kajda28
05.06.17, 21:50
Mam w robocie szefa który wprowadza chore sytuacje. Obraża się, potrafi kierownika trzymać u siebie 2 godziny i nieodezwac się do niego, traktować jak powietrze. Kierownicy mają najbardziej przesrane - dają się poniżać wyzywać od głupków. Ma swoją wizję i nieważne że to jest nieprzepisowo. Izoluje nasz dział od innych :"nie gadajcie z nimi bo oni was przesłuchują, wiedzą wszystko a wy o nich nic". Najgorsze te jego fochy, zły humor, wystarczy że coś jest nie po jego myśli. I kłamie, nikt mu nie wierzy, zmienia zdania.
Wczoraj posłuchałam jednego z kierowników i oni mają syndrom żony alkoholika, nie odejdą, bo pracowac trzeba, chodzą przy nim na paluszkach, aby tylko nie urazić, z mimiki wyczytują w jakim jest humorze.
Straszne
Ja na szczęście mało mam z nim doczynienia , oprócz tego że sama nie chodzę tam, bo nie lubię, to mimo wszystko każda rozmowa z nim bardzo miło mnie rozczarowuje - jest bardzo sympatycznie. Już nie mówiąc o tym że ja zlewam czy ktoś ma focha czy nie, nie patrzę na jego mimikę, nie zastanawiam się jaki ma humor.
Wiem że niewiele można z tym zrobić, tak po prostu chciałam się podzielić swoimi spostrzeżeniami .