pannazapach
21.06.15, 01:03
Nie wiem co tutaj robię.
Po w miarę udanym życiu i 5 latach od traumy chyba uświadamiam sobie, że droga do normalnej egzystencji jaką znalazłam, może nie jest najlepsza.
Nie zaniedbałam nigdy pracy, NIGDY nic nie zaniedbałam przez tę drogę.
Wszystko jak u pedantki zaplanowane i obliczone.
Ale nie wiedzieć dlaczego zaczyna mi to dokuczać.
Zaczynam się zastanawiać czy picie lub łykanie prochów jest dobrym sposobem na życie, na spanie, na podobną egzystencję jaką prowadzi większość.
Zasada demokracji - większość ma rację.
Ale to zasada D a nie moja.
Nikt zatem nie udowodnił, że D ma rację - może mam ja?
Kto nas ocenia w ogóle?
czy znamy kryteria?
Czy ktoś ocenia?
Czy są dobre i złe wybory/metody?
Pamiętam pewien eksperyment.
Badani: 10 osób
Podstawieni: 2 osoby
Dostali patyk
Każdy miał stwierdzić ile "na oko" ma cm.
Pierwszy podstawiony mówi....12 (patyk miał ze 40 minimum)...drugi podstawiony mówi...9 cm..i każdy następny mówi podobnie...ze wstydu, tchórzostwa etc.
Nikt z nich nie odważył się powiedzieć, ze 40 min.
Może zatem dzisiejsze drogi "wydeptują" nam podstawieni idioci?
Podstawieni czyli..."idioci" w pełnym słowa znaczeniu, bez podtekstu teorii spiskowych :D