Dodaj do ulubionych

Pokusy alkoholowe

20.08.06, 16:31
Pojechalem do rodzinnego miasta.Mam tam czesc domu z ogrodem.
Bywam tu bardzo rzadko,dlatego tym bardziej zaskoczyl mnie najazd
totalnie pijanych kumpli z piaskownicy.Przyjechali z orkiestra cyganska!
Chca mnie powitac muzyka i alkoholem!!!Bez jakiejkolwiek uprzedzenia.
A ja przysieglem sobie ze nie pije do smierci.
Co robic w takiej sytuacji?
Wysiadaja,wymachuja butelkami,okrzyki pijanej radosci.Cyganie rzna melodyjnie
na cala okolice.Zaspane ogrody sasiadow poruszylo.Nogi same podskakuja w rytm
cyganskich rytmow.Moje obrazy przeszlosci w mozgu tez.
Wiem,ze zycie potrafi platc figle i ciagle zaskakiwac.
Ogolne zamieszanie,lzy na polikach rozesmianej geby,cyganskie akordy,tyle lat,
tyle wspomnien... .Calusy przez plot.Orkiestra gra.Kumple czekaja na ulicy.
Taksowki odjechaly...

Ja tu,oni tam... tylko furtka miedzy nami.


Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 16:43
      Ciesz się swoim szczęściem, Tranzycie... to wielkie szczęście - być lubianym,
      pamiętanym w swojej małej ojczyźnie. Żadnej furtki między Wami być nie może...
      mnie się też tak kiedyś wydawało, że zawsze będę po tej drugiej gorszej stronie
      ludzkości. Powiedz im cokolwiek, może być nawet o śmiertelnej chorobie - pić nie
      mogę, ale... bawmy się. Chyba ze nuży Cię widok pijanych, męczy, nie umiesz
      trzeźwo z nimi być, trudno... kiedyś i to przyjdzie, że sie wzruszysz pijackim
      hałasem, kapelą i ogrodem, i żal za butelką odpłynie, zostanie tylko pewne
      zdziwienie. Tego serdecznie życzę... i serdecznie zazdroszczę. Ja mam tamte
      bramy zatrzaśnięte i nie flaszka mi je zatrzasła... mogłoby być i bez muzyki,
      byle tam...
      Trzymaj się trzeźwo, i ciesz się... dobrego... Tranzyt, wszytkiego dobrego...:)))
      • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 18:45
        Furtka pozostala zamknieta.Po krotkiej rozmowie przez plot,ze nie pije,
        zwaleniu winy na remont wymiany okien,wizyta sie zakonczyla.Przy dzwiekach
        cyganskiej muzyki raczej w tonach smutnych cale towarzystwo sie oddalilo.

        Wreszcie zobaczylem naocznie to,z czym tak bolesnie rozstalem sie dwa lata
        temu psychicznie.Dlaczego pamieta sie po czasie tylko te dobre momenty z
        czasow picia.Wspomnienia tragiczne ulegaja wyrozowieniu,zapomnieniu.
        Te zle chwile,te cierpienia na kacu trzeba wydobywac sila z pamieci wypowiadajac
        je samemu sobie glosno w zdaniach oznajmujacych,opisowych a i tak brzmia jakos
        obco.Gdyby nie ten strach co tkwi gleboko,chyba bym ulegl sytuacji.
        Argumentow mialbym bez liku, chocby dla sprawdzenia siebie samego.
        A moze jednak znajde sile pic kontrolowanie?

        Po chwili spojrzalem w ich kierunku,powoli cichla cyganska piosenka az
        wszyscy znikli za zakretem na koncu uliczki.Rece moje drzaly,serce chcialo biec
        za nimi na zatracenie,nawet na smierc lecz rozsadek mowil nie,przysiegales!

        • 7zahir Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 19:38
          A moze jednak znajde sile pic kontrolowanie?
          Współczuję zamętu w szarych komórkach!!
          Wiesz, że picie kontrolowane - to utopia!!
          A tak z ciekawości komu przysięgałeś i po co?
          Pamietam różniaste historie z piciorysów przyjaciół
          z terapii o róznego rodzaju przysięgach
          i jak to się najczęsciej kończyło.
          Pamietam też ,że słowa NIGDY i ZAWSZE w ustach alkoholika
          są niewiarygodne.
          • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 20:17
            Ja mialem teraz podobny, nawet jeszcze dziwniejszy problem.
            Odwiedzila mnie dalsza rodzina z Niemiec, rok sie nie widzielismy.
            Oni wiedza, ze japostanowilemodstawic alkohol. Nie namawiali mnie absolutnie.
            Ale nie wyobrazali sobie, bym nie spedzilz nimi 3 dni.
            Im przez te dni non stop niemaltowarzyszyl alkohol.
            Piwo do obiadu, piwo po obiedzie.
            Piwo do filmu, piwo na skwerku.
            Wlasciwie nie byli nawet pijani, ale ciagle pili.
            I moje mysli:
            " ja gdy robilem tak jako oni czulem sie alkoholikiem, a oni sie bawia i nic".
            Zatracilem busole.Czy oni sa alkoholikami?
            Przeciez pili. Przeciez normalny czlowiek nie pije "na kaca". PRzeciez nie pije
            przez dzien dlugi.
            Czy to ja przesadzam? Czy oni?

            Nie wiedzialem, jak sie zachowac. Zabronic im pic?
            Uciec od nich?
            Ciezko bylo.

            Powiem szczerze- czulem sie ponizony. Wiem, ze to glupie ale tak.
            Jak mowie, oni wiedza o moim pobycie na terapii itp.
            I oni pijac caly dzien "pilnowali" mnie bym ja nie pil, uznali ze ja to
            alkoholik a oni sa ok, super wyluzowani.
            A przeciez uswiadomilem sobie, ze to ja sam tak mysle.

          • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 20:23
            A ja przysieglem sobie ze nie pije do smierci.
            Co robic w takiej sytuacji?

            moze nie przysiegac?
            ja jak sobie tak kiedys "przysieglem" to mam teraz to co mam.


            Wreszcie zobaczylem naocznie to,z czym tak bolesnie rozstalem sie dwa lata
            temu psychicznie.Dlaczego pamieta sie po czasie tylko te dobre momenty z
            czasow picia.Wspomnienia tragiczne ulegaja wyrozowieniu,zapomnieniu.
            Te zle chwile,te cierpienia na kacu trzeba wydobywac sila z pamieci wypowiadajac
            je samemu sobie glosno w zdaniach oznajmujacych,opisowych a i tak brzmia jakos
            obco.Gdyby nie ten strach co tkwi gleboko,chyba bym ulegl sytuacji.

            mam tak samo.nawet gorzej.

            A moze jednak znajde sile pic kontrolowanie?
            Współczuję zamętu w szarych komórkach!!
            Wiesz, że picie kontrolowane - to utopia!


            z tego co wiem to nie utopia tylko sytuacja po prostu niezbyt czesta.
          • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 20:57
            > Pamietam też ,że słowa NIGDY i ZAWSZE w ustach alkoholika
            > są niewiarygodne

            A same checi dania przysiegi nic sie nie licza?Od czegos trzeba zaczac.
            Ja zaczynalem od przysiegania sobie samemu,ze nie chce piciem upadlac
            tak dalej wlasnego czlowieczenstwa.Szybko zapominalem i pilem i tak w kolko.
            Az do mojego dna.Tam tez zlozylem przysiegi.I te jak do dzisiaj dotrzymalem.
            • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 21:07
              Pamietam też ,że słowa NIGDY i ZAWSZE w ustach alkoholika
              są niewiarygodne

              W ustach 99% ludzi sa niewiarygodne.
              Nie rozumiem tego maltretowania sie- alkoholik to najgorszy klamca i egoista.
              Panowie od wielkiego biznesu kreca i klamia jeszcze skuteczniej i bardziej
              perfidnie.
              • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 21:16
                > "W ustach 99% ludzi sa niewiarygodne." <
                - - - - - - - - - - -
                Dlaczego jestes taki asekuracyjny !? ;-))
                __________________________________________-
                > "Nie rozumiem tego maltretowania sie-
                alkoholik to najgorszy klamca i egoista." <
                - - - - - - - - - - -
                Ale nie trzezwiejacy - nie obrazaj! ;-))
                A...
                __________________________________________-
                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 21:20
                  aaugustw napisał:

                  > > "W ustach 99% ludzi sa niewiarygodne." <
                  > - - - - - - - - - - -
                  > Dlaczego jestes taki asekuracyjny !? ;-))


                  bo zakladam, ze 1% to potencjalni swieci:)
                  > __________________________________________-
                  > > "Nie rozumiem tego maltretowania sie-
                  > alkoholik to najgorszy klamca i egoista." <
                  > - - - - - - - - - - -
                  > Ale nie trzezwiejacy - nie obrazaj! ;-))
                  > A...
                  > __________________________________________-

                  niestety wielu sie tak maltretuje nawet mimo tego, ze nie pija.
              • 7zahir Re: Pokusy alkoholowe 21.08.06, 08:27
                Nie napisałam, że alkoholik jest najgorszym kłamcą i egoistą.
                To Twoja interpretacja wynikająca z poczucia winy i lęku przed
                wstydem, bo nie zaakceptowałeś tego,że jesteś chory więc
                z powodu uzaleznionego pijanego myślenia nie możesz polegać
                na swoich przysięgach.To jest właśnie uznanie swojej bezsilności.
                Tak jak człowiek z amputowanymi nogami nie będzie biegał,
                tak my, swiadomi groźnego dla nas działania alkoholu w każdej postaci na
                psychikę nie możemy być pewni, że nie ulegniemy manipulacji uzaleznionego
                umysłu. Profilaktyką sa zalecenia dla trzeźwiejacych alkoholików.
                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 15:57
                  7zahir napisała:

                  > Nie napisałam, że alkoholik jest najgorszym kłamcą i egoistą.
                  > To Twoja interpretacja wynikająca z poczucia winy i lęku przed
                  > wstydem,

                  Fajnie, ze wiesz co ja mysle i skad yo wynika.


                  Wiesz co, tak jezeli mowimy o nalogach-
                  w Polsce nikotynistow jakies 10 mln.
                  Oni tez sa klamcami i egoistami?

                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 16:02
                  7zahir napisała:

                  > Nie napisałam, że alkoholik jest najgorszym kłamcą i egoistą.
                  > To Twoja interpretacja wynikająca z poczucia winy i lęku przed
                  > wstydem, bo nie zaakceptowałeś tego,że jesteś chory więc
                  > z powodu uzaleznionego pijanego myślenia nie możesz polegać
                  > na swoich przysięgach.To jest właśnie uznanie swojej bezsilności.
                  > Tak jak człowiek z amputowanymi nogami nie będzie biegał,
                  > tak my, swiadomi groźnego dla nas działania alkoholu w każdej postaci na
                  > psychikę nie możemy być pewni, że nie ulegniemy manipulacji uzaleznionego
                  > umysłu. Profilaktyką sa zalecenia dla trzeźwiejacych alkoholików.


                  Przesadzilem moze...
                  Oczywiscie, nie mozna byc pewnym ze nie ulegnie sie manipulacji mozgu,
                  warto "zachowywac" poflaktyke.
                  Ale czy od samego uznania bezsilnosci mozg przestanie manipulowac, nie widze tu
                  zwiazku?
                  A moze ejst- ta manipulacja ebdzie jeszcze bardziej finezyjna?
                  To juz filozofia, wiec koncze.

                  • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 16:10
                    > "To juz filozofia, wiec koncze." <
                    _____________________________________________________-
                    A ja wlasnie chcialem zaproponowac filozofie...! :-()
                    A...
                    • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 16:33
                      > A ja wlasnie chcialem zaproponowac filozofie...! :-()

                      -na forum Uzaleznienia" ?
                      • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 16:52
                        Z tym tez masz problemy!?
                        Napisz zatem, jaki temat jest Ci bliski, ktory pomogl zatrzymac Twoja chorobe.
                        (byle bylo o sobie - prosze! ;-))
                        Pozdro:
                        A... ;-))
                        Ps. Ja sie dopasuje!
                        • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 17:20
                          Propozycja:
                          moze te drabiny do nieba zostawmy
                          Chyba ze uda sie Tobie spuentowac owa "droge"w zrozumialej polszczyznie.


                          • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 17:31
                            ("Tranzyt" napisal):
                            > "Propozycja: moze te drabiny do nieba zostawmy
                            Chyba ze uda sie Tobie spuentowac owa "droge"w zrozumialej polszczyznie." <
                            ___________________________________________________________________________.
                            OK ! ;-))
                            Daj mi troszeczke czasu - zaraz wroce!
                            A...
                            Ps. Jeden z tych wiekszych Polakow powiedzial:
                            "Wdziecznosc poszla drabina do nieba i zabrala ja ze soba"
                            • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 17:47
                              Przytocze teraz nie moje slowa, ale ja w nie uwierzylem tak,
                              jakby one byly moimi slowami - oplacalo sie.
                              U mnie to zadzialalo:

                              „Ta droga jest w Tobie"
                              Obojetne jest to, gdzie ty jestes, co ty robisz,
                              w co ty wierzysz i kim ty jestes - Ty szukasz siebie!
                              Pewnego dnia znajdziesz te droge.

                              Nikt nie zna tej drogi, ktora ty masz przed soba.
                              Nikt jeszcze dotad nie kroczyl ta droga,
                              nikt takze inny nie bedzie nigdy nia kroczyl,
                              bo ona jest tylko twoja droga.

                              Ona jest jedyna i niepowtarzalna, jak i ty sam jestes
                              tym jedynym i niepowtarzalnym.
                              Ty masz do wypelnienia w twoim zyciu godne zadanie,
                              na twoj szczegolny i jedyny sposob.
                              Za twoim tylko przyzwoleniem.

                              Idz tak swoja droga, i tym specyficznym twoim
                              sposobem, ale nie probuj szybko dotrzec do celu.
                              Na tej drodze nie ma zadnego konca, zadnej mety.
                              Sama ta droga jest tym celem.
                              Cel ten znajduje sie na koncu tej wedrowki i jest
                              zarazem poczatkiem nowej drogi.

                              Rozkoszuj sie wiec swoja droga,
                              twoja jedyna, wspaniala wedrowka zycia.
                              Pozwol aby kazdego dnia obdarowywalo cie zycie,
                              a jezeli jestes juz gotow, pozwol prowadzic sie przez
                              tego "wewn. mistrza".
                              Sluchaj w sobie tej jedynej i niepowtarzalnej melodii
                              twego zycia.
                              I... s p i e w a j !
                              Wszystko co po drodze znajdziesz bedzie tylko
                              dla twojej radosci.
                              Ten caly wszechswiat jest do twojej dyspozycji...!
                              ----
                              Pozdrawiam:
                              A...
                              Ps. Dzis nie bede juz dlugo pisal. Za niedlugo wypad na Mityng AA!

                              • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 18:08
                                Czyje sa te przerazajace slowa ?
                                Tu kazdy moze sie podszyc od zlodzieja... do narkomana...
                                i uwazac ze pasuja do niego.


