krzysiaq
26.08.05, 17:48
Witam.
Piszę tu, gdyż nie wiem już co mam zrobić z tym wszystkim.
Mieszkam z ojcem alkoholikiem. Moja mama zmarła przy moimch narodzinach. Do 15
roku czyli dopóki żyli dziadkowie, oni mnie utrzymywali. Jak zmarli, musiałem
zamieszkać z ojcem. W domu zawsze brakowało jedzenia i innych rzeczy.
Jak ukończyłem 18 rok życia, przepisałem rente po mamie na siebie i zacząłem
sam sie utrzymywać. Tak jest do tej pory. Zdobyłem jakieś tam wykształcenie, w
chwili obecnej nie pracuje, ale dorabiam sobie i jakoś nawet mi nieźle idzie.
Niestety, mój ojciec wziął w ciągu paru miesięcy już tzrecią pożyczkę na kwotę
ponad 1500. Wychodzi na to, że bierze kolejne pożyczki tylko po to aby spłacić
poprzednie. W chwili obecnej mieszkanie w którym mieszkamy jest zadłużone na
kwote ponad 3000, on ma do spłaty 3 pożyczki na kwote 5000.
Sytuacja jest beznadziejna, rozmowa odpada, z tym kolesiem nie da sie gadać,
zachowuje sie jak zwierzę.
Mam możliwość wyprowadzić się do mojej kobiety która mieszka sama, ale nie
chcę stracić tego mieszkania, gdyż docelowo tu chcieliśmy zamieszkać. Mam 25
lat, nie wiem ile jeszcze wytrzymam z nim, nie wiem co robić. Wiem, że jeśli
się wyprowadze z mojego miasta, ojca prędzej czy później wyeksmitują z domu.
Leje na to, za dużo już mi zrobił w życiu przykrości (szkoda nawet czasu na to
aby opisywać)
Reasumując...proszę, doradzcie mi co moge zrobić.
Rozmawiałem niedawno z p. prokurator w moim mieście o ubezwłasnowolnieniu, ale
ona stwierdziła że z tym jest ciężko i może to się ciągnąć latami, a i tak
sądy niechętnie do tego podchodzą.Powiedziała, ze jedyna opcja to sie
wyprowadzić i zrzec się potem mieszkania razem z długami.
Ale dlaczego ja mam tracić mieszkanie, które kupiła moja mama kiedy jeszcze
żyła? a to zwierze po jej śmierci odrazu przepisalo na siebie.
Jeszcze trochę i albo ja się wykończe, albo zrobię coś jemu...już nie mam siły
z tym wszystkim się porykać :'(