janulodz
11.11.06, 16:29
Kiedy odbiłem się od swojego przysłowiowego dna i w bólach pozbywałem z organizmu oparów alkoholu nieraz myślałem, że przecież po co sie męczyć. Wystarczy wyjść i kupić piwo, albo pół litra i przerwać te męczarnie. Jednak postanowienie zerwania z piciem i rozpacz spowodowana ostatnimi wydarzeniami trzymała mnie w tej decyzji. Im więcej dni mijało tym czułem się lepiej. Budziłem się ze swojego koszmarnego i długiego snu. Myśli o wypiciu rozmywały się i już tak nie dręczyły. Nie miałem ochoty na klina i nie szukałem okazji.
Powracające siły powodowały zmianę w moim postrzeganiu świata.
Zauważyłem, że wokół mnie są ludzie, mniej lub bardziej życzliwi, na mój uśmiech odpowiadają uśmiechem, a na zaczepke agresją. Starałem się więc uśmiechać.
Ja sam przestałem mieć żal do całego świata i wreszcie spostrzegłem ile ja swoim postępowaniem wyrządzałem zła. Sobie i najbliższym. Widziałem strach w oczach mojej żony, gdy wychodziłem z domu, lub gdy jej obowiązki wymagały jej wyjazdu. I jak ten strach staje się coraz mniejszy.
Wstawałem bez kaca, bez drżączki i nie zlany śmierdzącym potem.
Czułem jak z mojego ciała wyparowuje odór alkoholu, którym byłem cały przesiąknięty.
Byłem bez pracy, śmierć mojego ojca wywołała rodzinny spór o spadek, a żony dochody nie zapewniały nam szans na dostatnie życie. Musiałem się wziąć za robotę. Było ciężko, ale powoli dochodziłem do siebie.
Wygrałem sprawę spadkową, odziedziczyłem działkę z domem i z ogrodem, wiele sie uczyłem (musiałem się przekwalifikować, bo zapotrzebowanie na mój zawód odeszło wraz z transformacja), ale z czasem znalazłem niezłą pracę. Ja nie miałem czasu na mitingi, terapie i grupy. Moim uniwersytetem było życie. Ono musiało być trzeźwe. Inaczej już by mnie nie było.
Budziliscie się rano na ganku rozświetlonym porannym słońcem?
Oddychaliście rześkim wilgotnym od porannej rosy powietrzem?
Budził was świergot ptaków? Wstawaliście z poczuciem, że za chwilę weżmiecie do ręki ośnik i będziecie zrywając korę z sosnowego pachnącego żywicą pnia ( budowałem wtedy drewniane hustawki ogrodowe) Ta praca sprawiała mi autentyczną radość. Teraz mam trochę nudniejsz . Nie czuję zapachu żywicy. Raczej pieniędzy. :)))
Wróciła mi chęć życia i pokochałem siebie. Swoją żonę kochałem już wcześniej. Tylko alkohol z nią wygrywał.
To była moja terapia, grupy i mitingi.
A potem było to forum.