                                • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 18:33
                                  ("Tranzyt napisal):
                                  > "Czyje sa te przerazajace slowa ?
                                  Tu kazdy moze sie podszyc od zlodzieja... do narkomana...
                                  i uwazac ze pasuja do niego." <
                                  _________________________________________________________-
                                  Tak, kazdy moze podszyc, bo one sa uniwersalne, tak, jak, np. caly ten Program
                                  AA!
                                  Ty rowniez do nich pasujesz, tylko na razie udajesz innego i nie chcesz (choc o
                                  tym wiesz), z nimi sie identyfikowac...! ;-))
                                  (kamuflujacego sie alkoholika potrafie wywachac pod wiatr).
                                  Pozdrawiam:
                                  A...
                                  Ps. Na Diabla, nie chcialem Cie urazic...! ;-))
                                  • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 19:01
                                    -upst! nareszcie ktos mnie rozszyfrowal jako:

                                    "> (kamuflujacego sie alkoholika" !

                                    Ty masz nosa!


                                    "bo one sa uniwersalne"

                                    -no peeeewnie!!! ze uniwersalne...anoz jakie mialy by tez byc inne...
                                    • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 19:08
                                      (tranzyt napisal):
                                      "-no peeeewnie!!! ze uniwersalne...anoz jakie mialy by tez byc inne..."
                                      _______________________________________________________________________-
                                      nie-uniwersalne! ;-))
                                      A...

                                      • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 22:06
                                        -"globulki Z" tez byly swego czasu gloszone jako "uniwersalne"
                                        ale jak wszystko co ludzkie,z czasem jakos splesnialy...nie-uniwersalne!
                                        krakersy uniwersalne plesnieja tyz!...nie-uniwersalne!

                                        Ale spirytusy sa czyste,uiwersalne.
                                        Tu sie zgodzimy...> "-no peeeewnie!!! ze uniwersalne...anoz jakie mialy by tez
                                        byc inne..."

                              • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 22.08.06, 18:09
                                Bron boze nie chcialem Cie urazic!!!
                  • 7zahir Addicted1 22.08.06, 18:33
                    Lubię Twoją filozofię:-)
                    Bezsilność prowadzi do uznania, że nie ma sensu
                    próbować trenować kontrolowanego picia,
                    bo zawsze przegramy.
                    Godzimy więc się z tym, ze alkohol jest trucizną
                    dla naszych szarych komórek i ilekroć dopadnie nas
                    nawrót, już nie wahamy się, bo wiemy ze nie chcemy się truć.
                    W efekcie z czasem odtruwane,odzwyczajane- szare komórki przestają
                    się domagać znieczulacza i mija obsesja picia.
                    Zamiast znieczulacza , którego zawsze potrzebowalismy
                    w czasie hustawki emocjonalnej wypracowywujemy
                    w procesie trzeźwienia zdrowe nawyki wyciszania
                    i odzyskiwania równowagi.
                    • aaugustw Re: Addicted1 22.08.06, 18:36
                      (Addi napisal):
                      > "Lubię Twoją filozofię:-)
                      > Bezsilność prowadzi do uznania, że..." <
                      ________________________________________________________________.
                      A powiedz mam inne wyjscie, zakladajac ze chce jeszcze zyc...!?
                      A...
                      • 7zahir Re: Addicted1 22.08.06, 19:16
                        Ty to Wiesz i dzisiaj jestes tego pewny.
                        Inni mogą miec z tym problem.
                    • addicted1 Re: Addicted1 22.08.06, 20:44
                      W tym miejscu akurat nie oponowalem z ojeciem bezilnosci, tylko z tiwrezeniem,
                      ze wzystkie zachowania i czyny alkoholika sa determinowane jego nalgogiem.
                      Owszem, wiele jest, ale na czlowieka, w tym uzaleznionego, dziala wiele roznych sil.
                      Moze gdy jest w ciagu czy na glodzie rzeczywiscie miewa momenty, gdy wszystkie
                      ruchy sa skierowane na zdobycie "paliwa".
                      Ale nie przez 365 dni w roku po 24 godziny!
                      Nez przesady.
                    • addicted1 Re: Addicted1 22.08.06, 20:46
                      Bezsilność prowadzi do uznania, że nie ma sensu
                      > próbować trenować kontrolowanego picia,
                      > bo zawsze przegramy.

                      Ale tez moze prowadzic so tego, ze gdy nie daj Bog sie juz napijemy to- ako
                      bezsilni- poddamy sie temu pradowi bez slowa oporu.

                      Tak dywaguje aby pokazac wszystkie strony medalu.
                      Sytuacja czytso hipotetyczna:)
    • 7zahir Re: Pokusy alkoholowe 20.08.06, 17:59
      Jak to było na terapii??
      dziekuję, nie piję !!!
      Jesli sa Twoimi bliskimi kumplami
      zrozumieją,
      jak powiesz prawdę nie wdając się w szczegóły,
      że chorujesz na nieuleczalną, smiertelną chorobę
      i zapach, widok alkoholu może Cie zabić.
      • jerzy30 tgranzyt - oni sobie swietnie poradza - pobawia 20.08.06, 20:30
        sie poszaleja wypija to i owo - wazne ze o Tobie pamietali - wazne ze furtka
        byla zamknieta - i wazne jest to ze zawsze sie z nimi mozesz spotkac [ty na
        trzezwo] i oni [roznie moze byc] - przyjazni wcale nie trzeba zrywac - trzeba
        je na pewien czas odstawic by sie umocnic [w niepiciu i na takie sytuacje] - a
        potem mozna wrocic do tych przyjazni
        • tranzyt80 Re: tgranzyt - oni sobie swietnie poradza - pobaw 20.08.06, 21:47
          Drogi Jerzy,musisz mi uwierzyc na slowo,ze znam dobrze tylko i wylacznie ludzi
          z mojego pokolenia,ktorzy pija.Nie wszyscy sa alkoholikami.Nie znam natomiast
          zadnego abstynenta.Nie znam zadnego,ktory by przestal pic na stale.Wiem,ze to
          moja wina.Po prostu prowadzilem taki styl zycia.Znam natomiast cala plejade
          osob ktore zmarly przez alkohol.Potracily wszystko.Stoczyly sie na dno
          spoleczne.
          Ale znam i takich ktorzy pija 15 lat dzien w dzien i nic.Zadnych przyciemnien,
          psychicznych gdybanek.Aktywni,weseli,normalni w obejsciu na codzien.Nikt ich
          nie widzial pijanych a ciagle na bani.Wodki potrzebuja jak powietrza.

          No i najwiecej tych okresowcow.Pija cugami,zaczynaja okazionalnie.Ci pija
          dniami,tygodniami.

          Od czasu kiedy nie pije bylem na kilkunastu spotkaniach.Temat abstynecja
          nikogo nie interesuje,jak i mnie wczesniej.Rozmowy sie nie kleja.Brak w
          nich luzu?Chyba to nie to.Tu idzie o to,ze ty jestes inny niz wszyscy.
          Niby taki sam,a jednak inny.A z innym trzeba inaczej rozmawiac...i lepiej
          szybko rozmowe zakonczyc.Boja sie mnie i podziwiaja skrycie,ale o
          przyjazni nie ma chyba mowy.
          • e4ska Kiedyś się wyboli??? 20.08.06, 23:37
            Jedna z najsmutniejszych refleksji, Tranzycie, jaką napisał trzeźwy pijak na forum:
            "Rece moje drzaly,serce chcialo biec
            za nimi na zatracenie,nawet na smierc lecz rozsadek mowil nie,przysiegales!"

            Na pocieszenie: ponieważ, żegnając swoje picie na zawsze... nic mi nie było
            wiadomo o zaleceniach czy przestrogach, więc udałam się natychmiast na imprezę
            pijacką, bo zwyczajnie potrzebowałam ludzi. I chyba stało sie to, co bywa z
            dobrymi pływakami. Wrzucona na głęboką wodę nauczyłam się pływać. I zdarzyła sie
            wkrótce taka rzecz, kiedy tak bardzo poczułam się blisko, taką serdeczność w
            sobie odnalazłam, że wydawało mi się: teraz jest ten moment, kiedy odnajduję,
            czuję tę dziwną więź, tę mistyczną potrzebę jedności, tę wspólnotę w dobrym -
            rozumiesz, co chce powiedzieć? - a wtedy zawsze sie piło, razem... i wiesz, nie
            piłam, a to uczucie nie znikło, tylko spotężniało... była noc, gwiazdy
            sierpniowe, muzyka, spiewy, tańce... taka pełnia, jakiej nie odczułam nigdy
            wczesniej, taki porządek, kiedy na wszystko się godzisz, bo jest dobre i mądre.
            Może i Tobie coś takiego da się przeżyć? Tylko musisz sam szukac sposobów,
            bardziej ludzi rozumieć... nawet wtedy, kiedy piją, a Ty nie pijesz, nie musisz
            stawiać się poza innymi.

            Jerzy to w pewnym sensie powiedział... tylko na to trzeba czasu. Pewnie kobietom
            łatwiej, ich aż tak się do picia nie zmusza, więcej wyrozumiałości, ale i Ty
            kiedyś dojdziesz do abstynenckiej wprawy. Albo znajdziesz nowych przyjaciół,
            albo na starych spojrzysz inaczej... ich nie zmienisz, tylko siebie:)
            Dojrzejesz do otwarcia furtki, powoli, bez pospiechu:)))

            A w ogóle - normalny problem, który nas, niepijących - męczy. Ten kompletny brak
            zrozumienia, podejrzliwość, dystans... Najważniejsze, że wytrwałeś, a druga
            sprawa - żeś sobie łaski zaskarbił... i że niejeden abstynent czy pijący
            umiarkowanie nie wie, co to jest ta szalona pijacka zabawa, póki jeszcze można
            brać w niej udział;)

            • tranzyt80 Re: Kiedyś się wyboli??? 21.08.06, 23:46
              > Jedna z najsmutniejszych refleksji, Tranzycie, jaką napisał trzeźwy pijak na
              fo
              > rum:
              > "Rece moje drzaly,serce chcialo biec
              > za nimi na zatracenie,nawet na smierc lecz rozsadek mowil nie,przysiegales!"

              -Chyba mnie zle zrozumialas.To jest moje zwyciestwo i to chyba najwieksze,
              poniewaz takie sytuacje byly dla mnie powodem do picia alkoholu,wyzwalaczem.
              Nie nacisk pijanego towarzystwa lecz ten odbior rzeczywistosci w ktorej
              wszyscy sa zadowoleni,szczesliwi,przyjazni.Jako gowniarz znalazlem to na
              dyskotekach gdzie czulo sie,ze ludzie cieszyli sie na prawde z obecnosci
              innych.Zycie bylo proste i cudowne glownie przez alkohol.
              Doswiadczenia ostatnich dwoch lat trzezwienia pozostana we mnie na zawsze,
              choc chetnie bym sie ich pozbyl za wszelka cene.Przez moment,stojac przy furtce
              chcialem pobiec za nimi,jakbym przez to mogl przesunac czas do tylu.
              Byc tam,gdzie oni psychicznie sa dzisiaj.Niewiedziec tego co wiem na temat
              alkoholizmu.
              Czy mozna uwazac ze doswiadczenia z alkoholizmem moga czlowieka,w pozytywnym
              tego slowa znaczeniu,dalej,wyzej,glebiej poprowadzic?W kazdym razie
              Furtka moja dla takich gosci pozostanie do smierci zamknieta.
              Przez moment,przez jeden moment...


              • e4ska Re: Kiedyś się wyboli??? 22.08.06, 00:41
                Ja wiem, że to było Twoje zwycięstwo, Tranzycie, ale chodziło mi o odczucie
                pewnej straty, o rezygnację... nie wiem, czy w każdej sytuacji, gdyby wróciły
                niektóre z dawnych układów - czy bym wytrwała? Czy nie większym żalem,
                zmęczeniem, poczuciem bezsensu byłoby uczestnictwo w przedsięwzięciu, które
                zawsze, bez wyjątku, wymagało podchmielenia? Dobrze, nie poszedłeś, jestes
                odpowiedzialny, i w tym momencie powołałes się na swoj honor, rozsądek, na swoją
                silną wolę. Wygrałeś:)

                Ale było Ci smutno... i niejeden raz jeszcze tak będzie. Na pewno. I niemożność
                pozbycia się owego żalu była dla mnie ważw ną informacją Twoim tekście.

                Ja natomiast chciałam powiedzieć, że w swoim czasie i w swojej porze poczułam -
                w dawnej grupie znajomych - no, nowych też było trochę - coś w rodzaju
                pijackiego odlotu, tyle że trzeźwego... Namawiano mnie też do picia, nie było to
                nachalne, niektorzy zresztą mnie bronili, nikt nie uzywał perswazji graniczącej
                z przemocą. I to było moje prawdziwe zwycięstwo, już bez żalu, bez poczucia
                innosci, obcości, ze świadomością bycia z innymi. Wydaje mi się, tak zresztą
                wynika z wielu forumowych wpisów i w ogóle pewnej wiedzy, że raczej jestem
                wyjątkiem - i nikogo nie namawiałabym do otwarcia furtki. Niech lepiej
                pozostanie zamknięta.
                • tranzyt80 Re: 22.08.06, 16:08
                  "Wydaje mi się, tak zresztą
                  > wynika z wielu forumowych wpisów i w ogóle pewnej wiedzy, że raczej jestem
                  > wyjątkiem"

                  Ty na pewno.Zamrozilas przeszle zycie jak zima jezioro lesne w bialej szacie.
                  Wlozylas lyzwy trzezwosci i zakreslasz figury na lodzie.Kto dorowna ?,kto
                  powtorzy ?,kto pobije ?Wszyscy patrza,podziwiaja i zazdroszcza.
                  Malo tego,wymagaja coraz wiecej.Daj Ci boze by "wiosna" nie nadeszla i obys nie
                  musiala mowic:
                  "nie wiem, czy w każdej sytuacji, gdyby wróciły
                  > niektóre z dawnych układów - czy bym wytrwała?"

                  Moje serce jest gorace,zamrozic sie nie da,bo umiera.A odpowiedzialnosc,honor
                  rozsadek i silna wole ma w d...e bo jak czuje,ze sie kruszy,to takie furtki
                  syfiaste jak moja,moze jednym skokiem ominac.Tylko terap."tresura" moglaby byc
                  moze skuteczna.Niestety nieskorzystalem i nieskorzystam.




                  • tranzyt80 Re: 22.08.06, 22:47
                    Przeczytalem teraz to,co napisalem rano.Kompletne bzdury!
                    Powiem krotko:Przepraszam!

                    powiem moze banalnie:serce nie sluga.uwazam,ze potrzeba tylko tego odpowiedniego
                    momentu w zyciu aby upasc.po upadku trzeba umiec powstac.to jest wazne.
                    dzisiaj moge byc silny,ale co bedzie za piec, za pietnascie,za trzydziesci
                    lat.przeciez nastapia tzw ciosy zyciowe:np.smierc najblizszych,
                    cierpienia w dlugotrwalych chorobach,kalectwa.dzsiaj to ja moge szczekac
                    o silnej woli czy honorze,ale co bedzie jutro?
                    bezsilnosc wobec alkoholizmu!tu zadne zamkniete furtki czy zamrozone jeziora
                    nic nam nie pomaga.tak uwazam.
                    to chcialem powiedziec:)
                    • aaugustw Re: 22.08.06, 22:56
                      Tranzyt80
                      Gratuluje tej nie-uniwersalnej metamorfozy na uniwersalna
                      i to tylko w przeciagu 46 minut...! Lody puscily...!
                      A...
                    • janulodz Re: 22.08.06, 22:57
                      No co ty Tranzyt. My z dnia na dzień coraz silniejsi. Dzięki temu forum . Każdy dzięki swojemu indywidualnemu programowi . Dzięki przyjaciołom alkoholikom. Na przekór niedowiarkom. Dla siebie, dla rodziny. Damy radę.
                      • aaugustw Re: 22.08.06, 23:03
                        (Janu napisal):
                        "Dzięki przyjaciołom alkoholikom."
                        _________________________________-
                        Swieta prawda Janu, ja tez dzisiaj zawdzieczam moja trzezwosc drugiemu
                        alkoholikowi. Tak powstalo AA i ten prosty ich Program!
                        Dobranoc - do jutra:
                        A...
                      • tranzyt80 Re: 22.08.06, 23:40
                        Myslalem,ze na zewnatrz przedstawiam sie jak zdrowy prawdziwek
                        lub chocby smigly rydz,a tu masz.Grzybobranie w planie a ja co?Plaple smutasy!
                        Przedwczoraj przejechalem spory kawalek i siadlo mi wspomaganie ukladu
                        kierowniczego.Siedze uwieziony,wlanczam komp i daje upust wszystkiemu
                        co sie chyba zebralo w czasie urlopu.Aby byc silniejszy?Moze.

                        " Każdy
                        > dzięki swojemu indywidualnemu programowi "

                        -u mnie brak takowego.Improwizacja ? Tez chyba dobra!

                        "Damy radę."

                        -pewnie ze damy!

                        • aaugustw Re: 23.08.06, 08:49
                          (Tranzyt napisal):
                          "Przedwczoraj przejechalem spory kawalek i siadlo mi wspomaganie ukladu
                          kierowniczego."
                          ______________________________________________________________________-
                          A dzisiaj zmiekla Tobie rura, po przeczytaniu listu "Eski".
                          A...
                          • tranzyt80 Re: 23.08.06, 09:20
                            > A dzisiaj zmiekla Tobie rura, po przeczytaniu listu "Eski".

                            ??? :(
                            • aaugustw Re: 23.08.06, 09:26
                              (Tranzyt napisal):
                              > A dzisiaj zmiekla Tobie rura, po przeczytaniu listu "Eski".??? :(
                              __________________________________________________________________-
                              Nie. Mnie rura nie mieknie, kiedy czytam listy kobiet.
                              A... ;-))
                    • e4ska Co ma wisieć...:))) 22.08.06, 23:21
                      Nie takie znowu bzdury:) Jest jeszcze inne ale: zawodność ludzkiego umysłu. To
                      jedyne niebezpieczeństwo. Zastanawiałam się na tym. Przecież tracą rozum
                      abstynenci, kto da nam gwarancję, że my, alkoholicy, nie oszalejemy?

                      Tranzyt, moja przeszłość - nie wiem - czy zamrożoną jest... Jest przeszłością -
                      to pewne. Ale ja jej, przeszłości swojej - nie przekreślam. Nie wypieram się
                      jej, bo - jak sobie to przemyślałam głęboko - była piękna. Zmuszani są biedni
                      nałogowcy do zaprzeczania swojej przeszłości, poniżają przeszłość, pogardzają
                      nią - temu służy terapia, AA... Byłeś nikim, teraz, z poukładanymi schematami
                      (narzędziami), dopiero jesteś kimś. Chciałbyś terapii, Tranzyt? Pomogłaby Ci
                      znieść choroby, cierpienia i śmierć?

                      A ja myślę: kiedy stanie się coś, czemu człowiek zapobiec nie ma sposobu,
                      przyjmę przyszłość tak, jak przyjmowałam zło w przeszłości, wtedy, kiedy jeszcze
                      nie zapijałam swoich rozpaczy. Cieszę się, że jestem śmiertelna, a nie wieczna.
                      W mojej skończoności znajduję pocieszenie:)
                      • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 09:00
                        (Eska napisala):
                        "Zmuszani są biedni nałogowcy do zaprzeczania swojej przeszłości, poniżają
                        przeszłość, pogardzają nią - temu służy terapia, AA..."
                        _________________________________________________________________________-
                        Same klamstwa i wciskanie ciemnoty...!
                        Jezeli byla by to prawda i tak nauczaja na terapiach w Polsce, to nie dziwie
                        sie juz temu co wygaduja tutaj Addi, Tranzyt, Janu i co niektorzy...
                        A co do AA: W tej Wspolnocie nikt, nikogo do niczego zmusic nie moze i nie
                        umie! Wszystko polega na dobrowolnosci i wolnosci (o ktorej tak marzy Addi).
                        W AA, dzieki innym alkoholikom nauczylem sie pogodzic ze swoja przeszloscia i
                        wyciagnac z niej nauke, krotko mowiac: z tego noszonego w sobie smietnika,
                        ktory byl zamieniony juz w szambo wyciagnalem te gowna, ktore dzis sluza mi
                        jako nawoz na mojej dzialce, na ktorej rosna dzisiaj warzywa i kwiaty...!
                        • e4ska Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 10:46
                          Auguście, i o mi to chodzi:
                          "nauczylem sie pogodzic ze swoja przeszloscia i
                          > wyciagnac z niej nauke, krotko mowiac: z tego noszonego w sobie smietnika,
                          > ktory byl zamieniony juz w szambo wyciagnalem te gowna, ktore dzis sluza mi
                          > jako nawoz na mojej dzialce, na ktorej rosna dzisiaj warzywa i kwiaty...!"

                          Wyparłeś się swojej przeszłości, nie potrafiłeś jej w żaden sposób
                          zaakceptować... Ty i to, co sie z Tobą działo, jest dla Ciebie szambem i
                          śmietnikiem. Biedacy, tak mało posiadacie, a jeszcze te resztkę własnego JA wam
                          skradziono, wysławiacie złodziei, ktorzy nie dość, że zdemolowali wasz dom, to
                          jeszcze go zastawili swoimi gratami, założyli kraty, a wy udajecie, że nic sie
                          nie stało.

                          Kogo zdradziłeś? Siebie. Kogo się wyparłeś? Siebie. Kogo nienawidzisz? Siebie.
                          To chyba jest grzech jakiś straszliwy... ale obecny w różnych religiach, także w
                          tej aowskiej, jak widać, kardynalny.

                          Pisze Tranzyt, że to ja zamroziłam swoją przeszłość i piruetuję na lodzie... ale
                          kto wie, czy jak niejednemu wyedukowanemu wiosna lody rozpuści, pod tym lodem
                          nie żadne jesioro leśne, ale szambo ze śmieciami się otworzy. Ja tam nawet w
                          pijackich swoich trudach widzę rzeczy wartościowe, wtedy nauczyłam się wielu
                          rzeczy o sobie, o innych, wiele złego, ale i wiele dobrego się działo... a teraz
                          żyję inaczej, bo znalazłam inne sposoby, inne możliwości, ale przecież nie
                          narodziłam się na nowo. Mam ... lat, nie szesnaście miesięcy. Dokumenty nie
                          kłamią. Kłamstwa zostawmy terapeutom - za coś w końcu biorą pieniądze.
                          • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 12:14
                            (Eska napisala): smutny list. :-((
                            - - - - - - - -
                            Nie bede sie jednak litowal, lecz pociesze ja fragmentem z "Wielkiej Ksiegi":

                            Fragment rozdzialu V
                            „Jak to dziala?”
                            (strona 49 z „Wielkiej Ksiegi”)

                            Rzadko sie zdarza,by doznal niepowodzenia ktos,kto postepuje zgodnie z naszym
                            programem. Nie wracaja do zdrowia ludzie,którzy nie moga lub nie chca
                            calkowicie poddac sie temu prostemu programowi.Zazwyczaj sa to mezczyzni i
                            kobiety, którzy z natury swojej nie sa zdolni do zachowania uczciwosci wobec
                            samych siebie. Istnieja tacy nieszczesnicy.To nie ich wina.Tacy sie po prostu
                            urodzili.Z natury swej nie sa zdolni pojac, a tym bardziej rozwinac sposobu
                            postepowania, który wymaga bezwzglednej uczciwosci Ich szanse na powodzenie sa
                            znikome.Istnieja takze ludzie,których cierpienie wyplywa z glebokich zaburzen
                            emocjonalnych lub umyslowych, ale wielu z nich wraca do zdrowia, jezli tylko
                            zdobeda sie na uczciwosc wobec siebie. Historie naszych zmagan opublikowane w
                            tej ksiazce ukazuja - w ogólnych zarysach - kim bylismy ,co sie z nami stalo i
                            jacy jestesmy obecnie. Jesli czytelnik tej ksiazki powezmie decyzje, ze pragnie
                            tego co my w AA posiadamy i ze...”
                            Pozdrawiam:
                            A...
                      • tranzyt80 Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 10:29
                        Przecież tracą rozum
                        > abstynenci, kto da nam gwarancję, że my, alkoholicy, nie oszalejemy?

                        -Droga Esko,rozum traca wszyscy nie tylko abstyneci.Wazne jest z jakiego powodu.
                        Czesto ponoc traci sie rozum wprost proporcionalnie do wzrostu gotowki,
                        opowiadaja ludziska na bazarze.
                        A prawdziwi alkoholicy szaleja zawsze!Jedni juz od samego rana ,inni dopiero na
                        (glosno) i po(cicho) imprezach,a ci niepijacy np.zapewniaja ze maja jakies
                        tansze polaczenia telefoniczne z Bogiem... W sumie waznie ze wesolo.

                        Ale ja jej, przeszłości swojej - nie przekreślam. Nie wypieram się
                        > jej, bo - jak sobie to przemyślałam głęboko - była piękna.

                        Wszystko jest do zrelatywizowania dla stojacych zewnatrz.Zawsze musimy sie do
                        czegos odniesc..Przymierzac sie do kogos.Robimy to wszyscy.
                        Ale najwazniejsze jest co czlowiek sadzi sam o sobie.Pozytywne myslenie
                        jest oznaka zdrowia:)A jak cus jyst jeszczo pikne,to czego chciec wiecej:)


                        Zmuszani są biedni
                        > nałogowcy do zaprzeczania swojej przeszłości, poniżają przeszłość, pogardzają
                        > nią - temu służy terapia, AA...

                        -Staram sie nie osadzac innych,tym bardziej generalizowac czy tez ponizac
                        cokolwiek o czym nie mam zielonego pojecia np.terapia,mitting...




                        > A ja myślę: kiedy stanie się coś, czemu człowiek zapobiec nie ma sposobu,
                        > przyjmę przyszłość tak, jak przyjmowałam zło w przeszłości, wtedy, kiedy
                        jeszcz
                        > e
                        > nie zapijałam swoich rozpaczy.

                        -Zlo jak i Dobro chyba nie ma miary,granic wielkosci.Jest tu i siam taramtam...
                        I tu tyz,by chyba wiersz naszego Augusta pasowal!


                        Cieszę się, że jestem śmiertelna, a nie wieczna.
                        > W mojej skończoności znajduję pocieszenie:)

                        Smiertelni to jestesmy wszyscy,bo zyjemy i sie z tego cieszymy. Zycie przecierz
                        takie przeciekawe i tajemnicze,nieprzewidywalne,niepoliczalne.Zawsze czyms
                        zaskakuje.Sek w tym by "odpowiednio "sie w nim ustawiac.
                        Carpe diem dla nas wszystkich!





                        • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 11:54
                          (Tranzyt napisal):
                          "-Zlo jak i Dobro chyba nie ma miary,granic wielkosci.Jest tu i siam taramtam...
                          I tu tyz,by chyba wiersz naszego Augusta pasowal!"
                          ______________________________________________________________________________-
                          Cieplo, ciepla... Tranzycie...! ;-))
                          Zlo jak i dobro kazdy z nas w sobie ma i nie maja one granic...
                          Ba, nie mamy nawet mozliwosci pozbycia sie ich...
                          Ale! - Dysponujemy wlasna, dobrowolna wola (mozesz to nazwac Programem AA), od
                          nas zalezy, po ktorej stronie staniemy...!
                          Jak to sie robi ? - To juz innym razem !
                          A...
                          • tranzyt80 Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 16:09
                            > Ale! - Dysponujemy wlasna, dobrowolna wola

                            -no to drogi Auguscie,opisz z szczegolami,jak to poslugujac sie ta wlasna
                            i dobrowolna wola po pieciu latach suszy zaszalales i co lub kto ta twoja wole
                            tak na manowce wyprowadzil?
                            • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 17:08
                              (tranzyt80 napisal):
                              -no to drogi Auguscie,opisz z szczegolami,jak to poslugujac sie ta wlasna
                              i dobrowolna wola po pieciu latach suszy zaszalales i co lub kto ta twoja wole
                              tak na manowce wyprowadzil?
                              __________________________________________________________________________-
                              Drogi Tranzycie! ;-))
                              Wlasnie. Przez caly ten okres czasu (ponad 5 lat, po terapii), nic nie robilem
                              aby trzezwiec. Dalej zylem z butelka w glowie. To byla tylko abstynencja z
                              mojej strony. To nie bylo trzezwienie. Zakrecilem butelke, ale nie chcialem
                              dokonywac zadnych zmian wewnetrznych moralnych (duchowych) w sobie. Nawrot
                              mojej choroby nie nastapil, jak poprzez zalaczenie wylacznika swiatla.
                              Mechanizmy tej choroby zaczely sie we mnie odzywac z uplywem czasu, bo nie
                              mialem wsparcia ani tej energii drugiego alkoholika oraz nie mialem wtedy
                              pojecia o... duchowosci!. Nie mialem pojecia o sobie: kim jestem, co potrafie,
                              gdzie zmierzam, jakie konsekwencje wyciagam z przeszlosci, jakie sa moje plany,
                              marzenia, jakie mam szanse, kim sa moi przyjaciele, czy jestem gotow do zmian...
                              Musze konczyc, nie mam juz czasu, a chce jeszcze cos napisac w innych tematach.
                              Za pol godziny jade z poslaniem do wiezienia, gdzie rowniez mozna sie w jezyku
                              polski porozumiec! ;-))
                              A...
                              • tranzyt80 Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 18:42
                                Powiem szczerze,ze ten temat z pozycji kogos kto nie pije duzo,duzo dluzej
                                niz ja,interesuje mnie w szczegolnosci.Ma ,zeby zabrzmialo bardziej powaznie,
                                priorytetowa role!Rzadko,ale uwazajac,mozna sie doczytac na forum krotkich
                                wzmianek o zaczeciu picia po latach z nienadzka,wrecz spontanicznie.
                                Najciekawsze jest to,ze osoba owa nic wszesniej zagrazajacego nie czuje.

                                I tak np. mxp4,ktora nie pila 18 lat,po 16 latach chciala sie nagle napic,
                                cale szczescie,jak sama wspomina,zabraklo alkocholu.
                                Nastepny przypadek podal commandos51:jego kolega "po 10 latach zapil i plakal
                                jak dziecko".Na pewno znalazlo by sie wiecej takowych przykladow.
                                To sa ludzie po wszelakich wszasowiskach,milionowych mow do towarzyszy i
                                sluchaniu takowych.A niektore przyprawiaja takiego prostego zjadacza razowego
                                chleba jak ja o pozycje bacznosc dla moich wlosow.Ze wspomne tu chocby
                                niektore opowiesci kylly.
                              • tranzyt80 Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 21:10
                                "5 lat, po terapii
                                zylem z butelka w glowie"

                                -no i ktoregos dnia zapiles.
                                Piles duzo,malo,jedno piwo? jedna flaszka?
                                Dzien,dwa ? A moze tak smakowalo ze poszles od razu w cug?
                                Wazniejsze dla mnie,co czlowiek sobie wtedy mysli?Tyle lat...?
                                Chciales moze tylko jeszcze raz sprobowac,czy aby z tym alkoholizmem jest ok.?
                                • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 23.08.06, 21:32
                                  (Tranzyt napisal):
                                  "5 lat, po terapii
                                  zylem z butelka w glowie"

                                  -no i ktoregos dnia zapiles..........
                                  _____________________________________-
                                  Tranzycie obiecuje, ze odpisze w tym temacie, ale
                                  teraz musze juz skonczyc. Inaczej bedzie znajomy rozwod w rodzinie!
                                  A...
                                  • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 11:19
                                    Tranzycie, co ma "Wisia", nie ma "antoni". Oto ten obiecany c.d....:
                                    Nawrot choroby (wg. mojego doswiadczenia), wyprzedzony jest w czasie.
                                    Okres ten trwa kilka a nawet kilkanascie tygodni. Pisalem juz, ze pomimo
                                    otrzymanych nauk terapeutycznych, w mojej glowie zaczely powstawac mysli o tym,
                                    ze jak bede juz na emeryturze, pojade z powrotem do Polski, gdzie z pewnoscia
                                    bede mogl juz kontrolowanie pic… Ale czas, w takich przypadkach leci zbyt
                                    wolno, wiec postanowilem wyprobowac to „kontrolowane picie“ wczesniej.
                                    Oznajmilem rodzinie, ze ja na pewno musze byc juz zdrowy, a ponadto to ja nie
                                    jestem takim alkoholikiem jak ci inni… Popatrz mowilem do zony. Mam super
                                    prace, super zarobek (pierwsza moja praca po terapii w „biurze“ – w dziale
                                    technicznym), dbam o dom, dzieci. Jadac do pracy spiewam sobie w aucie – panuje
                                    nad wszystkim…. (bylem sam sobie Bogiem) :-( - pokory ani za grosz…
                                    U zony zaczely pojawiac sie pierwsze lzy.
                                    Pamietam bylo lato, po pracy kupilem sobie butelke whisky (0,75). W sobote,
                                    kiedy bylismy juz sami otworzylem te butelke i zaczalem pic – sam. Po
                                    oproznieniu pol butelki, na ciaglym podglacie zony, odstawilem butelke do
                                    barku, zeby pokazac zonie, sobie i calem swiatu, ze ja potrafie
                                    juz “kontrolowanie pic”. Wtedy jeszcze nie chcialem znac takich odpowiedzi, jak
                                    np. Czy tak zachowuje sie, tzw. “normalny” czlowiek (!?)
                                    W nastepny weekend pamietam jeszcze jak zaczalem pic i to, ze miedzy mna a zona
                                    doszlo do klotni…
                                    Moja pamiec i swiadomosc odzyskalem znowu jesienia ~ 18.11. - w szpitalu, na
                                    odtruciu… (dlatego nie znam dokladnie mojej DT – daty trzezwosci) - bylem znowu
                                    bez pracy…
                                    A…
                                    • tranzyt80 Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 12:42
                                      W tym miejscu wypada mi tylko podziekowac,za Twoja szczerosc!
                                      Ja nie pije ponad dwa lata.Przezylem ,jak chyba kazdy ,swoje bole.
                                      Od pewnego czasu czuje sie wrecz wysmienicie.Nastawienie do zycia mam,
                                      jak siegam pamiecia,jakbym mial ze dwadziescia lat.I to mnie troche
                                      zadziwia, niepokoi... byloby za ostro powiedziane.Dlatego pytam.
                                      Mialem duzo wczesniej,za porada przyjaciol,dwie wszywki.Przedluzajace sie,
                                      coraz ciezsze okresy kacow kolidowaly z interesami,praca i normalna
                                      codzienna egzystecia.Sam widzialem,ze z tym moim uzywaniem alkoholu cos
                                      jest nie tak jak wszesniej.Moje picie trwalo max.2/3dni i meki kacowe.
                                      Dochodzenie do trzezwosci,zapomnienie o bolach i bach nastepna impreza.
                                      I znowu wyrzuty jak mozna byc taki wrecz glupi!Zdecydowalem sie na wszywke,
                                      uwazajac ja na poczatek za zloty srodek.Pilem ze szpasu,z przyzwyczajenia,
                                      z sytuacji .Nie wchodzily u mnie w gre jakies dylematy psychiczne,mam tu na
                                      mysli np.osoby,ktore uzywaja alkoholu do zlagodzenia swoich stanow
                                      rozgoryczenia zyciem czy czegos tam innego i na niepicie przymusowe niechca
                                      sie zgodzic, no bo jak sie wyratuja...?Znam takich.
                                      Mialem tez okres trzy i pol roczny, w czasie urodzenia sie mojej corki,w ktorym
                                      zrezygnowalem kompletnie z alkoholu.Bylem totalnym abstynentem.
                                      Lata przelecialy i tu i tam zaczalem powoli,tu lekko,tam ciezej, popijac.
                                      Wieksze ilosci na imprezach wieczornych.O jakiejkolwiek moim uzaleznieniu,mimo
                                      ponownych ciezkich kacow,nie zaswitalo mi nigdy w glowie.Wszyscy inni TAK!
                                      ale jaaa! NEWER!Imprezy z latami rozmnozyly sie jak grzyby po deszczu.
                                      To i trzeba bylo grzybobranic.Przed ok.dwoma laty po wypadkach zyciowych
                                      wyskoczyla mi z rak kontrola nad piciem totalnie.Cug,bo jak to nazwac
                                      trwal z dziesiec dni.Balem sie kaca!Mialem szczescie wtedy,ze kumpel wywiozl
                                      mnie na kacu-gigancie do Krakowa.Inni ludzie ,inne powietrze,jakos po kilkunastu
                                      dzionkach doszedlem do siebie.Tu,na zamku krolewskim nastapily z mojej strony
                                      krolewskie przysiegi.Dotrzymalem je cale dni i noce w ilosci sztuk 20.
                                      Po nastepnym dziesieciodniowym cugu z podejrzeniem zawalu znalazlem sie
                                      w szpitalu.Tam skonczyl sie tranzyt dla Tranzyta i trwa do slonecznego dzisiaj!

                                      • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 14:46
                                        (Tranzyt napisal):
                                        “…Mialem duzo wczesniej,za porada przyjaciol,dwie wszywki.Przedluzajace sie,
                                        coraz ciezsze okresy kacow kolidowaly z interesami,praca i normalna
                                        codzienna egzystecia.Sam widzialem,ze z tym moim uzywaniem alkoholu cos
                                        jest nie tak jak wszesniej.Moje picie trwalo max.2/3dni i meki kacowe.
                                        Dochodzenie do trzezwosci,zapomnienie o bolach i bach nastepna impreza.
                                        I znowu wyrzuty jak mozna byc taki wrecz glupi!Zdecydowalem sie na wszywke,
                                        uwazajac ja na poczatek za zloty srodek.Pilem ze szpasu,z przyzwyczajenia,
                                        z sytuacji .Nie wchodzily u mnie w gre jakies dylematy psychiczne,mam tu na
                                        mysli np.osoby,ktore..."
                                        ______________________________________________________________.
                                        Wszystkie te historie sa bardzo do siebie podobne!
                                        Ja tez mialem dwie wszywki, z ta roznica, ze pod naciskiem zony.
                                        Tez pilem (w poczatkowym okresie) 2-3 dni i mialem meki kacowe…
                                        Okresy te stawaly sie z czasem dluzsze a meki kacowe "znikaly" ;-))
                                        Wreszcie osiagnalem to, ze musialem juz pic (uzaleznienie fizyczne).
                                        W zasadzie zameldowalem sie do Twojej wypowiedzi aby powiedziec,
                                        ze takiemu alkoholikowi jakim ja jestem wystarczylo nie tylko miec
                                        stres i przygnebienie, ale rowniez nadmierna euforia i zadowolenie…
                                        A…
                                        • jerzy30 Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 15:28
                                          wszywka to strach co decyduje za ciebie - niewiele daje bo zwalnia z
                                          koniecznosci chodzenia na AA czy na terapie - nie pomaga a raczej szkodzi bo
                                          oddala decyzje rozstania sie z gorzala [przesuwa w czasie] czyba ze ktos
                                          jednoczesnie zaczyna chodzic na terapie i na grupy AA - to wtedy ten straszak w
                                          tylku nieco pomaga [bo sie nie pije - i moze cos do takiego delikwenta dotrze]
                                          [ale takiego wszystego to nalezy uznac za niepijacego tymczasowo] - ponadto
                                          wszywke mozna zapic bez zadnych nawet konsekwencji - jak sie wie jak to zrobic -
                                          bo jAK NIE to mozna zejsc z tego swiata - jestem przeciwny wszywkom - wszywek
                                          w usa czy kanadzie sie nie robi - podobnie w unii - jest to zabronione
                                          • aaugustw Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 15:52
                                            (Jerzy napisal):
                                            "jestem przeciwny wszywkom - wszywek
                                            w usa czy kanadzie sie nie robi - podobnie w unii - jest to zabronione"
                                            ______________________________________________________________________.
                                            Jestem podobnego zdania!
                                            To ubezwlasnowolnienie i zarabianie na chorych...!
                                            (Lekarze, ktorzy to praktykuja powinni byc kierowani
                                            na terapie alkoholowe, albo zabrane licencje!) ;-))
                                            A...
                                    • addicted1 Re: Co ma wisieć...:))) 24.08.06, 16:18
                                      Teraz napisze tak z lekko maskowana wyzszoscia i z półszczerym zadziwieniem:

                                      "Ooo,Auguscie no to szybko poleciales w ciąg".
          • jerzy30 moze byc ta przyjazn 23.08.06, 11:42
            tylko ze poza srodowiskiem AA nie rozmawiam na te tematy [sa dla tych ludzi
            niezrozumiale] ja mam znacznie wiecej znajomych takich samych jak ty i
            utrzymuje z nimi kontakty - ja nie pije - oni to ich sprawa - tez znam takich
            co wala codziennie - i jestem taki sam jak ci co pija [jedyna roznica - oni
            pija a ja nie] - przyjaznie sa i beda i alkohol wcale ich nie zamyka
            • tranzyt80 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 15:56
              Trzecia w nocy.Telefon dzwoni.W sluchawce slysze tylko chrzakania.
              Oczywiscie,ze wiem o co biega.Znowu ktorys sie uchlal.Tylko ktory i gdzie.
              Przyjaciele.Oni mnie znaja na wylot i ja ich znam na wskros.Po dziesieciokrotnym
              powtorzeniu-zapewnieniu,ze jestem jego przyjaciel,dowiaduje sie,ze(boze dzieki
              tej nocy nie musze jechac i "ratowac")dzwoni z daleka.Itd. itp.znasz sam.
              Albo np.ty trzezwy a kumpel pijany wisi ci jedna reka na szyi opowiadajac
              czego to on galaktycznego niedokonal.Wiem,ze jest super,sam kiedys bylem taki
              sam.Ale kiedys bylo to jakos wymienne,laczace,spajajace te alkocholowe
              wypady,wyskoki,balangi,tance.Trzezwy z pijanymi to jak ogien z woda.Tu sie na
              dluzsza mete nie ma nic wspolnego wykreowac.Ani pijany nie moze udawac
              trzezwego,tym bardziej trzezwy pijanego.I to mialem na mysli mowiac o
              przyjazniach.Przyjaznie trzeba w jakis sposob pielegnowac,a co robic
              gdy glownym laczem byl koniec z koncem alkochol.
              • aaugustw Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 16:09
                (Tranzyt napisal):
                "Ani pijany nie moze udawac trzezwego,tym bardziej trzezwy pijanego.
                I to mialem na mysli mowiac o przyjazniach."
                _________________________________________________________________-
                Nie wiem jak to dziala, ale u mnie bylo tak, ze samo zadzialalo.
                Nastapila samoselekcja! Bez mojej bezposredniej ingerencji.
                Dzis (oprocz rodziny i krewnych) nie mam zadnych przyjaciol ani znajomych,
                ktorzy sobie popijaja alkohol. U mnie w domu nie ma nawet szkiel, ktore
                przypominaly by mi moje dawne picie - po co !? Tamten umarl...
                Za to przybylo tych bezalkoholowych; od Islandii po Cypr, od Moskwy po Ukraine
                do Nowego Jorku i Toronto... (mowie o polskojezycznych).
                A...
                • tranzyt80 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 16:22
                  Auguscie,a jak to sie moglo tak powykolejac i to jeszcze ze wsparciem AA,
                  ze nie masz zadnych przyjaciol ani znajomych,ktorzy popijaja alkohol,nie
                  wspominajac braku..." szkiel, ktore
                  > przypominaly by mi moje dawne picie ".
                  Kara to jaka czy pokutniczy wor jaki z W.K.rodem ?
                  • aaugustw Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 17:24
                    > „Auguscie,a jak to sie moglo tak powykolejac i to jeszcze ze wsparciem AA,
                    ze nie masz zadnych przyjaciol ani znajomych,ktorzy popijaja alkohol,nie
                    wspominajac braku..." szkiel, ktore
                    > przypominaly by mi moje dawne picie ".
                    Kara to jaka czy pokutniczy wor jaki z W.K.rodem ?” <
                    ____________________________________.
                    Ty nazywasz to wykolejeniem! ;-)) Dobre to! ;-))
                    – Coz. Normalny czlowiek na moim miejscu pozostawil by to bez komentarza. No bo
                    jak mozna komus opisac szczescie, kto tego uczucia nie zna? Jak mozna komus
                    opisac niebo na ziemi, kto nie byl w piekle!?
                    Jak mozna komus powiedziec, ze mam tylu znajomych i przyjaciol na calym
                    swiecie, ze mi nie starcza czasu na kontakt z nimi wszystkimi. Gdzie bym nie
                    pojechal... (Toronto, NY, Luck, Lwow, Krakow, Olsztyn, po drodze do
                    Olsztyna "musze" zatrzymac sie dwa dni w Lubaniu...itd...)! Na krewnych brakuje
                    czasu! ;-))
                    Wroce jeszcze do tego "wykolejenia"... ;-))
                    Slyszalem duzo podobnych odzywek Tranzycie, np. „badz czlowiekiem- napij sie” ;-
                    ))
                    Coz mam wtedy powiedziec. Usmiecham sie tylko z wyrozumieniem i mowie, ze ja
                    juz wypilem swoja dawke.
                    A jezeli ktos jest natarczywy mowie mu, ze na moj krawat wiecej uronilem kropel
                    alkoholu, anizeli on w calym swoim zyciu wypil.
                    (tak nie zachowuje sie aowiec, ale ja to mowie w zartach)...
                    Z tymi pijacymi „przyjaciolmi” pisalem juz; nastapila samoselekcja.
                    A szkla - po co mi one? Ja juz nie pije!
                    A czy to kara, czy wor jaki z W.K. (jak piszesz) ;-))
                    Na to pytanie moze znajdziesz kiedys odpowiedz, jak zaczniesz trzezwiec! ;-)) –
                    WARTO !!
                    A...
                    • tranzyt80 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 18:08

                      Bardziej odpowiada mi swiatopoglad Jerzego.Nie podzielil ludzkosci na:
                      0,01% tych potencjalnych swoich znajomych i ta reszta pijaca 99,99% Person
                      non grata.Moze bez cofek z wszystkimi.

                      > jak mozna komus opisac szczescie, kto tego uczucia nie zna? Jak mozna komus
                      > opisac niebo na ziemi, kto nie byl w piekle!?

                      -czy zawsze tak szybko oceniasz i szufladkujesz ?



                      ""musze" zatrzymac sie dwa dni w Lubaniu..."

                      -czy chodzi o to miasteczko kolo granicy niemieckiej ?


                      > alkoholu, anizeli on w calym swoim zyciu wypil.
                      > (tak nie zachowuje sie aowiec, ale ja to mowie w zartach)...

                      -chyba raczej chcesz podkreslic swoja "wyzszosc",
                      przeciez go nieznasz.W zartach czy nie,zastanawiajace ze mowisz...


                      > A szkla - po co mi one? Ja juz nie pije!

                      -ok.! ale,pomimo wszystkiego brzmi troche paranoicznie.

                      > Na to pytanie moze znajdziesz kiedys odpowiedz, jak zaczniesz trzezwiec!

                      -znowu ocena z gory wystawiona!chowanys w jakiejs dyktaturze?
                      zawsze tak z gory oceniales ludzi i kategoriowales?

                      • addicted1 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 18:16
                        Czym innym jest siedziec z nawalonymi i sluchac belkotu- zadna rzyjemnosc.
                        Ale tez czym innym unikanie ludzi, ktorzy nie sa abstynentami.

                        Sila autoselekcji zalezy od jakosci poprzednich znajomosci i od
                        bezkompromisowosci w trzezwieniu.

                        A wiec u kazdego ma inny charakter,

                        O Jezu, ale banaly.



                        • addicted1 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 18:18
                          chcialem powiedziec, ze zbytnia bezkompromisowosc to jest brak realizmu.
                          Nie tylko w alkoholizmie, np takze w religii, poliyce.
                          Powoduje konflikty a takze laczy sie niestety z ocenianiem, recenzowaniem i
                          czesto ingerowaniem w zyciowe zasady innych.
                          • 7zahir Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 19:16
                            Chyba nielekko Ci się zyje Addicted
                            z taką skłonnościa do filozoficznego
                            analizowania kazdego słowa?
                            A gdzie czas na radość życia???
                            Ty chyba belfer jesteś, że zawsze musisz
                            i masz rację:-)))
                            • addicted1 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 21:58
                              7zahir napisała:

                              > Chyba nielekko Ci się zyje Addicted
                              > z taką skłonnościa do filozoficznego
                              > analizowania kazdego słowa?
                              > A gdzie czas na radość życia???
                              > Ty chyba belfer jesteś, że zawsze musisz
                              > i masz rację:-)))


                              przesadzasz...
                              ale fajtycznie doiciekliwosc nie ulatwia zycia...
                              powinienem isc do UOP i tam bymsiewyzyl.
                      • aaugustw Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 19:43
                        Wrocilem przedwczesnie z tego Mityngu w wiezieniu, ktory sie nie odbyl, ze
                        wzgledu na jakies (!?) zdarzenie.
                        Wracam wiec do pisania! ;-))
                        - - - - - - -
                        (Tranzyt zadal pytania):
                        > "czy zawsze tak szybko oceniasz i szufladkujesz ?"
                        Odp. Czy mam wolniej pisac ?
                        ____________________________________________________.
                        "-czy chodzi o to miasteczko kolo granicy niemieckiej ?"
                        Odp. TAK !
                        ____________________________________________________.
                        "-chyba raczej chcesz podkreslic swoja "wyzszosc"?
                        Odp. Masz wielce ciekawa skale ocen, a male poczucie humoru!
                        ____________________________________________________.
                        "chowanys w jakiejs dyktaturze?"
                        Odp. Za anarchia postepuje zawsze absolutna forma rzadow!-(Napoleon)
                        Pozdrawiam:
                        A...
                        • tranzyt80 Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 20:34
                          > > "czy zawsze tak szybko oceniasz i szufladkujesz ?"
                          > Odp. Czy mam wolniej pisac ?


                          Chodzi mi o ocene ludzi.Oceniasz ludzi nie znajac ich !
                          • aaugustw Re: moze byc ta przyjazn 23.08.06, 20:45
                            tranzyt80 napisał:
                            > > > "czy zawsze tak szybko oceniasz i szufladkujesz ?"
                            > > Odp. Czy mam wolniej pisac ?
                            >
                            >
                            > Chodzi mi o ocene ludzi.Oceniasz ludzi nie znajac ich !
                            _______________________________________________________________-
                            Znowu nieporozumienie, myslalem, ze wolno idzie Tobie z czytaniem,
                            dlatego chcialem zwolnic pisanie... :-(
                            A...
                • jerzy30 byles w Toronto to pewno mam fotki z Tobą 23.08.06, 19:29
                  to tak na marginesie [bo ja tez bylem]
                  • aaugustw Re: byles w Toronto to pewno mam fotki z Tobą 23.08.06, 19:48
                    (Jerzy napisal):
                    Byles w Toronto, to pewno mam fotki z Toba.
                    To tak na marginesie [bo ja tez bylem]
                    ____________________________________________________________.
                    Bylem na Konwencji AA w Toronto. Spalem u przyjaciela z AA w jego domu!
                    Nad Niagara spotkalem - bez umawiania sie! - Wojtka z NY, ktorego
                    wczesniej poznalem w 2003 r. w Bialowiezy na Zlocie AA!
                    A.
                    Ps. Corka moja pracuje w Lufthansie. Caly moj pobyt z lotem (w business class)
                    kosztowal mnie ~ 180,- Euro
                    Jak tu nie chwalic tego Szefa na gorze! ;-))
                    Nastepna Konwencja AA w Arizonie, 2010 r. – lecisz !? ;-))
                    • jerzy30 Re: byles w Toronto to pewno mam fotki z Tobą 24.08.06, 11:42
                      lece lece - ja bylem w Minneapolis - do Arizony [to chyba bedzie w Austin] tez
                      lece - a potem moze do Meksyku [w sumie na miesiac] w Toronto mieszkalem u
                      kolegi [10 dni] potem w Cranbrock mieszka moj brat cioteczny, w Vancouwer
                      mieszka corka tego kolegi z Toronto a w Calgary to spotkalem kolege z lat
                      szkoly podstawowej - ta nasza sila wyzsza tak mi porozrzucala moich kolegow i
                      znajowmych po kanadzie ze pobyt kosztowal tyle co przeloty i wynajecie na 20
                      dni samochodu - tez lecialem lufthansa - ale tam sila wyzasza nie wyznaczyla mi
                      chodow - nie nalezy byc tak zachlanny - z Toronto mam mase fotek - spotkales
                      moze Wojtka H. co mieszka kolo Nowego Yorku z zona Małgosią [co mieszkali kilka
                      lat w Polsce?]
                      • aaugustw Re: byles w Toronto to pewno mam fotki z Tobą 24.08.06, 12:00
                        (Jerzy napisal):
                        > lece lece - ja bylem w Minneapolis - do Arizony [to chyba bedzie w Austin]<
                        _______________________________________________________.
                        Oczywiscie, ze tam. Wczoraj zrobilem mala pomylke, bo
                        bylem zbyt leniwy poszukac... Tam jest ks, Kurzeja.
                        W ogole w tym rejonie tam jest duzo ludzi z dawnego rejonu
                        Slaska. Oni jeszcze dzisiaj uzywaja tego staregp jezyka
                        slaskiego...
                        Kiedys przyjechala tam do nich mieszana wycieczka z Polski.
                        Nie mieli jeszcze wtedy rozbudowanej czesci sanitarnej...
                        Siostra zakonna powiedziala do tej grupy osob, ze kobietki
                        moga isc na prawo, a ksiadz niech idzie na lewo sie odcedzic.
                        A...
                        Ps. w Toronto spotkalem kupe ludzi z NY i okolic. Ale
                        Wojtka tego, ktorego ja znam w Toronto nie bylo (pekniecie zebra).
                        Spotkalem go po Konwencji nad Niagara. Usciskalem go mocno.
                        Mozesz sobie wyobrazic jego twarz i ten bol peknietego zebra...
              • jerzy30 czasami mam to samo - pijany kolega dzwoni 23.08.06, 19:38
                kolega z dawnych lat - i co mam walnac sluchawka bo on pije a ja nie - nie nie
                robie tego - pogadam z nim a nawet sie z nim spotkam - jak mnie zaprosi to
                pojade do niego - on popija a ja nie - wiem ze on ma problem z alkoholem i ze
                sobie nie radzi - nie radzi i popija - nie zrywam z nim przyjazni tylko dlatego
                ze on pije i ze to moze byc dla mnie potencjalnie zagrazajace [ze ja
                ewentualnie popije] - zagrazajace jest byc moze [ale ja mam wybor i wybieram
                niepicie] - natomiast pokazuje ze mozna zyc bez gorzaly - moze on zalapie i
                poprosi o pomoc - a moze nie - ale ja tej przyjazni nie zrywam bo ona jest
                miedzy nami od lat - razem kiedys pilismy przeciez - tylko to jest inne ze ja
                nie pije - a sa to bardzo trudne przyjaznie z pijacymi ludzmi [chyba bardziej
                trudne dla nich niz dla mnie]
                • aaugustw Re: czasami mam to samo - pijany kolega dzwoni 23.08.06, 19:56
                  Jerzy powiedz sam, czy ta nasza Wspolnota nie przypomina Tobie rowniez
                  Klubu “mafijnego”? ;-))
                  Drogi byl ten bilet wstepu do tego “Klubu”, ale oplacalo sie ! ;-))
                  Nie zapominaj, ze kto z niej wystapi – zginie.
                  A...
                  • jerzy30 koszmarnie drogi - bom 6 lat chlal w sztok, zycie 24.08.06, 11:36
                    prawie stracilem, troche zdrowia - ale z tej "mafii" nigdy sie nie wypisze - bo
                    jak mnie przypili bieda i chcica na chlanie przyatakuje - lub mam glupie
                    pomysly napicia sie piwa bezalkoholowego - to pedze na mityng
                    • aaugustw Re: koszmarnie drogi - bom 6 lat chlal w sztok, z 24.08.06, 11:51
                      (Jerzy):
                      "...to pedze na mityng"
                      _______________________.
                      ;-)) ...to jest to! ;-))
                      A...
      • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 23.08.06, 22:45

        > Jak to było na terapii??
        > dziekuję, nie piję !!!

        -na terapii partyjnej nje byl,dlategom nieprzygotowanym do takowych sytuacyj
        Droga Towarzyszko-Kolezanko Zahir!
        Gdzie Towarzyszka zyje?!
        Ten,antyproletariacki,wywrotowy element panimajet tolka kak gawarit swolacz,
        znaczit pa ruskie Bladz!
        nierozumieja kulturalnie np.: dziekuje,dzisiaj sie niedelektuje
        rozumieja zato: spier....c,dzisiaj nie kirze(i to jeszcze za kulturalnie,ale)


        > Jesli sa Twoimi bliskimi kumplami
        > zrozumieją,
        > jak powiesz prawdę nie wdając się w szczegóły,
        > że chorujesz na nieuleczalną, smiertelną chorobę
        > i zapach, widok alkoholu może Cie zabić.

        Wlasnie dlatego ze sa moimi bliskimi kumplami nic w takowy sposob nie
        zrozumieja.Gdybys Ty tak powiedziala,napeeewno by od razu przytakneli.Ale ja?!
        Ja po slowach,ze "zapach,widok alkoholu moze mnie zabic" z pewnoscia
        jako pierwsze zostalbym do konca zycia nagrodzony ksywka"widok alkoholu" a po
        drugie...
        wole na tym poprzestac.Smiechu na dzisiaj dosyc.


        • 7zahir Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 07:20
          Pewnie różnie rozumiemy bliskie kumpelstwo.
          Dla mnie to wzajemna bezwarunkowa akceptacja.
          Wtedy słowa spier..nie są potrzebne:-)
          • 7zahir Ps 24.08.06, 08:00
            Zapomniałam dodać, że róznice między nami
            wynikają nie z powodów terapetyczno-politycznych
            tylko z prozaicznych - płci:-)
            Kobiety podchodzą do życia emocjonalnie.
            Mężczyźni mają z tym problem z powodu
            dużo mniejszych rozmiarów odpowiedzialnego za emocje
            ciała modzelowatego w mózgu :-)
            • e4ska Re: Ps 24.08.06, 08:44
              Tak, szczęście kobiety zależy od emocji, choć cynicy twierdzą, że rozmiar też
              wchodzi w grę...

              tzn. mózg mężczyzny jest podobno większy, nie wiem, nie widziałam:(
              I stąd te męskie problemy.
            • tranzyt80 Re: Ps 24.08.06, 10:52
              Jeszczio nie paszla won ?:)

              > Zapomniałam dodać, że róznice między nami
              > wynikają nie z powodów terapetyczno-politycznych
              > tylko z prozaicznych - płci:-)

              -Wy mi tu plciami przed Naszymi(moimi i Jozefowicza Stal...pst!)oczami
              alkocholicko-proletariackimi nie wymachujcie!
              Kitajskich mysli sie nazbieralo... hi,hi,hi?
              Towarzyszko!trzeba To plewic jak zaraze obszarnikow,zgnilych kapitalistow i
              calej tej swoloczy a wodka tolko pszenicznaja-rodinnaja papijat.
              No paszla urze,paszla...NO szto jeszczio chcziesz?


              > Kobiety podchodzą do życia emocjonalnie.
              > Mężczyźni mają z tym problem z powodu
              > dużo mniejszych rozmiarów odpowiedzialnego za emocje
              > ciała modzelowatego w mózgu :-)

              -A wot sabaka!Pasmatri,pasmatri..."mniejszych rozmiarow?"... durnowata taka,
              ili szto? Kitajska diewuszka ?!
              Diewuszka,a padajdi niemnoszka,padajdi i paspiewaj,paspiewaj:
              razkwitali jablani i gruszi
              paplyli tumany nad rjekoj
              wychadila na bierjeg katiusza
              wychadila na bierjeg krutoj
              wychadila piesniu zawadila...


          • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 10:25
            > Pewnie różnie rozumiemy bliskie kumpelstwo.
            > Dla mnie to wzajemna bezwarunkowa akceptacja.
            > Wtedy słowa spier..nie są potrzebne:-)

            Towarzyszko-Czerwonogwardzistko Zahir!
            Wy nie macie co rozumowac tolka politycznie rownac do Wielkiego Wodza!
            Politycznie uswiadomiona jest?!
            Czy nie jest?!A moze dziadek ze strony sasiada byl burzuj!
            Wy,Towarzyszko,jestescie Element jakis niepewny,jakby do konca nie
            wywlaszczony intelektualnie.Jednego takiego,Aaddiieeggoo czy jak mu tam psia
            jucha ,
            zaplutego karla reakcji juz mamy,ktory wsrod komsomolskich alkoholiczek
            zamet posiewa.Nie chocze tej co ma partia daje.
            Wymaga bezwarunkowej akceptacji-kapitulacji!Tak jak i Wy Zachir ha, ha...
            Nie nasz,ale w etom Maladioc!
            Zahir! Aaa podejdz no do plota i chuchnij!
            Noooo!nie uchodzi,znowu trzezwa!!!A co kazal Wielki Wodz Sta...(pst!)
            Szklanke z rana!
            A WY co?!,ze slowa spier..nie są potrzebne:-)


            • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 15:53
              Wy,Towarzyszko,jestescie Element jakis niepewny,jakby do konca nie
              > wywlaszczony intelektualnie.Jednego takiego,Aaddiieeggoo czy jak mu tam psia
              > jucha ,
              > zaplutego karla reakcji juz mamy,ktory wsrod komsomolskich alkoholiczek
              > zamet posiewa.Nie chocze tej co ma partia daje.

              Nawet nie wyobrazasz sobie jak i poprawiles nastroj.
              Czuje sie jak kombatant, jak Michnik i Modzelewski razem wzieci, jak Walesa do
              kwadratu, jak walentynowicz do szescianu!!!
              Jak to byloby slodko gdyby wtracli mnie do wiezienia za nieprawomyslne
              myslenie...

              Ahh, ten chlod wieziennej posadzki, czarny chleb i tortury i przesluchania.
              "Mam na imie Adam, jestem uzalezniony od przesluchiwania.
              Jak brzmi krok dziewiaty!!!"
              A ja choc znam mowie:"Nie mam pjecia"
              I Wielka Ksiega w stalowych obiciach przez łeb. i bach, bach, leje sie krew.

              I nastepne pytanie:
              " Jestes alkoholikiem?"
              Ja: "nie!"
              łup! Wielka Ksiega nowu uderza w potylice.
              "Nie slyszalem odpowiedzi, jestes alkoholikiem?"
              "Nie wiem".
              Przesluchujacy mowi do swego kolegi "Przyjacielu, Sila Wyzsza nakazuje nam
              zastosowac inna metode. Przynies świece mityngowa."

              Po latach system upadl a Addicted1 zostal pierwszym premierem nieAowskiego
              rzadu.
              Zawiazal koalicje z partia umierkowanie pijacych, w sejmie zyskal tez ciche
              pparcie przy wiekszosci ustaw partii czynnych alkoholikow.
              Niezrzeszeni losowali roznie.
              Poslowie partii AA sklocili sie wewnetrznie i podzielili na frakcje Krokowcow i
              Tradycjonalistow a nastepnie przegrali wybory i przestali istniec.




              • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 17:09
                Telegram
                Panie Adamie STOP text wysoce udany STOP w The New York Times bedzie
                drukowany STOP

                Naczelny STOP z powazaniem STOP
                • janulodz Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 17:31
                  Addi.
                  Znalazł by sie jakiś stołek dla niezrzeszonego radykała?
                  Wprawdzie zgodnie z diagnozą Augusta jestem tylko pijakiem, ale ja się podciągnę
                  • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 20:31
                    janulodz napisał:

                    > Addi.
                    > Znalazł by sie jakiś stołek dla niezrzeszonego radykała?
                    > Wprawdzie zgodnie z diagnozą Augusta jestem tylko pijakiem, ale ja się podciągn
                    > ę
                    jako radykal nie mozesz byc ministrem, wiec moge zaoferowac szefa kontrwywiadu-
                    komorka tajne/poufne, bedziesz pod pania Jarucka
                  • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 20:31
                    (Janu napisal):
                    „Wprawdzie zgodnie z diagnozą Augusta jestem tylko pijakiem, ale…“
                    _________________________________________________________________-
                    Nie tylko Janu, nie tylko… ! :-((
                    A…
                    Ps. ja pisalem zawsze wyraz; „ale“, jak mialem na cos nadzieje…
                    (w Twoim przypadku pasuje on tutaj jak ulal). ;-))
                    • janulodz Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 22:19
                      August- mam pytane.
                      Dla ciebie pijak ma znaczenie pejoratywne, czy jest szczytem marzeń?
                      • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 22:35
                        (Janu napisal):
                        Dla ciebie pijak ma znaczenie pejoratywne, czy jest szczytem marzeń?
                        __________________________________________________________________-
                        Po postawionym pytaniu widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi,
                        ale odpowiem na to pytanie:
                        Dla mnie pijak jest czlowiekiem, jak kazdy inny stwor na tej ziemi.
                        Jak myslisz jakie znaczenie - dla mnie alkoholika - moze miec wtedy pijak?
                        A...
                        Ps. ide spac - dobranoc wszystkim!
                        • janulodz Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 23:36
                          Rozumiem
                          Pijak - stwór
                          Alkoholik - ja, August
                          • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 25.08.06, 12:14
                            (Janu napisal):
                            "Pijak - stwór
                            Alkoholik - ja, August"
                            ___________________________-
                            Janu w zwiazku z tym, ze dzis w nocy juz wyjezdzam na 16 dni, a po powrocie nie
                            wiem czy tutaj jeszcze do Was zagladne(?), wiec na wszelki wypadek dzis
                            pozegnam sie juz z Wami i z Toba!
                            (mam duzo roboty zwiazanej z AA. Dzialam mocno w jej sluzbach i wspolpracuje z
                            innym. Po tym, jak Polska przyjeta zostala do UE i setki tysiecy pojechalo "za
                            chlebem", a wsrod nich takze chorzy alkoholicy, pomagam (m.in.) w zakladaniu
                            polskojezycznych Grup AA w calej Europie. Kto wybiera sie, np. na urlop za
                            granice i chcialby wiedziec gdzie znajduja sie polskojezyczne Mityngi AA,
                            (caly swiat!), sluze pomoca. Prosze pisac na:
                            awyst@t-online.de).
                            Bylo mi naprawde milo Ciebie Janu i Was wszystkich poznac. Zebralem nowe
                            doswiadczenia... Do tej pory bralem udzial w wirtualnym Mityngu AA (3 lata).
                            Forum to rozni sie bardzo od Mityngu...! ;-))
                            Wybacz mi Janu (i Ci, ktorzy poczuli sie czasami dotknieci moimi
                            wypowiedziami), ale ja juz mam to do siebie, ze moje wypowiedzi zawieraja w
                            sobie "zadziora", jak to okreslila jedna z moich kolezanek z AA ;-))
                            Ten "zadzior" pomaga mi w tym, ze ludzie staja sie bardziej aktywni, szybciej
                            sie wtedy odslaniaja, a ja poznaje ich przez to i szybciej i lepiej... Poznaje
                            ich wtedy takimi, jacy oni naprawde sa - (takze tych, ktorzy milcza). ;-))
                            A teraz odpowiedz na Twoje pytanie:
                            Pijak - stwor. W tym wyrazie "stwor" widze czlowieka takiego samego dobrego i
                            kochanego, jakimi sa i inni ludzie. On zostal przeciez tak, jak i kazdy inny
                            czlowiek stworzony na tej ziemi przez te niepojeta Sile, w ktorej my wszyscy
                            zyjemy. On, jak i kazdy z nas ma tez swoj cel, swoja misje do spelnienia...(!?)
                            On jest takim, jakim jest i nie mnie go oceniac. Ja akceptuje caly ten swiat
                            takim, jakim on jest! - Nie mnie go zmieniac.
                            - - - -
                            A co do drugiej czesci przytoczonych przez Ciebie slow, ktore ja czesto uzywam,
                            (cyt.):
                            "August, jestem alkoholikiem"
                            Wypowiedz ta ma glebsze znaczenie...! Ona jest skierowana nie do Ciebie, czy do
                            Was. Ona jest skierowana dla mnie. Wypowiadajac te slowa ja identyfikuje sie z
                            moja choroba. Nie moge o tym nigdy zapomniec. Tu chodzi o moje zycie..!
                            Pozdrawiam wszystkich:
                            A...
                            • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 25.08.06, 17:40
                              August napisal:

                              "Dla mnie pijak jest czlowiekiem, jak kazdy inny stwor na tej ziemi."

                              -Ciekawe ...? Hmmmmm...? Szyfr jaki...?


                              August filozofuje dalej coraz ciekawiej !:

                              " W tym wyrazie "stwor" widze czlowieka takiego samego dobrego i
                              > kochanego, jakimi sa i inni ludzie."

                              -o ludozercach,pedofilach,mordercach,zwyrodnialcach itd.,itp. zapomnial ?


                              Auguscie, robi sie mi coraz cieplej !!! bo stwierdzasz:

                              "On, jak i kazdy z nas ma tez swoj cel, swoja misje do spelnienia...(!?)
                              > On jest takim, jakim jest i nie mnie go oceniac. "

                              -kogo za przeproszeniem ? moze adolfa,lub tego co zgwalcil 15 dziewczynek,
                              lub np.slonce karpat-causesku,pol-pota,stalina,tego co odcial pila elektryczna
                              glowy calej rodzinie...


                              A teraz ukoronowanie twojego spranego mozgu:

                              " Ja akceptuje caly ten swiat
                              > takim, jakim on jest! - Nie mnie go zmieniac"

                              -i w tym momencie,oddaje Bogu czolobicie za ta laske,
                              bo jakby takich Stworow jak Ty bylo wiecej na naszej planecie Ziemi
                              to do dzisiaj siedzielibysmy na drzewach,polowalibysmy na siebie nawzajem,
                              by od czasu do czasu zamiast muchoborow trucicieli przegrysc malym
                              mozdzkiem!

                              Otworz oczy!!!Blagam!!!!
                              A za Tych,co wpadna w Twoje sieci proponuje minute ciszy w eterze :

                              " Po tym, jak Polska przyjeta zostala do UE i setki tysiecy pojechalo "za
                              > chlebem", a wsrod nich takze chorzy alkoholicy, pomagam (m.in.)..."

                              Eskaaaaaaaaaaaa!!!Ratuuuuuuuj.
                              • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 25.08.06, 18:12
                                (Tranzyt napisal):
                                "o ludozercach,pedofilach,mordercach,zwyrodnialcach itd.,itp. zapomnial ?"
                                - - - - - - - -
                                Nie. Nie zapomnialem. Tych wlasnie mialem na mysli piszac moje slowa!
                                Oni sa tak samo chorzy, jak i kazdy alkoholik. Znam tez alkoholikow, ktorzy sa
                                niebezpieczniejsi dla otoczenia, od w.w. Np. kiedy siadaja za kierownice.
                                Zapomnial?
                                ____________________________________________________________________.

                                (Tranzyt napisal):
                                "> -kogo za przeproszeniem ? moze adolfa,lub tego co zgwalcil 15 dziewczynek,
                                > lub np.slonce karpat-causesku,pol-pota,stalina,tego co odcial pila elektryczna
                                > glowy calej rodzinie..."
                                - - - - - - - -
                                Ze tez nie moge tego tu juz Tobie opisac. Za pol godziny jade na Mityng AA. :-((
                                Zebys mogl z tym swiatem zyc w harmonii (a co za tym idzie - ze soba samym),
                                radze Ci przeczytac (np.) ksiazke Hansa Künga (bylego doradcy papieza, potem
                                odsuniety od Kosciola): CREDO. Ksiazka ta jest do nabycia w jez. polskim w
                                Polsce. W niej, np. mozesz sie dowiedziec o tych rzeczach (Hitler, Stalin, Bog
                                w Oswiecimiu, itd...). On opisuje tam (m.in.)to ZLO, ktorego wcale on nie
                                zalicza do jednostek...
                                Zadne cierpienie nie jest pozbawione sensu. Takze cierpienie alkoholika!
                                _____________________________________________________________________________.
                                (A... / Tranzyt napisal):
                                > " Po tym, jak Polska przyjeta zostala do UE i setki tysiecy pojechalo "za
                                > > chlebem", a wsrod nich takze chorzy alkoholicy, pomagam (m.in.)..."
                                >
                                > Eskaaaaaaaaaaaa!!!Ratuuuuuuuj.
                                - - - - - - - - -
                                ;-)) Tranzyt - w AA mowia: "Nie ma przypadkow beznadziejnych"!.
                                Ja musialem najpierw zechciec przyjac te pomoc. Za darmo nic nie ma! :-((
                                Przypuszczam jak zawiniesz rekawy i sie wezmiesz do uczciwej pracy, to nie
                                bedziesz musial prosic nawet Eski o pomoc...! - Musze juz konczyc.
                                Powodzenia Ci zycze...
                                A...
                                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 25.08.06, 19:20
                                  Nie. Nie zapomnialem. Tych wlasnie mialem na mysli piszac moje slowa!
                                  > Oni sa tak samo chorzy, jak i kazdy alkoholik. Znam tez alkoholikow, ktorzy
                                  sa
                                  > niebezpieczniejsi dla otoczenia, od w.w. Np. kiedy siadaja za kierownice.
                                  > Zapomnial?

                                  Toz to zupelny relaywizm moralny!
                                  Jestes satanista?:)

                                  Jezeli nie ma zla, nie ma zlych ludzi i wszyscy sa tacy sami i wszystko zalezy
                                  od okolicznosci i jest wzgledne- to nie ma norm.
                                  Jako liberal jestem za maksimum swobody, ale jakies granice- jakis onsensus-
                                  musi byc ibyc nieprzekraczalny.
                                  Owszem, facet za kolkim moze byc grozny, ale nie zrownuj lekkomyslnosci czy
                                  glupoty z zamiarowym ludobojstwem!


                                  A tak w ogole to musimy ustalic jedna fundamentalna rzecz:
                                  wszelkie dyskusje nie maja sensu, jezeli wychodzimy z odmienego zalozenia
                                  wyjsciowego.
                                  Jezeli ktos wierzy w Boga i zycie po smierci, sad ostateczny itp- to
                                  owszem, "kazde cierpienie ma sens", kazdy bezie sazony kiedys, krzywdy beda
                                  wyrownane, syci beda najedzenie itp.
                                  Ale jezeli tej wiary nie mam to t wzystkie zalozenia sa dla mnie absurdalne, ze
                                  nie uzyje mocniejszgo slowa.
                                  Poki co zyjemy na ziemii.
                              • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 25.08.06, 19:12
                                > -o ludozercach,pedofilach,mordercach,zwyrodnialcach itd.,itp. zapomnial ?

                                kogo za przeproszeniem ? moze adolfa,lub tego co zgwalcil 15 dziewczynek,
                                > lub np.slonce karpat-causesku,pol-pota,stalina,tego co odcial pila elektryczna
                                > glowy calej rodzinie...
                                >

                                Tranzycie, widze ze jakos przejmujesz moj punkt widzenia:)

                                gdy ja pisalem otym, by nie umniejszac zla i nie bac sie go nazwac, Ty
                                puszczales aluzje ze jetem pierwszy do sadzenia, ze rzucam kamieniem, ze
                                wyjmuje drzazge, itp, a mi nuie chodzilo o to, ze ja jestem taki bezgrzeszny
                                iwspanialy a inni be, tylko by nie zrownywac tego, gdy ktos po pijanemu marudzi
                                z nawalaniem ludzi po buziach.

                                Wiesz, jezeli ktos nawet nawalal i czynil rozne zlo ale teraz zdal sobie sprawe
                                z tego i zadoscuczynia= to ok, ja nie uwazam, ze teraz ma do komnca zycia
                                wworze pokutnym latac.
                                Ale to nie oznacza, ze w imie "wybaczania" nalezy rownac wszystkich do kreski.
                                Jest mnostwo "alkoholikow", ktorzy poszli na terapie bo po pijanemu zdjeli
                                portki na urodzinach, a inni po 20 latach wiezienia uwazaja, ze nic zlego nie
                                uczynili.
                                A uwazaja tak dlatego, bo nasluchali sie o wybaczaniu i ze wszyscy sa tacy
                                sami.
                                Nie mnie ich sdzic, ale tez niech mnie nikt nie wrzuca do wora znimi.
                                OK< moge byc wworze znieszkodliwymi meliniarzami z najbardziej zamelinionych
                                dielnic Pragi, po 1klasie podstawowki i ktorzy nie przeczytali nigdy nawet 1
                                gazety, ale na pewno nie z zadymiarzami czy chuliganami.
                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 20:33
                  tranzyt80 napisał:

                  > Telegram
                  > Panie Adamie STOP text wysoce udany STOP w The New York Times bedzie
                  > drukowany STOP
                  >
                  > Naczelny STOP z powazaniem STOP
                  >


                  Nie zgadzam sie. Tam pisuje zbyt duzo Zydow.
                  Wole w Szczerbcu lub w Magazynie Mlodego Nacjonalisty " Orzel Zielony".

                  Nie dopisales wszystkiego:
                  Naczelny STOP (Rabin STOP Nowego Jorku STOP) z powazaniem STOP

                  :)
              • aaugustw Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 20:26
                (Addi napisal):
                „Poslowie partii AA sklocili sie wewnetrznie i podzielili na frakcje Krokowcow
                i Tradycjonalistow a nastepnie przegrali wybory i przestali istniec.
                ___________________________________________________________-
                Juz widze tytuly w gazetach:

                Addi wizjoner… !
                Addi prorok… !
                Addi zapowiada wymarcie alkoholikow…!
                Nowa szkola wizjonerska Addiego: "Addi ad – alkoholicy Adieu…! ;-))
                A…
                • addicted1 Re: Pokusy alkoholowe 24.08.06, 20:35
                  Juz widze tytuly w gazetach:

                  Addi wizjoner… !
                  Addi prorok… !
                  Addi zapowiada wymarcie alkoholikow…!
                  Nowa szkola wizjonerska Addiego: "Addi ad – alkoholicy Adieu…! ;-))
                  A…

                  A ja widze spisek swiatowy w celu obalenia Addiego- na czele bedzie stal sam Omen.
            • e4ska Próby przyjaźni 24.08.06, 22:12
              Mogę trochę zazgrzytać w trybach wesołych???

              Tranzyt, nie było to wobec Zahir zagranie w białych rękawiczkach... Ja rozumiem,
              ale;)

              Pewnie wyszukała dla Ciebie odpowiedź w swoich notatkach, a to, co zamieściła
              tutaj, jest - moim zdaniem - ważną sprawą. Bo kwestia przyjaźni czy - mniej
              górnolotnie - zachowania dawnych znajomości jest jedną z najbardziej przykrych
              aspektów nie-picia. Co by tam nie gadać, jedno jest pewne: nie da się tak samo
              być z innymi, jak sie było dawniej.

              Na terapiach jedno kłamstwo zastępuje się drugim - że to niby przyjaźń prawdziwa
              wytrzyma odstawienie, aleś ty, pijaku, nie miał przyjaciół... - jakże, miałem...
              - nie miałes, to nie byli prawdziwi przyjaciele, dlatego zostajesz sam. Przyjaźń
              to bezwarunkowa akceptacja... hmmm:(((

              Jest jeszcze stare i dobre słowo: towarzysz (nie, nie z PZPR). Jakby druh, ale
              więcej, bo towarzysz to ten, kto nam towarzyszy, bez kogo żadna zabawa, żadna
              robota, żadna wojna, żaden dzień powszedni udać sie nie może. I jeśli razem z
              towarzyszem być przestajemy, to go tracimy - spotkany sporadycznie nie jest już
              towarzyszem, juz nie wiadomo, o czym z nim mówić, już jakiś nie ten... obojętny,
              obcy.

              Przyjaciel to całkiem co innego... bez przyjaciela wytrzymujemy, a bez
              towarzysza - źle. Podtrzymanie towarzyszenia wymaga bycia razem, ale on pije, ja
              nie piję... więc my towarzysza swojego próbujemy postawić w gorszym świetle, że
              niby to dlatego jestesmy coraz dalej, bo on pije, bo on ma ciągi, bo on
              gorszy... nie, on taki sam, my przecież wypadamy z obiegu.

              Każdy powinien rozważyc w sobie, jak ma z tym towarzyszeniem sobie radzić. Nie
              krzykiem, nie wzgardą, tylko chłodnym rozumem. No i nauczyć się być dla ludzi
              towarzyszem bez alkoholowego wspomagania. Mądrze to ujął Jerzy, kiedy wspomniał,
              że to inni mają z nami problem. Nasz obowiązek dbać o furtki i bramy...
              Tak ja to widzę, ale racji mieć nie muszę:)

              PS>>>Ciekawe, czy Addi, rąbnięty Księgą w ciało migdałowe, dałby mi w
              administracji państwowej jaką fuchę... np. bufetowej? znam się trochę na
              barmańskich sztuczkach:)))

              • tranzyt80 Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 01:36
                > Mogę trochę zazgrzytać w trybach wesołych???

                -Ty ? Zawsze!
                Od razu zaskoczylem,ze troche przecholowalem.Na moje usprawiedliwienie
                mam tylko jeden argument!To Twoj post,tuz przed moim !,sprowokowal mnie
                do podchwycenia Twoich insynuacji...Sam bym na to nie wpadl,bom zaglupi!
                Znasz mnie chyba dosyc i wiesz ,ze reaguje spontanicznie,bez przemysliwania
                glebszychego.Wywacham cos i strzelam prosto z kabury co czesto pociaga za
                soba rozne konsekwencje.Np.jak teraz:

                Droga Zachir ! Nie mialem najmniejszego zamiaru Cie urazic osobiscie, czy
                posluzyc sie Twoim nikiem w na pozor banalnej opowiastce.Nie bylbym calkowicie
                szczery gdybym nie dodal,iz tyci,tyci malym zamiarem moim bylo cos w rodzaju
                oderwac Cie od tej,powielonej juz troche chyba pozycji Jampolskiego.Chcialem
                jak najbardziej w dobrych intencjach,sprowokowac moze pierwszy Twoj Atak.
                Swiat dobroci,szlachetnosci,milosci,zachodow slonca to twoj swiat,wiem!
                To tylko,banalnie kopiujac,jedna strona rzeczywistosci i ta znasz.Ta druga,
                Tobie obca,tez tetni zyciem ,swoim zyciem i napewno dobrze,ze jej dobrze z
                bliska nie poznalas.Na tym miejscu skladam Tobie oficialnie: Przepraszam!.


                > Pewnie wyszukała dla Ciebie odpowiedź w swoich notatkach, a to, co zamieściła
                > tutaj, jest - moim zdaniem - ważną sprawą. Bo kwestia przyjaźni czy - mniej
                > górnolotnie - zachowania dawnych znajomości jest jedną z najbardziej przykrych
                > aspektów nie-picia. Co by tam nie gadać, jedno jest pewne: nie da się tak samo
                > być z innymi, jak sie było dawniej.

                -Oczywiscie ,ze Zahir poroszyla wazny aspekt problemu przyjazni.Znajomi moi
                z wszorajszych i dzsiejszych czasow rozumieja doskonale argumentacje proponowana
                przez Zahir.Lecz ci z dziecinnej parafialnej piaskownicy,ze sie tak wyraze,
                maja inne priorytety.Suma sumarum,podpisuje sie tez pod Twoje stwierdzenie,ze
                nie da się tak samo
                > być z innymi, jak sie było dawniej.


                > gorszy... nie, on taki sam, my przecież wypadamy z obiegu.
                -Tak,ale z tamtego,zabojczego dla nas obiegu,wypadamy.Esko,banalne zyje sie raz,
                w trzezwosci napelnia sie zupelnie innymi,wyzszymi,szerszymi i dluzszymi
                wymiarami.Cala,otaczajaca rzeczywistosc porywa nas jakoby na swych
                skrzydlach by pokazac nam,cosmy wczoraj jeszcze tracili a dzisiaj nalezy do
                nas!Z zapartym tchem szczescia,zaczynamy sie upajac kazdym nowo rozpoczetym
                dniem.Swiadomosc,raz na zawsze,zrzuconego z siebie alkocholowego balastu,
                bycia nareszcie naprawde WOLNYM! czyni nas zdolnych nareszcie do wyciagania
                naszych dloni by pomagac bezinteresownie ludziom potrzebujacym.To skierowanie
                swoich zmyslow na zewnatrz,uwalnia w nas,w jakis tajemniczy sposob,nasze
                wewnetrzne jestestwo.Nasze wewnetrzne JA,swiadomosc bytu,poczuwanie sie bycia
                po stronie Dobra,odczuwanie radosci,sensu i celu swojego istnienia niedamy
                sobie juz nigdy wytracic sobie z rak!I tu jest ta nasza,ostateczna i za naszego
                zycia,nieprzekraczalna granica.To tu maja i zaczynaja sie nasze przyjaznie
                Przyjaciol i towarzystwa Towarzyszy.

                > Tak ja to widzę, ale racji mieć nie muszę:)
                -Masz znowu racje.Pisac i mowic do drugiej osoby mozna bez konca.Wazne jest
                wewnetrzne przeistoczenie swojej swiadomosci.Metoda,to sprawa drugorzedna.
                To wiemy na forum juz wszyscy.Jedni z nas zaszli dalej,inni blizej,wazne,ze
                sie nawzajem wspieramy i czasami,jak trzeba korygujemy.Tu sie pochylam i
                schodze ze sceny.

                > PS>>>Ciekawe, czy Addi, rąbnięty Księgą w ciało migdałowe, dałby mi
                > w
                > administracji państwowej jaką fuchę... np. bufetowej? znam się trochę na
                > barmańskich sztuczkach:)))

                PS:Fuche Bufetowej masz jak w banku! Jak ? Zaszantazuje Addiego!
                Czym ? Lustracja! (mam tajne dokumenty,ze w UB za Komuny mial pseudo "Kat")
                Tylko sie nie rozgadaj,bo znowu bede musial pisac kolejne przeblagalne pismo:)))




                • e4ska Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 09:38
                  "banalne zyje sie raz,
                  w trzezwosci napelnia sie zupelnie innymi,wyzszymi,szerszymi i dluzszymi
                  wymiarami.Cala,otaczajaca rzeczywistosc porywa nas jakoby na swych
                  skrzydlach by pokazac nam,cosmy wczoraj jeszcze tracili a dzisiaj nalezy do
                  nas!Z zapartym tchem szczescia,zaczynamy sie upajac kazdym nowo rozpoczetym
                  dniem.Swiadomosc,raz na zawsze,zrzuconego z siebie alkocholowego balastu,
                  bycia nareszcie naprawde WOLNYM!"

                  Aluzju paniała:) Mylisz sie trochę... nie lubię teatralnych afektów - jestem
                  pragmatykiem, a nie idiotką.

                  Co do braku towarzyszy - zdanie moje jest niezmienne: nie da się ich zastąpić
                  bezwarunkowymi przyjaciółmi z AA... ani z terapii. Kiedy uświadomiłam sobie w
                  momecie najgorszego pijackiego kryzysu, że nałóg z jednej, a wypadki losowe z
                  drugiej pozbawiły mnie pewnych osób na zawsze, to najbardziej przeraziła mnie
                  mozliwość zastąpienia towarzyszy przyjaciółmi z AA. Całkiem mnie to rozbiło i
                  rozstroiło gorzej niż możliwość marskości wątroby czy niedowładu
                  intelektualnego. Z niedowładem da się żyć, co widać na moim przykładzie, ale w
                  sztuczności wytrwać... i jak zahirowcy to robią - czy to nabyte, czy wrodzone?

                  A Ty napisałeś wczesniej, że Tobie system przesłuchań też by się przydał:)
                  Pranie mózgu zawsze wygląda tak samo, zawsze znajdą się tacy, ktorzy ku zgrozie
                  Tranzyta czy Eski powiedzą: jestem szczęśliwy, że wyprali mi mózg. Idź do
                  pralni, bo sam nie dasz rady. Po co ręce zdzierać, jak są fachowcy. Lepiej ci
                  upiorą, bo sam to się nie domyjesz, patrz, rzepa ci na szyi rośnie.

                  Tranzyt, w wymytej pustce nie ma zachodów słońca ani ćwierkania ptaszków, one
                  są, jak o tym Jampolski napisze. Pocieszam się, że zwycięstwo rasy
                  bezjampolskiej leży w doborze naturalnym i prawie silniejszego. Cała nadzieja w
                  rozmnażaniu wolnych pijaków, a tutaj nie ma terapeutycznego bata... większośc
                  krwiście myślących dionizyjczyków na mojej ulicy ma zachody słońca dokładnie po
                  zadniej stronie. I jedni, i drudzy zachodu słońca nie widzą, a przecież są
                  zupełnie inni.

                  Zobaczyć ćwierkanie ... ciekawa rzecz. I nie udawaj, że nie potrafisz:)

                  • jerzy30 e4ska :)))))))))))))))))) 25.08.06, 10:13
                    "No i nauczyć się być dla ludzi
                    towarzyszem bez alkoholowego wspomagania". - nawet wsrod tych pijacych mniej
                    czy wiecej - to MY decydujemy o sobie - a nie flaszka
                    • e4ska Jerzy... 25.08.06, 11:03
                      I mnie się to udaje, ku mojemu zdziwieniu - nie jest tak źle. Co
                      najśmieszniejsze: jakoś wstępna rezerwa wobec "przyjaciół z AA" stopniała mocno.
                      To znaczy nie wiem, czy bym wytrzymała na wstępnej ceremonii, nie zaczęła się
                      głupkowato śmiać, bo ja tak mam:))) zresztą mityng konieczne nie jest mi
                      potrzebny do trzeźwości... ale dzięki forum przekonałam sie, a własciwie to
                      wiedziałam o tym od zawsze może - niepijące pijaki to bardzo synmpatyczni
                      ludzie, a odsetek buców pozostaje w normie - jak i wśrod urodzonych
                      abstynentów... więcej, bucowatych alkoholikow chyba jest mniej niż bucowatych
                      "normalsów".

                      Jaka ojczyzna, taki patriotyzm - wielka ojczyzna "dzisiaj nie piję" nie wyklucza
                      "nigdy nie piję" - szkoda, że na obywatelstwo czeka się od tego pierwszego piwa
                      aż do trzeciego detoksu... albo lepiej, czyli gorzej;)
                      • jerzy30 e4ska - ja Ci powiem co przemysliwam 25.08.06, 18:42
                        ja to jestem bardzo szczesliwy [dzisiaj] ze zostalem alkoholikiem [onegdaj
                        bylem z tego powodu bardzo nieszczesliwy] - bo teraz mam szanse zmieniac swoje
                        zycie - poznawac nowych przyjaciol - uczyc sie zyc ze starymi pijacymi -
                        zmieniac siebie - to daje AA - alkoholicy inni - no i terapia - inni takiej
                        szansy nie maja i przezyja te swoje zycie zaplatani w rozne problemy [mniejsze
                        lub wieksze], pogubieni z zyciu, smutni, zatroskani, bez wsparcia innych ludzi -
                        my te szanse mamy
                  • tranzyt80 Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 11:28
                    Eska napisala:
                    "> A Ty napisałeś wczesniej, że Tobie system przesłuchań też by się przydał:)"

                    -Niewierze! Naprawde! Gdzie... ?


                    Jedyna moja wypowiedz w tym "brrr" kierunku chyba byla:

                    "Tylko terap."tresura" moglaby byc
                    moze skuteczna.Niestety nieskorzystalem i nieskorzystam."


                    Tu jestes niesprawiedliwa do ludzi,ktorych reprezentuje np.August.Piszesz:

                    > Pranie mózgu zawsze wygląda tak samo, zawsze znajdą się tacy, ktorzy ku
                    zgrozie
                    > Tranzyta czy Eski powiedzą: jestem szczęśliwy, że wyprali mi mózg. Idź do
                    > pralni, bo sam nie dasz rady. Po co ręce zdzierać, jak są fachowcy. Lepiej ci
                    > upiorą, bo sam to się nie domyjesz, patrz, rzepa ci na szyi rośnie.

                    -My na dzisiaj niepijemy "tylko"ok.dwoch lat.Co przyniesie jutro,czort znajet!
                    Np. August nie pil AZ! 5 lat i poszedl pod lod na kilka miesiecy!Pytam!
                    Co mial zrobic?!Obudzil sie w szpitalu...i poddal sie,w swojej bezsilnosci
                    wobec alkocholu,wszystkiemu co mu zaoferowano.Na pewno nie stali kolo jego
                    lozka z transparentem"A Teraz Wypierzemy Twoj Mozg" i czekali na zgode Augusta.
                    Rozmowa zapewne byla krotka: "Albo posluchasz sie Nas!Albo won(sp...)na ulice!"
                    I na pewno na wybor pierwszej mozliwosci czekala i jego rodzina jak i terap...
                    Eska,wrzoc wsteczny bieg i pomysl.W takiej sytuacji,pobudka po kilkumiesiecznym
                    cugu!,co bys odpowiedziala?!Przy swiadomosci "przegranych" w pewnym sensie 5
                    lat.


                    Czyzby tez siedzialo(ale zastrzegam sie,tylko czasami:)w Tobie cus ze
                    skarzypyty male zgrzyty ?
                    Np.:)

                    "Z niedowładem da się żyć, co widać na moim przykładzie, ale w
                    > sztuczności wytrwać... i jak zahirowcy to robią - czy to nabyte, czy
                    wrodzone?"

                    a na koniec tak do smaku,z malenka jakby(porsze dzzzzzzzzzzzzzzzzzzzin z
                    to,nic):)uszczypta korona:

                    " Pocieszam się, że zwycięstwo rasy
                    > bezjampolskiej leży w doborze naturalnym i prawie silniejszego. "

                    -i oczywiste,ze jak jest rasa bezjampolska to rasy jampolskiej nie ma...
                    przynajmniej(co nie daj boze)na jakis krotki dzionek.
                    Niech zyja silniejsi...






                    • e4ska Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 12:40
                      Tęsknoty Twoje do terrorystów wysądziłam z jednego "niestety" - o jedno słówko
                      za daleko:)

                      Kamufluję też pewne obraźliwe poglądy, ale i tak powołani spokojnie je
                      rozpoznają, wicie rozumicie - ale tylko dla swoich.

                      Natomiast wiem chyba, czego szukasz. Kiedy znalazłam sie u ośrodkowej pani
                      doktor, osoba ta wysłuchała moich paru zdań o radości trzeźwienia z miną
                      niesmaczną, więc pytam wprost: -Jak to jest, że ludzie wracają do picia, czemu
                      znow piją? - Też chcielibyśmy wiedzieć. Do tego mi przydzielonego - on tez nie
                      wie. Oba autorytety natomiast z wielkim zaangażowaniem rozciagały przede mną
                      rajski ogrod terapii grupowej. Pogięło ich, nawet się nie wysilali, rąbali
                      prostymi zdaniami niczym paw i papuga, to samo, co tutaj przeczytasz: o innym
                      spojrzeniu, o narzędziach, o ratowaniu życia, mechanizmach jakowyś, musisz
                      chcieć, mozgu nie wymieniamy, daj sobie pomóc, zosia samosia, manipulacja,
                      wstyd, strach, nie jestes sam w grupie, pijane myślenie - zahirowscy pedagodzy.

                      I czytałam forum też pod tym kątem: jak to jest, że ludzie wracają? I nadal nie
                      wiem. Trudno, żyć trzeba z ryzykiem, no, Tobie chyba szczególnie trudno - mysle
                      o zarabianiu na chlebek.

                      Teraz zgłębiam praktycznie świat realu mojej ulicy. Drobna pomoc, drobna gadka.
                      To, co pijaki krwiste plebejskie wygadują o odwykach i
                      mityngach...........!!!!!!! Jak chcesz, zeby ci rentę wrócili, to np.
                      przygotowujesz esej: niedziela w mojej rodzinie. Zaczynam rozumieć, skąd
                      forumowe prośby w stylu: mam napisać pracę, czy sie wstydzę, że jestem
                      alkoholikiem. My tu poważnie odpowiadamy, boje ideologiczne toczymy, a tam, w
                      realu, zabierasz pół litra i idziesz do kumpla, żeby ci napisał czy raczej
                      przepisał to, co on miał rok temu.

                      Wywiesiłabym nalepkę na bramie: prace terapeutyczne pijakom swiadczę - i jestem
                      wyzwolona. Trzeba by mi tylko na terapie grupową pójść... i jazda!

                      Cały ten alkoholizm jest głupi, walka z nim jeszcze głupsza, szkoda tylko, że
                      mnie to jednak też dotyczy, ehhh:(((

                      Aha, odróżniam terapie od AA, jednak ruch samopomocowy to co innego niż potężna
                      państwowa instytucja, dlatego Augusta rozumiem i doceniam... wiele rzeczy o
                      alkoholizmie wiadomo dzięki temu ruchowi, ideologia mnie nie interesuje zbytnio,
                      najwyzej wtedy, kiedy trafiam na stare - poza kosciołem nie ma zbawienia;)
                      • tranzyt80 Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 15:02
                        > Wywiesiłabym nalepkę na bramie: prace terapeutyczne pijakom swiadczę - i jeste
                        > m
                        > wyzwolona. Trzeba by mi tylko na terapie grupową pójść... i jazda!

                        -Odrazu widac,ze Kobieta Interesu! Ale nie bylbym Tranzyt,gdybym swojego "ale"
                        nie wtracil.Przysiegam,na powaznie!
                        "Poradnia dla pijokow" moze i by Tobie szla,ale jak piwo gorace w lato!
                        Chyba !... chyba !... zebys dawala na kreche!No to co ,ze sie kojarzy z barem.
                        A nalepke na brame proponowalbym:"Dla Pijokow na Kreche".
                        Kolejka bylaby napewno baaardzo dluga,tylko ze na koncu stalby tak czy owak,
                        nie kto inny jak sam Pan Komornik.
                        Dlatego mam dla ciebie inna idee(fyfty,fofty moja cena)
                        Pamietam,pamietam mialo byc na powaznie!
                        A wiec lepiej zacznij sprzedawac aparaty sluchowe dla gluchnacych terapeltow.
                        Koszt mimimalmy usluznej bzykajacej muszki przystosowanej do odbioru dyskusji
                        od 5tys. do 8tys.zl..I tu jest heis! bo oprocz kasy zawsze mozesz zemscic sie
                        jakims niedoregulowanym szumikiem.Co TY na to? Kupujesz?
                        Zdradze wiecej,mialabys ich w reku,poniewaz bylabys tyz na podsluchu owych
                        Mosci Jegomosci.A po kilku dzionkach Twoj aparacik podsluchowy to 10(slownie:
                        dziesiecio)karatowy brylantowy kolczyk na szanownej paniusi uszku!Pstryk!





                      • aaugustw Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 15:50
                        (Eska napisala):
                        „Cały ten alkoholizm jest głupi, walka z nim jeszcze głupsza, szkoda tylko, że
                        mnie to jednak też dotyczy, ehhh:((( „
                        _________________________________________________________________.
                        Tak Eska, my wiemy juz o tym, ze walka z nim jest jeszcze glupsza…
                        Te madrosc wprowadzilem do zycia, poddalem sie, skapitulowalem i...
                        wygralem! - Odebralem mu jego moc. Dopiero potem zaczela sie zmieniac moja
                        swiadomosc…!
                        Pozdrawiam:
                        A…
                        Ps. Nie zgadzam sie tylko ze stwierdzeniem, ze caly ten alkoholizm jest glupi…
                        Czy alkoholizm moze byc glupim !?
                        To tylko my ludzie nie potrafimy zrozumiec (i czesciowo nie chcemy zrozumiec),
                        tych tajemniczych mechanizmow jego dzialania… Bo nie potrafimy juz wierzyc.
                        Uwierzyc w siebie… Ta wiara przychodzi sama, ale tylko wtedy kiedy czlowiek
                        osiaga swoje dno...(warunek: jezeli z tej dwudziestki alkoholikow uda mu sie w
                        ostatniej chwili zeskoczyc temu grabarzowi z lopaty - tych 19 innych idzie na
                        wieczny Mityng AA, do Billa).
                      • jerzy30 e4ska dlaczego ludzie wracaja do picia ? 25.08.06, 18:48
                        "jak to jest, że ludzie wracają do picia, czemu
                        znow piją?" - bo zapominaja ze sa alkoholikami
                • 7zahir Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 16:57
                  tranzyt80 napisał:

                  >
                  > Droga Zachir ! Nie mialem najmniejszego zamiaru Cie urazic osobiscie, czy
                  > posluzyc sie Twoim nikiem w na pozor banalnej opowiastce.Nie bylbym calkowicie
                  > szczery gdybym nie dodal,iz tyci,tyci malym zamiarem moim bylo cos w rodzaju
                  > oderwac Cie od tej,powielonej juz troche chyba pozycji Jampolskiego.Chcialem
                  > jak najbardziej w dobrych intencjach,sprowokowac moze pierwszy Twoj Atak.
                  > Swiat dobroci,szlachetnosci,milosci,zachodow slonca to twoj swiat,wiem!
                  > To tylko,banalnie kopiujac,jedna strona rzeczywistosci i ta znasz.Ta druga,
                  > Tobie obca,tez tetni zyciem ,swoim zyciem i napewno dobrze,ze jej dobrze z
                  > bliska nie poznalas.Na tym miejscu skladam Tobie oficialnie: Przepraszam!.
                  >
                  OK. Przeprosiny przyjete i trochę mi lzej na duszy:-)
                  Myslę, że każdy z nas ma swoja drogę trzeźwienia
                  i nie ma sensu spierać się o to kto lepszą.
                  Mnie pomógł Jampolski i za to jestem mu wdzięczna.

                  Mój świat nie zawsze był pelen dobroci i szlachetnosci.
                  Poznalam na własnej skórze tę druga stronę,
                  o której piszesz i dlatego tak bardzo cenię sobie
                  fakt, że się z niego dawno temu wyrwałam.
                  • tranzyt80 Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 17:47
                    Pusi !Pusi!
              • addicted1 Re: Próby przyjaźni 25.08.06, 13:25
                PS>>>Ciekawe, czy Addi, rąbnięty Księgą w ciało migdałowe, dałby mi
                > w
                > administracji państwowej jaką fuchę... np. bufetowej? znam się trochę na
                > barmańskich sztuczkach:)))


                Niestety, jest rok 2034 i do wladzy powrocili reaktywowani Aowcy. Spoleczenstwo
                rozczarowalo se tym, ze rzady Addicego byly niezrozumiale i nikt nie wiedzial o
                co muc hodzi. Wybrali wiec prosty i pewny program.
                Czyli gruszki na wierzbie (taki maly zlosliwy zarcik)


                Na terapiach jedno kłamstwo zastępuje się drugim - że to niby przyjaźń prawdziw
                > a
                > wytrzyma odstawienie, aleś ty, pijaku, nie miał przyjaciół... - jakże,
                miałem..
                > .
                > - nie miałes, to nie byli prawdziwi przyjaciele, dlatego zostajesz sam.
                Przyjaź
                > ń
                > to bezwarunkowa akceptacja... hmmm:(((


                O czyms podobnym pisze w watku "Czy ja przesadzam.
                Klamstwa to moze za mocne slowo- powiedzmy ze to manipulacja, ktora ma nastawic
                pozytywnie degenerata do nowego swiata (rym w dym).

                Ale niestety, w zderzeniu mit upada.

                Mit niepijacej, nierozrabiajacej, rozsadnej, dojrzalej emocjonalnie,
                altruistycznej i systematycznej "wiekszosci" ludzi (no przeciez treba pokaac
                alkoholikowi, jak nisko upadl, jak odstaje).

    • tranzyt80 Re: Pokusy alkoholowe 26.08.06, 20:30
      Wieszor przed trzema laty.Koledzy fajeruja jak zwykle na chacie Baranka.
      Alkochol leje sie juz od dwuch dni bez przerwy.Wchodze.Muzyka,gwar,dym
      papierosowy.Nie zauwazyli mnie.Pekaja ze smiechu z Baranka.Udowadnia i
      przysiega wszystkim.Widzi na niebie jakies zjawiska swietlne.Upiera sie
      przy swoim.Nadjezdzaja kosmici.Reszta placze ze smiechu.Dostrzega mnie.
      Doskakuje.Lapie.Ciagnie do okna.Wskazuje wyciagnieta reka na niebo.
      Parz!patrz!Oczy wybaluszone ze strachu blagaja potwierdzenia.Klamie.
      Potwierdzam.Twarz Baranka to blogostan spokoju i zmeczenia.Zasypia.
      Psychoza Alkoholowa!
      Wtedy byl smiech.Baranek to Baranek.Tak mial i juz.Nie pierwszy raz.
      Rano juz OK!.Wszyscy zapomnieli.Do nastepnego odjazdu Baranka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka