Dodaj do ulubionych

Troche prawdy o sobie

07.01.07, 18:59
Wskoczylem w garnitur.Wybralem ten bezowy z obcisla,dopasowana marynarka.I
lubie na takie sytuacje tez zapach perfum Salwador Dali.Mam spotkanie z
generalnym dyrektorem jednej firemki.Jade szybko,jestem spozniony bo
pobladzilem po drodze.Same przebudowy,jakies objazdy.W glowie przerzucam
jeszcze raz punkt po punkcie.

„Co sie Pan napije ?“-spytal usluznie szczuply dyrektor.
„Nic nie pije!!!“-automatycznie zasyczalem niekontrolowanie
glosniej.Przypruszone siwizna wlosy i szeroko otwarte oczy podejrzanie
zatrzymaly sie dluzej na mojej osobie.
„Zdradzilem sie,ja-alkoholik,ja-alko,ja-pijak,ja-kretacz,ja-oszust przylapany
na goraco...”-przelecialy blyskawiczne mysli.Czulem jak robi mi sie goraco.
„Moze chociaz kawe ?“- po chwili powoli spytal dyrektor.
Zanegowalem glowa i palcem nie wydobywajac z siebie zadnego slowa.
Powiedzialem nic to nic.Trzymam na zewnatrz prosta linie.W srodku sie gotuje.
Mam sucho w ustach.
Zaczalem omawiac punkt pierwszy na sucho i sucho.Brnalem powoli…

“A jak pomyslal,ze jestes alkoholikiem ?!”-To pytanie wzarlo sie w moj mozg.
Zaczac inaczej wszystko od nowa sie nie da. Odwrotu tez nie mam.

“Moze sam poprosic o lampke wina czy piwo.Tym posunieciem sprawe wyjasnie”-te
mysli byly uporczywe i nie moglem sie od nich uwolnic.W przedstawianiu
projektow bylem sztuczny,kontrolowalem do tego siebie ,ocenialem
jego ,ocenialem jak on mnie ocenia i ocenialem tez to,co by bylo gdyby
pomyslal,ze jestem chory na alkohol.Koszmar na mysl o nastepnym terminie.

Swiadomosc wyjscia w tym momencie na jaw prawdy o moim alkoholizmie
paralizowala mnie.Moja akceptacja i pewnosc samego siebie zatrzesly sie. Te
uczucia sa mi nowe i nieznane.
To chyba z powodu tutejszego klimatu,skojarzen,wspomnien.

Nie kryje sie na codzien ze swoim alkoholizmem.Wszyscy znajomi juz wiedza,ze
ja nie pije i nie pale i nie toleruje totalnie pijanych i palacych w mojej
obecnosci.Ale tez nie chce aby nowopoznane osoby na ktorych mi wyjatkowo
bardzo zalezy, pierwsze co o mnie uslysza od innych bylo to,ze nie pije
alkoholu bo jestem czlowiekiem ktory mial powazne problemy z alkoholem.

W szczegolnym towarzystwie i w tych wyjatkowych,bardo wyjatkowych,sytuacjach
moglbym chyba niekiedy przez moment nieuwagi ulec umoczeniu chocby tylko ust
w alkocholu.
A dlaczego ?
Dla ratowania chwilowej opini o sobie samym ?
A kim to wlasciwie ja jestem ?W pierwszym rzedzie i to zawsze niepijacym
alkoholikiem ?!
I temu to zawsze,wszedzie i wszystko musze podporzadkowywac ?Do konca zycia ?
Alkoholizm czynny, ponowny na wyciagniecie reki zawsze i wszedzie i to o
kazdej porze dnia i nocy jest mi dostepny.A jednak jakos do dzisiaj zawsze
wybieralem trzezwosc.
To chyba tylko kolejna proba przypomnienia i uzmyslowienia sobie PRAWDY O
SOBIE.
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Troche prawdy o sobie 07.01.07, 19:30
      Przecież on się tylko pytał, czego się napijesz. Nie proponował alkoholu. Mogłeś
      powiedzieć, że wody mineralnej :). A jako kierowca (zakładam, że nikt Cię nie
      podwoził) to już w ogóle nie musiałbyś się tłumaczyć.

      Znam bardzo atrakcyjnego (towarzysko i pod innymi względami ;) faceta, który w
      ogóle nie pije i nikomu się nie spowiada, dlaczego. W niczym to nie umniejsza
      jego rozmaitych uroków - podejrzewam, że na gruncie zawodowym również :).

      Kiedyś doszły mnie słuchy, że ten człowiek "szalał" w młodości ("życzliwych" nie
      brakuje), więc wysnułam wniosek, że kiedyś się wystraszył i przystopował z tego
      powodu. Ale nigdy nie myślałam o nim w kategoriach niepijącego alkoholika.

      To, co napisałeś, Tranzyt, wydarzyło się w TWOJEJ głowie. Nie masz pojęcia, o
      czym myślał ten dyrektor. Może o tym, że nie lubi zapachu Salwador Dali? A może
      o tym, że mu się garnitur nie dopina ;)? Dobrze, że nie znamy cudzych myśli :)
      • jerzy30 Twoja glowa pila i wyobrazenie ze wkolo wszyscy 07.01.07, 20:18
        pija - i pija jedynie alkohol - a moze on o kawe sie pytal lub oranzade
        W kazdym razie nie wypiles tej gorzaly - i to jest najwazniejsze.
        A takie mysli w glowie to sie beda pojawiac.
        Niw wszsycy w Polsce pija gorzale - sa wyjatki co nie pija cocacole i kwas
        chlebowy.
        A moze ten pan dyrektor tez nie pije
    • tenjaras Re: Troche prawdy o sobie 07.01.07, 20:30
      polecam dzisiejszą audycję "Wieczorne rozmowy"

      www.antyradio.pl/warszawa/index.html?id=173
      osobiście nie mam takich dylematów, to nie moja sprawa co inni myślą sobie o
      mnie, dla mnie najważniejsze to mieć na siebie zgodę w sobie samym, a nie w
      innych, uczciwości wobec samego siebie zacząłem się uczyć dzięki programowi AA,
      wiem, że potrafię się zakłamać, aby to zaobserwować potrzebuję drugiego
      człowieka, jego oczu, jego reakcji, dzięki temu rozpoznaję co we mnie gra za
      melodyjka...

      dzięki tranzyt za Twoje słowa...
      • janulodz Re: Troche prawdy o sobie 08.01.07, 01:24
        To wcale nie jest takie proste Mysza.
        Napisałaś, że znasz faceta, który w ogóle nie pije. Ale Ty go nie zatrudniasz.
        A ten dyrektor Tranzyta nie znał. I Tranzyt nie wiedział, jak zareagować.
        Wystraszył się.
        Ja mam podobne sytuacje i podobne obawy. W mojej pracy, gdzie praktycznie nie
        ma zależności służbowej, (sam jestem sobie sternikiem, żeglarzem i okrętem)
        wiele spraw załatwia się dzięki " grzecznościom" kolegów i menadżerów. Na
        pytanie jak Ci się zrewanżuję następuje odpowiedź " postawisz kolację",
        albo "zaprosisz na piwo". Innych metod rewanżu nie ma. Do tego są jeszcze
        częste wyjazdy na kilkudniowe szkolenia.
        No ile w końcu można brać te antybiotyki, kiedy nawet samochodem nie można się
        wymówić. Obcym ludziom nie bedę sie chwalił swoim uzależnieniem.
        Kiedyś w poprzedniej pracy w okresie próbnym wszedłem na nasze forum i
        zapomniałem wyczyścić historię. Nie podpisali ze mną umowy. Później
        dowiedziałem się, że sprawdzili, gdzie chodziłem i to im wystarczyło. Nie byłem
        wiarygodny, nawet jako trzeźwy alkoholik. Nie twierdzę, że się boję przyznać ,
        ale....
        nieraz ma się za dużo do stracenia.
        Jak bym miał kasy jak lodu, i nie musiał się martwić jak utrzymać rodzinę to
        mógłbym rżnąc gieroja. U nas większe poważanie ma pijak, niż leczący się
        alkoholik niestety.
        I nie pitolcie mi Jarasie o cywilnej odwadze, o alkoholowej uczciwości wobec
        siebie i o mittingowych gadulcach, bo kolega alkoholik to Ci może 12 krok
        przypomnieć, ale roboty ci nie da , a ja byłem trzy lata bezrobotnym i mam
        jeszcze sporo do emerytury.
        I jak mnie Bardzo Ważna Osoba na spotkaniu biznesowym zapyta co pije, to mi się
        też ręce spocą.
        • e4ska Re: Troche prawdy o sobie 08.01.07, 09:40
          Zgadzam się, Janu i też doskonale rozumiem Tranzyta. Trzeba nieźle lawirować, że
          by nie wyszło na jaw, czemu nie piję. I jak masz okazję podpisać poważną umowę,
          a kontrahent dysponuje funduszem reprezentacyjnym, to weź i podziękuj za
          lampeczkę dobrej whisky. Oni nie są przygotowani do odmowy...
          Bywałam na bankietach z okazji. Wszyscy z nieodłączną lampką wina w rękach,
          kanapeczki, grajki z filharmonii rzempolą Mozarta, a sam minister z tobą (akurat
          nie ze mną) chce łyczka pociągnąć. Kiedyś pisałam o konieczności przemiany
          obyczajów - żeby może jaką petycję - zlikwidujcie fundusz reprezentacyjny: w
          pracy się nie pije. Ani prezydent, ani premier, ani prokurator nie ma prawa
          trzymać alkoholu.

          "U nas większe poważanie ma pijak, niż leczący się
          alkoholik niestety". A dziwisz się? Chciałbyś zatrudnić nawiedzonego? Leczący
          się alkoholik to w tej chwili straszak... masz na forum przykłady. Leczeni
          latający co jakiś czas do psychiatry, do psychologa, do terapeuty na
          eksponowanych stanowiskach - firma sterowana pośrednio przez psychiatrę:)))

          Janu, zatrudniłbyś zagorzałego aowca czy pogłębionego terapeutycznie analizatora
          emocji? chyba że nie miałbyś nikogo na jego miejsce. Albo nie musiał taki
          wykonywać zadań wymagających kreatywności czy zdolności do uczestnictwa w
          bankietach branżowo-ministerialnych. Pracownik, który nie zwraca uwagi na to, co
          powiedzą o nim inni, nie porównujący się z innymi dla jakiejś pseudorównowagi
          ducha... Czubek po prostu.

        • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 23:09
          janulodz napisal:
          > Kiedyś w poprzedniej pracy w okresie próbnym wszedłem na nasze forum i
          > zapomniałem wyczyścić historię. Nie podpisali ze mną umowy. Później
          > dowiedziałem się, że sprawdzili, gdzie chodziłem i to im wystarczyło.

          -Tu otworzyles malenka sluzke do tematu obszernego jak Ocean.
          Dzisiaj zapamietac wszystkie twarze ludzi jadacych np.schodami ruchomymi
          w jakims domu towarowym i przyporzadkowac im wlasciwe imiona i nazwiska
          to zaden problem.To samo z elektronicznym odczytaniem wszystkich numerow tablic
          rejestracyjnych samochodow ktore w danym dniu o okreslonj godzinie i minucie
          jechaly dana autostrada.Przypozadkowanie numerow rejestracyjnych do nazwisk,
          nazwisk do zakupow wszelakich artykulow zakupionych poprzez karty kredytowe
          to nawet nie sekundy.Nie wspominajac jakich niezliczonych informacji dostarczaja
          telefony komorkowe.Dzisiaj wprowadza kazda firma do swoich pamieci wszystkie
          dostepne informacje o wszystkich i wszystkim.Nic sie nie wymazuje,wszelakie
          dane i informacje pozostaja wiecznie.Dzisiaj wszystko ma swoja wartosc.

          O kazdym dowiedziec sie mozna wszystkiego,dzisiaj teoretycznie prawie jest
          niemozliwoscia ukrycie czegokolwiek,w gre wchodzi tylko "waga" delikwenta
          jaka odgrywa czy ma odgrywac w danej spolecznosci.

          Ukrywac swoj alkoholizm ? Tak mozna,ale chyba tylko bedac trzezwym przed babcia
          klozetowa.
          • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 23:22
            podporzadkowanie napisalo sie na rzadko,
            a rzadko tez sie kiedys niepodporzadkowalo
            regulom ortografii jez.polskiego
            wszystkiemu winne dwa palce,te wskazujace
            one to wystukuja wstyd,ze lica sie czerwienia
            • janulodz Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 00:23
              Jakbyś się nie przyznał to mało osób by zauważyło. :)
              To tak a'propos poprzedniego postu i alkoholizmu
              • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 11:42
                janulodz napisał:

                > Jakbyś się nie przyznał to mało osób by zauważyło. :)
                > To tak a'propos poprzedniego postu i alkoholizmu
                ___________________________________________________.

                To samo pomyslalem o Tobie Janulodz,
                lecz nie mialem gramatyki na mysli...! ;-))
                A...
    • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 08.01.07, 11:44
      Odpowiem po kolei.
      Myszabrum napisala:
      "To, co napisałeś, Tranzyt, wydarzyło się w TWOJEJ głowie."
      -no pewnie,ale nie znasz mnie i nie wiesz jaki jestem.
      Moja kreatywnosc zwieksza sie po kilku drinkach,ale nastepnego dnia
      zawezala sie tylko do tego gdzie i jak pic dalej.Wtedy dopiero widac
      mnie w calosci,jaki to ze mnie tez wymietolony kreatywny wysuszony typ.
      Wtedy wszystko oprocz picia staje sie obojetne,drugorzedne.Ponoszone straty
      przestawaly sie liczyc.

      Jerzy napisal:
      „A moze ten pan dyrektor tez nie pije“
      -nie jest alkoholikiem,ale zadko ludzie na tych stanowiskach nie pija wogole,
      wszelakie stanowiska w spolkach gdzie wspolwlascicielem jest panstwo lub(i)
      miasto
      sa nadawane z uwzglednieniem kontaktow(glownie politycznych) ludzkich.

      Tenjaras napisal:
      „to nie moja sprawa co inni myślą sobie o
      mnie“
      -na moim podworku mysle podobnie,ale tam gdzie idzie o forse panuja inne reguly,
      tam obce jest powiedzenie zmiluj sie,zrozum...tam wygrywa tylko jeden,ten
      najlepszy.

      Janulodz:
      -z Toba zgadzam sie w stu procentach ,nic dodac ,nic ujac.Dowiaduje sie ktos z
      klientow,ze piles
      tyle lat,moze wykreslic cie z kartoteki i poszukac kogos innego.

      Eska napisala:
      „...doskonale rozumiem Tranzyta. Trzeba nieźle lawirować...“
      -za to lawirowanie:)))))



      • tenjaras Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 22:00
        najlepszy to ten, który się trzyma swojego stanowiska, który wie co mówi i po co

        ja zawsze odpowiadam, że dziękuję nie piję, prawdopodobnie nie ma we mnie
        cienia wątpliwości skoro nikt nie drąży tematu, z niczego nikomu się nie
        tłumaczę, a ci co jednak drążą i stają się namolni dostają taki tekst, że
        spierniczają na drugi koniec sali

        to oni, nie ja, mają poczucie winy w sercu, więc jakim cudem mam z nimi
        przegrywać?

        a ci, którzy zrobią coś, że przegram, nigdy nie robią tego osobiście, robią to
        za plecami - z takimi nie warto trzymać, nie martwi mnie odejście od takich
        ludzi, przebywanie z nimi to męka

        po prostu, dzięki pracy nad sobą, samopoznaniu, wiem po co, kiedy i jak
        reaguję, wiem co mogę wtedy robić, ale nie po to by pokonywać innych, a siebie
        samego, inni mają swoją drogę

        nie pocę się na myśl o alkoholu, nie dobudowuję nic do propozycji innych ludzi,
        kiedy pada pytanie czego się napiję pytam co jest do picia i wybieram to co mi
        pasuje, staram się dyskretnie zważać na napoje w szklance, nie łapię każdej
        czekoladki, uczę się umiaru i trzeźwego zachowania, jestem świadomy swojego
        alkoholizmu, swojego charakteru i swojej osobowości, i dzięki temu jestem
        wolny, mam określony autorytet - jest nim sam On, a nie Jego narzędzia,
        psycholożki, terapeutki, aowcy, ojciec, rodzina, przełożeni, napotkani ludzie,
        dzięki modlitwie i medytacji mam coraz lepszy kontakt z Onym, więc co może mi
        się stać... poza tym przecież byłem na dnie...

        jeżeli ktoś myśli, że jestem nawiedzonym dupkiem to jego rzecz, ja wiem na
        pewno, że gdybym wyszedł na środek chodnika i wszystkim mówił, że jestem
        alkoholikiem, to by mnie do czubków zamknęli...

        żyję normalnie wśród normalnych, dobrych ludzi, nie postrzegam ich jako moich
        wrogów, bo wiem ile się trzeba natrudzić by spotkać wroga, najczęściej sam go
        sobie tworzę, więc odpuściłem, wiele razy na tym forum użyłem słowa - wolny -
        proszę czytać co piszę...
        • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 22:36
          Nie mialem zamiaru cie obrazic.
          Tenjaras cos sie tak obruszyl,ze zaraz caly elaborat wywaliles:

          "wybieram to co mi
          > pasuje, staram się dyskretnie zważać na napoje w szklance, nie łapię każdej
          > czekoladki, uczę się umiaru i trzeźwego zachowania, jestem świadomy swojego
          > alkoholizmu, swojego charakteru i swojej osobowości, i dzięki temu jestem
          > wolny, mam określony autorytet - jest nim sam On, a nie Jego narzędzia,
          > psycholożki, terapeutki, aowcy, ojciec, rodzina, przełożeni, napotkani
          ludzie,
          > dzięki modlitwie i medytacji mam coraz lepszy kontakt z Onym..."

          Krotko mowiac masz sie stale na bacznosc,
          a zeby nie zapomniec dlaczego stoisz na bacznosc
          to powtarzasz na glos powyzsze...

          Musze przyznac,tez dobra metoda i na dodatek u ciebie skuteczna.
          • tenjaras Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 23:15
            tranzyt dla mnie to nie jest uciążliwość, nazywam to uważność i kosztuje mnie
            znacznie mniej energii niż naprawianie błędów

            poza tym nie uraziłeś mnie - chyle czoła - po prostu chciałem napisać co robię
            i jak
            • tenjaras Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 23:20
              aha - i jeśli jest coś co u ciebie też by zadziałało - nie wahaj się
              wykorzystać, w końcu stawką jest Twoje życie, a nie rozmowy z derektórami...
        • e4ska Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 00:19
          Napisałeś, Jarasie:
          "ja zawsze odpowiadam, że dziękuję nie piję, prawdopodobnie nie ma we mnie
          cienia wątpliwości skoro nikt nie drąży tematu, z niczego nikomu się nie
          tłumaczę, a ci co jednak drążą i stają się namolni dostają taki tekst, że
          spierniczają na drugi koniec sali".

          co to za tekst... i kim są ci, którym się tekst rzuca. I czy jest w nim mowa o
          stosunku cienkich nóżek do gardzieli śpiewającej wielkim głosem... i nie chodzi
          o Nerona z Qvo vadisu...

          Pytam:
          Na koniec jakiej sali? gdzieżeś ty bywał, czarny baranie... jakim sposobem w
          ogóle znalazłeś się na wielkiej sali... nie jest to sala szpitala... kto namawia
          cię do picia? Kto śmiałby drążyć temat twojego niepicia... na wielkiej sali
          pełnej dyrektorów, szefów i perfum... :(((

          Nakręcam film: Jaras wchodzi na wielką salę. Pachnie Salwadorem Dali. Jaras
          pachnie i świat cały pachnie. Natychmiast przylatują kruki, puchacze i sowy...
          napij się, Jarasie... Jaras tak stanowczo odpowiada, że ptactwo szarpiące ciało
          na sztuki - zaczerpnięte z dramatu wieszczego - spiernicza... grupuje się
          malowniczo naprzeciw bohatera. Powstaje żywy obraz. Plugawa gawiedź zastyga w
          milczeniu, poskromiona okrutnie. Zapadnia wznosi się i ukazuje się Bill oraz
          zjazd torontowski... Trzeźwość wzbiera i wzbiera... i wzbiera...

          "to oni, nie ja, mają poczucie winy w sercu, więc jakim cudem mam z nimi
          > przegrywać"

          Oczywiście. Zgadza się. Z nimi się nie przegrywa. Ale jeśli pojawi się obok
          minister brukselski, to co mu wtedy mówisz, o Jarasie?

          Napisałam powyższy tekst, bo już nie mogłam wytrzymać, wybaczcie, drodzy
          forumowicze... fobia antyterapeutyczna czy cóś:)))... ale chciałabym zapytać,
          czy Jaras podpisuje wielkie umowy... bo jeśli podpisuje, jeśli ma do czynienia z
          wielką salą hajlajfową, to co nas czeka, biedne żuczki, które trzeźwieją całkiem
          po swojemu:((((((((

          I jeśli poszłabym na mityng, to co ja bym miała z podobnego gadania... diabły
          porwałyby mnie do czeluści... nic nie kumającą... o co w tym wszystkim chodzi?
          nie wiem... nie rozumiem... to jakiś świat chory - albo co... i to realne jest.
          To jest.

    • promocja_tys Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 21:09
      Tranzyt, ja to nawet powiem, że prawda niejedno ma imię izawsze trochę wynika z
      kontekstu. Prawdą jest to, że masz taką budowę mózgu, która wyposażona w
      pewnien nazwany już gen powoduje, że sie uzależniasz. Jesteś pijakiem i
      alkoholikiem i powinienes byc trzeźwy, bo tracisz kontrolę nad sobą. I tyle.
      Współczuję Ci bardzo, bo jeśli nie możesz się napic masz trudniej niż ja. Ale
      podejdz do tego tak: nie moge pic ale moge tysiąc innych rzeczy. Znajdz sobie
      coś co będzie dla Ciebie lepszym gragiem niż to gó.. w butelce.

      Molesta nawija, że "jeśli wolnosc jest dragiem to ja jestem cpunem"...

      Spokojnie.

      Trzymaj się i nie padaj na ryj. Nie opyla się.
      • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 22:38
        promocja_tys napisała:
        > Współczuję Ci bardzo, bo jeśli nie możesz się napic masz trudniej niż ja.

        -nareszcie ktos mi wspolczuje


        > podejdz do tego tak: nie moge pic ale moge tysiąc innych rzeczy. Znajdz sobie
        > coś co będzie dla Ciebie lepszym gragiem

        -co masz na mysli "...lepszym gragiem"?
        (alkohol zastapic? innym alkoholem?:)
        • promocja_tys Re: Troche prawdy o sobie 09.01.07, 22:55
          tranzyt80 napisał:

          >
          > -co masz na mysli "...lepszym gragiem"?
          > (alkohol zastapic? innym alkoholem?:)

          Chodziło mi o drag :))) Nie nie chodzi, żebyś z jednego uzależnienia popadł w
          drugie (mój mąż leczył się z alkoholizmu heroiną, kretyn), tylko znalazł coś co
          Cię będzie kręcic BARDZIEJ niż wóda. To może byc sport, sex, nie wiem -
          twórczośc... cokolwiek.

          PS. Ostatnio paliłam pustą fifkę i sie ujarałam jak cholera :)

          Pomyśl o tym.
        • jerzy30 odpowiedz sobie inaczej - moge sie napic 09.01.07, 22:58
          ale na h.j mi to picie !!!!!!!!!!!!!!!
          • tranzyt80 Re: odpowiedz sobie inaczej - moge sie napic 09.01.07, 23:15
            Jerzy jak tam z frekwencja na spotkaniach AA po sylwestra? Wzrosla ?
            Trzeba krzeslo zabrac z soba ?

            PS.
            Pic to ja moge kiedy chce,tylko akurat dzisiaj nie pije,hi,hi,hi;)))
            Cos juz zmalpowalem od Was(czyt.AA)i stosuje w praktyce.
          • promocja_tys w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 09.01.07, 23:31
            • janulodz Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 00:14
              Jaras.
              Kiedy ostatnio odmówiłeś symbolicznego umoczenia ust w szklance 15 letniego Scotch'a, którą podał Ci dyrektor dużej korporacji na zakończenie podpisania kontraktu Twojego życia. Ciekawe czy byś się nie spocił z wrażenia.
              • e4ska Na tej samej fali... 10.01.07, 09:53
                nadajemy, Janu. Patrz, podobne, a właściwie identyczne w ocenie teksty wysłały
                się nam o tej samej porze. Mój absurdalny i Twój rzeczowy. a idzie w nich, jak
                rozumiem, o to, że takimi radami nawiedzonych to sobie nawet... . Zawodowy
                alkoholik może być doskonały w mityngowej kanciapce, pomarudzić sobie o duchu
                czy podobnych realnościach, bo co ma innego do roboty. Np. august nic nie robi,
                doskonałość osiągnął w próżniactwie.

                Jaras wyobraża sobie, że interesy robi się na wielkiej sali... heh. Nad zalanym
                blatem - co tu dużo gadać, wiemy, jak jest. Mocny łeb do interesów znaczy też
                mocny łeb do gorzały. Kupowanie życzliwości i te sprawy. Jak się nie pije, to
                się wypada z obiegu i koniec. I się jest uczciwszym, to prawda.

                Potem się dziwić, że ludzie, którzy szukają pomocy w organizacji, rezygnują.
                Lepiej stać mocno na ziemi i szukać własnych rozwiązań. Na tym polega
                samodzielne trzeźwienie: na silnym związku z rzeczywistością, a nie na pustych
                formułkach.

                Ciekawe, kto by mi dał jeść, jakbym sobie latała na aowskie zebranka, na jakieś
                warsztaty trwające kilka dni, dni trzeźwości obchodziła święte, zaliczała
                terapie takie owakie. Na to mogą sobie pozwolić ludzie na etacie, bez obowiązków
                rodzinnych, np. z niepracującą żoną albo urodną służącą. Taki odwali robotę i po
                szesnastej ma wolne, może sobie wysiadywać w ośrodku "leczenia" uzależnień,
                pisać prace o ptaszku i ogórku, a ja wolę czy muszę posprzątać, spotkać się z
                kim fajnym czy popisać na necie - jak się trafi na miłego rozmówcę.
                • aaugustw Re: Na tej samej fali... 10.01.07, 12:21
                  Spac po nocach nie dajecie. Postanowilem zagladnac tutaj,
                  do tej rozwrzeszczonej knajpy co tutaj sie dzieje...
                  _____________________________________________________________.
                  e4ska nabelkotala:
                  > nadajemy, Janu. Patrz... teksty wysłały się nam o tej samej
                  porze. Mój absurdalny i Twój rzeczowy.
                  - - - - - - - - - -
                  Lubie szczerosc Eska...! ;-)) (Wy naprawde nadajecie na tej samej,
                  fali, raz absurdalnie rzeczowej, a raz rzeczowo-absurdalnej, ale
                  zawsze pijanej i pieniacej sie...! ;-))
                  _________________________________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Zawodowy alkoholik może być doskonały w mityngowej kanciapce,
                  pomarudzić sobie o duchu czy podobnych realnościach, bo co ma
                  innego do roboty. Np. august nic nie robi, doskonałość osiągnął
                  w próżniactwie. Jaras wyobraża sobie, że interesy robi się na
                  wielkiej sali... heh. Nad zalanym blatem - co tu dużo gadać,
                  wiemy, jak jest...
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Eska co znaczy "wiemy, jak jest"? - Kto to jest ta Twoja l.mn.?
                  Znowu sie podpierasz innymi - czy naprawde nic nie potrafisz sama...!? ;-))
                  A co do bezczynnosci Augusta... - Czy taki szczesliwy dzis czlowiek,
                  ktory zatrzymal swa chorobe na terapii i trzezwieje w AA musi sie
                  przed taka Eska tlumaczyc...!? ;-))
                  Wystarczy zobaczyc tylko 2 fakty z rzeczywistosci, ktora Ty Eska tak
                  tutaj lubisz przytaczac; kim sie jest dzisiaj?. Co sie ma dzisiaj?
                  I juz mam odpowiedz Eska...! ;-))
                  (zwroc uwage; spontanicznie napisalem "kim jestem" na pierwszym miejscu!).
                  _________________________________________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Jak się nie pije, to się wypada z obiegu i koniec. I się jest
                  uczciwszym, to prawda. Potem się dziwić, że ludzie, którzy
                  szukają pomocy w organizacji, rezygnują.
                  - - - - - - - - - - -
                  Tak mysli tylko pijak... - alkoholika nie stac na to...! ;-))
                  _______________________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Lepiej stać mocno na ziemi i szukać własnych rozwiązań.
                  > Na tym polega samodzielne trzeźwienie: na silnym związku
                  z rzeczywistością, a nie na pustych formułkach.
                  - - - - - - - - - - - -
                  Te "reguly" (Eski-floreski), dotycza pijakow. Eska ma takie
                  doswiadczenia ze swoich popijaw i swego wytrzezwienia...
                  Alkoholika nie stac na to, zeby dal on sobie sam rade, zeby
                  sam mogl on sobie pomoc...!
                  Chory alkoholik potrzebuje drugiego chorego alkoholika,
                  aby moc zatrzymac swoja smiertelna chorobe...! To jest
                  ta prawdziwa rzeczywistość, poparta 72-letnim doswiadczeniem
                  milionowej rzeszy innych alkoholikow, ktorym udalo sie przede mna
                  zatrzymac swoja chorobe, we Wspolnocie AA.
                  Potem jeszcze zaczely im pomagac w tym skutecznie terapie...!
                  (Eska, o jakim "silnym związku z rzeczywistością", Ty piszesz...!?? -
                  Napisz nam tutaj, choc raz - prosze...!).
                  Nie wprowadzaj nowicjuszy w blad, ze oni sami moga dac sobie
                  z ta choroba rady. To co piszesz, dotyczy tylko pijoczkow...!
                  ______________________________________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Ciekawe, kto by mi dał jeść, jakbym sobie latała na aowskie zebranka...
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Odpowiem tak; Gdybys byla alkoholiczka i nie "latala na aowskie zebranka",
                  wtedy nie musialabys sie wogole martwic juz o papu, gdyz po prostu bys
                  umarla. Ale o tym wiedziec nie moglas, bo nie jestes alkoholiczka, (jak sama
                  niedawno pisalas). Naduzywanie alkoholu, to jeszcze nie alkoholizm, lecz
                  zwykle pijansto...!). ;-))
                  ________________________________________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  Bla, bla, bla...! ;-))
                  A...
                  • aaugustw Re: Na tej samej fali... - do "Ps"-u... 10.01.07, 13:19
                    Zapomnialem napisac cos co zupelnie przypadkowo wpadlo mi dzis do
                    reki, na krotko przed przeczytaniem listu Eski:

                    "Wieczerza Panska":
                    "...Przede wszystkim slysze - i po czesci wierze - ze zdarzaja sie
                    miedzy wami spory, gdy schodzicie sie razem jako... (czyt. FU).
                    Zreszta nawet musza byc wsrod was rozdarcia, zeby sie okazalo,
                    ktorzy sa wyprobowani.
                    Tak wiec, gdy zbieracie sie nie ma u was spozywania "Wieczerzy..."
                    Kazdy bowiem juz wczesniej zabiera sie do wlasnego jedzenia, i tak
                    sie zdarza, ze jeden jest glodny, podczas gdy drugi nietrzezwy.
                    Czyz nie macie domow, aby tam jesc i pic...? - (Pierwszy List do
                    Koryncjan 11,21).
                    A...
                • promocja_tys Re: Na tej samej fali... 10.01.07, 14:26
                  e4ska napisała:

                  > łeb do interesów znaczy też mocny łeb do gorzały.

                  Cześc Eska. Niestety sądzę, że nie zgadzam się. Znam ludzi świetnych w
                  interesach którzy z wódfką nie są mocni i na odwrót; bez pojęcia napisałaś,
                  chyba żże nie rozumiem.

                  > Jak się nie pije, to się wypada z obiegu i koniec.

                  Niekoniecznie. Zawsze można wziąc szklaneczkę i udawac. Ale mało aktorów na
                  naszej polskiej scenie dobrze to potrafi. A co dopiero my.

                  > I się jest uczciwszym, to prawda.

                  Rozwiniesz, bo nie kąsam?

                  > Potem się dziwić, że ludzie, którzy szukają pomocy w organizacji, rezygnują.
                  > Lepiej stać mocno na ziemi i szukać własnych rozwiązań. Na tym polega
                  > samodzielne trzeźwienie: na silnym związku z rzeczywistością, a nie na pustych
                  > formułkach.

                  Zgadzam się z Tobą ale uważam, że wiekszośc woli gotowe formułki. I jesszcze
                  jedno: one nie są puste, to Augustus zrobił z tego MuppetShow. Przeszłam cały
                  pierwszy krok i nie ma się do czego dowalic Eska. Na prawdę.

                  >
                  > Ciekawe, kto by mi dał jeść, jakbym sobie latała na aowskie zebranka, na
                  jakieś
                  > warsztaty trwające kilka dni, dni trzeźwości obchodziła święte, zaliczała
                  > terapie takie owakie. Na to mogą sobie pozwolić ludzie na etacie, bez
                  obowiązkó
                  > w
                  > rodzinnych, np. z niepracującą żoną albo urodną służącą. Taki odwali robotę i
                  p
                  > o
                  > szesnastej ma wolne, może sobie wysiadywać w ośrodku "leczenia" uzależnień,
                  > pisać prace o ptaszku i ogórku, a ja wolę czy muszę posprzątać, spotkać się z
                  > kim fajnym czy popisać na necie - jak się trafi na miłego rozmówcę.

                  To faktycznie problem, że na leczenie trzeba mie czas. Albo pomysł. Janoludz
                  pisał, że nikomu nie dał zarobic, leczył się w domu z żoną i korzystał z wiedzy
                  w necie. 12 kroków AA można zrobic przed ekranem, spoko. Ale Augustus to epoka
                  apeli, zlotów harcerskich... :) Oni tak mają. Nas to śmieszy i żenuje. Ale co
                  zrobic. Jesteśmy lepsi, mądrzejsi i butniejsi.

                  I tyle
                  • aaugustw Re: Na tej samej fali... 10.01.07, 16:14
                    promocja_tys napisała:

                    > e4ska napisała:
                    > łeb do interesów znaczy też mocny łeb do gorzały.
                    >
                    > Cześc Eska. Niestety sądzę, że nie zgadzam się; bez pojęcia napisałaś,
                    > chyba żże nie rozumiem.
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    Ty juz tam dobrze rozumiesz, ze to balakanie...! ;-))
                    (w tym temacie nawet jestem zgodny z Toba).
                    _______________________________________________________________________.
                    promocja_tys napisała dalej:
                    > Janoludz pisał, że nikomu nie dał zarobic, leczył się w domu z żoną i
                    korzystał z wiedzy w necie.
                    - - - - - - - - - - -
                    Tak, to dobra metoda. Zalezy co sie leczy...!? - Jak sie ma, np. odciski
                    na stopach, to dobrze jest moczyc nogi (nie "sie moczyc" - Promocjo),
                    tylko moczyc stopy w goracej wodzie przed monitorem kompa...!
                    ____________________________________________________________________.
                    promocja_tys napisała dalej:
                    > Ale Augustus to epoka apeli, zlotów harcerskich... :) Nas to śmieszy i
                    żenuje. Ale co zrobic. Jesteśmy lepsi, mądrzejsi i butniejsi.
                    - - - - - - - - - - - -
                    Przypomnialas mi teraz Wolnego, on tez niedawno wychwalal tu swoja przewage
                    nad AA...! ;-)) (wtedy przemilczalem to). ;-)) - Dzisiaj zareaguje:
                    Promocjo, uwierze w ten Wasz pijany belkot wtedy, kiedy odpowiesz mi
                    szczerze, uczciwie i z prawda i wymienisz mi (Wolny tez), stan realny,
                    dzien dzisiejszy, to co faktycznie macie dzisiaj! - Nie to powstaje w
                    Waszych pijanych jeszcze glowach. Prosze tylko o nie fantazjowanie i
                    nie udawanie wielkich, madrych, lepszych, itd..., liczy sie realnosc
                    tego co jest, realnosc tego swiata - realnosc dnia dzisiejszego:
                    W czym Wy jestescie lepsi ode mnie...!? - Czego macie wiecej ode mnie...!?:
                    swiadomosci...? duchowosci...? madrosci...? pieniedzy...? butnosci...!?
                    A... ;-))
              • zyg_zyg_zyg Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 11:18
                > Jaras.
                > Kiedy ostatnio odmówiłeś symbolicznego umoczenia ust w szklance 15 letniego
                > Scotch'a, którą podał Ci dyrektor dużej korporacji na zakończenie podpisania
                > kontraktu Twojego życia. Ciekawe czy byś się nie spocił z wrażenia.


                stawiam, ze by sie nie spocil :-)
                • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 11:55
                  zyg_zyg_zyg napisala:
                  > stawiam, ze by sie nie spocil :-)

                  - stawiasz,ale co ?
                  siebi sama czy kolejke ;)
                  • zyg_zyg_zyg Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 12:24
                    a czego sie Pan napije...?

                    sama siebie...? jeszcze czego! :-)
                    • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 14:11
                      moze "kolejke" chcesz choremu podsunac?
                      a poswiecenie dla czlonka AA ?
                      a milosierdzie dla wspolbrata juz zapomnials ?

                      wszystkie kroki prowadza do celu,
                      AAugustw mowi ,ze na poczatku trzeba tylko chciec,
                      potem zamknac oczy i zdac sie na poryw tej sily przyciagajacej:)
                      • zyg_zyg_zyg Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 14:45
                        tranzyt, ale o ścieleniu, pardon, posłaniu jest dopiero w dwunastym kroku

                        a ja na razie na półmetku

                        chyba będziesz musiał poczekać, albo poszukać innej miłosiernej duszy (może
                        AAugust...?)
                        • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 15:32
                          kroki w przod,kroki w tyl
                          kto dzisiaj je liczy
                          liczy sie ze bedziesz wyuczona scielic milosierdzie,
                          a na to zawsze warto czekac
                          mowi sam AAugust

                        • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 15:40
                          zyg_zyg_zyg napisała:
                          > tranzyt, ale o ścieleniu, pardon, posłaniu jest dopiero w dwunastym kroku
                          > a ja na razie na półmetku
                          >
                          > chyba będziesz musiał poczekać, albo poszukać innej miłosiernej duszy (może
                          > AAugust...?)
                          ___________________________________________________________________________.
                          Ja tam wolalbym z Tranzytem pisac, a z Toba scielic, pardon, poposlaniac...!
                          A... ;-))

                      • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 15:25
                        tranzyt80 napisał:
                        > wszystkie kroki prowadza do celu,
                        > AAugustw mowi ,ze na poczatku trzeba tylko chciec,
                        > potem zamknac oczy i zdac sie na poryw tej sily przyciagajacej:)
                        _________________________________________________________________.
                        Nie, to powiedzial Szekspir, a ze ostatnio Wolny to Szekspir, wiec
                        raczej to jemu trzeba przypisac to jedno ze slynnych powiedzen:
                        "Gotowosc jest wszystkim".
                        A... ;-))
              • wolny32 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 13:54
                janulodz napisał:

                > Jaras.
                > Kiedy ostatnio odmówiłeś symbolicznego umoczenia ust w szklance 15 letniego
                Sco
                > tch'a, którą podał Ci dyrektor dużej korporacji na zakończenie podpisania
                kontr
                > aktu Twojego życia. Ciekawe czy byś się nie spocił z wrażenia.
                >





                ha i tu tkwi clue nie rauchen?

                Jezeli o swoim alkoholizmie odwaznie opowiada wszystkim spotykanym ludziom-
                tyle ze ci wszyscy spotytkani ludzie to kumple na mityngu i lekarz orzecznik w
                ZUS
                to mozna rznac bohatera.

                Gorzej gdy jest sie troche w innym swiecie.


                p.s. tranzycie, pokazales ludzka twarz.
                Gdy kiedys smiales sie z moich obaw myslalem ze jestes terminatorem.
                Janu zreszta tez.
                A Wy tez sie boicie.
                super:)
                • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 15:21
                  wolny32 napisał:
                  > ha i tu tkwi clue nie rauchen?
                  > Jezeli o swoim alkoholizmie odwaznie opowiada wszystkim spotykanym ludziom-
                  > tyle ze ci wszyscy spotytkani ludzie to kumple na mityngu i lekarz orzecznik
                  w ZUS to mozna rznac bohatera. Gorzej gdy jest sie troche w innym swiecie.
                  - - - - - - - - - -
                  Wolny, w czym on tkwi, ten klucz...!? - Jaki inny swiat...!? - Dziecko,
                  kto Cie tak skrzywdzil...!?
                  Ja, jako alkoholik nie bede (np.) latal po ulicach ze sztandarem, ze jestem
                  alkoholikiem! - W przedszkolu tez nie bede tego o sobie opowiadal dzieciom -
                  po co...!? Przyjmujac sie do pracy, w pierwszej powiedzialem szefowi otwarcie,
                  ze jestem po terapii i nie pije. W drugiej, postanowilem nie mowic - po co!?
                  Czy Ci, tzw. "normalni" mowia, jezeli sie ich nie pyta, jakie oni maja
                  uzaleznienia...!? - Mnie Wspolnota AA pomogla stac sie pelnowartosciowym
                  czlowiekiem... - Jezeli nie pije nie roznie sie niczym od innych...!
                  Po co wiec mialbym pier-dzielic kazdemu, ze jestem alkoholikiem.
                  Czy Ty Wolny mowisz kazdemu, ze masz problemy identyfikacyjne ze soba...!?
                  _________________________________________________________________________.
                  wolny32 napisał dalej:
                  > p.s. tranzycie, pokazales ludzka twarz.
                  - - - - - - -
                  Tranzycie, Ty zwierzu w ludzkiej postaci! ;-))
                  ________________________________________.
                  wolny32 napisał dalej:
                  > Gdy kiedys smiales sie z moich obaw myslalem ze jestes terminatorem.
                  > Janu zreszta tez. A Wy tez sie boicie. super:)
                  - - - - - - - -
                  Mamo, trzymaj mnie...!
                  A... ;-))

                  • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 16:45
                    aaugustw napisał:
                    > Tranzycie, Ty zwierzu w ludzkiej postaci! ;-))

                    znasz powiedzenie:"czlowiek czasami jak swinia",
                    czasami bardziej pasuje "swinia czasami jak czlowiek",

                    nie mozna jej nauczyc zadnej wiary,
                    zryc chce,a poklonow zadnych nie oddaje,
                    ateistka jest jakas bzdziagwa od urodzenia
                    do roboty tez jej nie zagonisz bo leniwa
                    nie myje sie i lezy w barlogu bo cwana
                    Mojzesz powiedzial ze Bog powiedzial
                    nie wzorujcie sie na swini,ona jest tfuj
                    a kto nie uwierzyl dostal kamolcem w leb
                    z jadlospisu ja tez przymusowo wykreslili
                    poganie to pozniejsi chrzescijanienie
                    i ci nie dali sie tak na swinsko nabrac

                    czy swinia maczala w tym wszystkim swoje palce ?
                    • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 10.01.07, 17:55
                      tranzyt80 napisał:
                      > znasz powiedzenie:"czlowiek czasami jak swinia",
                      > czasami bardziej pasuje "swinia czasami jak czlowiek",
                      >
                      > nie mozna jej nauczyc zadnej wiary,
                      > zryc chce,a poklonow zadnych nie oddaje,
                      > ateistka jest jakas bzdziagwa od urodzenia
                      > do roboty tez jej nie zagonisz bo leniwa
                      > nie myje sie i lezy w barlogu bo cwana
                      > Mojzesz powiedzial ze Bog powiedzial
                      > nie wzorujcie sie na swini,ona jest tfuj
                      > a kto nie uwierzyl dostal kamolcem w leb
                      > z jadlospisu ja tez przymusowo wykreslili
                      > poganie to pozniejsi chrzescijanienie
                      > i ci nie dali sie tak na swinsko nabrac
                      >
                      > czy swinia maczala w tym wszystkim swoje palce ?
                      _________________________________________________.
                      Nie wiem czy to sie nazywa maczaniem palcow, ale
                      wiem, ze swinia ma najdluzszy orgazm ze wszystkich
                      stworzen boskich...!
                      Chocby dlatego warto by sie zastanowic, jak zaplanowac
                      sobie to zycie po zyciu...! ;-))
                      A...
                      Ps.1: W poprzedniej mojej odpowiedzi do Ciebie bylo:
                      "A znasz takie miejsce...!?"
                      powinno byc:
                      "A znasz takie miejsce, poza mna...!?" ;-))
                      Ps.2: Mojzesz tak powiedzial, bo swinia nie moze zobaczyc nieba...!
                      (a moze to kara za ten jej orgazm...? - nie moge o tym przestac myslec!) ;-))
                      • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 11.01.07, 13:09
                        aaugustw napisal:
                        > wiem, ze swinia ma najdluzszy orgazm ze wszystkich
                        > stworzen boskich...!

                        -wiem zes spec
                        od orgazmow jak widac tez...
                        moze orgazm u kobiet to cos jak uniesienie duchowe,
                        zobaczyc nie mozemy a uwierzyc w ciezko...

                        PS.
                        1.skad wiesz TO o swini,zadrdzila sie jakas ?;)
                        2.czy orgazm u kobiet to...no wlasciwie co ?
                        • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 11.01.07, 16:39
                          tranzyt80 napisał:
                          > -wiem zes spec od orgazmow jak widac tez...
                          - - - - - - - - - - -
                          ??? - :-()
                          Czy z Toba tak zle...!? ;-))
                          ____________________________________________________.
                          tranzyt80 napisał dalej:
                          > moze orgazm u kobiet to cos jak uniesienie duchowe,
                          > zobaczyc nie mozemy a uwierzyc w ciezko...
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          To ja teraz juz calkiem zglupialem, jak to jest u Ciebie...!? :-()
                          Tranzyt, zobaczyc nie mozna tylko wtedy, kiedy swiatlo zgaszone...!
                          A uwierzyc wcale nie jest tak ciezko, kiedy sie nie jest gluchym..! ;-))
                          __________________________________________________________________.
                          tranzyt80 napisał dalej:
                          > PS.
                          > 1.skad wiesz TO o swini,zadrdzila sie jakas ?;)
                          > 2.czy orgazm u kobiet to...no wlasciwie co ?
                          - - - - - - - - - - - - -
                          Tu (ponizej) znajdziesz odpowiedz!:
                          Czy wiesz, ze:
                          Gdybyś krzyczał przez 8 lat, 7 miesięcy i 6 dni wyprodukowałbyś
                          wystarczająco energii do podgrzania 1 filiżanki kawy.
                          (Nie wydaje mi się to warte wysiłku.)

                          Gdybyś puszczał bąki bez przerwy przez 6 lat i 9 miesięcy
                          wyprodukowałbyś wystarczająco gazu równego energii bomby atomowej.
                          (No to mi się wydaje bardziej warte wysiłku!)

                          Ludzkie serce wytwarza wystarczające ciśnienie aby wystrzelić krew na
                          odległość 20 metrów.
                          (O ludzie!)

                          Orgazm świni trwa 50 minut.
                          (W przyszłym życiu chce być świnią)

                          Karaluch zanim umrze może żyć jeszcze przez 9 dni po odcięciu mu głowy
                          (Ciągle jeszcze myślę o tej świni.)

                          Uderzając głową w ścianę zużywasz 150 kcal na godzinę
                          (Nie próbuj w domu. Spróbuj w pracy)

                          Samiec modliszki nie może kopulować dopóty dopóki ma głowę na karku.
                          Samica inicjuje sex przez oderwanie mu głowy.
                          ("Kochanie, jestem w domu! Co do cho....?!)

                          Pchla może skoczyć na odległość 350 długości własnego ciała. To tak jakby
                          człowiek skoczył na odległość boiska.
                          (50 minut... szczęściara z tej świni! Wyobrażasz to sobie?)

                          Sum ma ponad 27,000 kubeczków smakowych
                          (Co może być tak smacznego na dnie stawu?)

                          Niektóre lwy kopulują 50 razy dziennie.
                          (Nadal chce być świnią w przyszłym życiu... stawiam jakość nad ilość)

                          Motyle smakują jedzenie stopami.
                          (Coś co zawsze chciałam wiedzieć)

                          Najsilniejszym mięśniem jest...język.
                          (Hmmmmmm....)

                          Osoby praworęczne żyją przeciętnie 9 lat dłużej niż osoby leworęczne.
                          (Jeżeli jesteś oburęczny powinieneś wykalkulować przeciętną?)

                          Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać
                          (OK, to w zasadzie jest fajne)

                          Koci mocz świeci w podczerni.
                          (Zastanawiam się komu zapłacono, żeby to zbadał?)

                          Strusie oko jest większe niż strusi mózg
                          (Znam takich ludzi)

                          Rozgwiazdy nie mają mózgu.
                          (Takich ludzi tez znam)

                          Niedźwiedzie polarne są leworęczne.
                          (Jak zmienią rękę to będą żyły dłużej)

                          Ludzie i delfiny są jedynymi stworzeniami, które uprawiają sex dla
                          przyjemności.
                          (A co z tą świnią ??)
                          • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 11.01.07, 18:03
                            aaugustw napisal:
                            > Orgazm świni trwa 50 minut.

                            > tranzyt80 napisał dalej:
                            > > 1.skad wiesz TO o swini,zadrdzila sie jakas ?;)
                            > > 2.czy orgazm u kobiet to...no wlasciwie co ?
                            > - - - - - - - - - - - -
                            > Tu (ponizej) znajdziesz odpowiedz!:
                            ...
                            -wybieram ta:)
                            > Motyle smakują jedzenie stopami.

                            -zgadlem ?





                            • aaugustw Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 11.01.07, 19:32
                              tranzyt80 napisał:

                              > aaugustw napisal:
                              > > Orgazm świni trwa 50 minut.
                              >
                              > > tranzyt80 napisał dalej:
                              > > > 1.skad wiesz TO o swini,zadrdzila sie jakas ?;)
                              > > > 2.czy orgazm u kobiet to...no wlasciwie co ?
                              > > - - - - - - - - - - - -
                              > > Tu (ponizej) znajdziesz odpowiedz!:
                              > ...
                              > -wybieram ta:)
                              > > Motyle smakują jedzenie stopami.
                              >
                              > -zgadlem ?
                              ______________________________________________.
                              Tranzycie, na temat sexu nic nie bede pisal...!
                              Kazde moje slowo moze byc pozniej wykorzystane.
                              Nie zapominaj, ze conajmniej dwie osoby z tego
                              forum znaja osobiscie moja zone...
                              O tego mezczyzne (z polnocy Polski), sie nie
                              obawiam, bo to mezczyzna, ale ta anonimowa dama
                              narobila mi stracha! - A ja dalej nie wiem kto to...!? :-(
                              A...
                              • tranzyt80 Re: w rzeczy samej! :)))))))))))))))))))))) 11.01.07, 21:19
                                aaugustw napisał:
                                ale ta anonimowa dama
                                > narobila mi stracha! - A ja dalej nie wiem kto to...!? :-(

                                -A ja wogole nie wiem o czym mowisz...przeciez tego typu posty
                                to tylko teksty popularno-kabaretowo-przycinkowe,co prawda niekiedy o roznym
                                poziomie smiesznosci ale to zawsze...rozrywka.
                                Ja lubie te i inne Twoje wstawki typu:"Golnoles sobie,tylko sie przyznaj!" :)
    • cortona Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 08:10
      Tranzyt, to trochę dziwne, ale Twoja opowieść wpłynęła na mnie uspokajająco.
      Jeżeli ten Twój ważny dyrektor nie podpisałby z Tobą kontraktu dlatego, że Ty
      nie pijesz alkoholu, to według znaczyło by, że on ma poważny problem.
      Tak ładnie napisałeś: "ja nie piję i nie palę i nie toleruję totalnie pijących
      i palących w mojej obecności". Tranzyt, to jest Twoja ZASADA.
      Nie ma znaczenia z czego ona wynika: czy z choroby, czy z religii, czy z
      traumatycznych przeżyć. Ona wynika przede wszystkim z Twojej mądrości. Bo Ty
      jesteś mądry, że nie pijesz i nie palisz.
      Dziwne są ludzkie odczucia, ale Tranzycie miły, tym swoim postem umocniłeś mnie
      jakoś w postanowieniu o słuszności wyboru abstynencji. Dzisiaj nie będę chyba
      miała problemów z zaniechaniem-:) Pozdrawiam i nie pękaj, wszystko będzie
      dobrze.
      • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 11:04
        cortona napisała:
        > Tranzyt, to trochę dziwne, ale Twoja opowieść wpłynęła na mnie uspokajająco.
        > Jeżeli ten Twój ważny dyrektor nie podpisałby z Tobą kontraktu dlatego, że Ty
        > nie pijesz alkoholu, to według znaczyło by, że on ma poważny problem.
        - - - - - - - - -
        Ladnie pocieszylas Tranzyta...!
        (taka swiadomosc, ze jakis dyrektor ma problem to i mnie "pokrzepilo"! ;-))
        _____________________________________________________________________.
        cortona napisała dalej:
        > Tak ładnie napisałeś: "ja nie piję i nie palę i nie toleruję totalnie
        pijących i palących w mojej obecności". Tranzyt, to jest Twoja ZASADA.
        > Ona wynika przede wszystkim z Twojej mądrości.
        > Bo Ty jesteś mądry, że nie pijesz i nie palisz.
        - - - - - - -
        Dziekuje Ci (przy okazji)...! ;-)))
        A...
        Ps. Tej ostatniej madrosci nie zrozumie nigdy, ale wierze Ci na slowo...
        "Kobiety zostaja obdarowane madroscia juz podczas narodzin.
        My mezczyzni stajemy sie nimi dopiero z wiedzy zawartej w ksiazkach".(Shudraka).
        - - - -
        Ps. 2- cortona napisała dalej: Pozdrawiam i nie pękaj...
        Tranzycie i ja Ciebie pozdrawiam i mowie; nie pekaj, bos nie rura...! ;-))
      • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 11:39
        cortona napisała:
        "> Jeżeli ten Twój ważny dyrektor nie podpisałby z Tobą kontraktu dlatego, że
        Ty
        > nie pijesz alkoholu, to według znaczyło by, że on ma poważny problem."

        -walka o wylacznosc super powierzchni reklamowych jest zazarta,decyduja
        wprawdzie przetargi na zasadzie kto da wiecej,lecz zarzad spolki ustala
        priorytety ktore beda szczegolnie brane pod uwage i wtedy pogrzebany pies lezy
        w szczegolikach spelniajacych wymogi zalozen,a do tych informacji nie kazdy ma
        dostep,decyduja profile obranych lini strategicznych,cos za cos,ty u mnie a ja
        u ciebie,temu wypada i nalezy sie a tamtego nie mozna dopuscic za wszelka
        cene...itd.To tak po krotce o materii.

        Poza tym wszelakie kontrakty,umowy zawierane dzisiaj miedzy firmami lub
        osobami sa zabezpieczane na wszelakie,tez te nieprzewidziane wypadki.Nie
        spelnianie czy nie dotrzymanie czegos w czasie jest nalozone tak wysokimi
        karami finansowymi,ze mogloby co poniektorego(a) przyprawic o jakies nowe
        uzaleznienia :).

        Dalej pszesz:
        > Tak ładnie napisałeś: "ja nie piję i nie palę i nie toleruję totalnie
        pijących i palących w mojej obecności". Tranzyt, to jest Twoja ZASADA.
        > Nie ma znaczenia z czego ona wynika: czy z choroby, czy z religii, czy z
        > traumatycznych przeżyć."

        -Zasada zasada,po prostu nie toleruje bo dym z papierosow mi smierdzi,a
        totalnie pijany jest dla mnie nie tylko ze uciazliwy i odpychajacy,to na
        dodatek kazde przez niego wypowiedziane zdanie to stek bzdur chorego mozgu
        (mowie tu o porzadnie pijanym czlowieku,nie dotyczy tych lekko na humorku pan:))

        Troche mnie polechtalas w swoim poscie,takze sie odwdziecze:
        Maz Twoj chyba dumnie stapa po tej ziemi majac taka kobiete za zone.
        Szczesciarz.
        Pozdrawiam:)))




        • cortona Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 12:10
          tranzyt80 napisał:


          > Troche mnie polechtalas w swoim poscie,takze sie odwdziecze:
          > Maz Twoj chyba dumnie stapa po tej ziemi majac taka kobiete za zone.
          > Szczesciarz.
          > Pozdrawiam:)))

          Tranzyt, Ty mi się niczym nie odwdzięczaj, a szczególnie bo "ty mnie, to ja tobie".
          Lepiej napisz mi, czy kiedykolwiek paliłeś papierosy?
          Ja dzisiaj nie palę z pełnym przekonaniem i satysfakcją.
          • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 13:43
            Bedac w czwartej klasie liceum i sam nie palac zaczalem kupowac Carmeny.
            W przerwach miedzy lekcjami biegalem do szatni gdzie czasami palila dziewczyna
            w ktorej sie po kryjomu przed wszystkimi zakochalem.Aby sie moc jakos do niej
            zblizyc czestowalem w tej szkolnej szatni carmenami kogo popadnie.Czesto
            udawalo sie mi od tak po prostu ja poczestowac i wypowiedziec choc kilka
            durnowatych z mojej strony zdan.W szkole zauwazylem,ze niektorzy juz pokazuja
            na mnie palcami:"to ten co carmeny rozdaje"-szeptali.Koszty papierosow,treningi
            markowania w zaciaganiu sie,ksztuszenie,dusznosci i wymioty byly pestka
            do chwilki porozmawiania z nia.Pozniej byla kawiarnia,pelno dymu papierosowego
            i dlugo trwajace rozmowy.Koniec z koncem ona uzaleznila sie ode mnie,a ja na
            dodatek jeszcze od papierosow.

            Po kilku latach popalania rzucilem,przyznam ze z bolem,palenie.Az tu pewnego
            dnia siedzimy znudzeni z kumplem na tarasie cafejki w Budapeszcie.On oparl
            na blacie stolika rozek tekturowego pudeleczka Marlboro i pstrykajac obracal
            je.
            "Daj jednego,powacham"-powiedzialem tak sobie.Pociagnalem kilka razy mocno,
            poczulem nieprzyjemny smak dymu,zrobilo mi sie prawie ciemno w oczach.
            Odrzucilem kiepa z obrzydzeniem.
            "Nigdy wiecej!"-pomyslalem.Wieczorem,po kilku glebszych poprosilem o
            nastepnego.Z rana nastepnego dnia ciagnelo mnie juz z lekka do papierosow,
            w myslach bawilem sie zapalic czy nie zapalic...zapalilem.I tak zostalo na lata.

            Az rzucilem palenie przed kilkoma laty ostatecznie i kategorycznie na zawsze.
            Takie ostateczne rzucenie palenia czuje sie wewnatrz siebie jakos inaczej,niz
            tylko takie tam sobie przestanie palenia.Z rzuceniem alkoholu tez pojawia sie
            podobne uczucie,niestety nie do opisania co sie wtedy czuje w
            sobie.Patologiczne uzaleznienie od alkoholu niszczy cos wiecej,patrz meneli
            do czego sie doprowadzili przez alkohol,a mimo to nie chca sie z nim rozstac.

            PS.
            Po ostatecznym rzuceniu palenia cierpialem(czyt.chcialem czasami zapalic)
            gdzies do ok.pol roku.Po tym okresie minelo mi wszystko,tak jakby to cos wycieto
            nieswiadomie i bezbolesnie ze mnie.Palenie papierosow stalo sie obojetne dla
            mnie,odczuwam je tak jakbym byl na poczatku czwartej klasy liceum ;)
            Zakochanie mi juz nie grozi,to i palenie papierosow chyba tez nie...
            • cortona Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 16:34
              Tranzyt, fajnie mi się to przeczytało. Dziękuję, że chciało Ci się napisać.
              A ja nie palę od czwartku i mam nadzieję, że tak już zostanie-:)(
        • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 12:55
          tranzyt80 napisał do Cortony):

          > Troche mnie polechtalas w swoim poscie,takze sie odwdziecze:
          > Maz Twoj chyba dumnie stapa po tej ziemi majac taka kobiete za zone.
          > Szczesciarz.
          > Pozdrawiam:)))
          _____________________________________________________________________.
          No, nie wiem, czy bylby taki szczesliwy, gdyby sam to poczytal...! ;-))
          A... ;-))
          • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 14:44
            AAugustw,a ty bylbys zazdrosny...
            gdyby Twoja zona czula sie gdzes bardziej szczesliwsza ;)
            • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 15:34
              tranzyt80 napisał:

              > AAugustw,a ty bylbys zazdrosny...
              > gdyby Twoja zona czula sie gdzes bardziej szczesliwsza ;)
              ________________________________________________________.
              A znasz takie miejsce...!?
              A... ;-))
              • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 16:49
                silnych cieplych pardon trzezwych ramion co niemiara :)
    • wolny32 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 13:50
      Ty taki twardziel i sie nakrecasz?
      Ty tranzyt, Rocky balboa, masz takie obawy?

      Oj fej zawiodlem sie.

      chyba ze to prowokacja.
      • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 10.01.07, 15:07
        ja tez
        ">Oj fej zawiodlem sie."

        myslalem,ze ty z postaci w stylu Rocky Balboa juz dawno wyrosles,

        chyba,ze to prowokacja...;)))
        • tenjaras Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 00:28
          ciekawych rzeczy się tu o sobie dowiedziałem, muszę trochę uważniej podchodzić
          do tego forum, bo życie przegapiam...

          po pierwsze, kontrakt życia już podpisałem i robię to każdego dnia, po drugie
          facet ze szklanką alkoholu w ręku nie powoduje u mnie potów, odmawiam mu
          alkoholu, nie kontaktów, eforska bardzo ładnie oddała swoje pragnienia, ale ja
          takich nie mam, trudno, idziemy innymi drogami i cieszę się, że kształtuję
          własną, nie chowam się za innymi, ale to trudno zrozumieć dopóki się patrzy na
          mnie jak na reprezentanta swoich oczekiwań wobec AA, przecież żadną siłą ich
          nie spełnie... nawet gdybym chciał

          czytając was, te fragmenty, które sugerują taką ważność alkoholu, widzę jak
          bardzo oddaliłem się od tamtego świata, gdzie "wszyscy piją", nadal spotykam
          różnych ludzi, ale jakoś takich trzeźwych, choć zdażają się spotkania z
          pytaniami typu "a dlaczego nie pijesz?" "bo nie chce wyglądać tak jak ty"
          albo "bo mam dobre kontakty ze swoją kobietą" różnie każe im się odpier...
          czasem taka wymianka trwa dłużej, a czasem bez odpowiedzi odchodzę, to
          właściwie zależy od mojego nastroju

          straszne macie podejście do sprawy, a wystarczy tylko zasięgnąć lekturki na
          temat, np na temat odmawiania alkoholu

          ja rozumiem, że to uwłacza, że mocniej jest samemu wytrenować, poigrać z jarasa
          czy augusta, ale to to już jest zwykła strata czasu, zwłaszcza jeśli jest się
          niedojrzałym do tego co się robi, bo życie to nie je bajka...

          to ono weryfikuje, a nie moje czy kogokolwiek życzenia albo zachowania...

          mam tylko nadzieję, że takie forumowe dysputy przyniosą komuś korzyść, spojrzy
          trzeźwo na to co tu jest napisane i dokona swoich wyborów - życzę udanych
        • janulodz Scenariusz pozytywny 11.01.07, 00:38

          Wracając do rozmów biznesowych i spotkań na szczeblu gabinetów z miękkimi dywanami.
          Alkoholizm (jako choroba) nikogo nie nobilituje, ale i nie poniża. Czasami jednak przeszkadza.
          Postaw się w sytuacji faceta, często uzależnionego, na wysokim stanowisku, z dostępem do duuużej kasy, mającym przywilej decydowania o ważnych sprawach, który w przypływie dobrego humoru, a często i z poczuciem winy, albo dla wciągnięcia Cię w proceder, dla uspokojenia własnych fobii, wyciaga z barku omszałą butelczynę i i z szelmowską miną mówi: dobra szkocka whisky jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Ty oczywiście ogłaszasz, że jestes trzeźwym alkoholikiem z dumą wypinasz pierś i mówisz w jakiej to pogardzie masz jego scotcha i że nie znosisz pijanych i palaczy na dokładkę, bo śmierdzą.
          No i facet wymięka, daje Ci od razu posadę swojego zastępcy, a nastepnie strzela sobie z rozpaczy w łeb. Koniec
          Wersja bardziej optymistyczna:
          Rzuca ci sie ze szlochem na szyje i woła: ja też chce być taki jak ty, ratuj drobnopijoczka alkoholiku.

          To nie było adresowane do konkretnego forumowicza, tylko taką wybrałem formę pisania.
          • e4ska Re: Scenariusz pozytywny 11.01.07, 01:17
            Janu, kocham cię, eska:)))
            Trudno, Żona Twa może mieć jakowąś pretensyję, ale scenariusz optymistyczny
            pogrążył mnie absolutnie.

            Samo życie:)))
          • cortona Re: Scenariusz pozytywny 11.01.07, 08:13
            janulodz napisał:


            > Wersja bardziej optymistyczna:
            > Rzuca ci sie ze szlochem na szyje i woła: ja też chce być taki jak ty, ratuj
            dr> obnopijoczka alkoholiku.
            >
            > To nie było adresowane do konkretnego forumowicza, tylko taką wybrałem formę
            pisania.

            Janu, wersja optymistyczna jest możliwa tylko wtedy, gdy tym dyrektorem będzie
            kobieta.

            A ta mówiąc już zupełnie poważnie, to: Tranzyt! Ja też chcę być taka, jak Ty!

            • aaugustw Re: Scenariusz pozytywny 11.01.07, 11:46
              cortona napisała:

              > Tranzyt! Ja też chcę być taka, jak Ty!
              _______________________________________.

              Dlaczego nie chcesz byc soba...!? -
              Co widzisz w sobie takiego denerwujacego, (oprocz mnie!)? ;-))
              A...
          • tenjaras Re: Scenariusz pozytywny 11.01.07, 12:18
            janulodz napisał:

            >
            > Wracając do rozmów biznesowych i spotkań na szczeblu gabinetów z miękkimi
            dywan
            > ami.
            > Alkoholizm (jako choroba) nikogo nie nobilituje, ale i nie poniża. Czasami
            jedn
            > ak przeszkadza.
            > Postaw się w sytuacji faceta, często uzależnionego, na wysokim stanowisku, z
            do
            > stępem do duuużej kasy, mającym przywilej decydowania o ważnych sprawach,
            który
            > w przypływie dobrego humoru, a często i z poczuciem winy, albo dla
            wciągnięci
            > a Cię w proceder, dla uspokojenia własnych fobii, wyciaga z barku omszałą
            butel
            > czynę i i z szelmowską miną mówi: dobra szkocka whisky jeszcze nikomu nie
            zaszk
            > odziła. Ty oczywiście ogłaszasz, że jestes trzeźwym alkoholikiem z dumą
            wypinas
            > z pierś i mówisz w jakiej to pogardzie masz jego scotcha i że nie znosisz
            pijan
            > ych i palaczy na dokładkę, bo śmierdzą.
            > No i facet wymięka, daje Ci od razu posadę swojego zastępcy, a nastepnie
            strzel
            > a sobie z rozpaczy w łeb. Koniec
            > Wersja bardziej optymistyczna:
            > Rzuca ci sie ze szlochem na szyje i woła: ja też chce być taki jak ty, ratuj
            dr
            > obnopijoczka alkoholiku.
            >
            > To nie było adresowane do konkretnego forumowicza, tylko taką wybrałem formę
            pi
            > sania.

            to już nawet nie jest śmieszne...

            jeśli coś nie gra we mnie samym, to nawet nie zauważam istnienia, to jest
            zasada, którą nazywam "lustrem" - każdy kto liznął psychologie mógł się z tym
            zetknąć, dla mnie to jak pracuje mój umysł jest ważne, chcę się ustrzec pewnych
            pułapek kierowania własnym życiem, postrzegania świata własnym rozumem, już
            wiem jak na tym wychodzę i jakoś nie tęskno mi do tamtych klimatów

            zaskakuje mnie to wciąż powtarzające się u niektórych brzemie winy z powodu
            niepicia, potrzeba wiecznego tłumaczenia dlaczego się nie pije, albo po co...
            co komu jesteśmy winni z tego powodu, że dbamy o siebie?

            tyle ile mam takiego poczucia winy, tyle muszę się tłumaczyć.

            opowiem taką historię z p. prezesem, kiedy to po porozumieniu wyciągnął właśnie
            jakąś szałową butelczynę i po szelmowsku zapytał - takiego dobrego alkoholu to
            chyba się napijesz? (już mu kilkakrotnie wcześniej odmawiałem)
            - dziękuję, to na pewno dobry alkohol, ale ja nie piję alkoholu (użyłem
            jakiegoś komplementu, ale nie pamiętam czy nt alkoholu czy jego gestu)
            - a ja mogę?
            - skąd mam wiedzieć?

            napił się, ale od tych kilku miesięcy przestał wracać do tematu, a nasze
            kontakty nie straciły, ani nie zyskały na swojej jakości
    • drak02 Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 11:36
      Odmawianie początkowo jest dosyć stresogenne, moze wywoływać poczucie jakieś
      nieuzasadnionej winy. Z czasem przechodzi. generalnie ludzie którzy nie maja
      problemów z alkoholem, nie namawiają uparcie do picia. Przyjmują ze
      zrozumieniem odmowę. Nie trabię wszystkim wokół ze jestem niepijącym
      alkoholikiem ale też nie wymyślam wymówek. Obecnie w środowisku w którym
      pracuję/żyję jestem odbierany jako osoba która nie piję alkoholu i nikt
      specjalnie się nie wgłebia w to dlaczego nie piję. Poza tym nie przejmuję się
      już tym co ktoś sobie o mnie pomyśli jeżeli odmówię intersuje mnie tylko i
      wyłacznie w danym osobie moje własne dobro.
      • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 11:51
        drak02 napisał:
        > Odmawianie początkowo jest dosyć stresogenne, Z czasem przechodzi.
        generalnie ludzie którzy nie maja problemów z alkoholem, nie namawiają
        uparcie do picia. Przyjmują ze zrozumieniem odmowę.
        _____________________________________________________________.

        Jakie dziwne jest to postrzeganie swiata przez pijacego i
        trzezwiejacego (mowie o sobie).
        Kiedys, dookola siebie widzialem zawsze pelno ludzi pijacych.
        Dzis nie moge spotkac alkoholika, (oprocz Mityngow AA).
        A... ;-))
        • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 13:18
          aaugustw napisal:
          > Dzis nie moge spotkac alkoholika, (oprocz Mityngow AA).

          -masz pewnie na bejzbolowce,kurtce,podkoszulku,skarpetkach,gaciach,itp.
          duze i tluste napisy AA szuka WAS ;)?
          • wolny32 Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 13:40
            Picie czy tez niepicie ani nie nobilituje ani nie poniza.
            teoretycznie.
            w praktyce jest roznie.

            a poza tym- jak pracodawca ma ufac alkoholikowi, jak kazdy terapeuta powtarza w
            kolko, ze nawet rodzina najblizsza nie powinna mu ufac, ze nawet on sam sobie
            nie moze ufac.
            no to jak ma mu ufac w sprawie wielkich pieniedzy niemal obcy czlowiek.

            alkoholik jest kojarzony z menelem i zulem zlodziejem z osiedla.
            powtarzanie przez terapeutow ciagle w telewizorni tezy, ze kazdy alkoholik jest
            taki sam i kazdy to oszust i rodzona matke by sprzedal za butelke zytniej
            powoduja taki a nie inny odbior.

            co tu daleko szukac.
            ja sam nie ufam osobom z AA.
            nie ufam gosciowi, ktory lezal po smietnikach i kradl, chocby nie pil juz nawet
            10 lat.
            kiedys ufalem. dzis nie.
            bo dzis wiem, ze alkoholizm to choroba nieuleczalna, choroba nawrotow a kazdy
            nastepny powrot do pica jest gorszy i straszniejszy.
            • wolny32 poza tym 11.01.07, 13:45
              na kazdym podowrku, nie tylko pijackim, ten co pije i imprezuje jest fajny a
              ten co nie jest nudziarz i kujon.
              w doroslym zyciu jest podobnie.

              oczywiscie, jest to swiat pozy i udawania, ale tak jest po prostu.

              aczkolwiek jedno sie zmienia, i to jest pozytywne, ze coraz wiecej znanych osob-
              o duzych dokonaniach- przyznaje sie do nalogow, do terapii itp
              to duzo daje.

              pieprzyc politycvxzna poprawnosc- dla wizerunku alkoholika in plus wiecej robi
              Mel Gibson niz zul nawrocony z osiedla.
              • tenjaras Re: poza tym 11.01.07, 15:42
                niekoniecznie...
                Mel Gibson robi swoje, a zul nawrocony z osiedla swoje - wychodzi raczej, że
                obaj robią to samo...

                świat pozy i udawania masz szanse opuścić, jeśli twoje życie oddali się od
                flaszki, ja to nazywam, że kiedyś żyłem w butelce, myśląc że ogarniam cały
                świat, teraz wylazłem na wierzch i rozpościeram swoje skrzydła, bo po tej
                stronie szkła nie ma ograniczeń, a jakość lotu zależy ode mnie, ale przecież
                nie od razu to umiałem, początkowo nawet nie wierzyłem, że jestem skrzydlaty,
                potrzebowałem więc nauki, a ta nauka czekała na mnie gotowa, nie musiałem się
                zbytnio trudzić, choć nie obyło się bez marudzenia, ale nikt się ze mną nie
                cackał, sam musiałem wybierać - to te skrzydła, w które tak trudno było mi
                uwierzyć, jednak pokonałem samego siebie i dziś mogę fruwać, tak jak potrafię
              • aaugustw Re: poza tym 11.01.07, 17:21
                wolny32 napisał:

                > na kazdym podowrku, nie tylko pijackim, ten co pije i imprezuje jest fajny a
                > ten co nie jest nudziarz i kujon. w doroslym zyciu jest podobnie.
                __________________________________________________________________.

                Nie Wolny. Nie na kazdym podworku...! - Tylko w Twojej glowie.....!
                A...
            • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 17:19
              wolny32 napisał:
              > Picie czy tez niepicie ani nie nobilituje ani nie poniza.
              > teoretycznie. w praktyce jest roznie.
              - - - - - - - - - - -
              Nie. W praktyce jest to jednoznaczne (zob. ponizej)
              ___________________________________________________.
              wolny32 napisał dalej:
              > a poza tym- jak pracodawca ma ufac alkoholikowi, jak kazdy terapeuta powtarza
              w kolko, ze nawet rodzina najblizsza nie powinna mu ufac...
              - - - - - - - -
              Trzeba umiec rozroznic pijanego, od trzezwego alkoholika.
              A to potrafi kazdy przecietny obywatel, nawet ten z osiedla...!
              ______________________________________________________________.
              wolny32 napisał dalej:
              > ja sam nie ufam osobom z AA.
              > nie ufam gosciowi, ktory lezal po smietnikach i kradl, chocby nie pil juz
              nawet 10 lat. kiedys ufalem. dzis nie.
              > bo dzis wiem, ze alkoholizm to choroba nieuleczalna...
              - - - - - - - - - - - - - - -
              Nie ufasz Wolny, bo masz swoje problemy...
              Slyszalem o takich szefach (w Ameryce i Kanadzie) i spotkalem sie z takimi
              szefami firm (u nas), ktorzy trzezwych alkoholikow przyjmuja chetniej do
              pracy, anizeli tych, tzw. "normalnych". Sam jestem tego samego zdania...!
              Trzezwy alkoholik jest bardziej zdyscyplinowany, bardziej akuratny,
              pedantyczny, szczegolowy i... bardziej zaufany. Nie kradnie, nie klamie,
              nie oszukuje, itd...
              (moze byc smialo mezem zaufania. Slyszalem, ze w Polsce stanowisko to
              moga pelnic tylko ci, ktorzy nie maja juz rak...! - angielski zart!) ;-))
              A...
          • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 16:59
            tranzyt80 napisał:

            > aaugustw napisal:
            > > Dzis nie moge spotkac alkoholika, (oprocz Mityngow AA).
            >
            > -masz pewnie na bejzbolowce,kurtce,podkoszulku,skarpetkach,gaciach,itp.
            > duze i tluste napisy AA szuka WAS ;)?
            ________________________________________________________________________.
            Nie zrozumiales mnie, ja pisalem o alkoholikach...! ;-))
            Poza tym ludzie i drobnopijoczki nie wiedza co oznacza AA, oni mysla, na
            pewno, ze to Academic Alliance, albo; American Airlines, albo; Auswärtiges
            Amt... itp... ale nie pomysla o tym, ze dla nich jest to to prawdziwe AA...
            A... ;-))
            • e4ska Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 17:09
              A w ogóle to chadzasz gdzieś, August... oprócz mityngów? Bo ja ciągle mam do
              czynienia z alkoholikami. Tyle - ze ich nie demonizuję... ot, jeden z moich
              znajomych bywał na AA. I, wedle świętych słów żony, od kiedy sie uaaował, pije
              okropnie.

              Widocznie źle nadepnął w którymś kroku... albo co?
              • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 17:37
                e4ska napisała:
                > A w ogóle to chadzasz gdzieś, August... oprócz mityngów?
                - - - - - - - - - -
                W ostatnich dniach siedze w domu. Mam katar, jak cholera ! :-((
                Poza tym nie chadzam, tylko jezdze autem. Jestem zbyt leniwy na to,
                aby chodzic bez celu... - Od czasu, do czasu jade na basen i do sauny.
                Odwiedzamy sie w weekendy... Mam takze swoje obowiazki (poza-aowskie) ;-))
                ktore wykonuje wtedy, kiedy mi sie chce... - Brakuje mi zawsze czasu...!
                Czekam juz z utesknieniem na wczesna emeryture, a to jeszcze (niestety)
                troche potrwa, wtedy bedziesz miala ode mnie spokoj w miesiacach zimy...
                Marze juz o sloncu i wodzie, w zimie, w tej swojej jesieni zycia.
                Woda i slonce to jest moj prawdziwy (poza AA - oczywiscie);-)) zywiol...!
                ____________________________________________________________________________.
                e4ska napisała dalej:
                Bo ja ciągle mam do czynienia z alkoholikami. Tyle - ze ich nie demonizuję...
                ot, jeden z moich znajomych bywał na AA. I, wedle świętych słów żony, od kiedy
                sie uaaował, pije okropnie.
                - - - - - - - - - -
                Ja tez bylem dwa razy w Ameryce, ale nie uwazam sie za amerykanina.
                Nawet nie umiem po angielsku...! - I tez pije do nich okropnie...! :-((
                A... ;-))
                • janulodz Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 19:11
                  Widzisz Eska.
                  Jakbyś nie mieszkała w czynszowej kamienicy, nie musiałabyś codziennie na odrapanej klatce schodowej mijać się z wiecznie pijaną sąsiadką.
                  Gdybyś jeździła samochodem , a nie łaziła bez sensu po uliczkach nienajlepszej dzielnicy Łodzi, nie spotykałabyś w swoim sklepiku menela kupującego dyktę, nikt by Cię nie nagabywał o dołożeniu złotówki do taniego bełta. Mury twojej twierdzy nie dopusciłyby w Twoje otoczenia żadnego niewygodnego pijaczka.
                  Gdybyś miała porządne konto w banku i do tego darmową opiekę domową, obiadek na stole i gatki uprasowane w szafie, mogłabyś darowac sobie kretynskie sytuacje z zarozumiałymi bucami, którzy na ciepłych posadkach trwonią cudze pieniądze i zalewają swoje uzależnione łby drogimi trunkami. Nikt nie traktował by Cie jak dziwolaga, który nawet jezyka nie umoczy w szklanicy z rżnietego kryształu wypełnionej bursztynowym łyskaczem. Nie musiałabyś sie gimnastykować, jak co nieco na czarną godzinę odłożyć.
                  Wtedy mogłabyś wreszcie zająć sie swoim rozwojem duchowym, Aa-mi, terapiami, i innymi ami. Swoje obowiazki mogłabyś wykonywac kiedy by Ci się chciało, oczywiście czekając jeszcze z utęsknieniem na wczesniejsza emeryture.
                  A jak tego nie masz to nie wiesz co to doskonałośc trzeźwienia, uduchowione klimaty, bohaterskie postawy, różne odważne deklaracje i inne wielkie zupełnie księzycowe sytuacje.

                  a co do tego kochania to z wzajemnością :)))


                  • aaugustw Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 19:53
                    janulodz napisał:

                    > Widzisz Eska.
                    > Jakbyś nie mieszkała w czynszowej kamienicy, nie musiałabyś codziennie na
                    odrapanej klatce schodowej mijać się z wiecznie pijaną sąsiadką.
                    > Gdybyś jeździła samochodem , a nie łaziła bez sensu po uliczkach nienajlepsze
                    > j dzielnicy Łodzi, nie spotykałabyś w swoim sklepiku menela kupującego dyktę,
                    > nikt by Cię nie nagabywał o dołożeniu złotówki do taniego bełta. Mury twojej
                    twierdzy nie dopusciłyby w Twoje otoczenia żadnego niewygodnego pijaczka.
                    > Gdybyś miała porządne konto w banku i do tego darmową opiekę domową, obiadek
                    na stole i gatki uprasowane w szafie, mogłabyś darowac sobie kretynskie
                    sytuacje z zarozumiałymi bucami, którzy na ciepłych posadkach trwonią cudze
                    pieniądze i zalewają swoje uzależnione łby drogimi trunkami. Nikt nie traktował
                    by Cie jak dziwolaga, który nawet jezyka nie umoczy w szklanicy z rżnietego
                    kryształu wypełnionej bursztynowym łyskaczem. Nie musiałabyś sie gimnastykować,
                    jak co nieco na czarną godzinę odłożyć.
                    > Wtedy mogłabyś wreszcie zająć sie swoim rozwojem duchowym, Aa-mi, terapiami,
                    i innymi ami. Swoje obowiazki mogłabyś wykonywac kiedy by Ci się chciało,
                    oczywiście czekając jeszcze z utęsknieniem na wczesniejsza emeryture.
                    > A jak tego nie masz to nie wiesz co to doskonałośc trzeźwienia, uduchowione
                    klimaty, bohaterskie postawy, różne odważne deklaracje i inne wielkie zupełnie
                    księzycowe sytuacje.
                    __________________________________________________.
                    Janulodz, a kto Tobie tego wszystkiego zabrania...?
                    Po co Ci ksiezycowe sytuacje, kiedy mozesz miec niebo na ziemi? -
                    Przeciez Ty tez masz w sobie te stworzycielska sile, ktora
                    zostala Ci dana przez te nieopisana Sile Wyzsza, czy Boga,
                    jak Ty go tam pojmujesz(?). Gdybys tylko chcial moglbys i Ty
                    miec to, czego dzisiaj zazdroscisz innym, wlasnie tego nieba na ziemi...!
                    Wystarczy tylko chciec i wprowadzac w czyny swoje mysli...!
                    Spojrz dookola, na to wszystko co Cie otacza. Na te piekne,
                    nowe budowle... one powstaly z mysli i slowa, dopiero pozniej
                    byla kartka i szkice, potem projekt i obliczenia wytrzymalosciowe...
                    Reszta to tylko wprowadzenie w czyn tej nowej juz swiadomosci...
                    A nie wierze, zeby brakowalo Ci fantazji (zdrowej fantazji)- mam na
                    mysli...!
                    A...
                  • magtomal Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 20:21
                    janulodz napisał:
                    > a co do tego kochania to z wzajemnością :)))


                    Żona może tego nie przeczyta i w domu Ci sie upiecze, ale ja jestem zazdrosna.
                    Nie pamiętasz, ze masz tu Twój funclub?
                    • janulodz Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 23:30
                      Mag, a ja myślałem, ze mój fanklub juz dawno rozwiązany. :((

                  • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 22:11
                    Janu "- Golnales cos...? - przyznaj sie...! " ;)

                    Piszesz...i piszesz...a na koniec
                    > a co do tego kochania to z wzajemnością :)))

                    -jakas twarda ta Twoja milosc,
                    bo przejazdzka byla na ostro po iscie judymowskich realiach
                    bez najmniejszego podmuchu romantycznosci,fantazji...


                    • e4ska Re: Troche prawdy o sobie 12.01.07, 14:39
                      Judymowskie realia - fakt gorzki...władować kupę szmalu w nieswoje. Taaaa.
                      Metraż - że rowerem jeździć możesz... niektóre drzwi otwierasz? od dzwonu
                      wielkiego. Każdy pokój ponad 32 m kwadrat. A za drzwiami o godz. 3 nad ranem -
                      sąsiad dzwoniący, w stroju wedle alamode burłacy na Wołgą, trzęsie się - bo
                      akurat esperal przepija. I stoimy tak sobie, ja w piżamce zwiewnej, on bosy,
                      który w deszczu przebył ileś tam numerów śródmiejskich, w ochlapanych
                      kalesonach. Przybył do osoby, która pomaga. Teraz osoba może pomóc za jedyne dwa
                      złote. Pierwszy by mnie w rewolucji wielkiej zadusił...;0

                      Czynszówki łódzkie cudowne- jak kto ma szczęście, to płaci tyle, co nic. Jak nie
                      ma szczęścia, to płaci. Płaci poważnie. Powiedziałabym: płaci nad wyraz poważnie.

                      W Spale widziałam ekstra domek - ziemianka partyzancka. W sam raz cóś dla
                      mnie:))) Nie jest to śródmieście, ale za to chrząkanie dzików masz na
                      wyciągnięcie ręki. Słowiki, trznadle i białe niedźwiedzie.

                      Ludzi, którzy wpakowali ogromną kasę w tzw. urządzenie się nie na swoim... ech,
                      to żadni alkoholicy. Zwyczajni głupcy. Ale o tym, podobnie jak o swoim
                      uzależnieniu, dowiadujesz się cokolwiek za późno:(
                      • janulodz Re: Troche prawdy o sobie 12.01.07, 20:14
                        Czynszówki śródmiejskie są super i stare bloki wsród zieleni i Bałuty na pożydowskim gettcie, gdzie mieszkam, tylko niestety niemożność dokonania wyboru miejsca zamieszkania, bądź inne kryteria powoduja, że jakkolwiek by sie człowiek starał nie ma takich możliwości, żeby nie zetknął się osobiście z ludzka biedą, ubóstwem, bezrobociem beznadziejnym i alkoholicznym menelstwem.
                        Przechodząc ulicą, robiac zakupy w małych, prywatnych sklepikach, wychodząc z psem, czy wynosząc śmieci, na każdym kroku spotkac można ludzkie kupki nieszczescia, szczególnie w starych czynszowych kamienicach, komunalnych blokach, gdzie rodziny mieszkają od dziesiatków lat a każdy każdego zna. Wcale nie muszą to być niebieskie ptaki czy menelstwo beznadziejne. Wtedy nie ma siły, żeby nie spotkać sie z prośbą o wsparcie. I najczęściej takiego udzielam.
                        Nie daję żadnym nieznajomym cwaniaczkom, czy domokrażnym obibokom. Tych gonię bezwzględnie. Wiem, że Eska ma tak samo. Pisała czesto na tym forum, o sąsiadce, o swoim otoczeniu, a ponieważ znam Łódź to mogłem oczami wyobraźni zobaczyć taki obraz jaki opisałem w swoim ostatnim poscie. Moim zamiarem było przedstawić , że nie ma siły, żeby w tych swoistych warunkach mieszkaniowych nie natknąc się na alkoholika.
                        Nie mam willi na przedmieściu, ani apartamentowca w cenrum z ochrona i elektronicznym cerberem. Nie wszędzie jeżdżę samochodem startując z podziemnego garażu
                        Dlatego zarówno ja jak i Eska i wielu innych nie mamy komfortu wyboru. Chcąc niechcąc musimy na codzień z alkoholikami obcować. My żyjemy i trzeźwiejemy w jaknajbardziej realnym świecie, a nie wydumanym księżycowym krajobrazie z nieziemską poświatą.
                        I jak czytam taki tekst, że August nie widzi pijanego, że alkoholika spotyka tylko na AA, że wszedzie jeździ autem, ze nie chodzi bez celu pieszo, to ja mu tego nie zazdoszczę, ja mu współczuję.
                        • e4ska Re: Troche prawdy o sobie 12.01.07, 20:36
                          Nie umiałabym żyć bez sąsiadów...

                          Mój pierwszy dom - ogromne gmaszysko. Z dala od ludzkich siedzib. Lasek i
                          wzgórze. Dziecko zaniedbane przez rodziców. Zostawione - do pilnowania. A ja
                          kryłam się za pierwszymi lepszymi drzwiami - bo czułam po przeciwnej stronie
                          oddech smoka... myślałam: co zrobić, jeśli ten smok podpali nasze mieszkanie???
                          Trzeba wyskoczyć zza drzwi, nalać wody do szklanki... ugasić.

                          To mi zostało. W najgorszych ciągach - myśl: czy posprzątane, czy wyprane...
                          Wstyd za góry prania... jakby pralki w domu nie było:))) No, do moich bliskich
                          mogę mieć pretensje - jak i wielu pijaków, którym na łeb spada odpowiedzialność
                          finansowa...
                          Zawsze pomagali mi sąsiedzi. Zjawiali się w momencie, kiedy myślałam, że już nie
                          dam rady. Nie dam rady ze swoim smokiem. Przychodziły do mnie stare kobiety. One
                          wiedziały. Wiedziały, co czuje mała dziewczynka - sama - w wielkim pustym domu.
                          Skąd???

                          I dla moich obecnych sąsiadów - mam w pamięci adres poradni - i mam dla nich dwa
                          złote, żeby przetrwali do świtu. Nie przyznam się, że ja... też, wiem co znaczy
                          nałóg.

                          Pomagać - teraz myślę, że te dwa złote to źle... ale --
                      • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 13.01.07, 00:22
                        Wiarus salutuje jak rewolucjonista
                        a zweszy zawsze gdzie woda ognista
                        stuknal golymi pietami beknal pustym dzbanem
                        swa gotowosc melduje o 3-ciej nad ranem
                        stoi jak susza przed supchnietym kranem
                        i mowi zawsze ze byl bardzo wielkim panem

                        "ja w pizamce zwiewnej" otworzywszy zamki wrota
                        widze ze na tego juz zadnej nie przyjdze ochota
                        "Teraz osoba może pomóc za jedyne dwa zlote"
                        rzecze panu zaspana wypatrujac stesknionego rana
                        a ja pani zawsze zamiote za te dwa kochane zlote

                        dobrodzieju kochany tyzes nigdy nie zaspany ?
                        a podejdzze no blizej popatrze czys pijany ?

                        a to coz stoi przedemna za czort umorusany ?
                        a toz to sasiad znowu za rewolucjoniste przebrany!
                        a spieprzaj gdzie pieprz rosnie,a psami poszczuje !
                        poczekaj no chamie niech sie ino troche tylko umaluje
                        pomyslalam to po po cichu jak zmykal w trzy...

                        Snilo mi sie wlasnie jak plebs diabla kusil
                        " Pierwszy by mnie w rewolucji wielkiej zadusił"
                        paszol won poczwaro czynszowa!bogu niczegom winna
                        sasiadka pijaczka wiecej modlic sie powinna
                        to nocny czort w kalesony podwinawszy ogon kusil
                        dla pana swego wysoki czynsz znowu by wymusil
                        nie za moimi progami do wierzgania pijanymi nogami!
                        i trzasnelam drzwiami po cichu by nie zbudzil sie zdzichu

                        • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 13.01.07, 00:36
                          i dal nam wszystkim na koniec po pychu

    • aniolparys Re: Troche prawdy o sobie 11.01.07, 21:41
      tranzyt80 napisał:

      > „Nic nie pije!!!“-automatycznie zasyczalem niekontrolowanie glosniej.

      Wiesz co Tranzyt? Gdyby nie to, że Eska (też ją kocham) zaraz wbije mi nóż w
      plecy powiedziałbym Ci "idź ty chłopie na terapię". Po to, aby pozbyć się
      obsesji alkoholu. Świadomości tego, że jesteś alkoholikiem. Kiedyś nawet
      utworzyłem tu wątek o tym, że alkohol nie jest ważny. Dopiero osiągając taki
      stan ducha możesz spokojnie przyjmować życzenia wszystkiego najlepszego na
      kolejne urodziny. Bliżej mi tu do Jarasa niż do Ciebie.
      Nie wiem czy wymyśliłeś sobie tę scenkę z Salwatore Dali. Dla mnie Twoja reakcja
      jest surrealistyczna. W Twojej sytuacji nawet przez myśl by mi nie przyszedł
      alkohol na pytanie czego się napiję. Jak to? Środek dnia pracy? Przyjechałem
      samochodem? Jestem w roli petenta, nie załatwiłem niczego - jedynie obietnicę.

      Dlaczego pomyślałeś o alkoholu? Bo Twoja świadomość krąży wobec alkoholu. Jest
      on dla Ciebie ważny. Postrzegasz świat poprzez niego. Utraconą możliwość picia
      odczuwasz jako dyskomfort. Jest on dla Ciebie wartością pozytywną. Nie gó..anym
      tanim zamulaczem świadomości.
      Poustawiaj swoje wartości od nowa. Z alkoholem gdzieś na końcu. Sytuacje
      zamawiania innego napoju poza piwem w knajpie przestanie być dla Ciebie
      problemem. Przestanie być w ogóle dostrzegana przez Twoją świadomość.
      • tranzyt80 Re: Troche prawdy o sobie 12.01.07, 00:29
        Widze ,ze musze zaspokoic Twoje rozgoryczenie i podac troche dodatkowych
        informacji.Drogi Aniolparys,po pierwsze dla uspokojenia nie mam zadnej obsesji
        na punkcie alkoholu ani i na innym punkcie.

        Po drugie cale wydarzenie mialo miejsce w moim rodzinnym miescie,spedzilem tam
        dwa tygodnie na swieta i sylwestra.A "owo surrealistyczne" spotkanie w owej
        firmie wyskoczylo mi spontanicznie,po pewnej rozmowie.Znasz to przeciez sam,
        w interesach to oczy i uszy trzeba miec zawsze otwarte na pewne
        czestotliwosci.Niektorzy,jak im sie powiedzie,nazywaja to trafem szczescia.

        Napisalem w jednym zdaniu o skojarzeniach,klimacie i wspomnieniach z tego
        miasta.Za kazdym razem bedac tam,duzo sobie przypominam z wczesniejszych lat.
        Odwiedzam starych znajomych.Na tyle co wiem,nikt nie zaprzestal calkowicie pica
        alkoholu,jak ja.Takze na odwiedzinach kazdy proponuje cos
        uporczywie z napojow alkoholowych.Maja po prostu zakodowane w glowach,ze ja
        bylem rozrywkowy,lubilem towarzystwo.Dzisiaj nie pozostaje mi nic innego
        jak odmawiac,odmawiac i jeszcze raz odmawiac:"Ja nie pije!".Krotko mowiac
        zaliczylem kilka spotkan,znajomi pili,co rusz ponawiali to swoje "a moze jednak
        sie napijesz",ja swoje "ja nie pije",powspominalismy dawne czasy,plotki o
        nowych i kazdy w swoja strone.

        Oczywiscie,ze odczuwam utracona mozliwosc picia jako dyskomfort.Bylbym
        chyba nienormalnym gdybym tego w pewnych sytuacjach nie odczuwal.Uwazam tez,ze
        alkohol jest dla ludzi zdrowych wartoscia pozytywna.Kazdy kto zachowal zdrowy
        rozsadek musi tak uwazac.

        Na koniec proponujesz mi abym poustawial swoje wartosci od nowa,z alkoholem
        na koncu.A to dlaczego ? Alkohol mi nie przeszkadza,mi przeszkadzaja w moim
        towarzystwie zapici ludzie.To wszystko.
        A juz kompletnie nie rozumie dlaczego piszesz,ze powinienem isc na terapie i
        doprowadzic moj mozg do takiego stanu,ze alkohol:
        "Przestanie być w ogóle dostrzegana przez Twoją świadomość".

        Aniolparys,chyba nie musze Ci wspolczuc...? Powiedz,ze NIE!




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka