Dodaj do ulubionych

alkoholik, który ogarnia

21.12.12, 21:19
Dzień dobry,
temat postu to słowa mojej przyjaciółki, która w taki sposób określiła osoby dużo pijące, lecz wciąż radzące sobie samodzielnie w pracy, w domu, utrzymujące nie najgorsze relacje. Zdaje się, że właśnie z kimś takim mam do czynienia i tracę już wszelką nadzieję.
Jesteśmy parą od niemal 10 lat. Właśnie oczekuję naszego pierwszego dziecka i zaczynam myśleć, że chyba wolę wychować to dziecko bez ojca niż mam pozwolić, by widziało go niemal codziennie z piwem (nigdy jednym, dwoma, zawsze z m.in. trzema a czasami z większą ilością), winem (jedna butelka to za mało, musi sobie do niej dokupić piwo czy dwa) lub z whisky.
Po wielu kłótniach, prośbach, rozmowach - nie pije dwa dni w tygodniu. Miało być więcej, ale rzadko udaje się, by były to trzy dni, cztery dni z rzędu to się nie zdarzyły odkąd jesteśmy razem. Początkowo zaskakiwało mnie to codzienne kupowanie piwa, ale podchodziłam do tego na luzie. Nigdy nie miałam do czynienia z alkoholizmem, w domu rodzinnym alkohol nie był nadużywany, więc nie widziałam w nim przyczyny "całego zła", jak to mają często osoby, które wyszły z rodzin uzależnionych. Uważałam, że do momentu, do którego jest to nie konieczna rozrywka, jest ok. Zresztą sama lubię wypić piwo, spotkać się w pubie z przyjaciółmi, rozmawiać, żartować itp. Pewnie to był mój pierwszy błąd.
Jednak w pewnej chwili dotarło do mnie, że ten alkohol jest cały czas. Tj. co wieczór - bo w dzień mój mąż jest całkiem zaradnym i trzeźwym człowiekiem, który z powodzeniem prowadzi własną firmę, uprzejmą, miłą osobą dbającą o mnie i o dom. Dlatego napisałam, że ogarnia. I tylko wieczór nie może obyć się bez alkoholu. Nie przesiaduje w barach, nie wraca na czworakach do domu, nie zatacza się. Pije w domu. Sam. Swego czasu, zanim do mnie dotarło co się dzieje, pił też ze mną. Po prostu przynosił kilka piw, dobre wino i ja nieświadomie mu w tym pomagałam. Wreszcie zaczęło mnie to niepokoić, a w pewnej chwili poczułam się wręcz zachęcana do picia. Mówiłam, że nie chcę, zachęcałam, by też nie pił, parzyłam najlepsze herbaty i kawy, jakie mąż zwoził z różnych stron świata, które miałam nadzieję - zachęcą go do spędzenia wieczoru bez szklanki, ale nic z tego. Po prostu przychodzi określona godzina i on musi sięgnąć po szklankę.
Po alkoholu zamyka się w sobie i w swoim świecie. Siedzi przed komputerem, rozmawia na forach - w sumie nie wiem, co robi. Swojego prawa do picia broni, jakby było samą wolnością w najczystszej postaci - tak przynajmniej ja to odbieram. Nie potrafi przestać do chwili, aż skończy się alkohol. Palców jednej dłoni jest za dużo, by policzyć ile razy w miesiącu skończył picie pozostawiwszy w lodówce pełne piwo czy resztkę wina w butelce. Wiem, że kilka razy, kiedy widocznie czuł się niedopity, wykorzystał nawet alkohole, które służą mi do wypieków - rum w małej buteleczce, likier itp. Kiedy przy okazji pieczenia znajdowałam puste butelki, choć pamiętałam, że wcześniej wykorzystałam z nich np. kieliszek, wmawiał mi, że zapomniałam, że już dawno były puste.
Przez rok chodziliśmy na terapię małżeńską. Przestaliśmy, bo mąż uznał, że nie ufa naszemu terapeucie, bo zawsze bierze moją stronę. Po ostatniej poważnej kłótni, kiedy powiedziałam mu, że nie będę wychowywała dziecka z osobą, która każdy wieczór spędza ze szklanką i jest skupiona przede wszystkim na sobie, poszedł na terapię indywidualną. Do tej pory był dwa razy, więc to zdecydowanie za mało, by móc wyciągnąć jakieś wnioski. Nie bije, nie poniewiera, nie wyzywa, nie ma zaległości w pracy, które musiałabym kryć, nie muszę czyścić po nim domu, zbierać rzygowin - bo do tego nigdy nie dochodzi. I m.in. dlatego nie wiem, co robić. Czytałam o twardej miłości, o tym, by nie otaczać alkoholika opieką. Nie otaczam opieką, bo też nie mam czego za niego zrobić. Po prostu żyję w związku z dwoma osobami - jedną od rana do 20 - i to jest mój fajny, kochany, przystojny i opiekuńczy mąż, oraz drugą od 20 - zamkniętym w sobie mężczyzną, który dolewa sobie kolejne szklanki siedząc przed komputerem. Jestem przerażona. Również tym, jak długo zajęło mi, zanim to tak jaskrawie zauważyłam. Myślę o wizycie w jakimś ośrodku dla osób uzależnionych i współuzależnionych, ale kiedy czytam o takich przypadkach - w większości nie pokrywają się z tym, co ja widzę w domu. Czy jest jakiś sposób postępowania z takimi osobami? Jakieś rady, których możecie mi udzielić?
Mąż uważa mnie za wariatkę. Że powinnam się leczyć, bo wymyślam sobie ten jego alkoholizm. Przecież nie rzyga, nie awanturuje się. Po prostu lubi wypić - to jego słowa. Kiedy mu w złości powiedziałam, że chcę wybrać się do ośrodka, wściekł się. Zaczął krzyczeć, że tam dopiero zobaczę jaką wariatką jestem, kiedy dowiem się kim naprawdę jest alkoholik. On z alkoholem problemów nie ma.
Powiedzcie mi, czy ja zgłupiałam i coś sobie wmówiłam, czy to on próbuje ze mnie zrobić głupią, bo już nie potrafię racjonalnie ocenić tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • grazkavita Re: alkoholik, który ogarnia 21.12.12, 23:20
      Nie zwariowałaś, on po 20 ucieka w alkohol...Traktuje to jak lekarstwo na całe zło, na razie jest to pora po 20, ale wkrótce może to być dłuższy czas. Niepokojąca jest też ta regularność i negowanie oczywistej prawdy , że regularnie pije...Są to objawy choroby alkoholowej...Sam objaw nie czyni choroby, nasilający się na pewno.Mam pytanie :jak zareagował na fakt, że zostanie ojcem?
      • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 21.12.12, 23:32
        Dzięki za odpowiedź :) Dziecko było wyczekiwane. Staraliśmy się wiele lat, było leczenie, zabiegi, ale nie wychodziło. Wreszcie kiedy już odpuściliśmy - pojawiło się samoistnie. Wydaje mi się, że zareagował dobrze. Dzielił się nowiną, zanim ja sama chciałam o tym mówić. Chodzi ze mną do lekarza, interesuje się. Nie wydaje mi się, aby to wywołało jakieś przerażenie, które musi (w jego opinii) leczyć procentami. Choć oczywiście mogę się mylić. Tak naprawdę to wręcz nieco mniej pije, a raczej lżejsze alkohole, bo wcale nie jest tego mało.
        • wiesj23 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 07:05
          no gościu przekroczył cienką linię i się uzależnił.Po 20 musi jak to nazywam"uzupełnić elektrolit we krwi".A,że mechanizmy obronne pracują więc to Ty jesteś głupia,szukasz dziury w całym itp itd..
          gościu ma prostszą sytuację ,gdyby podjął leczenie.Miałby "komfort trzeżwienia" bo wygląda,że nie zdążył przez picie wiele narozrabiać i "osiągnąć" wielkich strat
          ale to samo przeszkadza mu w uświadomieniu sobie,że ma problem alkoholowy
          kolejny "zaklęty krąg"
          • grazkavita Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 07:20
            To dobrze , że dla niego pojawienie sie dziecka było równiez oczekiwane i ze sie z tego cieszy....Niech to bedzie na te ŚWIETA dla Pani dobry znak, bo to znaczy, że mu na was zależy....Tylko nie wiem, czy jak Pani się źle poczuje to on będzie umiał zrezygnować z picia tego dnia , aby w razie czego zawieść Panią do lekarza?
            • zdzislaw50 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 10:24
              W chorobie alkoholowej występuje trzy fazy:
              początkowa- ostrzegawcza,
              krytyczna -uzależnienie,
              końcowa-co to znaczy , nie trzeba pisać .
              Twój mąż znajduje się na pewno w pierwszej , kiedy to picie redukuje napięcie , zmęczenie pomaga zapomnieć a problemach i troskach, po prostu żyje się świetnie i na luzie ale ta faza bardzo szybko przeradza się w druga czyli uzależnienie kiedy alkohol zaczyna wypełniać całe życie i staje się jego głównym celem.
              Dlatego proponuje iść do poradni uzależnień ( jest w każdym powiatowym mieście), porozmawiać ze specjalistami i zacząć coś z męża problemem robić, z tym że to on musi to zrobić, jeśli nie zechce, to nie wiele wskórasz.
              Myślę że wizyta w poradni oraz pójście na miting Al-Anon ( tu masz linka z wykazem grup www.al-anon.org.pl/spis.html) pomoże Ci w staraniach o utrzymanie rodziny.
              Pozdrawiam i życzę sukcesu. :)
              • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 10:55
                dziękuję, chętnie wybiorę się na takie spotkanie, może łatwiej będzie mi zrozumieć, co się dzieje w moim domu. Przez chwilę się wahałam, bo faktycznie zaczęłam się zastanawiać, co powiedzieć (chyba dałam się wkręcić mężowi), szczególnie, że sama słyszałam niejedną drastyczną historię alkoholową. Ba, regularnie słyszę awantury z domu sąsiadów i widuję samego sąsiada leżącego w krzakach. I kiedy to porównuję, to oczywiście mój problem jest mały. Ale czy to znaczy, że go nie ma? Ja się boję, że to się rozwinie.
          • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 10:34
            Ja mam okropne wyrzuty sumienia, że przez tak długi czas nie chciałam tego widzieć lub wierzyłam, że to nic nie znaczy. Nawet wysłałam go do lekarza, bo miałam nadzieję, że może wyniki będzie miał złe i to ukróci picie, ale nie - ma organizm cyborga i to, co miało być moim atutem w walce z piciem jest jego bronią i dowodem na moją głupotę i szukanie dziury w całym.
            Nie wiem, jak mam mu uświadomić, że takie picie nie jest normalne. Ja nie jestem wrogiem alkoholu, wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi. Ze można pobawić się na imprezie, wyjść do pubu itp. Rozumiem nawet, że czasami ma się ochotę wypić kilka kieliszków wina w samotności - też mi się to zdarzało. Ale nie pojmuję, jak można to robić regularnie, niemal dzień w dzień.
            Zresztą taki zabawny drobiazg - w dni, kiedy nie pije procentów, przynosi sobie szklaneczkę z lodem, wodą i np. jakimś sokiem i uzupełnia ją jak drinka. Nie odzywam się, ale to też wygląda dziwnie. Jakby próbował oszukać sam siebie.
            • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 15:12
              Ja też się oszukiwałam, że to nie jest groźne. A jednak jest.
    • 7zahir Daj mu te testy 22.12.12, 10:14
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83756202,Testy_czy_jestes_alkoholikiem_.html
      do zrobienia.

      Poczytaj w wątkach HALT i Wspóluzależnienie - choroba rodziny.

      Szkoda by było, żeby dziecko musiało być w przyszłości DDA.
      • asteria7 Re: Daj mu te testy 22.12.12, 10:42
        Dziękuję. Znam ten test. Leży wydrukowany od kilku dni. I mam nadzieję, że mój mąż w chwili refleksji się z nim zapozna. Jak dam mu go do ręki, to go po prostu wyrzuci. Zrobiłam go niejako za niego, dając odpowiedzi tylko w tych punktach, których byłam na 100 proc. pewna i to właśnie m.in. ten test skłonił mnie do napisania tutaj. Ilość alkoholu jest w górnej granicy.
        Wszystko to, co teraz robię jest właśnie powodowane tym, że czuję odpowiedzialność za to nienarodzone dziecko i nie chcę, by wyrosło w domu skażonym alkoholem, by oglądało ojca awanturującego się o dostęp do piwa czy wina.
        Z drugiej strony kocham męża i nie chcę go stracić na rzecz szklanki. Przeraża mnie, że człowiek, który ma niemal wszystko, którego wielu ludzi podziwia, zazdrości sukcesów i życia, może tak je dewaluować i ryzykować stratę, by tylko móc wieczorem usiąść ze szklaneczką.
        • zdzislaw50 Re: Daj mu te testy 22.12.12, 11:09
          asteria7 napisał(a):
          Z drugiej strony kocham męża i nie chcę go stracić na rzecz szklanki. Przeraża
          > mnie, że człowiek, który ma niemal wszystko, którego wielu ludzi podziwia, zazd
          > rości sukcesów i życia, może tak je dewaluować i ryzykować stratę, by tylko móc
          > wieczorem usiąść ze szklaneczką.

          Na tym polega siła i przekleństwo tej choroby, szklaneczka jest całym światem, prócz niej , nie liczy się nic i bardzo trudno się do tego przyznać, wielu traci wszystko łącznie z życiem .... ale nie poddawaj się, warto zawalczyć o kogoś kogo się kocha, ja do śmierci będę wdzięczny żonie ze mnie nie zostawiła tylko robiła wiele żebym się opamiętał.
    • ol_e Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 13:23
      Nie bije, nie poniewiera, nie wyzywa, nie m
      > a zaległości w pracy, które musiałabym kryć, nie muszę czyścić po nim domu, zbi
      > erać rzygowin - bo do tego nigdy nie dochodzi.

      Witaj!
      Wszystko przed wami.... Porozmawiaj z kimś kompetentnym, naprawdę szkoda dzieciaka i Ciebie i Jego też oczywiście. Nie stawiałabym diagnoz jaka to faza uzależnienia, to należy do specjalistów, ale problem jest ewidentny.
      • wiesj23 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 15:59
        gdzieś jest w internecie o uzależnieniach wśród białych kołnierzyków
        nawet jakąś nazwę wymyślili/oczywiście z angielska/,ale nie wnikałem
        pogrzeb to coś znajdziesz
        • miskolaj Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 21:03
          jest kilka artykułów o tzw. alkoholikach wysokofunkcjonujacych - polecam...to taka nowa piekna nazwa chyba po to wymyslona, by tym co sa uzależnienieni, ale dobrze zarabiaja i ciagna swój wózek było łatwiej sie utozsamic:) w kazdym razie takich ludzi jak sama widzę jest całkiem sporo - sama zresztą tak funkcjonowałam jak piłam - menadzer itd...ale ja osobiście uważam, ze to nowe nazwnoctwo nic dobrego nie przynosi - szczególnie, ze kiedy człowiek się leczy i ma trzezwiec to go trzeba na ziemie sprowadzic - typy picia itd mnie osobiscie nie sa potrzebne jednakze zauwazyłam, ze alkoholicy lubia być alkoholikami lepszych kategorii - szczególnie kiedy sa na początku swojej drogi...więc niech im bedzie..daj poczytac męzowi, moze łatwiej mu bedzie się zidentyfikowac, albo chociaz przemyśleć temat..
          pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie i dziecko - dbaj o siebie
          • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 22.12.12, 22:22
            Zdaje się, że trafiłaś w sedno. Przeczytałam kilka artykułów o osobach określanych jako alkoholicy wysokofunkcjonujący (faktycznie absurdalna nazwa) i widzę obraz tego, co znam. Począwszy od tego, że przez niezłą sytuację finansową nie odczuwaliśmy tego regularnego kupowania alkoholu, przez fakt, że niemal nikt nie wspominał o tym, ile mąż jest w stanie w siebie wlać, choć często budziło to zdziwienie, a kończąc na samodzielnych próbach zmniejszenia ilości wypijanego alkoholu i szybkim zapominaniu o tej decyzji. On zapomina, naciąga, kłóci się o to. Kiedy dotarło do niego, że jednak coś jest nie tak, sam mówił o 3 dniach bez jakiegokolwiek alkoholu i dodawał, że postara się więcej. Do więcej oczywiście nigdy nie doszło, za to z 3 dni zrobiło się dwa - przecież tylko dwa piwa wypiję, to nic takiego.
            Do tego fakt, że zwykle to były dobre alkohole, często ja sama byłam przykrywką, bo np. wiedząc, że lubię pewne wina często przywoził je z podróży. oczywiście nie po butelce lub dwie tylko po 5-7 lub więcej. To otworzyliśmy do obiadu, później tak miło siedziało się na podwórku i zawsze dziwnie szybko ten zapas schodził. Często przywoził od kontrahentów dobre whisky czy markowe wódki. Naprawdę cholernie dużo się tego przewijało i nigdy nie było żadnych zapasów. To mnie w pewnej chwili też tknęło. W moim rodzinnym domu zawsze był pełny barek, a jakieś gorsze alkohole stały luzem w kuchennych szafkach. Ale zwykle stały. Czasami latami. U nas, choć tyle tego było zwożone, niemal nigdy nie było nic. Oczywiście o mężu też nikt by nie powiedział, że pije. Więcej - kiedy poskarżył się kilku kolegom na moje szaleństwo i wmawianie mu problemów, bronili go: przecież nie wyglądasz na alkoholika, masz po prostu mocną głową, baba nie rozumie, że facet musi sobie piwko wieczorem strzelić, przecież każdy tak robi. I dla większości - ja mam coś z głową. Ale tylko ja jestem z nim codziennie i tylko przede mną nie ma jak się ukryć.
            • ol_e Re: alkoholik, który ogarnia 23.12.12, 12:17
              Chyba sama odpowiedziałaś sobie na pytanie co dzieje się z Twoim mężem i Waszą rodziną, która niebawem się powiększy. Teraz pytanie: co z tą wiedzą zrobisz?
              Spokojnych i rodzinnych Świąt :)
              --
              www.youtube.com/watch?v=Z2mf8DtWWd8
              • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 23.12.12, 12:45
                Nie wiem dokładnie co z tą wiedzą zrobię, wiem tyle, że nie przymknę oka i nie będę udawać, że wszystko jest ok. Tym bardziej, że takich zachowań ryzykownych nazbierało się za dużo: męża pociągają sporty ekstremalne, motocykle, chętnie gra w pokera. Kiedy co jakiś czas kłócę się z nim o to, zawsze ma odpowiedź, że przecież ten i tamten też dużo jeździ motocyklem, inny gra w pokera, a w ogóle to on i tak jest świetny, bo mógłby jak ten i ten ścigać się w rajdach, a przecież tego nie robi. Identycznie jest z alkoholem. Tylko ja mu próbuję wyjaśnić, że większość z tych osób ma jednego bzika i jeden sposób wyrzucania nadmiaru pary, a on te sposoby niemal kolekcjonuje. Ja przez to wszystko kompletnie tracę poczucie bezpieczeństwa.
                Na razie zamierzam wybrać się na spotkanie otwarte al-anon, porozmawiać z terapeutą. Żałuję, że nie mam żadnego sprzymierzeńca, który mógłby mi pomóc przeprowadzić rozmowę z mężem. Niestety tak ułożyło się nam, że nie mamy już rodziny, a mój mąż też nie nawiązał nigdy z nikim na tyle bliskiej relacji/przyjaźni, bym mogła posiłkować się pomocą i zainteresowaniem takiej osoby. Wygląda na to, że jeśli ja sama niczego nie zrobię, nikt nie dotknie tematu. Może terapeuta męża w trakcie spotkań z nim dostrzeże problem i ze swojej strony zachęci go do leczenia? nie wiem, w głębi ducha liczę na to. Wiem, że czasami dopiero osoba z zewnątrz pozwala nam dostrzec, co tak naprawdę dzieje się wokół nas.
                Bardzo Wam dziękuję za rady i za wsparcie. Sporo dzięki Wam zrozumiałam, pewne sprawy poukładały mi się w głowie. I przede wszystkim przestałam myśleć, że jestem wariatką, która wmawia mężowi alkoholizm. Jeszcze raz dzięki. Pozwólcie, że czasami skorzystam z Waszej wiedzy, doświadczenia i pomocy, bo przypuszczam, że czeka mnie długa i ciężka walka.

                pozdrawiam i życzę wesołych świąt!
                • deoand Re: alkoholik, który ogarnia 23.12.12, 13:49
                  Ano - biznesmen - pijący biznesmen - upadły biznesmen - biznesmen na zasiłku - leczenie odwykowe .
                  Cudów nie ma -Wars wita Was - Detoks czeka na Was .
                  Zabezpieczaj pieniadze jak jeszcze chłopina cokolwiek daje na odrebne konto - bo kasa to podstawa a jak sie własnie rodzi to nie ma co chłopu d..pe truc o picie tylko zabezpieczac kasę a potem - pewno zgodnie z planem ale lepiej płakać w Mercedesie niż w tramwaju .
                  Wesołych Świąt .
                  • wiesj23 Re: alkoholik, który ogarnia 23.12.12, 14:14
                    deo rzadko pisze,ale chodzi po ziemi
                    niestety odkąd Fenicjanie wynaleźli uniwersalny środek płatniczy,konto to konto
                    i wtedy można liczyć na cud,że coś trafi do uzależnionego umysłu
                    tylko,że najczęściej trafia,gdy pojawia się osoba najbardziej przekonująca np.komornik.lekarz,policjant..........................a na końcu ksiądz
                    deo mam nadzieję,że mnie "certyfikowanego"alkoholika już nikt przekonywał nie będzie.
                    Cholera mi został tylko ksiądz.A wątpię by wtedy jego argumenty trafiły gdy będe w pozycji horyzontalnej.
    • abecedarian Re: alkoholik, który ogarnia 24.12.12, 12:01
      Opowieść o twoim mężu niemal w 100% pasuje do mnie. Też ograniałem, też nie byłem alkoholikiem, też wciągałem żonę w swoje picie i również w naszym domu nigdy nie było żadnego barku. Wszystko było dobrze do momentu gdy stwierdziłem, że nie za bardzo mogę przestać. Do wieczornego picia doszło picie całodzienne (tylko w weekendy, bo przecież ogarniałem) i dodatkowo setki wódki wychylane w domu w tajemnicy przed żoną. Kupienie kolejnej butelki (puszek piwa ew.) stało się codzienną rutyną w czasie powrotów z pracy. W końcu postanowiłem spotkać się z terapeutą. Nie piję od miesiąca z kawałeczkiem i zamierzam ten stan utrzymać. Nie jest lekko, ale też nie beznadziejnie. Są również wyraźne plusy - żona i dzieci zadowolone, brak kaców, odstawienie leków przeciwbólowych, powolna utrata nadwagi.
      Życzę powodzenia.
      • grazkavita Re: alkoholik, który ogarnia 27.12.12, 18:19
        Asterio, czytałas uwaznie poprzedni post? 'W końcu postanowiłem sie spotkac z terapeutą" Nie chce zapeszyc , ale wydaje mi sie , że ten Twój mąż zrobi podobnie, obym sie nie myliła, tego Ci serdecznie życzę z Nowym Rokiem!
        • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 27.12.12, 19:15
          na leczenie nigdy nie jest za wcześnie a czym wcześniej tym mniej można stracić a stracić można dużo tylko później to odzyskać ??? nie jest łatwo !!!
        • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 11:21
          Mój mąż ma terapeutę. Przypadkiem dowiedziałam się, że ośrodek, do którego chodzi prowadzi również terapię alkoholową. Ale czy mąż wspomni o alkoholu? Nie wiem, nie mam pewności. Ile razy temat pojawiał się w trakcie naszych wspólnych sesji, zwykle go bagatelizował. Przypuszczam, że teraz też może go omijać.
          Chciałam, żeby się opamiętał, tak, jak zrobił to abecedorian. Na razie pije mniej, ale pije. Ok, wiadomo, że dwa kieliszki wina wieczorem to nie to samo co wcześniej i pewnie jakiś czas temu mogłoby mnie to zadowolić, ale teraz coraz jaśniej do mnie dociera, że jakiś alkohol musi być. Że nie jest to już tym, czym chciałam go widzieć - czyli zwykłą częścią życia, którą steruje człowiek, ale czymś, czego on po prostu łaknie.
          • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 13:15
            ktoś kto ma problem nie jest w stanie kontroli nad alkoholem a mechanizmy które nim kierują nie pozwolą się przyznać że ma z tym problem .
          • grazkavita Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 13:17
            Asteria mąż może problem alkoholowy bagatelizować, ale terapeuta o nim wie...Dlatego jest terapeutą...Z drugiej strony najważniejsze jest to żeby to mąż powiedział sobie i Tobie:jestem alkoholikiem.
            • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 13:41
              O tym, że alkohol zbyt często pojawia się w domu wiedział nasz terapeuta rodzinny. Teraz mąż ma nowego, do terapii indywidualnej. Nie wiem kim jest ten człowiek, na czym skupiają uwagę, co mąż mu mówi. Oczywiście wierzę w jego intuicję i w to, że zauważy problem.
              O terapii indywidualnej rozmawialiśmy od dawna. Zresztą przez długi czas sugerował ją mężowi nasz wspólny terapeuta. Wyjaśniał, że pewnych rzeczy na terapii rodzinnej nie załatwimy.
              • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 15:03
                Tylko coś mi tu nie pasuje ,niby taka sielanka zero przemocy a wspólny terapeuta ?wydajemi się że mamy poważny problem jest jeszcze współuzależnienie
                • anett08 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 16:09
                  hej, asteria,
                  deoand ma rację - postaraj się zabezpieczyć swoją i dziecka przyszłość (zwłaszcza tę finansową), abyś nie została potem na zupełnym lodzie - skoro raczej nie masz rodziny. Ta choroba naprawdę szybko się rozwija ...
                  mój mąż tez miał dobrą pracę i podobną historię przeszłości co Twój ,najpierw pił tylko w weekend ale stopniowo z trzeźwego tygodnia zostawało mu 2 dni aż do czasu jak zaczęły się ciągi, stracił pracę a potem następne który był jeszcze w stanie sam sobie znaleźć jak się okazywało tylko po to aby było za co pić.... przeszedł już różne etapy w swoim życiu, teraz znowu wrócił do fazy alkoholika który ogarnia ... ale prawdopodobnie znów po to aby zabezpieczyc się na jakiś czas finansowo...
                  jak pije to nie liczy się dla niego nic i nikt...ważne aby było parę groszy na kolejne piwo...
                  w tym roku była pierwsza wigilia kiedy był pijany....
                  ehhh....
                  • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 16:35
                    Ech te finanse ,zabezpieczyć na jak długo??? .Lepiej zainwestować w pomoc temu który tej pomocy naprawdę potrzebuje alkoholizm to taka sama choroba jak wiele innych .Ciekaw jestem czy jak byłby to RAK czy też byśmyślała o zabezpieczeniu finansowym???...A tak wogóle to współczuje takiej wigili ja swoim bliskim też takie fundowałem i doskonale wiem jak to jest
                    • anett08 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 16:45
                      ehhh. Waldemar,
                      nie sposób komuś pomóc skoro tej pomocy nie chce, przecież wiesz, że na siłę nawet z grypy kogoś nie uleczysz...
                      a zresztą nawet kiedy chce się leczyć (niestety wtedy kiedy pije właśnie) to są jeszcze "głupie" przepisy np. trzeba być trzeźwym aby przyjęli na detox a później na terapię - tylko jak mu to wytłumaczyć, żeby zrozumiał ? przecież jemu się wydaje że zupełnie nic nie pije...
                      • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 20:03
                        No i tu się zgodzę ale wytrwałość popłaca nie należy nikogo przekreślać .Ja nad bratem dwa lata pracowałem i dzięki Bogu trzeci rok nie pije a było już tragicznie padaczka i delirka .Też usytyowany na stanowisku kapitan nie to co ja chłop ze wsi na którym wszyscy lachę położyli
                      • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 28.12.12, 21:32
                        to nie tak sam jestem alkocholikiem ktoś kto na to nie choruje nie wie jak to działa terapie nic nie pomogą w 99% po terapij ponad połowa idzie na flache pójdziesz na terapie dla rodzin alkoholików to dowiesz się ze nas trzeba zostawić i tp twardą być kolejna bzdura moja żona była chodziła na terapie skończyło się rozwodem bo mądra pani ej powiedziała że trzeba zdecydowanie postępować ale ludzie zrozumcie jak pijemy to nie my bebechy bolą samemu ma sie doła że sie pije człowiek czuje sie jak szmata że wykańcza wszystko co kocha my zdajemy sobie z tego sprawe czasami się uda z tego wyjść a to madrych podpowiedzi od ludzi co pisali że byś go zostawiła mam pytanie czy sami byli uzależnieni czy tak naprawde kochali osobę którą zostawili ? i pytanko jeszcze jedno jak by im nogi ucieło do kogo by zadzwonili o pomoc ? moja była miała wypadek i co zadzwoniła do mnie bo wiedziała że mimo ze jestem alkoholik przyjadę i pomogę a sama 5 dni wczesniej wyrzuciła mnie z policją z domu ( nie uderzyłem i nie robiłem scen poprostu znów wlazłem pijany ) CHCIAŁBYM NA TO LEKARSTWO JAK NA GRYPE ale lekarstwem nie jest pozucanie nas
                        )
                        • waldemar1205 Re: Lekarstwo jak na grypę 28.12.12, 22:17
                          Miting najlepszym lekarstwem właśnie wróciłem i czuje się świetnie . Lepszego nie znam .
                          • barnaba12340 Re: Lekarstwo jak na grypę 28.12.12, 22:27
                            o 22 miting ? może mi nie pomogło może przegrałem ale powalcze z tym dziadostwem jeszcze troszke wiem jedno z tym wygrać jest bardzo cieżko tobie kolego życze powodzenia znam paru od nas to znaczy takich jak my co wyszli z tego gówna ale znam paru dziesieciu co jest na cmentarzu szanse małe al trzeba walczyć
                            • barnaba12340 Re: Lekarstwo jak na grypę 28.12.12, 22:42
                              ale powtarzam to nie tak to nami zawładneło ja próbuje sie podniesć już może nie dla rodziny bo ją już straciłem ale sam dla siebie kiedyś byłem kimś teraz szkoda pisać chciałbym wrócić czas i naprawić ale nie mam możliwosci byłem na misjach byłem oficerem teraz jestem alkoholikiem myslałem ze dam radę wszystkiemu a temu gównu nie daje wiem jedno nie wolno zostawić człowieka samemu bo nawet psa się nie zostawia tyle moich spostrzezen jak kogoś obraziłem to sorki ale tak jak napisałem psa się nie zostawia więc chorego członka rodziny tym bardziej a my jesteśmy chorzy to nami zapanowało tak jak jakieś raczysko wyżerające muzg
                              • zdzislaw50 Re: Lekarstwo jak na grypę 29.12.12, 15:56
                                barnaba12340 napisał(a):
                                ale tak
                                > jak napisałem psa się nie zostawia więc chorego członka rodziny tym bardziej a
                                > my jesteśmy chorzy to nami zapanowało tak jak jakieś raczysko wyżerające muzg

                                A może napisz , co zrobiłeś żeby się wyleczyć z tej choroby?, bo jak na razie to tylko żonę oskarżasz o swoje winy a przecież to tylko Twoja wina ,że jesteś chory.
                                • barnaba12340 Re: Lekarstwo jak na grypę 29.12.12, 17:43
                                  sorki jak ktoś mnie zle zrozumiał nie oskarżam zony za moje picie jak zrobiłem że przestałem początkowo trzymałem się co mówią na terapiach ale z tym troszke cieżko zrealizowac to w życiu na pewno po ostrym piciu nie zalecam nadychmiastowego odstawienia trzeba minializoważ ze tak powiem wychamować nie ostro jakiś czas brałem bacoflen polecam ale za kontrolą madrego lekarza tylko lekarzowi trzeba powiedzieć o piciu i żeby nie było nigdy nie chiałem być alkocholikiem i w nikt nim niechciał być porostu jedni szybciej wpadają w naług a drugi przez całe zycie bedzie pił tylko 2 piwa w sobote też bym chciał być tym drugim ale okazałem się tym bardziej podatnym
                • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 00:38
                  Terapia była związana z zupełnie inną kwestią. Kilkuletnie starania o powiększenie rodziny połączone z przykrymi zakończeniami potrafią najbardziej zgrany związek doprowadzić na skraj załamania i rozpadu. Wątpię zresztą, by osoba, która dopuszcza się przemocy, szukała ratunku dla związku na terapii.
                  • grazkavita Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 11:07
                    Tym bardziej, ze jest nareszcie efekt Waszych starań trzeba mieć nadzieje, ze będzie wokół Was więcej ciepła, i miłości....Życzę Wam tego na Nowy Rok i jestem prawie pewna , że to się spełni...
    • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 15:10
      Dziewczyno, jakbym czytała o sobie. Razem jesteśmy 12 lat, z tego trzy po ślubie. Przed ślubem mieszkaliśmy 2 lata razem. Mamy 1,5 roczną planowaną córeczkę. Wcześniej M popijał co weekend, a od pół roku codziennie wieczorami. Kilka piwek, cytrynóweczka. I też ma mnie gdzieś. Siada przed kompem albo idzie na balkon i pali. Pił nawet jak byłam w ciąży, ale nie codziennie. Głupia jestem bo mogłam go już dawno zostawić. Wczoraj M miał urodziny. Specjalnie wzięłam tydzień wolnego bo chciałam mu zrobić niespodziankę, ale jak zobaczyłam, że znowu się codziennie upija to dałam spokój. I wczoraj nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że mam dość i chcę rozwodu. Powiedział, że się zmieni. Po raz kolejny. Już mu nie wierzę. Zapytałam dlaczego pije, to powiedział, że lubi. I to mi wystarczyło do podjęcia decyzji. Od wczoraj rozmawiamy ze sobą tylko oficjalnie. Staram się trzymać, ale w środku aż mnie boli, że tak się stało. Muszę się ogarnąć. Pomyśleć co z mieszkaniem. Ja mu nie ustąpię z niego. Boję się co będzie dalej :(
      • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 15:55
        o i spoko nie lubie się powtarzać ale pytanie skoro taki pijak i menel skąd wzioł na mieszkanie ? chyba też coś pracował więc co mieszkanie też mu zabrać ? Jasne spoko należy Ci się za te wszystkie lata i tp auto też weż po kij mu a najlepiej wystaw mu ciuchy w reklamówce za drzwi wymien zamki a jak bedzie próbował wejść zadzwoń na policje ze się go obawiasz bo jest alkoholikiem i bedziesz miał jeszcze dodatkowy atut do zrobienia mu błenkitnej karty tylko pamiętaj co mówiłaś jak się z nim żeniłaś na dobre i na złe w zdrowiu i chorobie ale widzę że tego większość z was nie rozumie . Wiedz jedno żejak on się podniesie tak jak ja przynajmniej próbuje to na żone która go zostawiła i olała i sam dał rade nawet nie napluje ja też zostawiłem mieszkanie samochód i tp próbuje sie podnieść mam nadzieje że mi się uda ale do tej pani już nie wróce była po mnie takze z innym panem lał co dziennie po pysku ale już na njego nie było lametów bo nie wolno trzeba było pokazać jaka w drugim związku jestem szczęsliwa kij że rozwalił całe mieszkanie co zostawiłem i zrobiłem ja jako alkoholik z twoim podejsćiem także życze powodzenia mieszkanie spoko na bank Ci zostawi bo z twojego postu wynika ze tylko o to się obawiasz heheh i spoko alimety też dostaniesz ale oparcia w nimnie znajdziesz i pamiętaj to co dałaś zawsze się wraca ( nie jestem wierzący ale w to wierzę ) reszcie panów i pań życzę powodzenia i trzymania się w niechlaniu a jak kogoś mądra osoba zostawi kij jej w du że tak powiem wszystko mozna zacząć od nowa ciężko jest wytrzymac w trzeżwości jak się wie że ta jedyna osoba nas kopła w dupe ale można jej pokazać wtedy co straciła wiem ze to cieżko ale ja jak narazie daje rade mieszkanie odkupiłem drugie auto też mam jakie mam takie mam wyszłem z domu bez niczego ( reklamówka ciuchów spakowanych przy policij ) daje rade spoko nawet już z synem kontakty mam super a żona spoko narzeka na syna na mnie ale na tego co ją teraz nawala już nie czemu ? Sam nie wiem ale tobie życze tak jak mojej byłej mieszkania i wsparcia partnera w dalszym życiu takiego samego jakiego ty mu udzieliłaś on mam andzieje da rade ale z tobą wigilij bym nie spożył ps te mieszkanie tylko o to ci się rozchodzi na bank dostaniesz
        • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:09
          Nie znam Twojej historii ale podziwiam Cię, że się nie poddałeś bo mało komu się udaje. Nie chodzi mi o mieszkanie tylko o święty spokój. Nie mam go od 5 lat bo zawsze obiecywał, że się poprawi. Jeśli uważasz, że to moja wina to napisz mi proszę jak mogę mu pomóc? Nie chcę marnować tego co było między nami ale patrzeć na niego jak się codziennie upija też nie mam ochoty. I nie pisz mi tu o obiecywaniu na ślubie bo on też mi obiecywał i co z tego wyszło. Gdybym chciała go olać to już dawno bym to zrobiła, ale walczyłam tyle lat o nas. Tylko ja, a nie z nim.
        • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:16
          Mieszkanie jest nasze wspólne. Ja też pracuję jeśli o to chodzi. Widzę, że piszesz z punktu widzenia osoby uzależnionej. A postaw się na miejscu swojej żony. Co ona czuła? Co innego zostawić kogoś nie walcząc o niego, a co innego po 5 latach wojny o to żeby nie pił.
          • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 17:33
            każdy ma swój sposób na życie ja tak jak napisałem mam żal do zony nikt mi nie powie że pomocą alkocholikowi jest zostawienie go samemu sobie ( w sumie mi pomogło ale to nie tym medota poprostu zobaczyłem z kim żyłem i suma sumarum zrozumiałem po kij piłem żeby zabić głowe i nie widzieć tego co powinnem widzieć romanse jak byłem na wyjazdach i tp ) sorki waldemar ale własnie syn tak jak napisałem nie pozwolił mi zejsć niżej zacisłem zeby i po 20 latach związku zaczołem wszystko sobie budowac od zera było ciężko ale dałem rade moze też dlatego ze siostra też walczyła zemną nie wiem co by było jakby nie syn i siostra ale cóż teraz mam tak jak napisałem auto o 100% lepsze niż zostawiłem żonie mieszkanie też dużo lepsze i firme jakoś daje rade wiec jak ja dałem rade to jej mąż też da tym bardziej że popija 2 może 10 piw dziennie ja piłem 1 litr wódki czasami po pare dni się urywało nie wiem w jakim satatjum byłeś ty alkocholizmu ale ja byłem wręcż dno i dałem rade
        • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:28
          O ludzie co wy piszecie aż się czytać nie chce tylko sprawy materialne a gdzie są uczucia .jutro minie 6 lat jak nie piję dla siebie nie żony i dzieci .Żona zostawiła mi wszystko i wsadziła do kryminału dziś jestem jej za to wdzięczny bo to pozwoliło mi przejżeć na oczy a teraz jesteśmy szczęśliwą rodziną w której nie ma miejsca na alkohol
      • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 15:58
        i pytanko jaki to prezent dla niego na urodziny szykowałaś że tydzień wolnego wziełaś spoko jakby na to nie patrząc dałaś mu super prezent na urodziny oznajmienie że kij wszystko poszło się i tp hehhe fajny prezent tylko po czort tydzień wolnego ?
        • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:13
          A czy wystarczy ci, że jak byłam w ciąży to dostałam od niego w twarz kiedy był pijany? Czy wystarczy, że kiedy wyszłam ze szpitala po poważnych problemach związanych z moim stanem to on pierwsze co to się uchlał?
          Co do prezentu i tyg. wolnego to chciałam zorganizować wypad na kilka dni. Tyle w temacie. O rozwodzie powiedziałam mu dzisiaj rano. Nie wczoraj. Baby są wredne, ale nie jeżeli chodzi o uczucia.
          • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:45
            wracam szacunek jak uderzył to kawał dziada nie chłop , porostu troszke jak poczytałem twój post poczułem sie jak pare lat temu ja mojej bylej nie uderzyłem wręcz odwrotnie jak wracałem pijany to próbowałem się przemknać do swojego pokoju nigdy nie należałem do ludzi awanturnych tak jak napisałem wczesniej po 5 dniach od wyjscia z mieszkania moja mjała wypadek i do mnie zadzwoniła ( problem byl z uszkodzeniem kregosłupa ale już jest w porządku ) i to ja którgo wyprowadzała policja podawałem nocnik i tp wiem że fakt faktem moje picie nie należało do picia tylko raczej do chlania , cóż na swoje wytumaczenie mogę podac ylko to że pierwsze rozpiłem sie służac w wojsku a tam to choroba ze tak powiem zawodowa póżniej wyjazdy za pieniędzmi ( tak jak wiekszość z naszych rodaków w tych czasach ) uderzyło mnie w twym poscie tylko to mieszkanie wiesz z alkocholika zrobić bezdomnego można szybko ja bedąc na wyjeżdzie po przyjeżdzie dowiedziałem się że mam rozdzielnośc majatkową od pół roku a rozwud od 2 mscy i mimo że miałem wpłaty na konto żony sąd ich nie uznał ale cóż może ty jesteś inna moze ja jeszcze za mocno kobiety odbieram ( bylo nie było uderzyć nie powinien )
            • agnesil Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 19:24
              Wiem, że to zabrzmiało jakby chodziło mi tylko o mieszkanie i kasę. Ale ja nie jestem z tych, które tylko za tym są. Kiedy się poznaliśmy nie mieliśmy nic. Tzn. mąż miał... kredyt studencki. Wszystkiego dorabialiśmy się sami.
              Jeśli chodzi o motyw z mieszkaniem to wierz mi, że w takich momentach najważniejsze jest zapewnienie przede wszystkim dziecku dachu nad głową. Oczywiście zawsze można iść do domu samotnej matki ale dlaczego skoro to wspólne mieszkanie.
              Uderzył wtedy pierwszy i ostatni raz. Od tamtej pory już się to nie powtórzyło. Wiem, że może powinnam po tamtym odejść zwłaszcza, że sama miałam to w domu wcześniej bo mój ojciec też pił i bił. Jestem DDA i nie chcę żeby moje dziecko przeżywało to samo co ja. Stąd też moja niechęć do alkoholu i alkoholików. Mój ojciec przestał pić po 16 latach, ale wpadł w hazard.
              Dzisiaj miałam dużo czasu na przemyślenie. Tamte słowa były pisane w totalnej złości i żalu. Ustaliliśmy, że dalej będziemy razem mieszkać ale będziemy w nieoficjalnej separacji. Dam mu kilka miesięcy na poprawę. To jego ostatnia szansa. Jeśli się nie zmieni to zobaczymy co dalej. Ciężko tak przekreślić 12 lat, zwłaszcza że nie zawsze było tak tragicznie.
      • asteria7 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:35
        Ja nie chcę odejść od męża. Przynajmniej w tej chwili wierzę, chcę wierzyć, że sobie poradzimy. Mam nadzieję, że ta ciąża i dziecko, które ma się pojawić w jakiś sposób dadzą mu do myślenia. Nie zostawia mnie z tym samej. Jeździ na wszystkie badania, zajmuje się domem, bo ja ze względu na różne problemy mam ograniczone możliwości wykonywania pewnych czynności domowych. I tylko wieczorem, kiedy już wszystko jest za nim, trzeba z tym piwkiem, winkiem usiąść. Jedyne szczęście w tym całym nieszczęściu, że już nie z pięcioma piwkami, tylko z dwoma. Może się łudzę, ale chcę to mieć za dobry znak.
        • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 16:58
          asteria nie chciałbym cię zasmucać ale dziecko nic nie zmieni będzie tylko gożej ta poprawa to jest tylko chwilowe uśpienie ta choroba tak działa obejżyj sobie fil Wszyscy jesteśmy Chrystusami jest w necie polecam wszystkim
          • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 17:23
            a teraz do waldemara piłeś ? czy tylko ogladasz filmy ? ja piłem dużo bardzo litr wódki co dziennie miałem w sobie żebym zaczoł myslec przyjmowałem minimum 200 ml były terapie było wszystko i własnie kolego dla dziecka się trzymam dla dziecka z tym walcze i tyle nie każdy jest taki sam znam paru co wyszło może nie jest ich tyle co na cmętarzach ale znam paru co byli w wiekszym dole niż ja i wyszli i dali rade ja też daje wiec nie truj dupy dziewczynie że się nie da z tego wyjśc jest ciężko bardzo cieżko ale się da . Przyjemność ci sprawia takie dołowanie jej ? że nie ma szans jasne njech kolesia wyrzyuci po kij ktoś ma mieć lepiej niż ty ? A co jej napiszesz za pare lat jak jej mąż da rade wyjść ?Sorki tylko tyle bedziesz mugł napisać ps wiem z tego się nie wychodzi z tym trzeba życ do końca
            • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 17:58
              Ja wylewałem za kołnież a Ty jak piłeś to byłeś mocny litry w siebie lałeś teraz teżjesteś mocny bo walczysz z nałogiem i przegrasz a gdzie pierwszy krok .Z tą chorobą można żyć jak z curzycą tylko trzeba ją leczyć a leczenie jest proste i tanie ;Idź na miting i nie pisz głupot zejdź na ziemię i nie użalaj się nad sobą .Sam sobie jesteś winien spójż jle krzywdy zrobiłeśswoim bliskim .Obejżyj ten film i zobacz jak wygląda twoje życie chyba że się boisz spojżeć prawdzie w oczy
              • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 18:42
                sorki ale ja już napisałem że nie użalam sie nad sobą widzę i wiem ile złego zrobiłem pisałem także że chodziłem na mitingi tobie to pomogło mi nie może chodziłeś z innymi ludzmi niż ja może bardziej wtedy chciałeś wytrzeżwiec nie pije od 3 lat ty jak piszesz od 6 ale to nie powód żeby pisać rzeczy ( a piszesz że wiesz czym jest alkohol i co robi z człowieka ) że chłopak sobie nie poradzi czemu tak piszesz podobno ty dałeś radę ? Ja mam nadzieje że też dam przynajmniej daję co bedzie pózniej nie wiem myślę ze dam ale sam wiesz jak jest
                • 7zahir Coś mi tu nie gra. 29.12.12, 19:08
                  barnaba12340 napisał(a):

                  > sorki ale ja już napisałem że nie użalam sie nad sobą widzę i wiem ile złego zr
                  > obiłem pisałem także że chodziłem na mitingi tobie to pomogło mi nie może chodz
                  > iłeś z innymi ludzmi niż ja może bardziej wtedy chciałeś wytrzeżwiec nie pije
                  > od 3 lat ty jak piszesz od 6 ale to nie powód żeby pisać rzeczy ( a piszesz że
                  > wiesz czym jest alkohol i co robi z człowieka ) że chłopak sobie nie poradzi c
                  > zemu tak piszesz podobno ty dałeś radę ? Ja mam nadzieje że też dam przynajmni
                  > ej daję co bedzie pózniej nie wiem myślę ze dam ale sam wiesz jak jest


                  Sorki ?????...... facet pisze..... sorki ???
                  Jesteś bratem bliźniakiem miskolaj ?


                  • barnaba12340 Re: Coś mi tu nie gra. 29.12.12, 19:25
                    sorki to potoczne przepraszam więc co nie gra w tym że uzyłem tego słowa ? lepiej powiedzieć sorki lub przepraszam niż kogoś urażić nawet obcego w internecie jak to Cie zaskakuje to jest dla mnie dziwne mi się wydaje że człowiek czasami powinien zacząć rozmowe od sorki lub słowa przepraszam ( w rozumieniu ze każdy ma inne zdanie i może z jego zdaniem się ni zgadzać ) i gwarantuje Ci że jestem 100% facetem a że z domu wyniosłem zachowanie w miare kulturalne więc nie wstydzę sie powiedzieć sorki lub przepraszam i nie uważam tego za wstyd albo za ujme dla mnie
                    0
                    • agnesil Re: Coś mi tu nie gra. 29.12.12, 19:27
                      Sorki jest ok. Nawet jeśli używa go facet :)
                    • 7zahir Re: Coś mi tu nie gra. 29.12.12, 21:01
                      :-)
                      Niech Ci będzie 100% facecie :-)
                      O
                      • barnaba12340 Re: Coś mi tu nie gra. 29.12.12, 21:50
                        7zahir napisała:

                        > :-)
                        > Niech Ci będzie 100% facecie :-)
                        > O
                        spoko dla Ciebie mogę byc 100% laską nawet sex bombą tylko ten wątek nie jest o tym kto jest kobietą kto nie tylko jak wyjść z picia a ty poprostu próbujesz cos tam zagadać tylko nie wiem o czym / o mojej płci spoko niech ci bedzie jestem fajna dupa którą możesz wyrwać dać ci numer tel ? spoko tez dam tylko że jak już przyjedziesz na sylwestra to spotkasz się z byłym żołnierzem który Ci szybko wytumaczy ze jak pisze sorki to znaczy sorki a jak pisze że jest alkocholikiem to jest a twoje wpisy są nie w temacie
                • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 19:19
                  Ja nie napisałem że chłopak sobie nie poradzi . tylko jak narazie on nic z tym problemem nie robi i póki nie zacznie to będzi coraz gorzej powinneś dobrze o tym wiedzieć . Trzy lata dla mnie to były piękne trzy lata nowego lepszego życia teraz jest monotonia .Na mitingi chodze cały czas jak chcesz możemy popisać prywatnie chętnie podziele się swoim doświadczeniem ,gratuluje tych trzech lat i życzę 24 godzin
                  • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 19:32
                    waldemar dobrze moze by było popisać sobie czasami prywatnie może zlę odebrałem twój wpis spoko wiem jak jest poprostu każdy miał inną drogę trzezwienia i i picia tobie też życzę żebyś sie trzymał widzę ze nie tylko tu piszesz o bacoflenie też się wypowiadałeś więc jesteś w temacie czyli też masz ten sam problem
                    • waldemar1205 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 20:23
                      Myślę że kobiety których drugie połówki piją powinny pójść do Al-Anon i robić coś ze sobą ;pomóc sobie bo mężowie póki nie dotkną tego dna i sami nie będą chcieli pomocy to tego nie rozumią .
                      • edyta_39 Re: alkoholik, który ogarnia 04.01.13, 09:03
                        ja też jestem alkoholiczką, która ogarnia. Pracy nie zawalam, wręcz każdy tu się ze mną liczy i pyta o zdanie. W domu ugotowane, posprzątane, wyprane... tyle, że czynności domowe wykonuję na rauszu, często z urwanym filmem. Potem pół nocy nie śpię, bo wyrzuty. Rano wstaję i znów dzień taki sam.... Właściwie już wiem, że sama z tego nie wyjdę. I nie wiem co się ze mną stało. Mam świetnego męża, córkę, a do przeszłości nie powinno się wracać. Zaczęłam zapijać smutki w złych czasach a teraz, gdy doczekałam dobrych nałóg został - tyle, że już na każdy nastrój. Blokuje mnie wstyd przed terapią. Bo ludzie nie wiedzą. W pracy byłby to szok. A dziewczyny mam fajne, poukładane... Poza tym nie wiem czy podołam. Jestem pełna słomianego zapału. Wielu rzeczy podejmowałam się już w życiu, a przy najmniejszym problemie rezygnowałam. Taka jestem. Boję się życia, unikam odpowiedzialności, choć na codzień muszę ją podejmować, łatwo mnie zranić i potem gadam sama ze sobą. Spala mnie to i wieczorem, gdy wracam do domu, by stłamsić stres i mnóstwo myśli - piję... To naprawdę okropne. Trzeba w tym tkwić, by to zrozumieć. Nie umiem tego przerwać. Nie cieszy mnie życie mimo, że naprawdę wiele mam...
                        • alkodarek Re: alkoholik, który ogarnia 04.01.13, 09:32
                          edyta_39 napisał(a):

                          > Blokuje mnie wstyd przed terapią. Bo ludzie nie wiedzą. W pracy byłby to szok.<

                          Alkoholizm jest jak ciąża, niewidoczny tylko do pewnego momentu. W końcu zawsze staje się widoczny o ile już nie jest a Twój zmanipulowany alkoholem umysł Cię oszukuje. Tak jak Cię oszukuje, że zapijasz jakieś traumy z przeszłości. To tylko legenda uknuta przez alkohol aby chronił jego obecność w Twoim życiu. Nie ma żadnego powodu aby dać alkoholowi przejąc kontrolę nad własnym życiem. Nie będę prawił Ci morałów ani podsyłał linków, jesteś mądrą dziewczyną, wiesz gdzie i czego szukać. Zbieraj się, bo dla alkoholu szkoda każdej sekundy życia, życia którego nie można powtórzyć ...
    • krzysiek138 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 18:55
      Martw się o dziecko i o siebie, dopóki masz na to szanse, czas i zdrowie. Mężowi będziesz mogła pomóc dopiero później, wtedy dopiero, kiedy on będzie chciał sobie pomóc, dopiero wtedy niestety, kiedy stoczy się na dno.
      Wiem, że smutne jest to, co napisałem - ale to nie z książek, to też po części z mojego życia.
      • deoand Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 20:36
        Cytuję :
        Ja nie napisałem że chłopak sobie nie poradzi .
        A dlaczego ma sobie poradzic z alkoholizmem ? Przestał pić - nie . Kilka dni pije mniej ale nadal pije więc gdzie tu zmiana ? Sklepy zamknęli ? Wprowadzili Prohibicję ?. Dziecko mu się urodzi -a co to przeszkadza w piciu chyba jeszcze pomaga w piciu !! Na mitingii zaczął chodzic - nie . Więc o czym tu mówimy , że gościu poradzi sobie z alkoholizmem . Nie poradzi i tyle !!! A żona poki co musi wierzyc , że stanie się Cud i 10 piw to to samo co raz na miesiąc dwa piwa gdy widzi żona .. powodzenia
        • barnaba12340 Re: alkoholik, który ogarnia 29.12.12, 22:03
          poczytajcie moje posty od poczatku od pierwszego ja nie piszę że da sobie radę nie piszę że mityngi są złe napisałem tylko że mi nie pomogły mi nie pomogły sam się zaparłem i jak na razie daje radę może żle że nie chodzę może ja mam swój sposób z wyjscia z tego gówna nie namawiam nikogo na swój sposób jak na razie daję radę , każdy sposób jest dobry przy tym trzeba się chwytać wszystkiego i nie pozwolić pokonać i poprostu próbować miałem napisac znów sorki ale nie napisze bo już ktoś mnie podrywa ale że tak ujmnę byłem jestem i będe alkoholikiem wiem co znaczy picie i wiem co znaczy wyjscie z tego nie wiem w jakim stopnju wy byliście ale ja byłem w bardzo bardzo na samym dnie i dałem radę większość mnie przekreśliła i może to pomogło ale każdy ma inną psychikę każdy inny punkt oparcia niektórych żeby zmotywować trzeba coś innego ale cóz ja pisże tylko o sobie i o swoim wyjsciu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka