.12.12, 09:56
          jerzy30 napisał:

          > natomiast "alkohol=mleko" to dynamit w szafie - w koncu pieprznie bo ile mozna go trzymac bezuzytecznie <

          Jeśli u mnie pieprznie to będziecie pierwsi którym to powiem . Jednak się nie zanosi :) Co do dynamitu w szafie - w mojej szafie go nie ma .

          >to jest ta iluzja ze gorzala nic nam nie zrobi juz -to dlaczego tyle lat robila ??<

          Teraz już wiem dlaczego , już o tym pisałem .
    • boja55 Re: sen alkoholowy 04.12.12, 11:16
      Basik sny alkoholowe wkalkulowane są w naszą chorobę.Nie tak dawno pisałem,że i ja po osiemnastu latach też miałem taki sen.Najważniejsze moim zdaniem jest dociec przyczyny tego snu i co go spowodowało.Dla równowagi potrzebny był mi miting AA i spotkanie z Przyjaciółmi.
      • bbasik72 Re: sen alkoholowy 04.12.12, 14:52
        no własnie jutro ide,napewno o tym porozmawiam,dobrze,ze mam wokół siebie kilka osób ,którym moge powiedzieć o tym co mnie gryzie:)
        • aaugustw Re: sen alkoholowy 04.12.12, 15:45
          bbasik72 napisał(a):
          > no własnie jutro ide,napewno o tym porozmawiam,dobrze,ze mam wokół siebie kilka
          > osób ,którym moge powiedzieć o tym co mnie gryzie:)
          _____________________________________________.
          Bardzo to rozsadne i trzezwe, nie polegac tylko na swoim
          rozumie, ktory nas o malo co do katastrofy doprowadzil...!
          A...
          • pierzchnia Re: sen alkoholowy 04.12.12, 17:16
            Być może warto zadać sobie pytanie:
            Co nam się nie śni?
            Każde skrywane pragnienie będzie, szybciej czy później, miało swoją projekcję w tej przestrzeni, a to oznacza, że tak naprawdę nie wyzwoliliśmy się z tej matni - wtedy zwalamy to na karb choroby.
    • mirek2811 Re: sen alkoholowy 30.12.12, 09:42
      Myślę, że odreagowałaś na poziomie podświadomości żal do męża. Tylko skąd to poczucie winy? Nie ma nic złego w uwalnianiu Wątroby, jeśli czyni się to z umiarem i bez krzywdy dla siebie i innych :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka