tranzyt80
20.08.06, 16:31
Pojechalem do rodzinnego miasta.Mam tam czesc domu z ogrodem.
Bywam tu bardzo rzadko,dlatego tym bardziej zaskoczyl mnie najazd
totalnie pijanych kumpli z piaskownicy.Przyjechali z orkiestra cyganska!
Chca mnie powitac muzyka i alkoholem!!!Bez jakiejkolwiek uprzedzenia.
A ja przysieglem sobie ze nie pije do smierci.
Co robic w takiej sytuacji?
Wysiadaja,wymachuja butelkami,okrzyki pijanej radosci.Cyganie rzna melodyjnie
na cala okolice.Zaspane ogrody sasiadow poruszylo.Nogi same podskakuja w rytm
cyganskich rytmow.Moje obrazy przeszlosci w mozgu tez.
Wiem,ze zycie potrafi platc figle i ciagle zaskakiwac.
Ogolne zamieszanie,lzy na polikach rozesmianej geby,cyganskie akordy,tyle lat,
tyle wspomnien... .Calusy przez plot.Orkiestra gra.Kumple czekaja na ulicy.
Taksowki odjechaly...
Ja tu,oni tam... tylko furtka miedzy nami.