Dodaj do ulubionych

moja kobieta...

15.06.05, 10:31
Witam

Kieruję tu swój pierwszy post. Mam taką sytuację: znam swoją dziewczynę od
ponad roku. Jest to dobra, kochająca, pełna optymizmu, rozsądna kobieta.
Niestety, pali - od dawna - nie wiem od jakiego czasu. Pali 4 - 6 papierosów
dziennie. Mieszkamy daleko od siebie (ona studiuje, wraca do domu rzadko), ale
ja dość często ją odwiedzam. Dodatkowo, co kilka dni pije piwo, czasem 2.
Częściej, gdy jest w akademiku. Zauważyłem też, że zawsze szuka pretekstu do
imprezy (połączonej z piciem alkoholu), np. zaliczenie egzaminu, czy ostatnio
prozaiczna sprawa: zakup nowych butów ("bo trzeba je ochrzcić, żeby się nie
rozkleiły").
Gdy opowiadała w gronie koleżanek o swoich wcześniejszych wyczynach, to nie
wyglądało to najlepiej: czasem zdarzały się imprezy, po których nie wracała
przez 2 dni do domu ze względu na stan po alkoholu.
Próbowałem z nią rozmawiać, ale zostałem posądzony o oskarżanie jej o coś,
czego nie robi. Było z tego wiele krzyku, i to ja okazałem się winny, a raczej
wziąłem winę na siebie za tą rozmowę.
Najbardziej przeszkadza mi jej picie. Chociaż wiem, że papierosy to też nie
mniejszy problem.

W związku z tym mam pytanie: jak mam do niej podejść? Czy da się z nią
normalnie porozmawiać? Chciałbym żeby przestała palić, i ograniczyła picie. Bo
zależy mi na niej bardzo mocno.

Proszę o poradę. Dzięki z góry,
pozdrawiam
Grzegorz.
Obserwuj wątek
    • drak62 Re: moja kobieta... 16.06.05, 09:59
      Podzielam twój niepokój. Przeczytaj watki i opinie ktore pojawiąją się na tym
      forum. Znajdziesz linki które pozwolą ci zwiekszyć twoja wiedze na temat
      uzależnień (szczególnie od alkoholu).
      • grzegorz79 Re: moja kobieta... 16.06.05, 10:29
        witam,

        Dziękuje za odpowiedzi,
        właśnie "przekopałem" wczoraj prawie całe forum i wiem, że muszę podjąć decyzję.
        nie wiem tylko czy może dać jej trochę czasu i zobaczyć jak wpływało na nią
        otoczenie ze studiów - na wakacje wraca do domu. Wtedy będę miał świadomość, czy
        chcę się w ten związek angażować, oraz czy ona chce mojej interwencji, a może i
        pomocy.

        Pozdrawiam
        Grzegorz.
        • grzegorz79 Re: moja kobieta... 16.06.05, 12:20
          to jeszcze raz ja...

          mam takie pytanie, czy kotś miał lub ma podobny przypadek? bo nie ukrywam, że
          biję się z myślami mocno. na forum jest dużo postów o uzależnionych mężczyznach
          w związku. a tu jest na odwrót.

          nie wiem, skąd u mnie taka niechęć do alkoholu. dymu papierosowego też nie
          cierpię. ani nie jestem DDA, ani w domu nikt nie palił... a kobieta - zaznaczam
          dla mnie - jest wyjątkowa. z drugiej strony jak już wyczytałem w którymś z
          tematów, widzę więcej plusów bycia z nią, niż minusów.

          w każdym razie proszę o odzew w miarę możliwości.
    • drak62 Re: moja kobieta... 17.06.05, 09:02
      Płeć nie ma większego znaczenia , znam wiele uzależnionych kobiet.Wszytkie
      mechanizmy i objawy są dokładnie takie same.
      • maj15 Re: moja kobieta... 17.06.05, 22:32
        zgadzam się. Moim zdaniem nie powinieneś jej kontrolować, bo ona sama powinna
        sobie z tym poradzić. Co będzie jak ciebie nie będzie przy niej, kto jej
        przypilnuje? Oczywiście możesz jej powiedzieć, że widzisz, że coś jest nie tak,
        ale uważam że nie poiwinieneś jej kontrolować, bo przejmujesz odpowiedzialność
        na siebie i jak coś się nie powiedzie to Ty będziesz winien,a wtedy może Ci być
        trudno to przeżyć. To taka moja reflekja, nie wiem czy Cię zainteresuje.
        Serdecznie pozdrawiam. Ja też chyba kiedyś zbyt lubiłam się napić, ale obecnie
        jestem abstynetnką wyłącznie z własnego wyboru i wiem,że nikt by mnie do tego
        nie namówił...To była wyłącznie moja decyzja i wtedy nikt mi nawet tego nie
        mówił tylko sama do tego doszłam...
    • gar_gamelcia Re: moja kobieta... 18.06.05, 13:21
      może lubi palic - ja też palę ( duzo więcej) i zyję - choć mam zamiar rzucić. a
      co do piwa... to chyba nic zlego ze co kilka dni pije piwo, albo NAWET DWA.
      spokojnie mozna taka dawke do obiadu przyjac i to jeszcze z korzyscia dla
      zdrowia. ze w akademiku? a kiedy ma sie bawic, jak bedzie ci prac gacie,
      skarpetki i bawic dziecko, a do tego pracowac na etat? jeśli ty wogole nie
      pijesz to moze ci sie wydawac ze to duzo i nie potrzebnie sie przejmujesz, no
      chyba ze chcesz jej zabronic i kazac tanczyc jak ty jej zagrasz, a to wydaje mi
      sie bardziej prawdopodobne. współczuje dziewczynie. zabawa w tym wieku to
      normalna rzecz. tez mi ie zdarzalo a wyroslam na rozsadna dziewczynke i wiem ze
      dobrze robilam, teraz ledwo znajduje czas zeby sie dobrze - nie porzadnie tylko
      dobrze wyspac.
      • grzegorz79 Re: moja kobieta... 20.06.05, 15:29
        witam

        dzięki za odpowiedzi. napewno nie chcę jej kontrolować, napewno nie chcę jej
        zabraniać niczego. może rzeczywiście przesadzam... nie chciałbym tylko, żeby
        kiedyś, w przyszłości nie było z tego wiekszęgo problemu.
        gar_gamelciu, nie chcę zrobić z niej niewolnicy, ani tym bardziej kury domowej.
        to wszystko tylko moje wewntętrzne obawy, dlatego tu napisałem i chciałem
        otrzymać opinie na ten temat.
        Dzięki raz jeszcze.
        Pozdrawiam
        Grzegorz.
        • gar_gamelcia Re: moja kobieta... 21.06.05, 07:59
          po prostu bądż wyrozumiały, nie gań jej za to co robi a nabierze do ciebie
          wiekszego zaufania. jesli je bedzie miala to w przypadku problemu szybko sie
          zorientujesz. ale jak pisalam wczesniej najpewniej to poprostu czas szalenstwa i
          zabawy. sporbuj bawic sie z nia, moze wtedy przekonasz ise czy warto sie
          martiwc. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka