Dodaj do ulubionych

rzucenie palenia

10.10.06, 11:15
Witam. 3 dni temu rzuciłem palenie.Paliłem 8 lat ok paczki dziennie.Mam pyta
nie.Od dwóch dni czuje jakis dziwny ból w krtani (tak jakby mi coć tam
staneło)Czy któs tak miał???????Co to może byc??
Obserwuj wątek
    • annka Re: rzucenie palenia 10.10.06, 12:18
      Hej, nie pale od 23 dni. Palilam 10 lat, pacze dziennie. I wlasnie bol krtani
      zmobilizowal mnie do rzucenia fajek. Bol odczuwalam jednak tylko podczas
      palenia. Juz drugiego dnia po rzucieniu - przestalam wogole czuc, ze mam krtan
      ;-) Jakis rok temu -jeszcze jako nalogowy palacz- spytalam lekarza o ten moj
      permamentny bol krtani. Powiedzial, ze czuje go przez papierosy, i ze to znak,
      ze tkanka nie ulegla jeszcze calkowitej degradacji/mutacji - poniewaz na
      podraznienie (dym) reaguje bolem, pieczeniem - czyli normalnie. Wg niego z
      czasem tkanka krtani w jakis sposob uodparnia sie na podraznienie tytoniem i
      czesc palaczy nie czuje juz bolu krtani. Ale to zly objaw, swiadczacy o tym, ze
      w tkance zaszly juz jakies zmiany. Mysle, ze dla wlasnego spokoju ducha
      powinienes skonsultowac sie z lekarzem. Okres rzucenia palenia i tak jest
      wystarczajaco nerwowy by jeszcze dodatkowo sie niepokoic. Choc osobiscie mysle,
      ze za kilka dni/tydzien bol minie ci samoistnie.
    • blade33 Re: rzucenie palenia 10.10.06, 12:54
      Dzieki.troszkę mnie pocieszylas:).A jak ci idzie rzucanie? Da sie wytrzymać???
      Mnie jak na razie nie ciągnie ale zobaczymy jak długo. Trzymaj sie. DAMY RADE!!
      • annka Re: rzucenie palenia 10.10.06, 13:23
        juz jest lepiej, choc pierwsze 2 tygodnie byly straszne. Z czasem jednak
        naprawde wszystkie te nieprzyjemne objawy mijaja. Lub zmniejsza sie ich
        nasilenie. Palilam 10 lat, 1/3 zycia - wiec to nie moglo przejsc bez echa -
        musialo troche zabolec i pewnie jeszcze nie raz zaboli ;-) Przygotowalam sie na
        przynajmniej roczna walke. Niedawno snilo mi sie, ze zapalilam papierosa. I w
        tym snie, zorientowalam sie, ze pale, i natychmiast wyrzucilam papierosa. Nawet
        we snie pamietalam, ze rzucialam - tak to sobie widocznie wbilam w
        podswiadomosc... ;-) Obudzilam sie i zalowalam, ze nie wypalilam w tym snie do
        konca... Ze nawet we snie nie moge sobie spokojnie zapalic...Ale damy rade!
        prawda? ;-) Gratuluje 3 dnia. Ania
        • lgb73 Re: rzucenie palenia 10.10.06, 13:41
          Łączę się z wami w bólu :)
          Nie palę od tygodnia i jest bardzo, bardzo ciężko. Co dzień walczę z chęcią
          zapalenia. Chociaż jednego głebokiego maszka i wiem że jaśli ulegnę pokusie to
          już po walce. Dwa lata temu udało mi się nie palić przez 3 miesiące. A ha nie
          napisałem że palę od 17 lat dziennie wypalałem od 10 do 20 papierosów. Rzucałem
          palenie już pewnie setki razy i za każdym mam nadzieję że to ostatni. Znam
          osobiście kilkoro ludzi którym się udało i wiem że nie ma złotego środka na
          rzucenie palenia. Tym razem też myślę że walka potrwa przynajmniej rok.
          Pozdrawiam .
          • moka2 rzucenie palenia 10.10.06, 13:56
            witajcie. ja zaczelam kuracje tabexem 2 dni temu. prze te 2 dni palilam tak
            samo. dzis - 3 dnia postanowilam nie paliac ale chyba nie dam rady. czuje sie
            fatalnie. czuje straszne napiecie w karku i mam "scisnieta z tylu glowe".
            zawsze tak mialam gdy nie palilam dzien lub dwa. uczucie okropne. wiem ze jak
            zapale to mi przejdzie. macie na to jakis sposob? czy ktos odczuwal takie bole?

            monika
          • zulkatx Re: rzucenie palenia 10.10.06, 14:09
            Ja też rzucałam już parę razy:(((, ale chęć rzucenia palenia z takim natężeniem,
            jak teraz, jeszcze u mnie nie występowała.
            Mówicie, że jest ciężko. Rzeczywiście, łatwo nie jest. Ja wspieram się
            specyfikiem aptecznym, którego nazwy nie podam, żeby nie było, że mój post jest
            sponsorowany:)
            Mnie "to" się sprawdza, bo kiedy pomyślę o papierosie, to biorę "to" i odbywam
            rytuał podobny do palenia.
            A co do dolegliwości przy rzucaniu, to zdarzają się, zdarzają.
            Przy pierwszym moim rzucaniu, a było to już parę lat temu, wylądowałam u
            laryngologa. Myślę sobie, że wtedy po prostu byłam młodsza i mój organizm bardzo
            intensywnie pozbywał się trucizn. Pamiętam, że krótko po zaprzestaniu palenia
            wyglądałam fatalnie. Cerę miałam żółto-zieloną, gardło podrażnione, chrypę i
            parę innych dolegliwości bardziej wstydliwych.
            Potem mi przeszło. A potem znów zaczęłam palić.
            A przecież nie palić jest tak pieknie.

    • blade33 Re: rzucenie palenia 10.10.06, 13:57
      damy rade!!!!!!!!myusimy sie wspierać:)precz z fajkami!!!
    • annka Re: rzucenie palenia 10.10.06, 14:08
      O jak nas duzo! Fajnie, to mobilizujace! Wytrwamy! Ja nie stosuje zadnych
      wspomagaczy - plastrow, gum, tabletek Tabexu itp. Tylko silna wola. Nie potrafie
      wiec nic napisac o Tabexie. Ale z tego co piszesz to Twoj pierwszy dzien bez
      papierosa - dlatego czujesz sie fatalnie. Nikt nie ma na to rady... Wlasnie tak
      to wyglada... Czujesz sie okropnie przez jakis czas. Ja "chodzilam po scianach"
      przez 2 tygodnie, nie spalam w nocy, bylam nerwowa i spieta i chwilami poszlabym
      nawet siedziec za jednego papierosa... Ale slyszalam, ze najgorsze u innych mija
      po 3-4 dniach, a potem jest juz lepiej. Ale nadal trzeba walczyc, nadal
      ciagnie... Na tym wlasnie ta zabawa polega: czujesz sie strasznie - ale nie palisz.
      • blade33 Re: rzucenie palenia 10.10.06, 14:28
        Dużo nas.Fajnie.Wspierajmy się a na bank nam sie uda:)
        • moka2 Re: rzucenie palenia 10.10.06, 15:47
          moja wypowiedz nie jest sponsorowana - chce wyjasnic. o tej porze przewaznie
          wypalalam 6 - 7 papierosa a dzis nic ;)) fajnie ze mozna o tym podyskutowac na
          tym forum. palilam "nalogowo" od 8 - 10 lat (mam 28). strasznie mi smierdzialo
          w domu, ciuchy itp. mam nadzieje ze moje DOSC! sie utrzyma. pozdrawiam
          rzucajacych. trzymajmy za siebie nawzajem kciuki.
          pozdrawiam
          • blade33 Re: rzucenie palenia 11.10.06, 09:59
            Witam.Dziś 4 dzień bez papierosa ale jest coraz ciężej.Pomóżcie!!!!!!
            • mon.dan Re: rzucenie palenia 11.10.06, 10:37
              Blade, będzie coraz łatwiej, jutro łatwiej niż dziś, pojutrze łatwiej niż
              jutro... A jak tam - fizycznie lepiej? Wysypiasz się lepiej?
              • zulkatx Re: rzucenie palenia 11.10.06, 11:34
                Blade, jeśli Cię to pocieszy, to ja też walczę:) I też nie jest mi lekko.
                Trzeba koniecznie wypracować sobie taki stan ducha, żeby zaprzestanie palenia
                nie było katorgą, tylko przyjemnością. Wiem, że to możliwe.
                Myślę sobie tak: nie palę i dzięki temu:
                - mam więcej energii,
                - mam więcej czasu,
                - chce mi się zadbać o siebie,
                - pobiegam po południu po sklepach i nie będę przesiadywała w komorach gazowych
                dla palaczy,
                - nikt mnie nie zobaczy nad petami w popielniczce,
                - podobno seks, jak się nie pali, jest lepszy,
                - dziecko się ucieszy.
            • lgb73 Re: rzucenie palenia 11.10.06, 11:39
              I będzie jeszcze ciężej. Musi być gorzej żeby później było lepiej. Ja miałem
              najgorsze jak dotychczas 4,5,6 i 7 dzień. Wczoraj było już lepiej.
              Trzymaj się
            • mon.dan Re: rzucenie palenia 11.10.06, 13:27
              aha i jeszcze jedno, nie ma tego obciachu że się pali.
              • blade33 Re: rzucenie palenia 11.10.06, 14:11
                narazie sie trzymam ale jest masakra. Muszę dać radę!!!!!!!
    • annka Re: rzucenie palenia 11.10.06, 16:03
      A ja nie pale juz 24 dzien! Oł je ;-) Blade, dla mnie najgorsze byly 2 pierwsze
      tygodnie- czyli 14 dni. Z tym, ze drugi tydzien byl gorszy od pierwszego. W
      drugim tygodniu chec zapalenia byla przeogromna. I wtedy tez mialam najgorsze
      klopoty z zasnieciem. Przez caly tydzien spalam po kilka godzin na dobe. Bylam
      przemeczona. I to nie prawda, ze z kazdym dniem jest lepiej. Z czasem jest
      lepiej, ale moze sie zdarzyc, ze 5-6 dzien jest w miare znosny, a 7, 8, 9 -
      kryzys. A 10 jest juz zupelnie ok. Przynajmniej ja tam mialam. Trzeba
      przygotowac sie na kryzysy. Powiedziec sobie, ze to czasowe, ze to minie. I ze
      jesli nie teraz - to kiedy? Przeciez nigdy nie bedzie latwiej rzucic. Trzeba to
      w koncu przeczekac, przetrzymac. Ja znalazlam statystyczne dane, z ktorych jasno
      wynika, ze palacze zyja srednio o 15 lat krocej niz osoby niepalace. 15 lat! To
      niestamowite. Te 15 lat mnie ostatecznie przekonalo. Dzis nawet latwiej znosilam
      widok palacych osob na przystanku. Jeszcze jakis tydzien temu patrzylam na nich
      z zazdroscia. A dzis patrzylam dalej z zazdroscia, ale tez chyba i z lekkim
      wspolczuciem. Bo wcale nie wygladali na zachwyceni tym, ze pala. Raczej sie
      wstydzili i chowali. Strasznie przy tym smierdzeli... Chyba zaczynam sie jakas
      czescia siebie cieszyc, ze to juz raczej za mna... ;-)
    • annka mocne... 11.10.06, 16:34
      Wklejam cos co motywowalo mnie przez te 23 dni. Znalazlam to na stronie :
      dzyn.foxnet.pl/papierosy/index.htm
      "- Palenie nazywane jest samobójstwem w zwolnionym tempie.
      - Jedna kropla czystej nikotyny wpuszczona do oka królika, powoduje jego śmierć
      w ciągu kilku sekund.
      - Na całym świecie, co 10 sekund umiera palacz z powodu raka płuc, rozedmy,
      bronchitu, choroby serca.
      - Więcej ludzi umiera z powodu palenia papierosów, niż - łącznie - z powodu
      morderstw, wypadków samochodowych, AIDS, przedawkowania heroiny, kokainy,
      samobójstw, pożarów!!!!
      - Rocznie umiera 53.000 biernych palaczy.
      - Kiedy David Goerlitz zapytał jednego z dyrektorów firmy tytoniowej dlaczego
      nie pali, usłyszał taką odpowiedź: "Ty chyba żartujesz! Ten przywilej
      zarezerwowany jest dla młodych, biednych, czarnych i głupich". (D.G. - model,
      zarzucił reklamowanie papierosów)
      - W zadymionym powietrzu znajdują się te same trucizny, które znajdowane są w
      pobliżu wysypiska odpadów toksycznych.
      - Matki, które palą powodują 26.000 rocznie nowych przypadków astmy wśród dzieci.
      - Udział w uszkodzeniu płodu ma również tatuś, jeśli pali w miesiącach
      poprzedzających zapłodnienie.
      - 70% palącej młodzieży chce rzucić palenie. Niestety, jak sami twierdzą nie
      mogą, gdyż nie wiedzą jak.
      - 70% młodzieży żałuje, że zaczęła palić.
      - Paląc papierosy zwiększasz ryzyko wystąpienia zawału serca i udaru mózgowego
      trzykrotnie.
      - Papierosy są jedynym, legalnie sprzedawanym środkiem rakotwórczym w Polsce i
      na świecie.

      Co może się stać gdy palisz...
      - Wypalenie każdego papierosa wiąże się z natychmiastowym wzrostem ciśnienia
      tętniczego i przyspieszeniem akcji serca.
      - Palenie papierosów zmniejsza skuteczność leczenia nadciśnienia tętniczego.
      Leczenie łagodnego nadciśnienia tętniczego lekami często nie zapobiega
      wystąpieniu powikłań związanych z nadciśnieniem, jeżeli pacjenci jednocześnie
      palą papierosy. Znany jest fakt częstszego występowania nadciśnienia złośliwego
      u palaczy.
      - Jeżeli palisz papierosy, to korzyści wynikające z przyjmowania leków
      obniżających ciśnienie tętnicze będą widoczne dopiero wtedy, gdy rzucisz palenie.
      - Nie pocieszaj się tym, że palisz niewiele lub mniej niż kiedyś. Nie ma
      "bezpiecznej" liczby wypalanych papierosów. Palenie nawet 5 papierosów dziennie
      wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia powikłań nadciśnienia tętniczego.
      - U osób palących znacznie częściej niż u niepalących dochodzi do konieczności
      amputacji nóg (z powodu miażdżycy tętnic kończyn dolnych).
      - Papierosy mogą być źródłem impotencji u mężczyzn i zaburzeń płodności u
      kobiet. Palenie tytoniu zwiększa ryzyko wystąpienia powikłań w czasie stosowania
      doustnych środków antykoncepcyjnych.
      - U kobiety palącej w czasie ciąży, mogą wystąpić zaburzenia w rozwoju płodu i w
      następstwie częstsze zgony noworodków.
      - Nie daj się nabrać na papierosy "light" lub "ultra-light". Aż 75% palaczy
      uważa, że palenie takich papierosów jest mniej szkodliwe. Tymczasem badania
      naukowe wskazują, że w porównaniu z papierosami tradycyjnymi palenie takich
      papierosów nie zmniejsza ryzyka wystąpienia zawału mięśnia sercowego.
      - Średnia długość życia osób niepalących w krajach rozwiniętych systematycznie
      rośnie. Szacuje się, że średnia różnica długości życia między osobami
      niepalącymi a palaczami wynosi 15 lat. Czy warto dla przyjemności zaciągania się
      dymem papierosowym poświęcić 15 lat życia ?
      - Podejmij decyzję o rzuceniu palenia już dzisiaj. Jest to możliwe - w USA udaje
      się to ponad milionowi palaczy rocznie, a liczba byłych palaczy przewyższa ilość
      osób nadal palących papierosy.

      Nawet po kilkudziesięciu latach trwania nałogu organizm jest w stanie naprawić
      szkody spowodowane paleniem tytoniu.
      Pamiętaj jednak, że nigdy nie jest za późno, aby rzucić palenie! "
      • zulkatx Re: mocne... 11.10.06, 16:41
        Anka, jeśli tym razem mi się uda, to Twój udział w tym będzie niewątpliwy.
        Pozdrawiam:))
        Trzymam kciuki za nas wszystkich:))
        • annka dzikuje zulkatx 11.10.06, 21:31
          za dobre slowo! Teraz to juz naprawde musisz wytrwac bo bardzo chcialabym miec
          Cie na sumieniu ;-)
          • blade33 Re: dzikuje zulkatx 12.10.06, 09:05
            To już 5 dzień:) chociaż wczoraj wieczorkiem było strasznie.Myślałem ze
            zwariuje już miałem sięgnąć po papierosa, ale wytrzymałem.Pomyślałem ze szkoda
            tych dni bez papierosa i znowu trzeba bedzie zaczynac od poczatku.Jeszcze
            dzieki annki juz nie zapale. Dzieki:)
    • moka2 rzucenie palenia 11.10.06, 16:35
      ja mam dzis swoj 2 dzien. najgorsze chwile przechodze miedzy 13 - 16. strasznie
      mnie boli glowa. postanowilam ze nie bede liczyc. to bez sensu. w koncu rzucam
      na dobre a takie liczenie daje mi tylko swiadomosc ze wytrzyamalam iles dni.
      trzymajmy sie z dala od srodziuchow. pozdrawiam
    • annka zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 13.10.06, 12:28
      Wytrzymaliscie prawda? I nie palicie?
      Dzis ktos na przystanku poprosil mnie o ogien. Odpowiedzialam, ze nie mam bo nie
      pale... Super jest powiedziec komus - ja nie pale ;-)Dzis minie mi 26 dzien bez
      fajek. I naprawde jest juz calkiem spoko. Chyba nawet mnie juz nie ciagnie do
      fajek. Wiem tylko, ze nie moge sie zlamac. Nie moge powiedziec sobie, ze ja juz
      jestem wyzwolona i teraz moge sobie palic np., na imprezach - bo wtedy znow
      polece. Nigdy zadnego. Nawet towarzysko. Ale naprawe mnie juz nie ciagnie. Co
      za ulga. Gdybym wiedziala, ze to potrwa raptem 2-3 tydodnie to juz wczesniej
      rzucilabym palenie. Nie czekalam bym 10 lat... Mam nadzieje, ze organizm bedzie
      w stanie odrobic straty spowodowane moim paleniem... Co u Was? napiszcie prosze.
      Nie palicie prawda? My nie palimy!
      • blade33 Re: zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 13.10.06, 12:59
        Hej annka. Ja wytrzymuje kolejny dzień bez fajek chociaż jest bardzo
        ciężko.nawet przeed chwilą myslałem czy nie zapalić ale zacząłem czytać twojego
        posta i juz mi sie nie chce:)trzymaj kciuki
        • annka zulkatx blade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 13.10.06, 13:21
          to super blade ;-) Ciekawe co u dziewczyn.
      • balbins Re: zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 13.10.06, 15:10
        Cześć!Nie palę 13 dzień,idzie mi super.To kolejna już,mam nadzieję że ostatnia
        próba.Jestem pozytywnie nastawiona,chodzę na basen i ćwiczę sobie w domu.Na
        razie odpuszczam imprezy-po co kusić los?Pozdro dla wszystkich
        rzucających,trzymam kciuki,Gośka.
        • kate22 Re: zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 13.10.06, 15:16
          czesc
          Mam nadzieje, że moge sie przyłączyc. nie pale dopiero(juz) 3 dzien. paliłam z
          jakies 8 lat (z 2 letnią przerwa w srodku). mam 24 lata. Jest dosyc cieżko ale
          daje rade. Rzuciałam bo dopadł mnie okropny kaszel, mysle ze od fajek, od
          którego myslałam ze wypluje sobie płuca, poza tym za miesiaz wyjezdzam do anglii
          i nie mam zamiaru pałacic ok 15 zł za paczke. Trzymajcie kciuki i piszcie jak
          sobie radzicie.
          Ja dzisiaj mam wyjsc do baru z chłopakiem bo kolezanka ma urodziny. Jak
          myslisice kusić los?? czy lepiej nie isc? (do tej pory siedze przez 3 dni w domu
          i jem słonecznik, siedze na komputerze i ogladam tv zeby o tym nie myslec)
          • annka witamy ;-) 13.10.06, 15:34
            Fajnie, ze napisalyscie. Apropos wyjscia. To mysle sobie tak, ze czas sie z tym
            zmierzyc. W koncu niepalace osoby imprezuja - i nie pala. Tak ma wygladac reszta
            Twojego zycia - idziesz na impreze i nie palisz, mimo, ze innni pala. Wez
            koniecznie ze soba gumy do zycia. Ja bedziesz chciala zapalic to moga pomoc. Ja
            ostatnio skladalam w knajpce stateczli i samoliciki z papierowych serwetek -
            musialam czyms zajac rece. W innej przez kilka godzin mietosilam slomke pod
            stolem (pozostala po piwie z sokiem) Ale nie dalam sie ;-) Ciekawe co inni na to?
        • moka2 Re: zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 20.04.15, 12:58
          wiem ze to bylo bardzo dawno ale od tego czasu nei pale i nie ciągnęło mnie.
          tabex przestałam brać po kilku dniach.
          sama dałam rade ;))
          • aaugustw Re: zulkatx balade lgb73 moka2 - jak Wam idzie? 20.04.15, 13:10
            moka2 napisała:
            > wiem ze to bylo bardzo dawno ale od tego czasu nei pale i nie ciągnęło mnie.
            > tabex przestałam brać po kilku dniach.
            > sama dałam rade ;))
            ____________________________________________________.
            Ladnie z Twojej strony, ze sie pochwalilas, ale pochwal sie takze,
            jeszcze tym; jak dawno bylo to "dawno", skoro to wiesz...!? ;-)
            A...
    • kate22 Re: rzucenie palenia 14.10.06, 10:04
      jest udalo mi sie przetrwac bez palenia i nawet mimo kłótni z chłopakiem:):):)
      • annka Re: rzucenie palenia 14.10.06, 15:17
        To juz najgorsze masz za soba Kate22, teraz tylo wytrwaj jeszcze jakis czas - i
        nawet nie bedzie cie juz ciagnac do papierosow. Martwie sie, ze pozostali
        milcza. Mam nadzieje, ze tez wytrwali...
        • blade33 Re: rzucenie palenia 14.10.06, 18:46
          Czesc wszystkim.Przepraszam ze sie nie odzywałem ale mialem sajgon.Oczywiście
          trwam w moim postanowieniu i nie pale juz kolejny dzień.Juz mnie nawet nie
          ciągnie do papierosów(w koncu) i mysle ze dam radę
          • annka Re: rzucenie palenia 15.10.06, 12:56
            Super Blade. Szkoda, ze dziewczyny milcza, chyba oznacza to, ze polegly na
            placu boju niestety ;-(
            • kate22 Re: rzucenie palenia 15.10.06, 14:09
              ja?? no co Ty !! ja sie trzymam :):):)
              • annka Re: rzucenie palenia 15.10.06, 14:48
                Super ;-)Chyba zostalo nas troje... Reszta przeszla na ciemna strone...
                • balbins Re: rzucenie palenia 15.10.06, 19:55
                  Na ciemna stronę? O,nie!Nie po to się męczę,żeby polec ot tak sobie.Dziś byłam
                  na piwku i z każdym łykiem coraz bardziej chciało mi się palić.Spośród 7 osób
                  nie paliłam tylko ja i mój mąż.Było ciężko,ale się udało,z czego bardzo się
                  cieszę.Trzymam za Was kciuki,Gośka.
                  • kate22 Re: rzucenie palenia 15.10.06, 23:13
                    a ja musze sie pozalic: moj chłopak wcale sie nie cieszy ze rzuciłam, mówi ze
                    teraz bede mu zrzędzic i jeszcze mnie czestuje:( (ale jestem dzielna oczywiscie
                    czego i Wam gratuluje)
                    • annka Re: rzucenie palenia 16.10.06, 09:17
                      Ja mam dzis male swieto - pierwsza miesiecznice nie palenia ;-)
                      Kupie sobie w nagrode perfumki ;-)
                      Odkad nie pale jakos wyrazniej i dluzej czuje je nas sobie i innych ;-)
                      A jak dodatkowe kilogamy? Ja niestety przytylam 2 kg... I nie sposob tego
                      zrzucic bo mam jedzeniowke jak nigdy w zyciu. Najchetniej nocowalabym przed
                      lodowka...
          • moka2 Re: rzucenie palenia 16.10.06, 10:27
            witajcie. dzis jest moj 7 dzien - mowilam ze nie bede liczyc ale coz. jestem
            dumna i zadowolona ze sie udalo. czuje sie duzo lepiej i jest mi z tym dobrze.
            zauwazylam ze jest mi szkoda tych co pala, sa niewolnikami bialej rurki. my
            damy rade!!! pozdrawiam
            • annka Re: rzucenie palenia 16.10.06, 10:33
              Moka2 susper, ze jestes! Niepalaca ;-)
              • blade33 Re: rzucenie palenia 16.10.06, 15:25
                Witam wszystkich. Dziś jet pierwszy dzień w którym dopiero teraz pomyślałem
                pierwszy raz o papierosie.Super:)Myslę ze już mi sie uda i oczywiście trzymam
                kciuki za resztę:)
                • lgb73 Re: rzucenie palenia 17.10.06, 10:23
                  Ja też trzymam się nadal i jest już lepiej. Dużo lepiej. Czasem zapominam że
                  musiałem wychodzić na papierosa. Nie miałem tylko czasu na zaglądanie tu.
                  Pozdrawiam.
    • agentkaxxx różne objawy.... 16.10.06, 21:28
      nie palę już lub dopiero 15 miesięcy. JA nie czułam bólu w krtani.
      • annka Re: różne objawy.... 18.10.06, 11:11
        Wow 15 miesiecy... Ja nie pale miesiac i nadal bywa ciezko. Czy ty tez jeszcze
        czujesz sie choc w minimalnym stopniu jeszcze uzalezniona? Masz jeszcze czasem
        ochote zapalic? Czy faktycznie najtrudniejszy jest pierwszy miesiac? Czy tez np.
        w 3 moga jeszcze pojawic sie jakies niespodzianki? Pozdrawiam.
        • lgb73 Re: różne objawy.... 18.10.06, 11:32
          W trzecim też mogą pojawić się niespodzianki. Dwa lata temu przestałem palic i
          nie paliłem 3 miesiące. Przyszedł kryzys, do tego stres w pracy i zaczęło się,
          chociaż to miał być tylko 1 papieros. Teraz mam nadzieję że będę mądrzejszy i
          nie skuszę się na nawet jednego maszka.
          P.S.
          Nie jestem dziweczyną :-) Pozdrawiam.
          • annka Re: różne objawy.... 18.10.06, 12:47
            oj przepraszam, jakos tak zensko brzmial mi twoj nick ;-)
            Ja tez wiem, ze juz nigdy zadnego... Inaczej znow zaczne palic.
            Ale fajnie jest nie palic, nie music kupowac paierosow, wydawac pieniedzy, co
            chwila wychodzic na papierosa, szukac zapalniczmi, smierdziec itp...
            • lgb73 Re: różne objawy.... 18.10.06, 13:01
              Nie gniewam się :-) Aniu
              Pewnie że fajnie nie palić jest nie palić.
              Dlaczego mój nick brzmiał dla Ciebie żeńsko??
              • annka Re: różne objawy.... 18.10.06, 13:24
                nie wiem sama ... ;-) Ale brzmial. Teraz faktycznie widze, ze nie powinien mi
                tak brzmiec :-I
                • kate22 Re: różne objawy.... 19.10.06, 10:00
                  melduje sie dzis juz 8 dzien mojego niepalenia, ale 2 dni temu mialam kryzys --
                  po kilku glebszych chcialam zapalic na szczescie kolega powiedzial ze nie da mi
                  papierosa i cudem sie udało.
                  • lgb73 Re: różne objawy.... 19.10.06, 13:55
                    Trzymam za Ciebie kciuki kate. Masz dobrych kolegów w takim razie. Mój kolega
                    namawiał mnie na papierosa choć wiedział że przestałem palić :-( Ale ja nie
                    dałem się. :-)
                    Pozdro.
                    • borreczka Ja też! Ja też! 19.10.06, 14:36
                      dopisuję się do listy - paliłam od szesnastego roku życia, więc to już dobre
                      parę lat. Pół roku temu postanowiłam przestać, ale nie wytrzymałam i zapaliłam.
                      Ale znowu nabieram pałera żeby to rzucić. Myślę, że jak się będę publicznie
                      spowiadać, to będzie mi łatwiej. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości!
                      • kate22 Re: Ja też! Ja też! 19.10.06, 17:56
                        Borreczka ty sie tu nie zastanawiaj ani nie zbieraj sił tylko po proasu rzuc i
                        koniec :)
                        • borreczka Re: Ja też! Ja też! 21.10.06, 19:58
                          Nie palę od dwóch dni :)
                          • kate22 Re: Ja też! Ja też! 22.10.06, 10:33
                            Brawo!!!! i melduj nam sie co jakis czas jak Ci idzie ! u mnie juz 12 dni:)
                            • belgrad Re: Ja też! Ja też! 23.10.06, 23:16
                              hej,


                              jutro rzucam... to kolejna próba, mam nadzieję że tym razem skuteczna !
                              pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości walczącym:)

                              ps. czas na ostatniego...
                              • annka apel poleglych 24.10.06, 10:06
                                Belgrad - jak ci mija pierwszy dzien? Wszyscy przez to przechodzilismy. Bedzie
                                ciezko - ale dasz rade ;-)Powodzenia.
                                Sluchajcie, chyba nadszedl czas na apel poleglych ;-) Wpisujcie sie prosze kto
                                z was wytrwal? Ktory dzien bez papierosa dzis swietuje? Kto nie da znaku zycia
                                do piatku - tego wpiszemy na liste zaginionych bez wiesci ;-)
                                A jesli sie nie odezwie do weekendu - za poleglego w walce z nalogie ;-)

                                • lgb73 Re: apel poleglych 24.10.06, 12:31
                                  A Ty annka dajesz radę i już masz lekko? Nie czujesz już potrzeby zaciągnięcia
                                  się dymkiem? Tylko bez ściemy.
                                  Dzisiaj jest 22 dzień bez papierosa i znowu jest gorzej. Wczoraj mały kryzys i
                                  dzisiaj od rana też mam chęć zapalić. Czuję że to będzie ciężki tydzień walki.
                                  Dobrze że mam bliskie osoby które wspierają mnie w walce bo pewnie już bym się
                                  poddał.
                                  • annka Re: apel poleglych 24.10.06, 12:50
                                    Ja nie pale juz 35 dzien, najgorsze byly pierwsze 2 tygodnie. Teraz jest
                                    nieporownywalnie lepiej. Mniej wiecej 2 razy dziennie jeszcze lapie mnie ochota
                                    na papierosa. Np. gdy widze osobe palaca, lub w sytuacji, w ktorej dotychczas
                                    zawsze palilam. To nie jest juz jednak silne uczucie. Raczej tesknota ;-) I
                                    chyba pomaga mi tez to, ze ja wcale nie oczekuje, ze nie bede czula nic. Ze mi
                                    ta ochota kompletnie przejdzie. Pogodzilam sie z tym, ze tesknie za papierosem i
                                    ignoruja ta tesknote. Gorzej jest emocjonalnie. Jestem jakas rozdrazniona,
                                    depresyjna, bardziej nerwowa. Czasem jest pod tym wzgledem strasznie. Bardzo mi
                                    to przeszkadza. To podobno standard. Mija po kilku miesiacach ;-( No i przytylam
                                    2 kg...
                                    • blade33 Re: apel poleglych 25.10.06, 11:15
                                      Melduję sie. Nie dałem się i to już jest 14 dzień bez palenia i jest coraz
                                      lepiej:)
                                      • balbins Re: apel poleglych 25.10.06, 11:43
                                        Witam,ja niestety poległam w 21 dniu...Oczywiście-starym zwyczajem-na
                                        imprezie.Żałuję jak diabli,bo wypaliłam z 8 fajek.Chociaż nawet,gdyby to była
                                        jedna,też miałabym moralniaka jak cholera...Czyli,w niedzielę wystartowałam
                                        jakby od zera...
                                        • lgb73 Re: apel poleglych 25.10.06, 13:40
                                          Nie przejmuj się ty tak bardzo. Następnym razem będzie lepiej.
                                          • lgb73 Re: apel poleglych 25.10.06, 13:47
                                            Miało być: Nie przejmuj się tym tak bardzo.
                                            • balbins Re: apel poleglych 26.10.06, 08:19
                                              Dzięki za słowa otuchy.Dziś już trochę lepiej z psychą...Nadal oczywiście nie
                                              palę,i trzymam za Was wszystkich kciuki.Pozdrawiam,Gośka.
                                • mon.dan Re: apel poleglych 25.10.06, 12:27
                                  25 dni bez peta
    • master_of_magic Re: rzucenie palenia 25.10.06, 16:19
      Generalnie kiedy palisz ślina jest gęściejsza i w gardle tworzy się taka swego
      rodzaju osłonka. Kiedy rzucasz fajki, gardło może pobolewać, bo ta osłonka
      znika, a pod nią jest "dziewicze", właściwe gardło :)
      • myszka7416 Re: rzucenie palenia 26.10.06, 06:19
        Nie macie pojecia jak sie ciesze, ze Was znalazlam.
        Od 2 dni walcze jak lwica z tym paskudnym nalogiem.
        Ciezko jak cholera. Mam cicha nadzieje, ze tym razem sie uda.
        Musi sie "udac" inaczej koniec ze mna:(
        Gardlo mnie boli nie dlatego, ze przestalam, gardlo mnie boli kiedy pale.
        Poza tym mam ciagle flegme w plucach, ktorej nie moge odkszlnac i z tego powodu
        ciagle mam chrypki i kaszel.
        Glos mam juz tak niski, ze czesto slysze w tel "prosze pana":
        O spiewaniu zapomnialam juz dawno:((( dobrze, ze gwizdam ladnie to..:)
        Ludzie pomozcie wytrwac!
        Bede zdawac relacje codziennie, przyzekam ze przyznam sie jak padne na polu
        walki. Wtedy juz tylko swieczki swieccie:((
        Bede walczyc jak lwica. Wybralam ten okres na walke, bo jesien, wiecej w domu
        zatem mniej pokus.
        Pozdrawiam i dziekuje, ze jestescie!
        Razem damy rade!!!!!!!!
        Mycha-pelna optymizmu
        • julija25 Re: rzucenie palenia 26.10.06, 11:19
          TRZYMAM KCIUKI ZA WSZYSTKICH WALCZĄCYCH!!!
          sama też wiele razy podejmowalam próby rzucania, teraz ponownie zaczęłam...
          dziś jest mój 4 dzień BP :-)))
          polecam Tabex tym co sie bardzo denerwują, to pomaga rzucić ...
          POWODZONKA DLA WSZYSTKICH CHCĄCYCH, TRZYMAJCIE SIĘ!!!!
          • lgb73 Re: rzucenie palenia 26.10.06, 15:55
            A ja nie polecam żadnych środków farmakologicznych. Jak masz rzucić palenie to
            rzuć a nie szukasz zamienników w postaci pigułek. Wszelkie tabletki, gumy i
            plastry to zwykłe placebo. Dla idiotów dających się nabrać na jakieś tanie
            chwyty raklamowe. Ja rzucam palenie nie po raz pierwszy i też używałem nikorette
            i niqitin czy jak się tam to paskudztwo nazywało i to poza okropnym smakiem
            pobudzającum do wymitów nie miało żadnego działania. Palić chciało się tak samo
            jak i bez tych gum i plasterków. Tym razem nie palę już 24 dni bez wspomagania
            sie farmakologią i życze wszystkim rzucającym sukcesów.
            • annka Re: rzucenie palenia 27.10.06, 13:05
              ja tez rzucilam papierosy bez wspomagania sie farmakologia czy plastrami, gumami
              itp. Mam znajomego, ktory palil 15 lat, rzucil przy pomocy plastrow. Przyklejal
              je prawie przez 3 miesiace, tylko zmniejszal dawki - zgodnie z zaleceniami
              producenta na opakowaniu. W pewnym momencie musial je odstawic - i wtedy znow
              poczul glod nikotynowy jak w pierwszych tygodnach! To koszmar - nie palic przez
              3 miesiace, odstawic plastry i znow przyzyc to szalenstwo. Slyszalam tez, ze
              osoby wspomagajace sie zuciem gumy antynikotynowej - uzalezniaja sie od gumy i
              potem osesyjnie ja zuja... Slyszalam to od Pani w aptece, ktora odradzila mi ten
              sposob. Wyszlam wtedy z tej apteki jedynie z melisa (to byly pierwsze dni po
              rzucieniu) Mi minely 40 dni bez papierosa. Jest calkiem niezle. Momentami nie
              pamietam nawet, ze kiedykolwiek palilam. Czasem jeszcze slabo mnie ciagnie.
              Gorzej z psycha i kilogramami... Jestem wredna i zla jak osa!
    • lgb73 Re: rzucenie palenia 30.10.06, 11:24
      Dzisiaj mija czwarty tydzień mojego NIEPALENIA. :-D
      • slavya Re: rzucenie palenia 01.11.06, 10:59
        Gratulacje Wszystkim którzy trwają w swoim postanowieniu!!! ja po raz kolejny
        się przimierzam, ale boję się. I tak mam dołek a boję się że bez fajek będzie
        większy i jak skupić się w pracy??? tego boję się najbardziej. ale pamiętam jak
        było fajnie kiedy nie paliłam i znowu bym tego chciała. Jak sobie radziie z
        rozbieganymi myślami??
        • aszar2 Re: rzucenie palenia 09.11.06, 11:28
          Witam wszystkich wytrwałych!!!
          Paliłam 6 lat (mam 22),zaczęłam jako młoda gó..ra (wtedy było to cool:])i nie
          zdawałam sobie sprawy w co się wpakowałam...:]2 lata temu rzuciłam (było to
          przy okazji jakiejś choroby,a wtedy wiadomo mniej chce się palić),nie paliłam 3
          miesiące.A potem...wróciłam, bo maturę miałam, stres no i mnóstwo innych
          wymówek.Najgorsze jednak jest to że wcale nie czułam potrzeby zapalenia, nie
          wiem po co to zrobiłam?!Bo przez to zaczęłam palić i paliłam kolejne 2 lata (ok
          10-20 papierosów dziennie).W pewnym dniu stwierdziałam ze mam dość:
          -smrodu (w całym domu,ubrań, włosów...)
          -chrypy (miałam podrażnione gardło i cały czas kaszlałam)
          -braku smaku (teraz wiem co to znaczyć CZUĆ!!)
          -wsydu (popielniczek porozkładanych po całym domu, wsydziłam się palić)
          -czasu (palenie niby trwa 5 mkinutek, ale ile teraz mam czasu!!!)
          Nie palę już 11 dni!!!
          Jestem szczęsliwsza, chce mi się o siebie zadbać!!!
          Wcale nie było trudno -TO WSZYSTKO SIEDZI W GŁOWIE!!!Ja sobie cały czas
          mówiłam:'' Po co palić, przecież nigdy nie paliłam, nie wiem jak to smakuje i
          nie chcę wiedzieć''i tak sobie wmówiłam że w ogóle tego nie potrzebuję.
          Pierwsze 3 dni były w sumie najgorsze, ale im dłużej się nie pali tym większa
          motywacja i w ogóle mniej ciągnie.
          Mój mąż pali, moja mama i siostra też. Nie można się poddawać, i szukać
          wymówek, że "AA SKORO WSZYSCY WOKÓŁ MNIE PALĄ TO PO CO MAM RZUCAĆ?"To tak
          naprawdę nie ma znaczenia-wiadomo kusi-ale TWOJE ŻYCIE TO TWOJE ŻYCIE I TRZEBA
          O TYM PAMIĘTAĆ!!
          Tak samo oszukańczą praktyką jest mówienie że się rzuci od 1 kolejnego
          miesiąca, od nowego roku itp.. im się to dłużej odwleka tym będzie ciężej.
          TRZEBA WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ I RZUCIĆ OD RAZU.NIE MA RADY, INACZEJ TO OSZUKIWANIE
          SIEBIE SAMEGO!
          Tak więc życzę wszystkim wytrwałości w swoim postanowieniu!
          UDA SIĘ!!
          PRZECIEŻ JAKIŚ FAJEK NIE BĘDZIE NAD NAMI PANOWAŁ,DO TEGO TAKI GŁUPI I
          BEZNADZIEJNY NAWYK CO NAWET NIC NIE DAJE...
          POZDRAWIAM I TRZYMAM KCIUKI!!!
    • mon.dan co się zmieniło? 10.11.06, 08:22
      z krótką wpadką nie palę już prawie rok. Staram się dostzregać każdy najmniejszy
      plusik, czyli to, że bardziej o siebie dbam, rzadziej się przeziębiam i nie
      śmierdzę. Zaskoczył mnie latem komfort niepalenia - na pewnym wypadzie
      polegającym na rekonstruowaniu życia z epoki epire - 200 lat wstecz, nie
      musiałam już szukać jakiegoś ustronnego miejsca żeby zakopcić (no bo 200 lat
      temu nie było papierosów, pozostali rekonstruktorzy by mnie opier papier) tylko
      mogłam się wyluzować i skupić na przyjemnościach.
      Jest pewna różnica w sposobie kiedy się bawię - przy piwku, fikołkach. Mam
      wrażenie, że jestem mniej zabawna, może bardziej spięta, mniej piję.
      • moka2 co się zmieniło? miesiac minal ;) 10.11.06, 12:03
        witajcie

        rzucialm palenia 10 pazdziernika. do dzis - miesiac - nie mialam tego
        smrodziucha w buzi ;)) ale przyjemnie...

        pozdriawiam
        • lgb73 Re: co się zmieniło? miesiac minal ;) 10.11.06, 15:20
          moka2 napisała:

          > witajcie
          >
          > rzucialm palenia 10 pazdziernika. do dzis - miesiac - nie mialam tego
          > smrodziucha w buzi ;)) ale przyjemnie...
          >
          > pozdriawiam


          Brawo!
          Ja nie pale 39 dzień. Ale jeszcze długa droga przed nami.
          Również pozdrawiam.
      • paulinek1 Re: co się zmieniło? 10.11.06, 15:51
        tez tak mam- na imprezach odeszłam trochę w cień, mam wrazenie ze jestem
        bardziej spięta, mniej wyluzowana; kiedys byłam zawsze w centrum, dusza
        towarzystwa itd.
        • justm niepalenie 14.11.06, 12:01
          to też moja któraś próba z rzędu, ale dziś jest 20 dzień bez.
          ale brałam leki wspomagające - nie piszcie - j.w., że to bez sensu - każdy
          sposób na rzucenie palenia jest dobry, jesli zadziała.
          nie zniechęcajcie innych, ale raczej dopingujcie.

          ja jeszcze myślę o dymku i boję się tej chwili kiedy spróbuję tego jednego,
          jedynego.
          też śniło mi się, że palę ;)
        • rickypopsofa Re: co się zmieniło? 14.11.06, 13:41
          ooooo! wczoraj bylam na imprezie i zostalam tam tylko 30minut..Ja! Dusza
          towarzystwa!!!!5 dzien bez palenia! Pierwszy piaty dzien od 15lat! Nawet nie
          umiem ogladac tv teraz..Kazda rzecz kojarzy sie z paleniem, prawda?
          • justm Re: co się zmieniło? 14.11.06, 15:53
            no pewnie, że każda!
            poranna kawa. śniadanie, lunch, obiad, spacer, wyjście z autobusu, wejście do
            samochodu, wejście do domu, wyjście z domu, ulubiony film, ulubiony serial.
            spotkanie z koleżanką, impreza, piwo, sex, brak sexu, kłótnia, wszystko!
    • cito1 Re: rzucenie palenia 14.11.06, 14:05
      Ja opowiem swą przygodę z papierosami.
      Paliłam od 7 klasy szk podst niezaciągając się. Przebrnęłam tak przez liceum. Po
      urodzeniu córki droczyłam się z mężem : skoro ja nie palę Ty też. Palił nadal a
      ja by mu udowodnić , że jeżeli będzie nadal palił to ja też, zaczęłam podpalać.
      Na nim nie zrobiło to wrażenia a ja zaczęłam palić na całe 4 lata już z
      zaciąganiem się- aż do zajścia w ciążę z synem. Potem nie paliłam 13 lat, znów
      popełniłam ten sam błąd: dorastającej córce chciałam pokazać swe wzburzenie, tak
      mnie zdenerwowałaś, że muszę zapalić. Miała to gdzieś a ja znów paliłam 4 lata.
      Poszłam na odwracanie fal mózgowych. Zadziałało, zawsze działa ale tak jak z
      alkoholem nie wolno sięgnąć. Nigdy! Ja zapaliłam jakiegoś cienkiego zefirka i
      zaś popłynęłam. Po 2 na raz na przerwie, by się naćpać. I okazało się, że w moim
      przypadku najlepszym czasem na walkę z nałogiem jest inny silny bodziec. W dniu,
      w którym rozstałam się z mężem rzuciłam również to świństwo( prawie 4 lata
      temu). Skutecznie z dnia na dzień. Wszelkie ssania, ciśnienia da się
      przezwyciężyć jak się ma szczękościsk w postaci motywacji: wszelkie gó.. z mego
      życia won!
      ps. Liczycie dni nie picia. Mam podobną radę co do papierosów: liczy się czas
      niepalenia np do kolacji. Aaaa udało się? To super zapalę jak się wykąpię itd
      małymi kroczkami. Małe zobowiązania nie przerażają tak jak te dalekosiężne. A w
      sumie najważniejsze jest poradzić sobie z uzależnionym ciałem i psyche. A z
      każdym dniem jest tylko coraz lepiej.
      Dużo pić wody niegazowanej, myć stale zęby i ssać landrynki to wspomagacze. A
      nagroda rano: brak kapcia w gębie.
      • annka 2 miesiecznica ;-) 16.11.06, 23:37
        a ja swietuje dzis 2 miesieznice rzucenia palenia!
        oł je! jest ok, czasem, sytuacyjnie mam wielka ochote zapalic. I teraz szkopul
        w tym aby jej nie ulec. Fajnie jest nie palic ;-)
        • lgb73 Re: 2 miesiecznica ;-) 17.11.06, 09:13
          annka napisała:

          > a ja swietuje dzis 2 miesieznice rzucenia palenia!
          > oł je! jest ok, czasem, sytuacyjnie mam wielka ochote zapalic. I teraz szkopul
          > w tym aby jej nie ulec. Fajnie jest nie palic ;-)

          GRATULACJE !
          A jest coś czym zastąpiłaś pepieroska? Landrynki, guma do żucia czy coś w tym
          rodzaju?
          Fajnie jest nie palić :D
          • annka Re: 2 miesiecznica ;-) 17.11.06, 14:16
            Witam kolege ;-) Nie, jakos nie musialam wspomagac sie behawioralnie, tj.
            landrynki, guma czy cokolwiek innego. Na poczatku za to reagowalam szalenie
            emocjonalnie, wszystko mnie wkurzalo. Czyli raczej zastapilam papierosa nerwami
            ;-) Moglam pisac poradniki pt. "Jak prawidlowo korzystac z bankomatu?" albo "Jak
            prawdlowo chodzic po chodniku?", szalenstwo ;-) A co u Ciebie? Jak sobie radzisz?
            • lgb73 Re: 2 miesiecznica ;-) 19.11.06, 20:06
              Witam, witam :)
              Ja wspomagałem sie na początku paluszkami, ciasteczkami i dużo kawy piłem. Kawa
              do tej pory mi została w wiekszych ilościach. Poza tym to jakoś trzymam się choć
              miewam chwile słabości i dużą pokusę zapalenia szczególmie w sytuacjach mocno
              stresowych. Nawet miałem taką chwile w ostatnim tygodniu i.... Oparłem się
              pokusie . Byłem z siebie dumny, musze powiedzieć. Mam nadzieje że pozostanę
              wśród niepalących już na zawsze. :) Pozdrawiam.
    • sleeping.bull Re: Dacie radę ,trzymajta sie :) 20.11.06, 01:03
      ja już ponad 10 miesięcy bez fajki - dzięki tabexowi ,Wam Forumowiczom i
      własnym cojones :)))) (a paliłem 3 paczki dziennie - bez ściemy)
      najwazniejsza motywacja by rzucić palenie to pokazać sobie ,że ma się jeszcze
      ikrę -kazdy kolejny dzień bez fajki tak mnie nakręcał,że za chiny ludowe nie
      mógłbym dopuscić to zmarnowania mej samooceny,która w międzyczasie zajebiscie
      wzrosła :)))
      nawet kilkukrotne zajaranie marychy nie spowodowało powrotu do nałogu
      nikotynowego!!!
      trzymam mocno za Was kciuki i polecam jako odtrutkę duzą ilość seksu bez
      zahamowań ,tudzież psychologiczną pomoc innych nieszczęśników forumowych
      będących na początkowym etapie walki z dymkiem :)
      TABEX JEST WIELKI !!!
      pozdro
      • cortona Re: Dacie radę ,trzymajta sie :) 24.11.06, 11:44
        Ale dużo wątków o rzucaniu palenia! Mam co czytać. Super.
        I nie palę!
    • lgb73 Re: rzucenie palenia 30.11.06, 09:24
      Prawie dwa miesiące bez papierocha a tu dziasiaj taka cholerna chęć na dymka.
      Mam chęć zapalić, ogromną chęć.
    • ryszardon Re: rzucenie palenia 11.05.15, 12:59
      Palenie to podstępny nałóg, niby wydaje się nieszkodliwy, a nikotyna uzależnia naprawdę silnie i bardzo trudno jest rzucić to świństwo.
    • qpralines Re: rzucenie palenia 18.05.15, 21:50
      Witam,
      Piszę obecnie pracę magisterską odnośnie palenia papierosów. Bardzo bym prosiła o pomoc i wypełnienie ankiety- skierowana jest oczywiście do osób obecnie palących tytoń :) Z góry dziękuję!

      www.interankiety.pl/interankieta/0156aea34bd2924a024164b9e53482c8
      • europa277 Re: rzucenie palenia 19.05.15, 09:04
        No... no ....no...... !:-)))))))))))))
        • zdzislaw50 Re: rzucenie palenia 19.05.15, 13:08
          No co? Ty jak piszesz kobieto to ni przypiął ni wypiął, myslisz, że ktoś siedzi w Twojej głowie i bedzie zgadywał o co Ci chodzi -:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka