Dodaj do ulubionych

Addicted1 zastanawia się

19.09.06, 20:34
Czy jest sens, by dalej pisal na tym forum.
powiedzial 100 razy juz co mysli na kazdy temat.

poza tym Addicted1 odnosi wrazenie, ze malo kogo juz interesuja jego wwpisy.
moze czas mu odejsc?

czy inni maja takie mysli?



Obserwuj wątek
    • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:39
      Addi!!!!!
      Klecę Ci wiadomość na @, ale muszę robić przerwy...; sama nie jestem, a czego
      oczy nie widzą...

      Ani mi się waż odchodzić!
      • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:47
        Luna dzieki.

        a powazniej, to czasem moze za duzo wymagam?
        denerwuje mnie czasem, ze jak napisze cos kontrowersyjnego to nie ma reakcji.
        Wole baty i krytyke niz calkowity brak reakcji.

        Np. Janu- w ogole mnie prawie przestal opieprzac.
        Domniemam, ze wynika to z tego, ze juz mnie nie czyta.
        Rauchen- calkowita rezygnacja z dysput ze mna. zero krytyki i podsmiewania, za
        ktorymi tesknie.
        Pewnie nie czyta, albo ignoruje.

        Nadziej w energetycznym hippisie Auguscie, ktory na kazdy post moj odpowiada,
        mimo ze ma poglady prawie 100% inne.

    • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:40
      Pisz jako wolny32 :)
      • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:41
        :)
        o, i już będzie odmiana :) a dokąd pójdziesz - odchodząc, Adi???? bo chyba nie
        na piwo?
      • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:44
        No nie wiem, wolny 32 to byl nick zarezerwowany pierwotnie na dyskusje na forum
        politycznym, ale juz jest spalony, bo jeszcze kto zerknie i pomysli
        "ten wielki liberał to zwykła pijaczyna":)

        No dobra, jeszcze trochę zostanę.:):):):)
        • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:47
          Tak, wiedziałam, że Ci go spalę, przypominając ;). Wszystko, żeby Cię
          zatrzymać :)
        • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:55
          Powiem inaczej: jeśli znajdziesz forum, na którym będziesz czuł się dobrze,
          będziesz rozwijał - dzięki niemu - swoje umiejętności, które w jakimś stopniu
          wyrwie Cię z obecnego stanu - odejdź i masz moje błogosławieństwo :) jeden
          warunek - zabierz mnie ze sobą! I nie może być o polityce! Nie trawię polityki.
          A problemy, że tak powiem - emocjonalne - mamy niezwykle zbliżone; z wielu
          przyczyn poruszanie ich na otwartym forum jest niemożliwe.
          Co nas nie zabije, to nas wzmocni, pamiętaj!
    • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:42
      Addi, zostan prosze.
      Jestes taki nietypowy, mimo ze malo inteligentny to miły.

      Tym watkiem Addicted1 kolejny raz absorbuje innych swoja osoba.

      Spadaj malkontencie na drzewo.

      Ufff, skonczy sie to wieczne filozofowanie.

      Nareszcie!

      Jaka szkoda! To forum stanie sie bezbarwne!

      Jezu, kto bedzie tu glosem rozsądku?

      Jakiego rozsądku, gosc pierniczy 3 po 3 i wszystko krytykuje.

      • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:48
        Czemu potrzebujesz tych okrzyków "Ach, Addi, zostań! Jesteś nam niezbędny!
        Jesteś wspaniały!"? Nie pierwszy raz tak kokietujesz.
        • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:56
          magtomal napisała:

          > Czemu potrzebujesz tych okrzyków "Ach, Addi, zostań! Jesteś nam niezbędny!
          > Jesteś wspaniały!"? Nie pierwszy raz tak kokietujesz.


          Ojej, musialas mnie tak zjechac od razu...

          Nie pierwszy raz?
          Pierwszy.
          Kiedys pisalem 100% na powaznie.
          Tylko sie potem rozmyslilem.
          Teraz pisze 50/50.
          Naprawde jakos niepokoja mnie coraz rzadsze reakcje na moje wpisy, przywyklem
          do burzy i fali nagonek po każdym z nich.

          No a w ogole to mam widac niskie poczucie wartosci?
          • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:58
            magtomal napisała:

            > Czemu potrzebujesz tych okrzyków "Ach, Addi, zostań! Jesteś nam niezbędny!
            > Jesteś wspaniały!"? Nie pierwszy raz tak kokietujesz.


            a tak wlasciwie to czemu nie, sonduje czy jestem tu potzebny, jak sie okaze ze
            wiecej szkody niz pozytku czynie- zto pakuje sie i na inne forum nerwy psuć.
          • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:58
            Jest to na bank kwestia wspomnianych wartości.
            • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 20:59
              luna_76 napisała:

              > Jest to na bank kwestia wspomnianych wartości.

              Jako impuls wyzwalający sam pomysł powstania takiego wątku- tak.
              Ale potem dochodzą inne za i przeciw.

              A moze tym jeszcze bardziej rozdraznie?

              Bardzo prosze o wrogie wpisy ( tylko autentyczne).
          • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:02
            138 wpisów w wątku "Zaszłości rodzinne" to wg Ciebie słaba reakcja na Twoje
            wpisy?! Jak długi wątek zadawalałby Cię?
            Naprawdę nie pierwszy raz piszesz "zniknę z tego forum", po czym następują
            głosy "Ach,Addi, nie rób nam tego", na które najwyraźniej czekasz.

            >No a w ogole to mam widac niskie poczucie wartosci?

            Może coś w tym jest...
            • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:08
              magtomal napisała:

              > 138 wpisów w wątku "Zaszłości rodzinne" to wg Ciebie słaba reakcja na Twoje
              > wpisy?! Jak długi wątek zadawalałby Cię?

              ponad 300 wpisow

              > Naprawdę nie pierwszy raz piszesz "zniknę z tego forum", po czym następują
              > głosy "Ach,Addi, nie rób nam tego", na które najwyraźniej czekasz.


              zazdroscisz mi tych głosów co?
              :)

              tez zapowiedz wyjscie!


              a powaznie bez zartow i analiz dogłęnych- naprawdę zastanowiło mnie, dlaczego
              niemal brak reakcji i szczegolnie krytyki- co sie stalo?
              o poczuciu wartosci napisalem, bo gdybym mial je wysokie to pewnie taka mysl
              nigdy nie zagoscilaby w mojej glowie.

              Ale MAgtomal, nie lubie Cie, jestes niemiła, pryncypialna i zasadnicza.
              I jeszcze dogmatyczna populistyczna i oportunistyczna.
              • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:44
                addicted1 napisał:

                > Ale MAgtomal, nie lubie Cie, jestes niemiła, pryncypialna i zasadnicza.
                > I jeszcze dogmatyczna populistyczna i oportunistyczna.

                Wiele moich cech odkryłeś na podstawie - niewielu przecież - wpisów.
                Z pierwszymi mogę się zgodzić (jeśli tak to widzisz...), ale populistyczna i
                oportunistyczna nie byłam NIGDY

                • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:46
                  Magtomal - to prowokacja.
                  • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:48
                    luna_76 napisała:

                    > Magtomal - to prowokacja.

                    Nie rozumiem. Ja prowokuję?
                    • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:56
                      Nie, pod Twoim adresem; aby wywołac reakcje, oburzenie i chyba obrzucenie
                      błotem - w druga stronę.

                      Mogę się mylić, próbuję ogarnąć, o co w tym wszystkich chodzi.
                      Addi faktycznie potrzebuje pomocy;
                      jestem tylko trzeźwiejąca, jak Wy...
                      • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:04
                        luna_76 napisała:

                        > Nie, pod Twoim adresem; aby wywołac reakcje, oburzenie i chyba obrzucenie
                        > błotem - w druga stronę.
                        >
                        > Mogę się mylić, próbuję ogarnąć, o co w tym wszystkich chodzi.
                        > Addi faktycznie potrzebuje pomocy;
                        > jestem tylko trzeźwiejąca, jak Wy...

                        Gdy już kliknęłam "wyślij", dotarło do mnie, o co Ci chodzi.
                        Nie oburza mnie krytyka skierowana pod moim adresem.
                        Krytykowałam bierność Addiego i Jego egocentryzm, chcąc Mu pomóc.
                        • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:11
                          Rozumiem; myślę nawet, że sam do tego dąży; wywalając wady na talerz można
                          Addika zmobilizować do działania; niestety każdy kij ma dwa końce; czas pokaże.
                          Psychologia jest... trudna :)
                        • e4ska Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 10:02
                          Magda, jesteś bardzo trzeźwo myślącą osobą i w gierkach semantycznych udział po
                          prostu Tobie nie przystoi:) Na tym forum "trzeźwo" w odniesieniu do konkretnej
                          osoby to, zauważ, komplement-gigant. Rewanż z mojej strony... niezupełnie,
                          Magda, ciekawe są Twoje wpisy, bo jak taka mądra kobieta trwa uparcie...
                          rozumiesz:)))Nurt feministyczny i te sprawy:)

                          Zaś pisanie dla pisania: wydaje mi się, że ulegamy czasem pokusie identyfikacji
                          z czymś abstrakcyjnym, z forum czy jakąkolwiek gromadką, np. z dwoma milionami
                          członków. Czy jeśli ja wyjadę, to forum się nie zawali:))) Jesli wyjedzie Addi,
                          Tranzyt, Parys, Corti, Wojtek, Smok... jeśli Ty, to co się stanie, jeśli wróci
                          dawny stan kilku wpisów dziennie? Przecież nie o to chodzi, to nie jest forum do
                          mielenia, to forum do wygadania się, do ulżenia, do zdobycia informacji, do
                          samopomocy, do... dla mnie najwazniejsze, nawiązania serdecznych kontaktów z
                          ludźmi, którzy przeszli przez piekło. I pewnie: jak pomagalibyśmu sobie,
                          gdybyśmy nie potrafili pisać szczerze. Oddzielenie osoby od jej cech
                          charakteru... teoretycznie możliwe, ale w praktyce niewykonalne.

                          Natomiast - odnoszę wrażenie, że np. Addi traktuje forum jak pewnego rodzaju dom
                          rodzinny, próbuje w zastępczy udowodnić tym, którzy go zawiedli na całej linii,
                          że nie jest taki nieważny... Trochę to przerażające, gdy sie zbytnio poddajemy
                          zaszłościom, a walka z własnym cieniem wydaje się groteskowa, gdy cudza. Gdzieś
                          czytałam o przypadku, jak człowiek sprzedał swój cień i wniosek był taki, że
                          lepiej się z cieniem pogodzić - cień bywa niezbędny. Dla wyznaczenia swoich
                          granic chociażby, swoich możliwości, realizmu, ciężaru istnienia.

                          Magda, czy miałaś oparcie w rodzicach? Ja się teraz bardziej zastanawiam,
                          zresztą tak było od dawna, jakim jestem cieniem dla swojego dziecka, staram się
                          być jak najmniejszym:) i tak mi przychodzi do głowy, że najmniejszy cień rzuca
                          się wtedy, kiedy się najmocniej świeci... muszę być sobą, tego chcieć, na tamto
                          nie zważać, żadnych poradników... pełen spontan. Chylić się ku zachodowi... to
                          niezła zabawa, tak mi się wydaje - zobaczyć, co dalej... uciechy wędrowca.
                          Trzeźwego, oczywiście:)))
                          • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 13:09
                            e4ska napisała:

                            > Magda, jesteś bardzo trzeźwo myślącą osobą i w gierkach semantycznych udział
                            po
                            > prostu Tobie nie przystoi:) Na tym forum "trzeźwo" w odniesieniu do konkretnej
                            > osoby to, zauważ, komplement-gigant. Rewanż z mojej strony... niezupełnie,
                            > Magda, ciekawe są Twoje wpisy, bo jak taka mądra kobieta trwa uparcie...
                            > rozumiesz:)))Nurt feministyczny i te sprawy:)

                            Esko, dziękuję. Trwam uparcie dalej - fakt. Ale właśnie dzięki Tobie wiele się
                            zmieniło. Odkąd trafiłam na to forum, zwracałam szczególną uwagę na Twoje
                            wpisy - mądre, ciepłe, takie szczególne. I kiedyś Ty - MOJA Eska- skierowałaś
                            do mnie jedno trochę ironiczne zdanie - że widocznie tak mi wygodniej tkwić w
                            tym związku. Oj, zabolało! Eska, TA Eska, zamiast użalić się, przytulić do
                            serca, napisać mi jako jestem wspaniała i dzielna, pisze mi takie rzeczy!
                            Przetrawiałam to zdanie tak długo, aż zaczęłam pojmować o co chodzi. I zaczęło
                            się ze mną dziać coś bardzo dobrego - poczułam - po wielu latach - że jestem
                            Magdą, nie żoną swojego męża. I gdy przestanę być żoną nadal będę sobą. Niby o
                            tym wiedziałam wcześniej; ale właśnie: wiedziałam nie czułam. Trudno to opisać,
                            bo dzieje się to na głębszym poziomie. Ale naprawdę wyzwoliłaś proces, który
                            mnie zmienił. Nadal jesteśmy razem: mąż teraz nie pije, jest nam dobrze, cieszę
                            się każdą chwilą, ale tym razem jestem pewna, że gdy picie wróci, już razem być
                            nie będziemy. I wielka różnica jakościowa: jestem z Nim bo CHCĘ (bo to trudny,
                            ale naprawdę świetny facet - o czym pisałam w innym miejscu), nie dlatego, ze
                            MUSZĘ, bo nie mam innego wyjścia. Podjęłam też kroki prawne, by zabezpieczuć
                            nas w razie nawrotu picia. Być może Twoje zdanie zamknęło coś, do czego
                            dojrzewałam wcześniej (w rocznej terapii, po wielu przeczytanaych mądrych
                            książkach). Wiem tylko, że ono było przełomem. I za to, Esko Droga, wielkie Ci
                            dzięki!


                            Gdzieś
                            > czytałam o przypadku, jak człowiek sprzedał swój cień i wniosek był taki, że
                            > lepiej się z cieniem pogodzić - cień bywa niezbędny. Dla wyznaczenia swoich
                            > granic chociażby, swoich możliwości, realizmu, ciężaru istnienia.
                            >
                            > Magda, czy miałaś oparcie w rodzicach? Ja się teraz bardziej zastanawiam,
                            > zresztą tak było od dawna, jakim jestem cieniem dla swojego dziecka, staram
                            się
                            > być jak najmniejszym:) i tak mi przychodzi do głowy, że najmniejszy cień rzuca
                            > się wtedy, kiedy się najmocniej świeci... muszę być sobą, tego chcieć, na
                            tamto
                            > nie zważać, żadnych poradników... pełen spontan. Chylić się ku zachodowi... to
                            > niezła zabawa, tak mi się wydaje - zobaczyć, co dalej... uciechy wędrowca.
                            > Trzeźwego, oczywiście:)))

                            Też więcej myślę o moim wpływie na Dzieci (troje) niż o wpływie moich Rodziców
                            na mnie. Zawsze się starałam, a narobiłam sporo błędów, choć Dzieciaki mi (na
                            razie) niczego nie wypominają (i są naprawdę świetne; nie mogę złego słowa
                            powiedzieć, jak Ty na swego Syna). Może także dlatego źle reagowałam na skargi
                            Addiego na temat Jego Rodziców?
                            • aaugustw Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 16:06
                              (Magtomal napisala):
                              >"...i tak mi przychodzi do głowy, że najmniejszy cień rzuca
                              > się wtedy, kiedy się najmocniej świeci...
                              _____________________________________________.

                              Pytanie tylko;
                              dlaczego nie skierowac twarzy w strone swiatla?
                              Wtedy cien pozostanie za mna!
                              A...
                              • magtomal Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 16:11
                                aaugustw napisał:

                                > (Magtomal napisala):
                                > >"...i tak mi przychodzi do głowy, że najmniejszy cień rzuca
                                > > się wtedy, kiedy się najmocniej świeci...
                                > _____________________________________________.
                                >
                                > Pytanie tylko;
                                > dlaczego nie skierowac twarzy w strone swiatla?
                                > Wtedy cien pozostanie za mna!
                                > A...

                                To nie moja metafora, tylko Eski - ja nie mam tak dobrych pomysłów :(
                                A chodziło o cień, jaki rzucamy na inych (=swoje dzieci). Lepiej, by był on
                                najmniejszy.
                                • aaugustw Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 16:51
                                  (Magtomal napisala):
                                  >"A chodziło o cień, jaki rzucamy na inych (=swoje dzieci).
                                  > Lepiej, by był on najmniejszy.
                                  ________________________________________________________-
                                  Strach przed popelnieniem bledu jest dostatecznie juz
                                  duzym bledem.
                                  Gdybysmy nie robili bledow, z czego bralibysmy nasza
                                  madrosc i doswiadczenie! ;-))
                                  Sztuka polega na tym, zeby nie robic danego bledu dwa razy.
                                  A...
                                  Ps. Z cudzych bledow niestety, ale NIC sie nie uczymy! :-((

                            • cortona Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 18:22
                              Magda, to prawda, że można przeczytać tysiąc książek, a związek z Twoim, moim
                              problemem będzie czysto przypadkowy. Coś tam dla siebie weźmiesz, ale wypowiedź
                              książkowa nie jest kierowana wprost do Ciebie.
                              Tutaj masz mądrych ludzi, którzy są uprzejmi zauważyć Twój problem i powiedzieć
                              Ci, jak go widzą. Dla mnie zaskoczeniem było Eskowe stwierdzenie( może Eska tego
                              już nie pamięta ), że ja chcę być abstynentką. Najpierw mnie to zdumiało. Ja
                              chcę być abstynentką? Przecież to zupełnie niemożliwe. Ja muszę pić, ale tak,
                              żeby się całkiem nie rozpić. Potem Janu kopnął mnie tak potężnie, że aż wytrącił
                              z alkoholowej orbity. Potem ja Janu z wdzięczności wyznałam miłość.
                              Janu, jeśli zechcesz to przeczytać, to nie martw się:) Już Cię nie kocham, już
                              Cie tylko lubię:)
                              Esce znów napisałam, że mało jej zawdzięczam, bo była dla mnie za dobra.
                              Guzik prawda. Komu by się chciało w piątkowy wieczór zadawać mi pytanie:
                              "Pijemy?" Trochę brakuje mi ostatnio tego pytania.
                              W każdym razie, mogę zacytować to, co powiedziała mi niedawno pewna pani
                              w podeszłym wieku: "człowiek bez innych ludzi, nic nie znaczy".
                              • janulodz Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 19:37
                                Cortona
                                Dziękuję za "tylko" ;)))
                                Nigdy nie zrozumiem kobiet. Kochają za kopanie, a "tylko" lubią za kwiaty:(((
                                • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 20:36
                                  Cześć Janu :)
                                  • janulodz Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 20:53
                                    Witaj Myszko. Martwię się o Ciebie. Stanowczo za mało sypiasz. Wczoraj urzędowałaś prawie do drugiej. O piatej już(jeszcze) buszowałaś po sieci, a o ósmej rano zaczęłaś pracowity dzionek. Będziesz miała podkrążone oczy. Dzisiaj nie siedź za długo. Pozdrawiam Cię serdecznie.
                                    • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 20:57
                                      Nie martw się, Janu. Romanse mi były w głowie, a nie jakieś tam ohydztwa do
                                      picia. Ale już wszystko ok :).
                                      • janulodz Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 21:03
                                        Waw. No to co innego:)))
                                        • addicted1 zul wylazl z rowu i wyje 20.09.06, 21:20
                                          Kradniecie mi watek, ale musze co napisac:

                                          wiem, ze czesto zwracam na siebie uwage, ze jestem egocentrykiem, ze wwalam sie
                                          w watki, ze za krotko odpisuje na inne watki, ze macham ciagle reka "tu jestem".
                                          ale to przez Was.*

                                          no co ja zrobie, tak mam.
                                          jestem niespelniona gwiazda rocka.

                                          traktuje to forum troche dowolnie, zbaczam z tematu uzaleznien, ale w koncu nie
                                          tylko ja.

                                          postaram sie mniej skupiac na sobie bardziej na innych.
                                          Wybaczcie moja malosc










                                          *
                                          :)
                                          alkoholicus manipulatis syndromes postrerapeutis wyzwolus egos.
                                          • myszabrum Re: zul wylazl z rowu i wyje 20.09.06, 21:22
                                            alkoholicus manipulatis syndromes postrerapeutis wyzwolus egos.


                                            he he
                                • cortona Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 11:47
                                  Janu, z tym kopem, to trochę przesadziłam. Gdzie tam, Ty i kopanie kobiet:)))
                                  Ale faktem jest, że wtedy pomyślałam, że jeśli czegoś natychmiast nie zrobię,
                                  to w końcu zmuszą mnie do tego okoliczności.
                                  Źle tylko, że za bardzo się rozemocjonowałam. Ale widocznie tak musiało być.
                                  Pozdrawiam:)))
                          • magtomal Esko 20.09.06, 15:43
                            e4ska napisała:

                            > Magda, ciekawe są Twoje wpisy, bo jak taka mądra kobieta trwa uparcie...
                            > rozumiesz:)))Nurt feministyczny i te sprawy:)
                            >
                            Widzę po wielu Twoich wypowiedziach, że nie możesz pojąć, dlaczego kobiety
                            tkwią w złych, nieszczęśliwych związkach z uzależnionymi mężami. Tego nikt
                            zrozumieć nie może, bo to jest całkowicie nielogiczne, irracjonalne. Ja sama
                            siebie nie rozumiem sprzed paru lat, nawet nie umiem wyjaśnić swego
                            postępowania. Sama sobie się dziwię. Niezwykłe w tym wszystkim jest to, że
                            kobiety współuzależnione naprawdę są głęboko przekonane, że nie mają wyjścia. I
                            to bez względu na Ich sytuację; tak samo reagują poracujące, dobrze
                            zarabiające, jak bezrobotne, wykształcone i nie. Bez różnicy.Ta totalna
                            bezradność (której sama doświadczyłam) jest zadziwiająca.
                            Pisz do takich osób: Twoje spojrzenie "z zewnątrz" może Im pomóc tak jak mi.
                            Twoje zdumienie może Im uświadomić absurdalność Ich postępowania.
                        • aaugustw Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 10:14
                          (Magtomal napisała:

                          >"Krytykowałam bierność Addiego i Jego egocentryzm, chcąc Mu pomóc."<
                          - - - - - - - -
                          Nikt nie ma takiej mocy w sobie, aby mogl pomoc drugiemu, jezeli ten ktos sam
                          tego nie chce.
                          Nikt tez - oprocz Addiego - nie zadecyduje o tym, czy on ma tu z nami pozostac,
                          czy nie!
                          Te decyzje on sam musi (i powinien) podjac!
                          A...

    • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:03
      Czekaj, skupię się; jeżdżąc po Tobie dokopię pewnie sobie; myślę.
      • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:11
        luna_76 napisała:

        > Czekaj, skupię się; jeżdżąc po Tobie dokopię pewnie sobie; myślę.


        Luna, przez sugestie Magtomal Ty gotowas mnie znielubiec, prosze nie, Ty
        jeszcze jako jedna z niewielu tu mnie powaznie traktujesz!
    • aadolf Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:06
      Ludzie, korzystajcie z opcji Aadolf!
      • aadolf Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:09
        addi ty prózniaku
        • aadolf Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:13
          Addi ty marudna kokietko
          • wolny32 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:14
            Ja tam lubie Addicted1
            • aadolf Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:15
              A Ty, Wolny, lepiej sobie jakiejś panny poszukaj, zamiast sam się tym Addim
              zajmować ;P
        • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:14
          Addi: co zrobiłeś - dzisiaj, by wyrwać z zaklętego kręgu? Szukałeś może nowej
          pracy? Nauczyłeś czegoś nowego? Bo chyba nie jesteś usatysfakcjonowany?
          • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:15
            Odpowiedz, proszę.
            • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:21
              Inaczej - zrób to dla siebie, niekoniecznie na forum; to jest żmudna droga, ale
              albo tak, albo wcale; to jest jedyne wyjście, pamiętaj.
              • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 21:36
                A nie zastanawiałeś się, że brak reakcji to też reakcja?

                Co zrobisz, gdy Twój dzieciak zacznie histerycznie tupać w sklepie, bo coś chce
                teraz i natychmiast?

                Po terapii należy odciąć pępowinę i zacząć żyć "normalnie", a to właśnie jest
                najwyższa szkoła jazdy, bo prawdziwe życie jest poza murami AA.

                Spróbuj (przez parę dni) nie mówić NIC o sobie - zacznij słuchać innych;
                napisz, jak było, jak się czułeś; możesz na priva.

                Bez ładu powyższe na pierwszy rzut oka, ale z czasem dostrzeżesz sens.
                • janulodz Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:24
                  Luna.
                  Nie wołaj go, bo już zamknęli kawiarenkę z której nadaje. Przyjdzie jutro.
                  Mam rację Addi?
                  Z tym odejściem to taki jok. Sprawdzaz, kto będzie za Tobą tęsknił?
                  • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:30
                    Nie wołam Janu; piszę, co mi na myśl przyjdzie; szkoda chłopaka, a problem jest
                    niebanalny - niestety.
                    • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:42
                      Dobranoc wszystkim.
                    • janulodz Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:42
                      O nieobecnych nie wypada. Ale ta potrzeba akceptacji....
                      • luna_76 Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 22:48
                        Dla jego dobra Janu - dobrze piszesz;
                        I gdyby tak każdy z nas dopisał jak sprawę Addiego widzi - moze chłopakowi
                        udałoby się wreszcie pomóc.
                        I on sam musi tego chcieć...
                    • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 20:37
                      luna_76 napisała:

                      > Nie wołam Janu; piszę, co mi na myśl przyjdzie; szkoda chłopaka, a problem jest
                      >
                      > niebanalny - niestety.


                      Luna, zamartwiaz sie na zapas, uznajac ten post za objaw jakiegos wielkiego kryzysu.
                      to byl po prostu impuls z kosmosu.
                      taki bardziej dowcip niz wielka prowokacja czy jakas taktyka

                      p.s. zauwazylem wczoraj po wyjsciu z kafejki, ze zachowalem sie w bardzo
                      klasyczny sposob- jak zespoly rockowe, ktore oglaszaja "ostatni koncert" po 10
                      razy:)
                      p.s. 2 wczoraj chcialem zamiescic nastepujacy post:

                      Autor: Addicted1
                      Temat: Pytanie
                      tresc: A tak w ogole to co sadzicie o AA?

                      Wiec domysl sie w jakim bylem nastroju.

                      • addicted1 dziekuje za wpisy 20.09.06, 20:44
                        Tak 20 razy zmieniam zdanie na temat tego, co ja wlasciwie chcialem osiagnac
                        piszac ten post.
                        Wlasciwie to sam nie wiem. Ale mialem dobry nastroj, a nie dol jakis- to istotne.

                        Zeby nie bylo ze robie sobie zarty z kogos- czesto powaznie zastanawiam sie nad
                        opuszczeiem forum.

                        Ciekawei mi sie czytalo interpretacje mojeg zachowania.
                        Mowie one sporo o mnie jak i o autorach.
                        dzieki wielkie, blogoslawie Was z Olimpu, gdzie pije wino z Zeusem
                        (zart)

          • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 20:34
            wczoraj bylo juz po mnie.
            co zrobilem dzis?
            codziennie ucze sie angielskiego.
            codiennie czytam prase- rozwijam sie.

            oostatnio osiagnalem tez pewien duzy sukces para- zawodowy, ale szczegoly moze
            innym razem.
            w kazdym razie- po tym sukcesie moja pewnosc siebie i szacunek do siebie wzrosl
            mocno.
            ( co ciekawe, zrobilem cos, co moj terapeuta uznal za dzialanie nierealnego
            umyslu alkoholika bez szans na powodzenie- a udalo mi sie jednak).
    • kolejanek Re: Addicted1 zastanawia się 19.09.06, 23:13
      addicted1 napisał:

      > Czy jest sens, by dalej pisal na tym forum.
      > powiedzial 100 razy juz co mysli na kazdy temat.
      >
      > poza tym Addicted1 odnosi wrazenie, ze malo kogo juz interesuja jego wwpisy.
      > moze czas mu odejsc?
      >
      > czy inni maja takie mysli?
      >
      >
      >
      Addi-czytając Twoje posty nieraz chciałem się pochlastać(z bezsilnosci,nie
      bezradności),ale jesli odejdziesz z forum zrobie to naprawde
    • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 01:57
      A niech tam, wyżyję się. Na Twoje wyraźne życzenie.

      Addicted rzeczywiście jest wielką tajemnicą, ale... jakieś małe "tajemniczki" w
      ludziach wokół? Dlaczego ten się tak krzywi? Dlaczego tamten nagle przerwał w
      pół zdania? Czy może kogoś coś boli? Przykro komuś? Głupio?

      Pominąwszy kwestie teoretyczno-światopoglądowe, Bóg jest, Boga nie ma etc. -
      jak na faceta z taką zdolnością do analizy na tematy innych osób wypowiadasz
      się (jeśli w ogóle) zaskakująco zwięźle.

      Może to wyjaśnia kwestię braku dziewczyny.
    • cortona Re: Addicted1 zastanawia się 20.09.06, 17:50
      Addi, ja też sobie kiedyś myślałam, że muszę postawić szlaban na forum, bo to
      takie dziecinne, że siedzę tu i wypisuję, co mi w duszy gra. I całe szczęście,
      że tak się nie stało. Samodzielnie chyba do pewnych wniosków bym nie doszła
      i nie podjęła tej słusznej decyzji, że alkohol jest nie dla mnie. Poza tym na
      tym etapie życia, na którym ja jestem, już nie nazawiązuje się nowych,
      serdecznych znajomości. Większość znajomych znam od 20 lat i więcej, wiem jaki
      jest ich światopogląd, nie są mnie w stanie niczym zaskoczyć, więc nudzę się
      trochę.
      O problemach alkoholowych, w realu, to ja wstydzę się szczerze rozmawiać nawet
      z własnym mężem. A tutaj poznaję życzliwe osoby.
      Ty rób jak chcesz. Na pewno będzie Cię tu brakowało. Może jednak zostaniesz,
      bo masz jeszcze sporo do zrobienia. Jeśli zdecydujesz się, żeby pozostać, to mam
      do Ciebie jedną prośbę. Nie pokazuj ludziom tego znaczka:O. Mnie go pokazałeś.
      Domyślam się, że to coś nieprzyjemnego, chociaż nie wiem do końca co to znaczy.
      A może Ty mnie obraziłeś?
      • drak02 Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 09:12
        cortona napisała:

        > O problemach alkoholowych, w realu, to ja wstydzę się szczerze rozmawiać
        nawet
        > z własnym mężem. A tutaj poznaję życzliwe osoby.

        Cortona, forum jest bezpiecznym i wygodnym miejscem gdzie można rozmawiac na
        trudne tematy, jednakże dobrze by było gdybyś w realnym życiu mogła rozmmwiać o
        swoim problemie alkoholowym z kims bliskim. Nie chodzi o to aby na lewo i
        prawo trabić wszystkim ale anby mieć zaufaną osobę (mąż, przyjacółka, ktos
        zrodziny) komu możesz się zwierzyć - to bardzo pomaga w trzeźwieniu.
        jednym z głównych problemów osób uzaleznionych jest brak dostatecznej
        umiejętnosci odczuwania własnych emocji i wyrażania ich. Tłumienie we sobie
        trudnych spraw przytłacza i sprzyja pojawianiu się przygnębiajacych
        nastrojów , nieprzyjemnych myśli etc.
        A takie złe stany emocjonalne sprzyjają decyzji aby sięgnąc po alkohol i
        znieczulić się. Oczywiscie tak nie musi być i oby nie było.

        • cortona Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 11:17
          Drak, dziękuję za zainteresowanie:)
          Tak się szczęśliwie składa, że ja mam do kogo póść z płaczem i poprosić o pomoc
          lub radę. Tylko, że gdybym wyskoczyła z alkoholizmem, to wiem, że te osoby nie
          umiały by mi pomóc. Na szczęście raczej nigdy nie zapijałam problemów.
          Jak miałam prawdziwy problem, to starałam się nie pić wtedy zupełnie, tylko coś
          zrobić. Picie wynikało raczej z chęci zapewnienia sobie szybkiego i łatwego
          relaksu po ciężkim dniu lub tygodniu. Potem następny dzień okazywał się jeszcze
          cięższy, więc robiłam przerwę i tak do następnego razu.
          Nie tęsknię za tym.
          Pozdrawiam:))
          • drak02 Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 13:16
            cortona napisała:

            > Drak, dziękuję za zainteresowanie:)
            > Tak się szczęśliwie składa, że ja mam do kogo póść z płaczem i poprosić o
            pomoc
            >
            > lub radę. Tylko, że gdybym wyskoczyła z alkoholizmem, to wiem, że te osoby nie
            > umiały by mi pomóc. Na szczęście raczej nigdy nie zapijałam problemów.
            > Jak miałam prawdziwy problem, to starałam się nie pić wtedy zupełnie, tylko
            coś
            > zrobić. Picie wynikało raczej z chęci zapewnienia sobie szybkiego i łatwego
            > relaksu po ciężkim dniu lub tygodniu. Potem następny dzień okazywał się
            jeszcze
            > cięższy, więc robiłam przerwę i tak do następnego razu.
            > Nie tęsknię za tym.
            > Pozdrawiam:))

            Doskonale Cię rozumiem. Podejrzewam że gdybyś tak nagle wyskoczyła z problemem
            alkoholowym to 3/4 twojej rodziny doznałoby szoku - mam podobny dylemat:)
            Z drugiej strony potrzebna jest przynajmniej jedna osoba w realu z która można
            porozmawiać właśnie o problemie alkoholowym.
            Takie rozmowy (przynajmniej w moim przypadku) obniżają pewne napiecie
            psychiczne i w jakis spsób dowartościowuja mnie. Nie jest łatwo żyć na codzień
            z "piętnem" osoby uzaleznionej, nie wiem czy odczuwasz to samo , ale bywaja
            takie dni kiey czuję się kims gorszym, mniej wartościowym , w jakimś sensie
            ułomnym. Często rozmwaiam z żoną na ten temat. Rozmawiam równiez ze starszą
            córką i kilkoma niepijacymi alkoholikami (oni akurat rozumieja mnie najlepiej).
            Bardzo mi to pomaga.Pozdrawiam:)

            • aaugustw Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 13:57
              (Addi napisal):
              >"Nie jest łatwo żyć na codzień z "piętnem" osoby uzaleznionej, nie wiem czy
              odczuwasz to samo , ale bywaja takie dni kiey czuję się kims gorszym..." <
              ___________________________________________________________________________.
              "Zrob ze swojej choroby zdrowie", mowi stara madrosc chinska.
              A...
              Ps. >Wszystko jest dobre ...wszystko<
              (Dostojewski, w "Demonach" napisal):

              "Czlowiek jest nieszczesliwy, bo nie wie, jakim on naprawde jest szczesliwy.
              Tylko dlatego. I to jest wszystko, wszystko!
              Kto to odkryje, ten bedzie od razu szczesliwy, zaraz, w tym momencie ...."
              - - -
              "Tak beznadziejnie proste - Addi - jest to rozwiazanie." :-))
    • tranzyt80 Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 08:58
      Nie ma nic gorszego na swiecie
      nad
      zmarnowaniem
      zlamaniem
      talentow wlasnego dziecka!

      Zaprzepaszczenie wlasnych talentow
      to rana ropiejaca cale zycie...
      • aaugustw Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 09:06
        tranzyt80 napisał:

        > Nie ma nic gorszego na swiecie
        > nad
        > zmarnowaniem
        > zlamaniem
        > talentow wlasnego dziecka!
        >
        > Zaprzepaszczenie wlasnych talentow
        > to rana ropiejaca cale zycie...
        ______________________________________________________________.
        Nie miej wygorowanych oczekiwan, nie bedziesz mial rozczarowan!
        Wiecej pokory i trzezwosci!
        A... ;-))

        • tranzyt80 Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 09:14
          spadaj :)
      • e4ska Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 10:32
        Nie dziwię się, że koledzy przyjeżdżają do Ciebie z cygańską muzyką... Jeśli
        masz kobietę, która umie postępować z Tranzytem, musi być szczęśliwa. Z ręki
        jesz... jaka oszczędność na stołowej zastawie:)))
        • tranzyt80 Re: Addicted1 zastanawia się 21.09.06, 11:16


          ale jakim syty
          i jak szybko
          zostaje poglaskany ;)
        • addicted1 rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 12:15
          Kurtyna w gore

          Wies pod Warszawa.
          Grupa znajomych organizuje wspolnego grilla.
          Nastroj zabawy i beztroski, rozchodzi sie aromat rozpalanego wegla.
          Ktos wlacza muzyke. "co lubicie?"
          "wlącz coś wesołego"
          ktos przynosi piwo.
          "Ile dla Ciebie"
          "Nie pije"
          "O, a co sie stalo"
          "Jestem chory na ciezka nieuleczalna postepujaca smiertelna chorobe-
          alkoholizm. Kiedy zaczne pic przepije caly majątek, strace wszystkich
          przyjaciol, potem wyladuję w więzieniu albo umrę".



          Kurtyna w doł

          • janulodz Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 13:15
            Inne zakończenie:
            Dziękuję nie piję. Jestem uzależniony. Jak zacznę to nie potrafię skończyc. Może to mieć dla mnie opłakane skutki. Chciałbyś tego przyjacielu?
            • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 13:43
              janulodz napisał:

              > Inne zakończenie:
              > Dziękuję nie piję. Jestem uzależniony. Jak zacznę to nie potrafię skończyc.
              Moż
              > e to mieć dla mnie opłakane skutki. Chciałbyś tego przyjacielu?
              ________________________________________________________________-
              Nudny jestes!.
              Dlaczego jak papuga stale powtarzasz za kims wypowiedziany wczesniej sens?
              (w tym przypadku za Addi).
              Janu, czy Ty naprawde masz potem iluzje, ze to Ty wypowiedziales te slowa?
              A...
              • janulodz Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 13:58
                Szkoda, że nie zrozumiałeś. No, ale jak ktoś ma klapki na oczach.
                Poza tym twoje łażenie za mna i dop. ...nie się do każdego mojego postu świadczy, ze jesteś tylko małostkowym mściwym ludzikiem. Twoja Duchowość chyba zapiła. I za robotę się jaką weź to może w końcu wytrzeźwiejesz. Siedzisz w tej sieci i mendzisz.
                Poza tym miałes mi mówić Mistrzu.
                • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:04
                  (Janu napisal):
                  >"Poza tym miałes mi mówić Mistrzu."<
                  ____________________________________-
                  Janu, ja w ten sposob wyrazam Twoj wysoki poziom, ktory jak opary alkoholu
                  ulotnil sie tak wysoko, ze go nie mozna dostrzec...! :-()
                  A...
                  • janulodz Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:08
                    Pełzając trudno dostrzec, co dzieje się ponad chmurami
                    • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:15
                      janulodz napisał:

                      > Pełzając trudno dostrzec, co dzieje się ponad chmurami
                      ______________________________________________________-
                      Wiesz Janu, to pasuje do Ciebie; glowa w oblokach, a nogi
                      depcza po g.....
                      A... ;-))
                    • tranzyt80 Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:17
                      a dostrzegac trzeba!
                      a Stowarzyszenie...
                      a pierwszy kroczek,niesmialy co prawda,ale zawsze:"Pomoc biednym..."
                      Panie Janu,Panie Przewodniczacy...
                      • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:32
                        tranzyt80 napisał:

                        > a dostrzegac trzeba!
                        > a Stowarzyszenie...
                        > a pierwszy kroczek,niesmialy co prawda,ale zawsze:"
                        ______________________________________________________________________-
                        Widze, ze i tych "kroczkow" ma byc wiecej - zamiast jednego duzego(!?);-))
                        Tranzyt, ja musze juz - niestety - pomalu zmienic ton, bo nie bedziemy sie
                        znowu teraz dluzej "widzieli"...! :-((
                        Badz soba i nie pozwol sie wytracac z rownowagi i ze swojej harmonii wewn.
                        Nie ma lepszych, ani gorszych alkoholikow.
                        Sa tylko wiecej albo mniej pokorni... Mniej albo wiecej szczesliwi...!
                        Lubie Ciebie Mistrzu i Twoje nerwy! - popracuj nad soba i do uslyszenia. ;-))
                        A...
                        Ps. Popisze dzisiaj tak dlugo, az moi goscie przyjada. Dzis urodziny mojej
                        wnuczki... Jak mnie wieczorem dopuszcza do kompa to cos ci jeszcze dowale!;-))
                        W przeciwnym wypadku przez najblizsze dni (i w przyszlym tygodniu?), wogole nie
                        bede mial czasu na pisanie tutaj za sprawa moich sluzb AA w realu!
                        • janulodz Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:36
                          Pozdrowienia dla wnuczki. Mój wnuk niedawno skończył dwa lata. Nie mogę się już doczekać wieczoru:)))
                          • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:48
                            janulodz napisał:

                            > Pozdrowienia dla wnuczki. Mój wnuk niedawno skończył dwa lata. Nie mogę się
                            już
                            > doczekać wieczoru:)))
                            ________________________________-
                            Janu! Usciskaj maluszka ode mnie.
                            Nie ma nic piekniejszego od tego okraglego usmiechu i
                            tych malych raczek wyciagnietych w nasza strone-co?;-))
                            (i zaraz taka refleksja; ile ja stracilem Piekna i Milosci,
                            kiedy moje dzieci byly male!?). :-((
                            A...
                            • janulodz Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 15:04
                              Ja bym za niego oddał życie. I wszystkie alkohole świata. Kiedy rodziła się moja córka upiłem się do nieprzytomności i tak mnie trzymało przez prawie 35 lat. Jak rodził się mój wnuk byłem najtrzeżwiejszym dziadkiem. Myślę ,że tak mi zostanie 35 lat.
                              • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 20:40
                                janulodz napisał:

                                > Ja bym za niego oddał życie. I wszystkie alkohole świata. Kiedy rodziła się
                                moja córka upiłem się do nieprzytomności i tak mnie trzymało przez prawie 35
                                lat.
                                > Jak rodził się mój wnuk byłem najtrzeżwiejszym dziadkiem. Myślę ,że tak mi
                                zostanie 35 lat.
                                __________________________________________________________________________.

                                Jakie podobienstwo zdarzen do moich, Janu!
                                Widze, ze znalazles i wiesz co to SZCZESCIE !
                                A... ;-))

                                Ps. Kiedy czytalem (po moim poscie) Twoje pierwsze zdanie, cyt.:
                                "Ja bym za niego oddał życie." - myslalem, ze to o mnie. ;-))
                                (to mial byc zart, zeby Ci zepsuc wieczor!) :-((


                        • tranzyt80 Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:39
                          zamawiam zawodowe placzki!
                          i Oglaszam Powszechne Szlochy za Augustem
                          1 minute Ciszy w Eterze

                          to program na jutro
                          a dzisiaj jeszcze"dowalaj"
                          by jutro mieli za kim plakac :)
                          Do milego:)
                          • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 14:53
                            tranzyt80 napisał:

                            > zamawiam zawodowe placzki!
                            > i Oglaszam Powszechne Szlochy za Augustem
                            _________________________________________________-
                            Tranzyt nie trzeba za alkoholikiem wiecej plakac.
                            Juz dosc polalo sie lez z jego przyczyny!
                            Ta "Studnia lez" (R. Luxemburg) w kazdej rodzinie jest juz wypelniona!
                            A...
                            Ps. Ja wroce, jak bumerang! ;-))
              • addicted1 Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 21:01
                aaugustw napisał:

                > janulodz napisał:
                >
                > > Inne zakończenie:
                > > Dziękuję nie piję. Jestem uzależniony. Jak zacznę to nie potrafię skończy
                > c.
                > Moż
                > > e to mieć dla mnie opłakane skutki. Chciałbyś tego przyjacielu?
                > ________________________________________________________________-
                > Nudny jestes!.
                > Dlaczego jak papuga stale powtarzasz za kims wypowiedziany wczesniej sens?
                > (w tym przypadku za Addi).


                Augusice, bywasz malostkowy.
                • aaugustw Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 21:04
                  Addi napisal:
                  >"Augusice, bywasz malostkowy"<
                  ______________________________.
                  Czy Ty sie dopiero obudziles!?
                  A...
          • aniolparys Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 13:44
            "Dziękuję. Teraz nie mam ochoty. Naprawdę."
            • cortona Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 16:44
              Prezes poważnej firmy proponuje wam wysokie stanowisko albo bardzo poważne
              zlecenie, a po ubiciu targu wyciąga koniaczek. I co się wtedy mówi?
              • tranzyt80 Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 16:49
                nic sie nie mowi
                sie pije...
                za kolnierz
                • tranzyt80 Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 17:02
                  po "wypiciu"
                  sie mowi"jaka kulwa jedza ostra!!!"
                  -oszczedzasz tym druga noge-
                  calusy w jagody
                  i drzwiami
                  Bach!

                  • tranzyt80 Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 17:05
                    bo szkoda dywanu...
                    i pracy
              • myszabrum Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 16:49
                Cortono. Ja też chętnie posłucham. Serio.
                • cortona Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 16:55
                  Zawsze można zwalić winę na samochód:))
                  • janulodz Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 17:07
                    Nie piję. Jestem samochodem.
                    A ja myślałem, że człowiekiem.

                    Ja zwalam na antybiotyk, bo mi mogą zafundować taksówkę.
                    W życiu bym w takiej sytuacji nie przyznał sie do swojego uzaleźnienia.
                    Wiem co to bezrobocie.
                    • cortona Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 17:21
                      W razie czego zrobię tak jak Tranzyt, albo od razu się zachłysnę.
                      Taki mały nietakt, ale kobiecie się to wybaczy i nikt dalej nie będzie
                      zmuszał:)) Faceci mają jednak gorzej.
                      • janulodz Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 21:08
                        Ryzykowny sposób, bo wymaga umoczenia dzioba. Może miec przykre konsekwencje
              • addicted1 Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 21:03
                cortona napisała:

                > Prezes poważnej firmy proponuje wam wysokie stanowisko albo bardzo poważne
                > zlecenie, a po ubiciu targu wyciąga koniaczek. I co się wtedy mówi?


                propozycje przedstawilem kilka postow nizej.

                HaHaha

                mozesz jeszcze dodac, ze jestes alkoholiczka w niczym nie lepsza od
                smietnikowych nurkow z dworca centralnego.
              • addicted1 Re: rozmowa z bardzo ważnym przełożonym 21.09.06, 21:16
                cortona napisała:

                > Prezes poważnej firmy proponuje wam wysokie stanowisko albo bardzo poważne
                > zlecenie, a po ubiciu targu wyciąga koniaczek. I co się wtedy mówi?


                "ooo, widze ze szef jest alkoholikiem. ja tez, ale juz niepijacym":)

                a powaznie, to klamstwo ma krotkie nogi a co sie odwlecze, poza tym na terapii
                kazali byc uczciwym, wiec wal "nie pije w ogole"
                a jak zapyta dlaczego "nie moge, zdrowie nie pozwala".

          • addicted1 Re: rozmowa z przyjacilomi- scenka 21.09.06, 21:00
            janulodz napisał:

            > Inne zakończenie:
            > Dziękuję nie piję. Jestem uzależniony. Jak zacznę to nie potrafię skończyc. Moż
            > e to mieć dla mnie opłakane skutki. Chciałbyś tego przyjacielu?


            moze byc.
            to moje to byl taki zart wskazujacy na pewien absurd.
            rownie dobrze mogloby to leciec tak:

            > Kurtyna w gore
            >
            > Wies pod Warszawa.
            > Grupa znajomych organizuje wspolnego grilla.
            > Nastroj zabawy i beztroski, rozchodzi sie aromat rozpalanego wegla.
            > Ktos wlacza muzyke. "co lubicie?"
            > "wlącz coś wesołego"
            > ktos przynosi kielbase.
            > "Ile dla Ciebie"
            > "Nie bede jadl"
            > "O, a co sie stalo"
            > "Jestem chory na ciezka nieuleczalna postepujaca smiertelna chorobe-
            > otylosc. Jak zjem kielbase to niedlugo umre.
            :)
            >
            >
            >
            > Kurtyna w doł
            >
    • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 22.09.06, 12:55
      Dobra, Addicted, miej ten setny wpis :)
      • addicted1 Re: Addicted1 zastanawia się 22.09.06, 13:08
        myszabrum napisała:

        > Dobra, Addicted, miej ten setny wpis :)


        jestem wzruszony:)

        i tak 3/4 watku mi ukradli:)

        i dalej olewaja mnie jak nie wiem, nie odpisuje chociaz po marne 10 osob na
        kazdy moj wpis, nie wiem co sie dzieje.
        • myszabrum Re: Addicted1 zastanawia się 22.09.06, 13:09
          :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka