szacki
20.01.13, 09:55
za 9 dni, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem będę mógł powiedzieć że dochapałem sie 4 miesięcy pełnej abstynencji ( dragi, alkohol, papierosy). Moj super genialny plan trzeźwienia został kilka tygodni temu mocno zmodyfikowany i przestawiony na tryb Hard. Jak szaleć to szaleć. Odstawiłem wszystkie leki z dnia na dzień, zacisnąłem zęby i liczylem godziny mega super odlotowej abstynencji. Plan wziął w łeb, bo zamiast stawać się bardziej rzeczywisty to stawałem się coraz bardziej psychiczny. Koniec końców wykupiłem na powrót cały arsenał legalnych prochów płacąc za nie 100% tak mi było śpieszno do odzyskania równowagi. Trochę tez rozhuśtałem się uczęszczając na mityngi NA.. W dobie kryzysu trudno o darmowa pomoc psychologiczna a ze nie spie ostatanio na forsie genialnym pomyslem wydawalo mi sie czerpanie z darmowego źródla tej pogardzanej przeze mnie latami grupy fanatycznych cpunów. Oczywiscie wyszlo na moje. Wystarczylo pare razy sie przejsc i wszystkie kwiatki typu uklady, romanse i niekonczace sie poklady erotomanii zaczely kłóć mnie w oczy. Dalem soie spokój. Postanowilem zwiekszyc czestotliwosc sesji terapeutycznych z wielebnym. Mialem farta bo akurat ruszył program - " nagroda za systematycznosc"- a ze ja akurat jestem piekielnie systematyczny, punktualny i uparty zakwalifikowalem sie i dostane wielebnego raz w tygodniu. Jupiiiiii!!!!!!
Głody nadal mi dają popalić. Wykręca mnie piekielnie na wszystkie strony, telepie, trzęsie i tak sie powaznie zastanawiam czy to nie jest podejrzane bo na moje oka trwa to za dlugo. ( ?)
Prowadze hermetyczny styl zycia. Teraz ucze sie przebywac sam ze soba. Ostanio bylem w parku, nakupowalem zarcia dla zwierzakow i bawilem sie setnie. Spojrzalem na siebie laskawszym okiem, aczkolwiek do prawdziwej komitywy jeszcze daleka droga.
Ciekawe jest odkrywanie siebie samego, mowie Wam to jest dopiero jazda ; )
Zaczalem realizowac plany noworoczne, ucze sie , robie badania, czytam ksiazki, duzo pracuje, czuje sie lekko przeciazony ale zadowolony.