alkoholiczka

03.12.06, 17:52
witam
piszę bo nie wiem co mam z ym zrobić...
mam bratową alkoholiczkę.upija się sama.potem usypia przy stole.potrzy na to
dwoje dzieci...nikt z zewnątrz nie powiedziałby ,ze tak się dzieje bo ona
nigdy nie wychodzi na dwór.nikt poza nami(rodziną)i najblizszą sąsiadką o tym
nie wie.
ona sama twierdzi,ze nic złego nie robi...posprzątane,ugotowane,dzieci
zadbane...nikt jej nie widzi.dodam,że upija się na umór i to wcale nie
sporadycznie.jakieś 2,3 razy w tygodniu.nieraz i częściej...
do kogo mam się z tym zwrócić?komu zgłosić?brat tylko kiwa głową i płacze bo
to ona jest w tym domu tą "ważniejszą"ona żadzi a on nie ma nic do powiedzenia..
ludzie !! ratunku!!
    • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:01
      ona jest alkoholiczka. niech idzie do poradni leczenia uzaleznien i chodzi na
      spotkania aa, plus silna wola. ale najpierw musi sama uznac ze ma problem. sam
      jestem alkoholikiem z wawy. dobrze tez zeby poszla do psychiatry. moze pomoga
      jej na poczatek leki antydepresyjne lub inne. sam chodze.
      • krak_werte Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:07
        no co ty??ona??przecież ona ci zaraz powie,że nic złego nie robi...według niej
        alkoholikiem jest tenco chodzi po ulicy obsikany i brudny..ale jak ona sie
        zesika w łózku i dzieci to widzą to nic!!sama nie pójdzie się leczyć!!nie wierzę
        w to...myślę że ktoś mósiał by tu wkroczyć.jakiś kurator czy ktoś.tylko jak to
        zrobić?do sądu zgłosić?to dzieci jej zabiorą..brat nie pracuje więc jemu też
        dzieci ne zostawią.jestem w kropce..
        • myszabrum Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:08
          Trzeba przeprowadzić konfrontacyjną rodzinną rozmowę z delikwentką (najlepiej
          wykorzystać moment, gdy bedzie trzeźwa i z poczuciem winy po jakiejś "wpadce"),
          jeśli rozmowa nie da efektu - postraszyć skierowaniem na przymusowe leczenie.

          Jeśli i to nie da efektu, to faktycznie o takie leczenie należy się postarać
          (trzeba w tym celu udać się do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów
          Alkoholowych, gdzie wypełnia się odpowiedni formularz, a Komisja kieruje sprawę
          do Sądu).

          • krak_werte Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:13
            konfrontacje rodzinne już były..po niej to spływa..przychodzi na drugi dzień do
            mnie jkby nigdy nic się nie stało(kupić ci chlebek bo idę do
            piekarni..)straszyłam sądem,wylądowała już nie raz na izbie...i nic
          • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:14
            jestem alkoholikiem. mam prace, jestem czysty, kapie sie codziennie, dobre
            ubrania, mam samochod, pracuje w jednym z ministerstw, jestem szanowanym
            pracownikiem, (choc nie na stanowisku kierowniczym), corke na studiach.
            alkoholikami sa tez ludzie z o wiele wyzszych sfer niz ja. widze to po autach
            na spotkaniach aa i po ich wypowiedziach. to najbardziej demokratyczna choroba.
            powiedz jej o tym.
            • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:19
              jest kilka sposobow. najpierw jej wydrukuj kilka ciekawych wypowiedzi z forum,
              np na jej temat. sporo. potem idzcie na spotkanie aa (one zwykle sa otwarte dla
              wszystkich), warto posluchac. zauwazy np to co ja, ze tzw obszczymur czy tzw
              profesor maja wiele bardzo sensownego do powiedzenia. powiedz jej ze
              alkoholicy, albo ludzie lubiacy wypic, sa ludzmi bardzo wrazliwymi, stad ten
              problem.
            • krak_werte Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:20
              wiesz..ona ma jeszcze jedną cechę...jest chyba największym samolubem pod
              słońcem.nie interesuje jej nic.ale to kompletnie nic poza tym , na co ma
              ochote.robi to co ona lubi np.na obiad.nie interesuje jej ,że ktoś tego nie
              lubi.ona lubi i to jest ważne.trudny człowiek...
              • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:25
                krak_werte napisała:

                > wiesz..ona ma jeszcze jedną cechę...jest chyba największym samolubem pod
                > słońcem.

                wiem, wiem. kazdy alkoholik jest samolubem. to tak ma byc. wazne jest to co dla
                mnie, zeby dobrze sie poczuc... alkoholicy szukaja tzw ukojenia, czyli wewn.
                spokoju. znajduja go w alkoholu. tyle. to taki "lek".
              • wojtech451 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:32
                Najpierw odciąłbym od kasy, zakupy niech robi brat albo ty. Brat powinien
                postawić ultimatum, albo się leczysz albo zabieram dzieci (może do ciebie?) a
                ty pij. Niech sie stacza ta samolubna osoba. Dotrze do niej w końcu że ginie i
                wtedy zmieni (mam nadzieję) postawę.
                Ale do tego trzeba twardego działania a twoj brat niestety nie potrafi
                przeciwstawić się jej. Niech w końcu zacznie decydować i rządzić.
                Inaczej się nie da.
                PS.
                Jezeli on nie potrafi to moze ty przejmij inicjatywę, wcześniej z nim
                uzgadniając tok postępowania.
                Nie bedzie łatwo, ona szybko się nie podda ale potrzebny jest czas aby
                zrozumiała.
                • myszabrum Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:34
                  Tylko że trudno odciąć od kasy skoro, jak się zdaje, to właśnie osoba pijąca
                  póki co pracuje i utrzymuje dom
                  • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:39
                    myszabrum napisała:

                    > Tylko że trudno odciąć od kasy skoro, jak się zdaje, to właśnie osoba pijąca
                    > póki co pracuje i utrzymuje dom
                    stac mnie na picie, ale staram sie nie miec zadnej kasy przy sobie. jako ze
                    staram sie upijac piwem, nie nosze kasy. to jakies wyjscie, ale dorazne.
                    obchodzilem to. potrzebna jest zmiana w mozgownicy i tyle. reszta nic nie
                    znaczy.
                    • wojtech451 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:49
                      kozel5 napisał:
                      > > Tylko że trudno odciąć od kasy
                      > to jakies wyjscie, ale dorazne. obchodzilem to. potrzebna jest zmiana w
                      >mozgownicy i tyle. reszta nic nie znaczy.

                      Od czegoś trzeba zacząć.
                      Nie dawać alkoholikowi komfortu picia. Przy braku kasy będzie musiała wyjść z
                      domu, zadzwonić, ktoś przyniesie raz i drugi ale z czasem będzie coraz
                      trudniej. Na pewno będzie kombinować ile się da ale trudności będą się mnożyć.
                      Zmiany w sposobie myślenia zajdą dopiero gdy znajdzie swoje dno i zacznie sie
                      leczyć. Wcześniej nic do niej nie dotrze, przecież znasz to z autopsji, ja tez
                      zresztą
                      • kozel5 Re: alkoholiczka 03.12.06, 18:53
                        wojtech451 napisał:

                        >
                        > Od czegoś trzeba zacząć.
                        > Nie dawać alkoholikowi komfortu picia. Przy braku kasy będzie musiała wyjść z
                        masz racje. sam wiele rzeczy obchodzilem. nie ma zabezpieczen, ktorych bym nie
                        zlamal. tylko swoja wola, silna wola. banal, ale prawdziwy.
                        • wojtech451 Re: alkoholiczka 03.12.06, 19:05
                          Na terapii poznałem historyjkę,jak facet potrafił "zrobić w konia" najbliższych.
                          Żona wraz z bratem przeszukiwała mieszkanie aby zabrać mu alkohol i nie mogli
                          znależć a facet co chwilę coraz bardziej nawalony.
                          Wiesz gdzie trzymał?
                          W przeszklonym kredensie pokojowym w którym stało sporo szkła! Tylko, że
                          wszystkie kieliszki i szklaneczki były wypełnione po brzegi alkoholem i patrząc
                          przez szybę nie można było tego zauważyć!
                          Ja aż tak pomysłowy nie byłem....
              • tenjaras Re: alkoholiczka 04.12.06, 13:25
                www.tenjaras.webpark.pl/interwencja.html
    • aaugustw Re: alkoholiczka 03.12.06, 19:08
      krak_werte napisała:
      > mam bratową alkoholiczkę.upija się sama...
      > ...brat tylko kiwa głową i płacze...
      > ludzie !! ratunku!!
      ____________________________________________.
      Krak_werte poradz bratu, zeby zaczal chodzic
      na spotkania Al-Anonu, a wraz z nim i Ty...!
      Wtedy dacie dopiero sobie rade...!
      Czy z Twoja bratowa dacie sobie rade, tego nikt
      Wam tam nie zagwarantuje, ale z samym soba dacie
      sobie potem rade...!
      A...

      • jerzy30 współuzależniony facet to cos strasznego 03.12.06, 19:47
        bo nie tylko ze ma "obcięte jaja" przez pijaca nadmiernie zone to jeszcze jest
        to ogromny wstyd - facetom mozna sie upijac, chodzic zalany i obsikany, pic
        denaturat i borygo - kobietom to nie przstoi absolutnie - taka jest powszechna
        opinia i odbior otoczenia - twojej kuzynce tzreba pozwolic dojsc do tak zwanego
        dna - zeby chodzila zachlana i brudna po dawce denaturatu - mezowi tej pani
        przydalaby sie terapia Alanon - by przestal plakac i by przestal jej pomagac -
        jak sie uchla kilka razy i spali obiad to moze przejrzy na oczy - a jak troche
        wytrzezwieje to warto jej to forum pokazac
        • kozel5 Re: współuzależniony facet to cos strasznego 03.12.06, 19:50
          jerzy30 napisał:

          > bo nie tylko ze ma "obcięte jaja" przez pijaca nadmiernie zone to jeszcze
          jest
          tak jest. absolutnie.
    • hiacynaa Re: alkoholiczka 04.12.06, 11:09
      Alkoholik umie tak 'ustawic' sobie rodzine ze wszyscy tancza wokol Niego na
      paluszkach.

      krak_werte napisała:

      ?brat tylko kiwa głową i płacze bo
      > to ona jest w tym domu tą "ważniejszą"ona żadzi a on nie ma nic do powiedzenia.
      > .
      > ludzie !! ratunku!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja