Dodaj do ulubionych

Uzależnienie od niepicia.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.03, 12:29
Czy można uzależnić się od abstenencji.Od czterech lat nie piję alkoholu ale
zauwazyłem że stało się to moją pasją.Jest obsesja niepicia oran kompulsywne
zachowania tzn.ciagle nyślę o niepiciu i robię wszystko żeby niepić.Nie
trzyman alkoholu w domu ,unikam znajomych pijacych,nie chodzę na imprezy
alkoholowe itd.Oczywiście jestem anonimowym alkoholikiem chodzę na mitimgi i
inne imprezy trzeźwościowe ale czuję to uzależnienie.Moje życie koncentruje
sie wokół niepicia.Abstynen
Obserwuj wątek
    • Gość: o. Re: Uzależnienie od niepicia. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 22:30
      Jestem alkoholikiem i bardzo mnie zastanawia to, co piszesz.Najbardziej to,że
      widzisz w tym problem. Różne mam myśli ale na gorąco stwierdzę jedno: warto
      pogadać z doświadczonym terapeutą ( najlepiej też alkoholikiem).Ja wyszedłbym z
      tym tematem też na mitingu. Ważne też jaka jest Twoja sytuacja rodzinna i
      zawodowa. Ja mam masę obowiązków ale chodzę często na mitingi, uczestniczę w
      warsztatach ( raz na miesiąc lub dwa miesiące), jeżdżę na comiesięczne msze dla
      alkoholików w ost. sobotę miesiąca, należę też do stowarzyszenia abstynenckiego
      itp. To mi pomaga cały czas pamiętać co jest moim podstawowym problemem,
      chorobą. W moim mieście jest 5 mitingów w tyg., czasem jadę kilkanaście km do
      sąsiedniego miasta gdy chcę być a u nas akurat nie ma. Bywam 1-3 razy na mit. w
      tygodniu. Nigdy za dużo mitingów dla mnie-alkoholika. Może jeszcze coś dopiszę
      jak przemyślę rzecz głębiej. Trzeźwych 24 godz. !!!!! o.
    • Gość: STACHU34 Re: Uzależnienie od niepicia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.03, 06:33
      ...zastanawiam się czy takie zachowanie u Ciebie nie wynika z obawy czy lęku przed powrotem do picia?
      Sprawa druga przeciez to nic zdrożnego,stała kontrola swojego zachowania jest jak najbardziej wskazana.
      • cal-ineczka Też na to choruje bracie..... 16.04.03, 06:41
        Abstynent. rozumiem Cie doskonale!
        Od dziecka wszyscy wokolo tlumaczyli mi ze wodka jest zla. Alkohol jest zly -
        duzo, naprawde duzo daly mi swiadectwa innych ludzi - jak opowiadali o tym jacy
        byli nieudolni, jak zostawili żony, sprzedali majatek, przegrali w karty,
        opowiadali takie rzeczy że w glowie sie nie miescilo - ze az tak ktos moze
        cierpiec. -
        - Ale mowili to juz wtedy gdy z tego wyszli. Nasluchalam sie, nasłuchałam, i
        teraz stoje jakby z bronia w reku przed kazdym kieliszkiem szampana ktorym mnie
        ktos poczestuje - najchetniej wyrzucilabym to przez okno!

        I wtedy zawsze mysle - na imprezach, tam gdzie czestują - ludzie - jak wy mało
        wiecie, tak mi was szkoda.....

        Nigdy w życiu nie wypilam alkoholu, Mam 23 lata.
        I nigdy nie wypije.
        I chcialabym powiedziec wszystkim, ze trzezwosc jest najcenniejszym darem ktory
        dostalismy za frajer od Boga.
    • Gość: Annette Re: Uzależnienie od niepicia. IP: *.de.ibm.com 18.04.03, 09:31
      Kiedy przeczytałam Twój post, pojawiła mi się myśl, że u mnie takie niepokoje
      zawsze wiązały się z nawrotem. Innymi słowy - zaczynałam się szykować do picia.
      Dowiedziałam się kiedyś, że uzależnienie jest wtedy, kiedy zaczyna przynosić mi
      straty, a ja mimo strat dalej robię to co robię. Zastanawiam się, jakie straty
      może Ci przynosić abstynencja? Czy Twoje koncentrowanie się na niepiciu
      powoduje zaniedbywanie innych dziedzin życia? Czy czegoś Ci przez to brakuje? A
      jeśli tak, to czego? Może warto przyjrzeć się temu i coś z tym zrobić?
      Pozdrawiam Cię ciepło i życzę pogody ducha!
      A.
      • Gość: AAntoni Re: Uzależnienie od niepicia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.03, 15:31
        Jesli nigdy nie piłaś alkoholu to masz faktycznie tem dar od kołyski a może
        nawet od poczęcia.My uzależnieni też dostajemy taką łaskę nieco później i kiedy
        uwierzymy że to naprawdę łaska to również traktujemy trzeźwość jako coś
        najważniejszego w życiu.Nie wiem czy chciałbum takąłaską być obdażony od
        dziecka czy tak jak mam ale najlepiej tym się nie przejmować tylko pielegnować
        to co się ma. Szkoda ze nie mogę tak deklarować jak ty że do końca życia nie
        wypiję ale ja jestem uzależniony i mogę tylko mówić nieustannie "dzisiaj nie
        piję".Jestem pod wrażeniem.Nie spotkałem jeszcze takiej osoby ale wierzę bo
        wierzę swoim kolegom że nie piją 15,15,14,13,11,......3,2,1 lat tydzień,jeden
        dzień.AAntoni
        • cal-ineczka Re: Uzależnienie od niepicia. 22.04.03, 01:45
          Wlasciwie to czuje sie jakbym byla nie z tej ziemii. Ludzie ciagle piwo, piwo...
          a ja...a co to? Wyobrazam sobie gargamela ktory gotuje cos w garku i to dziala
          za kazdym razem inaczej. (Ale zawsze zle;)
          Z drugiej strony, czuje ze jestem od was bogatsza o to, ze nie wiem.
          Serio, gdybym wiedziala to...ja wiem, moze to by sie nie skonczylo na
          skosztowaniu....

          a musze przyznac, powodow do picia mialabym wiele.
          Zawalam studia, .....
          ale jak mam doly, to i tak alkohol mam za nic.
          Wiem wtedy ze moglby mi pomoc, ale stworzylam w sobie taka totalna bariere,
          kilkanascie lat pracy nad soba jednak dalo mi wielki skarb.

          To nie jest tak, ze nie mam wątpliwości, że nie mam pokus.
          Każdy je ma.
          • Gość: hepik Re: Uzależnienie od niepicia. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.03, 06:03
            To wcale nie tak,że jesteś jedyna na świecie-niepijąca.Moja 19 letnia córa ma
            to samo,z zasady nie skosztuje nawet szampana w wieczór sylwestrowy,z tym,że
            myślę że duża tu moja "zasługa"Z drugiej strony-takim ludziom też
            niełatwo.Spostrzegani są zwłaszcza przez rówieśników co najmniej jak
            dziwolągi.Gdybyś mogła napisać jak sobie radzisz z presją środowiska byłbym
            wdzięczny.I jeszcze jedno pytanie-czy nie picie wynika u Ciebie z alkoholizmu
            najbliższych?
            • cal-ineczka do hepika 22.04.03, 15:40
              No wlasnie ta presja otoczenia jest najlepsza.
              Toasty, nie toasty, chwile, w ktorych wszyscy mysla ze muszą
              i ze kazdy musi. No ja mam gdzies te toasty, to ze ktos sobie to wymyslil.
              Wyobraz sobie ze zamiast wodki (szampana czy czegostam) masz w kieliszku napoj.
              Zwykly napoj, cytrynowy i w dodatku z przeceny. -A tu kaza Ci specjalnie sie
              stukac z okazji wypicia paru kropel.......
              -nie, dziekuje, nie mam ochoty.
              -nie? czemu?
              -poprostu, nie chce mi sie
              -a moze soczek? nalejemy Ci soczek to przyjdziesz z nami wzniesc toast?
              -no co Ty? Ja nie chce zadnych toastow wznosic, po co?
              (tu troche glupio wychodzi, -lamie czyjes zasady........)
              -ale przyjdziesz do nas?
              -ale czy ja musze?
              -koniecznie?
              -no jak to takie wazne to przyjde. Ale czy musze?
              ...(tu sie urywa rozmowa)-zwykle przychodza inne osoby i mnie wyreczaja:
              - no jak nie chce to czemu ją zmuszasz?

              >Takim ludziom tez nie łatwo
              Ej, mowisz jakby wóda byla czyms niezwyklym.
              To mi jest łatwo, ide z zamiarem - pokaze im co to jest życie,
              życie bez tego "środka".

              Wiem, ze bedzie kupa matolow ktorzy beda namawiac,
              ale wiem tez ze to jest ich problem, nie moj.

              Wiem, ze im bardzo ciezko odmowic, poddają sie bezmyślnie presji otoczenia.

              Ale powiem Ci ze teraz duzo sie zmieniło. W ostatnich latach szczegonnie
              dziewczyny stronia od alkoholu uwazajac ze w tym sa lepsze od innych - mowia ze
              nie piją.

              I od kilku lat zauwazylam taką tolerancje wsrod ludzi (w towarzystwie) - nie
              pytaja 10 000 razy czemu, tylko 1000. albo raz. A potem zaczyna sie rozmowa na
              temat alkoholu. (Niestety jestem sprowokowana ich wysluchiwac) - tylumacza sie
              czemu piją. Po co? Niewiem. Przeciez tylko winny sie tlumaczy, skoro to nic
              zlego to po co sie tlumaczą?

              na koncu takiej rozmowy mowie ze sami ją zaczeli i że tak jest zawsze jak nie
              pije - że ludzie zaczynają sie tlumaczyć i że własnie to zrobiłeś - czasami nie
              moga sie nadziwic ;)

              Uzaleznienie od niepicia - racja - wyszlam z tym z domu. - U mnie wszyscy
              "nie piją". (Moze moj brat, ale nigdy nie widzialam go podpitego ani żeby pił)
              • Gość: Tard zal mi cie IP: gdansk:* / 10.0.1.* 18.05.03, 18:02
                Mówisz że masz 23 lata i nie pijesz. Ja też mam 23 lata i od 8 lat mniej lub
                bardziej intensywnie imprezuje, oczywiście alkocholizując się przy okazji.
                Dlaczego mi cie żal ??? Co mi się kojarzy z imprezami: zabawa, dziewczyny,
                seks, radość. Jak można beztego żyć ??? A alkochol jest dla ludzi i pity z
                umiarem na pewno nie szkodzi :-) aha i mimo to nie zawalam studiów :-)
                • Gość: cal-ineczka Re: zal mi cie IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 23.05.03, 04:03
                  >Jak można beztego żyć ???
                  Jeśli ktoś ma areszt domowy to można
                  Nie imprezuje, fakt, ale bawic sie i bez alkoholu swietnie mozna,
                  i niewiem czy nie lepiej.
                  To dlaczego wszyscy sa tacy dretwi? Tak normalnie? Dlaczego w zkole pracy - nie
                  potrafia sie usmiac z niczego, napewno potrafia tylko im glupio, a to calkiem
                  ludzkie. ;)) Mysla ze musi byc alkohol, bo przeciez nie wypada......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka