agata.w150
30.05.13, 14:14
Doradzono mi, żebym napisała na tym forum, więc pisze.
Piszę tu, bo już nie wiem, jak pomóc swojemu 21-letniemu synowi.
Napiszę krótko: wiem, że syn ma poważne problemy z alkoholem. Dobrze wiem o tym.
Tyle że dopiero jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że to już nie jest niewinne picie, ale zaczyna być problem.
Zaczęło się to już kilka ładnych miesięcy temu. Przez to wyleciał ze studiów. Ale i tak nie to jest najgorsze. W ogóle przestał dbać o siebie. Wiem, że pożycza od innych ludzi kasę na alko. Wcześniej ja mu dawałam (wiem, głupota), ale od jakiegoś czasu nie daję już ani grosza (chociaż prosi). Długów nie oddaje.
Obiecał mi, że się ogarnie, że pójdzie na terapię, cokolwiek.
Ale na tym się skończyło. Raz był umówiony w ośrodku, ale zrezygnował i nie poszedł.
Żadne rozmowy z nim nic nie dają, bo to na zasadzie jak grochem o ścianę.
Nie wiem, co mam robić. Martwię się o niego, chciałabym mu pomóc, ale nie wiem, jak.
Najgorsze jest to, że to pogłebia się coraz bardziej, że wynikają z tego inne problemy.
I zwyczajnie martwię się o niego samego. Że coś mu się stanie, że jak się nie ogarnie, to całkiem się stoczy.
Co mam robić? Dalej prosić, rozmawiać?